To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg

Truskawkowy Gąszcz - 2020-02-05, 18:33

Rzuciła spojrzenie Wilkowi, aczkolwiek przez chwilę się nie odzywała, jakby analizując odpowiedź, by po chwili spojrzeć znów na rzekę i wpatrując się uparcie w jej nurt po chwili rzec:
- Myślałam najpierw, czy nie pójść do Malinowych Chaszczy, ale Trzmiela Gwiazda wyraźnie dał mi do zrozumienia, że nie powinna mnie ona uczyć, więc tak, faktycznie zostają mi inni medycy. Wiesz coś o nich? - zagadnęła, bo sama, cóż, średnio się orientowała w tym, jacy są, a kto wie, może Wilczy Ślad już od kogoś o nich usłyszał i orientował się co nieco w tym, czy warto jest sobie nimi zawracać głowę, czy iść bezpośrednio do Maliny pobierać od niej nielegalne nauki. Niby faktycznie medycy byli ponad relacjami klanowymi, ale jednak dużo też zależało od danego kota, prawda?
- Żadnych nielegalnych wycieczek? - zażartowała, zbliżając się do brzegu wody i przyglądając się swojemu niewyraźnemu odbiciu, delikatnie przekręcając łebek. - W takim razie trochę nuda, nie sądzisz? - dodała, zerkając na wojownika i delikatnie poruszając wąsikami z rozbawienia. Oczywiście, że wolała nudy, niż jakąś wojnę między klanami, czy przenikanie, na przykład, rzeczniaków, na ich tereny, a to były tylko żarty i miała nadzieje, że wojownik zajarzy.

Wilczy Ślad - 2020-02-16, 18:01

- Nie - odpowiedziałem krótko. Chociaż dobrze, że Truskawkowa Łapa rozumie, że nie ma się uczyć u Malinowych Chaszczy. Nie znałem przyczyn jej degradacji, jednak raczej wiadomo, że takie rzeczy nie dzieją się bez poważnej przyczyny. Klan Gromu jest dosyć nadpobudliwy pod tym względem i lepiej, aby te sprawy załatwiać oficjalnie - na przykład poprzez szkolenie przez medyka z innego klanu. Sam nie zdołałem poznać żadnego osobiście - a szkoda. Liczę, że w przyszłości to się zmieni.
- Żadnych. Cisza i spokój. Może przed burzą? - podniosłem kąciki lekko ku górze, przenosząc spojrzenie na białą terminatorkę. Na razie prezentuje się lepiej niż Ognisty Żar. Czy tak pozostanie? Wszystko się dopiero okaże i trzeba tylko i wyłącznie czekać. Na razie nie działo się nic złego - żadnych pomyłek, podejrzanych spraw. Ognisty Żar była niezbyt godna zaufania - na jej kadencji zmarło trochę kotów, a potem na pogrzebie wpadła w jakiś szał. Na razie podchodziłem do wszystkiego bardzo realistycznie - co ma być, to będzie.

Truskawkowy Gąszcz - 2020-02-20, 17:37

Szkoda. Ona sama również nie znała żadnego innego medyka poza Ciernistym Kwiatem, nie orientowała się też, jaki jest Szczypiąca Łapa, który miał ją zastąpić. Póki co nieszczególnie ją to interesowało, ale teraz, gdy jej trening stał pod znakiem zapytania w wielu kwestiach, zastanawiała się właśnie, czy nie iść do innego klanu prosić o pomoc. Tylko - właśnie, jako iż nie znała tych medyków, trochę obawiała się ich reakcji. Czy w ogóle zgodzą się trenować kota, który podaje się za terminatora medyka? Wszak nie mogła poprosić Trzmielej Gwiazdy, by jakoś oficjalnie przekazał to patrolom, czy coś, nie? Znaczy, kto wie, może jak do niego pójdzie, to faktycznie przywódca uzna, że Ciernisty Kwiat nie nadaje się na jej mistrzynię i faktycznie pójdzie do medyka Wichru, tudzież Rzeki?
Na następne stwierdzenie uśmiechnęła się lekko, wyłapując iż Wilczy Ślad nijak nie pogniewał się na jej komentarz, widocznie trafnie uznając, że żartowała i sam nawet pokusił się o drobny żart.
- Oby nie, nie jestem jeszcze biegła w ziołach - miauknęła wesoło, chociaż w jej tonie był lekki gniew. Faktycznie, niewiele wiedziała jeszcze o ziołach. Znała parę, znała ich właściwości, ale znów jeśli chodzi o inne - cóż, mało wiedziała na ich temat. Podobnie było z chorobami - nie znała większości, oprócz tych, przy których leczeniu już była. Uderzyła delikatnie łapą w ziemię, tym samym odciskając mocniej łapę w błotnistym brzegu i westchnęła. - Uczestniczyłeś kiedyś w takiej... Potyczce na granicy? - zagadnęła ciekawsko.

