Artemida - Wojownicy PBF

Pełna wersja: Postaci porzucone
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29
Hm, granie Bystrą zawsze sprawiało mi ogromną frajdę i bawiłam się nią świetnie, ale na każdego kiedyś przyjdzie kres. Przyszedł czas na Bystrą, tak. Pewnie gdyby jej historia nie potoczyła się tak, to nadal bym nią grała i szkoliła tym agresywnym mopem kolejnych świetnych wojowników w Klanie Wichru, miała fabularne wątki, darła się na cerkach et cetera. Niestety, wraz z wygnaniem wątki Bystrej zaczęły się pomału kurczyć, a po śmierci Otoczak i utraty jakichkolwiek bliższych jej kotów Bystra już nie miała czego tutaj szukać. Na dodatek Echo, czyli obecnie najbliższy jej kot poza rodziną, z którą straciła już większość więzi, zaproponował jej wspólną podróż, więc co jej właściwie pozostało? Nie patrząc za siebie postanowiła ruszyć w nim nieznane, albo i znane.

Podobnie jak wyżej - nie wiem, czy kiedykolwiek do niej wrócę. Może za jakiś czas, albo gdy któraś z postaci mi umrze, ale w tym momencie powrót, jeśli w ogóle jakikolwiek, przewiduję na bardzo odległe czasy.
Gwieździsta Ścieżka -> zaginieni
... chyba nikt nie będzie specjalnie zdziwiony nadejściem czegoś tak nieuniknionego jak to, że chcę porzucić dryfa. |'D przykro mi, że tak wyszło, i to dopiero po stworzeniu nowego konta, ale naprawdę już nie mam siły próbować naprawić jego sytuacji. zastanawiałem się nad porzuceniem go już chyba od końca ubiegłego roku, i przyznaję, że to ja tutaj w pełni zawiniłem. no ale bez zbędnego rozwlekania się: chcę, by dryf trafił do zaginionych. najprawdopodobniejszy scenariusz jest taki, że uciekał przed drapieżnikiem i przypadkiem wbiegł na grzmiącą ścieżkę, gdzie potrącił go samochód. ludzie zabrali go do weterynarza i postanowili się nim zająć, i od tego momentu postanowił z nimi żyć/nie jest w stanie uciec, bo ludzie nie wypuszczają go na zewnątrz/uraz po zderzeniu mu to uniemożliwia. może jeszcze kiedy nim wrócę, ale... naprawdę nie wiem. wątpię. jednak chyba wciąż lepsze to niż uśmiercenie.
Heh... z trudem to piszę, ale chciałabym, aby Zamglona odeszła do adopcji. Nie mam już na nią żadnego pomysłu, ani weny. Chciałabym przeprosić wszystkich użytkowników którzy mieli sesję z Mgłą. Mam nadzieję, że ktoś się dobrze nią zaopiekuje.

Edit: Jednak za namową wielu graczy Zamglona zostaje u mnie
nawet nie chce mi się pisać, dlaczego.

światełko -> nieaktywny/zaginieni, czy jak tam była ta grupa.

edit: albo wiecie co podczas wyprawy pod koniec w lesnych terenach spotkala lisa i nie zdołała uciec ze swoją łapką. wsadzić do martwych lub mgbg, bo nie wiem w sumie - znala kodeks and stuff ale byla samotnikiem i stuff wiec nie wiem nie wiem

edit2:
grzmot ze stresu odeszła z gromu, cicho i w nocy.
(ustalane z czmiel) pewnego dnia na spacerze chrząszcza i olchy, srebrzysty dowiedział się o swoim pochodzeniu. wiedział, że olcha nie chciałby jego odejścia i zatrzymywał go, więc gdy ten wyszedł na patrol, ten wymknął się z obozu i opuścił klan z nienawistnymi myslami o motylu. ba, samym sobie.
Wronie Pióro odchodzi do Gwiezdnego Klanu.
Czarnego wojownika dopadły kleszcze, które to z kolei przyniosły ze sobą chorobę, która w końcu odebrała mu życie - kocur i tak trzymał się na uboczu, stroniąc nieco nawet od obecności Jeżynowego Ciernia, przez co wszystkie symptomy z nią związane zostały zauważone zbyt późno, by udzielić mu pomocy. Inna kwestia była taka, że Wrona bagatelizował swój stan tak długo jak tylko mógł, nie chcąc iść do medyka.
W wyniku tego wreszcie mógł udać się na Srebrną Skórkę, o ukochanego brata, co ukoiło wreszcie jego zszarganą i niespokojną duszę. Dzięki temu wreszcie mógł być szczęśliwy.
Zakurzona Skórka -> zaginieni
Lwi Płomień -> zaginieni
Pstra Chmura -> martwi (dowolna grupa, gdzie administracja stwierdzi, że Pstra powinna trafić)
czosnkowy kieł zaczęła zauważać, że zakurzonej skórki nie ma w obozie, tak samo jak jej zapachu. upewniwszy się, że kotki nie ma już w klanie cienia, niezwłocznie go opuściła, nie mając nic, co by ją dłużej trzymało w miejscu. krótko pożegnała się ze splątanym futerkiem, informując ją tylko, że wraca do ojca na osiedle. postanowiła kręcić się w jego okolicy w poszukiwaniu swojej ukochanej... i przy okazji zobaczyć tereny poza osiedlem, zwiedzić chociaż część świata, bo była teraz dostatecznie silna, by sobie poradzić -> zaginiona.

