To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Iglasty Zagajnik

Gryząca Łapa - 2020-07-25, 22:57

Wstrzymał oddech, gdy niema nareszcie zoczyła go. Gdy przyglądała się jemu i gdy dreptała w miejscu, wprawiając swoje nieskazitelne, żarzące czerwienią futro w majestatyczne falowanie, każde uderzenie serca dłużyło mu się niemiłosiernie.
Poczuł olbrzymią ulgę, kiedy kotka nareszcie zadecydowała się do niego przyjść; do samego końca nie był pewien, czy nie ruszy w las. Skinął łbem na jej dobitny wyraz gniewu i spojrzał na nią raz jeszcze, wodząc ślepiami od pazurów aż po czubki uszu. Na samej ceremonii wydarzyło się wystarczająco wiele rzeczy, by proces pytania trwał aż do wschodu księżyca.
- chodzi o ziąba że jest pomocnikiem medyka. czy chodzi o to że masz trzmiela pana gwiazdę na mistrza. czy mama coś powiedziała albo ojciec. czy ta czarna terminatorka co pobiła czyhak coś robiła. czy to przez błękitną toń - wystrzelił z siebie serię pytań ani przez moment nie wykraczając tonem poza absolutną obojętność. Po każdym pytaniu robił dłuższą przerwę, by Czaik mogła zaprzeczyć lub potwierdzić poprzez kiwnięcie głową.
Nie sądził, że wybierze którąkolwiek z tych odpowiedzi, ale jakoś nie mógł przekonać się do zadania pytania, które oboje tak naprawdę mieli na myśli.

Złoty Język - 2020-07-25, 23:26

Zadawanie dużej ilości pytań jest przykrą koniecznością, która w tej chwili tylko dokłada do narastającej frustracji Czujnej Łapy. Z położonymi po sobie uszami zaprzecza każdemu pytaniu, choć na moment nadstawia je, gdy brat wspomina o czarnej terminatorce, która pobiła Czyhak. Przechyla głowę na bok w pytającym geście, jednak po chwili i na to kręci głową w niemym "nie". Nie, nie chodzi o Ziąba, nie chodzi o trening z Trzmielą Gwiazdą ani o nic co powiedzieli rodzice, ani o to czy ktoś pobił Czyhak(choć to jest sama w sobie bardzo poważna sprawa, NIKT nie powinien krzywdzić rodzeństwa Czaik). Nie rozumie skąd Gryziel wziął Toń, która przecież nic nie zrobiła na ceremonii poza skuleniem się przed większym wojownikiem, który następnie potraktował nieprzyjemnie złocistego kocura. Pod koniec serii pytań końcówka puchatego ogona obija się niespokojnie o rdzawy grzbiet. Nowomianowany terminator nie wie jak poinformować brata o rzeczach, które są źródłem problemów, bo wcześniej nie było ich tak wiele. Teraz jednak wydają się nieznośne, niczym cierń wczepiony w futro.
Czujna Łapa zaciska zęby tak mocno, że niemal zgrzytają jeden o drugi. Ma ochotę odwrócić się na pięcie i pobiec między drzewa, wybiegać całą złość i frustrację, ale uparcie trzyma swoje łapy w miejscu.

Gryząca Łapa - 2020-07-25, 23:39

Czaik bez mrugnięcia ślepiem zbijała każdą jego propozycję. Stres w brzuszku Gryziela narastał z każdym przeczącym kiwnięciem jej łba, nareszcie dając sobie upust w postaci ponurego burczenia. Siostrzana agitacja za to ujścia nie odnalazła - jej fizys płonął, a jej ciało rozpierała wroga energia, która gnała ją gdzieś w dzikie pola, która ściągała jej spojrzenie gdzieś między szarzejące drzewa. Kocurek po raz pierwszy chyba czuł obawę przed tym, co czaiło się w ciemności.

Milczał dłuższą chwilę, nadal nie mogąc zmusić do wypowiedzenia tych znaczących słów. Wpadł właśnie na pomysł, który prawdopodobnie był w stanie tymczasowo załagodzić problem. Wiedział już, jak wymóc na niej pozostanie z nim w obozie.
- czy chodzi o to że mamy innych mistrzów i będziemy osobno - zapytał, niby to niewinnie.
Jego łapy wciąż stały lekko ugięte, gotowe do biegu. Zamierzał ją gonić. Zamierzał ją dogonić i schwytać. Mimo wszystkiej tej trwogi, opcja ta wydawała mu się w pewien dziwny sposób ekscytująca. Byłby wtedy jak łowca a ona jak jego ofiara.

