To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Słoneczne Grzbiety

Ostowy Krzew - 2019-09-22, 13:20

No cóż. Ostowa Łapa po odnalezieniu truchła zwierzaka definitywnie stwierdził, że dalsze poszukiwania zapewne też nie dadzą obfitszych łowów. Początek był dobry, ale nie ma co poświęcać godzin na poszukiwania zwierzyny. Zawsze mógł zawrócić i po prostu udać się na jakieś łąki czy do lasu. Póki co jednak odwrócił się i już nie aż tak ostrożnie, oddalił od Słonecznych Grzbietów, powracając do obozu. W pysku trzymał upolowanego gryzonia, którego chciał po przekroczeniu wejścia obozu odrzucić na stos, a potem poleżeć spokojnie w legowisku.

//zt

Kruczy Cień - 2019-11-30, 23:59

Może i nie polubił Traszkowej Łapy, ale podała mu pewien pomysł do głowy, którego nie mógł nie wykorzystać. Miał już cztery księżyce i czuł się sprawniejszy. Wyrósł też nieco od tamtej rozmowy, ale o niej nie zapomniał, co sprawiło, że wyhodował w sobie nie tylko plan opuszczenia obozu i zobaczenia świata poza nim, ale również niechęć wobec czarnej terminatorki. O zmroku wymknął się z obozu, kryjąc się w cieniu, kiedy akurat nikt nie patrzył i szedł przed siebie, chowając się w ciemnościach. W pewnym momencie zamarł w bezruchu, bo usłyszał jakiś szelest. Całe szczęście był to jedynie ptak. Serce zabiło mu szybciej, ale parł dalej, aż dotarł na skraj leśnej wyspy, na której znajdował się obóz Klanu Gromu. Wtedy spojrzał w niebo, którego nie zasłaniały mu drzewa i aż nabrał głęboko powietrza w płuca, bo tak mu się ten widok spodobał. Ale to nie był koniec. Kiedy obniżył spojrzenie, zobaczył rozpościerającą się dookoła piaszczystą dolinę, na której krańcu majaczyły drzewa.

/uwu

Czarny Kogut - 2019-12-01, 01:56

Wilczy Ślad wspominał jedynie o tym, że nie może kręcić się wokół granic - z tego powodu od czasu do czasu kręcił się w obrębie wielkiej piaskownicy otoczonej drzewami, która stanowiła serce terenów Klanu Gromu i całkiem pokaźną ich część. Tak było i tym razem. Wracał akurat z jakiegoś krótkiego spaceru wokół Iglastego Zagajnika, który sobie urządził dla rozprostowania łap i wypełnienia czasu w dziurze, jaką miał w swoim niezbyt zapchanym grafiku. Spodziewał się zobaczyć w okolicy patrol, wojownika z terminatorem grzecznie tuptającym z lub na trening, cokolwiek. Zobaczenie małego, czarnego kociaka nie było jednak tym, co przewidział, dlatego najpierw aż zatrzymał się i zamrugał, żeby się upewnić czy aby na pewno dobrze widzi. A potem zrobił pierwszą rzecz, która przyszła mu do głowy - ugiął łapy i zaczął powoli skradać się w stronę Kruka, zataczając lekki łuk wewnątrz zagajnika, by móc ukryć się za drzewami lub jakimś krzakiem, tak w razie czego. Samo skradanie się było naturalne i instynktowne i pomimo lekkich zgrzytów w technice pamiętał to, czego się nauczył larwą będąc i wykorzystywał to od czasu do czasu. Wstrzymał oddech gdy znalazł się na odległość skoku od stojącego tyłem do niego kociaka... a potem nagle wybił się z ugiętych łap tak, by upadając uderzyć łapami o piach po obu stronach Kruka.
Kruczy Cień - 2020-01-09, 12:08

W gruncie rzeczy w Klanie Gromu niewiele treningów odbywało się w nocy, więc nic dziwnego, że zamiast natknąć się na jakichś terminatorów czy wojowników, Kruk trafił na Koguta. A właściwie Kogut na Kruka, którego w ogóle nie powinno tutaj być. Czarny kociak skupiony na oglądaniu nieba i gwiazd, a trzeba powiedzieć, że widok był tego dnia nieziemski, nie zauważył terminatora, który właśnie się na niego zasadzał jak na zwierzynę.
Odruchowo podskoczył przestraszony, wydając z siebie cichy jazgot i momentalnie jeżąc się na grzbiecie po wygięciu w pałąk. Syknął cienkim głosem na Koguta, patrząc się na niego jak na wariata.
- Co ty rrobisz!? - fuknął oburzony. Bardziej zaaferował się samym faktem tego, że Kogut go specjalnie przestraszył, niż tym, że ktoś go właśnie przylapal na wyjściu z obozu, czego przecież robić nie powinien.

