Artemida - Wojownicy PBF

Pełna wersja: Postaci porzucone
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29
uch, to musiało kiedyś nadejść
znalazłam czas, znalazłam wenę, ale wtedy poczułam, że nie umiem wczuć się w bryzę. nadal ją kocham, jest taką pogodną puchatą kulką, więc z przykrością ogłaszam, że ten rudzielec od teraz będzie... martwy.

bryza -> martwi

gdy wszystkie koty spały bryza ostrożnie wyślizgnęła się z obozu. nie wiedziała jednak, że to będzie jej pierwsze i ostatnie samodzielne wyjście. nie wiedząc o niebezpieczeństwie zapuściła się na tereny nawiedzane przez szczury, lecz kiedy dostrzegła błysk milionów małych oczek i szmer między krzakami było już za późno. zmarła z powodu zakażonych ran i utraty krwi, ponieważ nie miała siły wrócić do obozu i poddać się w opiekę medyczki. i tak właśnie zakończył się żywot tego małego, żałosnego, rudego pomiotu

jako iż według mojej wyobraźni bryza miała nie wierzyć w gwiezdny klan, ale jest jeszcze stosunkowo młoda (z tego co wiem obecnie ma 9 księżyców czy coś takiego) to prosiłabym o przydzielenie jej miejsca po śmierci przez adminów wedle uznania, z góry dziękuję
Odkładałam ten moment w nieskończoność, lecz w końcu trzeba się z tym zmierzyć. Kwitnący Pąk i Truflowa Łapa nigdy nie dotarły do nowych terenów. Obie były w złym stanie psychicznym/fizycznym w momencie, gdy trafiły do nieaktywnych, a fabularne prawdopodobieństwo na ich powrót już osiągnęły wartości ujemne.. Obie są zaginione, lecz w rzeczywistości już od dawna martwe. Waham się co do Jeziora.. Jego sytuacja jest podobna, ale jako samotnik szukający Pajączka ma jeszcze tą niewielka szansę, że pojawi się okazja... On niech zostanie nieaktywny.

Kwitnący Pąk: nie dała rady pokonać dystansu. Jakiś czas wiodła samotnicze życie, być może na swojej drodze spotykając innych pechowców, jeśli ktoś chciałby to wykorzystać w fabule czy coś. Jednak nie dała rady żyć bez Klanu, umarła od ataków psów.

Truflowa Łapa: ona umarła dużo szybciej, osłabiona, od jakiegoś drapieżnika


*wzdycha*
Owca -> nieaktywni
Słowicza Łapa -> zaginieni

Owca - orbituje sobie po osiedlu. Tak, jak zawsze chciała, zaczęła uczyć się tamtejszego życia, nazewnictwa i hierarchii, która wyjątkowo ją urzekła. Ma się dobrze, jest cała i zdrowa, po prostu nie zapuszcza się w żaden sposób w okolice klanów.

Słowicza Łapa - podczas jednego ze spacerów opuściła tereny Klanu Gromu, wychodząc daleko aż poza Siedlisko Koni. Nie miała zamiaru opuszczać swoich bliskich, ponieważ ponownie rozwijała skrzydła i żyło jej się coraz lepiej. Kiedy już chciała wracać na jej drodze pojawił się wielki pies, który przegonił ją daleko w nieznane rejony, które wcale nie należały do przyjaznych i ułatwiających powrót. Córka Lekkiego Kroku zgubiła drogę powrotną i błądzi po obcych krajobrazach.


Nie mam teraz za grosz czasu, a dodatkowo pojawiła się u mnie jakaś bolesna niechęć i zmęczenie tym forum. Na Owcy pisze mi się coraz gorzej i muszę przyznać rację tym, którzy mówią, że gra samotnikiem nie jest lekka. Co do Słowik - miałam na nią wielkie ambicje i chęci, ale z realizacją było nieco gorzej, przez co wyszłam z pewnego rytmu. Nie zabijam żadnej z nich, ponieważ gdzieś z tyłu głowy mam świadomość, że kiedyś - kiedy będę miała luźniej w rl - będę chciała do nich wrócić (a przynajmniej do Słowik, bo Owca nie ma żadnego celu, który mógłby ją napędzać). Na chwilę obecną nie widzę sensu, aby gniły jako widmo i blokowały innych w sesjach.
Alga - Tomasz -> adopocja. Nie mam siły, ani czasu teraz rozwijać nowej postaci, a wiem, że ktoś może się zainteresować historią tego kociaka, ponieważ mimo wszystko jest dość ciekawa.

