To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Gęsty Las - wschód

Gruszkowa Łapa - 2018-07-09, 14:48

Atak Sarny:
Atak udany! [100%] ▷ [ 13 + 8 ] - [ 12 + 2 ] = 7*0,5 = 7HP
Atak Myszy:
Atak krytyczny! [150%] ▷ [ 10 + 11 ] - [ 17 + 2 ] = 2*1,5 = 3HP

Kogo zaatakuje Stefan: 1k6
Mysz ▷ Parzyste
Sarna ▷ Nieparzyste
Wypada: ?Nieprzytomnie nie atakują

Szczęście trochę uśmiechnęło się do Sarny - w końcu jakiś jej atak udał się dobrze. Dość szybko podbiegła do szczura, który był tuż obok i skoczyła na niego przednimi łapami. I rzeczywiście udało jej się na chwilę przygnieść gryzonia do ziemi. Ten pisnął z bólu, było widać, że tracił siły - ale ich resztką spróbował wydostać się z pod nacisku kremowej, co mu udało się. Już szykował się do kolejnego ataku, gdy tu nagle wkracza Mysz. Co prawda nie uderzyła go pazurami, ani sam cios nie był silny, lecz udało jej się wywrócić tak szczura by lekko obił sobie bok. Na ich szczęście, to uderzenie trochę dobiło Stefana - padł i nie wstał. Zemdlał. Zamknął oczy, a jego klatka piersiowa dalej unosiła się w górę i w dół. Można powiedzieć, że Sarna i Mysz wygrały tą walkę, tylko może lepiej dobić Stefana? To już zależy od nich jak postąpią.
Bez względu na to jakby postąpiły kotki, to ruda kocica wyszła zza krzaków niosąc na grzbiecie swoją kremową córkę. Samotniczka stanęła tuż przed towarzyszkami, skinęła im głową i uśmiechnęła się.
- Dziękuje wam bardzo za pomoc, szczególnie tobie. - Tu spojrzała się na Terminatorkę. Nie znała jej imienia, ale czy to ważne? Oh, właśnie. Kocica z oberwanymi uszami nie przedstawiła się, dobrze, że przypomniała sobie. - A właśnie, nazywam się Cisza, a na moim grzbiecie jest właśnie moja córka, Chmurka. - Dodała po chwili łagodnym tonem głosu. Chmurka wtedy właśnie trochę bardziej wtuliła się w futro matki, ale kątek oka spojrzała się na Mysz. - Dziękuję. - Wymamrotała bardzo cicho, ale była Zastępczyni mogła na spokojnie to usłyszeć. Kremowa była trochę nieśmiała i bała się obcych, ale chciała podziękować córce Deszczowego Dnia za tą pomoc.
- To teraz tak jak obiecałam opuszczę wasze ziemię, a mogłybyście wskazać mi drogę gdzie dokładnie znajduje się grania? - Zapytała ruda przenosząc wzrok to z Terminatorki, to na Wojowniczkę.