Czarny Kogut - 2020-01-20, 00:41

Kogucia Łapa prychnął śmiechem; to, czy był to śmiech przyjemny, pozostawało do dowolnej interpretacji. Podobnie jak i on wygiął grzbiet w łuk i zjeżył sierść wzdłuż kręgosłupa, by wyglądać na o wiele bardziej groźnego i większego, niż był w rzeczywistości. Uniósł brew gdy ten zaczął na niego fukać, a następnie zmrużył zielonkawe ślepia, marszcząc przy tym grzbiet nosa.
- Poluję na nieostrożne dzieciaki - odparł; uniósł nieznacznie górną wargę, na moment ukazując zęby w drapieżnym uśmiechu. - Ale to raczej ja o takie rzeczy powinienem pytać ciebie - dodał, mierząc syna Koziczego Skoku przenikliwym spojrzeniem jasnych ślepi. Nie powinno go tu być i pierwszą reakcją powinno być właśnie tłumaczenie się z tego występku. Kogut jednak nie należał do tych, którzy wyrywali nogi z korzeniami - a przynajmniej nie bez zadawania pytań, dlatego też w pierwszej kolejności czekał na odpowiedź, zanim zadecyduje, czy być przykładnym gromiakiem i pokazać najwyższą formę swojej dojrzałości obywatelskiej za pomocą donosu.

Kruczy Cień - 2020-01-31, 23:59

Śmiech Koguta kompletnie mu się nie podobał i najeżone futro kociaka nie opadło, a zamiast tego jeszcze bardziej stanęło dęba, zaś ogon przypominał teraz naprawdę rasową, drogą szczotę do kurzu. Chociaż... może jednak w tym momencie już do komina? Coś w tym było. Syn Koziczego Skoku syknął na Kogucią Łapę, który, podobnie jak Kruk, najeżył się, ale w przeciwieństwie do młodszego czarnowłosego, nie zrobił tego ze strachu, tymczasem Kruk w pierwszej chwili jak najbardziej. Teraz jednak był bardziej zły niż przestraszony, chociaż czuł, jak serce mu łomocze w piersi.
— Nie jestem dzieciak! — fuknął na niego w złości, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest. Zaczynało robić się niebezpiecznie. Widział zęby Koguta, a że nie chciał być gorszy, to i swoimi uraczył rozmówcę. Tyle, że kto mógł się przestraszyć kocięcych zębów? Nikt. Wziął głęboki oddech, raz za razem powtarzając tę czynność, aż w końcu emocje mu trochę opadły. Musiał wymyślić odpowiedź. Najlepiej jakąś sensowną. Co tu robisz, Kruku? Co Ty tutaj robisz?
— Chciałem zobaczyć, jak wyglądają ziemie poza obozem — odpowiedział zgodnie z prawdą, nie dorabiając żadnej historii o tym, że zbłądził, czy coś w tym stylu. Zdecydował się na szczerość i opuścił najeżoną, długą sierść na dół. Zobaczymy, czy mówienie prawdy się opłaca.

