To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Cienia - Paprociowe Pło

Ognistopręga - 2019-08-22, 19:40

No niestety, to zdecydowanie nie był dzień Polnej Łapy. A może to dwa punkty w zmysłach dawały się we znaki? W każdym razie złość i prychnięcie w niczym nie pomogły; kocur dalej nie mógł namierzyć śladu żadnej zwierzyny.

Polny: lvl: 1 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 3 | Zm: 2 | HP: (60) 56 | W: (40) 29
Rana 0 stopnia: lekkie zadrapanie na klatce piersiowej

Wirujące Pióro natomiast złapał trop. Podążył ostrożnie za zapachem i chwilę później ujrzał spore brązowe ptaszysko o zielonkawej głowie. Prawdopodobnie to samo, które dwa razy uciekło Polnej Łapie. No cóż, dzisiaj Cieniści nie dawali biednemu bażantowi spokoju, przeganiając go z miejsca na miejsce... w każdym razie teraz ptak stał w runie leśnym, jeszcze nie dostrzegając zagrożenia.

Wirujący: lvl: 3 | S: 14 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: (70) 66 | W: (50) 36
Rana 0 stopnia: lekkie zadrapanie na lewym barku

Polna Gwiazda - 2019-08-24, 14:54

Żal.
Szedł dalej, prąc przed siebie i tnąc wiatr, który wiał mu prosto w pysk. Może i nie był najlepszym tropicielem na świecie, ale przecież szło mu nawet dobrze, czemu dzisiaj nie wychodziło? Pech, tak, zdecydowanie to było przyczyną tak beznadziejnych łowów. Nie miał zamiaru marnować więcej czasu, więc wycofał się i zaczął kroczyć w kierunku obozu, mając nadzieję, że Wirującemu nic się nie stanie. Na pewno poradził sobie lepiej od niego. Był tego absolutnie pewny.

zt bo cerka

Wirujące Pióro - 2019-08-24, 16:16

Wreszcie, po godzinach błądzenia w kółko, bez nadziei na udane wywęszenie czegokolwiek... A właściwie to po paru uderzeniach serca, które dla Wirka było wiecznością, złapał trop. Stanął niepewnie, bo i przez dosłownie sekundę miał wrażenie, że mu się wydawało, w końcu tyle już błądził, ale nie! Ruszył więc śladem zapachowym, żeby wypatrzeć po chwili bażanta. Lekko zniżył się na łapach, albowiem nadal nie był na tyle nisko, żeby szurać brzuchem, czy futrem po ziemi, upewnił się, że ogon, grzbiet i głowa są na jednej linii, po czym ostrożnie ruszył przed siebie, węsząc uważnie, tak by cały czas iść pod wiatr, coby przypadkiem nie podniecić się za bardzo i nie zmienić kursu, co jakiś czas przystając, by upewnić się, że ptak go nie widzi, gdy przypadkiem okręcał głowę w jego stronę, i starał się, w miarę możliwości, jakoś ukrywać w leśnej roślinności. Gdy był wystarczająco blisko po prostu się wybił, chcąc wylądować na ptaku i wgryźć w jego gardło, by tym prostym zabiegiem go zabić.
Ognistopręga - 2019-08-31, 19:53

Wirujące Pióro pamiętał o wszystkich zasadach, przez co bażant nie dostrzegł jego obecność. A raczej - gdy dostrzegł, było już za późno. Kocur doskoczył w odpowiednie miejsce i szybko uśmiercił sporej wielkości ptaszysko.

+20 EXP

Wirujący: lvl: 3 | S: 14 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: (70) 66 | W: (50) 36-3=33
Rana 0 stopnia: lekkie zadrapanie na lewym barku

Wirujące Pióro - 2019-08-31, 21:33

Zatrzasnął paszczę na szyi bażanta, zanim ten w ogóle zorientował się co się stało. Przeżył już dzisiaj sporo stresu będąc przepędzanym przez Polnego, teraz za to mógł w spokoju odpocząć. W spokoju wiecznym. Rozejrzał się, jakby sprawdzając, czy nie było tutaj więcej tych wielkich ptaków, by po chwili uznać, że w sumie to go to nie obchodzi, ponieważ czas było się zwijać. Napolował dzisiaj sporo, mógł być z siebie zadowolony. Cofnął się więc po resztę zdobyczy, jakie udało mu się upolować, i ciągnąc je do obozu zastanawiał się ile udało się złapać Polnemu i czy wygrał ten niepisany pojedynek, który sobie postanowił.