Mysz: + 20 Exp
Sarna: + 10 Exp

Mysz: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 12 | Zm: 9 | HP: 75 | W: 48 - 2 = 46/65 [Prz: 0/4]
Chmurka: S: 4 (8) | Zr: 4 (9) | Sz: 4 (8) | HP: 49/60 | W: 40
● Rana 1. stopnia ▷ ugryzienie na prawym boku [Krwawi; po 1 HP do końca walki]
○ Statystyki obniżone o ½ z racji wieku!
Cisza: S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | HP: 70 | W: 60
Sarna: lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 67/70 | W: 44 - 3 = 41/50 [Prz: 0/2]
● Rana 0. stopnia ▷ kawałek wyrwanej sierści z lewej przedniej łapy
Szczur Stefan: S: 4 | Zr: 2 (4) | Sz: 3 (5) | HP: 14 - 7 - 3 = 4/20 | W: 8/15
● Rana 0. stopnia ▷ bardzo lekkie obicie boku
● Rana 0. stopnia ▷ bardzo lekkie obicie lewego boku
● Rana 1. stopnia ▷ mocne obicie podbrzusza
● Rana 0. stopnia ▷ lekkie obicie prawego boku
○ Celność obniżona o 2!
○ Szybkość i zręczność obniżona z powodu walki 2:1!
OMDLENIE!
Szczur Grażyna: S: 3 (4) | Zr: 3 (4) | Sz: 3 (5) | HP: 2 - 1 = 1/20 | W: 12/15
● Rana 0. stopnia ▷ bardzo lekkie obicie podbrzusza
● Rana 1. stopnia ▷ większe zadrapanie na grzbiecie [Krwawi; Po 1HP do końca walki]
● Rana 0. stopnia ▷ lekkie obicie prawej części głowy
○ Szybkość i zręczność obniżona z powodu wali 2:1
○ Statystyki obniżone o ¼!
○ Od następnej tury statystyki obniżone o ½!
OMDLENIE!

Sarnia Łapa. - 2018-07-10, 10:42

Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Najpierw Sarna przygniotła Stefana do ziemi, potem Stefan się uwolnił, a wisienką na torcie była Mysiowąsa, która ostatecznie sprawiła, że szczur stracił przytomność. Kremowa nie czekając zbyt długo, szybko podeszła na drapieżnika i dobiła go, to samo robiąc z Grażyną (jeśli niebieska wojowniczka nie zrobiła tego wcześniej). Potem westchnęła cicho z ulgą, patrząc na pobojowisko. Nie było tak źle, straciła tylko kępkę futerka, a Mysz w ogóle nie ucierpiała. Właśnie ten moment wybrały samotniczki, aby wyjść z ukrycia.
Dhobiazg – stwierdziła tylko na słowa rudej kocicy i drgnęła lekko, gdy poznała jej imię. Cisza, która wyglądała jak Wrzeszczący Pysk? A to ciekawe. Za dużo tych przypadków, zdecydowanie za dużo. – Sahna – przedstawiła się jeszcze, spoglądając na swoją towarzyszkę. Nie będzie zdradzać jej imienia, jeśli ta sobie tego nie życzyła, więc zostawiła to zadanie byłej zastępczyni. Terminatorka posłała jej jeszcze wdzięczne spojrzenie, w ten sposób dziękując kotce. Teraz jednak nie mogły o tym porozmawiać... miały coś do załatwienia.
Najpiehw trzeba zakopać te szczuhy – stwierdziła, przy okazji zabierając się do robienia dołka, aby pochować truchła Grażyny i Stefana. Dopiero potem stanęła przy boku Mysiowąsej, spoglądając na matkę z córką. – Pohadzicie sobie z tym? – zapytała łagodnie, tu spoglądając na Chmurkę, która miała na boku ślady zębów. Sarna umiała już opatrywać rany, ale nie była pewna, czy mogłaby zużyć medykamenty na małą, obcą kotkę. W dodatku nie miała pewności, ile nagietku zostało w składziku, a gdyby go zabrakło, to byłby mały problem. Terminatorka spojrzała więc na swoją towarzyszkę, bardziej doświadczoną od niej, pokrótce wyjaśniając jej, że spotkała Ciszę na polowaniu i ona szukała swojej zaginionej córki, a kiedy obie zaczęły jej szukać, to trafiły tutaj. Potem już tylko czekała na reakcję wojowniczki, gotowa odprowadzić obie kocice na granicę.

