To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Wichru - Wysokie Drzewa

Lawendowa Gwiazda - 2020-08-25, 12:17

Niebieska kotka słuchała uważnie relacji Szyszkowego Ogonu. Była zdziwiona, że Pieszczoszka dotarła tak daleko i do tego z kociakami. Musiała być bardzo zdeterminowana, aby oddalić się od Dwunożnych tak daleko. Lawenda spojrzała na kociaki, które nie prezentowały się najlepiej, więc córka Czyżyka postanowiła nie tracić więcej czasu.
- Oczywiście, że nie! Zabieramy je natychmiast do Obozu. Lśniąca Sadzawka musi je też koniecznie zbadać - powiedziała pewnym tonem głosu i spojrzała łagodnie na dwie kuleczki pomiędzy łapami Szyszki. Serduszko aż ją bolało na myśl przez co właśnie maluchy przeszły.
- Dzień dobry, kochani. Jestem Lawendowa Gwiazda i zamierzam wraz z Szykowym Ogonem zabrać was w bezpieczne miejsce- zwróciła się łagodnie do kociaków, a następnie spojrzała na wojowniczkę.
- Możesz się nimi zaopiekować- wyraziła zgodę, aby Szyszkowy Ogon została opiekunką maluchów lub jak woli przyszywaną mamą. Następnie Lawenda poprosiła zciszonym głosem Zieloną Stopę, aby zajął się ciałem, po czym podeszła do burej kotki i zamierzała wydostać jednego z malców, aby zanieść go do Obozu.

Szyszkowy Ogon - 2020-08-25, 17:20

Kiedy usłyszała, że wezmą kocięta do obozu, wypuściła powietrze z płuc, które nawet nie wiedziała, że wstrzymała. Spojrzała na maluchy siedzące między jej łapami i lekko się uśmiechnęła. Szyszka straciła całą swoją bliską rodzinę w klanie, tak samo jak kociaki dzisiaj. Wojowniczka, choćby miała sobie żyły wypruć, upewni się, że malcom niczego nie zabraknie i będą szczęśliwi, teraz jako członkowie Klanu Wichru. Nie znała ich, a oni jej nie ufali - będzie to wymagało nieco pracy, ale przebrną przez to. Była pewna.
- Zgadzam się, na pierwszy rzut oka są tylko poobijane, ale niech fachowiec oceni, czy na pewno z nimi wszystko w porządku. - przytaknęła Lawendowej Gwieździe i obserwowała, jak niebieska wita się z małymi sierotkami. Po chwili jednak otrząsnęła się i wróciła do rzeczywistości, i to takiej rzeczywistości, w której w okolicy terenów klanu prawdopodobnie grasują niebezpieczne koty. Zmarszczyła nieco czoło.
- Jeśli pozwolisz, to dołączę później do patrolu w tej okolicy, żeby się upewnić, że koty, które ją tak załatwiły, nie kręcą się przy naszych terenach. Może już zwiali z okolicy, ale równie dobrze nadal mogą tu szukać guza! - odparła, a kątem oka zauważyła Łabędzie Skrzydło, który truchtał w ich kierunku. Wojownik zaoferował swoją pomoc i wraz z Zieloną Stopą prędko zajęli się kopaniem grobu dla drobnej koteczki. Szyszkowy Ogon westchnęła cicho i schyliła się po drugiego kociaka, złapała go delikatnie zębami za skórę na karku i podążyła za Lawendową Gwiazdą do obozu. Jeśli te wstrętne lisie bobki, które tak urządziły młodą matkę, nadal kręcą się w okolicy, to Szyszkowy Ogon pokaże im, co dzieje się z takimi kotami bez krztyny honoru.

zt??

