To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg

Świetlistooki - 2018-03-31, 18:47
Temat postu: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Kawałek dalej od brzegu piaszczystego Grzmiącej Rzeki, drobny piasek łączy się z ziemią, którą obmywa bystry nurt i sprawia, że zamienia się w grząskie błoto. Nie jest to zbyt bezpieczny teren na spacerki, gdyż podłoże jest dosyć śliskie, a przez to łatwo można wylądować w wodzie. Jak się stąpa ostrożnie po rozmiękłej ziemi, wtedy nikła jest szansa, że kot zaliczy niespodziewaną kąpiel.

Czarny Świt - 2018-04-01, 22:41

Kilka godzin po rozmowie z Mysiowąsą nadal eksplorowała gromowe tereny, nie mogąc zmusić się do siedzenia w pełnym piachu obozie. NIENAWIDZIŁA go, NIENAWIDZIŁA co najmniej połowy ich terenów, ku ich południowej części nie kierowała się w ogóle, póki co uważając obchodzenie piaszczystego niewiadomoczego za stratę jej czasu, skoro w pobliżu Grzmiącej rzeki mieli piękne jeziorko, plaże i płynącą wodę. Co prawda w porównaniu z tą Wielką i Słoną nie miało to nic wspólnego, jednakże na jej brak Otoczak nic nie mogła poradzić. Miała tylko nadzieję, że Bystra zdołała się przenieść razem z klanami i że lada chwila będzie mogła wyruszyć przed siebie, żeby się z nią spotkać. I w sumie nie tylko z nią.
Ruszyła w kierunku Grzmiącej Rzeki, pewnym krokiem wkraczając w błoto i nie przejmując się tym, jak brudziło ono jej łapy. Nigdy nie bała się ich sobie umazać, nieważne, czy ziemią, czy krwią. Wraz z refleksją na temat mokrej ziemi przyszła też refleksja na temat zabijania - już dość dawno nie odebrała nikomu życia. Ostatnim kotem, którego niemal zabiła, była głupia samotniczka, którą przed śmiercią z łap Oto uratował pies - zapewne samodzielnie kończąc jej żywot, zaś to działo się... Dawno temu. Czyżby gromiacy ją opanowali? Sprawili, że stała się SŁABA? Nie, nie mogła na to pozwolić. NIE MOGŁA.
Wkroczyła do wody, zatrzymując się, gdy ta sięgnęła jej kolan i zamarła, w niemal całkowitym bezruchu obserwując okolicę.

Piaskowy Podmuch - 2018-04-01, 22:58

Huh. Piasek. Wszędzie Piasek. To zdanie w równym stopniu mogło się odnosić do terenów Klanu jak i samego kocura o tym imieniu, w niektórych przekonaniu. Akurat zwiedzał nowe tereny, gdy ujrzał nietypowy widok. Nie myślał, że w Gromie spotka w sumie koty lubiące przebywać w wodzie, tak jak on. A tu proszę, jego siostra tak po prostu stoi sobie w wodzie. Podszedł do niej, nieśpiesznie, cicho, ale też nie tak, by uznać to za skradanie się. Nie było potrzeby.
- Huh. Cześć, co robisz? - Zapytał kolokwialnie. Oczywiście widział co ta robi, ale ciekawił go powód, czy naprawdę lubi tak wodę, czy była brudna, czy co innego.
Otrzepał przy okazji lekko łapę, do której zawczasu przylepiło mu się sporo piasku gdy szedł.

