To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Słoneczne Grzbiety

Klonowa Gałązka - 2020-05-06, 09:16

Szylkretka ledwo zdążyła się oddalić od swoich towarzyszów, a już zauważyła przed sobą zaskrońca.
Zielonooka zaczęła więc zbliżać się do węża z ugiętymi nogami i głową na wysokości grzbietu, dodając jeszcze do tego ciężar ciała przeniesiony na tylne łapy.
Wzrok Wojowniczki wbity był w zaskrońca, a spuszczała go jedynie co kilka uderzeń serca uważając, aby na nic nie nadepnąć.
Oddech miała spłycony, a stąpała powoli i delikatnie, pod prąd wiatru, a jeśli udało jej się zbliżyć do węża, to rzuciła się w stronę zwierza i zatopiła kły w jego cielsku. A przynajmniej usiłuje tak zrobić.

Rokitnikowy Cierń - 2020-05-06, 11:50

Napotkane przez niego szczątki nie były tym, czego po tym polowaniu oczekiwał. Naturalnie, nie spodziewał się, że znajdzie zwierzynę od razu - był silnym kotem, jego ciosy zaś były celne, jeśli jednak chodziło o przydatność jego zmysłów do poszukiwania zwierzyny, nie wiódł prymu w Gromie. Naturalnie, nie zamierzał się jednak poddawać tylko z powodu pojedynczego niepowodzenia - klan potrzebował zwierzyny, która mogłaby napełnić głodne żołądki ich społeczeństwa.
Nie chcąc, by szczątki przyciągnęły wzrok jakiegoś drapieżnika, przykrył je warstwą liści, które zdawały się pamiętać jeszcze poprzedni obieg pór. Wątpił, by jakiekolwiek zwierzę poza szczurami chciało zjeść pozostające w tym stanie mięso, niemniej jednak podejrzewał, że mogło one zwabić do siebie co bardziej zaintrygowane jego wonią stworzenia. Co się zaś tyczyło szczurów, te nie były wybredne, nie zdziwiłby się więc, gdyby przybyły do mięsa nawet pomimo tego, że zaczynało wydzielać już woń rozkładu.
Po przykryciu znaleziska liśćmi ruszył dalej przed siebie. Kierował się pod wiatr, starając się zachowywać ciszę, jak również i węszył oraz nasłuchiwał, chcąc zlokalizować ewentualną ofiarę lub stanowiącego potencjalne zagrożenie drapieżnika.

Dzika Wiśnia - 2020-05-07, 11:54

Nie śpieszyła się za bardzo - wiedziała że nie ma po co, bo gwałtownym ruchem tylko by ostrzegła jej potencjalne zwierzyny, że grasuje z wysuniętymi pazurami, czekając tylko aż jakieś szare futro wpadnie jej w łapy. No, może nie dosłownie, bo wierzyła że myszy nie okażą się takimi mysimi móżdżkami i nie postanowią same rzucić się na śmierć. Poza tym wtedy by nie było zabawy, no nie? Może nie było to w polowaniu najważniejsze, ale nie zamierzała sobie odbierać radochy z obowiązków. To nie w jej stylu.
- Były sobie kotki trzy i gęsiego sobie szły... - podśpiewywała pod nosem, by nie spłoszyć zwierzyny, ale by też nie iść w ciszy, bo było to zwykle nudne. Była pewna że nikt nie pochwaliłby jej zachowania, bo na polowaniu należy zamknąć pysk i skupić się na otoczeniu, jednak wydawało się jakby w okolicy nie było nikogo, tylko głucha cisza, którą przerywał cichy szelest liści. -...jeden małyyyy, drugi nieee, ale wszystko uda się - dokończyła swój piękny utwór, przeciągając niektóre samogłoski, by dodać bardziej delikatnego kontekstu piosence. A może zwierzyna sama się zaciekawi co to za piękne rzeczy ktoś śpiewa, i sama wyjdzie? To też jest jakiś sposób!