Czarny Kogut - 2020-02-02, 02:26

Na słowa kociaka zaśmiał się tylko bezgłośnie, dmuchając przez nos. Nie był dzieciakiem! Wcale. Kogut co prawda nie był wiele od niego starszy i wciąż przez wielu uważany był zapewne za gówniarza, ale to on tu nosił imię Łapy. Nie ten czarny bąbel, którego ewidentnie nie powinno tutaj być.
- Równie dobrze mogłeś to zrobić, wchodząc na skały w obozie - odpowiedział, przekrzywiając głowę w bok i nie spuszczając przenikliwego spojrzenia z oczu Kruka. Milczał przez krótką chwilę, zastanawiając się nad tym, co powinien zrobić dalej. Zaciągnąć go do obozu za głowę i zebrać pochwały, czy może jednak zostawić go tutaj i udawać, że nigdy go nie spotkał, a co stanie się z nim dalej to już nie jego interes?
- Mogę zostawić cię tutaj i pozwolić ci dalej zwiedzać, nawet jeżeli, wracając z treningu, wyczułem świeży trop lisa, a nikt jeszcze nie mówił o tym, że został już wytropiony i zabity... a ktoś taki jak ty to dla lisa ledwie przekąska - powiedział, marszcząc brwi. Na te słowa wyprostował się i chociaż sierść na grzbiecie nie opadła mu całkowicie, to widać było gwałtowną zmianę w zachowaniu kocura. Uniósł głowę i uchylił pysk, by posmakować powietrze. Nie wiedział, jak dokładnie pachnie lis i czy jego zapach zawieszony był w powietrzu wokół nich... ale Kruk z całą pewnością również nie znał tej woni. - Chociaż pewnie powinienem zaciągnąć cię z powrotem do obozu i dopilnować, żeby spotkała cię kara za twoje nocne eskapady. To by było odpowiedziane - powiedział tonem, który sugerował, że wciąż zastanawiał się nad decyzją, którą powinien podjąć. Powoli odwrócił głowę, by na nowo spojrzeć na czarnego syna Koziczego Skoku i uniósł brwi wyczekująco.

Klonowa Gałązka - 2020-05-02, 16:55

Szylkretowa Wojowniczka postanowiła wybrać się na polowanie. Oczywiście, nie w samotności, ponieważ zdołała złapać swoją siostrę w obozie i spytać ją, czy jest chętna na wybranie się z Klon na polowanie. W samotności nigdy nie jest fajnie, ale za to z kimś, a w dodatku z rodziną, polowanie od razu robiło się przyjemniejsze. No, chyba że dla kotów, które bardziej preferują samotność.
Ku uciesze szylkretki, Wisienka się zgodziła, a więc Wojowniczki od razu omówiły porę i miejsce, gdzie miały rozpocząć polowanie.
A, no i jeszcze zaczepiła gdzieś Rokitnika, który również zgodził się na wspólne polowanie z Wojowniczkami
Tak więc zielonooka siedziała na Słonecznych Grzbietach, czekając cierpliwie na Dziką Wiśnię i Rokitnikowego Ciernia.

Wisienkę (i Rokitnika) zapraszam na Polo. ^^//

Rokitnikowy Cierń - 2020-05-02, 19:19

Pojawianie się w ustalonym miejscu dokładnie o umówionym czasie było jedną z cech charakterystycznych Rokitnikowego Ciernia. Do Słonecznych Grzbietów dotarł punktualnie, sztywnym krokiem kierując się w stronę znajdującej się już tam szylkretki. Przed wyjściem z obozu skontrolował stan Stosu Zwierzyny, który nie był zadowalający, co oznaczało, że ich polowanie nie mogło zakończyć się porażką, zwłaszcza, że niedawno w klanie pojawił się duży miot urodzony przez Białowąsą. Kotka była dobrze znana Rokitnikowi - przeprowadził z nią wiele konwersacji, dzięki którym wywnioskował, że kotka przepełniona jest chaosem, pomimo którego podejmuje jednak starania, by stanowić jak najlepsze wsparcie dla klanu.
Po dotarciu do córki Mokrego Kwiatu skinął jej głową w geście pozdrowienia, siadając. Na miejscu nie było jedynie Dzikiej Wiśni; lepiej dla niej, by pojawiła się tu w jak najkrótszym czasie, w przeciwnym wypadku bowiem opinia Rokitnikowego Ciernia na jej temat mogła znacząco spaść.