Czarny Świt - 2018-04-01, 23:07

Jeden krok do przodu. Drugi. I trzeci. Nie wiedziała, jak daleko będzie musiała iść, by przestać dotykać dna, jednakże wiedziała, że jeśli to zrobi, to nie będzie miała absolutnie żadnego wyboru i będzie musiała popłynąć. Niestety, nie mogła tego zrobić - nie w tej chwili. O dziwo bała się skoczyć w wodną toń, w nieznane... I nie chciała zginąć w tak durny sposób, dając satysfakcję Błyskotliwej Gwieździe, Trzmielemu Tłuszczowi i Węglowemu Wągrowi. Z resztą, woda była chyba jeszcze za zimna na takie ekscesy, zwłaszcza, że jej futro nie miało takiej powłoki ochronnej, jaką posiadali rzeczniacy. Chyba będzie musiała zacząć łowić ryby, tak, jak nauczyła ją Piorunopręga - cóż, przynajmniej znała jakąkolwiek teorię i wiedziała, od czego powinna zacząć - a potem... Potem miże jej sierść również zyska jakąś tam ochronną warstwę i chłód wody będzie jej niestraszny. Teraz musiała pozostać na wodzie sięgającej jej do kolan. Mimo, że słońce nagrzało toń rzeki, nie była zbytnio przyzwyczajona do kontaktu z nią - musiała się więc wycofać, zwłaszcza, że usłyszała ten paskudny głos.
Wychodzi z obozu, żeby uniknąć wszechobecnego piasku, a tu pojawia się jego uosobienie. Pięknie. Właśnie tego potrzebowała, żeby dokładniej sobie przemyśleć cały plan działania. Obecności Piaska.
- STOJĘ - rzuciła, wychodząc z wody i otrzepując z niej łapy, by następnie usiąść sobie wygodnie pośród błota.

Piaskowy Podmuch - 2018-04-01, 23:29

- Naprawdę? Tutaj mnie zaskoczyłaś. - Powiedział z lekką ironią, choć nie wrogością, kocur.- Jak zapewne się mogłaś domyślić, miałeś na myśli mniej oczywistą sprawę, jaką jest raczej cel tej czynności. - Sprecyzował. Nie był szczerze pewien, czy ta tak tylko odpowiedziała, czy poważnie uważała go za aż takiego idiotę.
- Jak się czujesz? - zapytał potem jeszcze. Nie miał wcześniej okazji rozmawiać z siostrą, a teraz nazbierało się tematów. Jej zdrowie, potem nieobecność na ceremonii i jeszcze pozostawała sprawa Bystrej. Wojownik nadal nie wiedział, co ma z tym zrobić z tym faktem. Czy ktoś ją poinformował co mówił Błyskająca Gwiazda? A jeśli nie, to czy naprawdę słusznym w tym momencie posunięciem byłoby poinformowanie jej o tym? Tego jeszcze nie wiedział i się obawiał.

Czarny Świt - 2018-04-01, 23:48

Wykrzywiła pysk, słysząc, jak tamten używa wobec niej jakiegoś durnego sarkazmu. Myślał, że była jakaś głupia i mógł sobie tak ją wyśmiewać? Póki co wybaczyła mu to potknięcie - jednorazowo - jednakże nie była pewna, czy mogłaby się opanować, gdyby zrobił to po raz kolejny. Mimo wszystko to Paproć, a nie Piasek, był jej ulubionym bratem. I o ile w ostatnich księżycach tolerowała rudego, skoro - w teorii - się pogodzili, to w obecnej sytuacji wszystko uległo zmianie. Piaskowa Porażka, Łaciate Łajno, Wzburzony Wągier, Szczygłowe Siki i jeszcze jakieś inne wymysły Błyskotliwej Gwiazdy zdecydowanie działały jej na nerwy. Teraz już GDZIEŚ miała tą głupią rangę wojownika. Kiedy - i jeśli - wróci ze swojej wyprawy... Zamierzała nie pojawiać się na ceremoniach, żeby, nie daj Gwiezdny Klanie, nie zostać mianowana. Po co jej była ranga, która określała największe - zdaniem Otoczak - porażki jej klanu? Z resztą... Miałaby uzależnić się od włochatego, pozwalajac mu określać, w jaki sposób inni ją nazywają? Nie, nie i jeszcze raz nie, ko niec, przecinek i kropka. Z resztą, i tak nie widziała powodu, dla którego miałaby w ogóle przychodzić do gromowego obozu częściej, niż było to konieczne - PIACH. O tym już było wspomniane chwilę temu.
- Sama wiem co miałam na myśli - burknęła niezadowolona, usiłując - z powodzeniem - za pomocą przedniej łapy wygrzebać ten okropny piach zza ucha. - Nienawidzę tych całych nowych terenów. Ciekawa jestem, co upolujecie w tym piachu. BANDA DURNIÓW.
Trzeba było przyznać, że nałożony przez Gwieździstą Ścieżkę zakaz wychodzenia z Martwych Krzewów by jej opatrunek się nie zniszczył i konieczność przebywania w ciągłym towarzystwie kotów zdecydowanie działy jej na nerwy - na tyle, że teraz, poza hordą gromowych półgłówków nie próbowała już tego ukrywać.
Zignorowała jego pytanie o samopoczucie. To, jak się w tej chwili czuła, było oczywiste. Przestała być potrzebna, wiec Błyskotliwy pewnie już się zastanawia, jak by się tu jej nie pozbyć albo jak by jej tu po raz kolejny nie zatrzymać jej w obozie. Na to już za późno, panie kudłaty.

