To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Grzmiąca Rzeka - Piaszczysty Brzeg

Truskawkowy Gąszcz - 2020-10-12, 12:32

No cóż, jakoś tak zawsze miała szczęście do momentu wykonania swojego ataku, że się go dymny kocur w ogóle nie spodziewał i jakoś tak zawsze lądował na glebie; jednak, jej to nie przeszkadzało, że robiła to na tyle nagle i niespodziewanie, że kocur po prostu nie miał czasu na unik, zareagowanie, cokolwiek - liczył się efekt i to, że lądował na glebie, a ona była na górze, o.
Radośnie obserwowała, jak się zbliża, nadal unosząc wysoko podbródek, z wyższością, a gdy odpowiedział, że heh, będzie ćwiczył, by nie być takim workiem treningowym, jak aktualnie, wyszczerzyła ząbki. - No, ja liczę, że będziesz ćwiczył, bo, kurczę, trochę nudno zawsze być na górze - rzuciła, robiąc kręćka ogonem, by po chwili wesoło się roześmiać, nawet nie zdając sobie sprawy, jak to mogło zabrzmieć. Ale hej, to była Truskawka i ona nie myślała o takich, hm, rzeczach.
Wtedy też kocur zaproponował, by wracali już do obozu, na co ona zastrzygła uszami, by przypomnieć sobie, że, faktycznie, przecież Dymek miał cały czas na policzku ranę po spotkaniu z gawronem, a ona bezczelnie popchnęła go prosto w piach. Ups? Miała nadzieję, że rana jakoś bardzo się nie zabrudziła, choć i tak, jakby wrócili do obozu, to musiałaby wyczyścić ją jeszcze raz, dokładniej, niż tu, na tym mini pogotowiu polowym, aczkolwiek... Aczkolwiek jakby piach dostał się gdzieś głębiej, to gorzej.
- Och, no tak, twoja rana, nono, zapomniałam o niej - rzuciła, niby prześmiewczo, choć prawda była taka, że faktycznie zapomniała, haha, głupia. - Ale nie szczypie cię, albo coś? - spytała dla pewności, już w drodze, bo jakby musiała dodatkowo czymś smarować, żeby zapobiec infekcji to... Br.

[zt XD]

Sztormowy Mrok - 2020-12-19, 15:35

Na takie długie spacery miał teraz o wiele więcej czasu. Jego trening był już skończony, pozostało mu tylko powtarzanie materiału aż do ceremonii. Dzięki temu miał więcej czasu. Ostatnimi czasy czuł się wspaniale. Był naprawdę dumny z siebie, że skończył trening tak wcześnie, w dodatku jako pierwszy z całego miotu. Wyprzedził nie tylko Nawałnicę i Głośnego, ale również resztę rozleniwionych terminatorów. Można się spodziewać jak podziałało to na jego gigantyczne ego. Czuł się lepszy. Dzisiejszego dnia był lekko... Poddenerwowany. Miał wrażenie, że przebywanie w legowisku terminatorów z tymi... Mysimi móżdżkami coraz bardziej go irytowało (pewnie ze wzajemnością). Z tego powodu postanowił się przejść. Spacer uspokaja. Doszedł aż tutaj. Na początku przechadzał się po brzegu, co jakiś czas zerkając w wodę. Nachodziła go myśl o nauce łowienia ryb. Czułby się przez to jeszcze lepiej, w końcu potrafiłby coś, czego w Klanie Gromu nie potrafi nikt inny. Chyba. Ta myśl jednak szybko go opuszczała. Nie miał zamiaru bratać się z rybojadami. Czy może być coś gorszego? Choć perspektywa wchodzenia do obozu z pyskiem pełnym ryb wydawała mu się kusząca, musiał z niej zrezygnować. No chyba, że znalazłby kota, który potrafi łowić, ale jednocześnie nie należy do Klanu Rzeki. O! A najlepiej jeżeli byłby to jakiś samotnik. Tylko jak takiego kota skłonić do pomocy mu? Musiałby się naprawdę natrudzić. Przysiadł na brzegu Grzmiącej Rzeki i spojrzał w dal. Gdzieś tam są tereny, które kiedyś uda mu się z kimś zwiedzić. Kiedy? Z kim?

