To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Strzeliste Sosny

Klonowa Gałązka - 2020-01-25, 16:12

Żaden zapach nie dolatywał do jej nozdrzy, a zamiast tego szylkretka zauważyła jakiś dziwny przedmiot wiszący na jakimś krzewie. Wróciła do normalnej pozycji, jednak stąpała w stronę rzeczy po cichu i uważając pod łapy, aby nie odstraszyć reszty zwierzyny. Co to na jasny Gwiezdny Klan jest? Obwąchała ostrożnie przedmiot dwunogów, jednak stojąc w bezpiecznej odległości od niego. Nie miał zapachu, a jak już, to był delikatnie kwaśnawy, jak gdyby ta rzecz zaczynała gnić. Ale czy gniła, to tylko Gwiezdni potrafią stwierdzić. Czarno-ruda postanowiła trochę zmienić strategię, i zaczęła się tarzać w delikatnie topniejącym śniegu pomieszanym z piachem. Nie fajne zajęcie, będzie musiała się potem wymyć, ale to pomoże jej złapać jakąś piszczkę. Gdy wstała, prychnęła pod nosem odwracając łeb na bok, a następnie ugięła z powrotem nogi i zaczęła podążać pod wiatr z przybliżonym do ziemi brzuchem pod wiatr, ostrożnie kładąc łapę za łapą i uważając, aby na nic nie nadepnąć. Może z zapachem topniejącego śniegu będzie miała większe szanse na złapanie czegokolwiek? Spłyciła jeszcze oddech i ustawiła ogon z głową na wysokości grzbietu.
Skrzydlate Serce - 2020-01-26, 12:16

A cóż to za zapach? Skrzydlate Serce wyczuła jakiś dziwny zapach... na pewno kota. Jeżeli był to jakiś pieszczoch lub samotnik, nie zamierzała wdawać się w rozmowy, tylko od razu naskoczyć i przegonić ów kota z terenów Gromu. Nadal skradała się do pieszczoszki, chciała wziąć z zaskoczenia. Podążała za obcym zapachem i zauważyła kotkę, chyba niezbyt zainteresowaną otoczeniem. Syknęła cicho z pogardą i już przygotowywała się do skoku, już... skoczyła, celując w niebieską kotkę swoimi łapami. Z wysuniętymi pazurami, aby pamiętała, że na tereny Klanu Gromu się nie wchodzi! Ale nie chciała jej tez zrobić jakiejś dużej krzywdy.
Węglowy Pył - 2020-01-27, 16:51

Kuniej Łapie faktycznie się poszczęściło, pomimo że zaledwie chwilę temu zwiała mu zwierzyna. Tym "szczęściem" okazała się być dosyć okazała i pulchna ryjówka, która mogłaby być dosyć dziwnym widokiem biorąc pod uwagę Porę Nagich Drzew. Tak czy inaczej - okazja idealna, bowiem gryzoń siedzial nisko przy ziemi zaledwie parę długości ogona przed terminatorem.

Kunia Łapa: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 8 | HP: 50 | W: 55/60 | p: 0/1

---~*~---

Pech? Być może, ponieważ metoda Klonowej Gałązki w ogóle nie zadziałała. Nie wiadomo, czy to o nią codzi, czy kotka po prostu poszła w niewłaściwe miejsce, gdzie w ogóle nie ma zwierzyny. Przyczyna bezpośrednia nie jest w tym momencie znana, za to przyczyna pośrednia - jak najbardziej. Pora Nagich Drzew skutecznie zmniejszyła ilość zwierzyny w lesie, co mogło mieć na to wpływ. W skrócie - wojowniczka znowu nie natrafiła na nic interesującego.

Klonowa Gałązka lvl: 2 | S: 8 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 65 | p: 0/1

---~*~---

Skradanie: parzyste - udane; nieparzyste - nieudane
Wypada 4 - skradanie udane

Atak Skrzydlatego Serca: 150% (krytyczny!) -> [(11+7)-(10+5)]*1.5=5

Różne są metody "wypraszania" czy wygniania intruzów z ziem klanu. Skrzydlate Serce postanowiła się nie patyczkować z pieszczochem - zaczęła skradać się w stronę kotki. Na szczęście jej się udało - nie została przez nią w żaden sposób zauważona. To pozwoliło jej na atak z zaskoczenia, dzięki któremu zdołała pazurami lekko zadrapać szarą kocicę na grzbiecie. Na zapiszczała głośno, nie mając nawet czasu, by zareagować. Co dalej?

