To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Granice - Szczyt Skarpy

Barania Łapa - 2020-09-29, 17:29

- Ostry Nurt brzmi świetnie! Ja za to byłem Baranem od początku i chciałbym nim zostać do końca. Myślałem nad Baranim Rogiem, jednak Barani Grzbiet też brzmi ślicznie! Na pewno się pochwalę jak już będę miał nowe imię, mam nadzieję że ty również - kończąc mówić zachichotałem cicho. Coraz częściej spotykam starszych terminatorów, którzy mogliby już być wojownikami, ale mimo to razem myślimy nad imionami, bądź snujemy marzenia o wspólnych ceremoniach. Niestety z Ostrą Łapą nie będzie coś takiego możliwe, ponieważ pochodziła ona z innego klanu i no cóż nie mogłem towarzyszyć jej w każdym sukcesie i porażce, a ona w moich wzlotach i upadkach.
- Oh chciałbym kiedyś zobaczyć takie koty, myślisz że dobrym pomysłem byłoby wybranie się na osiedle na jeden albo dwa dni aby tylko zobaczyć jak to tam wygląda? A trening zacząłem niedawno raczej, ale jest fajnie. Moja mistrzyni ciekawie tłumaczy, chociaż nie chciałbym jej zdenerwować bo wydaje się być groźna - nie byłem rozczarowany gdy dowiedziałem się że jednak koty z osiedla miały raczej inne wzory na sierści bądź inne pyska, albo brak włosów, ale było to zaskoczenie. Co dałem na pewno po sobie poznać robiąc wielkie oczy, na całe szczęście w miarę szybko wróciły one do normalnych rozmiarów.
- Wiesz ja chyba niestety będę się zbierał zaniedługo, bo trochę już rozmawiamy a nie chcę aby ktoś się martwił że nie ma mnie w obozie pół dnia. Może umówmy się przy Czarnym Ogonie po jednym dniu od pełni księżyca?

Ostra Łapa - 2020-09-29, 18:09

- Oczywiście, że się pochwalę, choć obawiam się, że będziesz mógł nosić wojownicze imie szybciej niż ja, mój drening nie posuwa się szybko.
Szybkie stwierdzenie wymsknęło się rozbawionej kocicy. Barania Łapa wydawał jej się rozbrajająco szczery i całkowicie niewinny, można by wręcz powiedzieć kocięcy. Nawet Ostra, która sądziła, że nie ma czegoś takiego jak instynkt macierzyński, czuła potrzebę pilnowania tego młokosa. Kiedy więc usłyszała o pomyśle kocurka, spojrzała na niego uważniej.
- Sądzisz, że do dobry pomysł, żebyś wybierał się dam sam? Zwłaszcza że dopiero niedawno zacząłeś drening? Podrośnij jeszcze drochę, naucz się dobrze walczyć i jeśli nadal będziesz chciał się dam wybrać, do wybierz się z kimś doświadczonym, lub ewendualnie ja z dobą pójdę.
Terminatorka słysząc o mistrzyni, uśmiechneła się zawadiacko.
- Cóż mam nadzieje, że nie poszczujesz jej na mnie w dakim razie, że rozbudzam w dobie chęć pójścia na osiedle.
Rzeczniaczka zarechotała wesoło.
- Deż powinnam się zbierać, może dołączę do wieczornego padrolu? Pierwszy wschód słońca po pełni? Hmmm nie mam żadnych planów, ale dla dwojego zdrowia spodkajmy się jak dziś o zachodzie słońca.
Kocica poczekała jeszcze chwilę, nim rzuciła.
- W dakim razie do widzenia Barania Łapo.
Długo nie zajęło jej wdrapanie się z powrotem wyżej i przeskoczenie na następne drzewo. Poruszała się niczym wiewiórka, dopóki nie zniknęła terminatorowi z pola widzenia i w kierunku terenów klanu Rzeki.

//zt.

Barania Łapa - 2020-09-29, 21:15

- Oj tam, przesadzasz. Nam szczerze mówiąc też nie idzie jakoś super szybko więc nie musisz się martwić - odpowiedziałem z ciepłym uśmiechem starając się koteczkę w jakiś sposób pocieszyć. W końcu nawet jeśli wyglądała na rozbawioną to bolało ją to że kot młodszy od niej ukończy trening szybciej. Słysząc kolejne słowa kotki skinąłem jej energicznie głową.
- Myślałem nad pójściem z tobą. Zdajesz się wiedzieć co gdzie i jak, a w swoim klanie nawet nie wiem kogo mógłbym zapytać o drogę. Sam to bym się zgubił raz dwa więc nawet nie ma co mówić o tym abym sam się wybrał więc spokojna twoja głowa - po ostatnim zdaniu zaśmiałem się cicho a potem trochę głośniej słysząc kolejne słowa kotki i podkręciłem delikatnie łbem, na znak iż może być spokojna również o to.
- Pewnie, nie ma problemu! Żegnaj, do zobaczenia, Ostra Łapo! - rzuciłem niby wesoło, jednak w moich ślepiach zamigotał delikatny smutek. Z kotką naprawdę dobrze mi się spędzało czas, ale na szczęście zaniedługo czekało nas kolejne spotkanie, podczas którego miałem nauczyć się pływać. Zatopiony więc w myślach o tym jak nasze następne spotkanie się potoczy ruszyłem w drogę powrotną do obozu