/zt, dziękuję. <3

Dębowy Cień - 2019-09-21, 00:19

Niebieski kocur chciał zabrać Zimno na obiecaną wyprawę do Czterech Dębów. Spotkali się w pewnym momencie w centrum obozu, a syn Króliczego Pląsu wyszedł jako pierwszy, od razu się kierując w stronę Trawiastych Grzbietów, ale bura go powiadomiła, że nie mogą iść w docelowe miejsce. Dąb nieco się zdziwił, bo w końcu, obiecał jej, że ją tam zabierze. No i nie był terminatorem od wczoraj, potrafił się bronić i unikać niebezpieczeństw, a nigdy go jeszcze żadne nie spotkało. Praktycznie widok krwi był mu obcy, prócz jednego epizodu, gdzie rzuciła się na niego Bluszczowy Wąs, co jej już wybaczył. W końcu i tak nie żyła, to chociaż to mógł zrobić. Jednak nie chciał rezygnować ze spaceru, dlatego poszukiwał w swojej głowie odpowiedniego miejsca, gdzie mógłby zabrać córkę Olchowego Szeptu.
- Wiesz... Możemy się przejść nad jezioro. Znaczy, Księżycowe Jezioro, bo tak a jest jego nazwa. O wiele ładniejsze jest jak zachodzi słońce lub ksiezyc wędruje już po niebie, ale za dnia też jest co obejrzeć - powiedział z delikatnym uśmiechem, nieudolnie próbując ukryć to, że miał inne plany na ich wspólną wycieczkę, przez co przez wesoły ton przebijała się smutna nuta, a sam nie był tak naładowany energia, jak zazwyczaj. Ksiezycowe Jezioro nie było złe... I prawdopodobnie tym będą musieli się zadowolić, bo co jest jeszcze dość blisko obozu? Las. I ewentualnie jakieś polany. Tak naprawdę, nie było to nic zachwycającego, najlepsze atrakcje są przy granicach czy na terenach niczyich, gdzie można znaleźć naprawdę różne cuda i dziwy.

Kąsające Zimno - 2019-09-22, 14:49

Kąsającej Łapie bardzo nie w smak był warunek Ciemnej Toni, ale wolała nie przeginać i nie przekraczać granic na samym początku swojego treningu. Wiązało się to z ryzykiem: mimo wszystko nie mogła w pełni zaufać Gorącej Łapie, że w razie czego ochroni ją przed niebezpieczeństwem, nie ufała też jeszcze własnym możliwościom fizycznym… a największe ryzyko widziała w możliwości bycia przyłapaną przez własną matkę i mistrzynię, co niechybnie skończyłoby się uziemieniem w obozie, a wtedy musiałaby kombinować, co byłoby mniej opłacalne niż przystanie na jeden prosty warunek. Poinformowała starszego terminatora o tym, że nie mogą iść w okolice granic, nieco nieśmiało i ze smutkiem w głosie. Nie przeżywała tego tak mocno, jak sprawiała wrażenie; po prostu chciała, żeby Gorąca Łapa dał jej trochę atencji i poczuł do niej większą sympatię, w końcu taka była, ojojoj, biedna, ograniczona przez własną matkę.
Och, to brzmi jak dobrry zamiennik Czterrech Dębów – oznajmiła, odwzajemniwszy uśmiech Gorącej Łapy. Tak naprawdę była rozczarowana i nie ekscytowała się za bardzo taką wycieczką: z jakiegoś względu bardziej ciągnęło ją do poznania granic, zobaczenia Czterech Dębów i ziem niczyich… w końcu na terenach będzie spędzać czas na treningach, polowaniach i patrolach przez całe swoje życie. – Może złapiemy jakieś rryby? – zastanowiła się na głos chcąc wybadać, czy Dąb posiadał taką umiejętność i czy byłby skłonny jej ją przekazać.