Dynia. - 2020-05-09, 13:28

Wcześniej znalezione truchło myszy, które też wojownik przykrył, mogło stanowić zapowiedź dla następnej zwierzyny - na całe szczęście żywej jak nigdy - znalezionej przez kocura. Była to wesoło popiskująca popielica, która dreptała sobie pośród ździebeł trawy niosąc w pyszczku jakieś ziarenko.

Rokitnikowy Cierń: lvl: 4 | S: 16 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 55
• Wykorzystane przerzuty: 0/3

Klonowe Gałązce za to bardzo dobrze poszło pochwycenie zaskrońca - jeden skok i kłapnięcie zębami, a wąż był martwy. Nie zdążył nawet syknąć na nieproszonego gościa! Zatem to dawna terminatorka Wilczego Śladu mogła się pochwalić pierwszą, upolowaną zwierzyną na tym polowaniu.

+ 15exp

Klonowa Gałązka: lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50
• Wykorzystane przerzuty: 0/2

A Dzika Wiśnia wyśpiewała sobie zwierzynę. Padło na kuropatwę, która jednak...Tak prędko jak się wojowniczce ukazała, tak też zniknęła jej z oczu spłoszona głośnymi dźwiękami jakie wydostawały się z czarnego pyszczka Wiśni. A zatem zwierzyna zwiała spod nosa kotki, należy szukać dalej.

Dzika Wiśnia: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 9 | Sz: 5 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1

Klonowa Gałązka - 2020-05-09, 16:29

Na pysku Wojowniczki pojawił się zadowolony grymas, kiedy udało jej się złapać zaskrońca. Może nie był to najwybitniejszy kąsek, ale zawsze coś.
Podziękowała po cichu Gwiezdnym, a następnie zakopała zdobycz pod większym głazem i rozejrzała się po okolicy, aby zapamiętać, gdzie też się znajduje pierwsza piszczka.
Po krótkiej chwili ruszyła dalej pod wiatr z ugiętymi łapami oraz spłyconym oddechem i zrównawszy grzbiet z ogonem i głową, spoglądając również pod łapy, zaczęła rozglądać się powoli za kolejną ofiarą dzisiejszego polowania.

Rokitnikowy Cierń - 2020-05-09, 17:49

Popielice, choć niewielkie, nadal mogły stanowić dla klanowiczów - zwłaszcza tych młodych, nadal posiadających rangę kociaka, których w Gromie było obecnie dużo - źródło pożywienia; nie zamierzał gardzić potencjalną zwierzyną tylko ze względu na jej rozmiar, byłoby to bowiem rozwiązanie sprzeczne z pragmatyczną postawą, jaką się kierował.
Ugiął łapy, ciężar przenosząc na te tylne i, kierując się pod wiatr, ruszył w kierunku zwierzęcia. Starał się zachowywać ciszę, pamiętając zarówno o oddechu, jak i o stawianiu kończyn tak, by nie mogły nadepnąć na żaden szeleszczący element podłoża. Głowę i ogon utrzymywał na tym samym poziomie, co resztę ciała, pamiętając, by ani brzuchem, ani porastającym go futrem nie przesuwać po poszyciu, co mogłoby wywołać płoszące zwierzynę dźwięki.
Spróbował podkraść się na odpowiednią odległość do zwierzęcia, by następnie wyskoczyć w jego kierunku. Zamierzał wysunąć pazury podczas wyskoku, by następnie przyszpilić nimi popielicę do ziemi, zębami rozszarpując jej gardło.