Koniczynka -> zaginieni.
Pewnego dnia zapuściła się za daleko, mimo ostrzeżeń wszystkich wokoło. Dotarła gdzieś do jakiegoś domostwa zainteresowana nowymi zapachami, chęcią przygody i została zabrana do domostwa dwunogów.

No i też
Pierzasta Łapa -> zaginieni.
Zadreptała gdzieś do osiedli dwunogów chcąc zobaczyć co takiego jej matka widzi w dzikich wędrówkach. Niestety mimo ostrożności została lekko poturbowana przez psa, na szczęście w ostatniej chwili została uratowana przez jakiegoś nadopiekuńczego dwunoga.
Edit: Piórko zostaje w klanie i idzie smarkać w mech... obym dała radę.

Cóż, na mnie też przyszła pora. Nie mam czasu, a raczej chęci. Nie jestem aktywna jak na początku co mnie boli. Moje życie aktualnie idzie w innym kierunku, a ja nie mam ochoty nic z tym robić, gdzieś się zgubiłam lub zwyczajnie mam dość i nie mam siły na myślenie.
Przepraszam wszystkich, z którymi wzięłam sesje lub ich nie dokończyłam, nie umiem się za siebie wziąć i czegoś zrobić.
Nie zabijam moich postaci, bo mam nadzieję kiedyś wrócić.
Cóż.
Nie sądziłam, że to się stanie... że w ogóle to się stanie.
Nie mam chęci do pisania. Moja aktywność po prostu leży. Nie chcę ciągle mieć nieobecności i blokować ludziom sesji... więc to chyba najlepsze rozwiązanie.

Żołądź -> adopcja. Nie będę nikogo oszukiwać; już kiedy go zrobiłam, moja aktywność jakoś spadła. Owszem, zależało mi na miocie Rudzika i Ognik, ale... to już po prostu nie ma sensu. Może się znajdzie osoba, która lepiej go poprowadzi niż ja. Nie wiem.

Migotliwa Łapa -> zaginieni. Kocham Migotkę, i nie potrafiłabym jej jednak oddać do adopcji, czy zabić. Miałam na nią plany, ale jak widać, nie wyszło. Kiedyś nią wrócę, i kto wie, może wtedy... się uda.
Fajnie wyszło? No nie do końca. Może działam zbyt pochopnie i życzeniowo?, może, ale uważam, że tak powinno być. Nie będę oszukiwać, że mam się super i jestem happy i w ogóle życie usłane różami, ale bla, bla, bla. Po prostu nie mogę. Nie potrafię wrócić do takiej aktywności, jaką osiągałem na początku, czy tam nawet 2 miesiące temu. Systematycznie spada. Nie mam zamiaru tutaj opowiadać o wszystkim, co sprawiło, że podjąłem taką, a nie inną decyzję, bo po pierwsze nie jest to wysypisko uczuć, a po drugie nie chce Wam niesmaczyć.

Borsucza Łapa -> martwy. Spokojny, poranny, rutynowy marsz do Kociego Grzbietu został przerwany przez szarżującego lisa. Terminator opamiętał się, ale było już za późno. Rozkojarzony wydarzeniami, które miały miejsce niedawno, między innymi zaginięciem siostry, próbował się bronić, ale zawisł w szczęce, już bezwładny i zaciągnięty gdzieś w ustronne miejsce.

Leszczynowa Łapa -> do adopcji.

