To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Złamane Drzewo

Klonowa Gałązka - 2020-02-29, 15:07

Ostatnio miała dość dużo czasu. Zabijała go najczęściej na polowaniach i patrolach, ale trochę ją smuciło to, że nie dostała żadnego Terminatora. Ale w sumie, to zrozumiałe. Awansowała dopiero... z trzy księżyce temu, nie było dużo kociąt do mianowania, a ona jeszcze nie przepędziła Motyla z granic, tylko przyprowadziła do niego Przywódcę. Teraz będzie jednak bardziej ostrożna i będzie... no, takie koty będzie po prostu przepędzać. Takie koty nie należały i nie będą należeć do Klanu Gromu. Przynajmniej niektóre. Pojedyncze koty może spotkać Łaska Trzmielej Gwiazdy i zostaną przyjęte.
Tego dnia akurat z powodu nadmiaru czasu wybrała się na polowanie. Pora Nowych Liści widocznie się zbliżała, gdyż szylkretce udało się upolować, no, dość tłustą myszkę. Gryzoń najwyraźniej wybrał nieodpowiedni dzień na opuszczenie swojej kryjówki i podżeranie ziarenek na ziemi. Zadowolona z siebie wracała do obozu. Była akurat pora szczytowania słońca, a więc do patrolu miała jeszcze dużo czasu. Może się na kogoś natknie?

Ktokolwiek//

Czarny Kogut - 2020-05-01, 23:32

***

Ćwiczył, gdy tylko miał na to czas. Polowanie zaczynało wchodzić mu w krew do tego stopnia, że zapisywało się w pamięć mięśniową i nie musiał myśleć o tym, by kontrolować swoją pozycję i ruchy swojego ciała, gdy poruszał się naprzód, skradając się za zwierzyną. To dodało mu pewności siebie, zwłaszcza że miał już kilka mniejszych i większych sukcesów, jeżeli chodziło o polowanie. Z tego powodu uznał, że spróbuje zapolować i nie wróci do obozu, zanim nie złapie czegoś dużego. Bądź też, zanim nie straci życia, lub którejś z łap. Z tarczą lub na tarczy, nawet jeżeli wolał tę pierwszą opcję.
Oddalił się nieco od obozu, jednak sądził, że sobie poradzi, gdyby został zaatakowany. W okolicy było kilka drzew, po których mógł się wspiąć, poza tym zawsze istniała szansa, że ktoś usłyszy, gdy krzyknie, informując o niebezpieczeństwie. Niczego nie osiągnie i nigdy nie stanie się lepszy, jeżeli nie będzie się starał. Dlatego wieczorem wyszedł z obozu, kierując się w okolice Złamanego Drzewa, by tam zapolować.
No... dobra. Rozejrzał się, po czym ruszył pod wiatr, tak po prostu, bo to wydawało mu się najrozsądniejszym wyjściem. Rozglądał się i nasłuchiwał, co jakiś czas przystawał, by węszyć; może nie będzie musiał długo krążyć, nim znajdzie zwierzynę.