Dzika Wiśnia - 2020-05-10, 13:12

No, chwilę po jej pięknym występie spostrzegła w oddali kuropatwę, która już tylko czekała by czarnofutra wbiła w nią swoje pazury. Uśmiechnęła się szeroko, bo na to własnie czekała. Jednak... ptaszysko chyba usłyszało to, jak kocica CICHO śpiewała, po czym przerażona zaczęła uciekać jak najdalej, nim żółtooka w ogóle była blisko niej. Parsknęła cicho zirytowana, patrząc za ptaszyskiem. Co niby takiego zrobiła? Jakim cudem usłyszała tak ciche podśpiewywanie to nie miała pojęcia, poza tym myślała, że ten dźwięk tylko zachęci zwierzynę do zajrzenia w jej stronę. Gdyby czarne cielsko usłyszało tak ładne śpiewanie, zaciekawiona popędziła by do tego nawet nie patrząc, czy to czasem nie borsuk postanowił zajrzeć w te strony.
Wystawiła język w miejsce, gdzie przed chwilą była jej potencjalna zdobycz. Wyglądała jak obrażone kocię, jednakże była obrażonym wojownikiem. To co innego, no. Nie chcecie śpiewania to nie, wasza strata. Tylko żeby potem nie było płaczu że cicho w lesie, żadna wesoła duszyczka nie zajrzy i nie zaśpiewa! A ptaki sobie mogą śpiewać w najlepsze i nikt się nie boi...
Poruszyła czujnie wąsami, po czym poszła dalej, już w ciszy. Stąpała lekko, nasłuchując dookoła odgłosów. Pewnie jej towarzysze polowania mają trzy wróble w pysku i śmieją jej się w twarz, spoglądając jaki cyrk ona tu wyprawia. Ale przecież się nie podda, nie przyjdzie do obozu z pustymi łapami!

Dynia. - 2020-05-14, 18:32

Co tu dużo mówić - Rokitnikowy Cierń odpowiednio podszedł zwierzynę i nie marnując okazji na zasilenie Gromowego stosu zwierzyny, bez problemu doskoczył do popielicy, przyszpilił ją do ziemi i zabił mogąc tym samym pochwalić się drugą zdobytą na wspólnych łowach zwierzyną.
+5 exp

Rokitnikowy Cierń: lvl: 4 | S: 16 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 55 - 3 = 52/55
• Wykorzystane przerzuty: 0/3

Po schwytanej zwierzynie przyszedł czas na poszukiwanie kolejnej, czego Klonowa Gałązka się podjęła, wyruszając dalej. Niestety, nie było jej dane wyczuć nic interesującego. Chociaż...zaraz! Może nie wyczuć, ale na pewno usłyszała trzepot skrzydeł gdzieś nad sobą, a już po chwili na jej czoło spadła...Ptasia kupa. Sroka, która obdarzyła wojowniczkę tym nieprzyjemnym prezentem odleciała unikając konsekwencji swoich czynów. No cóż, raz na wozie raz pod wozem!

Klonowa Gałązka: lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 47/50
• Wykorzystane przerzuty: 0/2

U Dzikiej Wiśni było zdecydowanie najgorzej. Najwyraźniej śpiew poniósł się na tyle daleko wraz z uciekającą kuropatwą, że teraz nawet mimo zachowanej ciszy, czarna wojowniczka nie mogła nic znaleźć.

Dzika Wiśnia: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 9 | Sz: 5 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1

Klonowa Gałązka - 2020-05-14, 21:21

Tego, co się przed chwilą zdarzyło, Klon na pewno nigdy by się nie spodziewała.
Skradała się spokojnie, w poszukiwaniu jakiejś zwierzyny, a tu nagle na nią spada... Kupa ptaka. TAK. K u p a p t a k a !
Gdy "niespodzianka" tylko lekko dotknęła jej pstrokatego futerka na czole, dosłownie każdy włosek na niej stanął, a ta zaczęła cicho syczeć.
-Na osty i ciernie, co to ma być?!- Miauknęła szeptem do siebie, a następnie przejechała językiem po poduszkach u łapy i przejechała nią po czole, aby zmyć ptasią kupę.
-Fuj...- Syknęła cicho, wycierając mokrą łapę o trawę.
Umycie tego "prezentu" zajęło jej dłuższą chwilę, a kiedy już skończyła, skrzywiła się z niesmakiem i ruszyła dalej.
Pod wiatr, ugięte łapy, głowa z ogonem na wysokości grzbietu, spłycony oddech.
Wszystko wróciło do normy, a szylkretka miała nadzieję, że nie spadnie już na nią ptasia kupa. Nie ma zamiaru już wycierać z jej ślicznego futerka tej śmierdzącej rzeczy. Bleh.

