To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Kępa Drzew

Świetlistooki - 2018-06-11, 19:07
Temat postu: Kępa Drzew
Wcinająca się w piaskową część terenów klanu Gromu spora kępa drzew. Są to głównie niezbyt wysokie sosny, ale znajdzie się tu także sporo krzewów, które rosną na lichym, piaszczystym podłożu. Nie jest to najlepsze miejsce na polowania, chociaż czasami zbłądzi tu jakaś zwierzyna.

Wichura, - 2018-08-13, 15:26

link do poprzedniego polo jakby to kogoś interesowało, hop hop: http://www.artemida.webd....t=6393&start=45

Polowanie. Rutyna. Nic nowego, dzień jak co dzień. Wyszła z obozu o świcie, zanim jeszcze zrobiło się zbyt ciepło. Domyśliła się, że w późniejszych godzinach słońce będzie grzało jej rdzawy grzbiet niemiłosiernie i przeszkadzało w polowaniu, więc...więc. Więc wyruszyła wcześnie rano, zanim wszystko zdążyło się nagrzać. Póki nie lał się żar z nieba.
Tym razem wyszła sama, czuła się na tyle dobrze, pewnie i bezpiecznie, że nie chciała w to polowanie wciągać nikogo innego. Tym bardziej jakichś...terminatorów. Przynajmniej tak sądziła, że wychodziła sama. Przycupnęła nisko przy ziemi na łapach i zaczęła skradać się pod wiatr, gdy już znalazła się przy Kępie Drzew.

//hopsiup, Łania >D

Łani Krok - 2018-08-13, 16:49

Tylko czekała na okazję, żeby się do kogoś przykleić i uciec na trochę obozu, rozprostować łapy… bo ile można siedzieć w kociarni i pierdzieć w mech? Ile można nawet nie wyściubiać nosa poza ten powiewający nudą obóz? No serio, wytrzymała ponad trzy księżyce, wliczając w to okres przed porodem, nie mogła już dłużej! I nagle: OKAZJA. Rudo-biała kocica wyraźnie była sama i zmierzała w stronę wyjścia z obozu. Moment, a czy to nie była mistrzyni Baran… i Krowy… i Żubr?? Łania wyłoniła się z kępy paprotek przy legowisku wojowników, w której akurat się ukrywała przed obowiązkami (tak naprawdę to nie, wiedziała, gdzie znajdują się obecnie jej dzieci i była pewna, że ktoś nad nimi czuwa, po prostu odpoczywała), i… pomknęła za córką Goreja.
EEEEJ TYYYY – rozległ się nagle dość piskliwy okrzyk, gdy oddaliły się już od obozu. Z pewnym zdziwieniem odkryła, że jest w dość dobrej kondycji, i biega tak samo szybko, jak wcześniej, chociaż może było to dla niej nieco bardziej męczące, niż przed urodzeniem kociaków i leżeniem do góry brzuchem w kociarni. Nie obchodziło ją za bardzo to, że kotka się skradała i pewnie starała się być cicho, bo chciała znaleźć jakieś jedzenie. Dogoniła ją i zaczęła skakać wokół kocicy. – Mogę iść z tobą? Mogę mogę mogę?! – wykrzyczała entuzjastycznie, robiąc do tego wielkie, błagalne oczy. I wcale nie robiąc sobie wiele z tego, że to pytanie było trochę nie na miejscu w momencie, gdy już znalazły się kawałek od obozu, heh. No, ale teraz wojowniczka nie miała za wiele opcji. Łaniuszka pewnie by się komuś poskarżyła, gdyby kocica kazała jej spadać i samej wracać do domu, więc… musiała albo ją odprowadzić, albo pozwolić jej polować ze sobą. Nawet, jeśli pstrokata córka Trzmiela niezbyt lubiła polowanie, to wolała to, niż kolejny dzień w całości spędzony w obozie.