Lawendowa Gwiazda - 2020-08-25, 21:25

Niebieska kotka kiwnęła głową na wypowiedź Szyszkowego Ogonu, po czym wydobyła delikatnie kociaka spod jej łap. Położyła go delikatnie na podłożu przyglądając mu się i jednocześnie słuchając burej kotki.
- A nie będziesz wolała zostać z maluchami? Jak chcesz, nie mam nic przeciwko temu, abyś wyruszyła z patrolem. Zaraz po przyjściu będzie on organizowany. Wolę, aby wyruszył jak najszybciej i zapewnił bezpieczeństwo- oznajmiła, po czym przywitała się z Łabędzim Skrzydłem. Następnie chwyciła kociaka za kark i ruszyła razem z Szyszkowym Ogonem do Obozu. Da kociakom trochę ochłonąć, zbada je Lśniąca Sadzawka, a pod wieczór oznajmi Wichrzakom, że mają nowych Klanowiczów, których należy ciepło przyjąć. Do tego musi wszystkich ostrzec przed Samotnikami i przestrzec przed zwiedzaniem Ziem Niczyich od strony Czarnego Ogona.

/ zt

Bączkowy Lot - 2020-09-21, 15:59

Jego relacje z Barwną Ścieżką były... Nijakie, o ile te na tle ważności klanowej coś znaczyły, to coś tam było. Ale tak z rozmowy? Cętkowany nie mógł nic wiele powiedzieć, ani pomyśleć o zastępczyni.
Chętniej spędziłby czas z Ropuszką, lecz ta zniknęła. Przepadła, jak kamień w wodę, a on sam nie mógł nic z tym zrobić.
Jedyne co mu zostało, to Klan. O ironio losu, Czarny dymny miał racje, że klan jest ważny, no i był w oczach cętkowanego.
Sam ojciec cętkowanego jednak wziął to za bardzo do siebie, bo chyba zapomniał, że miał partnerkę, którą była Pomarańczowa Skórka. No... Już rudej kotki nie miał. To fakt. Odrzucił ją, jak jakąś kosteczkę na bok, a potem z wielkim szczęściem za brykał pod łapy innej. Ohyda.
Bury tylko pokręcił łbem na myśli o kocurze, a sam po chwili ruszył spokojnym krokiem, gdy zauważył idącą za nim Zastępczynie.
To miał być spokojny spacer, a on co? Zawracał sobie nie potrzebnie myśli czymś, co nie było jego.
Ropuszka, ona by wiedziała, jak mu pomóc w tych głupich słowach w głowie! A tu co? Nico!
Westchnął cicho pod nosem i odwrócił się do szylkretowej kotki. Czy ona nie zawracała sobie głowy ohydnym kocurem? Chciałby to wiedzieć. Chciałby wiedzieć jak.
-Barwna Ścieżkho. - Odezwał się spokojnie, po czym dodał. Czuł się niezręcznie w towarzystwie rudawej, to fakt. Szczególnie z racji, że nie wyglądało na to, by długowłosa była chętna do rozmowy... Lecz cóż. Mógł spróbować.
-Dziękuje, żhe zghodziłaś się ze mnhą wyjść. - Ceglasty nos wydobył z siebie ciepłe powietrze, a bury wojownik dodał. -Sprrawhy zastęphcy idą ci pho myśli?