Skrzydlate Serce lvl: 2 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 2 | HP: 70 | W: 40-3=37/40 | p: 1/1

Śrubka: S: 6 | Zr: 5 | Sz: 4 | HP: 40-5=35/40 | W: 50
- rana 0 stopnia - płytkie zadrapania na grzbiecie

//pisz w co dokładnie celujesz, bo będę obniżała celność


Kuni Syk - 2020-02-14, 10:04

Poprzednim razem moja zdobycz uciekła nim zdążyłem ją złapać, ale na szczęście nie narobiła hałasu, więc nie spłoszyła też następnych potencjalnych ofiar. Jedną z nich mogła się zaraz okazać pulchniutka ryjówka. Nie czekając na nic zacząłem skradać się w jej stronę najdelikatniej jak potrafiłem, aby jej nie spłoszyć. Może tym razem nie ucieknie od razu?
Klonowa Gałązka - 2020-02-16, 17:43

Wciąż nic. Grunt, to się nie poddawać. Jej oczy wbite były przed siebie, a ta uważała na to, aby na nic nie nadepnąć, oraz czy wiatr przypadkiem nie zmienia swojego kierunku. Wolała wciąż iść pod prąd wiatru, niżeli miałaby po raz kolejny nic nie złapać. Pozycję łowiecką wciąż utrzymywała. Miała ugięte nogi, ogon i głowę zrównaną z grzbietem, no i oczywiście spłycony oddech. Spokojnie i cicho stawiała łapy na podłożu, modląc się po cichu do Gwiezdnych, aby w końcu mogła coś znaleźć.
Wilczy Ślad - 2020-06-12, 12:33

Zmarszczyłem pysk, kiedy mysz zniknęła gdzieś za drzewem, przez co straciłem ją z pola widzenia.
Byliśmy na spacerze, a że akurat mysz niemalże wpadła nam pod łapy, postanowiliśmy ją upolować. Jak widać - z dosyć marnym skutkiem, w końcu mogliśmy zdobyć cenny łup, a tak to nie mamy nic. Nie zamierzałem w tym momencie polować, więc po prostu zostawiłem sprawę i ruszyłem dalej. Nie miałem nic szczególnego do roboty - teraz mając jedynie jedną terminatorkę i chodząc na patrole, graniczne i łowieckie, pozostało nam całkiem sporo czasu dla siebie. Czasami zdarzało się, że się nudziłem, a czasami nie. Samotne przechadzki w żadnym stopniu mi nie przeszkadzały, bo nawet zdarzało się, że natrafię na kogoś ciekawego. Tym razem jednak nie skierowałem się na granicę któregoś klanu, a w stronę Terenów Niczyich. Dotarliśmy do Strzelistych Sosen, miejsca, które w jakichś sposób działa mi na nerwy. (Nie podoba nam się)
Przystanąłem na moment i rozejrzałem się po otoczeniu, aby następnie po prostu ruszyć dalej przed siebie przez drogę wśród wysokich drzew.

