To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Jodłowa Skarpa

Wichura, - 2018-07-01, 16:35

I...to by było na tyle. Wdech, wydech, kilka uderzeń serca, jeden skos i trzask. I to koniec. Po myszy. Wichura odetchnęła cicho, jeszcze chwilę trzymając w łapach gryzonia, jakby chciała się upewnić, czy aby na pewno jest już martwy, po czym pochyliła się nad drobnym, burym ciałkiem i chwyciła je w szczęki, w myślach dziękując przodkom za życie myszki. Rozejrzała się, szukając dorodnego miejsca w okolicy skarpy, aby ukryć zdobycz. Zwierzynę zakopała pod korzeniami jednego z drzew, oznaczając to miejsce na ziemi śladem pazurów, żeby potem móc się po nią wrócić. Kiwnęła pyskiem w kierunku grobu gryzonia, jakby w niemej podzięce za życie i uderzyła ogonem o pięty. Ruszyła dalej, pod wiatr, w poszukiwaniu medykamentów albo kolejnej potencjalnej ofiary.
Trawiaste Zbocze - 2018-07-02, 16:12

Udało jej się - podkradała się do zwierzyny bardzo ostrożnie i uważnie, a ta jak widać póki co jej nie zauważyła. Polowała już nie jeden raz, więc w sumie to nie było nic nowego. Robiła to wszystko automatycznie i nie musiała zbyt długo zastanawiać się nad kolejnym ruchem. Pewnie dlatego udało jej się podkraść do zwierzyny niezauważoną, a potem przygwoździć ją do ziemi. Złapała..no prawie. Jeszcze żyła, ale Wojowniczka długo nie zastanawiała się i szybko zatopiła kły w ofierze, przy okazji wbijając pazury w ciało zwierzyny, tak by pozbawić ją życia. Przynajmniej już coś było na stos. Gdy już upewniła się, że zwierzę nie żyje, to oblizała szybko pysk, a potem wzięła go i poszła zanieść do jakiegoś mini składziku. Wykopała nieco większy dół, włożyła tam królika, a potem lekko zakopała. Tak by nikt go nie znalazł, ani nie wywęszył. Wolała to potem w całości zanieść na stos zwierzyny. Jak już to zrobiła, westchnęła cicho, a potem znów wróciła na tamto miejsce co wcześniej, ustawiając się pod wiatr i na ugiętych łapach zaczynając chodzić po okolicy. Znów szukała tego co wcześniej - czerwonych jagódek zwanych cisem, dlatego też wyczuliła wszystkie zmysły i starała się patrzeć pod łapy.
Szpacze Skrzydło - 2018-07-11, 18:38

Stuk stuk. Czy to stuka jej w głowie? Nie. Los prawie się do niej uśmiechnął. PRAWIE. Znalazła dzięcioła który oczywiście był poza zasięgiem jej łap. Nie doskoczy do niego. Ten jego stukot był w uszach Szpak jak prowokacja. Wydawało jej się że pluł jej w pysk, śmiał się z niej. Trawka uczyła ją chodzić po drzewach ale było to bardziej pod jakąś ucieczkę, a nie polowanie na nich. Zabawa w wiewiórkę mogła się skończyć upadkiem który nie byłby bardzo przyjemny. Mimo trudności zadania nie mogła się poddać. Chociaż gdyby spróbowała wejść na to drzewo to pewnie by ptaszysko ją zauważyło. Nie ma tak łatwo. Musiała władować swój zad na to drzewo i dorwać ptaka. Co się mogło stać poza upadkiem? Hah. Jednak po namyśle Szpak pokręciła głową. Nie ma co marnować czasu i tak ryzykować. Węsząc i nasłuchując dalej, skupiła się na znalezieniu czegoś, co nie będzie oznaczało złamanie karku. Tą decyzję przyjęła jak niepowodzenie lub słabość. Poczuła większą złość i determinację. Trawka i Wich mają wrócić obładowane zwierzyną, a ona z pustymi łapami? No chyba nie.
Ciernisty Kwiat - 2018-07-16, 21:55

Córka Goreja znalazła coś niezbyt niezwykłego, jednak zdecydowanie przydatnego. Na jakimś krzaczku błysnęły jej srebrne niteczki, które mogły się nadać do gromowego składziku.