Mysiowąsa - 2018-07-10, 11:22

xxWalka dobiegła końca, oba szczury leżały pokonane na ziemi i Mysiowąsa patrzyła przez chwilę, jak Sarnia Łapa dobija jednego z gryzoni i pozwoliła zrobić jej to samo z drugim. Przez moment poczuła zimny dreszcz na grzbiecie i przyspieszone bicie serca zdawało się być jeszcze głośniejsze. Śmierć. Zabijanie. Wspomnienia dały się we znaki, czego Mysiowąsa zupełnie się nie spodziewała. Wzięła jednak głęboki wdech, próbując wyrzucić je z głowy, po czym skupiła się na właśnie przybyłych dwóch samotniczkach. Teraz dopiero zauważyła, że ruda kocica jest całkiem podobna do zaginionej matki Sarny, Wrzask. Miała jednak inny głos, inny charakter i inne imię.
xxNie ma za co – odparła na podziękowania dorosłej samotniczki, po czym spojrzała na przedstawiającą się kremową terminatorkę. – Mysiowąsa – również wyjawiła swoje imię, po czym przeniosła wzrok na Chmurkę. Uśmiechnęła się do niej ciepło, gdy ta jej podziękowała. To nic takiego, na prawdę. Pomogła Sarence pochować ciała szczurów, a gdy gromiaczka spytała samotniczki, czy sobie poradzą, Mysiowąsa spojrzała uważnie na ranę kociaka. Ugryzienie wyglądało dość poważnie, a przynajmniej na tyle, aby było lepiej, gdyby zostało opatrzone. Wysłuchała jednak najpierw terminatorki, przemyślając sprawę.
xxSarno, ty chyba trochę znasz się na leczeniu, prawda? Może w razie czego...mogłabyś pomóc Chmurce? Chyba że dacie radę same... – tu przeniosła nieco niepewny wzrok z córki Trzmielego Pyłu na samotniczki, czekając na ich odpowiedź.

Gruszkowa Łapa - 2018-07-20, 13:28

Sarnie dość szybko udało się uporać z szkodnikiem, dokładnie to ze Stefanem. Dobiła go dość szybko bez żadnych problemów, a co tyczy się Grażyny, to nawet nie musiała podchodzić do niej. Szybko wykrwawiła się, tak więc nie wymagała już dobicia. Przynajmniej obie miały już pewność, że szczury umarły i nikomu nie zagrażają.
Samotniczki czekały aż któraś odprowadzi je na granicę, lecz widać przed tym pozostaje jedna kwestia. A mianowicie leczenia, Cisza na początku zdziwiła się na pytanie Myszy i Sarny, natomiast Chmurka bardziej wtuliła się w futro matki. Przynajmniej na pysku tej pierwszej szybko pojawił się uśmiech.
- Poradzimy sobie, znam podstawowe medykamenty i ta rana nie jest poważna. A w razie czego pójdziemy do Krzywuchy. - Odpowiedziała łagodnym tonem głosu, patrząc głównie na Sarnę. Doceniała to iż ta troszczyła się o nie, ale nie potrzebowały pomocy, jedynie tylko w dojściu na granicę. Bo nie wiedziały za chiny gdzie ta się znajduje.

Mysz: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 12 | Zm: 9 | HP: 75 | W: 46/65 [Prz: 0/4]
Chmurka: S: 4 (8) | Zr: 4 (9) | Sz: 4 (8) | HP: 49/60 | W: 40
● Rana 1. stopnia ▷ ugryzienie na prawym boku [Krwawi; po 1 HP do końca walki]
○ Statystyki obniżone o ½ z racji wieku!
Cisza: S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | HP: 70 | W: 60
Sarna: lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 67/70 | W: 41 - 1 = 40/50 [Prz: 0/2]
● Rana 0. stopnia ▷ kawałek wyrwanej sierści z lewej przedniej łapy