Rokitnikowy Cierń - 2020-05-20, 15:25

Wiśnia, jak coś, to wiesz, że nie trzeba się trzymać kolejki, prawda?

Po zabiciu popielicy zajął się natychmiastowym zakopaniu jej w charakterystycznym jego zdaniem miejscu, które przykrył warstwą ściółki. Jedna zdobycz, zwłaszcza tak niewielka, nie była jego zdaniem wystarczająca, by zakończyć polowanie w tym momencie. Tak mała popielica mogłaby stać się posiłkiem dla jednego z młodszych klanowych kociąt, nie zapełniłaby jednak żołądka większego osobnika. Wystarczyło poświęcić uderzenie serca na przemyślenia, by zorientować się, że gdy on sam weźmie coś ze stosu, ponownie powstanie deficyt. Taka sytuacja nie była dla niego żadną przeszkodą - wypełnianie klanowych obowiązków było dla niego równie istotne, jak dbanie o dobro Klanu; ponadto, dzięki konieczności codziennego polowania mógł ćwiczyć związane z nim umiejętności, te zaś nie były jego zdaniem wystarczające - zdecydowanie lepiej radził sobie podczas walki.
Ruszył pod wiatr, starając się zachowywać ciszę; rozglądał się, węszył i nasłuchiwał, chcąc wyczuć zarówno potencjalną zwierzynę, jak i drapieżniki.

Dzika Wiśnia - 2020-05-31, 10:08

tak, wiem. Niestety nie mogłam odpisać ostatnimi czasy, przepraszam że to trochę opóźniłam.

Szła przed siebie, tym razem powstrzymując się od śpiewu, mimo że okropnie go teraz brakowało. Wszędzie było tak nieprzyjemnie cicho, a ona nienawidziła ciszy. Nie wiedziała zwykle co ze sobą zrobić, miała takie odczucie na każdym polowaniu w którym uczęszczała. Najwyraźniej nie jest stworzona do takowych rzeczy, bo jak pragnie pomagać klanowi jak tylko może, tak jej dziecinna dusza pcha ją w różne, samotne zabawy i podśpiewki, gdy tak naprawdę powinna się skupić i wypatrywać zwierzyny.
No i cóż, dalej nic nie widziała, nawet niczego nie czuła, tak jakby wraz z kuropatwą wszystkie inne zwierzęta tego lasu rozbiegły się jak najdalej od czarnej wojowniczki. Ale co ona takiego zrobiła? Pod nosem coś mruknęła dwa razy, a tu już pustka na horyzoncie!

Dynia. - 2020-06-01, 17:37

Tym razem nic nie wpadło do nozdrzy kocura. Ani zapach piszczki, ani tym bardziej jakiegoś drapieżnika. Co gorsza - wiatr zmienił kierunek, co mogło spowodować, że Rokitnik nic nie mógł wyczuć, ani usłyszeć.


Rokitnikowy Cierń: lvl: 4 | S: 16 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 52/55
• Wykorzystane przerzuty: 0/3

Ptasia kupa nie była najmilszym podarunkiem od możliwego obiadu, jednak całkowicie normalną rzeczą. W prawdzie koty nie dają sobie raczej takich prezentów - jednak cóż, to nie było najgorsze co mogło młodą wojowniczkę spotkać. Po dłuższej chwili bezowocnego marszu, Klonowa Gałązka mogła poczuć coś dziwnego pod łapą, a po chwili do jej nozdrzy wpadł nieprzyjemny odór wydzielany przez...Zaskrońca! Bo tak, terminatorka Wilczego Szlaku nadepnęła na ów węża sprawiając, że ten przerażony wydzielił obronny zapach i jak tylko wojowniczka uniosła łapę - oddalił się czym prędzej znikając z pola widzenia szylketki. Nie ładnie tak po kimś deptać!.