Dzika Wiśnia - 2020-05-02, 21:13

Kocica biegła na Słoneczne Grzbiety, czując jak wiatr targa jej futro. Nie przejęła się jednak tym wcale, bo i tak nie było to najważniejsze. W głowie miała tylko jedno, że spóźniła się na polowanie. I gdyby było z samą Klonową Gałązką, to jeszcze nic, ale słyszała że i syn Mysiowąsej ma zamiar się pojawić, a on nie tolerował spóźnień. A jak na jej oko z Rokitnikowym Cierniem mieli całkiem dobre kontakty, nie chciała tego zepsuć w tak błahy i oczywisty sposób.
Gdy zobaczyła że oba koty zdążyły przyjść na umówione miejsce, westchnęła głośno, po czym stanęła przed nimi, posyłając nieme przeprosiny. - Klonowa Gałązka, Rokitnikowy Cierń - wysapała na przywitanie, uśmiechając się lekko do obu kotów. Miała nadzieję że nie będą miały jej tego za złe, ale nie dość że haniebnie zapomniała, to po drodze zaczepił ją jeden z młodszych terminatorów z arcyważnym pytaniem, na które szybko odpowiedziała, bo nie chciała być nieuprzejma. I dopiero wtedy mogła spokojnie opuścić obóz.
- Jak się dziś czujecie, hm? I co zdążyliście zrobić w ten dzień, bo ja wyszłam z Skalistej Pieczary, czyli dużo, jak widać. Mam nadzieję że to lekkie spóźnienie mi wybaczycie - miauknęła przyjaźnie, uśmiechając się szerzej do przyjaciół. Może i przyszli polować, ale bez krótkiej pogadanki się nie obejdzie, nie, gdy jest tu Dzika Wiśnia.

Klonowa Gałązka - 2020-05-02, 21:29

Na miejsce najpierw przybył, jak się spodziewała, Rokitnikowy Cień.
Szylkretka odwzajemniła przywitanie skinieniem łba, a następnie wbiła wzrok w stronę obozu, wypatrując Dzikiej Wiśni, która najwyraźniej się trochę spóźni.
Kotka uniosła delikatnie jedną brew. Czyżby zapomniała? Znając Wisienkę, tak. Jednak po chwili zauważyła biegnącą w ich stronę Wojowniczkę.
Zamruczała cicho z rozbawieniem, a następnie spojrzała łagodnym wzrokiem na siostrę.
-Mam nadzieję, że nie spóźniałaś się tak na treningi- Zażartowała, posyłając kotce spokojny uśmiech.
Owinęła ogon wokół łap, czekając jeszcze na reakcję Rokitnikowego Ciernia. Zaraz mogą zacząć polowanie. No, chyba, że Wisienka będzie jeszcze chciała trochę pogadać.

Rokitnikowy Cierń - 2020-05-02, 22:09

Okazało się, że Dzika Wiśnia przybyła na miejsce spóźniona. Rokitnikowy Cierń skierował spojrzenie zielonych oczu ja żółte ślepia wojowniczki, przez kilka uderzeń serca obserwując ją w milczeniu i niemalże całkowitym bezruchu, z kamiennym wyrazem pyska, dając jej odczuć fakt, że fakt, że nie przybyła na miejsce na czas, nie zrobił na nim pozytywnego wrażenia. Dopiero później skinął kotce głową w geście powitania, decydując się na zignorowanie tego, że nie odmieniła ich imion - w tej chwili istniały sprawy, które uważał za istotniejsze. Czarna kotka zdawała się nie podzielać tych poglądów, decydując się na rozmowę. Naturalnie, Rokitnikowy Cierń nie miał na nią czasu - czekało go dużo obowiązków, wieczorem bowiem czekał go trening z Borsuczą Łapą, przed nim zaś musiał jeszcze udać się na patrol.
- Czas na wypełnianie obowiązków, nie na rozmowy - powiedział, wstając posyłając spojrzenie Klonowej Gałązce. Nie wiedział, czy będzie podzielać jego poglądy, niemniej jednak on sam przyszedł tu w konkretnym celu i to jemu zamierzał się w tej chwili poświęcić - Zaczynajmy - powiedział, po dwóch uderzeniach serca ruszając przed siebie. Starał się zachowywać ciszę, węsząc i nasłuchując w poszukiwaniu zwierzyny.