Sarnia Łapa. - 2018-07-21, 22:30

Dobicie szczurów nie było problemem, tak samo zakopanie ich, aby zapach przypadkiem nie zwabił drapieżników. Problemem była za to ranna samotniczka, w dodatku kociak. Strach pomyśleć, co by było, gdyby Mysiowąsa nie zjawiła się na miejscu i nie stanęła w obronie Chmurki. Wprawdzie Sarna z Ciszą szły w odpowiednim kierunku, ale gryzonie mogły bardziej zranić małą kotkę, zanim doszłyby na miejsce.
No... w sumie mogłabym. Umiem opathywać hany – stwierdziła z wahaniem, spoglądając na wojowniczkę, a potem na ranną. Odpowiedź klona Wrzask sprawiła jednak, że terminatorka odetchnęła nieco z ulgą, chociaż wciąż miała opory przed puszczeniem obu kocic w wielki świat, podczas gdy jedna z nich trochę krwawiła. Nie mogłaby po prostu ich zostawić, nie upewniwszy się wcześniej, że na pewno sobie poradzą i ruda nie próbowała jej zbyć, aby nie robić kłopotu.
Jesteś pewna? Musiałybyście obejść teheny Klanów, aby dojść do Krzywuchy. Jeśli nie chcesz leczenia, to mogę ci chociaż wytłumaczyć, co zhobić, khok po khoku. Umiesz zbiehać pajęczynę? Albo nagietek? – zapytała, nie zamierzając ruszyć się z miejsca, dopóki nie uzyska potrzebnych jej informacji. Posłała Myszy przepraszające spojrzenie, bo wyglądało na to, że jeszcze chwilkę tutaj postoją. Sarna wolała mieć pewność, że Cisza będzie wiedziała, co zrobić. Wprawdzie córka Trzmielego Pyłu nigdy pajęczyny nie zbierała i nie widziała, jak ktoś inny to robił, ale za to w przypadku nagietku nie miała takich problemów, więc chociaż tyle dobrze. Czy te dwie ważne rzeczy należały do owych podstawowych medykamentów, jakie znała samotniczka?

Gruszkowa Łapa - 2018-08-12, 11:32

Cóż...widać Sarna trochę była uparta i chciała jak najbardziej pomóc samotnikom. Natomiast Cisza jak widać jakoś nie potrzebowała tak dużej pomocy i już mówiła iż umie leczyć, no ale skoro Terminatorka chce jeszcze pogadać no to dobrze. Ruda nadal lekko uśmiechała się do Sarny, tak przyjaźnie, a Chmurka już nie wychylała się. Jak mocno przytulała się do futerka matki, tak też została.
- Kochanie, spokojnie. Mówiłam, że znam podstawowe medykamenty i jak takie rany leczy się. - Odpowiedziała dość łagodnym oraz spokojnym tonem głosu. - Damy sobie radę. - Dodała po chwili nadal lekko uśmiechając się. Teraz tylko czekała aż dwie klonowe kotki zabiorą je na granicę, tylko czy tak się stanie? Może Sarna jeszcze będzie chciała o coś zapytać?

Mysz: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 13 | Sz: 12 | Zm: 9 | HP: 75 | W: 46/65 [Prz: 0/4]
Chmurka: S: 4 (8) | Zr: 4 (9) | Sz: 4 (8) | HP: 49/60 | W: 40
● Rana 1. stopnia ▷ ugryzienie na prawym boku [Krwawi; po 1 HP do końca walki]
○ Statystyki obniżone o ½ z racji wieku!
Cisza: S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | HP: 70 | W: 60
Sarna: lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 67/70 | W: 40/50 [Prz: 0/2]
● Rana 0. stopnia ▷ kawałek wyrwanej sierści z lewej przedniej łapy

