To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Cienia - Paprociowe Pło

Śliski Brzeg - 2018-05-20, 15:29

Wilczy Szlak nie potrzebował zbyt wiele zachęty, ot delikatnego popchnięcia, by w końcu język mu się rozplątał i zaczął mówić w swoim stylu: dużo. Nie było to nic nowego, z ich dwójki to zawsze on więcej opowiadał, a ona słuchała. Jednak pierwszy raz od dawna kocurek nie zacinał się i nie jąkał, nie wydawał się ważyć i dusić w sobie jakiś słów. Wojowniczka uśmiechnęła się pod wąsami, zwyczajnie ciesząc się z tej normalności. Mogła nią odetchnąć chociaż przez chwilę.
- O. Poznałeś kogoś z innych Klanów? - Zapytała. Szczerze mówiąc, dotychczas nie patrzyła na to z tej perspektywy - kontakty z pozostałymi Klanami nie były jej do niczego potrzebne, tak szczerze mówiąc. Tak jak mówił kocurek, interakcje były teraz ułatwione i może to i lepiej w czasach pokoju, ale... Co gdy jeden z sąsiadujących Klanów zażyczy sobie nagle skrawka Cienistego terenu, bo jego będzie mu za mało? Dotychczas tylko Rzeka mogła sobie rościć takie pretensje, a Grom z Wichrem grzecznie siedzieli po drugiej stronie brzegu. Teraz z Klanem Rzeki w ogóle nie łączyła ich granica, natomiast zyskali dwóch nowych sąsiadów. Jakie to będzie sąsiedztwo? Cóż, czas miał przynieść odpowiedź.
- Nie wiem. - Odpowiedziała szczerze, marszcząc grzbiet nosa. Nawet się nad tym nie zastanawiała, a gdyby miała strzelać to... powiedziałaby, że Wężowa Gwiazda. Jednak teraz, gdy nad tym myślała, w ogóle nie widziała przywódcy w tej roli. - Chyba... nie nazwał tego wszystkiego jeden kot, tylko zostały najlepsze pomysły. - Zasugerowała. Dodałaby: najbardziej oczywiste. Bo nie sposób uznać, że poszaleli z kreatywnością nazywając Gniazdo Tchórza, Szumiący Las, czy Puste Drzewo.

Śliski Brzeg - 2018-06-24, 21:09

***


W okolice Paprociowego Pła zagnały ją łowy. Kilka lisich ogonów od wysokich pióropuszy liści wojowniczka dostrzegła zajętą swoimi sprawami myszkę i naturalnie zapragnęła dołożyć ją do Klanowego stosu. Przypadła do ziemi, ale piszczka nie zamierzała zatrzymać się w miejscu i kluczyła uparcie, nie dając Lodowej Trzcince szansy na oddanie skutecznego skoku. Skradała się do niej na ugiętych łapach, by chociaż trochę skrócić dystans, ale zanim zdążyła się dobrze zbliżyć, gryzoń wbiegł pomiędzy paprocie. Ślizg zastygła na odległość jednego susu przed nimi i czekała w złudnej nadziei, że zwierzyna jeszcze pojawi się w zasięgu wzroku, ale z każdym uderzeniem serca traciła w to wiarę.
Cóż, gwiazdy nie do końca jej dzisiaj sprzyjały.

// Kurzyk!