Nocna Wichura - lvl: 5| S: 13| Zr: 13| Sz: 11| Zm: 8| HP: 70/70| W: 68/7 | p: 0/4 | mp: 0/2

Trawiasta za to trafiła na... Coś. Nie była właściwie w stanie stwierdzić, co to jest - nie przypominało bowiem niczego, co powinno się znajdować w lesie. Było niezbyt duże - nieco wielkości może dwóch albo dwóch i pół myszu. Części była czerwono-biała ze srebrzystymi akcentami, a jej wnętrze miało dziwny, słodkawy zapach, który jednak nie przypominał miodu.

Trawiaste Zbocze - lvl: 4| S: 9| Zr: 10| Sz: 11| Zm: 10| HP: 60/60| W: 67/70 | p: 0/3 | mp: 0/2

Widocznie odrzucenie zwierzyny nie spodobało się Gwiezdny, ponieważ jakby na złość wojowniczka nie mogła nic znaleźć. Być może powinna spróbować nieco dalej? Istniała szansa, że gdzieś indziej się jej poszczęści.

Szpacze Skrzydło - lvl: 3| S: 12| Zr: 8| Sz: 8| Zm: 5| HP: 60/60| W: 60/60 | p: 0/2

Wichura, - 2018-07-16, 22:09

Zastygła, widząc kątem oka błysk w krzakach. Przez chwilę zastanawiała się, co to mogło być, co tak lśni w słońcu, ale szybko dostała swoją odpowiedź. Drgnęła. Pajęczyna. Medykament, na wagę złota. Rozejrzała się, szukając czegoś, co mogłoby pomóc jej zebrać pajęczy twór i go nie zepsuć, przy okazji starając sobie przypomnieć, jak Malina i Gwiazdka mówiły, że powinno się to zbierać. Nawijać na kijek, no tak. Problem w tym, że Wichura nie miała zbyt wiele doświadczenia medycznego, ale cóż. Nie zamierzała ot tak przejść obok cennych niteczek. Chwyciła w zęby najbliższy patyczek i tak ostrożnie jak umiała wzięła się za nawijanie na niego pajęczyny. Powoli, bez pośpiechu, precyzyjnie. Chociaż odrobinę trząsł jej się pysk, stała tam, dopóki nie zbierze czegoś, co ją usatysfakcjonuje. Chociaż kilka motków, no, dalej.
Trawiaste Zbocze - 2018-08-04, 23:40

Stanęła w miejscu jak wryta gdy tylko ujrzała coś czerwonego przed sobą. Pierwsza jej myśl, to że to jakaś zwierzyna albo przeciwnik, dlatego też szybko przypadła do ziemi, ustawiła się pod wiatr i trwała w bezruchu, uważnie śledząc co to coś zrobi. Lecz...nie ruszało się, stało w miejscu i nic nie robiło. Trawiasta tak czy siak trwała w bezruchu niczym posąg i tylko czekała. Dopiero jej się to znudziło kiedy do jej nozdrzy dobiegł jakiś słodki zapach, dochodzący właśnie z tego czerwonego czegoś. Czyli to...nie zwierzyna, tylko co w takim razie? Nie wyglądało na roślinę, ale czuła z tego słodki i przyjemny zapach. Może to jakaś roślinka o której jeszcze nie wiedzą? Musi to sprawdzić, bo nie da jej to spokoju. Tak też wyprostowała się i podeszła do tego bardzo ostrożnie. Gdy tylko znalazła się przy tym, to lekki tyknęła łapą i obserwowała co się dzieje. Nic. Czyli to coś nie żyje. Odetchnęła z ulgą i spróbowała dotrzeć do tego zapachu, w sensie do sedna. I rzeczywiście była tam jakaś dziura z której ta woń wychodziła. Czarno-biała aż oblizała pysk i spróbowała tam wsadzić język, tak by posmakować tego czegoś. Chciała spróbować i zobaczyć czy to przypadkiem nie miód, czy może coś zupełnie nowego. A może coś tam jeszcze było, no zobaczymy. Natomiast jeśli by się nie udało, to pewnie oddaliłaby się od tego, ugięła łapy i szła pod wiatr - tak by znaleźć jakąś zwierzynę. Trochę straciła wiarę w to, że znajdzie cis i jakikolwiek Medykament, dlatego postanowiła skupić się tylko na zwierzynie.
Szpacze Skrzydło - 2018-08-09, 12:40