Mysiowąsa - 2018-08-27, 18:28

xxCóż, w takim razie... – spojrzała na Sarnią Łapę, po czym znów na dwie samotniczki – ...pokażemy wam wyjście z naszych terenów – skoro Cisza i jej córeczka poradzą sobie same, to lepiej było już zakończyć to spotkanie, bez zbędnego przedłużania. Mysiowąsa znów zerknęła na kremową terminatorkę, jeśli ta jednak nie miała już nic do dodania, wojowniczka ruszyła w kierunku najbliższej granicy (licząc, iż reszta podąży za nią), jednocześnie mając jakieś dziwne uczucie, coś na kształt déjà vu. Poczuła również niepokój, ale przecież sytuacja, w której obecnie się znajdowała była zupełnie inna od tamtej i nie miała powodów do obaw. A jednak. Szła jednak opanowanym krokiem, nie chcąc dać nic po sobie poznać, próbując wyrzucić z siebie negatywne myśli. Po niedługim czasie cztery kotki znalazły się już za Jodłową Skarpą, gdzie Mysiowąsa zatrzymała się przed wyraźnym śladem zapachowym, sugerującym granicę.
xxTutaj jest granica, a przed nami znajduje się Siedlisko Koni – zwróciła się do samotniczek, zawieszając nieco dłużej wzrok na chmurce – Mam nadzieję, że twoja córka wydobrzeje i nie natraficie więcej na kłopoty – uśmiechnęła się lekko do rudej kocicy, po czym spojrzała na Sarenkę, w razie, gdyby ta chciała coś dodać.

Zt po poście Sarny

Sarnia Łapa. - 2018-08-28, 11:20

Słysząc zapewnienia Ciszy, trochę jej ulżyło, skinęła więc głową na znak, że się zgadza. Nie wypuściłaby w końcu matki ze swoją ranną córką, nie upewniwszy się, że ta druga przypadkiem się nie wykrwawi. Wprawdzie z taką drobną raną trochę by to zajęło, ale... wciąż. Mogły się zdarzyć jakieś inne rzeczy, typu zakażenie albo coś.
Ruszyła więc wraz z Mysiowąsą w stronę granicy, uśmiechając się lekko. Troszkę żałowała, że to faktycznie nie była mama, ale przynajmniej zrobiły coś dobrego, więc w sumie... nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jeśli samotniczki nie miały niczego do powiedzenia, to cała droga upłynęła w milczeniu. Od czasu do czasu Sarna zerkała jedynie na Chmurkę, jakby upewniając się, czy miała się dobrze.
Niech Gwiezdny Klan hozświetla waszą ścieżkę – miauknęła, gdy dotarli już do granicy. Stanęła przy boku wojowniczki, spoglądając na rudą kocicę. Zdała sobie sprawę, że mogła ona nie wiedzieć, o co jej chodziło, ale powinna zrozumieć samo znaczenie jej słów. Pożegnała obie kocice lekkim uśmiechem, czekając, aż odejdą w swoją stronę.
Powtórzymy to kiedyś? – zapytała Mysiowąsej, mając oczywiście na myśli polowanie, a nie bitwę ze szczurami w obronie kociaka samotniczki. Jeśli szara nie miała już nic do powiedzenia, będą mogły wrócić się po swoje zdobycze i potem odłożyć je na stos zwierzyny. Dobrze, że nikt więcej nie został ranny.

/zt po poście mg

Bocian - 2018-11-16, 14:22

//za zgodą Sasanki

Kara Trzmielej Gwiazdy zaczęła się realizować, ku niezadowoleniu Bocianiej Łapy oraz Sasankowej Łapy, a i pewnie Piaskowy Podmuch z Malinowymi Chaszczami mieli ciekawsze rzeczy do roboty niż ciągłe pilnowanie dwójki skłóconych gówniarzy. Ci przynajmniej mogli się wymieniać, w przeciwieństwie do młodych, którzy byli skazani na swoje towarzystwo w każdej, nawet najbardziej intymnej sytuacji ich życia. Bocian starannie ignorował Sasankę, plany zemsty odkładając na moment, gdy ta znowu zechce wyżyć się na nim po kolejnym wybuchu babskich hormonów. Nie zamierzał też z tego powodu rezygnować ze swoich zwyczajów, dlatego gdy droga była wolna (czyt. Sasanka nie jadła, nie spała, nie sikała ani nic z tych rzeczy, dzięki czemu nie musiał się użerać z konfliktem interesów między nimi) udał się bez słowa poza obóz, pozornie nie zwracając uwagi, czy kocica podąża za nim. W rzeczywistości jednak sprawdzał, czy nie wywinie mu kolejnego numeru, bo po ceremonii siostry na prawdę mu zależało na skończeniu treningu jak najszybciej i strasznie irytowała go opieszałość tej smarkuli. Ta kręciła się gdzieś wokół niego, pewnie równie niechętna. Ewentualne słowa z jej strony ignorował, uparcie udając się do gęstego lasu, gdzie zaczaił się w krzakach. Mimowolnie rozejrzał się wokół, czy przypadkiem nie czai się jego przysmak - tłusta mysz.