Klonowa Gałązka: lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 47/50
• Wykorzystane przerzuty: 0/2

A u Wiśni? Dalej nic! Coś jej dzisiaj szczęście nie dopisywało i ciemna kotka po spotkaniu z kuropatwą nie miała w ogóle szczęścia do tropienia zwierzyny. Może powinna zmienić kierunek swojego marszu?

Dzika Wiśnia: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 9 | Sz: 5 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1

Klonowa Gałązka - 2020-06-01, 17:54

To nie było najgorsze? Dla Wojowniczki pod względem jej futerka, oj było.
Tyle czasu wkładała w pielęgnację czarno-rudej sierści, a tu leci taki jakiś ptak i co? Psuje.
No dobra, ale powinna wrócić myślami do polowania, gdyż właśnie znalazła coś... Co wprawdzie zauważyła dopiero, gdy do jej nozdrzy dotarł jakiś smród. Do tego to, na czym postawiła łapę, na pewno nie było trawą.
Kotka podniosła szybko czarno-białą łapę, aby zaskroniec, na którego nadepnęła... Wyślizgnął się i uciekł w popłochu, nie dając jej nawet szansy na złapanie. A to peszek.
Wojowniczka westchnęła cicho, ale nie traciła czasu, gdyż po chwili ponownie ugięła łapy i zrównała ogon z grzbietem i głową, przyjmując ponownie pozycję łowiecką.
Ruszyła dalej przed siebie pod wiatr, spłyciła oddech i tym razem uważała dokładniej na to, gdzie i na czym staje.

Dzika Wiśnia - 2020-06-04, 16:12

Stan rzeczy utrzymywał się sprzed chwili, co w ogóle nie satysfakcjonowało młodej wojowniczki. Co ona powie reszcie, że spłoszyła całą zwierzynę dookoła swoim krótkim śpiewem? Halo Klanie Gwiazdy, chciałabym też czymś wykarmić klan!
Mimo to, kierunku nie zmieniła, a szła uparcie przed siebie, w głębi duszy wiedząc że coś tam już czeka, by czarne cielsko wbiło w nie swoje pazury. Na pewno obrała dobrą drogę, nie ma to tamto! Parę słów głośniej na pewno nie odstraszyłoby każdej zwierzyny w lesie, dlatego też Wiśnia z uwagą szukała czegokolwiek, co można byłoby zjeść.

Rokitnikowy Cierń - 2020-06-05, 02:33

Wiatr zmienił kierunek, a on sam nie nalazł żadnej zwierzyny od momentu upolowania wróbla. To, naturalnie, było zdecydowanie zbyt mało, by zdołał wyżywić cały klan.
Zdawało się, że w okolicy nie można było w tej chwili dostrzec żadnej zwierzyny, on sam z resztą musiał zmienić kierunek marszu. Brnięcie dalej w początkowo obraną stronę było niemożliwe ze względu na wspomnianą wcześniej zmianę kierunku wiatru; podejrzewał, że to samo będą musiały zrobić obie polujące z nim kotki, wszak znajdował się w niewielkiej odległości od nich samych. Decyzję, która mogła zadecydować o skuteczności ich polowania postanowił, naturalnie, pozostawić im samym.
Ostatecznie więc ruszył przed siebie, kierując się pod wiatr, częściowo oddalając się przy tym od obu polujących kotek, by kontynuować polowanie w innym miejscu; liczył, że znajdzie tam więcej zwierzyny, która nie będzie płoszona przez ewentualne starcia czy też nieudane próby zdobycia pożywienia pozostałych uczestników polowania. Do obu kotek zamierzał dołączyć już po zakończeniu polowania, by wspólnie powrócić do obozu, lub też wcześniej, jeśli pojawiłoby się zagrożenie istotne na tyle, by zdecydowały się go zawołać.

z/t


Bo szykuje mi się uwijanie jak mrówka przed sesją, a nie chcę blokować polo, co teraz właśnie robiłam :c



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group