Wichura, - 2018-08-13, 18:01

Luxtorpeda w postaci młodej matki najnowszego pokolenia Klanu Gromu była ostatnim, czego Wichura spodziewała się zobaczyć przy Kępie Drzew. Celem wyprawy tak naprawdę była Złocista Równina i pewnie w tamtą stronę ruda by się skierowała, gdyby nie buro-rudo-białe pendolino, znaczy się pierworodny Wrzeszczący Trzmiel. Córkę Gromowego kaznodziei aż wmurowało w ziemię, gdy usłyszała pisk. Odwróciła najpierw głowę a potem całe ciało w kierunku z którego krzyk dobiegał, i nagle to rozpędzone, drobne ciało zaczęło wokół niej skakać jak mała, upierdliwa pchła. Oh.
- ...Dzień dobry, Łania Łapo - wychrypiała do kotki, gdy już otrząsnęła się nieco z początkowego szoku na widok Łaniuszki tutaj. To miało być samotne polowanie. O j e j, jak zwykle nie wyszło. Początkowo Wichura chciała spytać, czy szylkretka na pewno dobrze się czuje na polowanie, ale w sumie...po co, skoro było widać, że jest calutka w skowronkach i trajkocze trzy po trzy. Westchnęła jedynie. Odmawiać nie miała co. - Przerabiałaś ze Skrzącym Płomieniem polowanie? - spytała i, niezależnie od odpowiedzi, ruszyła kawałek dalej, znowu przykucając nisko na łapach i kierując się pod wiatr, wytężając wszystkie zmysły. Dobra, Łania przyszła, ale Nocna Wichura i tak zamierzała sobie zapolować. Z córką Trzmiela albo bez niej.

Łani Krok - 2018-08-13, 18:15

Puchata kula była przepełniona energią, którą kumulowała przez ostatnie księżyce i którą mogła dotąd wyładowywać tylko podczas zabaw z kociętami. Nic dziwnego, że najpierw leciała za wojowniczką jak głupia, a teraz skakała wokół niej, drąc się w niebogłosy i zapewne płosząc jakąkolwiek zwierzynę, która mogła się znajdować w okolicy. No cóż, może po chwili coś wylezie z kryjówek, a natknie się na to któraś z kocic.
A, no tak, cześć, dzień dobry, czy coś – odparła nieco ciszej, mrugając ślepkami. W sumie to jak ona się nazywała? Nocna Chmura? Nocna Kocura? Mocna Wichura? No, coś w tym klimacie. Jakieś takie głupie imię. Kiwnęła głową na znak, że OWSZEM, przerabiała, a co myślałaś? O Iskrzącym Płomieniu można było powiedzieć wiele złego, ale chociaż zadbała o praktyczną część treningu pstrokatej terminatorki. Machnęła ogonkiem i udała się w nieco inną stronę. Mogłaby iść idealnie pod wiatr, jak Nocna Natura, ale wtedy by szły obok siebie albo gęsiego, a to bez sensu, jak mają znaleźć jakąś inną zwierzynę, no nie? Dlatego ruszyła kawałek dalej, na lekko ugiętych łapkach i już czujna, a po przejściu jakichś dwóch długości drzewa zaczęła iść bardziej pod wiatr.

Córka Bursztynowookiej wyruszyła w poszukiwaniu zwierzyny. Niestety, nie natknęła się na razie na żaden świeży ślad – ani zapach, ani dźwięk, nic. Cóż, wrzaski Łaniej Łapy chyba faktycznie przepłoszyły całą zwierzynę w okolicy. Ewentualnie po prostu ruda kocica nie oddaliła się jeszcze wystarczająco od miejsca swojej dość głośnej rozmowy z terminatorką?

Nocna Wichura: S: 13 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 68/70
» wykorzystane przerzuty: 0/4

Wichura, - 2018-08-13, 18:27

Prawdę mówiąc Nocna Wichura nie miała nawet siły w jakikolwiek sposób skomentować darcia mordy Łani na tym etapie. Niech się wyskacze i wyszczeka to może przez resztę tego polowania łaskawie będzie cicho, byłoby bardzo miło, ale...nie spodziewała się, że krzyki pierworodnej latorośli Trzmielego Pyłu wypłoszą z okolicy Złocistej Równiny i Kępy Drzew absolutnie każdą potencjalną ofiarę. Zmrużyła bursztynowe ślepia i machnęła ogonem nisko nad ziemią, jak wahadłem. Dobra. Zdarza się. Idziemy dalej, bardziej na Złocistą Równinę, nie ma co się zrażać po kilku minutach.


Łania Łapa miała więcej szczęścia niż rozumu i wyczucia czasu. Zdecydowanie więcej szczęścia niż kocica której przed chwilą całą zwierzynę przepłoszyła spod nosa. Młoda matka wytężyła zmysły i wcale długo szukać nie musiała, bo już po kilkunastu uderzeniach serca mogła dostrzec cztery lisie długości przed sobą niewielkiego, brunatnego ptaszka który przysiadł na kamyczkach, skubiąc sobie piórka. Skowronek zaświergotał przyjemnie, absolutnie ignorując - a może nie zdając sobie w ogóle sprawy? - obecność terminatorki.

