Wojownicy - Artemida

Pełna wersja: Ogromna Szyszka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
W głębi Ukrytej Pieczary leży spora szyszka. Do kociarni szyszkę najprawdopodobniej ktoś przyniósł. Teraz szyszka jest jedną z kocięcych zabawek, choć najmłodsi członkowie Nowego Świtu muszą uważać by szyszka ich niezgniotła.
Z biegiem czasu kocięcię było w stanie widzieć więcej, czuć więcej, słyszeć więcej. Łapało z otoczenia coraz to nowe określenia, jasne, większości nie było jeszcze w stanie zapamiętać, jednakowoż było lepiej. Sukcesywnie poznawało nowe rzeczy i cóż, coraz to bardziej podobało się kociakowi w tym dziwnym świecie. Nadal wspomnienie ciemnego, ciepłego miejsca kompletnie nie zniknęło z podświadomości nowo nazwanego kotka, to jednak się stanie. Umysł młodzika rozwijał się w szybkim tempie i po drodze mógł zapominać wielu rzeczy, na rzecz tych nowych. Ale chyba maluch nie będzie tęsknić za tym wspomnieniem.
Kolejną z rzeczy która zaciekawiła noworodka był wielki obiekt, większy od zwyczajowych grudek ziemi. Był więc ciekawy. A co robi się z ciekawymi rzeczami? Odkrywa się je.
Już bardziej przyzwyczajone do otoczenia kocię zaczęło powoli swoją naukę chodzenia. Z początku mało elegancko, co chwilę wywracając się i w panicznej próbie utrzymania równowagi kiwając się na boki. Doświadczenie jednak robi swoje i za każdym razem gdy Aura wybiera się na spacer po Ukrytej Pieczarze idzie to coraz lepiej.
Ruchem przypominającym ten węża (nie żeby młodziak wiedział, co to w ogóle jest) kremowo-rudy kotek sunął po pokrytej mchem powierzchni miejsca, jakie że słuchu już poznało jako "kociarnia" w stronę sporej wielkości... Rzeczy. Nie wiedząc, czym w ogóle jest, zdecydowało się to zbadać. Trzeba było iść więc bardzo spokojnie i cicho, bo jeśli byłoby to coś ruszającego się, mogłoby z łatwością uciec. Na razie szło dość dobrze, Aura powoli był w stanie zbliżać się do nietypowego przedmiotu, które kocię dopiero przed chwilą było w stanie rozróżnić od odcieni brązów ziemi. Świat stawał się coraz wyraźniejszy i jednym z dowodów na rozwój kociąt Tsunami był fakt, jak coraz to odważniej zaczęły przemieszczać się po obszarze jamy.
Dla kogo wyraźniejszy, dla tego wyraźniejszy. Dla Ambient świat ciągle jest taki sam, niezmieniony - wyrazisty tylko w jednym miejscu, właśnie w Ukrytej Pieczarze. Kocię nie chce wychodzić poza kociarnię, więc tam spędza większość dni, tam się czołga, tam zwiedza, bo chociaż na pewno udało mu się zwiedzić już większość jamy, czasem o tym zapomina i zwiedza na nowo.

Nie przypomina sobie dziwnego, kolczastego, brązowego przedmiotu w jednej z komór. Pamięta przecież jedno z rodzeństwa, Aurę; oczywiście, że pamięta. Rodzeństwa nie zapomina. Pamięta ich futerka, ich mordki, ich głosy. Jedyne rzeczy, które faktycznie zawsze, bez problemów pamięta. Rzeczy, na których kociakowi zależy. Jedne z niewielu. Mleko, rodzeństwo, matka, ciepło, spokój - pięć rzeczy, na którym Ambient zależy. Reszta świata jest... intrygująca, ale przerażająca. Równie dobrze może nie istnieć.