Dzika Wiśnia - 2020-06-22, 18:52

Dzień dzisiejszy był naprawdę spokojny, czyli tak jak na co dzień. Odkąd została wojowniczką nie działo się zbyt sporo, prawie w ogóle. Chodziła na patrole, w rzeczywistym stopniu bardziej przydawała się klanowi, jednak nic poza tym, nic się nie zmieniło. Będąc terminatorką była pewna, że prawa wojowników są większe, mają większe pole do popisu i ogólnie, są ważniejsi i lepsi. Okazało się, że granica między tymi dwoma rangami jest cienka, i prócz niedużych aspektów niczym się nie różnią. Czarna kocica całymi dniami siedziała w obozie, nie czując potrzeby by wychodzić gdziekolwiek. Nie licząc patroli, rzecz jasna. Wiedziała, że robiłaby więcej, mając własnego terminatora, jednak takowego nie dostała na ostatniej ceremonii - choć koty, z którymi miała mianowanie na wojownika, już ich miały. Rozumiała jednak decyzję Trzmiela i w żaden sposób jej nie podważała, choć przykro było jej patrzeć, jak Gniewoszowa Mordka z Kruczym Cieniem trenują swoich podopiecznych.
Samotne przechadzki nie były czymś, co Dzika Wiśnia urządzała sobie na co dzień. Zwykle trzymała się z przynajmniej jednym, innym kotem, bo z doświadczenia wiedziała, że samotność nie jest niczym fajnym. Dzisiejszego dnia zwykle czuła, że musi wyjść, zanim zwariuje od dźwięków z obozu. Po prostu, nie miała humoru na szum rozmów obok ucha, a także pisków z żłobka, kiedy ona była zupełnie sama, nie mając z nikim pogadać.
Tak wylądowała w okolicach Strzelistych Sosen, bo mimo że nie było jej tutaj kupę czasu, lubiła to miejsce. Miało coś urokliwego w sobie, coś co naprawdę bardzo lubiła. Nie potrafiła określić jednej zalety, jednak jedną z głównych był na pewno wygląd sosen, które bardzo ładnie prezentowały się na tle innej zieleniny. Również ten zapach i... no wszystko, wszystko było śliczne. Szła więc, mijając wiele drzew i krzewów, gdy nagle do jej nozdrzy doszedł świeży zapach Gromiaka, jakby ktoś również postanowił przejść się tu na krótki spacer. Postawiła uszy do góry, szukając gorączkowo towarzysza - może dzisiejszego dnia nie spędzi zupełnie sama?
Wtedy zauważyła jasne futro Wilczego Śladu, wojownika starszego od niej, a także mentora jej siostry. Uśmiechnęła się lekko, bo pomimo że nie znała dobrze kocura, mogła zrobić to już teraz. W jej oczach zaświeciła się szansa na nowego przyjaciela, a jak nie, to chociaż znajomego. Podeszła więc do niego, nie mając ochoty dalej obserwować go zza krzaków.
- Dzień Dobry Wilczy Śladzie, nie przeszkadzam ci? Widzę że też wybrałeś się na przechadzkę, chyba że polowałeś, a ja ci przerwałam. Jeśli tak, przepraszam - zaczęła cicho, nie chcąc też wystraszyć wojownika swoją obecnością. Przecież on nie wiedział, że Wiśnia jest tuż obok, przez co nagły, piskliwy dźwięk koło ucha mógł go przestraszyć. - Cieszę się, że cię spotkałam, bo sama nie miałam z kim porozmawiać w obozie, a chodzenie samej też mi nie na łapę - nie lubię być sama. Aaa ty? Co masz do powiedzenia? Bo ja chętnie z tobą porozmawiam! - zapewniła go żółtooka, uśmiechając się szeroko na potwierdzenie swoich słów. Szła obok kocura, który był trzy razy większy od niej, jednak do tego już się przyzwyczaiła. Następnie jedynie czekała na odpowiedź pręgowanego, mając nadzieję że ten będzie mieć ochotę na rozmowę z córką Podniebnego Lotu.

Wilczy Ślad - 2020-06-23, 19:50

W pewnym momencie, idąc dalej, usłyszałem gdzieś obok siebie jakiś cichy głos, z pewnością należący do jakiejś wojowniczki, ale jakiej - nie potrafiłem poznać. Dopiero wtedy, kiedy się odwróciliśmy, dostrzegłem czarne futro, które należało oczywiście do Dzikiej Wiśni, siostry Klonowej Gałązki. Nie miałem okazji jeszcze za bardzo z nią rozmawiać, ale wystarczyło w zasadzie parę chwil, abym stwierdził.. Że Dzika Wiśnia sporo gada. Naprawdę sporo. Wszystko to, co powiedziała, sam streściłbym może w paru słowach. Przyznam, że nieco mnie to zaskoczyło. (Negatywnie czy pozytywnie?) Kto wie.
- Dzika Wiśnio. Właściwie to spacerrowałem, choć jeśli natrrafię na jakąś zwierzynę, to poluję - taka przechadzka. Gdyby udałoby się natrafić na jakąś mysz czy ptaka, to po prostu bym przystanął i spróbował zapolować. Jeśli nie, to trudno, tak czy siak poszedłbym dalej.
- Nie przeszkadza mi bycie samemu - (Czasami nawet wręcz jest to dla nas pożądane) - szczególnie kiedy mam do czynienia z kimś upierdliwym, nudnym i żałosnym. Czy miałem właściwie o czym rozmawiać z Dziką Wiśnią? Sam zazwyczaj liczyłem, że natrafię na kogoś ciekawego, a czy taka będzie wojowniczka, to się dopiero okaże.
- Rróznież nie znalazłem jakiegoś ciekawego rrozmówcy w obozie. Może taka porra - dodałem obojętnie, wzruszając barkami. Zdarzało się, że w obozie roiło się aż od kotów, które biegały i właziły, gdzie się da, a byli to przede wszystkim terminatorzy i kociaki. Było też tak, że panowały jakieś pustki - tak jak dzisiaj. Nie ma się na to za bardzo wpływu, wydawało mi się to nawet wręcz.. (Bardzo losowe) Zgodziłem się w myślach ze swoim bratem i spojrzałem z ukosa na Dziką Wiśnię.