Łania | lvl: 3 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 12 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 | prz: 0/2

Łani Krok - 2018-08-14, 01:30

Nie poświęcała raczej uwagi ani myśli Mocnej Chmurze, zamiast tego z ciekawością rozglądała się po okolicy w poszukiwaniu zwierzyny, i tak rekreacyjnie też, bo dawno nie widziała świata Poza Obozem. I, hehe, zgadnijcie co? Znalazła ptaszka! Nie wnikała w to, jakiego był gatunku, nie było to jej w ogóle potrzebne do szczęścia. Co to tam było przy tych ptakach? No, pod wiatr i pozycja łowiecka, to po pierwsze. Upewniła się więc, że wiatr jej wieje w pysk, a jej łapy pozostają lekko ugięte. Ogon na równi z grzbietem, głowa lekko pochylona do przodu… co tu jeszcze, moment, ach, no tak, musiała jeszcze zerkać pod łapy, żeby na nic nie nadepnąć. No i chyba najważniejsza rzecz, to znaczy to, że skrzydlate miały dobry wzrok. Łania w sumie zapamiętała to dość dobrze, bo specjalnie dopytywała swoją mistrzynię, jakie są sposoby na ukrycie się przed wzrokiem tych zwierząt. Starała się więc iść tak, by się kryć za… cóż, za czymkolwiek, co było dostępne: drzewami, krzewami, kamykami, kępami traw, a jeśli akurat nie mogła, to po prostu szła dość powoli w stronę ptaka, co chwilę nawet się zatrzymując. Gdyby znalazła się wystarczająco blisko skowronka, miała zamiar wybić się z tylnych łap i skoczyć w jego stronę, by wyciągniętymi łapkami uderzyć w jego skrzydła.

Szła, szła i szła… i nic. Dokładnie ta sama sytuacja, co wcześniej, to znaczy żadnych śladów i oznak obecności zwierzyny w najbliższej okolicy. No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz? A gdyby tak… może to jednak nie była kwestia tylko i wyłącznie pełnych entuzjazmu okrzyków córki Trzmielego Pyłu, skoro wciąż nie mogła nic znaleźć. Może źle szukała!

Nocna Wichura: S: 13 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 68/70
» wykorzystane przerzuty: 0/4

Wichura, - 2018-08-14, 09:40

Co, na osty i ciernie się wydarzyło, że nagle nie była w stanie znaleźć absolutnie niczego? To już chyba nawet nie tylko kwestia okrzyków bojowych szylkretowej luxtorpedy Trzmielego Pyłu. Wichura przystanęła na moment i rozejrzała się, wciągając w nozdrza powietrze. Nic. Jak w mordę strzelił, żadnej konkretnej woni, ani dźwięku. Majtnęła rudą kitą i odbiła na bok, obmyślając nieco inny plan działania. Zrobi kółko wokół zagajnika, po czym skręci bardziej w stronę Podmokłych Gniazd. Dalej szła na łapach ugiętych, z ogonem nisko i pod wiatr, tak, jak tylko jej to umożliwiała trasa którą sobie obrała. Pysk lekko uchyliła, chcąc złapać więcej ewentualnych zapachów.


Leci leci leci i nie doleci. Terminatorka Gromowej zastępczyni skradała się dobrze i fakt, że skowronek ją zauważył był kwestią zwykłego pecha. Zdarza się najlepszym. Ptaszek odwrócił się dziobem w kierunku Łaniej Łapy w złym momencie. Natychmiast rozprostował skrzydełka i rzucił się do ucieczki, jednak dalej był stosunkowo nisko nad ziemią, więc jeśli szylkretka się pośpieszy, może jeszcze go złapie.