///Barwnik

Barwna Ścieżka - 2020-10-15, 15:19

Barwna Ścieżka była średnio nastawiona do tego pomysłu, zwłaszcza że nie miała już tyle czasu, co wcześniej, ale po przemyśleniu całej sprawy przystała na propozycje Bączek. Podejrzewała, że nie zajmie to wiele czasu, no i mimo wszystko troszkę doceniała fakt, że siostra próbowała poprawić ich relacje, która dotąd nie istniała. Wolała odpychać od siebie przykry głos, który szeptał, że działo się tak tylko przez jej nową pozycję w klanie. Czerwonego Pazura już poznała od tej strony i dawała mu do zrozumienia, że jej awans nie jest w żadnej mierze jego zasługą. Ot, żeby tatuś sobie nie myślał, iż jego wychowanie przyniosło owoce.
- Powiedzmy - mruknęła dosyć posępnie. - Jest ciężko, a podejrzewam, że będzie jeszcze gorzej - ale dość miała rozprawiania o tym. Miała wrazenie, iż ostatnimi czasy jej rozmowy ze wszystkimi to tylko omawianie sytuacji głodu, suszy i całej reszty. Tym razem w sumie nie było inaczej, choć przemawiała przez nią irytacja, którą ujawniała jedynie w kontaktach z Bączek.
- Ale powiedz mi, co ty wyprawiasz? Ty w ogóle wiesz, że jakiś czas temu dostałaś do wytrenowania terminatora...? - pełne powątpiewania pytanie zawisło między nimi, a pochmurny wzrok Barwnej Ścieżki spoczął na cętkowanej siostrze. Sprawa już dawno została przyklepana i zakończona, lecz nie mogła się powstrzymać przed usłyszenia motywów kierujących burą wojowniczką.

Lśniąca Sadzawka - 2021-01-20, 14:56

***

Byłam... zmęczona. Tym wszystkim, co się działo w moim życiu i przez ostatnie księżyce opadłam z sił, straciłam motywację i jedyne co robiłam to spałam, leżąc w swoim legowisku, wykonując jedynie konieczne obowiązki, takie jak leczenie. Zaniedbałam nawet treningi terminatorów, powołując się na złe samopoczucie, co było nie do pomyślenia. Musiałam wziąć się w garść, ogarnąć, a najlepiej było zacząć od wyprawy po medykamenty, których zaczynało mi powoli brakować.
Udałam się w okolice wysokich drzew, licząc że to tam uda mi się znaleźć jagody jałowca i pajęczynę, gdyż to na tych ziołach póki co zależało mi najbardziej. Wątpiłam w to, że wypadłam z formy, ale mimo to starałam się wyostrzyć zmysły jak najbardziej, by mieć pewność, że nic mi nie umknie.

Wróbelek - 2021-01-20, 15:50

Lśniąca Sadzawka, widząc, że w składziku brakuje cennych medykamentów, szczególnie tych dwóch konkretnych, wyruszyła na poszukiwanie ziół. Choć rozglądała się za pajęczyną i jagodami jałowca, niestety nie miała szansy ich znaleźć. W jej oczy mogła rzucić się za to inna roślina: miała duże, sercowate liście, choć podczas tej pory zdecydowanie uschnięte, a w powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach, od razu dający medyczce do zrozumienia, co miała przed sobą. Zebrane w koszyczki kwiaty, ze względu na porę, były brązowawe, nie tak różowe, jak zwykle. Roślina nie była zasłonięta przez żadne krzewy, więc dostęp do niej był banalnie wręcz prosty, ale to od medyczki zależało czy weźmie ją pod uwagę.

Lśniąca Sadzawka: S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | med: 4/4

Lśniąca Sadzawka - 2021-01-20, 17:24

Nie miałam wątpliwości, że zamiast na pajęczynę, czy jałowiec, natknęłam się na łopian. Nie była to roślina dla mnie niezbędna, ale nie miałam jej także niezwykle dużo w składziku, w związku z tym, pomimo dość nieprzyjemnego zapachu, wzięłam się za zbieranie.
Najpierw starałam się ostrożnie i delikatnie zebrać liście, starając się uszkodzić ich jak najmniej, a następnie przeszłam do korzeni. Wykopałam ostrożnie roślinę i spróbował zebrać jak najwięcej korzeni. Domyslałam się, że zbiory nie będą owocne przez stan łopianu ale zawsze była szansa na cokolwiek.

Wróbelek - 2021-01-21, 10:18

Podejście do rośliny nie było ciężkie i kocica od razu mogła wziąć się za zbieranie. Widać było, że ma spore doświadczenie, bo gdy tylko skończyła zbierać potrzebne części znanego jej medykamentu – mogła poszczycić się dobrymi zbiorami. W jej łapy trafiło sporo zarówno liści łopianu, jak i ich korzeni. Należało mieć nadzieję, że to nie był jej ostatni sukces tego dnia.