Złoty Język - 2020-07-26, 00:00

Przeciągające się milczenie wpływa negatywnie na nastrój Czujnej Łapy. Zniecierpliwienie wprawia zawinięty nad grzbietem ogon w jeszcze bardziej zamaszyste, energiczne ruchy. Każdy mięsień pod długim futrem zdaje się być napięty do granic możliwości. Kocię Białowąsej w pewnym momencie ma ochotę trzepnąć brata w pysk za tak długą ciszę, ale szybko się opamiętuje. Nie wolno krzywdzić rodzeństwa. Szczególnie teraz, z połowicznie wysuniętymi pazurami, które lada chwila wbiją się w sypkie podłoże.
W pierwszej chwili nie reaguje w żaden konkretny sposób na zadane pytanie; dalej stoi sztywno, z uszami położonymi płasko na głowie i zmarszczonymi brwiami oraz nosem. Nie dostaje wyjaśnień w kwestii kota, który pobił Czyhak. Dopiero po kilku uderzeniach serca z niemałym oporem kiwa głową, decydując się mimo to nie pozostawiać Gryziela bez odpowiedzi. Nie wie czemu to wszystko wydaje się nagle takie trudne. Może dlatego, że to nie tylko o to chodzi. Owszem, oddzielny trening to JEST problem, ale tylko jeden z kilku, które kotłują się w głowie Czaik. Świeżo mianowany terminator sam nie potrafi już precyzyjnie określić. Emocje w nim płoną tak intensywnie, że wydają się zlewać w jednolitą całość. Jednostronne omówienie jednej kwestii nie sprawi, że poczuje się lepiej, gdy przed oczami ma obraz wojownika zachowującego się nieprzyjemnie w stosunku do brata, a w głowie świadomość, że bez mówienia nie wyjaśni tego całego szamba, które zaczyna wybijać.

Gryząca Łapa - 2020-07-26, 01:45

Przypuszczał, że pociągała go w tym scenariuszu różnica sił i powrót do tego kluczowego elementu, dla adorowania którego powstali, do przemocy. Słyszał w uszach szum krwi, gdy wyobrażał sobie, jak tłuściutkie łapy Czaik wierzgają pod jego ciężarem i jak przyśpiesza, jak pogłębia się jej oddech, kiedy usiłuje zrzucić go z siebie. Patrzył w jej ślepia i zastanawiał się, jak wyglądałby w nich strach. Starał się przypomnieć sobie wyraz pyska Błękitnej Toni, gdy Cyprysowa Łuska ostro się do niej odezwała. Czy wyglądałoby to podobnie? Gryziel nigdy nie widział prawdziwie przerażonego kota. Niema byłaby świetną kandydatką na jego pierwszy raz. Zapamiętałby go na lata.

Wodził wzrokiem za lekko unoszącą się łapą kotki, z niecierpliwością czekając na pierwszy cios. Nie nadszedł on jednak. Wciąż była wściekła, ale nie w ten sposób. Złościła się, bo przez tyle czasu udawał, że jej nie rozumie. Bezsprzecznie była świadoma, że brat doskonale wie, o co teraz jej chodzi. Zrozumiał, że ostatnim pytaniem tylko uwypuklił trudność, z którą się zmagała.
- słyszałem już jak mówisz - powiedział zachryple, bo zdążyło już mu zaschnąć w gardle.
Desperacja? W każdym razie - mówił prawdę.

Złoty Język - 2020-07-26, 02:31

Słowa, które padają z mordki Gryziela sprawiają, że czas na moment zdaje się stanąć w miejscu dla Czaik. Dźwięki z otoczenia - włącznie z pazurami wbijającymi się gwałtownie między ziarenka piasku - stają się stłumione, ustępując miejsca szumowi w uszach oraz dźwiękom serca zbyt szybko pompującego krew. Brat nie tylko od początku wiedział o co chodzi, ale też słyszał... to. Powiedzenie o tym w taki sposób, tak otwarcie, szokuje świeżo mianowanego terminatora. Powoduje, że miętowe oczy rozszerzają się nieco, a rdzawo-czarna sierść na grzbiecie unosi się groźnie. Ułamek uderzenia serca później gniew wybucha gwałtownie w klatce piersiowej złocistego Gromiaka, niemal wyciskając powietrze z płuc i łzy z oczu.
Powrotowi do rzeczywistości towarzyszy mrowienie w opuszkach lewej, zaopatrzonej w ostre pazury łapy po kontakcie z policzkiem Gryziela.