Dmuchawcowy Puch - 2020-05-02, 15:36

Myślał, że po mianowaniu na wojownika jego życie się zmieni. Może nawet i bardzo zmieni, na co tylko w milczeniu mrużył oczy, martwiąc się tymi nadchodzącymi zmianami, do których przystosowanie się mogło być dla niego nieprzyjemne. Oczywiście wykonywałby swoje obowiązki, nowe obowiązki, sumiennie i dokładnie, lecz pod skórą czułby takie natrętne swędzenie, gryzienie, że nie jest na swoim miejscu, iż coś jest nie tak. A jednak... tak nie było. Nowe obowiązki nie różniły się zbytnio od starych, patrole nie były męczące, polowanie nie sprawiało aż takich problemów. Bycie wojownikiem... przynajmniej na razie... okazało się proste i... przyjemne? Tak, tak to dobre słowo. Przyjemne.
Przyjemne było też wędrowanie po terenach Klanu Gromu, bo nie tylko można było zaznać nieco spokoju od obozowego gwaru, ale też poniekąd wypełniało się obowiązki, patrolowanie terenów, wszak było jednym z nich, prawda? Na tyle miał szczęścia, iż jeszcze żadna wielka przygoda go podczas takowych spacerów nie spotkała, ni drapieżnik, ni samotnik który jakimś cudem ominął graniczne patrole. Dobrze... Spokój jest dob... Cóż chyba czekał go koniec tego spokoju, bowiem dostrzegł znaną mu już sylwetkę. Tak się akurat zdarzyło, iż Kogut, jak i Dmuchawiec wybrali sobie podobne miejsce, na dwa różne zajęcia. Rudy syn Cichego Strumyka zmrużył lekko oczy, próbując zlokalizować czającego się gdzieś w okolicy mistrza czarnego kocura, jednakże Wilczego Śladu było, ani widu, ani słychu. A zatem czyżby terminator wybrał się na samotne... polowanie? Z chwilowej obserwacji tak mógł Dmuchawiec wywnioskować. Biorąc pod uwagę kierunek wiatru, tak aby jeśli jakaś zwierzyna faktycznie była w okolicy go nie wykryła, podszedł powoli do Koguciej Łapy. I tak przewidywał, iż jego obecność tutaj nie spotka się z miłym powitaniem, nie chciał aby młodszy klanowicz zarzucił mu jeszcze popsucie polowania.
- Nie powinieneś tak samotnie wędrować... - powiedział miękko, zatrzymując się niedaleko syna Cebulowej Skórki, ciężko było z jego tonu wywnioskować czy to była nagana, czy zwyczajna uwaga.
- Przyłącze się do ciebie... Jestem ciekawy jak sobie radzisz - wymruczał, a wyczuć się dało że nie ma tutaj miejsca na sprzeciw. Jest wojownikiem i miał zamiar pilnować tego terminatora, czy to młodszemu się podoba czy nie. Jeśli Kogut nie protestował zbyt mocno, to Dmuchawiec również zaczął spokojnie i ostrożnie wędrować pod wiatr, wytężając wszystkie zmysły, przejeżdżając wzrokiem po okolicy, węsząc i nastawiając swoje duże uszy. Jeszcze nie tak dawno trenował pod okiem Agrestowego Liścia, a teraz polował sam... Jak ten czas płynie.

Mysia Łapa. - 2020-05-03, 22:03

Złamane Drzewo nie znajdowało się wcale daleko od obozu Klanu Gromu, jednak polowanie wieczorem, samotnie, gdy jest się młodym terminatorem... cóż, Dmuchawcowy Puch, chociaż sam był kocurem niewiele starszym od Koguta, a jedynie wyżej rangą, miał dobre intencje. Ruszyli oboje, ze zdecydowanie podwyższonym, zapewne, poczuciem bezpieczeństwa.
Terminator Wilczego Śladu mógł być dobrym łowcą, ale chyba nie najlepszym tropicielem; lub po prostu miał pecha? Na ten moment, kręcąc się pośród piaszczystych zasp ziem Klanu Gromu nie zdołał natrafić na żaden ślad zwierzyny.

kukuryku | lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | prz: 0/1

Rudy kocur który przybył niedługo po Kogucie miał nieco więcej szczęścia. Albo obrał sobie lepszy kawałek przysłowiowej podłogi, jedno z dwóch. Dmuchawiec ledwo oddalił się od czarnego terminatora a bardzo szybko namierzył pomiędzy krzewami nieopodal ruch, a gdyby się przyjrzał, zidentyfikowałby obły kształt w postaci ptaka. Szarobrunatne, pręgowane pióra, rdzawe policzki, oliwkowoszary kark - niewątpliwie kuropatwa która wyszła na wieczorny spacer. Trzy lisie długości od syna Wężowego Języka, nieświadoma jego obecności.

dmuchawiec | lvl: 2 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 9 | HP: 60 | W: 50 | prz: 0/1