Piaskowy Podmuch - 2018-04-02, 11:25

- Mieć na myśli, a domyślić się to dwie różne sprawy. Chodziło raczej.... Zresztą nieważne - Nie zamierzał jeszcze dolewać oliwy do ognia.
- Prawda, piasek nie jest najprzyjemniejszy w dotyku, ale można się przecież przyzwyczaić. - Odrzekł siostrze. Spodziewał się po niej mimo wszystko większej powagi. Uważała się za tak wspaniałą w porównaniu z innymi, a nie była w stanie znieść stania na piachu?
- Ale zważaj na słowa, co? Odpowiedz mi wpierw na pytanie, czy byłaś już na polowaniu na tych terenach? - Jeśli nie była, to tym bardziej nie miała prawa oceniać już co i jak. Nawet po dwóch polowaniach tak naprawdę nie mogłaby, w końcu to, że jej by się nie udało dwa razy nic upolować, nie znaczyłoby, że to przez tereny.
Na razie pominął dalsze tematy, widząc, że siostra jest już na krawędzi, jeżeli chodzi o nerwy.

Czarny Świt - 2018-04-02, 12:34

Piasek popełnił w tej chwili krytyczny błąd. Chciał powiedzieć JEJ co mogła robić, a czego nie? Niby z jakiego powodu? Bo był pupilkiem Błyskotliwego Brzucha? Zaraz pewnie będzie jeszcze próbował wykorzystać swoją nową rangę i nałożyć jej jakąś karę! Zabiłaby go za to - teraz nie miała już co do tego żadnych wątpliwości. Póki co jednak nie posunęła się do tak skrajnej reakcji - zamiast tego Piasek mógł zobaczyć, jak jej biczowaty ogon porusza się szybko, obijając się o jej tylne łapy.
- Możesz być sobie pupilkiem przywódcy, ale NIE będziesz mówił mi, na co powinnam zważać a na co nie - stwierdziła, czując, jak sierść na jej karku unosi się nieco. Rudy powinien się cieszyć, że nie wysunęła jeszcze pazurów... I czym prędzej zmienić temat, żeby odwrócić jej uwagę od obecnego.
- Polowałam - warknęła, wściekła na wszystko wokół. Wszyscy ją zdradzili. Całe jej rodzeństwo było wojownikami, teraz to imię przysługiwało nawet największym porażkom - jakimś Łaciatym Latkom i Płatkom. W tej chwili już nawet nie mogła chcieć mieć tej rangi, bo to byłaby obraza! Nie mówiąc już o tym, że całą przeprowadzkę musiała spędzić w środku kolumny, a nie przed nią - w roli zwiadowcy czy kogoś podobnego - tak jak chciała!

Piaskowy Podmuch - 2018-04-02, 13:47

Piasek nie dał się sprowokować żadną z wypowiedzi Wężowej. W przeciwieństwie do niektórych, nawet niekoniecznie mając na myśli wyłącznie siostrę, był w stanie powstrzymać emocje na wodzy.
- Jak tam chcesz, to była tylko rada. - Westchnął.
- Dobrze, nie mówię, że tego nie robiłaś. Pomijając już nawet efekty tego bądź tych polowań, czy to, jak tobie poszło można brać za wyznacznik tego, jak idzie reszcie Klanu? Chociażby Paprociowi widziałem, że łowy poszły bardzo dobrze. - Odrzekł. Nie twierdził, że siostrze poszły źle. Ale gdyby były bardzo dobre, to by raczej nie narzekała. Mógł też oczywiście podać swój przykład, gdyż uważał, że ilość zwierzyny była zadowalająca. Ale kto wie co by siostra w takim przypadku o nim pomyślała. W tym momencie był prawie pewien, że każdą wzmiankę o nim samym uznałaby za przechwałki.