/Srocza Łapa

Srocza Łapa - 2020-12-19, 15:47

Srocza Łapa ponownie wybył z obozu, poszukując spokoju. Nie znalazł go jednak nigdzie, a zamiast tego ujrzał czarno-białego terminatora. Wydawało mu się, że widział już kogoś o podobnej sylwetce - tylko kogo?Miał krótkie czarno-białe futro z przeważającą bielą, długi pysk i uszy, a także zielone oczy. Wąż też miał długi pysk, uszy a jego sierść była krótka. Liliowy terminator był jednak większy… no i miał liliowe cętkowane futro. Może tym razem spróbuje poszukać dalej spokoju, czy jednak sprawdzi czy terminator jest warty jego czasu. Zależy czy przedstawi się pierwszy, bo jeśli nie zwróci na niego uwagę, po prostu sobie pójdzie.
Sztormowy Mrok - 2020-12-19, 15:58

Przez dłuższą chwilę wokoło panował spokój. Karaczan wsłuchiwał się w odgłosy wiatru oraz szumiącej wody. Jego wzrok był całkowicie skupiony na drugim brzegu rzeki, a może i gdzieś dalej. W ciszy obserwował, zupełnie jakby było tam coś, co jest warte jego uwagi. Rzecz w tym, że po drugiej stronie nic nie było, a on sam nie wiedział co tutaj w ogóle robi. Dlaczego przyszedł aż tutaj? Otrząsnął się. Odwrócił wzrok w drugą stronę, a wtem ukazał mu się czarno-biały kocur, którego kojarzył z legowiska. Pierwsza myśl, która przyszła wtedy do głowy Karaczana sprawiła, że zmrużył oczy z irytacji. Czy ten wypluty kłak przyszedł tutaj tuż za nim? Było to możliwe, aczkolwiek... Jak bardzo prawdopodobne? Tego nie wiedział. Obecność Sroczej Łapy nie skłoniła go do jakiejkolwiek reakcji. Karaczan, zdawałoby się, że przewierca starszego kocura wzrokiem. Warknął cicho, a jego chudy ogon gwałtownie przeciął powietrze, niczym bicz. Jego działania nie miały na celu wywołania żadnej walki. Tak właściwie to sam nie wiedział co chce tym osiągnąć. Jak zwykle zmusiła go do tego ciekawość, której nie mógł się oprzeć. Jak zareaguje Srocza łapa? W końcu ma tak wiele możliwości...
Srocza Łapa - 2020-12-19, 16:12

Kocur zobaczył jak ogon orientala przecina powietrze, jednak nic wtedy nie czuł. Bardziej go przejmowało, że terminator nic nie odpowiedział; to chyba był Karaczanowa Łapa, jednak nie był pewien. Nie miał czasu na zapamiętywanie imienia każdego kota, no bo po co mu to? Wracając jednak do tematu, kocur nic nie odpowiedział. Zauważył go jednak, więc chyba wypada się przywitać?
- Uch, cześć -
Wymruczał i nie dodał nic więcej. Miał nadzieję że rozmowa przebiegnie szybko, a on będzie kontynuować szukanie spokojnego miejsca. Dlaczego gdy szuka ciszy, ktoś musi mu przeszkodzić?

Sztormowy Mrok - 2020-12-19, 16:29

Jego... Wroga postawa zachęciła Sroczą Łapę do reakcji, jednak nie takiej jakiej Karaczan oczekiwał. Miał nadzieję na... Bardziej dynamiczny rozwój sytuacji. Tymczasem doczekał się zwykłego przywitania. No cóż, dobre i to. Skoro już czarno-biały zdecydował się zacząć rozmowę, to teraz wypadałoby Karaczanowi mu odpowiedzieć. Przecież... Przecież właśnie tego chciał. Konfrontacji. Podczas niej rozmowa jest nieunikniona, czyż nie?
- Ta, cześć. - Mruknął twardo, ciągle przyglądając się terminatorowi. Nie mogło to trwać wiecznie. W końcu zdecydował się wstać i podejść do rozmówcy. Był niewiele wyższy od niego, ale to nie sprawiło, że miałby się powstrzymać od spojrzenia na niego z góry, z wyższością. Więc tak właśnie zrobił. - To dziwne, że zjawiłeś się tutaj akurat w tej samej chwili co ja, nie uważasz? - spytał, jakby podejrzliwie. Jego wzrok wydawał się być ostry, jednak w środku wcale nie był wściekły. Jeszcze. Nikt przecież nie powiedział, że do końca tego dziwnego spotkania zachowa spokój.