//Akacjowy Kolec C:

Akacjowy Kolec - 2018-11-16, 18:35

...Biedny Bocian. Nie dość, że miał jakąś terminatorkę doczepioną do ogona, to okolica, w której się znajdował wydawała się wolna od myszy. Może wyczuły któregoś z kotów. Nie byłoby w tym nic dziwnego - była ich aż trójka. Trójka? Zaraz... Bociania Łapa, Sasankowa Łapa... a od nawietrznej nadchodził Akacjowy Kolec.
...Wojownik nie miał większych problemów z dostrzeżeniem młodszego brata w zaroślach, kiedy już znalazł się w odpowiedniej odległości. Drzewa i krzewy stanowiły całkiem dobrą zasłonę, ale śnieżnobiałe futro po prostu nie było najlepszym kamuflażem, przynajmniej o tej porze roku. Może w Porę Nagich Drzew lepiej się sprawdzi.
...- Jak tam niedola? - zagadnął, zbliżając się do Bociana. Pamiętał, że Mrówka niezbyt go lubiła, ale podczas ich własnego spotkania kocur nie wykazał żadnych wyjątkowo denerwujących zachowań. Tym razem Akacja był zdeterminowany znaleźć w nim kilka takich zachowań i stwierdzić, że Mrófka miała rację lub udowodnić, że była w błędzie i może po prostu w dniu ich spotkania wstał z legowiska nie tą łapą. Sasanką średnio się przejmował. Nie zamierzał jej zaczepiać, ale nie będzie również porozumiewać się z Boćkiem konspiracyjnym szeptem. Niech sobie tam będzie, bo to nie o niej miał zamiar rozmawiać. No, może trochę o niej. Ale nie całkiem.

Bocian - 2018-11-24, 22:32

Ucho terminatora drgnęło na znajomy głos. Spotkanie z Akacjowym Kolcem było miłą odmianą po ostatnich wydarzeniach, dlatego kocur wysłał mu mimo wszystko pogodny uśmiech, obracając się do niego przodem. Nie żałował tej tłustej myszy, może potem jakąś znajdzie.. Zamiast tego młody usiadł wygodniej, zamierzając spędzić tu trochę czasu. A co na to Sasanka? Nie zamierzał jej pytać!
Białe futro Bociana rzeczywiście nie było jego silną stroną przez 3/4 roku. Stawało się zaletą dopiero, gdy ziemię przykrywał biały puch. Niestety zamieszanie z Sasanką zdarzyło się za wcześnie i kocur nie mógł używać swojej tajnej broni w celu ewakuacji. Skoro nie mógł uniknąć kary, radził sobie ignorując młodą. No dobra, czasem w jakiś drobny sposób okazał jej niechęć... ale wciąż niewiele czasu minęło od cyrku, jaki Sasanka odwaliła na ceremonii, co sprawiało, że wciąż czuł się dziwnie w jej towarzystwie, jakby kopał leżącego... Dopóki była cicho, niech sobie siedzi, ale jedno było pewne, nie zamierzał dać się ograniczać jej obecnością. Zamierzał być szczery ze swoim starszym bratem.
-Cześć, bracie. Trzmiela Gwiazda wie, jak komuś dopiec. Nie mogę się doczekać, kiedy odzyskam dawną wolność, a do tego czasu... Trudno, przeżyję. - Przewrócił oczami z niechęcią. Po chwili rozpogodził się, czując jakąś dziwną satysfakcję, że może na luzie pogadać z rodziną, bez dram, cyrków i innych atrakcji. - A u ciebie? Ostatnio nie mieliśmy okazji dłużej porozmawiać. -

