To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Słoneczne Grzbiety

Splątana Łapa - 2018-05-24, 21:59

Wąsaty kocurek stwierdził, że nawet jeśli to jest byle przyjacielski sparing pomiędzy bratem i siostrą, to powinien wziąć to na poważnie. Czemu? Ano ponieważ "jutro" będzie mógł się pochwalić mistrzowi, iż nie będzie uczył totalnego żółtodzioba! Zakładając, że te jutro kiedyś w końcu nadejdzie... Niemniej, wracając myślami z powrotem do pojedynku, Splątana Łapa nie miała pojęcia zbytnio jak się przygotować, co było wspomniane wcześniej. No bo skąd? Jednakże uporczywe zmagania się z chaszczami, wszelkiego rodzaju robactwem i ogólnie mówiąc: brudem - sprowadziły jego myśli ku ziemi. Tak, ku brudowi, którego miał pełno pod łapkami. Wąsik stwierdził, iż skoro Mgiełka wolała zaatakować jako pierwsza, to on nie ruszy się z miejsca aż do ostatniego momentu, w którym będzie miał na tyle swobody, by sypnąć siostrze ziemią po pyszczku, a ściślej ujmując - celował w oczy. Oczywiście starania staraniami, lecz jeśli się uda, to może kiedyś wąsata pokraka pomyśli o jakimś przydatnym użytkowaniu tego po czym stąpa? Może jakieś doły... tak czy siak - Splątaniec był pewny w swych działaniach i ufał swoim "zdolnościom manualnym". Naaawet jeśli nie powinien... Czy unikał? Eee tam. Kto potrzebuje unikać ciosów przeciwnika, który możliwe, że będzie musiał bić na oślep? Najgorszy scenariusz - nauczy się srogiej lekcji przyjmowania wpierniczu jak fa... jak kocur.
Mysia Łapa. - 2018-05-25, 17:19

Akcja Wąsa; sypnięcie piaskiem w oczy Mgiełki (1k6):
Parzyste - udana
Nieparzyste - nieudana
Wypada » 3; piasek nie trafił w oczy Zamglonej Łapy
Atak Mgiełki: Krytyczny! [150%] » (14+6) - (3+5) = 12 x 1½ = 18
Brak reakcji ze strony Wąsa

Możliwe. Ano właśnie, możliwe, ale nie pewne. Splątana Łapa był zbyt pewny siebie i tego, że sypnięcie piaskiem w oczy siostry się powiedzie, a tutaj - kicha! Uderzył łapą w ziemię, piach wzleciał do góry ale wiatr zwiał go w przeciwną stronę, a z racji tego, że Wąs postanowił nie unikać...Zamglona Łapa dopadła jego szyi i pacnęła swoją kremową łapą z wyjątkową siłą. Kocurkowi na chwilę odebrało dech. Siniak zostanie, ale nic poważniejszego się na szczęście nie stało.

Mgiełka | lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 4 | HP: 60 | W: 40 - 2 = 38/40
Wąsik | lvl: 1 | S: 2 | Zr: 3 | Sz: 5 | HP: 60 - 18 = 42/60 | W: 40 - 1 = 39/40

» Spadek HP jest poglądowy!

Mgła, - 2018-05-25, 18:22

Jest, udało się.Pomyślała zadowolona ze swojego uderzenia. Po wykonaniu zamachu koteczka szybko odskoczyła. Ucieszyła się również z wiatru który w tej chwili uratował ją przed piaskiem. Jej brat miał bardzo dobry pomysł, lecz na szczęście Mgły drobne ziarenka nie trafiły. W tej chwili kotka myślała tylko o tym jaki atak wprowadzić następny do ich małego sparingu. Tym razem zdecydowała się wykorzystać chwilowy brak oddechu brata i spróbować go staranować.
Splątana Łapa - 2018-05-27, 16:22