Wilczy Ślad - 2020-02-22, 14:23

Trzmiela Gwiazda najwyraźniej nie dokonał zbyt dobrego wyboru, powierzając Truskawkową Łapę medykowi z Klanu Cienia. Znajomość ziół jest tutaj konieczna - nie można wiecznie polegać na Malinowych Chaszczach. Ciekawe, ile ich jest. Albo w ogóle czego uczy się dokładnie medyk.
- Jak dużo ci jeszcze zostało? - bo to, że dużo zostało, to jest oczywiście wiadome. A jeśli tylko mam taką okazję, to postaram się czegoś dowiedzieć o medycznm, treningu. Same zioła i ich właściwości nas nie interesują, jednak charakter treningu i sposób prowadzenia - owszem.
(Jeszcze nie) - Jeszcze nie - uh. Przestań że. (A dlaczego to?) Wywrócilem oczami, po czym przerzuciłem wzrok na rzekę. Nie pogardziłbym okazją do wygonienia kogoś z granicy. Uczestniczyłem w potyczce na terenach, ale nie na granicy. Okazja, by kogoś przegonić, by pokazać, że jest się silniejszym, że to nasze terytorium - nie narzekałbym, gdyby takowa się nadarzyła.

Truskawkowy Gąszcz - 2020-02-22, 17:34

To prawda, nie był to w żadnym stopniu dobry wybór. Biała medyczka od samego początku rzadko ustanawiała trening, najczęściej raz na parę wschodów słońca, widocznie bardziej skupiając się na swoim terminatorze i zapominając, że Klan Cienia, w przeciwieństwie do Gromu, ma swojego medyka i nie jest on priorytetem w tym momencie. A potem, nagle, olała sprawę całkowicie, albo zapominając o Truskawce, że w ogóle miała ją trenować, zbyt skupiona na Szczypiącej Łapie, albo zwyczajnie uznała, że Grom sobie poradzi sam, a ona ma pod ogonem, co się u nich dzieje, no cóż. Widocznie na Klan Cienia w ogóle nie można liczyć, bo bardziej martwią się o siebie, a przynajmniej ich medyczka, pf. A na pewno nie zaginęła, bo wielokrotnie prosiła patrole, by skontaktowali się z Ciernistym Kwiatem, a oni ani razu nie powiedzieli, że tamta nie żyje, bądź dawno nie było jej w klanie, że zaginęła, cokolwiek.
- Nie mam pojęcia, pewnie dużo - odparła z wzruszeniem barków. - Nie wiem ile dokładnie jest ziół, więc przy okazji ile z nich omówiłam. Nie wiem jednak nic o chorobach, jak je rozpoznać, która to która i nie słyszałam ani jednego punktu kodeksu, więc wydaje mi się, że to całkiem sporo - odpowiedziała, krzywiąc się delikatnie. Teraz gdy to powiedziała, faktycznie nie brzmiało to za dobrze, a wręcz tragicznie. Klan Gromu był aktualnie naprawdę głęboko w dole.
A więc kocur nigdy nie miał okazji uczestniczyć w takiej potyczce, co? Ciekawe, czy kiedykolwiek będzie mu dane to zrobić? Ciekawiła się, jakie inne klany mają relacje z tym ich, i czy takie potyczki były czymś pospolitym, czy raczej nie. Zerknęła w stronę terenów rzeki, ciekawsko strzygąc uszami. Było to bardzo interesujące, huh.

Wilczy Ślad - 2020-03-03, 17:21

Zioła, choroby, kodeks.. Truskawkowa Łapa prawie nic nie wie. Ciernisty Kwiat powinna coś zrobić - choćby poinformować, że jednak nie będzie prowadzić treningu, a nie sobie olewać. Z cienistymi jeszcze ani razu nie rozmawialiśmy - być może dobrym sposobem wybadania sprawy byłoby złapanie jakiegoś z nich na granicy i wypytanie. Najlepiej, żeby to był ktoś głupi, kto papla. Szkoda, że nie będę w stanie przewidzieć tego, kogo bym ewentualnie spotkał.
- Przykrro to słyszeć, Trruskawkowa Łapo. Obyś czym prrędzej rrozwiązała tą prriorrytetową sprrawę - powiedziałem w jej kierunku i podniosłem się do góry. Pora ruszać. Myślę, że na ten moment wiem już wystarczająco dużo, zarówno o treningu Truskawkowej Łapy jak i o niej samej. Nie sprawiała takiego wrażenia, jak Ognisty Żar. Oby tylko zdobyła potrzebną wiedzę i była w stanie unieść brzemię rangi medyka, która nie ma tu zbyt dobrej sławy. Niech choć jeden kot pokaże, że wie, co robi.
Pożegnałem się krótko z terminatorką medyka, po czym udałem się w dalszą drogę.