Gryząca Łapa - 2020-07-26, 03:05

Szok był dotkliwy jak zawsze. Nawet jeżeli spodziewał się, że dostanie w pysk, to i tak zupełnie wyprowadziło go to z równowagi. Każde bezpośrednie uderzenie ze strony innego kota zaskakiwało go, bo przypominało mu o tym, że faktycznie istnieje jako fizyczny obiekt i że obcy mogą odebrać mu jego cielesność w każdym momencie. Nie był pewien, czy bał się tego, acz pewien był, że kontemplacja takiej możliwości potężnie ożywiała jego umysł.

Ciarki przebiegły mu po grzbiecie, gdy paląca krew nareszcie popłynęła z jego ran. Zdawało mu się, że minęło dobre trzydzieści uderzeń serca, nim udało jej się uwolnić spod grubej skóry. Na razie nie potrafił ocenić głębokości obrażeń, ale niespecjalnie się nią przejmował. Jego umysł krążył wokół najważniejszego pytania dzisiejszego wieczoru - czy chwila szczególnej przyjemności przewyższała radość z doświadczania Czaik wschód po wschodzie? Chciał odpowiedzieć, że tak. Łapy świerzbiły go do skoku, sztywne kły mrowiły, gotowe do wejścia w jej ciało, w jej delikatne mięso.
Nie drgnął nawet.

/Gryziel nie unika, więc atak Czujnej Łapy można z góry uznać za udany.

Żubrza Gwiazda - 2020-07-26, 03:16

Po ceremonii wyszła z obozu, jednak nie kręciła się poza nim długo. Błądziła w okolicy zagajnika przez większość czasu i chociaż miała w planach polowanie, to jednak lwią część tego czasu poświęciła na myślenie. Miała mętlik w głowie.
Z reguły nie mogła pochwalić się zbyt dobrym wyczuciem czasu. Tym razem jednak złote rodzeństwo miało pecha, bowiem zielone ślepię Żubrzego Gardła zwróciło się w stronę dostrzeżonych wcześniej kotów i nie było mowy o tym, by coś jej się przywidziało. Nie zamierzała wbiegać pomiędzy terminatorów i ich rozdzielać, bo nie znała kontekstu. Jeżeli czegokolwiek się w swoim życiu nauczyła to na pewno tego, że czasem przemoc jest jedynym rozwiązaniem.
- Co tu się dzieje? - zaskrzypiała, podchodząc do terminatorów; przymknęła lewe oko, by dokładniej widzieć oba pyski mianowanych dziś kociąt, bo dla niej wciąż właśnie tym byli, nie mając jeszcze okazji chociaż raz być na treningu. Ponieważ widziała tylko na jedno oko, musiała obracać łeb, gdy przesuwała wzrokiem pomiędzy, jednym, a drugim.

Łaciate Futerko - 2020-07-26, 22:50

Atak Czujnej Łapy - 150% 「krytyczny!」 → 「(13 + 8) - (5 + 9)」 *1½ = 11

Cóż tu dużo mówić. Gryząca Łapa nie unikał, nie próbował nawet, więc pazury Czujnej Łapy bez problemu spotkały się z jego policzkiem, zostawiając po sobie trzy, krwawiące ślady. Piekło dość nieprzyjemnie, ale na szczęście nie wyglądało to zbyt poważnie.