Czarny Świt - 2018-04-03, 21:00

Zmrużyła oczy, tak, jak podczas rozmowy z Mysiowąsą. Mogła go teraz zabić. Byli na samej granicy... Ale postanowiła tego nie robić. Mimo wszystko nie wiedziała, co zrobiła zastępczyni, nie wiedziała, czy jej brat miał już jakąś wiedzę na temat tego, co zaszło i postanowił to przemilczeć, czy po prostu postanowił powiedzieć to później, kiedy przestanie być taka wściekła.
- Miejmy nadzieję, że w przyszłości też będzie mu się dobrze wiodło - powiedziała, kierując swój wzrok w stronę znajdujących się kawałek dalej wystających z wody skałek. To było jej przejście na drugą stronę. Do nowego życia. Mijała je po drodze... Ale uznała, że posiedzi tu jeszcze przez chwilę i zastanowi się, czy podjęła dobrą decyzję. Rozmowa z Piaskiem zdecydowanie ją w tym zdaniu utwierdziła. Nie było potrzeby, by biec za Mysiowąsą. Wiedziała to. Kiedy w pobliżu nie było Paprocia, sprawa okazywała się bardzo prosta. A z resztą... Jeśli zechce, to i tak będzie mogła go odnaleźć i z nim porozmawiać, prawda?
- Do zobaczenia, Piasek - rzuciła w stronę brata. Kiedy zirytuje ją następnym razem, będzie już o wiele potężniejsza... I nie pozwoli mu na takie odnoszenie się do siebie. A nie wątpiła, że jeszcze kiedyś się spotkają... Oby do tego czasu nauczył się szacunku dla silniejszych od siebie.
Zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę Wilgotnych Skałek, nie rzucając ani jednego spojrzenia za siebie. Nie zamierzała patrzeć na to, co zostawiła za sobą - liczyło się tylko to, co dopiero na nią czekało.

z/t

Piaskowy Podmuch - 2018-04-03, 22:53

Gdyby Piasek znał myśli siostry, pewnie nazwałby ją paranoiczką, zważając na fakt, że w żadnej swojej wypowiedzi nie stroił żartów z jej kompetencji. Ale cóż, mogła odbierać to jak chciała, on nie był już w stanie na to wpłynąć.
- Cześć Otoczak. - Pożegnał się, myśląc, że ta chce się go zwyczajnie pozbyć. Nie spodziewał się, by ta zwyczajnie opuściła klan.
Odchodząc myślał jednak o minionych zdarzeniach. Dostrzegał wówczas mimo wszystko głupotę siostry. Wszystko co robiła, zawsze wskazywało na to, jak jednym co ceniła była siła. Wprost nie umiała znaleźć innego sposobu ich rozwiązania. Nawet jeśli twierdziła inaczej, tak naprawdę zawsze tylko go unikała w momencie, gdy widziała, że siłą nie wygra. Ukrywała się za obelgami takimi jak tchórze i idioci, by ukryć fakt, że sama bała się stanąć do czego innego niż bitwy, bo uważała że tylko to umie. Myślała, że to tam kryje się potęga, nie dopuszczała możliwości, że może być inaczej, że porozumienie da się osiągnąć inaczej, niż poprzez dominację nad rywalem. Uważała się za najsilniejszą w klanie, bo przez ten pryzmat oceniała innych. Twierdziła, że jeśli popełniła błąd, to inni powinni to zaakceptować, skoro sami je popełniali. Lecz jeśli ktoś inny popełnił błąd, nie była w stanie uwierzyć, że może mimo wszystko być kimś wartościowym. Twierdziła, że walka jest jedynym wyjściem, i jeśli ktoś tego nie akceptuje, to jest słaby. Lecz to ona była słaba w swej pysze.
Ale wiadomo, to były jedynie przemyślenia Piaska, który po chwili się ich pozbył, bo tak mu radził wrodzony optymizm.