Zakurzona Skórka - 2018-06-25, 00:01

Gwiazdy może nie, ale Skórki ukryte pośród drzew już tak. Zakurzona już jakiś czas temu wypatrzyła polującego wojownika i stłumiła skutecznie chęć wesołego H E J, by nie przeszkadzać Śliskiemu w polowaniu. Śledziła wzrokiem jego poczynania i gdyby tylko miała kciuki, to trzymałaby je mocno zaciśnięte, kibicując biało-czarnemu z całych sił. Niemniej jednak pomimo że w duchu prosiła Gwiezdnych (o zesłanie zwierzyny), myszkę (o wyjście z nory) i Śliskiego (o to, żeby dał jej jeszcze chwilę na te modły), to nic nie wskazywało na to, by cokolwiek z tego miało zadziałać. Smutna i nieco poirytowana takim stanem rzeczy, uderzyła mocniej w gałąź, którą akurat miała pod łapą. I tak jakoś wyszło, że tym pacnęła na tyle mocno, że gałązka odłamała się i z wdziękiem poszybowała w dół, na szczęście nie trafiając w czającego się Śliskiego a prosto w paprocie, w których zniknęła mysz. Oczy szarej rozszerzyły się z lekka, ale kiedy tylko dostrzegła ruch i przemykające pomiędzy paprociami szare futerko, nie zdążyła powstrzymać już rozwierającego się pyszczka.
- N A P R A W O! - zawołała w stronę Śliskiego, z całego tego rozkojarzenia nie zwracają nawet uwagi na to, czy jej prawo to również prawo dla polującego wojownika. Oby to było to samo prawo, bo inaczej wtopa. Ale strasznie, strasznie chciała pomóc Śliskiemu w łowach i o ile to w ogóle możliwe, jeszcze intensywniej zaczęła przekonywać mysz, by dała się złapać, zabić i zjeść.

Śliski Brzeg - 2018-06-30, 11:16

Ż E C O?
Naprawdę trudno ocenić kto z dwójki Śliska i Mysz był bardziej zaskoczony. Szybująca znikąd gałąź wywołała w wojowniczce podobny popłoch co w gryzoniu, ale w przeciwieństwie do niego, Brzeg nie rzuciła się bezmyślnie do ucieczki. Zamiast tego odruchowo wystrzeliła w prawo, tak jak rozkazywał dopingujący głos, nawet nie zastanawiając się, czy jest to głośny podszept intuicji, czy kot z krwi i kości. Skoczyła we właściwym kierunku, a dalej, gdy już jej własny wzrok zarejestrował ruch, ciało działało już instynktownie. Szybkimi, długimi susami pomknęła w stronę rozhisteryzowanej myszki, do której modły Kurzyk chyba zaczęły trafiać, bo faktycznie dała się złapać, zabić, a co do zjedzenia to dalej nie miała nic do powiedzenia.
Natomiast Ślizg, mając już między pazurami lekko drgające truchełko, mogła w końcu zlokalizować swojego anioła stróża. Czujnym i lekko zdziwionym wzrokiem zaczęła przeczesywać leśne poszycie, stopniowo przenosząc spojrzenie wyżej, by w końcu w koronie drzewa - no, a gdzie by indziej! - zlokalizować szary, znajomy kształcik.
- Kurz! - Miauknęła, wyrzucając w tym jednym słowie cały szok, wdzięczność i powitanie jednocześnie. - Wypłoszyłaś mi piszczkę prawie prosto pod łapy, dziękuję! Co tam robisz?