[zt]

Truskawkowy Gąszcz - 2020-03-05, 15:02

Wiedziała tyle, że nie wiedziała nic. Dosłownie, to było wszystko. Nie chciała jednak, by koty patrzyły na nią nieprzychylnie, gdyby dowiedziały się, że nadal nic nie wie. Ot, wolała od razu wszystkich powiadomić, że jej trening z Ciernistym Kwiatem to żart, żeby potem nie było żadnych wątpliwości, że ona totalnie i absolutnie nie zawiniła. Bo ona jakby miała możliwości, to najpewniej byłaby najszybciej wyuczoną terminatorką medyka - ale nie miała, no cóż. Ale nie zamierzała tak po prostu się poddawać. Jeśli cienista medyczka nadal nie będzie się odzywać, to cóż, Truskawka pójdzie do jakiegokolwiek innego medyka, byle z dala od Cienia. Albo do Maliny. W końcu, miała potrzebną wiedzę, już nie obchodziło jej, że została zdegradowana - wiedza to wiedza, Truskawka wykorzysta ją po prostu... Lepiej.
- Przejdę się do Trzmielej Gwiazdy, a jak to nie zadziała, popytam innych medyków - mruknęła, wypuszczając ciężko powietrze przez nos. Męczyła ją ta sprawa. Chciała już zostać medykiem, a właściwie, nie miała ku temu żadnych możliwości, co strasznie bolało jej ambitne serduszko. A zdecydowanie chciała się pokazać z lepszej strony, niż jej poprzedniczki, a szczególnie ciotka, która właściwie nie zdołała sobie nawet zagrzać miejsca jako medyk, z tego co słyszała. Jej siostrzenica nie zamierzała się tak szybko poddawać, ba, miała zamiar udowodnić, że zarówno Ognisty Żar i Gwieździsta Ścieżka nie nadawały się na medyków - w przeciwieństwie do niej.
Po chwili Wilczy Ślad się z nią pożegnał, więc odpowiedziała mu tym samym i po chwili siedzenia i wpatrywania się w płynącą rzekę, podniosła się i ruszyła pewnym krokiem w stronę obozu.

zt.

Rydzowe Futro - 2020-03-19, 11:04

Sytuacja była bardzo prosta. Rydzowe Futro chciał pójść na polowanie, ale nie chciał iść sam. Zaczął się więc rozglądać za towarzystwem. Nie było wcześnie, większość wojowników opuściła już legowiska, idąc na patrole, treningi albo właśnie polowania. Rudo-biały kocur wstał dzisiaj nieco później niż zwykle i właśnie skończył jeść. Powlókł spojrzeniem po Skalistej Pieczarze i ucieszył się widząc szylkretową kocicę, która najwyraźniej nie była na dzisiaj z nikim umówiona. Poznał od razu Klonową Gałązkę, wojowniczkę, która była córką jego kolegi z czasów terminatorskich, siostrą jego obecnego terminatora - Korzennej Łapy i byłą podopieczną Wilczego Śladu. Podszedł bliżej, stając nad wojowniczką.
- Dzień dobry, Klonowa Gałązko. Wyszłabyś ze mną na polowanie? - zapytał z delikatnym uśmiechem, powoli machając puchatym ogonem na boki. - O ile nie masz zaplanowanego nic innego. - dodał od razu, żeby terminatorka Wilczego Śladu mogła poczuć się swobodnie jeśli chciała mu odmówić. Nie chciał sprawiać wrażenia kogoś kto bardzo na nią naciska, to była tylko luźna propozycja.