/zt

Łani Krok - 2018-04-15, 19:17

Idziesz sobie spokojnie z Nakrapianym Liściem z obozu w kierunku Grzmiącej Rzeki, gawędzisz radośnie o tym, że śpiewają ptaszki i jak bardzo piasek ci włazi między poduszeczki łapek, a tu nagle BENG i widzisz Krowę. I to nie byle jaką, bo własną siostrę. A tak dokładniej to prawie na nią wpadasz, gdy bardzo gniewnie idzie w inną stronę, ale ty nie patrzysz akurat przed siebie, tylko na własne łapki, więc jej nie zauważasz w czas i hamujesz dopiero będąc jakieś parę kroków od niej. Teraz nie ma za bardzo opcji, by udać, że nic się nie stało, i salwować się ucieczką w stronę obozu.
– Żaden dźwięk nie wydostał się z jej pyska, dlatego musiała spróbować jeszcze raz. Nie spodziewała się chyba wpaść na siostrę. – …ej, ty. Idziemy łowić ryby? – zagadała z… braku pomysłu. I głupio tak było teraz odejść, jak już na nią prawie wpadła. Nie przepadała za siostrą, ale z drugiej strony nie czuła się dobrze z tym, że była dla niej (bardzo dawno temu i w ogóle nieprawda) niemiła. Na dodatek i Krówka, i Żubr chodziły teraz całe skrzywione, niezadowolone i w ogóle zdawało się, że jak się podejdzie bliżej, to będą kłuły jak jeż. Wydawało jej się, że były one bardziej związane z matką, niż ona, a na dodatek nie miały treningu, więc pewnie to dlatego. A może siostrom nie podobały się ich nowe tereny? Chciała poniekąd zaoferować łaciatej siostrze… co dokładnie? Zakopanie topora wojennego? Odwrócenie uwagi od tych rzeczy, które się działy? Cokolwiek. Dowolna interpretacja. Najwyżej pójdzie z samą Kropką, a Krówkę ominie cała ZABAWA. Chociaż wróć, ryby były obrzydliwe i obślizgłe, nie były zabawne. Ale zawsze to jakaś rozrywka, lepsza od siedzenia w obozie.

/ Krówka

Krowi Ryk - 2018-04-18, 12:43

Krówka też się nie spodziewała, że ktoś na nią wpadnie. No, prawie. Na całe szczęście Łania zdążyła wyhamować i nie odbiła się od siostry jak włochata piłeczka. Krówka zmarszczyła czoło, mierząc wzrokiem najpierw Łanię a zaraz potem - idącą obok Nakrapiane... Cokolwiek, coby na wstępie ustalić dominację. Wróciła spojrzeniem do siostry, która coś dukała o... rybach? Jeszcze zwracając się do niej per "ej, ty" jak do psa. Zmarszczka na Krówkowym czole pogłębiła się dodatkowo, a mordka ścisnęła w waską kreskę.
- Uważaj jak łazisz. - warknęła na wstępie, szykując się by przejść obok jakby nigdy nic i po drodze szturchnąć niższą siostrę barkiem, żeby sobie nie myślała - ale to o rybach trochę ją zbiło z tropu. Ryby? Łowić? A po co. Czy ona ci wygląda na rybojada? Czy ona wygląda, jakby miała teraz ochotę na zakopywanie jakichkolwiek toporków? Toporek niezgody zostanie zakopany kiedy Krówka tak postanowi, a póki co pielęgnowała w sobie urazę jak ulubioną roślinkę na parapecie. Zrobiła minę, jakby nie wiedziała czy powinna się obrazić czy nie, zerkając spode łba na Kropkę, którą Łania ciągnęła ze sobą chyba w charakterze obstawy. Tchórzofretka. - I...co ty bredzisz. - zapytała ostatecznie, kwestię tego czy idziemy czy nie idziemy (i czy powinna się obrazić) odkładając na potem. Dopiero jak Łaniusz wyjaśni o co jej w ogóle chodzi.