Znając jej szczęście to by oblazła cały teren, a zwierzyny by nie było. Gdyby wróciła z pustymi łapami to też nic by się nie stało. Może potem by jej się poszczęściło. Kotka postanowiła jeszcze trochę powęszyć ale jak nic nie znajdzie to wyjdzie znowu potem. Skoro każda wybrała sobie strone to akurat Szpak nie miała szczęścia. Gdyby poszła sama to by przynajmniej nie musiała ustalać sobie granic by się za bardzo nie oddalić od reszty. Halo halo, zwierzynę zapraszamy w łapy Szpak. Dalej się skradała i dalej węszyła. Bo niby co jej zostało? Może teraz jej się poszczęści.
Trzmieli Pył - 2018-08-13, 01:09



Ruda wojowniczka faktycznie nie miała za bardzo doświadczenia w zbieraniu różnych ziół oraz medykamentów, ale przynajmniej wiedziała w jaki sposób powinna się za to zabrać. Po znalezieniu gałązki zaczęła ostrożnie nawijać kolejne srebrne niteczki, pozyskując w ten sposób cztery motki pajęczyny nadające się do użytku.

+12MEDEXP

Nocna Wichura S: 13| Zr: 13| Sz: 11| Zm: 8 | HP: 70/70| W: 68/70 | p: 0/4 | mp: 0/2

Trawiaste Zbocze była kotem ciekawym i chyba nieco niemądrym, skoro postanowiła zbadać ową rzecz językiem. Niby pachniała słodko i przywodziła na myśl miód, ale czerwono-srebrzysta rzecz długości dwóch myszy ani na ul, ani na plaster miodu nie wyglądała. W każdym razie, gdy czarno-biała kocica wsadziła tam język, poczuła dziwny, słodkawy posmak, którego nie znała, a zaraz po chwili... poruszyła językiem w złą stronę i zacięła się. Metaliczny smak krwi zepsuł jej całą zabawę, a różowy język zaczął nieprzyjemnie szczypać.

Trawiaste Zbocze S: 9| Zr: 10| Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 60-7=53/60| W: 67/70 | p: 0/3 | mp: 0/2
rana 1. stopnia: rozcięty język po prawej stronie; krwawienie -> po 1 HP przez cztery tury

I Szpak ostatecznie dopisało szczęście. Kocica kroczyła przed siebie w poszukiwaniu zwierzyny i robiła to bez większego skupienia, ale w końcu kątem oka zobaczyła ruch w trawie, a zaraz potem szarą kitę przypominającą ogon wiewiórki. Na pewno wiedziała z czym miała do czynienia. Teraz przyszło jej to jedynie upolować i miałaby już coś, co mogłaby wrzucić na stos zwierzyny. Ewentualnie zjeść teraz, jeśli poczułaby się głodna.