Czarny Kogut - 2020-05-03, 23:21

Poruszył uchem, słysząc kroki; jego głowa automatycznie odwróciła się w stronę nadciągającego, jak pierwotnie sądził, zagrożenia. Spiął mięśnie, gotowy do ataku lub obrony, jednak ostatecznie okazało się, że był to jedynie... ktoś. Kojarzył go, choć nie pamiętał, jak się nazywał. Na jego słowa zmarszczył pysk.
- Być może - odparł dość nieprzyjemnym tonem, pozostając w defensywnym nastroju. Poruszył w niezadowoleniu ogonem, spodziewając się tego, że ten będzie chciał zaciągnąć go do obozu lub suszyć mu głowę z powodu samotnego polowania; był na to gotowy i już przygotowywał się na to, by odszczeknąć się na każde możliwe słowo skierowane przeciwko niemu... ale nic takiego nie miało miejsca. Zmrużył podejrzliwie oczy.
- Może się czegoś nauczysz - fuknął bezczelnie, tylko w ten szczeniacki sposób znajdując ujście dla nagromadzonej w jego ciele potrzeby obrony siebie i swoich umiejętności. Prychnął, odwracając się i odchodząc od kocura. Nie zrażał się początkowymi problemami ze znalezieniem zwierzyny. Widocznie rudzielec przepłoszył mu zwierzynę albo wytrącił go ze skupienia, z jakim poszukiwał tropów. Jego wina. Odszedł więc jeszcze na kilka lisich długości, nim zabrał się za kontynuowanie poszukiwań.

Dmuchawcowy Puch - 2020-05-29, 20:29

Mógł zrobić Koguciej Łapię całą tyradę, na temat tego jak powinien, a jak nie powinien się zachowywać. Jednakże to nie była jego rola, nie on był jego mistrzem, czy w jakikolwiek stopniu opiekunem. Dlatego też na bezczelną odzywkę, nie zareagował bardziej niż strzepnięciem uchem i lekkim zmrużeniem oczu. Cóż, być może Wilczy Ślad powinien zostać poinformowany, jak jego terminator zachowuje się, kiedy nikt go nie pilnuje. Na pewno Dmuchawiec miał w zamiarze mu to przekazać. Ale to nie w tym momencie, teraz oboje mieli zająć się polowaniem.
Młody wojownik ukończył szkolenie pod okiem Agrestowego Liścia, dlatego wiedział że posiada odpowiednie ku polowaniu umiejętności, lecz wciąż nie uważała się za mistrza łowiectwa. Mimo że słowa terminatora były rzucone prześmiewczo, rudzielec faktycznie miał zamiar się czegoś nauczyć.
Szczęście mu sprzyjało, jak widać skradał się na tyle sprawnie, iż pierzasta potencjalna ofiarą niczego nie dostrzegła. Zastygł w miejscu, aby nie zwrócić na siebie uwagi kuropatwy, zanim przyjmie odpowiednią pozycję łowiecką. Ustawił brzuch tuż nad powierzchnią ziemi, nisko ale tak by nim po gruncie nie ciągnąć, pamiętając aby ugiąć swoje długie łapy zgodnie z mistrzowskimi poprawkami, głowa, barki, grzbiet i ogon w jednej równiutkiej link ustawione, pilnował jednocześnie aby o nic ogonem nie zaczepić. Przerzucił ciężar ciała na tylne łapy, już po tym jak odpowiednio łapy rozstawił i mając na uwadze wszystkie czynniki takie jak kierunek wiatru, czy też fakt by uniknąć czujnego ptasiego wzroku, zaczął się ostrożnie do ptaka podkradać, starając się nie być źródłem nawet najcichszego dźwięku, szykując się do naskoku.

Mysia Łapa. - 2020-06-03, 13:17

Dmuchawcowy Pył przepłoszył młodemu Kogutowi całą zwierzynę w okolicy? Cóż, możliwe. Czarny kocur krążył po piaszczystych ziemiach Klanu Gromu, rozglądając się za czymś, na co dałoby się zapolować, jednak na ten moment kompletnie bezskutecznie. Miał mniej szczęścia niż jego... nieproszony gość, towarzysz polowania.