Zakurzona Skórka - 2018-07-06, 20:07

- Cześć, Śliski Brzegu! - odpowiedziało drzewo, bo szara wojowniczka zniknęła wśród gałęzi, by po kilku uderzeniach serca zmaterializować się obok kocura. - I proszę bardzo, bałam się, że całkiem ci ją spłoszyłam. Obserwowałam Cię już od jakiegoś czasu i strasznie się starałam być cicho, żeby nie zepsuć Ci łowów. - wyjaśniła Skórka z szerokim uśmiechem. - W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale to ciekawa taktyka by mogła być. Jeden kot przepłaszałby zwierzynę w odpowiednim kierunku, a drugi chwytałby w odpowiednim momencie. - zaśmiała się, wyobrażając sobie w głowie takie zsynchronizowane polowanie.
- Co robiłam? Zaprzyjaźniałam się z drzewami. - odparła kotka, jak gdyby była to najbardziej oczywista sprawa na ziemi. - Wiesz, te tereny są duże, trochę zajmuje poznanie się z każdym rosnącym tutaj drzewem. - dodała, rozglądając się po okolicy. - Chociaż powiem Ci, czasem mam wrażenie, że wcale nie zmieniliśmy terenów. Las to las. Las to dom. - uznała, bo w sumie nie było jakiejś olbrzymiej różnicy między lasem tam a lasem tu. Chociaż tu przynajmniej nie mieli przystanku dwunogów i grzmiącej ścieżki na terytorium. - W ogóle, widziałam ostatnio w Klanie kotkę podobną do mnie i ktoś mi powiedział, że to Soplowa Łapa. To prawda? Twoja siostra wróciła? - spytała z uśmiechem, bo jeśli tak, to była fantastyczna wiadomość.

Śliski Brzeg - 2018-07-09, 21:16

Niewątpliwie Zakurzona Skórka byłaby prowodyrką takich polowań wśród leśnych kotów, aczkolwiek ciekawe jakby zareagowała na wieść, że ową taktykę, z piekielną skutecznością, stosują dwunogi. Można powiedzieć, że dziwnooka swoim myśleniem i pomysłami wyprzedzała epokę oraz społeczeństwo, a tymczasem była - jak każdy geniusz - traktowana jako nieszkodliwy szaleniec. Nie oszukujmy się, ale mało kto brał całkiem na poważnie paplaninę młodej wojowniczki, natomiast Śliski Brzeg, najzwyczajniej w świecie, była zbyt ograniczona by nadążać za jej wyobraźnią.
- Wymagałoby to ćwiczeń, ale mogłoby zadziałać. - Miauknęła z uśmiechem aprobaty. Na odpowiedź szarej, tylko wyżej uniosła kąciki pyszczka. Potraktowała to jako bardziej oryginalne ujęcie "zwiedzam nowe tereny", ponieważ nawet znając zamiłowanie Kurz do drzew, nie myślała, że serio się z nimi zaprzyjaźnia. Dla Śliskiej drzewo było istotą martwą, jak kamień, czy rzeka i nie dało się z nim zawiązywać żaden relacji. - Ja wciąż się czuje trochę obco. Te miejsca nie są mi jeszcze tak dobrze znajome. - Wyznała. Chciałaby podzielać uczucia drugiej wojowniczki, jednak na każdym kroku coś jej przypominało, że nie są na starych terenach. - Ale Klan Cienia to dom. - Dodała, zgodnie z podszeptem serca. Była to prawda - gdziekolwiek by nie były pozostałe Lodowe Trzcinki, Piowęże, Kurzyk i kilka innych, bliskich kotów, chociażby byłoby to miasto, tam był dom Śliskiego Brzegu.
- Tak, Sopelek wróciła! - Oczy wojowniczki widocznie rozjaśniały. Chociaż ich pierwsze spotkanie nosiły znamiona goryczy przez stos niedopowiedzeń i niezamkniętych spraw pomiędzy Ślizgawką i Szronem, nie zmąciło to radości z powrotu najmłodszej z córek Zimy. - Nie rozmawiałaś z nią jeszcze? - W opinii łaciatej, obie kotki łączyło nie tylko podobne futerko, ale też wrażliwość i wyobraźnia. Była prawie pewna, że mogły znaleźć wspólny język.