Dzika Wiśnia - 2020-06-23, 21:58

Dreptała za nim żwawo, chcąc utrzymać tempo. Była mniejsza, miała krótsze łapki, co okazało się dość dużym problemem, idąc obok takiego mutanta, który stawiał o wiele większe kroki od niej. Nie zamierzała jednak mówić o tym, że ciężko jej chodzić tak szybko, bo wojownik nie powinien upominać się o takie rzeczy. Chyba. No bo, w przypadku polowania, chyba nie powie nornicy by biegła wolniej, bo nie nadąża, nie? Tylko biegnie za nią bez względu na to, czy męczy się dwa razy bardziej od jej rówieśników, czy tez nie. Dlatego w tym temacie nie odezwała się ani słowem, mimo że, jak już Wilczy Ślad zauważył, często czarne cielsko miało dużo do powiedzenia.
- Nooo, to podobnie jak ja! Tylko trochę mniej skupiam się na polowaniu, bo po porannym patrolu bolą mnie na tyle łapy, że ciężko jest mi rzucić się w pogoń za zwierzyną. Ale no, nie omijam jej tak zupełnie, żeby nie było! - miauknęła z szerokim uśmiechem na pysku, tak o, jakby było to coś śmiesznego. A ona zwyczajnie się uśmiechała, bo smutny wyraz pyska jest taki... markotny no, na pewno nie wpływa dobrze na atmosferę, a kocica nie czuje się komfortowo, gdy z jej winy w powietrzu wisi smutek, albo napięcie, wtedy rozmowy w ogóle nie są miłe, a tylko takie stara się urządzać.
- Bycie samemu ma swoje plusy i minusy, jak z resztą wszystko. Widzisz, ja postrzegam to tak, że w grupie czuję się pewniej, mam z kim pożartować, pośmiać się i zwykle porozmawiać, tak o, po prostu. Oczywiście mówię o tych, których lubię, a oni lubią mnie, bo z kotami które za mną nie przepadają nie będę luźno gadać o wszystkim. No, dalej. W samotności... nie, byciem samemu, bo samotność to zupełnie co innego, wiadomo. I eee... jak się nie ma znajomych akurat obok, to ma się dużą przestrzeń do myślenia, co jest super dużym plusem, bo nikt ci nie brzęczy nad uchem. Ale za to pogadać już nie mam z kim, albo spytać o radę, albo o cokolwiek innego. Specyficzne to jest, ale czy złe? To zależy jak to postrzegamy, no. Ja ci powiedziałam z mojej perspektywy, jak ja uważam, ale też nie wszyscy są tacy jak ja, nie wszyscy będą uważać tak samo. Wiesz o co chodzi, znowu się rozgadałam! - parsknęła, kończąc tym samym swój długi monolog, pełen niepotrzebnych słów i wyjaśnień. Parę razy zgubiła też wątek, nie wiedziała o czym mówiła, a o czym ma powiedzieć, przez co wypowiedź niezbyt trzymała się kupy, ale czy coś złego? Nie rozmawiała przecież z kimś ważnym o czymś ważnym, a była w trakcie konwersacji z wojownikiem klanu, równym kotem co i ona. Nie zamierzała się stresować tym, czy kot ją dobrze zrozumie. Choć, miała nadzieję że jasny kocur nie będzie uważać, że tłumaczenie tak prostej sprawy było kierowane tak, jak do dziecka, bo nie tak miało być. Zwyczajnie Dzika Wiśnia miała tako styl wypowiedzi, który bardzo lubiła, bo tryskał optymizmem, słońcem i wszystko co w życiu dobre.
- No, najwyraźniej. Całe szczęście że nie ma tak na co dzień, bo bym zwariowała! Osobiście wolę siedzieć wśród innych kotów, znajomych czy nieznajomych, bo zawsze można kogoś poznać. Nie spotkałam jednak nikogo takiego, więc odpuściłam i wybrałam się tu, do Strzelistych Sosen. W ogóle! Bardzo lubię to miejsce jest takie... klimatyczne. I te sosny! Ładny zapach mają, przyjemny też. A ty, jak sądzisz? - spytała oczywiście też o jego zdanie, bo głupio tak samej gadać, nie pytając drugiej strony o zdanie. Choć pewna była, że bez tego pytania także dostałaby odpowiedź, a przynajmniej na miejscu wojownika by tak właśnie zrobiła.