Akacjowy Kolec - 2018-11-29, 19:48

...Uniósł nieco brwi w odpowiedzi. "Za moich czasów" wprost cisnęło mu się na usta. Akacjowy Kolec mógłby bez cienia wątpliwości stwierdzić, że Bocian miał farta, że to akurat Trzmiel przydzielał mu karę. Oczywiście, mógłby mieć jeszcze większe szczęście... ale po co kusić los, nieprawdaż? Zaraz jeszcze by go ktoś przypadkiem wyrzucił z Klanu. Nie będziemy jednak nikogo wskazywać palcami... głównie dlatego, że albo nie żyją, albo są już wygnańcami.
...Przechylił lekko łeb, zastanawiając się czy powiedzieć Bocianowi o całej sprawie z Grążel, która ostatnimi czasy zaprzątała całkiem sporą część jego myśli. Nie sądził, że brata by to zbytnio obchodziło. Spodziewał się reakcji w stylu - czemu ty ją w ogóle lubiłeś? Byłoby to absolutnie zrozumiałe. Jakiś czas temu sam zadawał sobie to pytanie, ale przestał, bo nie mógł znaleźć na nie odpowiedzi.
...- Chyba w porządku. Próbuję poderwać Mysiowąsą, ale idzie mi, no, jakoś. Ma dość... trudny charakter do tego typu spraw - odparł ze sprawą bardziej sensowną, taką, którą Bocianowi będzie zapewne znacznie łatwiej zrozumieć. Chyba że jest jakiś dziwny. Kocur rzucił przelotne spojrzenie Sasance - rzep czy nie rzep, była to kotka. Jeżeli usłyszała jego słowa, to zapewne wewnętrznie głośno westchnęła i przewróciła oczami. Albo zrobiła się chorobliwie zazdrosna. Kto nie chciałby mieć niepełnosprawnego buca za partnera?

Bocian - 2018-12-04, 20:09

Bocian chyba nie był świadomy za jak banalne grzechy koty potrafiły zostać wyrzucone z klanu. Sam nie wyobrażał sobie, że mógłby zostać samotnikiem nie z wyboru, a dlatego, że zostałby stąd eksmitowany... Nie mieściło mu się to w głowie! Już chyba Sasankowy rzep był lepszym wyjściem.
Kocur usilnie ignorował terminatorkę, poświęcając się rozmowie z bratem jak jeszcze nigdy. Wyglądał, jak zaangażowany w 100%, dlatego gdy ten postanowił się z nim podzielić całkiem ciekawym newsem, Bocian nastawił ciekawie ucho. Oooo, ktoś tu się zakochał, pomyślał z rozbawieniem, nie kryjąc drgnięcia kącika pyszczka! Przez moment przeszła mu przez myśl Słowicza Łapa i ich nieprzewidziane spotkanie. Było to jednak coś innego, dlatego po krótkim skojarzeniu kocur ponownie skupiony był wyłącznie na rozterkach Akacjowego Kolca. Może by mu coś doradzić? Chętnie by to zrobił, ale jakoś powstrzymywała go jednak obecność Sasankowej Łapy. Jeszcze będzie mu dokuczać, że powiedział coś głupiego, a akurat pod tym względem Bociania Łapa nie był najbardziej rozgarniętym i pewnym siebie kotem. - No proszę, co ja słyszę! - Uśmiechnął się do brata z błyskiem w oku. - Nie poddawaj się, może zgrywa niedostępną. - Próbował go podpuścić, zerkając przelotnie w kierunku towarzyszącej im jak słup soli kocicy, ale jedynie kątem oka dyskretnie sprawdzając, czy w ogóle ich słucha. Ciekawe, czy ją też będzie podrywał jakiś kocur, pewnie nieświadomy w co się pakuje desperat! Ta myśl jeszcze bardziej poprawiła terminatorowi humor, aż wyprostował się bardziej.