Zakurzona Skórka - 2018-07-14, 13:39

Szara pokiwała głową z uśmiechem na odpowiedź Śliskiego. Faktycznie, jej słowa rzadko były brane na poważnie - nie była może tak szalona jak jej siostra, ale zdecydowanie daleko było jej do typowego i poważnego stratega. Wykonywała rozkazy, ale nawet jeśli miała w głowie duży potencjał kreatywnych rozwiązań, wątpliwe by kiedykolwiek znalazła się na takiej pozycji, by wcielić je w życie.
- Strasznie się cieszę! - odpowiedziała szczerze radując się z tego, iż wojownik zyskał dawno utraconą siostrę. Ona sama bardzo tęskniła za Złocistą Łapą i popłakałaby się z radości, jeśli kiedyś udałoby się jej wrócić do Klanu Cienia. - Nie, akurat nie miałam okazji jej złapać. Ona teraz terminuje u waszej mamy, prawda? Z pewnością zależy jej na tym, by szybko dostać rangę wojownika i nadrobić zaległości. - powiedziała, kiwając głową z namysłem. Bycie terminatorem jest super, ale kiedy wszyscy twoi przyjaciele są już wojownikami, to sytuacja nieco się zmienia i sama Skórka również to odczuła. Zawsze stanowi to dodatkową motywację do pracy na treningu. - Ślizg, mogłabym zadać ci takie h i p o p o t e t y c z n e pytanie? - zaczęła nagle, niezbyt dobrze wymawiając to trudne słowo, które w całym pytaniu było niezwykle istotne, gdyż jak powiedział jej kiedyś tata, oznacza iż pytanie nie dotyczy konkretnej sytuacji która ma aktualnie miejsce, a jakiejś wymyślonej, która tylko mogłaby się wydarzyć.

Śliski Brzeg - 2018-07-15, 12:58

Faktycznie, w zestawieniu z Króliczą Łapą, Zakurzona Skórka wydawała się wręcz małomówna i spokojna. Śliski Brzeg nie miała zbyt wiele do czynienia z terminatorką swojej matki, ale jej słowotok był wręcz legendarny w Klanie Cienia. Przesadna gadatliwość trochę onieśmielała wojowniczkę, która nie raz słyszała paplaninę Króliczej z daleka, ale unikała wchodzenia w bezpośrednie interakcje.
- Tak, mama jest jej mistrzem. - Pokiwała głową. Nie potwierdzała, że Sopelkowi zależy na szybkim ukończeniu treningu i zostaniu wojownikiem - z jednej strony było to oczywiste, z drugiej Ślizg nie rozmawiała o tym z siostrą. Sądziła, że bardziej niż na randze zależy jej na ponownym zaaklimatyzowaniu się w Klanie i nawiązaniu relacji z bliskimi po długiej rozłące. Trening z Bagienną Trzciną dawał jej tę możliwość i całkiem prawdopodobne, że po jego ukończeniu jako jedyna z dzieci wojowniczki będzie utrzymywała z nią jakiekolwiek stosunki.
Kolejne pytanie, ściągnęło na młodą wojowniczkę zaskoczone, bursztynowe spojrzenie. Ślizg ułożyła pyszczek w małe "o", zanim odpowiedziała powoli:
- Tak, czemu nie. - Zastrzygła czarnymi uszami, nieco zbita z tropu jaką to h i p o t e t y c z n ą sytuację chce jej przedstawić niby-siostra, że aż pyta o pozwolenie.