//Zt

Czereśniowa Gałązka - 2020-11-08, 15:15

Czy był to bardziej zwykły spacer, czy może już samotny patrol, Czereśnia nie była pewna. W jej wykonaniu jedno niewiele różniło się od drugiego — nawet jeśli chciała się tylko przespacerować, instynkt wojownika działał sam, wyłapując unoszące się w powietrzu zapachy i dostrzegając ślady pozostawione w zimnym podłożu przez zwierzęta, a jeśli któryś z tych tropów by ją zaniepokoił, z pewnością poleciałaby zawiadomić o tym klanową władzę. Jak do tej pory spacer był spokojny i przyjemny, nieprzerwany przez nic niespodziewanego. Zapracowana Czereśnia potrzebowała takiego odpoczynku.
Gdy dotarła do Czterech Dębów, postanowiła zakręcić się chwilę w ich okolicy. Nie miała w tym żadnego większego celu, poza pozwoleniem swoim łapom odpocząć, chociaż liczyła też, że może uda jej się kogoś spotkać. Nie miała zbyt wiele doświadczenia z kotami z innych Klanów i z chęcią by to zmieniła. Może nie miała też zamiaru się zaprzyjaźniać, co to, to nie, ale jakaś mała, niewinna pogawędka byłaby... miła.

/kura :D

Kurze Ziarno - 2020-11-08, 18:12

Kotka aktualnie miała trochę więcej do roboty niż zazwyczaj. Dużo czasu ostatnio przesiedziała w lecznicy i aktualnie czuje się odpowiedzialna, próbuje nadrobić nieobecność chodząc na jeszcze większą liczbę patroli, polowań. Z tymi wszystkimi obowiązkami jednak nie zatraca siebie - zawsze ma czas wypielęgnować swe długie futerko czy porobić rzeczy jakie lubi. Tak więc wybrała się na samotny spacer, ruszyła w kierunku Czterech Drzew przy okazji zwracając uwagę na otoczenie. Nic niepokojącego się nie zadziało więc postanowiła tak szybko nie wracać do obozu pchana ochotą poznania kogoś ciekawego. Jeszcze nie dane było jej napotkać kota z Klanu Wichru - miała więc nadzieję że ktoś taki przy czterech drzewach będzie się kręcił. Co do Gromu i Rzeki... cóż ci pierwsi zawszę szylkretową kotkę ciekawili, poznała już dwóch intrygujących kocurów z Gromu. Rybojady zyskały u niej niepewne uczucia - rudy kocur był dobrym rozmówcą, za to Deszczyk czy jak jej tam było... oszukała ją? Więc czy można Rzeczniakom ufać? Gdy tylko zbliżyła się do granic poczuła świeży zapach mułu pomieszanego z rybą. Zmarszczyła ciemny nosek. Dobre i to... ciekawe z kim tym razem ma do czynienia. Sprężystym krokiem ruszyła w stronę zapachu a na pyszczku wisiał delikatny uśmiech, przekroczyła swoją granicę teraz znajdując się już na terenie niczyjim, szybko odnalazła właściciela zapachu - była to kotka w podobnym wieku do Kurki. Kotka zamrugała przyjaźnie i przysiadła niedaleko szylkretowej.
- Witaj - mruknęła przyjaźnie i uchyliła delikatnie swoją główką. Była wychowaną i wspaniała kotką niech inne Klany to widzą - Jestem Kurze Ziarno, a ty jak masz na imię? - Zagadała spokojnie.