Akacjowy Kolec - 2018-12-11, 11:10

...Wojownikowi nie umknął ruch kącika pyszczka małego szczyla. Jego kącik również poszybował w górę, formując jakże dla niego uniwersalny krzywy uśmiech. Nie było chyba emocji, którą nie mógłby w ten sposób wyrazić. Ale zależało to między innymi od intensywności owych emocji. Co odczuwał tym razem? No cóż... wewnątrz emocje Akacji nie były znacznie jaśniejsze niż na zewnątrz. Nie do końca mu się spodobała mina Bociana, ale jednocześnie trochę go rozbawiła. Przede wszystkim nie do końca był pewien, co miała oznaczać. Ale kiedy Bocian się odezwał, jego niepokój został ukojony.
...- Jeżeli tak, to bardzo dobrze gra. No ale wyboru tu za dużego nie mam. Może jestem zwyczajnie za stary - westchnął teatralnie, kręcąc głową. - Ty przynajmniej masz już wierną towarzyszkę - dodał ściszonym głosem, wpatrując się w Bociana, uśmiechając się niesfornie i oczekując jego reakcji. Musiał go bliżej poznać i zrozumieć jak reaguje na różne rzeczy, bo na razie brat pozostawał dla niego zagadką. Jakie były jego granice?

Koziczy Skok - 2019-02-16, 23:49

* * *

Kozica nieco nudziła się siedząc w obozie, postanowiła więc wybrać się na kolejny spacer, w czasie którego mogłaby bezkarnie wspinać się na drzewa. Kochała to całym swym sercem i była wdzięczna Piaskowi za to, że w najgorszym okresie jej życia pokazał jej coś, co przynosiło jej niezmiennie tak wiele przyjemności, co pozwalało jej oderwać się od ziemi, a co za tym idzie, całkiem sporej dawki nudnych spraw, które były tak niesamowicie ciekawe dla innych kotów w Klanie. Te wszystkie walki, patrole, oznaczanie granic i polowania, o których mówili nieustannie, jakby dokładnie to właśnie było ich sensem życia, jakby nie było niczego innego, czym mogliby się zajmować, na czym mogliby się skupić. W jej odczuciu istniało wiele ciekawszych rzeczy, ale ona nie należała do kotów, które ganiają po granicach tylko po to, by komuś przyłożyć w pysk i chełpić się tym później przed całym Klanem. Tak więc, co wcale nie było dziwne, uchodziła za mniej potrzebnego kota, uchodziła również za kogoś, kto wiecznie żyje na marginesie, aczkolwiek w sposób nieco odmienny od Niedźwiedzia.
Uśmiechnęła się filuternie pod nosem, gdy pomyślała o tym kocurze i o fakcie, że zdołał połknąć rzucony haczyk. Ciekawa była, jak długo będzie mogła za niego pociągać, nim ten zorientuje się, że coś jest nie w porządku. Z drugiej jednak strony, w swej przewrotnej i nieco rogatej naturze czuła, że posiadane informacje mogłaby wykorzystać, by potrząsnąć tym kocurem i zmienić go o dobre sto osiemdziesiąt stopni. Powoli, krok za krokiem, co być może wiązałoby się z jego jeszcze większym uzależnieniem od jej osoby. Ciekawa była, dokąd może zaprowadzić ją ta gra...

//Rydz



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group