Zakurzona Skórka - 2018-07-21, 15:43

- No to wyobraź sobie, tak hipopotetycznie, że jest kot i ten kot... - zaczęła, urywając gwałtownie jak gdyby w ostatniej chwili zmieniając koncepcję. - Albo inaczej. - mruknęła, kręcąc lekko głową. - Zapomnij o tamtym. - dodała, jak gdyby chciała cofnąć i zrobić całą tę trudną rozmowę od nowa. Problem w tym, że chociaż doskonale wiedziała o co chce zapytać, w ogóle nie wiedziała jak powinna to zrobić. Żeby jednocześnie nie złamać żadnej obietnicy, którą zdążyła już złożyć komuś innemu. Uh, uh, uh, czemu to wszystko było takie skomplikowane? Czując, jak wszystko zaczyna się jej mieszać i gmatwać, mimowolnie siadła na dupie i przygarbiła się nieco. Czemu nie można było pytać wprost? Czemu ona sama nie potrafiła czasem pytać wprost? Przeciągnęła ogonem po ziemi, sama już nie wiedząc o co właściwie chciała spytać Śliskiego. - Przepraszam. - wymamrotała cichutko, mając nadzieję że wojownik nie uzna jej za g ł u p i ą. Przez chwilę siedziała w zupełnej ciszy, aż w końcu uniosła główkę nieco w górę, by spojrzeć kocurowi prosto w oczy. - Ślizg... bo ja... bo ja się chyba... zakochałam. - wyszeptała już naprawdę tak cicho, że dosłyszenie jej graniczyło chyba z cudem. A cud byłby w tej sytuacji nawet wskazany, bo Zakurzona miała spore wątpliwości co do tego, czy będzie w stanie powiedzieć to na głos j e s z c z e r a z.
Śliski Brzeg - 2018-07-30, 20:46

Ślizg nawet drgnięciem powieki, czy wąsa nie zdradziła, że niepokoi ją tajemnicze pytanie, czy kierunek, w którym zmierza ich konwersacja. Cierpliwie czekała aż Kurzyk sformułuje swoje myśli, a nawet nieznacznym skinięciem brody zgodziła się na wyzerowanie całej rozmowy i rozpoczęcie od nowa. Mając bardzo mierne mniemanie o własnych umiejętnościach interpersonalnych, nawet nie próbowała w żaden sposób ośmielać wojowniczki, po prostu milcząc grzecznie, w oczekiwaniu aż ta dobije do brzegu sedna sprawy. Co prawda lekki dreszcz biegł jej po kręgosłupie, gdy obserwowała jak blękitka się miota i jąka, tym bardziej, że po raz pierwszy słyszała jak terminatorka Przywódcy nie umie się wysłowić, Zawsze była niezwykle wygadana, więc sprawa naprawdę musiała być poważna.
Jak bardzo, Ślizgawka przekonała się, gdy zielone i niebieskie ślepie skierowały się prosto w jej własne i Zakurzona w końcu wydusiła swoje cichutkie wyznanie.
- Och. - Wypuściła z pyszczka łaciata, wraz z wydechem, który mimowolnie wstrzymywała. Wcale nie poczuła ulgi, wręcz opanowała ją jeszcze większa panika. Czego oczekiwała niebieska kotka? Gratulacji? Porady? Zgłosiła się pod najgorszy z możliwych adresów! Śliski Brzeg miała o zakochaniu tak duże pojęcie jak o mechanice kwantowej... Oh, czemu nie było tutaj Szarugi? Ona dobrze wiedziałaby co powiedzieć... - Martwi cię to? - Wymamrotała w końcu, starając się brzmieć pewniej niż czuła się w rzeczywistości. Ze wszystkich słów jakie wpadły jej do głowy, te wydawały się jej najrozsądniejsze. Nawet nie dopuszczała opcji, by głośno zapytać kim był ten szczęśliwiec.