Szpacze Skrzydło S: 12| Zr: 8| Sz: 8| Zm: 5 | HP: 60/60| W: 60/60 | p: 0/2


Wichura, - 2018-08-13, 09:44

Sterczała tam cierpliwie, nawijając niteczki na znalezioną wcześniej gałązkę. Nie spodziewała się żadnych rewelacji, ale cicho liczyła, że zdoła nazbierać coś, co będzie warto w ogóle przytargać potem do składziku. Jak medykom szło to tak zgrabnie? Dziadostwo lepiło się do wszystkiego i ciężko było to potem rozplątać, jak się zawinęło nie w tą stronę. Wichura zmrużyła oczy gdy skończyła z demolowaniem pajęczego domku. Ile tam tych motków było? Cztery? Niewiele, tak czy siak, ale lepsze to, niż żaden. Odetchnęła przez nozdrza i poprawiła chwyt na gałązce. Rozejrzała się. Nie miała pojęcia, jak powinna ukryć niteczki, żeby się nie posklejały i nie uszkodziły, więc...jedyne racjonalne rozwiązanie teraz to po prostu je odstawić do obozu. Niezbyt udane łowy, bo jedna mysz i cztery motki pajęczyny, ale dla córki Gorejącego Krzewu i tak było to lepsze niż zupełnie nic. Wróciła się po gryzonia którego zakopała wcześniej i kombinując chwilę, jak się zabrać za łapanie w pysk zarówno martwego ciałka jak i gałązki z pajęczyną sterczała tam kolejne kilkanaście długich uderzeń serca. Gdy już pochwyciła stabilnie obie zdobycze w mordkę odnalazła Szpak, informując niewerbalnie, bo kiwnięciem głowy w stronę obozu, że będzie już wracać. Oby tylko Trawie nic się nie stało, ale...chyba nie miała się o co martwić, prawda? Nie mogła pójść daleko. Odetchnęła przez nozdrza i ruszyła z powrotem do obozu, powolnym, sztywnym krokiem.

//oi zt.

Trawiaste Zbocze - 2018-08-13, 14:48

Teoretycznie zdobyła to co chciała, wsadziła język i poczuła ten słodki smak. Po raz pierwszy coś takiego jadła, a smakowało nawet dobrze. To chyba nie był miód, raczej na ul nie wyglądało, a więc co to było? Kocica nie miała bladego pojęcia, ale przynajmniej to coś w środku jest nawet dobre. Musi potem powiedzieć o tym innym, bo to zawsze coś nowego. Szkoda tylko iż ta słodycz nie trwała wiecznie, zaraz po tym jak chciała wyjąć język z tego czegoś chyba zahaczyła o coś językiem. Nagle poczuła okropny ból, a potem metaliczny posmak krwi. Szybko schowała język, przy okazji oddalając się od tej puszki. Czuła nieprzyjemny ból, połączony także z szczypaniem. To już nie było takie fajne. Nawet tego nie spodziewała się...cóż, widać jak zwykle z polowania musi wrócić z jakąś raną, bo nie może wyjść zapolować i wrócić bez niczego. Nawet musiała zdobyć jakąś drobną ranę jak teraz i jak widać chyba bez pomocy medyka nie obejdzie się. Westchnęła cicho, a potem zacisnęła dość mocno zęby i tak trwała chwilę. Smak krwi w pysku nie był zbytnio przyjemny, a przynajmniej Trawiasta go nie lubiła.
Także zaczynała powoli wątpić czy cokolwiek znajdzie, raczej wszystkie rośliny pochowały się przed nią, a metaliczny smak krwi w pysku wcale nie pomagał. Przynajmniej wcześniej udało jej się złapać jakiegoś królika, może coś rzucić na stos. Tak więc ruszyła z zamkniętym pyskiem do swojej ukrytej zdobyczy, a jak dotarła to wzięła ją i postanowiła wrócić do obozu. Po drodze także powiedziała Szpak iż już idzie. Oczywiście cicho, spokojnie i pod wiatr, tak by nie spłoszyć jej przez przypadek zwierzyny jakby taka była. A tuż po tym oddaliła się w stronę obozu, musiała odłożyć zwierzynę...i przy okazji pójść do Maliny chyba.

//zt.