Dębowy Cień - 2019-09-30, 20:50

Żałował, że nie mógł zabrać burej kotki do Czterech Dębów, ale może to i lepiej? Dzisiaj się przejdą trochę po terenach, a Zimno będzie mogła poznać trochę terenów poza obozem. O ile wcześniej ich nie przerabiała na treningach. Ciekaw był, czy już tutaj była, czy też jest to jej pierwszy raz. Fajnie by było, gdyby udało mu się zrobić coś niepowtarzalnego, bo wtedy by na pewno jeszcze bardziej zaimponował terminatorce.
- Tereny klanu nie są zbyt siekawe, dużo fajniej jest poza nimi! Ale żeby nie było, to jest klan, do którego należę i go nie opuszczę! - powiedział na dobry początek, uśmiechając się szerzej. Zastanawiał się, jak ten cały spacer się rozwinie, może jednak bura skusi się na złamanie tego dziwnego zakazu, który nadała jej matka. W końcu, Ciemna Toń nie mogła być w paru miejscach na raz.
- A umiesz? - zapytął z cichym chichotem, patrząc podekscytowany na mordkę dobrej znajomej. Być może mogła na naukach przerabiać teorię, a teraz by spróbowali coś zrobić. No i zawsze mogli bez żadnego wstępu teoretycznego zobaczyć, czy by im się udało coś złapać. To byłaby super przygoda! Dąb niezbyt lubił się moczyć, pewno Kąsająca Łapa również, ale zawsze można było spróbować. A może czegoś się nauczą?
- Jakbyś obeszła jezioro i poszła dalej, doszłabyś do Czarnego Ogona. To taka naprawdę płytka rzeczka, gdzie woda sięga si może do brzucha i na spokojnie można przejść i nie szukać specjalnego przejśsia. Ale można przejść na przykład przez Kładkę, dzięki czemu nie będziesz musiała moczyć łap! A za nim są tereny niczyje, głównie to tam siąg dalszy lasu jest, ale w nim jest dużo różnych, siekawych rzeczy. Na przykład, raz widziałem takie kamienne pazury, co się unosiły z ziemi, przerażające trochę, ale były super! - zaczął opowiadać o dalszej części terenów, bo skoro nie może zabrać tam burej, to chociaż opowie. Spojrzał kątem oka na jej oblicze, bo przeniósł wzrok najpierw na jezioro, a potem na dalsze tereny, które skrywały niezwykłe tajemnice.

Kąsające Zimno - 2019-10-03, 21:23

Prawdę powiedziawszy chciała po prostu… nie być w obozie. Oglądała go przez sześć księżyców, a bzdurna zasada, którą wymyśliła sobie Ciemna Toń jedynie po to, by ją ograniczyć, i na którą Zimno nie zasłużyła, bo nie była zwykłym mysim móżdżkiem, który dałby się zabić przy pierwszej okazji, bardzo ją frustrowała. Na razie chociaż przez pewien czas zamierzała tańczyć tak, jak jej zagrała matka, ale… nie zamierzała pozwalać na to, by długo to trwało, zwłaszcza że powzięła odpowiednie kroki, by zdjąć z siebie te ograniczenia.
„To jest klan, do którego należę i go nie opuszczę”? Co to za zapewnienia? Kotka posłała lekki uśmiech Gorącej Łapie, nawet jeżeli w środku zastanowiła się, po co w ogóle mówić takie banały. Przecież ona też wykazywała ogromne zaciekawienie terenami poza ziemiami klanu Cienia, co nie oznaczało jeszcze, że zamierzała któregoś dnia opuścić rodzinny dom… chyba że opuściliby go jej bliscy.
Ja nie, a ty? – spytała, unosząc lekko łuki brwiowe, gdy posłała spojrzenie starszemu terminatorowi. Nawet Płonący Las potrafił to robić, a był jeszcze większym mysim móżdżkiem, niż Dąb… no, ale ten był opóźniony z treningiem i nie uczył się raczej na własną łapę, z wyjątkiem jakichś podstaw, które nie umożliwiały mu nawet bycia mianowanym na wojownika.
Podążała swoim eleganckim krokiem obok Gorącej Łapy i słuchała z zaciekawieniem, zdecydowanie większym zainteresowaniem obdarzając ta fragmenty, gdy kocur mówił o ziemiach niczyich. Granice i tereny klanu zdążyła choć trochę poznać już na treningu z matką, a swoje zainteresowanie dalszymi terenami mogła zaspokajać chociaż w ten sposób: słuchając. Dobre cokolwiek, chociaż był to jedynie marny substytut.
Kamienne pazurry? – powtórzyła żywo. – Ale takie kocie? – zapytała zaraz, przechylając lekko głowę.