Aha. I przepraszam wszystkich, z którymi miałem sesję, szczególnie tych, którym obiecałem "ekspresowe odpisy w ciągu jednego dnia". Może kiedyś wrócę. Trzymajcie się, z fartem, kotki. We had a good time.
Kwitnący Pąk napisał(a):Odkładałam ten moment w nieskończoność, lecz w końcu trzeba się z tym zmierzyć. Kwitnący Pąk i Truflowa Łapa nigdy nie dotarły do nowych terenów. Obie były w złym stanie psychicznym/fizycznym w momencie, gdy trafiły do nieaktywnych, a fabularne prawdopodobieństwo na ich powrót już osiągnęły wartości ujemne.. Obie są zaginione, lecz w rzeczywistości już od dawna martwe. Waham się co do Jeziora.. Jego sytuacja jest podobna, ale jako samotnik szukający Pajączka ma jeszcze tą niewielka szansę, że pojawi się okazja... On niech zostanie nieaktywny.

Kwitnący Pąk: nie dała rady pokonać dystansu. Jakiś czas wiodła samotnicze życie, być może na swojej drodze spotykając innych pechowców, jeśli ktoś chciałby to wykorzystać w fabule czy coś. Jednak nie dała rady żyć bez Klanu, umarła od ataków psów.

Truflowa Łapa: ona umarła dużo szybciej, osłabiona, od jakiegoś drapieżnika


*wzdycha*


^ Bardzo prosiłabym o kolorki :<


Jeszcze jedna sprawa. Długo nad tym myślałam, bo strasznie nie lubię porzucać postaci. Przespałam parę nocy z tym problemem i chyba tak będzie najlepiej. Od samego początku nie miałam czasu na pisanie Bocianem. Chyba stworzyłam go w złym momencie, a ponieważ miał mieć charakter zupełnie inny niż moje pozostałe postaci, wymagał ode mnie włożenia więcej siły i przemyśleń. Tylko, że ciężko to zrobić, kiedy życie zmienia się tak bardzo, że jakieś 2 miesiące od założenia postaci w sumie wygląda zupełnie inaczej. Żeby w tym trybie życia być w miarę aktywnym, potrzebuję postaci, która sama pcha mnie do pisania. Walczyłam o Bociana od dawna i akcja z Sasanką była takim przełomem... ale potem wszystko wróciło do normy. Chyba musiałabym ciągle tworzyć jakieś dramy, żeby utrzymać wenę na Bociana, a ciężko to przeprowadzić mając inny styl gry i nie mając czasu na takie sztuczne wymyślanie akcji (które byłyby głupie, bo po co Gromowi kolejna postać do dram?) Przykro mi, że nawet zmiana mistrza tego nie zmieniła, bo bardzo chciałam uczyć się u Akacjowego Kolca. Niestety nie jestem w stanie dać z siebie tyle tej postaci. Muszę wszystko jeszcze raz przemyśleć, czy mam czas na Artemidę i jeśli tak, to jaka powinna ona być, czy powinnam aż tak iść w eksperymenty. Jeśli wrócę za jakiś czas (bardzo duże prawdopodobieństwo, bo bardzo lubię Artemidę) to zobaczymy, czy powrócę Bocianem, czy jednak zupełnie nową, inną postacią, której będę starała się nie zaniedbać. Na forum będę zaglądać nadal, bo nie odchodzę zupełnie ;) Potrzebuję tylko przerwy, żeby wrócić do normalnego pisania na forum.

W skrócie Bocian -> nieaktywni

Dziękuję za grę całemu rodzeństwu Bociana, Sasance, Trzmielowi, Piaskowemu Podmuchowi i Słowiczej Łapie c:
Chyba to pora, żeby coś tu napisać.

Zauważyłam to już w grudniu - Artemida to dla mnie już nie frajda, a przykry obowiązek. Pisałam odpisy na ostatnią chwilę, odkładałam je tak długo, jak tylko się dało. A teraz wygasła mi nawet sesja z treningiem mojej jedynej postaci, bo na śmierć zapomniałam o tym, że w ogóle się tutaj zapisałam. Dlatego mówię wszystkim "do widzenia". Nie wiem czy odchodzę na zawsze, może wena i przyjemność wrócą. Zwyczajnie... nie mam serca oddawać komukolwiek Cienistej Łapy ani spalać za sobą mosty. Z tegoż powodu podjęłam decyzję:

Cienista Łapa > Zaginieni.