Ambient nieśmiało podchodzi bliżej Aury, skupia swoją uwagę bardziej na nim, niż na przedmiocie który Aura bada.
Oh tak, akurat pod tym względem dwójka z kociąt z imienia i zaczynającymi się na A zachowywała się podobnie. Na ten moment Aurę bardziej ciekawiło to, co znajdowało się w samej Ukrywej Pieczarze aniżeli poza nią. Jasne, też parę razy się tam wyszło poza spokojne i ciepłe schronienie kociarni. Nie było to jednak czymś częstym. Było tam za jasno, zbyt jaskrawo oraz zimno, zdecydowanie za zimno. Futerka kociaków nie były jeszcze takie, jak powinny być, jak można było poczuć na futerku mamy Tsunami, ale było przynajmniej lepiej niż podczas pierwszych dni, które już zlewały się że sobą i szarzały. To tak. Nadal jednak było niezbyt komfortowo tam na zewnątrz.
Każde z maluchów było w stanie zapamiętywać coraz to więcej z każdym dniem. Rozwijały się serio szybko, powoli zyskując świadomość otoczenia. Ucząc się słów, zwrotów, imion, miejsc. Było dobrze.
Kociak usłyszał dźwięki wokół siebie, a odwracając się zobaczył znajomy pyszczek. Ambient. Aura lubił trzymać się blisko pomarańczowo-czarno-białego kota. Pod paroma względami te dwa kociaki były do siebie podobne. Skoro już ktoś z rodzeństwa przyszedł tutaj, automatycznie odkrywając znalezisko kremowo-białego to może... Powinni coś porobić? To był chyba dość miły pomysł. Kocię, będąc na odległość łapki daleko od przedmiotu, wyciągnęło prawą konczynę w przód, dotykając rzeczy i od razu wycofując ją. Okej, chyba to nie jest niebezpieczne. Dobrze. Można było się więc tym... Pobawić? Ponownie odrywając od ziemi łapę kociak używając małej siły uderzył w rzecz-jeszcze-bez-nazwy, turlając ją w stronę Ambient.
Rzecz-jeszcze-bez-nazwy turla się w kierunku trójbarwnego kocięcia, a ono cofa się pół kroku. Nie wie, z czym ma do czynienia, i nie wie, czy w ogóle chce wiedzieć. Aura chce, Ambient nie. Przedmiot jest dziwny, nieco intrygujący ale tak wielki, tak... szpiczasty. Nie wygląda, jakby był przyjemny w dotyku, więc Ambient nie zamierza tego nawet sprawdzać.

Ambient siada bez słowa - jak zawsze zresztą - i skupia uwagę na szyszce. Zaraz jednak traci zainteresowanie, przekręca łebek i patrzy na Aurę. Na pyszczek kocięcia wkrada się coś, co można skomentować jako dezorientację.

Patrzy pytająco.
Niekoniecznie tego kremowo-biały kotek się spodziewał. Nie było to jednak żadnym problemem. Ambient, tak jak dotychczas Aura po prostu był małym kociakiem, nie znającym tego przedmiotu. To nic. A może chodzi tu o coś innego? Dało to kociakowi pewien pomysł. Oddala się kawałek w poszukiwaniu długiej, brązowej rzeczy, którą znać można jako paty. Znajduje ją kawałek dalej i bierze do pyszczka przedmiot, który pewnie wcześniej był tutaj przez kogoś przyniesiony i decyduje się w ten sposób wyekwipowane, spróbować przekonać Ambient do zabawy. Trzymając końcówkę badylka między małymi ząbkami Aura zaczyna (pewnie dość komicznie przy tym wyglądając) turlać owalną rzecz wokół drugiego kotka za pomocą patyczka. Następnie kładzie go przed łapy mniejszego rodzeństwa i kładzie się na ziemi, machając ku górze puszystym ogonkiem. Czeka na ruch czarno-rudo-białego, mniej rozmownego kociaka. Może teraz?
Aura jest kocięciem kreatywnym w tym, co robi, jak chce zachęcić Ambient do zabawy. Ale Ambient jest kocięciem specyficznym, takim, które ciężko do zabawy zachęcić w jakikolwiek sposób. Nie odczuwa takiej potrzeby, przez większość czasu, o ile w ogóle.

Przygląda się uważnie Aurze, widząc ruchy łaciatego ogona, widząc to, jak kręci szyszką wokół za pomocą patyka. I kręci się razem z dziwnym, kolczastym przedmiotem, nie do końca wiedząc, co innego zrobić.

Finalnie Ambient i to nuży i siada na ziemi z powrotem, oblizując mordkę, wpatrując się w lico Aury. No, co teraz?