Czereśniowa Gałązka - 2020-11-09, 15:28

Do różowego noska Czereśni zaraz dotarł niezbyt jej miły zapach Klanu Cienia. Ostatni — i jedyny — wojownik z tegoż jakiego miała (nie)przyjemność poznać, nie zrobił na niej zbyt dobrego wrażenia. Wirujące Pióro, czy jak mu tam było, był dla niej irytującym żartownisiem, a w dodatku brudnym. Kotka, którą zobaczyła teraz, od razu zrobiła na niej lepsze wrażenie. Miała długie, pstrokate futerko, zadbane i przyciągające wzrok. Nie mogła być starsza od samej Czereśni.
No hej — odpowiedziała, wybierając mniej napuszone przywitanie. Uśmiechała się przyjaźnie, spokojnie. Jakaś część wojowniczki, ta która nigdy nie była w stanie całkowicie zaufać komuś spoza Klanu Rzeki, wciąż pozostawała niespokojna, lecz na szczęście był to jedynie cichy głosik gdzieś w kącie umysłu, nie uczucie ogarniające ją w całości. — Czereśniowa Gałązka — przedstawiła się, przy okazji uznając, że cienista koteczka ma całkiem przyjemne imię. — Masz przerwę w patrolu, czy może szukasz towarzystwa? — zagadnęła, przechylając głowę. Nie była do końca pewna o czym mogłaby rozmawiać z kimś, kto nie jest jej współklanowiczem i tym samym nie ma wspólnego kręgu znajomych o który mogliby zaczepić rozmowę, ale była dobrej myśli.

Kurze Ziarno - 2020-11-11, 18:19

Kotka różniła się od innych Rzeczniaków, które Kurka spotkała w swoim życiu. Uwagę przykuło długie, gęste i śliczne futerko. Podobnie do niej samej była szylkretem, jednak jej łaty były inne - tworzyły raczej piękne malowidło a nie chaotyczną mozaikę. Chciałaby westchnąć, jednak w tej sytuacji powstrzymała się. Nie chciała przecież niszczyć swojego wizerunku czy tam wyjść na niezadowoloną ignorantkę.
- Długo nie miałam okazji sobie pospacerować samemu - przyznała zgodnie z prawdą i przysiadła na suchej trawie obwijając ogonem łapy. Spotkania z obcymi już jej tak nie stresowały jak kiedyś dlatego pozwoliła sobie na hm... więcej luzu. Nadal jednak uważnie obserwowała pyszczek i ogólne zachowania kotki. Były w podobnym wieku - Zawsze mnie interesowała jedna sprawa... - zagadała po chwili chcąc zagłuszyć dźwięczącą w uszach ciszę, przechyliła delikatnie głowę w bok - No bo macie zazwyczaj mokre futra, pielęgnacja ich w takim wypadku musi być bardzo trudna, jak sobie wy kotki z Rzeki z tym radzicie? - I zamrugała kilkukrotnie czekając na odpowiedź. Była kotką która bardzo przejmowała się swoim wyglądem, miała więc nadzieję że z tego spotkania wyniesie coś potrzebnego. A rady co do mokrego futra zdawały się być dla szylkretowej kotki dosyć ważne. Niedługo przecież ziemię pokryje śniegowa powłoka - śniegowa MOKRA powłoka.

Czereśniowa Gałązka - 2020-12-01, 10:57

Skinęła głową, lecz nic nie powiedziała. U niej sytuacja była wręcz odwrotna — od dawna nie miała zamiaru pospacerować z kimś innym, chyba że liczyć obowiązkowe patrole, aczkolwiek te były dla niej trochę inną sytuacją. Przez większość czasu spacerowała we własnym towarzystwie, co nie przeszkadzało jej szczególnie, lecz z drugiej strony... chętnie wyciągnęłaby kogoś na wspólne włóczenie się po terenach. Może Jezioro dałaby się namówić? To mógłby być miły sposób na zacieśnienie siostrzanych więzi.
No nie wiem, czy to takie zazwyczaj — powiedziała, wyraźnie rozbawiona pytaniem kotki. Potrafiła zrozumieć i docenić jej chęć dbania o samą siebie i swój wygląd, w końcu była to rzecz ważna, nie to było tu problemem. Tym, co wywołało u niej taką wesołość był fakt, że najwidoczniej inne Klany wyobrażały sobie, że Rzeczniacy nic nie robią, tylko chodzą po Obozie z ociekającym wodą futrem. — To też nie tak, że cały czas taplamy się w wodzie. Do pływania czy łowienia ryb też cię nikt nie zmusi. Ale jeśli chcesz wiedzieć to... Dobrze się najpierw porządnie wytrzepać, żeby nie trzymać całej tej niepotrzebnej wody w futrze. Jeśli masz słońce, siedź w nim aż wyschniesz, a jak nie to... możesz się tylko modlić do Gwiezdnych. — Roześmiała się. Bycie mokrym w momencie, gdy wszystko dookoła również było mokre i zimne było jednym z gorszych życiowych doświadczeń i czasem rzeczywiście zdawało się, że jedynie boska interwencja może wyciągnąć cię z nieszczęścia. — No a później pozostaje ci jedynie spędzić sporo czasu układając je i czyszcząc. — Wzruszyła barkami. Miała wrażenie, że jej odpowiedź mogła być nieco... zawodząca, lecz to też nie tak, że kotki z Klanu Rzeki trzymały jakąś wielką tajemnicę pielęgnacji mokrego futra, a jeśli tak było, to Czereśnia niestety nie została do niej dopuszczona.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group