kukuryku | lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | prz: 0/1

I nie zrozumcie mnie źle, wojownik też mógł mieć zdecydowanie więcej szczęścia w łowach. Dmuchawiec przynajmniej w przeciwieństwie do Koguciej Łapy coś wytropił, zdawać się jednak mogło, że los uznał "hm, nie, nie złapiesz tej kuropatwy tak łatwo"; bowiem mimo przestrzegania wszystkich zasad, poprawnej pozycji łowieckiej, ptak zorientował się o obecności rudego kocura i uciekł mu spod łap - i natychmiast rzucił się do ucieczki z bełkotem przerażenia. Czy Dmuchawcowy Puch podejmie się pogoni to już jego decyzja.

dmuchawiec | lvl: 2 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 9 | HP: 60 | W: 50-3=47/50 | prz: 0/1

dmuchawiec!! na przyszłość opisuj wszystkie zasady pozycji łowieckiej nieco precyzyjniej, nazywając je wprost i najkonkretniej jak się da :eyes_emoji:

Czarny Kogut - 2020-06-06, 01:33

Ugh. Wciąż nic? To nie wróżyło niczego dobrego. Mimo to nie zamierzał się poddawać. Polowanie to nie było takie hop siup, że zawsze od razu się wyczuwa zwierzynę, dlatego musiał przede wszystkim nauczyć się cierpliwości, gdy chodziło o takie rzeczy. Mimo wszystko irytowało go jednak to, że większość jego polowań wyglądała w ten sposób. Spędzał długi czas na poszukiwaniu zwierzyny, a potem albo wracał wściekły do obozu bez zwierzyny, albo z jakąś marną myszą czy wróblem.
Węszył dookoła, jednak bez skutku. Nie mógł niczego znaleźć, więc najwidoczniej wybrał sobie na polowanie złe miejsce i towarzystwo przynoszące pecha. Uniósł głowę i rzucił okiem na miejsce, w którym ostatni raz widział szczurzopyskiego wojownika. Zmarszczył czoło i majtnął ogonem. Ciekawe co zrobi, gdy się dowie, że zniknął.
Nie było innego sposobu, by to sprawdzić niż poprzez wprowadzenie tego planu w życie. Upewniając się, że Dmuchawcowy Puch był daleko i nie zwracał na niego uwagi - wycofał się pomiędzy drzewa porastające okolicę granicy z ziemiami niczyimi, znikając z pola widzenia wojownika.

zt
sorki, myślałem, że nie skończę treningu tak szybko, a pszypał trochę polować z niższymi statami niż się ma XD

Świetlista Łapa - 2020-07-17, 21:02

Biegła przed siebie tak szybko jak tylko mogła. Chciała uciec od Grzmot, od obozu, od swoich problemów, jak najdalej od wszystkiego i się rozpłakać. Nie była wiele razy na terenach, więc niespecjalnie je ogarniała, a jej orientacja w terenie chyba najlepsza nie była, ale ciężko to było stwierdzić. Mimo wszystko cały czas biegła przed siebie, a przez ten czas myślała jak bardzo nienawidzi siebie, jak bardzo jest beznadziejna i jaka to okropna nie jest, i nie potrafiła przestać. W końcu się zatrzymała przy złamanym drzewie. Nie miała pojęcia jak daleko jest od obozu, jednak to w tym momencie nie było ważne. Chciała pobyć sama, rozpłakać się i uspokoić, więc nie zastanawiając się nawet, skuliła się przy samym złamanym drzewie i zaczęła płakać. Jej myśli o tym, jak bardzo nienawidzi siebie nie ustawały ani na moment.