Srocza Łapa - 2020-12-19, 16:45

- Faktycznie dziwne. Często gdy szukam miejsca w którym mógłbym sam rozmyślać, okazuje się, że ktoś tu już jest
Odpowiedział swym suchym tonem nie wyrażającym emocji. Nie wiedział czy podobał mu się jak chyba Karaczanowa Łapa się do niego zwraca. Nawet nie zdążyli poruszyć jakiegoś tematu, a ten już patrzył na niego z góry. Większość kotów czująca tą emocje co on obecnie czuł pewnie by jakoś wykrzywiła pysk, ale nie Srocza Łapa. Gdy przychodziło do wyrażania emocji, jego instynkt milczał. A nie widział sensu w otwartym pokazywaniu co czuje przed kotami których nie znał. Wątpił że ich rozmowa pójdzie w dobrym kierunku, potrzebował jednak jeszcze chwili by to ocenić. Niedługo się przekona, obecnie jednak czekał na odpowiedź.

Sztormowy Mrok - 2020-12-20, 18:30

Czyja była to wina? Karaczan podniósł jedną z brwi do góry. Wydawało mu się, że Srocza łapa pretensje powinien mieć tylko i wyłącznie do siebie. O ile jakiekolwiek miał. To, że źle wybierał miejsca, w których chciał sobie rozmyślać, to jego wina. Nie powinien się przez to denerwować. W końcu będąc w Klanie ciężko znaleźć ciche miejsce, w którym nie kręci się żaden kot. Nawet poza obozem, na terenach czasem jest trudno. Albo znajdzie cie jakiś pojedynczy kot, któremu nagle zachce się rozmawiać, albo w okolicy będzie kręcił się patrol. Karaczan wiele razy miał takie sytuacje. Wychodzi na to, że najlepiej rozmyślać gdzieś na terenach niczyich. Koty klanowe rzadko się tam kręcą, o wiele częściej można spotkać samotnika. Wtedy przynajmniej jest w jakimś stopniu ciekawie. Można się dowiedzieć rzeczy, których współklanowicze nie wiedzą. A jeśli się znajdzie wyjątkowo naiwnego samotnika, to może i nawet wyjdzie się z takiego spotkania z dodatkową umiejętnością. Mowa o łowieniu ryb, na przykład. Myśl o takiej nauce ciągle krążyła gdzieś z tyłu głowy Karaczana. Była na tyle natrętna, że nie potrafił się jej pozbyć.
- I myślisz, że to przypadek? A może po prrrostu przyszedłeś tutaj za mną celowo? - Zasugerował, przykładając uszy do czaszki. W normalnej sytuacji powiedziałby, że to na pewno nie przypadek. Przynajmniej jak dla niego. Przypadki jak najbardziej mogą mieć miejsce, to o wiele prawdopodobne niż jakieś... Połączenie ścieżek przez los, czy coś. Nawet sam nie wiedział jak się takie rzeczy nazywa, bo po prostu go to nie interesowało i nie wierzył w nie. Tym razem jednak jego zdanie było inne. Wydawało mu się, że Srocza Łapa przylazł tutaj za nim. Że widział jak Karaczan z wielką irytacją opuścił legowisko terminatorów, a następnie obóz. Cóż, w Klanie Gromu są tacy, którzy byliby zdolni do takiego... Śledzenia. Wszystko to z czystego zmartwienia albo zatroskania. Czy Srocza Łapa taki jest? Nie miał pojęcia. Wolał nie pytać.