Splątaniec po krótkim, acz zamaszystym ruchu łapą śledził jedynie wzrokiem jak jego misterny plan leciał w bok będąc rozsypanym na setki malusieńkich ziarenek. Chwilę później jedynie poczuł jak coś pokroju gałęzi z przeszło tygodnia temu buchnęło mu w szyję, przez co zmuszony był słać się łapkach próbując złapać oddech i kasłając przy tym potwornie. Niemniej jednak oprócz tego padł na plecy i wyciągał przednie kikuty ku niebu, machając nimi chaotycznie.
- Umieram! Umieraaaaaam! - nieco zachrypnięcie brzmiącym głosem wypluwał absurdalnie głupkowate słowa - Widzę światło... Mamo! Tato! Idę do gwiezdnych! Będę tam na was czekał! - wysilił się na ostatnie słowa, a potem zaczął macać po klatce piersiowej i brzuchu, jakby czegoś szukał.
- Nie, chwila. - podniósł się jak na sprężynach i uśmiechnął - Żyję, jest okej. Nikomu nic się nie dzieje. - zapewniał jakby kotom dookoła, których właściwie nie było. No oczywiście zakładając, że Zamglona Łapa wpadnie w głęboką konsternację i zacznie się zastanawiać co tu się właściwie dzieje, przez co odłoży plan ataku na później. Bo jeśli nie, to trudno. Jeśli natomiast będzie dążyła do tego, by za wszelką cenę wprowadzić w życie nieprzerwaną serię zasypywania Wąsa machnięciami, kopnięciami czy czymkolwiek innym, a bury kotek kątem oka zauważy pomimo swojej tymczasowej dolegliwości nadchodzące "zło", to jedyne co będzie mu dane zrobić, to kontratak. Polegał on będzie jedynie na zaciśnięciu zębów i szybkim przykucnięciu, by w odpowiednim momencie buchnąć dyńką w podbródek różnokolorowej kocicy. Wiele razy już zdołał w coś wlecieć, więc był świadom tego, że jego poniekąd także zaboli, o ile wyjdzie mu podstępny atak, lecz możliwe jest, iż ją o wiele bardziej.

Mysia Łapa. - 2018-05-27, 17:59

Atak Mgiełki: Krytyczny! [150%] » (13+6) - (3+5) = 11 x 1½ = 17
Atak Wąsa: Nieudany [0%]

Splątana Łapa miał pecha, i trochę przekombinował z tym całym wrzeszczeniem, że umiera i tak dalej. I pomysł na atak był dobry, ale absolutnie mu nie wyszedł, bo ledwo zdążył się podnieść a wpadła na niego rozpędzona, szylkretowa Zamglona Łapa. Z impetem wpadła na brata i tak, jak chciała - staranowała go, jakby był tylko szmacianą lalką. Teraz oboje leżeli poobijani na ziemi, Wąs pod Mgiełką, więc to koteczka miała przewagę.

Mgiełka | lvl: 1 | S: 6 | Zr: 6 | Sz: 4 | HP: 60 | W: 38 - 3 = 35/40
Wąsik | lvl: 1 | S: 2 | Zr: 3 | Sz: 5 | HP: 42 - 17 = 25/60 | W: 39 - 1 = 38/40
» Od następnej tury statystyki spadają o ¼

» Spadek HP jest poglądowy!

Mgła, - 2018-05-27, 20:01

Młoda zbyt nie przejęła się krzykami brata, ponieważ domyślała się, iż nic mu się stać nie może od jednego uderzenia. Pomimo wrzasków nadal pędziła w stronę Wąsa. Natarła na niego i przewróciła tak, że leżał pod nią. Leżała lecz szybko się podniosła i popatrzyła na kocura z uśmiechem.-To jak poddajesz się, czy dalej walczymy?-Spytała z uśmiechem na pyszczku. Przygotowała się żeby w razie gdyby jej brat nadal chciał walczyć uderzyć go łapą w szyję. Gdyby się poddał to po prostu odskoczy tak aby go uwolnić. Mgła trochę się zmęczyła, ale nadal jest gotowa do walki. Hmm czy poradziłabym sobie w prawdziwej walce? Takie myśli krążyły jej po głowie. Szczerze mówiąc to chciałaby zmierzyć się w prawdziwej walce. Chciałaby pokonać pierwszego kota wysyłając go do medyka. Lecz nie tak aby kuracja musiałaby być nie wiadomo jak długo. Jak na razie to tylko małe marzenie, które zapewne niezadługo się spełni.
Splątana Łapa - 2018-05-30, 21:03