Łani Krok - 2018-04-18, 22:28

Podejrzewała, że gdyby faktycznie nie wyhamowała wystarczająco szybko i wpadła na czarno-białą kocicę, to dostałaby w papę. I to tak mocno, nie to co wtedy, jak były kociakami i Łania się z Krówki śmiała, więc ta postanowiła wyjechać jej z bańki. A pstrokata kotka nie zamierzała się oszukiwać – wiedziała, że tamta dysponuje większą siłą, bo jest po prostu większa. I to ją odrobinę niepokoiło, bo siostra przypominała jej Wrzeszczący Pysk. I zapewne była równie skłonna, co matka, do użycia siły fizycznej, gdyby coś było… nie tak.
Uważam – odezwała się jakby nieśmiało i niepewnie. W końcu nie wpadła na nią, prawda? Nie odbiła się od niej niczym piłeczka. – No, pytam cię, czy chcesz iść ze mną łowić ryby – powtórzyła, przechylając lekko łeb. Wyraźnie oczekiwała odpowiedzi na pytanie. Szkoda, że Krowa od razu zaczynała ją obrażać. Biało-czarna siostra, podobnie jak Żubr, nie zaczęła chyba w ogóle treningu, ale podejrzewała, że gdyby powiedziała coś w stylu „ja umiem to robić, więc mogę cię nauczyć”, to obraziłaby majestat. W skrócie – tyle by było z wyciągania łapki i zakopywania toporka. – Zaniesiemy na ee, na stos. I może zobaczymy jakiegoś tego, no, bobra? Podobno mają śmieszne mordki i wielkie żółte zęby i te, takie brzydkie ogony. A kolorem przypominają Błyskającą Gwiazdę! – zaczęła paplać nieco nerwowo, w zasadzie głównie po to, by zatuszować ciszę i to, że nie wie, co ze sobą w tej sytuacji zrobić. No i może miała nadzieję, że jak obrazi przywódcę (który zresztą na to w jej odczuciu zasługiwał, nie żeby coś), to Krówka trochę się do niej przekona. A o bobrach słyszała raz, niedawno, chyba od Olchowego Listka w okolicach zmian terenów.
Gdzieś za jej plecami Nakrapiany Liść wymówiła się, że idzie zapolować w pobliżu. No super. Teraz zostanie bez obstawy, sama ze wściekłą już siostrą.

Krowi Ryk - 2018-04-21, 23:20

Oczywiście, że by dostała w papę. Duh. Krówka przecież nie była od tego, żeby tak sobie na nią wpadać, a już na pewno wpadać na nią nie miała prawa ta konkretna siostra, której Krówka byłaby gotowa naklepać bez żadnego większego motywatora. Prawdopodobnie odbiłaby się od Krówki jak piłeczka, ale nie rykoszetem od jej piersi, bo gdy ciało A działa na ciało B, a raczej siłą kopa jakiego Krówka by jej zasadziła przy bezpośrednim kontakcie. Trzymaj dystans, wstrętny szyderco. Kto jak kto, ale ona była pamiętliwa. I pamiętała z tamtej sytuacji głównie to, że nie udało jej się jednak rozkwasić Łaniuszowi nosa. Trzeba... trzeba to będzie kiedyś poprawić.
Zmrużyła oczy na to słabowite i niepewne "uważam", bo kogo ona chciała przekonać takim wyblakłym tonem? Siebie? Bo na pewno nie ją. Zgromiła Łanię wzrokiem podczas gdy ta zaczęła się tłumaczyć, tego co jej siostra miała do powiedzenia słuchając prawdę mówiąc jednym uchem.
- Ryby! Ha. Fuj. Czy ja ci wyglądam na rybojada? - spojrzała na nią z lekko pogardliwym niedowierzaniem. Też coś. Jeść sardynki, kto to widział. Kim ona jest, szczupakiem? Jakąś obślizgłą wydrą? Zresztą, ryba to nawet nie mięso, tylko jakaś szemrana podwodna podróbka. A ona wyzwała pogląd, że TYLKO mięso i to takie prawdziwe, bez konserwantów i bez łusek. Poza tym ryby śmierdzą. Gdyby tak któraś uderzyła Łaniuszkę prosto w jej idealną mordkę... - Ale popatrzę. - zgodziła się łaskawie, odprowadzając mało zainteresowanym wzrokiem Plamkę, która właśnie przeprowadziła taktyczny odwrót. No i słusznie. Mniej świadków w razie czego. A poza tym - trochę ją zaciekawiła tymi bobrami. I faktem, że są brzydkie jak Błyszcząca Gwiazda. Gratuluję, Łaniuszowy szyderco, masz moją atencję.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group