Dębowy Cień - 2019-10-24, 19:14

- Też nie. Ale jak chcesz, to mogę popytać innych wojowników, jak będę mieć okazję, żeby dłużej z nimi porozmawiać! Może oni umieją. I potem się nauczę, hm? - zaproponował kotce taki układ. Co prawda, w większości wypadków wojownicy odpowiadali, że nie mają czasu i szli dalej wypełniać obowiązki. Może Popielny Żar by umiała? Musi się ją o to zapytać przy najbliższym spotkaniu! O ile będzie pamiętać, co mogło być wątpliwe.
- Takie bardzo przypominające kocie, tylko ogromne! I z kamienia! Takie, jakby należały do kota, który jest wielki, jak pięć starych, wysokich drzew, postawionych jedno na drugie! Naprawdę, niesamowity widok! Jest też taka śmieszna rzecz pewno dwunogów, bo tylko oni są zdolni do stworzenia czegoś takiego... Hm. Takie jakby drzewo, tylko można dużo łatwiej na nie wejść, jest bez liśsi i można wejść do pnia. I takie kansiaste i nie wbijają się drzazgi w łapy! - opowiedział o kolejnym punkcie na mapie, nazwanym Punktem Obserwacyjnym. Widok z najwyższego miejsca był cudowny i miał kolejne miejsce, do którego mógłby zabrać burą kotkę. Oczywiście, gdyby tylko mogli się poruszać dalej, a nie tylko w okolicach obozu. W końcu doszli do jeziora, które ładnie mieniło się od naturalnego światła, a spokojny wiatr tworzył niewielkie fale obmywające brzeg.
- To miejsce też lubię. Księżycowe Jezioro ma swój urok. Wiesz, to było jedno z pierwszych miejsc, jakie zwiedziłem, a gdy się tu znalazłem, to był środek nocy, księżyc był w pełni i cudownie się odbijał od wody! Było jeszcze lepiej, niż teraz jest. Ale za dnia często tu przychodzą koty, jak trwa pora Zielonych Liśsi, bo zwierzyna lubi się tu chować i chłodzić w wodzie. Może przejdziemy się brzegiem, co? - ściszył nieco głos, by nie przerywać w sposób brutalny ciszy, przy tym automatycznie nieco zniżając ton. Uśmiechnął się szeroko, przez moment zamyślony wpatrując się w punkt na środku jeziora, by następnie przenieść wzrok na Zimno, która już teraz była pełnoprawną terminatorką i w dodatku prawie dorosłą kocicą!

Kąsające Zimno - 2019-10-24, 22:39

Wada wymowy Gorącej Łapy ją irytowała. Była przyzwyczajona do starannej wymowy, przynajmniej we własnym wykonaniu; część jej rodziny miała z tym pewne problemy, jednak zamienianie „C” na „S” było wyjątkowo upierdliwie, bo często mogło to znacząco zmienić sens zdania… a choć Zimno była inteligentna, to nie była jeszcze orłem we wszystkim i nie zdążyła się przyzwyczaić do sposobu mówienia kocura. Dlatego na początku otworzyła pysk, jakby miała już coś powiedzieć, ale zaraz go zamknęła, bo dotarło do niej, że chyba to miało być „cię nauczę”, a nie „się nauczę”.
Barrdzo chętnie – odpowiedziała w końcu, posyłając mu nieco nieśmiały uśmiech. – Musisz wszędzie mnie zabrrać! – wygłosiła od razu po tym, jak kocur skończył opisywać kolejne miejsca, zabarwiając swój głos podekscytowaniem. Rozglądała się uważnie po okolicy, miękko stawiając kolejne kroki w stronę, w którą prowadził ją starszy terminator, i wreszcie dotarli do Księżycowego Jeziora. Jej wzrok przesunął się po tafli wody w całej rozciągłości, ale nie omieszkała przyjrzeć się też brzegowi. Wyglądało ładnie, to fakt, ale czy faktycznie miało taki urok? Może gdyby je zobaczyła w nocy, to bardziej by się tym przejęła… teraz było dla niej za spokojnie.
Jak tu spokojnie – mruknęła cicho z zamiarem sprawienia wrażenia, jakby się jej to podobało, po czym kiwnęła lekko głową na pytanie kocura. Zwolniła jednak kroku, jakby chciała się poprzyglądać wodzie. – Co się z nim dzieje w czasie Porry Nagich Drzew? – spytała po krótkiej chwili milczenia. Skoro podczas Pory Nagich Drzew wszystko pokrywało się białym puchem, a temperatury były bardzo niskie, to jak wyglądało jezioro? Czy żyjące w nim ryby umierały? A może jezioro powiększało się, bo śnieg zamieniał się w nim w wodę…?