Klonowa Gałązka - 2020-03-19, 11:21

Krótkowłosa Wojowniczka akurat nie miała nic do roboty. Na porannym patrolu była, a na polowanie zamierzała się wybrać trochę później. Zazwyczaj akurat wybierała się z Podniebnym Lotem albo Mokrym Kwiatem. No, ogólnie to najczęściej właśnie z rodzicami. Tylko chyba dwa razy w życiu zdarzyło jej się pójść sama, albo z kimś poza rodziny.
Przejechała językiem po raz kolejny po łapie, gdy nagle usłyszała głos jakiegoś Wojownika. Odwróciła łeb, aby ujrzeć Mistrza jej brata, Rydzowe Futro. -Dzień Dobry- Odwzajemniła uśmiech, a następnie poruszyła uszyma w stronę niebieskookiego. -Nie ma sprawy. Akurat zamierzałam się niedługo wybrać- Odpowiedziała. Po krótkiej chwili wstała, przesunęła szybko łapą za czarnym uchem i spojrzała się na Wojownika.

Rydzowe Futro - 2020-03-19, 14:59

Kąciki pyska Rydza uniosły się jeszcze wyżej. Okazuje się, że jak ktoś chce to znalezienie towarzystwa na polowanie wcale nie jest takie trudne. No, czy dobrego towarzystwa jeszcze się okaże, ale coś już jest na początek. - Wspaniale. - mruknął, wyraźnie zadowolony z tego jak wyglądała sytuacja. - To chodź. - ponaglił ją łagodnym głosem i wyszedł ze Skalistej Pieczary, chcąc jak najszybciej wydostać się z obozu i zacząć polować. Jeśli kotka chciała coś jeszcze zrobić przed wyjściem to był to dobry moment, żeby mu powiedzieć, bo Rydzowe Futro z entuzjazmem już wychodził z obozu. Minął się ze Słonecznym Porankiem, który najwyraźniej wracał z polowania. Rydz skinął ojcu głową, ocierając się o niego bokiem. Za obozem przyśpieszył i zaczął truchtać. Liczył, że Klonowa Gałązka zgodnie z zapowiedzią mu towarzyszy. Kiedy minęli już Kępę Drzew, a ostatnie ziarenka piasku miały szansę wypaść spomiędzy palców łap obu kotów, Rydz stwierdził, że to właściwa pora na polowanie. - Zacznijmy tu. - zaproponował i o ile towarzysząca mu kocica nie sprzeciwiła się, zaczął się oddalać. - Powodzenia. - mruknął, idąc dalej w swoją stronę. Poruszał się powoli, pod wiatr, co jakiś czas patrząc pod łapy, żeby przez jakiś kamień czy patyk nie narobić nie potrzebnie hałasu. Poruszał się na ugiętych łapach, z głową wyrównaną z linią grzbietu i ogona. Uważał, żeby nie szurać futrem po ziemi i usiłował wyczulić wszystkie zmysły na najdelikatniejsze poruszenie, najcichszy szelest i najsłabszą woń.
Klonowa Gałązka - 2020-03-19, 15:18

Przytaknęła łbem, a następnie ruszyła za Wojownikiem w stronę wyjścia, a potem w głąb lasu. Młodsza Wojowniczka zdążyła akurat zauważyć, że na drzewach powoli pojawiają się pąki, co od razu oznaczało, że już za kilka dni będzie Pora Nowych Liści. Cudnie. Powinno być więcej zwierzyny.
Machnęła lekko ogonem, stając przed Rydzowym Futrem. Rozejrzała się po okolicy. Blisko Błotnistego Brzegu. Poznała, jak i usłyszała, ponieważ w pobliżu słychać było chlapanie Grzmiącej Rzeki. Dobrze, że to polowanie, a nie łowienie ryb, bo szylkretka chyba by dostała skrętu żołądka. Ale dobra, wracając do samego polowania. -Nawzajem- Nabrała trochę powietrza do płuc, a następnie ruszyła w tę samą stronę co Rydzowe Futro, ale mocno na bok. Po chwili skradała się już z ugiętymi łapami i z głową oraz ogonem na wysokości grzbietu. Musi być uważna, aby iść pod prąd wiatru. Zaczęła powoli i delikatnie kłaść łapy, spłyciła oddech i patrząc pod nogi, aby na nic nie nadepnąć, zaczęła się skradać, nabierając co kilka chwil mocniej powietrze do płuc. Oczywiście, po cichu.

Łaciate Futerko - 2020-03-24, 03:55

Niestety, jak to bywa na początku, Rydzowe Futro, mimo szczerych chęci, nie był w stanie niczego zlokalizować. Ani po zapachu, ani po dźwięku, ani tym bardziej nic nie był w stanie dostrzec. Nie ma jednakże co się zniechęcać, bo dopiero zaczął, prawda?