Wilczy Ślad - 2020-06-25, 12:51

- Bolą łapy? - dopytałem z lekkim niedowierzaniem. Może to kwestia ilości czasu, jaką poświęca się na chodzenie i bieganie. Sam wychodziłem z obozu dosyć często, mając czasem siłę nawet, by pół granic obejść za jednym zamachem. Cóż, niektórzy pewnie wolą w ten sposób nie funkcjonować. Rozumiałem, co Dzika Wiśnia miał pod tym względem na myśli.
Słuchałem słów wojowniczki i przyszło mi na myśl, że to wcale nie jest tak, że nie mam z kim pogadać, spytać o radę, przedyskutować. Przecież.. Ja nigdy nie jestem sam. To sytuacja zupełnie inna i jeśli Dzika Wiśnia faktycznie jest sama, to może to w ten sposób interpretować. Z nami jest inaczej, my jesteśmy wyjątkowi. Mamy siebie, razem możemy oddawać się wszystkiemu, każdej rozrywce, sytuacji, rozmowie.
Całą jej wypowiedź skwitowałem skinięciem głowy - miała inny pogląd na to wszystkiego, diametralnie się od nas różniła. Faktycznie, mówiła bardzo dużo, ale generalnie nie było tragedii, bo byłem w stanie wszystko zrozumieć. Wystarczy się skupić na treści - a spodziewałem się nawet, że rozmowa z Dziką Wiśnią będzie dosyć trudna i męcząca.
- Jakoś nie przypadło mi do gustu. Ani się na nie wspiąć, zwierzyny też tu sporro nie widziałem.. Na zapach nie zwrróciłem dotąd za barrdzo uwagi. Specyficzny - odpowiedziałem, wciągając powietrze nosem. Czy zapach faktycznie był ładny? Na pewno nie był jakiś drażniący, tyle mógłbym o nim powiedzieć. Raczej taki neutralny.

Żurawinowy Nos - 2020-08-14, 10:02

Żurawinowy Nos powróciła do obowiązków już jakiś czas temu, gdy mogła już wyjść z lecznicy. Dzisiaj udała się z Cierpką Jagodą na wspólne polowanie. Wypełnianie obowiązków razem było jak najbardziej przyjemną rzeczą.
- Powodzenia kochana. Będę niedaleko jak coś to wołaj.
Nie zamierzała oddalać się aż tak daleko. W końcu zawsze trzeba mieć na uwadze to, że mogą mieć nieproszonego gościa. Oczywiście tego by nie chciała, ale po to nie będzie wychodzić poza Strzeliste Sosny.
Ustawiła się pod wiatr i ugięła nogi, pilnując tego, żeby jej futro było nad trawą i nie ruszało nią. Szła w dosyć powolnym i ostrożnym tempie. Uważała na to co ma pod łapami. Jej łeb i ogon bilansowały na prostej linii z kręgosłupem.
// Cierpka i potem mg