Wąsowi tylko śmignęło przez myśli krótkie "O mamo..." na ułamek sekundy przed tym, jak puchata kulka poniekąd jego postury buchnęła swoim ciałkiem wprost w niego. W efekcie wylądował na łopatkach z mroczkami przed oczami i jęzorem wywiniętym poza paszczęką na bok. Zanim cokolwiek do burego kocurka dotarło, to potrząsnął głową ze dwa razy, aby trochę się nastroić do świata, wracając tym samym myślami na ziemię. Zorientował się, że był w pozycji niezbyt umożliwiającej mu zrobienie wielu ruchów, więc odsapnął kilkukrotnie i poprawiając żuchwę, po czym wyszczerzył śnieżne igiełki i z radosnym uśmiechem pacnął ją w czółko.
- Tak, oficjalnie wygrałaś~ - oznajmił Splątaniec, a następnie - przypominając sobie o zakładzie - zaczął tarzać się niemiłosiernie w piachu wznosząc wszelkie pyłki i rozsypując złociste ziarenka dookoła, nie czekając oczywiście na siostrę. A co tam, jak kot się nieco ubrudzi to będzie szczęśliwszy.
- Czas się ubrudzić! - krzyknął krótko i z atakiem śmiechu najzwyczajniej w świecie się brudził.

Mgła, - 2018-05-31, 21:54

Szczerzę mówiąc kotkę trochę rozśmieszył jęzor brata wywalony na wierzch. Po usłyszeniu słów brata zeskoczyła z niego. Wygrała a jej pyszczek był wykrzywiony w uśmiechu, ale nie dlatego, że wygrała, czy też Wąs musi wytarzać się z piasku, nic z tych rzeczy, cieszyła się z zabawnej miny braciszka. Wylądowała stabilnie na ziemi i w dokładnie w tym samym momencie co kocurkowi przypomniała sobie o karze. Już chciała powiedzieć, aby tego nie robił, ale było już za późno. Niestety już piach zdążył wejść pomiędzy jego futerko. Młoda na pewno będzie chciała mu pomóc, to jest pewne.-Wychodź z tego piasku, a ja pomogę ci się umyć.- Powiedziała zdecydowanie i czekała, aż jej braciszek wyjdzie z tego zła, które jest nazywane piaskiem.
Splątana Łapa - 2018-06-01, 17:14

Chichrając się na potęgę i brudząc w najlepsze Splątana Łapa nie myślał w zasadzie o czymkolwiek innym. Kocurek żył z dnia na dzień, dlatego też ma takie optymistyczne podejście do życia, jakie ma. Pod koniec jedynie kichnął dwukrotnie, bo pewnie za dużo wszelkiego rodzaju pyłków wleciał mu do nozdrzy drażniąc śluzówki, a potem otrzepał się jak dla kota przystało od głowy aż po ogon. Oczywiście nie było możliwości kompletnego wyczyszczenia się tym sposobem, o czym Wąsik wiedział, lecz lepiej już tak niż chodzić przez cały dzień i kilka następnych z ziarenkami piasku spadającymi z ciebie przy każdym kroku. Splątaniec westchnął potężnie, po czym zareagował na stwierdzenie Mgiełki.
- Haha, dzięki. Sam chyba bym męczył się z tym przez cały wieczór. - oznajmił mega pozytywnie bury kocurek, po czym wolnym krokiem podszedł do siostry i usiadł do niej bokiem.
- Silna jesteś, wiesz? - zagadnął w międzyczasie brudny futrzak, przechodząc tym samym do czyszczenia się.