Klonowa Gałązka - 2020-05-03, 08:32

Lekko strzepnęła uchem na słowa Rokitnikowego Ciernia, odwracając w jego stronę łeb i przytakując łbem.
-Racja. Przyszliśmy na polowanie, nie na pogaduszki- Przyznała Wojownikowi rację, a następnie wzięła głęboki wdech.
Powietrze pachniało zwierzyną i świeżych liści, które wróciły na drzewa wraz z Porą Nowych Liści. Idealny czas na polowanie. Dużo piszczek wychodzi z norek, jak gdyby do paszczy lwa.
-Udanych łowów- Miauknęła szybko, żegnając dwójkę kotów, a następnie udając się w inną stronę, kierując się oczywiście pod wiatr.
Ugięła nogi, spłyciła oddech i zrównała ogon z grzbietem oraz głową, wyłapując w powietrzu jakiekolwiek zapachy zwierzyny.

Wisienka, po swoim poście wrzuć Polo na MG.///

Dzika Wiśnia - 2020-05-03, 19:08

Uśmiechnęła się w stronę siostry, gdy ta nie miała najmniejszego problemu z tym, że przybiegła spóźniona o parę uderzeń serca. Nie wiedziała jak było to z męskim towarzystwem, ale Rokitnikowy Cierń miał kamienny wyraz twarzy, jak zawsze, a o widniejących emocjach nie było nawet mowy. Kiwnął jej głową, co jedynie mogła uznać za znak wybaczenia, nie tylko krótkiego powitania. Nie chciała sobie takim sposobem zaprzepaścić relacji.
- Pierwszy dzień treningu przyszłam spóźniona, fakt, ale Orle Skrzydło całe szczęście nie miała co do tego żadnych uwag - odpowiedziała na żart z strony wojowniczki, po czym ruszyła wolno przed siebie, słuchając co inni towarzysze polowania mają do powiedzenia. Chciała przed obowiązkami wymienić parę zdań, bo same polowanie było zbyt nudne, by nie urozmaicić tego żadną rozmową, niestety, najwyraźniej jej przyjaciele uważali inaczej.
- Słucham? Gwiazdy, ale jesteście nudni! - parsknęła, mimo że nie miała za złe takiej reakcji od strony wojowników. Rozumiała że wolą wykonać swoje obowiązki jak najszybciej, ale żeby ograniczać się nawet co do rozmów? A potem będą narzekać, że rozmawiać z kim nie mają!
Odeszła kilka lisich ogonów dalej od Rokitnikowego Ciernia, by przypadkiem nie podkraść mu jego zwierzyny, bądź by to ona nie została okradziona. Kiwnęła jeszcze głową w jego kierunku, życząc mu podobnych rzeczy co jej siostra, a samej szylkretowej kocicy krótko podziękowała. No, zabawę czas zacząć. A potem się pochwali swoimi zdobyczami, mogła się założyć że upoluje więcej, niż oni razem wzięci, ha! Podejście jak u kocięcia, ale czasem czarne cielsko zachowywała się jak ta grupa społeczna, więc nie ma się co dziwić.

Dynia. - 2020-05-06, 09:05

Kocur, jako najbardziej doświadczony kot z całej zebranej tu gromadki, wyruszył jako pierwszy licząc pewnie na jakiś smakowity łup. Do jego nozdrzy po chwili wpadł jakiś zapach, jednak niestety nie był to przepyszny królik, czy też mysz. Po chwili Rokitnik mógł dojrzeć przed sobą rozkładającą się mysz, która to padła ofiarą wyjątkowo niechlujnego drapieżcy.

Rokitnikowy Cierń: lvl: 4 | S: 16 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 55
• Wykorzystane przerzuty: 0/3

Najwięcej szczęścia miała zdecydowanie dawna terminatorka Wilczego Śladu, której po chwili wypadła zwierzyna; jednak też nie najwyższych lotów. Pomiędzy trawą na Słonecznych Grzbietach powoli sunął zaskroniec, nie robiący sobie nic z możliwego zagrożenia. A nawet jeżeli wiedział, że jest niedaleko Klon, nie brał jej pod uwagę jako kogoś zdolnego mu zagrozić.

Klonowa Gałązka: lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50
• Wykorzystane przerzuty: 0/2

W przeciwieństwie do ej kompanów, Dzikiej Wiśni nie przyszło ani nic wyczuć, ani też zobaczyć czy usłyszeć. Był to jednak początek polowania i nie każdemu od razu wszystko wpada w łapy. Mimo wszystko teren Słonecznych Grzbietów był ogromny - coś się jeszcze na pewno trafi.

Dzika Wiśnia: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 9 | Sz: 5 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group