Cierpka Jagoda - 2020-08-14, 17:59

Cierpka nie lubiła polowań. Nie lubi, nie lubiła, i lubić nie będzie. Zawsze można umrzeć, a tylko chce się zapolować dla Klanu! Pomóc innym kotom... Dlaczego Gwiezdni nie chronią kotów na polowaniach? Przecież gdyby tak robili, Klany byłby większe i silniejsze! No, ale, polować musi. Bynajmniej tym razem była przy niej Żurawina, a to już było uspokajające. Cierpka bała się znacznie mniej, kiedy miała przy sobie partnerkę. Pięknofutra miała nadzieję, że to polowanie będzie normalne. Nie chciała żadnych samotników, lisów, niczego. Tylko zwierzynę.
- Jasne. W razie czego krzycz - wymruczała i niepewnie ruszyła w swoją stronę. Otworzyła pysk, i poruszając się powoli, brnęła przez las w poszukiwaniu jakiegokolwiek ruchu, który mógłby zdradzić położenie zwierzyny.

Śnieżna Zamieć - 2020-08-19, 11:16

Żurawinowy Nos miała szczęście, jeżeli chodzi o poszukiwania zwierzyny. Zaraz po tym, jak wyruszyła, córka Zamarzniętej Sadzawki mogła usłyszeć trzepot skrzydeł, kilka długości lisa od siebie. Kiedy kotka zdecydowała się pójść trochę dalej, mogła zauważyć szarobrunatne piórka, na skrzydłach pokryte niewielkimi, białymi plamkami. Kuropatwa akurat przysiadła sobie pod jedną z sosen, delikatnie skubiąc sobie piórka. Kto wie, może upiększała się na spotkanie z jakimś przystojnym samcem?

lvl: 4 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55

Partnerka rudej kocicy również miała dużo szczęścia, jeśli chodzi o poszukiwania. Nad jej głową przeleciał dosyć niewielki ptaszek, który usiadł na ziemi, kilkanaście długości lisa dalej. Ptak posiadał brązowe piórka z dosyć ciemnymi paskami. Wróbel nawet nie spojrzał w stronę szylkretki, a po prostu zaczął dziobać w ziemi w poszukiwaniu jedzenia.

lvl: 3 | S: 7 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 10 | HP: 80 | W: 40

Żurawinowy Nos - 2020-08-19, 12:32

Przeszła zaledwie kawałek a do jej uszu dotarł głośny dźwięk świadczący o obecności jakiegoś ptaka. Ruszyła więc dalej kierując się pod wiatr, na ugiętych łapach nie szurając brzuchem po trawie. Stawiała cicho kroki i starała się być cały czas za jakimś krzewem czy drzewem. Nie zamierza zostać zdemaskowaną. Nie gdy tak dobrze zapowiadało się to polowanie. Uważała pod łapy, żeby się o nic nie wywrócić, czy podeptać. Łeb i ogon miała na linii z kręgosłupem. Jej oczom ukazała się kuropatwa. Była akurat pod sosną i niczego się nie spodziewała. Żurawinowy Nos jednak nadal skryta za różnorodymi krzewami ugięła tylnie łapy i wybiła się w stronę ptaka chcąc go złapać za skrzydło i zacisnąć na nim swoje kły.
Cierpka Jagoda - 2020-08-19, 13:10

Cierpka, z resztą jak zawsze, niezbyt skupiała się na szukaniu zwierzyny. Zdecydowanie bardziej interesowały ją ładne rośliny i pióra, i za pewne nie poświęciłaby swojego czasu na szukanie zwierzyny, gdyby nie przyleciał wróbel. Ptak. Pięknofutra lubiła polować na ptaki z powodów oczywistych. Ptaki mają pióra, a martwemu ptakowi zawsze można je wyrwać. Z zapałem ugięła łapy, rozłożyła grzbiet, łeb i tułów do jednej linii i skierowała się pod wiatr. Następnie, patrząc uważnie aby nie nastąpić na żadną gałązkę czy listeczek, przemieszczała się do najbliższych krzaków czy innego rodzaju kryjówki, która schronik kotkę przed wzrokiem ptaka. Kiedy podeszła wystarczająca blisko, wskoczyła i rzuciła się na zwierzę z otwartą paszczą i wysuniętymi pazurami, celując w ciało zwierzyny. Pytanie, czy nie popełniła żadnego błędu w skradaniu się i czy dobrze się wybiła.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group