Srocza Łapa - 2020-12-24, 22:53

Dlaczego Karaczanowa Łapa mógłby pomyśleć że on go śledzi? Przecież on nie przyszedł tu celowo i sam nie był zadowolony że kogoś spotkał. Tak, zdecydowanie to nie idzie w dobrą stronę. Miał nadzieję że wszystko sobie wyjaśnią a on będzie mógł odejść. Terytorium jest duże a to, że ktoś już w pewnym miejscu przebywał nie znaczyło iż nie było już nigdzie miejsca. Dalej bez większych emocji w głosie odpowiedział
- Słuchaj, nie przyszedłem tutaj specjalnie. Gdybym wiedział że ktoś tu już jest, ta rozmowa by się nie odbyła.
Tak właśnie twierdził i nie rozumiał dlaczego wyższy terminator mógłby inaczej. Może i z sylwetki przypominał trochę Węża, jednak poza tym różnił się od niego konkretnie. Liliowy był inteligentny i przyjazny, natomiast on był głupi i niemiły. Takie jego było zdanie co znaczyło że raczej było prawidłowe.

Sztormowy Mrok - 2021-01-01, 09:25

Śledzi lub nie, to nie ważne! Liczy się to, że Sroka pojawił się w tym samym miejscu, do którego przyszedł przed chwilą Karaczan. A może mu chciał to miejsce zabrać? Wygonić go stamtąd? Mógłby snuć teorie i obtaczać nimi Srokę, lecz... Aż takim paranoikiem nie był. To byłoby głupie...
- Ta, i wzajemnie. - fuknął, a skóra na jego nosie się zmarszczyła. Miał na myśli to, że gdyby sytuacja była odwrotna, gdyby to Karaczan spotkał Srokę, nie rozmawiali by. No chyba, że to złotooki zagadał by pierwszy. - I pewnie skorrro ja tutaj jestem, to nie będziesz chciał tu zostać, hm? W takim rrrrazie już terrraz ci mówię, że możesz sobie iść, bo ja stąd nie odejdę. - I aby mu to udowodnić, usiadł ciężko na ziemię. Może zachował się jak mały gówniarz, ale... Co z tego. Nie miał zamiaru odpuszczać Sroczej Łapie, jakoś go nie polubił przez ten krótki czas. Ale spokojnie, nic straconego. Jego zdanie może się jeszcze zmienić. Lecz czy długowłosemu będzie zależało na sympatii robala? Najpewniej nie.

Srocza Łapa - 2021-01-01, 14:53

Tak, z chęcią sobie stąd pójdzie. Karaczanowa Łapa zdecydowanie nie był kotem z którym chciał spędzać czas. W prawdzie to jak przeciągał “r” w swoich zdaniach było intrygujące, ale co z tego jak łaciaty nie darzył go ani odrobiną szacunku? Nie, nie było tu nic interesującego.
- Jakoś nie widzi mi się siedzieć tu z tobą, więc i tak zrobię -
Zanim jednak ruszy przed siebie, chciał zobaczyć reakcję starszego terminatora. Czy będzie zadowolony czy nie. Może i podejmie się próbie zatrzymania go. Wątpliwe, jednak nie niemożliwe. Bo skąd niby miał wiedzieć co dzieje się w jego głowie? Kto wie, może jedynie tuszuje to co myśli nie miłymi słowami. Albo po prostu nie należał do kotów mądrych, a głupich. W końcu jaki jest cel bycia niemiłym bez powodu?

Sztormowy Mrok - 2021-01-05, 12:40

Może rzeczywiście był głupi, a może jednak nie. Sam by się takim nie określił. Również nie określiłby tak Sroczej Łapy. To, że się nie rozumieli, to że byli całkiem inni nie sprawiło, że mógłby go tak nazwać. No dobra, może gdyby spotkali się o wiele wcześniej, w czasach, gdy Karaczan ledwo co został terminatorem, gdy był egoistycznym i rzeczywiście głupim pędrakiem, to wtedy mógłby się posunąć do zwyzywania żółtookiego terminatora. Teraz... Teraz z tego po prostu wyrósł. I nie wiadomo dlaczego był taki niemiły. Może ma to po ojcu, może przyczynił się do tego fakt, że skończył trening wcześniej niż inni, a może po prostu był nie w humorze. ch**era wie co tam w jego trójkątnym łbie siedzi.
- Dobrrra, znajdź sobie lepsze towarzystwo, do zobaczenia - powiedział, będąc niezbyt przejętym całą tą sytuacją. Niezależnie od tego, czy Srocza łapa rzeczywiście stąd odejdzie, czy też nie, wiedział, że sam zbyt długo tu nie posiedzi. Znajdzie ciekawsze miejsce, a może nawet znajdzie tam kogoś równie ciekawego co stojący przed nim kocur. Bo zapewne, gdyby nie dzisiejszy, zły humor Karaczana, to mogliby sobie nawet jakoś porozmawiać. Lepiej i milej niż dzisiaj. Trafili na siebie w złym czasie, o! Szkoda tylko, że przez takie coś mogą się już w ogóle nie polubić. Czas pokaże.