Mgła, - 2018-06-10, 14:33

Śmich brata automatycznie sprawił, że kotka miała ogromny uśmiech na pyszczku. Żyć z dnia na dzień, zarazem najlepsze motto i najgorszy, bo w sumie nie trzeba się niczym przejmować, ale coś może się stać, przez to, że niczym się nie przejmujemy. W tej chwili nie sprawia to problemu terminatorowi, ale nie wiadomo jak to będzie w przyszłości. Koteczka siedząc z boku patrzyła jak kocur tarza się po czym kicha, na co cicho zachichotała pod nosem. Podczas, gdy jej braciszek otrzepywał się z pyłków ona polizała łapkę, po czym przeciągnęła nią trzy razy po główce. Mgiełka gdy tylko usłyszała westchnięcie kocura zachichotała po raz kolejny pod nosem. -Nie masz za co dziękować- Powiedziała z uśmiechem, który szybko nie zajdzie z jej pyska. Gdy tylko Wąsik usiadł przed kotką, ona wzięła się za dokładne wylizywanie burego. -Nie prawda, wcale nie jestem silna, po prostu miałam trochę więcej szczęścia.- Powiedziała skromnie na wypowiedź brata, przerywając na chwilę mycie, ale po chwili znów wróciła do poprzedniego zajęcia.
Splątana Łapa - 2018-06-11, 15:24

- Kurna, chyba nawet do ucha mi wleciało. - rzucił rzucił po dłuższym czasie Splątaniec, tym samym stukając się łapką w bok głowy i machając w przeciwnym do niej kierunku swoją makówką. Co prawda nie miał jak zbytnio sobie z tym poradzić, ale najwyraźniej taki zabieg zdał egzamin, bo chwilę później dyskomfort ustał.
- Eee tam. Szczęścia zawsze każdy troszkę ma. Gdybym nie miał futra, to pewnie ślad by był widoczny do jutra, haha~ - skomentował poniekąd w ramach odpowiedzi Mgiełki. W międzyczasie też starał zajmować się swoim prawym bokiem, staranie i dokładnie czyszcząc go z większości brudów. Co prawda jakoś niespecjalnie przejmował się swoim wyglądem, ale nie chciał się pokazać nazajutrz mistrzowi w opłakanym stanie.
- A właśnie. Kto będzie Cię uczył? - powiedział odwróciwszy się w kierunku siostry, przerywając na moment dotychczasowe zajęcie pielęgnacji włosia.

Mgła, - 2018-06-12, 10:21

Mgiełka cichutko zachichotała na wieść o piasku w uszku brata. Po czym odsunęła główkę od sierści kocura, aby mógł wytrzepać swobodnie ziarenka. Czekała tak, aż Wąsik skończył uderzać delikatnie łapką w głowę. Jak widać Splątaniec uparł się na to, że kotka jest silna i tyle. -Eh niech ci już będzie i tak cię nie przegadam.- Powiedziała zrezygnowana kiwając delikatnie główką, trochę rozśmieszona. Ona zaczęła czyścić lewy bok, ponieważ jej brat czyścił prawy. -Będzie mnie uczyła Różany Kwiat. A ciebie?-Odpowiedziała i również zaprzestała wylizywać futro burego.
Splątana Łapa - 2018-06-14, 21:57