Zakurzona Skórka - 2018-08-01, 23:55

- Mhm. - pokiwała głową szara, wbijając wzrok we własne łapy. - Troszeczkę. - przyznała, zerkając ostrożnie na Śliski Brzeg, po czym znowu z zainteresowaniem przyglądając się leśnej ściółce. - Bo tak jakby nie wiem co z powinnam z tym dalej zrobić. - wydukała niepewnie, zbijając w nieszczęsną kupkę wszystkie swoje informacje na ten temat. Zbitek tego wszystkiego wyglądał naprawdę marnie i Kurz czuła się trochę tak, jakby miała uczyć się do egzaminu z notatek, które wcześniej zaliczyły kąpiel w muszli klozetowej. - To znaczy to nie tak, że ja nie wiem n i c. Jestem dorosła i no... w i e m r z e c z y. - a przynajmniej tak mi się wydaje, chociaż czy ja aby na pewno jestem taka dorosła jak mi próbuje wmówić tata z mamą? i cały świat? - Tylko wiesz, rozmawiałam na podobne tematy z innymi i... i jedni szybko przechodzili do tematu kociąt a to... to nie jest... to nie jest ten kierunek. - bąknęła nieco zażenowana, grzebiąc łapą w ziemi, jak gdyby chciała wykopać w niej rozwiązanie. - A inni mówili, że też są zakochani i kazali przysięgać, że nikomu nie powiem, a już szczególnie kotu, do którego coś czują, a to, to już w ogóle nie jest ż a d e n kierunek. - wymamrotała, unosząc nieco głowę i patrząc na wojownika spojrzeniem pt. "proszę, powiedz mi że się zgadzasz". - A ty... co ty uważasz? - spytała, zmieniając łapę do grzebania w ziemi, bo pod prawą wykopała już całkiem spory dołeczek.
Śliski Brzeg - 2018-08-19, 18:50

Ta rozmowa stanęła Śliskiej w gardle. Przez cały czas nerwowo przełykała, jednak ciężka gula śliny jakoś nie chciała spłynąć w dół. Czuła się najgorszym kotem, na niewłaściwym miejscu i z każdym słowem Zakurzonej Skórki tylko utwierdzała się w tej ocenie. Ja tym bardziej nie wiem co z tym zrobić, odpowiedziałaby najchętniej i zgodnie z prawdą, a potem uciekła z dala od zawiłości relacji romantycznych. Jednak chęć pomocy oraz sympatia do błękitnej kotki były większe od osobistej paniki i utrzymały wojowniczkę na miejscu. Brzeg spróbowała się nawet uśmiechnąć pokrzepiająco, ale zamiast tego na jej pyszczku zagościł paralityczny grymas, dlatego szybko rozluźniła mimiczne mięśnie i pozostała przy bardziej neutralnym wyrazie mordki. Całe szczęście, Kurzyk więcej czasu spoglądała w ściółkę niż w stronę rozmówczyni, więc istniała szansa, że w ogóle nie zarejestrowała tej koszmarnej pantominy.
- Mmm. - Wymamrotała najpierw, rozpaczliwie przedłużając swój czas na udzielenie odpowiedzi. Zawiesiła wzrok na grzebiącej w ziemi łapce, jakby też się spodziewała, że z powstającego dołka wychynie jakieś rozwiązanie. Gorączkowo się przy tym zastanawiała co właściwie myśli. Zgadzała się, że szybkie przechodzenie do tematu kociąt nie jest żadnym kierunkiem. Na samą myśl o ciąży i własnych kociętach, Lodowej Trzcince zimny dreszcz przechodził po kręgosłupie. Bynajmniej dlatego, że nie lubiła kociąt - zwyczajnie zbyt mocno w głowie miała obraz własnej matki, by pałać do tego błogosławionego stanu jakimkolwiek entuzjazmem. - Masz rację, że to nie są żadne rozwiązania. - Przyznała niemrawo. - Kurzyk... Jak to w ogóle jest, być zakochanym? - wydusiła w końcu po chwili ciężkiego myślenia. Wcześniej udało się jej w końcu przełknąć tę duszącą gulę.
Ślizg nie wiele wiedziała o miłości, związkach i partnerstwie. Wiedziała, że podobno istnieje coś takiego we wszechświecie, ale tak jak yeti i potwora z Loch Ness nikt żywy i znajomy nie widział. Przynajmniej nie w Klanie Cienia. Nie znała żadnego dobrego przykładu z własnego podwórka. A bez chociaż tej podstawowej wiedzy, jak to, czym się objawiało to magiczne zakochanie, rozmowa wydawała się drogą prowadzącą na manowce.