Dębowy Cień - 2019-10-27, 20:13

- Jak tylko zostanę wojownikiem, to będziemy mogli pójść wszędzie! I może też coś odkryjemy nowego po drodze, kto wie? - zadał pytanie retoryczne, dekorując swoją wypowiedź chichotem. Przy większości swoich wypraw bardzo ubolewał nad tym, że nikt nie jest w stanie mu towarzyszyć, bo każdy miał jakieś swoje zajęcia, swoich terminatorów i inne obowiązki, które mu wypełniały dzień, a on? Siedział sobie gdzieś w kącie, zapomniany przez mistrza i zastępcę, który powinien o takie rzeczy dbać. A nie dbał.
- Woda zamarza. Im zimniej się robi, tym bardziej jest twarda, na początku jest taka przeźroczysta i prawie nie widać tego lodu na niej, a potem warstwa jest taka gruba. Tak gruba, że można po niej chodzić! Sam nigdy tego nie robiłem, ale bardzo chsiałbym spróbować. Oby Pora Nagich Drzew była taka, żeby mogło się to stać. No i tereny też podczas niej zupełnie inaczej wyglądają! Tak, jakby to było zupełnie nowe miejsce, a nie takie, które odwiedzasz po raz setny. A, jeszcze im grubszy lód, tym mniej widać wodę pod spodem, ale jak jeszcze coś widać, to jest to niesamowity widok! - zaczął odpowiadać długo na pytanie Kąsającej Łapy, jednocześnie dodając niektóre inne smaczki przez fakt, że sam mógł przeżyć porę Nagich Drzew. Co prawda, przeżyć to było dużo powiedziane, bo całe dzieciństwo przeleżał u Ciernistej, ale zawsze co nieco wiedział w czasie, gdy kotka nie mogła tego wiedzieć.
- Szkoda tylko, że wtedy już nie ma liśsi na drzewach. Wydają się wtedy takie... Gołe - dodał z lekką zadumą, mierząc wzrokiem pobliskie drzewo, które już część swoich liści oddało ziemi i niektóre z jego gałęzi wyglądały jak czarna, chuda łapa.

Kąsające Zimno - 2019-10-29, 22:25

„Jak tylko zostanę wojownikiem”? Urocze. Chyba sam widział, jak dobrze mu idzie… a Zimno nie zamierzała czekać – ani na Dęba, ani na czasy, gdy matka w końcu nauczy ją walki. Uśmiechnęła się jednak miło do starszego kocura, spychając w głąb siebie swoje myśli i wątpliwości co do jego rychłego mianowania.
A ten lód się nie załamuje, gdy się po nim chodzi? – spytała z lekkim przestrachem w głosie – udawanym, a jakże – i zatrzymała się, by spojrzeć z szeroko rozwartymi ślepiami na Gorącą Łapę. Lód. To, od czego nosił imię jej brat, a czego nigdy nie potrafiła sobie do końca wyobrazić… nie sądziła, że tak duży zbiornik wodny jest w stanie się nim pokryć, całkiem jakby był nic nie wartą kałużą, która powstała w obozie. – A co wtedy z rrybami? – dodała jeszcze, bo to była jedna z kwestii, która ją nurtowała, a o którą nie zapytała wcześniej.
Och, nie potrrafię sobie tego wyobrrazić! To znaczy terraz drzewa i tak są ogołocone, ale jak byłam mała to jednak były pełne zielonych liści… wydaje mi się to wrręcz nienaturralne, jak o tym słyszę – odparła z lekkim zastanowieniem w głosie, celowo robiąc z siebie głupszą, niż była.