jeśli ktoś chce uznać, że widział czosnek na osiedlu i z nią rozmawiał, droga wolna. prosiłbym tylko o nie narzucanie jej zachowań ooc. czasem bywa w okolicy cienia, by się zorientować czy kurz nie wróciła, ale bardzo rzadko. jej terminatorzy przy najbliższej ceremonii mogą zostać przekazani pod czyjeś skrzydła.
cóż, tak się składa, że ostatnio nie mam ani czasu, ani siły, ani tym bardziej chęci na prowadzenie trzech postaci, zwłaszcza na bladą, dla której już do jakiegoś czasu nie mogę znaleźć "miejsca" w fabule, więc cóż.
tak więc blada łapa trafia do zaginionych. pewnego razu tak jak zwykle wyszła z obozu, jednak już więcej do niego nie wróciła. żyje, najpewniej ma się całkiem dobrze jako samotniczka włócząca się to tu, to tam.
jeśli ktoś chce uznać, że ją spotkał czy coś - droga wolna.
Chciałabym zawiesić PszPsz na czas nieokreślony.

Znając go... Jego zniknięcie może wytłumaczyć tym, że jak to on, pognał za motylkiem zapominając o otaczającym go świecie i ... Przygarnęły go jakieś dwunogi. I w ten sposób PszPsz może rozpocząć nowe życie jako pieszczoch Okruszek.
*wdech*
Nie sądziłam, że kiedyś tu napiszę, ale niestety tak wypadło. Pokochałam Klona całym serduszkiem, jaki i Kroplika, jednak już nie dam rady nimi grać. Chodzi głównie o czas, muszę się skupić na nauce, zwłaszcza, że w tym roku doszły dodatkowe zajęcia. Z drugiej strony, już można było zauważyć, że w maju/czerwcu moja aktywność spadła, po prostu pisanie coraz bardziej mi "ciążyło". W lipcu jeszcze chciałam się zmotywować, jednak nie pykło.
Rok to dużo i zdążyłam się przywiązać, jednak wszystko ma swój koniec.
Klonowa Łapa, moje kochane bubu. Pewnego razu obeszła wszystkie dzieciaczki i Ciemnego i powiedziała, że ich kocha, a potem po prostu wyszła z Obozu. Początkowo chciała uciec z Klanu, jednak w połowie rozmyśliła się i chciała wrócić, ale znaleźli ją ludzie i przygarnęli, nadając jej imię... Anakonda(?)
Kroplikowy Płatek, on po prostu odszedł z Klanu. Mogłoby się wydawać, że jest ostatnią osobą, która by to zrobiła, ale uznał, że tak będzie najlepiej. Zwłaszcza, że jakoś mu już nie szło życie w Klanie.

I tak kończy się moja przygoda na arci... Cusz, całuski dla wszystkich, którzy jeszcze o mnie pamiętajo :'D Wszystkim życzę miłej gry
cóż, chyba widac że straciłam ostatnio zapał do gry. prawie mnie tu nie ma, bo nauczyciele zalewają coraz to większą ilością nowego materiału, a moje chore ambicje nie pozwalają mi na jakieś zaniedbania. nie chcę odchodzić, ale pozbędę się chociaż jednej postaci, żeby mieć mniej do ogarniania. i chyba wiadomo, na kogo padło.

ostatnimi czasy gołębia łapa unikała treningu jak ognia, bała się go wręcz panicznie. miała różne wymówki, ale najczęściej z jej pyszczka padały słowa "źle się czuję". dni mijały, a młoda wcale nie nabierała odwagi, żeby przyjść do mistrzyni i kontynuować naukę. zaczęło ją dręczyć sumienie. czuła, że zawiodła wszystkich, że jest beznadziejnym kociakiem, bo na miano terminatora według siebie nie zasługiwała. pewnego ranka wyrzuty sumienia wygrały z gołąbek i nie pozwoliły jej dłużej zostać tutaj, bo widocznie się do tego nie nadawała. to wszystko ją przerosło. wyszła chwiejnym krokiem z legowiska, rozejrzała się, czy nie ma w okolicy mamy, taty albo kogoś z rodzeństwa. upewniwszy się, że nikt jej nie będzie widział, wybiegła z obozu ze łzami w oczach. nie chciała odchodzić, ale nie widziała innego wyjścia. zaginiona.
mam nadzieję, że jednak kiedyś do niej wrócę, bo kocham ją całym serduszkiem :(
Zwiewny Listek -> zaginieni
Mróz -> Martwi.

Powodem śmierci była ciężka choroba odkleszczowa. Elo.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29