+ 11 liści łopianu
+ 13 korzeni łopianu
+ 105MedExp


Lśniąca Sadzawka: S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | med: 4/4

Lśniąca Sadzawka - 2021-01-29, 20:00

Zbiory były bardziej owocne niż przypuszczałam, ale w dalszym ciągu nie były do końca tym, czego oczekiwałam. Gdybym zebrała taką ilość pajęczyny lub jałowca... cóż, byłabym wówczas o wiele bardziej zadowolona. Nie mogłam jednak nic na to poradzić, poza ukryciem tego, co zebrałam i udaniem się na dalsze poszukiwania licząc, że uda mi się znaleźć to, czego najbardziej potrzebuję.
Wróbelek - 2021-02-01, 09:13

Kocica zaraz po schowaniu swoich zdobyczy, wyruszyła na dalsze poszukiwania ziół. Jeśli łopian nie był tym, czego medyczka oczekiwała, może widok, który za chwilę przed sobą zastanie, jej się spodoba? Po niekrótkiej drodze mogła zobaczyć przed sobą krzak – zwyczajny krzak, który niemniej jednak przykuwał uwagę. A może to sprawka tego, co się na nim znajdowało? W blasku słońca odróżniały się przezroczyste niteczki, zaplątane luźno wokół krzaka. Wyglądało na to, że ich właściciela nie było teraz w pobliżu, co mogłoby być pomocne, o ile oczywiście kotkę to zainteresuje.

Lśniąca Sadzawka: S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | med: 4/4

Lśniąca Sadzawka - 2021-02-02, 15:51

Nie musiałam przejść dużo, by natknąć się na, o Gwiezdny Klanie, pajęczynę. Była to jedna z rzeczy, których szukałam, więc oczywistym było, że znalezisko mnie ucieszyło. W śniegu niestety ciężej było o jakieś patyki, dlatego trochę czasu zajęło mi znalezienie i wykopanie jakiejkolwiek, ale udało się. Nie tracąc więc czasu, spróbowałam nawinąć jak najwięcej pajęczyny na patyk, mając z tyłu głowy myśl, że może nieprędko nadarzy się kolejna ku temu okazja, a ranni lubili przychodzić niespodziewanie.
Wróbelek - 2021-02-02, 15:57

Choć znalezienie patyka w śniegu mogło być ciężkie, kotce w końcu się to udało i mogła wziąć się za ostrożne nawijanie pajęczyny. W oczy od razu rzucało się jej doświadczenie, bo bez żadnego problemu zdołała nawinąć na patyk aż 10 motków pajęczyny, co z pewnością było zadowalającym wynikiem, szczególnie że kocica tego potrzebowała.

+ 10 motków pajęczyny
+ 20MedExp


Lśniąca Sadzawka: S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | med: 4/4

Lśniąca Sadzawka - 2021-02-02, 16:30

Dziesięć motków pajęczyny było zadowalającym wynikiem, w istocie. Nie mogłam jednak na tym poprzestać, bo choć zdecydowanie starczy mi to na trochę czasu, aczkolwiek nie rozwiązałam jeszcze problemu braku jagód jałowca. Nie zastanawiając się więc długo, ukryłam pajęczynę, odpowiednio ją zabezpieczając i ruszyłam dalej, licząc na to, że zdołam znaleźć lekarstwo na biały kaszel.
Wróbelek - 2021-02-02, 16:43

Po ukryciu zebranej pajęczyny kocica ruszyła dalej. Miała sporo szczęścia, albo to ten teren był obfity w medykamenty, bo po dosłownie krótkiej wędrówce znowu trafiła na ładny, zielony krzaczek. Jego kora była szara, popękana, odpadała łuskami. To, co rzucało się w oczy najbardziej, to jednak znajdujące się na nim szare jagody. Rozpoznajemy?

Lśniąca Sadzawka: S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | med: 4/4



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group