Dziwnooka - 2018-10-07, 16:04

***
Kolejny dzień, kolejne obowiązki - tym razem obejmowały one spacerek do Paprociowego Pła. Zaproponowała Lampartowi, aby dołączył do niej i jej terminatorki, jednak niestety nie mógł tego od razu zrobić, więc zgarnęła Jastrzębi Krzyk jako ochroniarza i ruszyła z szylkretową podopieczną w drogę. Na razie chciała poszukać ziół rosnących bliżej Księżycowego Jeziora z żywokostem i wierzbą na czele, później mogła się pobawić w zbieranie grzybów i pójść w las. Przekazała Ćmiej Łapie, aby nie zbierała nieznanych roślin, tylko szła do niej i się o nie pytała. Wprawdzie wiedziała już co nieco o truciznach, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Naprawdę nie chciało jej się wymieniać całkiem przyzwoitej terminatorki, która poza jednym wybrykiem na samym początku radziła sobie bardzo dobrze. W dodatku nawet nikogo nie zabiła! A to już było godne podziwu. Tak więc oddaliła się nieco od swojej niewielkiej grupki i poszła szukać nad wodą medykamentów, które mogły się im przydać w składziku.

| Ćma |

Ćmi Lot - 2018-10-07, 18:58

Ostatnio rzadziej wychodziła z obozu, ba, praktycznie wcale. Przeszła jej chęć na spacerki, zamiast tego przebywała w Korzennej Jamie przez cały dostępny jej czas, aż przyszła w końcu chwila na odmianę. Ćma ucieszyła się z perspektywy kolejnych ziółek. Za pierwszym razem przez większość czasu goniła za durną pieszczoszką, za drugim zebrała tylko trochę trybuli. Ale do trzech razy sztuka, jak to mówią, może dziś będzie mieć więcej szczęścia.
Szylkretowa kiwnęła w milczeniu głową na znak, że przyjęła do wiadomości przestrogi dziwnookiej mistrzyni. Bądź co bądź nie była głupia i nie zamierzała zbierać byle czego, zwłaszcza czegoś wzbudzającego w niej wątpliwości. Mniej więcej wiedziała, czego powinna unikać np. cisu, a o całą resztę będzie po prostu pytać, tak jak poprzednio. Ambicje kotki nie dopuszczały do wiadomości, że ta mogłaby zginąć przez zerwanie z krzaczka czegoś trującego, bo to byłaby najgłupsza z możliwych śmierci szczególnie dla medyka, czy też raczej jego terminatora.
Ćmia ruszyła przed siebie rozglądając się na boki i starając się wyłowić spośród tej całej roślinności coś pożytecznego i wartego uwagi.

Zajęczy Sus - 2018-10-14, 01:39

Biała medyczka ruszyła w stronę wody i, nie doszedłszy nawet do brzegu Księżycowego Jeziora, przyuważyła specyficzną roślinę: miała wysokie, owłosione łodygi z brunatnozielonymi listkami o ząbkowanych brzegach i charakterystycznym meszku na spodzie. Wyrastające z łodyg kwiaty powoli przekwitały, jednak wciąż można było dostrzec ich różowo-fioletowe płatki.

Ciernisty Kwiat: S: 8 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 17 | HP: 65 | W: 65
» wykorzystane przerzuty: 0/3
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 0/4

W tym czasie zaś szylkretowa córka Żmijowego Ogona znajdowała się bliżej drzew, gdzie teren jeszcze nie był bardzo podmokły. Wydawać by się mogło, że pomiędzy paprociami nie było nic szczególnego i na razie faktycznie mogła dostrzec innych roślin… ale coś interesującego jednak znalazła: pajęczynę. Połyskujące nitki były rozwieszone pomiędzy dwoma okazałymi paprociami i drgały lekko na chłodnym wietrze, który delikatnie poruszał także futerko terminatorki medyka.

Ćmia Łapa: S: 11 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 45
» wykorzystane przerzuty: 0/2
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 0/2




Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group