Gryząca Łapa
lvl: 1 | S: 7 | Zr: 9 | Sz: 3 | Zm: 1 | HP: 60 - 11 = 49/60| W: 40
• rana 1. stopnia: krwawiący ślad po pazurach na policzku, krwawi (-1HP do końca walki)

Czujna Łapa
lvl: 1 | S: 8 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 - 2 = 33/35

obrażenia niepoglądowe

Złoty Język - 2020-07-26, 23:52

Czujna Łapa wpatruje się jak w transie w drobne, czerwone stróżki leniwie spływające po złotym policzku, a następnie na własne zabarwione szkarłatem pazury. Czuje dziwny dreszcz przechodzący wzdłuż grzbietu, którego znaczenia nie rozumie. Serce, zdaje się, przyspiesza swój rytm jeszcze bardziej. Uderzenie jest dość mocne, precyzyjne, wręcz satysfakcjonujące. Przez chwilę zapach krwi to jedyne co wypełnia umysł Czaik.
Zaraz jednak do kocięcia Białowąsej dociera do kogo ów zapach należy. Mruga mocno powiekami, wracając na ziemię z tego dziwnego uniesienia. Patrzy jeszcze raz na Gryzka, który stoi w miejscu jak słup. Rana nie wydaje się zbyt poważna, ale sama jej obecność sprawia, że mięśnie Czujnej Łapy wiotczeją; jakby wraz ze wściekłością z pulchnego ciałka uleciało również powietrze. Przygląda się mordce brata z niedowierzaniem. Otwiera nagle pyszczek, jakby chcąc coś powiedzieć, ale jak zwykle zamyka go z cichym kłapnięciem. Zupełnie nie wie co zrobić, ale pojawienie się zastępcy chwilowo spycha ten problem na dalszy plan. Czaik odwraca głowę ku kolorowemu kotu. Żubrze Gardło, tak uczyła mama. Kotka, może kocur. Nowomianowany terminator niezbyt przejmuje się zapamiętywaniem płci kotów, jego zdaniem nie ma ona znaczenia. Powoli opuszcza łapę na ziemię, z zagubieniem wyraźnie odmalowanym na twarzy. Oblizuje nerwowo nos. Po dwóch uderzeniach serca zerka na brata.

sorki jak coś bez sensu albo mało zrozumiale napisane ale źle się czuję. :c

Gryząca Łapa - 2020-07-29, 18:17

W szarówce sterczeli tak pośród piachu, nieruchomi i pozornie martwi, niby dwie łyse łodygi kłączastej byliny. Wejście Żubrzego Gardła zdawało się intruzją z innego świata, ze świata, który jeszcze miał jakiś sens. To było jakby polujący ryś zajrzał między wysokie trawy łąki i dostrzegł zająca pożerającego własne młode. Ciężko było wytłumaczyć, co tu się dzieje i ciężko było stwierdzić, czy wytłumaczyć faktycznie się powinno.

Gryziel zdawał się nie pojmować, dlaczego łaciata kotka zamykała jedno ze swoich ślepiów i przyglądał się jej pyskowi dziwnie natrętnie. Zaciśnięta powieka przypominała mu o Borsuczym Grzbiecie i jego nęcącym podskórnym sekrecie; nie mógł się skupić.
- czy czaik może mieć trening ze mną - zapytał po dłuższym milczeniu.
Mięśnie jego pokarbowanego policzka drżały rytmicznie, ale starał się nawet nie mrugać.

Żubrza Gwiazda - 2020-07-30, 00:12

Przesuwała powoli spojrzeniem od jednego do drugiego terminatora, oczekując jakichś wyjaśnień co do tego, dlaczego Czujna Łapa miała pazury we krwi, a Gryząca Łapa - rozorany policzek. Gdzieś tam z tyłu głowy tliła się informacja na temat tego, że jedno z kociąt Białowąsej jest niemową, ale nie była pewna, które dokładnie, zwłaszcza że większość z nich wyglądała dla niej tak samo, stąd też nie pomijała Czujnej Łapy, gdy czekała aż zaczną mówić. Chyba nie okaże się, że Białowąsa sama nie orientowała się w swoich kociętach i jednak nie jedno, a dwoje z nich nie mówi?
Odpowiedź jednak padła, a głowa Żubrzego Gardła odwróciła się automatycznie w stronę Gryzącej Łapy, na którym to zogniskowała spojrzenie swojego prawego ślepia. Nie była jednak w żadnym wypadku zadowalająca, głównie dlatego, że kocur olał ciepłym moczem jej pytanie.
- To nie jest odpowiedź na moje pytanie - ucięła szorstko, marszcząc przy tym czarne brwi. Miała czas, żeby użerać się z terminatorami, miała bardzo dużo czasu. Mogli sobie tu posiedzieć i poczekać, aż dowie się, co zaszło.