Szpacze Skrzydło - 2018-08-24, 12:13

Co się tu właśnie stało? Zwierzyna? Może Szpak się przewidziało... Nie no, szary ogon był prawdziwy. Skoro trafiła się okazja to trzeba było to złapać... Czarna kotka ugięła łapy ale na tyle by nie zdradzić się szuraniem brzucha o ziemie. Ogon miała równo z grzbietem. Upewniła się co do reszty. Nie oddychała głośno. Ciężar ciała przeniosła na tylne łapy. Skoro już miała to szczęście ze zwierzyną to dobrze by było ją złapać. Nie będzie się jak głupia uśmiechać że znalazła. Mniej więcej długość lisiego ogona. Na tyle miała zamiar się zbliżyć. Nie narobi hałasu, podejdzie, złapie i zaniesie do obozu. Czy to nie jest idealny plan? Trzeba go tylko zrealizować. Zmieniła swoje miejsce by to wiatr wiał w jej pyszczek. Chce to złapać, no nie? Zaczęła się skradać. Na ustaloną długość. Powoli by nie nadepnąć na nic. Pazury wysunięte. Zostaje tylko jedno. Kotka skoczyła. Złapie czy nie?
Trzmieli Pył - 2018-09-17, 16:00


Reszta jej koleżanek wróciła już do obozu, gdy Szpak próbowała jeszcze zapolować na zwierzę, które napotkała. Próbowała, ponieważ nie można było nazwać tego skutecznym podejściem, skoro popełniła parę błędów w strategii. Ostatecznie popielica ją zobaczyła i czmychnęła przed siebie, oddalając się od czarnej kocicy. Córka Deszcza miała jeszcze okazję spróbować złapać gryzonia, ponieważ cały czas miała go w zasięgu wzroku, ale wymagałoby to szybkiej reakcji! Pytanie tylko, czy Szpak zdąży.

Szpacze Skrzydło S: 12| Zr: 8| Sz: 8| Zm: 5 | HP: 60/60| W: 60-2=58/60 | p: 0/2


Szpacze Skrzydło - 2018-09-26, 09:48

Żart? Zabawa? Zły dzień? Może. Coś się na to znajdzie. Szpak miała teraz dobrą okazję na pokaz szybkości. Szkoda tylko że okazja w takich okolicznościach. Zostało jej tylko biec lub wrócić do obozu z pustymi łapami. Co Szpak wybrała? Oczywiście że biec. Nawet o tym nie myślała. Skoro źle podeszła to chociaż spróbuje jakoś to zakryć. Bo jak złapie to przecież nikt jej nie zapyta jak... Chyba że nie wyjdzie ale to nikt nie ma dowodów że była okazja. Kotka chciała tylko wrócić ze zwierzyną. To wszystko było za piękne. Dobiegnie, skończy i zabije. W teorii łatwe ale czy będzie tak samo w praktyce?
Srocza Łapa. - 2018-11-18, 01:23

Od ostrzeżenia Świetlikowej Gwiazdy o zbliżaniu się do granicy Klanu Rzeki Sroka pilnowała się, by bez patrolu absolutnie się tam nie zbliżać. Bardzo jednak chciała wyjść z obozu i udać się na polowanie. Nie potrafiła jeszcze zbyt wiele w tym temacie, ale wierzyła, że przy odrobinie determinacji uda jej się złapać choćby małego piszczka. Wybór Jodłowej Skarpy mówił sam za siebie o zdolnościach Sroki do wynajdywania najlepszych miejsc, w których mogła z łatwością zapolować na ofiary tego formatu. Miała jednak nadzieję, że oprócz pokłutych pleców od wślizgiwania się pod gałęzie jodły może przy sosnach pojawi się co smacznego. Przystanęła i zaczęła sprawdzać z której strony wiele wiatr.

/Chłodna Łapa :3.

Chłodna Bryza - 2018-11-18, 03:02

Akurat też wychodziła. Co prawda dopiero niedawno cokolwiek zaczęła, ale chciała tak bardzo nadrobić te księżyce, że postanowiła od czasu do czasu nawet po treningu wychodzić z obozu i sama se coś przećwiczyć. Jednak tym razem przez lekki konflikt z Klanem Rzeki musiała uważać. Czując napływ wiatru poczuła znajomy zapach, nie wiedziała jeszcze, kto to, ale na pewno ktoś z jej klanu, bo po co miałyby tu być inne koty? Kierując się w tym kierunku natrafiła na Sroczą Łapę. W sumie fajnie by było coś z nią upolować. Nawet, jakby Chłodna nic nie złapała, to może jednak nauczyłaby się czegoś ciekawego od starszej rówieśniczki. Witaj - przywitała się chętnie z kotką.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group