Najbardziej ze wszystkich przepraszam Mistrzynię mojego burasa, bo wiem, że długie nieodpisywanie potrafi zdenerwować. Przykro mi i żegnam.
chciałbym przypomnieć, że jest to temat na porzucanie części postaci przy jednoczesnym pozostaniu na forum innymi. jest osobny temat przeznaczony na »odejścia z forum, bo pisząc w tym temacie robi się tylko nadzieję innym graczom na to, że jednak zostajecie jakimś kontem :/
Nie spodziewałam się, że kiedyś napiszę w tym temacie. Niestety nie mam czasu na prowadzenie pięciu kont, a obecna atmosfera sprawia, że gra staje się coraz mniej przyjemna. Długo się nad tym zastanawiałam i ostatecznie doszłam do wniosku, że tak będzie najlepiej, a odkładanie tego w czasie nie ma sensu. Nie chcę oddawać Liścia do adopcji, zabijać go lub robić z niego npc, gdyż wiem, że w przyszłości prawdopodobnie do niego wrócę i chcę sobie zostawić otwartą furtkę.

Liściasta Łapa -> zaginieni.
Liść zawsze był ambitny, jednakże na treningu nie błyszczał tak jakby chciał, a choroba dodatkowo oddaliła go od ceremonii i awansowania w klanowej hierarchii. Sukces siostry, która jako pierwsza z rodzeństwa została wojowniczką, dodatkowo go przybił, bo nie tak miało być. Zniknięcia Słowik oraz oddalenie się od Piórka mocno się na nim odbiły, jego kontakty z Jastrząb również nieoczekiwanie się urwały. Kocur szybko zaczął olewać wszystko - obowiązki terminatora, treningi, oddalił się od rodziny, a przynajmniej od dziadka, matki i brata, gdyż tylko z nimi utrzymywał jako-taki kontakt. Zawsze miał w sobie coś z wędrownika i jako kociak chciał poznawać nowe ziemie. Nic więc dziwnego, że teraz to zrobił, wychodząc z obozu i oddalając się coraz bardziej od klanowych ziem. Któregoś dnia już nie wrócił, zostawiając po sobie puste legowisko.
It's yo boi.

Zjeżak był od początku ciężki w kreacji. Był moją pierwszą postacią od długiego czasu, pierwszą na kotkach i nie był kociakiem, kiedy go brałem. Przechodził kilkanaście zmian i każda kolejna mi się nijak podobała, aż w końcu zniknąłem na 2 miesiące bo mnie odstraszał od forum. Nie chce się z nim męczyć, co chyba nikogo nie zdziwi, więc no.

Chce, żeby trafił do zaginionych.

Wątpię, żeby odszedł z klanu na własną łapę, bo był mu lojalny. Któregoś wieczoru nie wrócił do obozu a następnego dnia, patrol mógł znaleść kłębki futra i ślady krwi na granicy Klanu Cienia i ziemi niczyich.
oof


więc ten, nie mam naprawdę siły się rozpisywać, bo jestem po prostu leniem więc ten
Ringo > Zaginieni
Może kiedyś wrócę nią do gry. I spokojnie, spokojnie; nie odchodzę.
Cóż, myślałam nad tym długo, zdecydowanie za długo.
Z zamysłu Zamieć miał być świetną postacią, przynajmniej dla mnie. Mój pierwszy miot fabularny, wizja tak bardzo rozbudowanego drzewa genealogicznego, które jest odgrywane przez świetnych graczy była po prostu... "wow". Niestety po czasie pisanie na nim przynosiło mi większe trudności, aż... potoczyły się odejścia. Jak na złość, były to odejścia osób, których postacie były najbliższe mojemu Śnieżnemu Królowi. Tak właśnie też powalił mi się mój cały concept na postać, siedzę nad klawiaturą i kompletnie nie wiem od jakiej strony ugryźć jego posty.
Szkoda, podobał mi się zamysł, podobała mi się bardzo(!) jego galeria i strasznie dziękuję za wszystkie arty, które dostałam... od was. Może było za wcześnie na kolejną postać, przez to też coraz mniej pisałam na Górce i Brzask? Ten czas poświęcę teraz dla nich.