Złoty Język - 2020-07-30, 23:18

Czaik patrzy z zaskoczeniem na Gryziela, gdy ten bez ogródek pyta zastępcę o kwestię ich treningu, jakby wcale nie dostał przed chwilą pazurami w policzek. Terminator nie rozumie zachowania brata, ale po chwili zaczyna odczuwać coś, czego nie czuł chyba jeszcze nigdy dotąd, a na pewno nie tak intensywnie - wyrzuty sumienia. Podchodzi nieco niepewnie do kocura, patrząc na niego przepraszająco, po czym oczyszcza językiem zbierające się na ranie krople krwi.
Dopiero po chwili Czujna Łapa uświadamia sobie wagę tego, że znajdują się w obecności zastępcy, kota znajdującego się zaraz pod przywódcą. Złocisty Gromiak prostuje się nagle i odwraca przodem do kolorowego wojownika, a następnie kiwa głową w geście przywitania. W końcu mama uczyła, że do kotów na ważnych stanowiskach trzeba się odnosić kulturalnie i z szacunkiem! Dopiero po chwili przypomina sobie o pytaniu, które padło w ich stronę chwilę temu i kręci głową przecząco. Absolutnie nic się nie stało, panie władzo. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Gdyby tylko to nieprzyjemne uczucie w żołądku na widok krwawych śladów na pysku Gryzka tak nie drażniło sumienia...

Gryząca Łapa - 2020-07-31, 22:59

Wciąż a wciąż patrzył na okryte powieką ślepię zastępczyni, nie drgnąwszy nawet, gdy siostra dopadła do jego policzka. Z jego pyska ciężko było wyczytać jakiekolwiek emocje, ale Czaik znalazła się na tyle blisko, by wsłuchać się w bicie jego serca - krwawe skurcze dudniły w obleczonej tłuszczem klatce natrętnie i prędko, zlewając się w jednolity dźwięk podobny do panicznego brzęczenie trzmiela wyrywającego się z łap ciekawskiego kocięcia.
Czuł wilgoć jej miękkiego, zaróżowiałego języka, gdy lizała mu rany. Irytował go ten delikatny dotyk, którym go teraz obdarzała - to nie było tym, na co się przygotowywał. Podobna czułość i pokora zupełnie nie wpisywały się w rytm jego odczuwania, w jego obecne potrzeby. To wszystko wydawało się teraz takie miałkie i nieciekawe, jakby nie mógł tego odczuć w pełni. Zdecydowanym ruchem odepchnął ją od siebie.

Nie potrafił porządnie odpowiedzieć na pytanie Żubrzego Gardła, tedy chociaż spróbował zrobić to szybko.
- odpowiedź jest taka że czaik chce być ze mną - odrzekł beznamiętnie. - na zawsze.
To wciąż nie brzmiało dostatecznie nawet w najmniejszym stopniu.
- temu się gniewa - dodał.

Żubrza Gwiazda - 2020-08-02, 13:14

Obserwowała zachowanie obu terminatorów, marszcząc przy tym czarne brwi. Czujna Łapa zaczęła wylizywać rany Gryzącej Łapy, na co ten ją odepchnął. Na pytanie pokręciła jedynie głową, a jej brat stwierdził, że skończył z rozoranym policzkiem, bo siostra chce być z nim. Nie kleiło się jej to w ogóle.
- I dlatego dostałeś od niej w pysk? - spytała bez cienia ironii, tak samo szorstko jak wcześniej, nachylając się nieznacznie w stronę kocura. Dla niej wyglądało to raczej jak próba pozbycia się natrętnego brata, który chciał wykorzystać jej brak możliwości sprzeciwu, a nie wielka chęć, by byli razem już na zawsze. - Wracaj do obozu i idź do Truskawkowego Gąszczu, żeby to opatrzyła - nakazała mu. Następnie wyprostowała grzbiet i odwróciła głowę w stronę Czujnej Łapy. - Ty na razie zostajesz.
Miała wrażenie, że Czujna Łapa i tak by nie poszła za bratem, ale wolała ustalić granice już teraz, zanim Gryząca Łapa spróbuje stwierdzić, że Czaik też koniecznie musi iść z nim do lecznicy.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group