Huragan

Huraganowy Szum - 2020-07-18, 14:10

Nie tylko Świetlista Łapa biegła przed siebie. Huragan również i z tą różnicą, że Huragan nie uciekała, tylko ścigała mysz. Owy gryzoń okazał się być naprawdę szybki i szylkretowa wojowniczka trochę się namęczyła, a ostatecznie jej wysiłek poszedł na nic, gdyż zdobycz zniknęła za drzewem i tyle ją widzieli. Huraganowy Szum tupnęła łapą o ziemię niezadowolona, początkowo nawet nie zdając sobie sprawę, że nie jest sama i ktoś obok właśnie płacze. Kiedy zaś jednak zaczęła bardziej skupiać się na otoczeniu, dotarł do niej szloch dobywający się ze złamanego drzewa. Jak to, z drzewa?! Stała tuż ta pniem tego drzewa, z drugiej strony i nie dostrzegła, że jest tam jej siostra. Zainteresowana, o co właściwie chodzi, ostrożnym krokiem ruszyła do tego kota i w końcu zorientowała się, kto to jest.
- Przebłysk?! - wymruczała zmartwionym głosem i podeszła bliżej siostry. - Co... Co się stało...? - zaczęła. Usiadła obok, nie wiedząc za bardzo, co powinna zrobić. Czy ktoś zrobił coś kotce? Nie miała pojęcia, co mogło się stać, że ta płacze. Postanowiła już nic więcej nie mówić i liczyła też, że jej obecność nie będzie siostrze przeszkadzać. Nie mogłaby jednak tego po prostu tak zostawić, po prostu nie! O cokolwiek chodzi - chciała pomóc.

Świetlista Łapa - 2020-07-19, 20:24

Leżała skulona i cały czas płakała. Łzy spływały po jej futrze, a przez cały ten czas myślała o jednym, czyli jak bardzo nienawidzi siebie. Serio była beznadziejna, skoro ugięła się i załamała przed KOCIAKIEM. Przed jedno-księżycowym kociakiem. Brzmiało to tak absurdalnie, że było jej jeszcze wstyd za siebie. I pomyśleć, że Rokitnikowy Cierń jej powiedział, że jak nie chce to nie musi być wojowniczką, tylko matką. Ale jak widać to nawet i na nią się nie nadawała. W pewnym momencie usłyszała głos, i to nie byle jaki, bo bardzo znajomy. Głos jej siostry... którą już po chwili ujrzała. Szylkretka usiadła obok, a Świetlista czuła, że ta najpewniej się na nią patrzy. No i to tyle było z jej samotności, bo jak zwykle musiało coś pójść nie tak. Ale mogła się tego spodziewać, z jej szczęściem wszystko było możliwe. Nie była w stanie się odezwać, a nawet jeśli by była, to nie mogłaby powiedzieć, co się stało. Ośmieszyłaby się jeszcze bardziej, a tego nie chciałaby. Zamknęła na chwilę oczy i spróbowała wziąć głęboki oddech, jednak z marnym skutkiem, przez swój szloch. Nienawidzę siebie.
Huraganowy Szum - 2020-07-20, 12:43

Siostra nic nie odpowiedziała, czego Huragan w zasadzie mogła się spodziewać. Nie chciała za bardzo naciskać, ale nie wiedziała kompletnie, o co chodzi. Ktoś mógł ją w końcu zaatakować na terenach czy też mogło się wydarzyć coś innego, a w razie ewentualnego zagrożenia szylkretka chciała wiedzieć.
- Czy coś się stało tutaj na terenach klanu? - zapytała jeszcze. Więcej nie zamierzała nic w tej sprawie pytać, widząc, w jakim stanie jest siostra. Zamiast tego po prostu... Przytuliła się do niej. Przysunęła się bliżej, chcąc ją jakoś pocieszyć, a nic innego nie wpadło jej do głowy. Liczyła też, że siostra nie będzie zaskoczona czymś takim, choć ewentualnie przygotowana była, że ta się z powrotem odsunie.
- Spokojnie... Chcesz, żebym tu z tobą posiedziała? - rzuciła pytająco. Tak czy siak, Przebłysk nie zamierzała opuszczać i gdyby ta została sama... Po prostu pewnie chodziłaby w kółko wokół Złamanego Drzewa, aby pilnować, czy nie przyjdzie tu jakiś drapieżnik, czy coś. Sama trochę stresowała się, bo nie wiedziała, czy w ogóle w tym momencie dobrze postępuje. Machnęła nerwowo ogonkiem, który okręciła wokół nogi.