Zamieć -> zaginiony

Jest bardzo lojalny kodeksowi, jednak myślę, że pewnego razu mógłby podążyć za jakimś Wojownikiem, który podejrzanie wyczmychnie z obozu, ostatecznie gubiąc drogę do klanowego obozu, trafiając aż do domostwa dwunożnych (jeśli to możliwe). Jest szansa, że jeszcze kiedyś nim wrócę, jednak dosyć mała.
Pewnego dnia Gawron nie wrócił na noc do kryjówki w Leśnych Ostępach, którą dzielił ze swoim partnerem. Grad w pierwszym momencie nie panikował - pomyślał, że być może czarny wybrał się na nocne polowanie lub spacer. Nie wracał jednak przez wiele godzin i w końcu były Zastępca Klanu Wichru rozpoczął poszukiwania. Kilka dni spędził na dokładnym przeszukiwaniu okolicznych ziem - gdzieniegdzie pozostał zapach jego partnera, ale niestety nigdzie nie było widać czarnego kocura. Stało się jasne, że opuścił te tereny. Zielonooki nie mógł jednak tak zostawić tej sprawy. Wrócił się do miejsca, w którym wyczuwał jeszcze woń czarnego kocura, choć bardzo wątłą, i ruszył dalej. Gawron był jego jedyną ostoją i mieszkanie w Leśnych Ostępach bez niego nie miało dla syna Stokrotkowej Łąki najmniejszego sensu. Wprawdzie i tak planował przeprowadzkę, choć miał poczekać z nią do Pory Młodych Liści i wyruszyć oczywiście z partnerem u boku. Wyprawa poszukiwawcza nie była czymś, co przyszło kocurowi łatwo, choć nie dlatego, że bał się czychających na niego niebezpieczeństw w nieznanych mu miejscach. Były jedynie dwa racjonalne wytłumaczenia zaginięcia Gawrona: albo coś mu się stało, albo po prostu nie chciał już z nim być i Grad nawet nie potrafiłby ocenić, która wersja wydarzeń była gorsza. Ostatnia namiastka radości, miłości i czegoś, co trzymało go przy życiu zniknęła tak nagle, stawiając byłego Zastępcę po raz kolejny w tragicznej sytuacji.
Klan Wichru, który tak bardzo widział w szaropręgowanym kocurze niebezpieczeństwo może zacząć spać spokojnie. Rzekomo niebezpiecznego kota nie będzie w okolicy Czterech Klanów przez jakiś czas, być może już nigdy. Wygnany, zapomniany i niekochany przedziera się teraz gdzieś przez nieznajome tereny, desperacko pragnąc odzyskać swojego partnera, choć szanse na to są minimalne, a zawsze pewnego siebie kocura zaczyna dopadać coraz większe zwątpienie w siebie.

I have not thought at all about my own reward
I really didn't come here of my own accord
Just don't say I'm
D a m n e d for all time


Gradowy Podmuch -> zaginieni
Bardzo nie chciałam tego robić. Cały czas miałam nadzieję na nieco mniej tragiczny los Grada. Niestety przez zaginięcie Gawrona dalsza rozgrywka nim nie ma fabularnego sensu. Być może przyjdzie jeszcze lepszy czas dla niego - bardzo bym się z tego ucieszyła - ale to na pewno nie teraz.
Nie do końca spodziewałam się, że gra Owocową Łapą kiedykolwiek mogłaby sprawić, że czułam się zmuszona do pisania postów gdy na początku sprawiało mi to niesamowitą przyjemność i radochę. A więc skoro nie chcę trzymać ją w limbo czasoprzestrzeni, chciałabym oddać ją do grupy NPC.
Nie widzę powodów aby Gałązka uciekła z klanu czy bodajże jakimś prawem zaginęła pewnego dnia. Równie dobrze, nie sądzę abym kiedykolwiek miała chęć powrotu nią na fabułę, więc pomyślałam, że teraz będzie miała szansę, na to co by się jej spodobało, na założenie rodziny i pilnowanie maluchów w kociarni jak znajdzie sobie jakiegoś kocur do wytrzyma jej ciągłe paplanie.
Tak czy inaczej, chciałabym przeprosić wszystkich użytkowników z którymi pisałam na tym koncie.[hide]Nie wiem, czy mogłabym opisać jej charakter i wygląd aby została w spisie NPC, nawet czy mogłabym jej dać jakieś zdjęcie, gdzie byłoby ją widać. [/hide]
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29