Rydzowe Futro
lvl: 4 | S: 13 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55
⚬ przerzuty 0/3

Klonowej Gałązce natomiast szczęście dopisywało od razu. Ledwie zdążyła oddalić się od rudego wojownika, a nie tak daleko niej usłyszeć mogła trzepot skrzydeł. Jeśli zwróciła na niego uwagę i się odwróciła w tamtą stronę, dostrzec mogła jaskółkę, zajmującą się swoimi sprawami. Cokolwiek uczyni wojowniczka, jedno było prawie pewne - Pora Młodych Liści w końcu nastała.

Klonowa Gałązka
lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50
⚬ przerzuty 0/2

Klonowa Gałązka - 2020-03-24, 12:20

Na dzisiejszym polowaniu widać znalazła coś szybciej, niż podczas polowania z Kuną i Skrzydłem za Terminatorki. Obróciła łeb w stronę jaskółki, która najwyraźniej zleciała przed chwilą na ziemię aby poszukać jakiegoś pożywienia, a kąciki pyska kotki uniosły się prędko.
Ruszyła z ugiętymi łapami w stronę ptaszka, uważając, aby iść cały czas pod wiatr. Jakby zmienił kierunek, to i ona spróbowałaby w miarę możliwości iść z powrotem pod jego prąd. Stawiała powoli łapy na ziemi, patrząc pod nie co kilkanaście odbić serca, aby przypadkiem na nic nie nadepnąć. Na jakieś gałązki czy pozostałe opadłe liście, no nie wiem. Spłyciła prędko oddech, oraz chowała się za pobliskimi krzakami, aby zbliżyć się trochę do ptaszyny.
Gdy zbliżała się, jeśli w ogóle uda jej się zbliżyć, dość blisko jaskółki, Wojowniczka spróbuje rzucić się na ofiarę i najlepiej złamać jej skrzydła, albo ją przycisnąć do ziemi. Obie opcje są dobre.

Rydzowe Futro - 2020-03-24, 21:26

Rydzowe Futro szedł tak i szedł. Nie mógł niczego znaleźć, nieważne jak się starał. Trudno, czasem trzeba dłużej poszukać. To nie tak żeby komukolwiek na samym początku polowania zdobycze wpadały w łapy. nie no skądże Pilnował żeby nic mu nie umknęło. Nadal ostrożnie, żeby na nic nie nadepnąć ani niczego nie potrącić, kierował się pod wiatr. Łapy miał ugięte, ale nie szurał futrem po ziemi. Ogon pozostawał w jednej linii z głową i grzbietem, a zmysły wyczulone. Najwyraźniej żadnej ciekawej zwierzyny nie było w okolicy i rudo-biały kocur musiał pochodzić jeszcze trochę, żeby cokolwiek znaleźć. Rozglądał się czujnie dookoła, co jakiś czas zerkał pod łapy. W sumie ciekawe jak idzie Klonowej Gałązce. Może już coś złapała? Chyba nie mogła tak szybko już czegoś dorwać. Gwiezdni wiedzą, teraz powinien się skoncentrować na swojej pozycji łowieckiej, żeby nie popełnić żadnych karygodnych błędów.
Łaciate Futerko - 2020-03-25, 21:27

Tak jak początkowo Rydzowe Futro nie był w stanie znaleźć nic, tak w pewnym momencie się natknął. I to na nie byle co, bo na stado gawronów. Wszystkie siedem ptaków znajdowało się na ziemi i grzebało w ziemi, ale słysząc kroki wojownika, momentalnie skierowało w jego stronę wzrok. Cóż... kocur mógł uciekać, albo walczyć.

Rydzowe Futro
lvl: 4 | S: 13 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 55
⚬ przerzuty 0/3

Gawron 1
S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15

Gawron 2
S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15

Gawron 3
S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15

Gawron 4
S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15

Gawron 5
S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15

Gawron 6
S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15

Gawron 7
S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15

Łatwo przyszło - łatwo poszło. Zwierzyna znalazła się przy Klonowej Gałązce od razu, ale wcale nie oznaczało to, że będzie łatwo. Kocica musiała zrobić coś źle, bo ptaszyna natychmiast zerwała się do lotu. Na całe szczęście, nie swoje, a kocicy rzecz jasna, miała uszkodzone skrzydło i nie była w stanie wzbić się w powietrze jakoś bardzo wysoko, toteż córka Mokrego Kwiatu miała możliwość, by ją dogonić i schwytać, jeśli bardzo jej na tym zależało.

Klonowa Gałązka
lvl: 3 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 50 - 3 = 47/50
⚬ przerzuty 0/2



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group