Świetlista Łapa - 2020-07-21, 20:40

Potrząsnęła głową na boki, dając znak, że na terenach nic się nie stało. Gdyby była w stanie, to może nawet by odpowiedziała, że nic i nikt jej nie zaatakował. Następnie otworzyła oczy, jednak początkowo przez łzy które się zebrały, nie widziała za bardzo. Dopiero po tym jak spłynęły po jej niebiesko-białym futrze lepiej widziała, chociaż nie bardzo wiedziała, co mogła z tym faktem zrobić. Czuła się okropnie, i jeszcze pewnie przez długi czas jej nie przejdzie, ech. Na kolejne słowa lekko pokiwała twierdząco łbem. Huragan mogła zostać, pewnie, chociaż po prawdzie to chyba wolałaby być sama, może szybciej by się uspokoiła. Ale z drugiej strony to... nawet miłe, że siostra się o nią chyba martwiła, i zapytała czy może zostać. A nie odmówiła, bo nie chciała żeby jej się przykro zrobiło, czy coś. Bo tego nie potrzebowała. Ponownie spróbowała wziąć głęboki wdech, jednak skończyło się to tak samo jak przedtem. Ona to naprawdę szczęścia nie miała, nawet do brania wdechów, ech.
Huraganowy Szum - 2020-07-27, 19:36

Dobrze w takim razie, że na terenach się nic nie stało. Znaczy, i tak NIE JEST DOBRZE, skoro Przebłysk tutaj po prostu siedzi i płacze. Przynajmniej nic jej nie zaatakowało ani nic nie dopadło kogoś innego. W końcu siostra mogła zobaczyć, jak kogoś atakuje lis i to by ją wystraszyło. Było wiele możliwości, a Huragan nie miała pojęcia, w czym rzecz.
Owinęła ogon wokół Świetlistej, a następnie po prostu uśmiechnęła się przyjaźnie w jej stronę. Skoro może zostać, to tak też zrobi, bo nie miała zamiaru nigdzie stąd odchodzić. Przez dłuższą chwilę milczała, nie bardzo wiedząc, co ma powiedzieć, czy co ma zrobić. Nic nie wie, nic nie wie, nic nie wie. Myślała szybko i chaotycznie i postawiła na to, co robi w zasadzie od zawsze - po prostu będzie mówiła. To, co myśli, zamiast kombinować i jeszcze wiedząc, że nic i tak w ten sposób nie wskóra.
- Wiesz... Ja w zasadzie nie bardzo wiem, co mogłabym zrobić. A bardzo chciałabym! Może jest coś, co by ci pomogło? Mogę ci coś przynieść, mogę też po prostu tak z tobą siedzieć ile tylko zechcesz... Nie wiem, co się stało i nie musisz mówić... Mam nadzieję i wierzę, że będzie lepiej! - zaczęła więc gadać, co jej tam ślina na język przyniesie. Nie do końca zastanawiała się już dłużej, co zrobić i co powiedzieć.

Świetlista Łapa - 2020-08-04, 21:15

Może źle to brzmiało, ale chyba wolałaby zobaczyć przypadkiem lisa czy innego drapieżnika na terenach, niż umierać ze stresu przez kociaka. Bo gdyby trafiła przypadkiem na lisa, to miałaby przynajmniej lepszy powód do płaczu, bo płakanie przez kociaka to był po prostu wstyd i nie miała zamiaru się przed kimkolwiek do tego przyznawać.
Poczuła jak siostra oplata wokół niej ogon, przez co drgnęła. Domyślała się, że Huragan chciała dobrze i chciała być miła, ale nie czuła się z tym komfortowo. Nie była w stanie jednak nic powiedzieć na ten temat, a nawet gdyby była to i tak by tego nie zrobiła, bo by nie miała odwagi. Przez dłuższą, cichą chwilę próbowała znowu wziąć głęboki oddech, i tym razem się jej to udało. Zaraz po tym wypuściła powietrze, jednak jej stan był cały czas taki sam. Cóż, mogła się tego spodziewać, bo nic nie działo się od tak, ale... trochę liczyła, że nawet po tym jednym oddechu będzie chociaż troszkę lepiej. Tym razem chociaż nie szlochała, więc... może to był jakiś mały krok do uspokojenia się. Jak się można było spodziewać, nie odpowiedziała na słowa Huragan, tylko wbiła wzrok w ziemię.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group