Dębowy Cień - 2019-11-11, 23:59

- Czasami się załamuje. Jak jest zbyt sienki, to można się skąpać, ale jak jest taki środek bardzo mroźnej Pory Nagich Drzew i lód jest gruby, to można po nim spokojnie chodzić! Sam tego nie próbowałem, bo jak była moja pierwsza pora Nagich Drzew, to dosłownie parę razy wyszedłem z obozu i lód był zbyt sienki, żeby na niego wejść - odpowiedział, dzieląc się swoimi przygodami, jakie mógł mieć przy Księżycowym Jeziorze. Co prawda, nie były to tylko jego opowieści, a również i starszych członków klanu, którzy pamiętali takie bardzo srogie Pory Nagich Drzew, że brakowało zwierzyny i śmierć zaglądała kotom w oczy. A takie czasy były dość dawno, więc nie mógł ich sam pamiętać.
- Ryby? W sumie nie wiem. Dopóki nie zamarznie woda, to widać, że jakoś pływają, a jak jest sienki lód, to je czasami widać, ale nie wiem, co się z nimi dzieje, gdy jest grubszy. Może robią tak, jak część zwierzyny, czyli po prostu idą gdzieś spać na dnie jeziora czy rzeki? W końcu, nie bardzo mają jak przeżyć pod warstwą lodu... Hm. Węże też się gdzieś chowają, a na Porę Młodych Liśsi ponownie wychodzą, więc pewno jak śnieg zasypuje ich kryjówki, to nie bardzo też mają powietrze do oddychania, więc jak woda zamarznie, to ryby też nie bardzo mają jak tam oddychać tą wodą - zaczął typową dla siebie paplaninę stworzoną z mniej lub bardziej potrzebnych słów, które wypowiadał na początku jeszcze spokojnie, by potem stopniowo zwiększać prędkość wypowiadanych słów na minutę. Poruszał się po swoich dość chaotycznych myślach bardzo swobodnie, jednak być może to Kąsającej Łapie nie ułatwiało zrozumieniu niektórych słów, szczególnie tych, w których odzywała się wada wymowy Dęba.
- No nie? Przerażające trochę, ale ma to swój taki no, klimat! Jeszcze jak spadnie śnieg i są tylko takie czarne pnie drzew na białym tle, coś niesamowitego! Tylko Porą Nagich Drzew jest okropnie zimno, czasami nawet takie gęste futro nie pomaga! Większość swojego żysia przeleżałem u Sierń w lecznicy, ale już mi dużo lepiej! Chyba nabrałem tej no, odpornośsi! - powiedział entuzjastycznie tuż po tym, jak kotka zakończyła swoje zdanie. Okolica była niesamowicie klimatyczna, gdy już nastanie najbielsza ze wszystkich pór.

Kąsające Zimno - 2019-11-18, 22:13

Słuchała uważnie, chłonąc wszystkie informacje, a jej ślepia wyrażały zainteresowanie – chociaż rozszerzyła je bardziej, gdy Gorąca Łapa mówił o lodzie, który może się załamać kotu pod łapami. Tak naprawdę jej to nie przerażało, bo była na tyle rozsądna, by nie łazić po zamarzniętej wodzie, ale stwierdziła, że powinna trochę poudawać, ot, żeby wydawać się mniej dojrzała i tak dalej. W końcu zależało jej na określonym wizerunku w oczach kocura.
Słowa. Dużo słów, żeby wręcz nie powiedzieć, że cały ich potok. Słuchała, udając zainteresowanie; Gorąca Łapa używał zbyt dużej ilości słów na rzeczy, które mógł wyrazić o wiele krócej i prościej, nawet przy tak prostym pytaniu, jakie zadała. Było to dla niej męczące i irytujące (i jeszcze ta wada wymowy…), ale nie chciała tego okazywać, więc kiwała lekko głową. Jej wzrok przesuwał się po okolicy z zaciekawieniem, ale czasami powracała spojrzeniem na starszego terminatora, aż w końcu zatrzymała się na nim, gdy ten skończył mówić.
Och, mam nadzieję, że mi futrro pomoże… nie chciałabym trracić trreningu i, oczywiście, widoku Porry Nagich Drzew, leżąc w lecznicy – westchnęła. Po jakimś czasie spacerowania kotka stwierdziła, że w sumie to mogliby już wracać.

zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group