- Różany Kwiat, Różany Kwiaat, Róóóżaaanyyy Kwiiaaaat... - Splątaniec wpadł w głęboką konsternację. Z pewnością obiła mu się o futrzane uszy taka godność i to nie tylko na ostatniej ceremonii, jednakże nie był w stanie przypomnieć sobie jakkolwiek o takowym kocie bądź kocicy. Mimowolnie stukając się pazurkiem w podbródek przejechał wzrokiem na siostrę po usłyszeniu jej pytania zwrotnego, lecz odpowiedź zajęła mu dłuższą chwilę, kiedy to tak się w nią wpatrywał. Dosłownie jakby był jakiś opóźniony czy coś.
- A, aaaaa~! Tak, tak. Mnie będzie uczył Piaskowy-... yy.. Piaskowy Podmuch! Hehe, he... Jeszcze nie mogę się przyzwyczaić do posiadania mistrza, chociaż spotkałem go na bardzo krótko kilka dni przed ceremonią. - odpowiedział lekko zmieszany Wąs, ociągając się przy tym niesamowicie. No prawda jest taka, iż zapominalska z niego bestia, a że godność swego mistrza dane mu było usłyszeć ledwie dwukrotnie, to miał z tym leciutkie problemy - Różany Kwiat to kocur czy kocica? Jaki jest Twój mistrz? Jaki kolor futra? Pewnie bury. - zaczął zarzucać pytaniami siostrę, niemal wklejając się w jej twarz dopytując raz za razem - Nie! Na pewno nie. Rudy? Hmm... - Wąsik wpadł w swój naturalny potok słów, a zarazem szaleńczy tok myślenia, zadając pytania jakby na wpół swemu rozmówcy i otoczeniu - ZIELONY! TAK! Tak, tak, tak. Jestem pewien! Zgadłem? - dumnie wypinając pierś w kierunku Mgiełki czekał na chwalącą go odpowiedź, bo przecież "Korzystał z tajników wiedzy biedronek i komarów, aby uzyskać odpowiedź." a szczerzył się przy tym jakby zjadł tłustą mysz.

Mgła, - 2018-06-15, 20:43

Splątaniec myślał na głos, stukając się pazurkiem po bródce. Koteczka postanowiła mu nie przeszkadzać i cierpliwie czekała, aż braciszek się namyśli.
W końcu chyba nie domyślił się kim jest jej mistrzyni, ale odpowiedział na pytanie. Wypowiedź brata sprawiła, iż młoda zaczęła cichutko chichotać pod noskiem, delikatnie potakując główką. W sumie koteczka nie słyszała imienia swojej mistrzyni częściej, bo usłyszała je dopiero na ceremonii. Na całe szczęście ona jest trochę mniej zapominalska i nie miała problemu z odpowiedzeniem na kolejne pytania. Na razie czekała, aż jej kochany braciszek przestanie mówić, aby mu nie przerywać.
Podczas wypowiadania się kocura, młoda ledwo powstrzymywała śmiech, lecz gdy usłyszała, że jej mistrzyni ma zielony kolor futra parsknęła śmiechem, kiwając na boki główką.-Różany Kwiat jest kocicą i ma nie bure, rude, czy zielone futerko, a biało niebieskie z tego co zdążyłam zauważyć- Powiedziała już, gdy się delikatnie uspokoiła i patrzyła na brata, czy ma jakieś pytanie. Ona nie miała, w tej chwili zależało już tylko od niego czy wracają do obozu, czy zostają jeszcze chwilką. Szczerze mówiąc koteczka ma wrażenie, że jeszcze nie będzie odpoczywać w nowym legowisku.

Splątana Łapa - 2018-06-18, 14:28

Wąsik skrzywił się na dźwięk niezgody i jakoś tak zmizerniał.
- Oł... nuda. - skomentował mimochodem, po czym obejrzał się z góry na dół, dokoła i w końcu zaprzestał reszty czyszczenia futerka. I tak reszta piasku sama odejdzie z czasem, albo może jak pójdzie do jakiegoś bajorka to będzie łatwiej. Tak czy siak nie zamierzał już tym sobie zaprzątać głowy.
- Sądzisz, że tak specjalnie jesteśmy dobierani? W sensie... bo Piaskowy Podmuch to kocur, nie? I ja też jestem kotem. No a Ty i Różany Kwiat ten tego. Poniekąd ma to dla mnie seeens, ale z drugiej strony mógł to być jedynie przypadek. - zaczął swoją naturalną pogawędkę o niczym, tym samym starając się kopać dołek w ziemi, odgarniając na boki zielsko i inne pierdoły co mu się napatoczą - Tak w sumie to ciekawe kiedy będziemy mieli nasze pierwsze polowanie. Nie obiło Ci się przypadkiem o uszy? O mrówka! - jak szybko skończył pytanie, tak momentalnie wykrzyknął nazwę swej ofiary skradającej się koło tylnej lewej łapki i wbił się nosem w ziemię.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group