Srocza Łapa - 2021-01-06, 18:26

Na obecną chwilę nie chciał się z nim kolegować. Nawet nie myślał o przyjaźni, bo w niej ważne jest wzajemne zaufanie, zrozumienie i bycie dla siebie miłym. Żadna z tych rzeczy nie pasowała do trochę wyższego czarno-białego kocura. Nie był pewien czy w ogóle był spokrewniony z Wężem, bo choć sylwetkę miał trochę podobną, to wszystko inne już nie. Liliowy to wspaniały, inteligentny i miły kot, a ten tu, cóż… okropny, głupi i nieprzyjazny.
- Do zobaczenia -
W przeciwieństwie to zielonookiego, nie chciał pluć jadem. Rzucił więc krótkie “do zobaczenia” i zwrócił się w przeciwną stronę. Ruszył przed siebie nie patrząc za siebie, choć w rzeczywistości miał nadzieję iż to spotkanie nie było stratą czasu, a on zaraz tu podbiegnie i rozpoczną jakąś sensowną rozmowę.

// zt, czy chcesz kontynuować?

Sztormowy Mrok - 2021-01-11, 19:47

Aha, więc tak? Srocza Łapa rzucił Karaczanowi krótkie ''do zobaczenia'', po czym... Zaczął się oddalać, ot tak, normalnie! Czarno-białemu się to... Nie spodobało, o dziwo. Nie był zadowolony z tego, że... Miał ocś przeciwko jego odejściu. Przecież właśnie tego chciał, czyż nie? Czyżby cechy z jego wczesnych lat znowu zaczęły wracać? Miał nadzieję, że to tylko jednorazowa sytuacja spowodowana jego złym nastrojem, a nie powracające wady. Nie chciał znowu być tym dziecinnym, wkurzającym gówniarzem, który uważał się za oko świata. Wyrósł i zrozumiał, że to... Żałosne. W każdym razie, widząc, że Srocza Łapa odchodzi, ruszył w ślad zanim, ale krokiem szybszym, tak, aby go wyprzedzić.
- Tak właściwie to ja też stąd idę. Odechciało mi się samotności. - Wyjaśnił i zerknął szybko na czarno-białego. Sam nie wiedział co chce swoimi działaniami osiągnąć. Kontynuować rozmowę? Zirytować kocura jeszcze bardziej? Kij wie! Jedno było pewne, liczył na ciekawą reakcję ze strony terminatora. Może jeszcze będą w stanie złapać wspólny język i wcześniejsze spotkanie pójdzie w niepamięć. Byłoby miło.

Srocza Łapa - 2021-01-11, 20:08

Zatrzymał się i spojrzał w stronę kocura. Tak, był on nie miły, jednak nie czuł się zagrożony w jego pobliżu. W przeciwieństwie do Gryzącej Łapy, nie bał się go. Nie czuł iż za nim podąża i nie zadawał dziwnych pytań jak co mu się śniło.
- To, może spróbujemy jeszcze raz? Nie wiem czy coś z tego wyjdzie, ale zawsze warto spróbować. Więc cóż, od czego by tu zacząć… wierzysz w Klan Gwiazdy? -
Dziwne pytanie na start, jednak nie miał lepszego. Przynajmniej w tej chwili, bo i tak mieli kończyć, gdy zielonooki przemówił. Łatwiej było odejść i pójść szukać czegoś ciekawszego, daj jednak drugą szansę.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group