Łania | lvl: 3 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 12 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45 - 2 = 43/45 | prz: 0/2

Łani Krok - 2018-08-14, 18:45

Argh! Czy zrobiła coś źle? Skrzywiła się, niemniej jednak nie było tu czasu na jakieś zaawansowane rozważania próby podejścia do ptaka celem wychwycenia błędów. Nawet nie miała na to ochoty, tak szczerze. W każdym razie rzuciła się w pogoń, sadząc susy za ptakiem i licząc na to, że uda jej się dopaść go, nim będzie za późno i ten wzbije się zbyt wysoko. Gdyby udało jej się go dogonić, zamierzała wyskoczyć w górę i pochwycić go łapami, podobnie jak wcześniej celując w skrzydła. I potem, co tu dużo mówić, złapać mocno, ściągnąć na ziemię i tam pozbawić życia odpowiednim ruchem szczęk. No, ale to wszystko przyjmując, że biegła wystarczająco szybko, a ptak był na tyle głupi, by po prostu nie pofrunąć w górę, gdzie na pewno by go nie dosięgła.

Czy niespodzianką będzie, jeśli oznajmię, że… na drodze Nocnej Wichury wciąż nie było? Ani śladów, ani faktycznych zwierząt, czy to możliwych do upolowania i zaniesienia na stos, czy to tych drapieżnych, które należałoby przegonić z terenów lub zabić. Peszek. Nawet zmiana trasy i poruszanie się pod wiatr nie przyniosły jakiegokolwiek skutku.

Nocna Wichura: S: 13 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 68/70
» wykorzystane przerzuty: 0/4

Wichura, - 2018-08-14, 19:12

...hm. Przystanęła ponownie, rozglądając się to w prawo, to w lewo, coraz bardziej zastanawiając się, co robiła nie tak, że absolutnie wszystko zniknęło jej z pola widzenia. Przeszła z łapy na łapę i zrobiła kółko, rozglądając się na wszystkie strony świata za poszukiwaniem jakiegokolwiek tropu. Zerknęła w kierunku, w którym poszła Łania Łapa, a gdy namierzyła terminatorkę Skrzącego Płomienia i upewniła się, że jej nic nie jest odetchnęła cicho i ruszyła dalej, z powrotem zawracając w kierunku Złocistej Równiny, z nadzieją, że może łaskawie coś już ze swojej kryjówki wyszło. Coś? Cokolwiek? Gwiezdny Klanie no plz.


Żadna filozofia. Terminatorka zareagowała na tyle szybko, aby być w stanie ptaszka jeszcze dogonić, zanim ten zupełnie zniknie jej z pola widzenia. Skowronek wzbijał się coraz wyżej ale nie zdołał umknąć przed białą łapą Łani, która strąciła go na ziemię a tam wykończyła jednym, celnym kłapnięciem szczęk. I po krzyku.

+ 15exp

Łania | lvl: 3 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 12 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 43 - 3 = 40/45 | prz: 0/2

Łani Krok - 2018-08-15, 00:43

Biegła, biegła i… jest! Dosięgnęła ptaszka łapką i strąciła go na ziemię niczym brzoza uderzająca w samolot. Nie było już wiele do zrobienia, tylko pozbawić go życia. Nie pamiętała raczej o tym, że za każdą upolowaną zwierzynę powinna dziękować Gwiezdnym – zresztą, Iskrzący Płomień tego jakoś nie forsowała, nie sprawdzała jej po każdym polowaniu, czy to zrobiła, także i tak Łania by się nie przejęła za bardzo, nawet gdyby miała to jeszcze w głowie. Wypięła się jak paw (co z tego, że nikt zapewne na nią teraz nie patrzył) i zakopała ptaszka przy jakimś kamyku, pamiętając o przykryciu go ziemią, żeby nie wabić drapieżników. Wtedy ruszyła dalej pod wiatr, rozglądając się ciekawie, węsząc i nasłuchując. Nawet szła na ugiętych łapach i starała się być cicho.

Konfuzja Nocnej Wichury widocznie narastała z każdą chwilą, gdy nie mogła znaleźć zwierzyny. Ale hej, spokojnie, nie od razu… obóz Gromu zbudowano, i tym podobne! Cierpliwość się opłaciła, bowiem do uszu rudo-białej kocicy zaraz doleciał cichy szum i trzepot skrzydeł, jak gdyby w jej okolicę zbliżał się jakiś ptak. I istotnie tak było: Czarno-biały ptak z jaskrawoczerwoną plamą za głową i pod ogonem usiadł sobie… na drzewie. Gałąź, na której przysiadł, znajdowała się stosunkowo nisko, nie była też specjalnie gruba, ale dzięcioł usiadł blisko pnia, dlatego wojowniczka miała jakąś szansę na schwytanie go.

Nocna Wichura: S: 13 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 68/70
» wykorzystane przerzuty: 0/4

Wichura, - 2018-08-15, 11:20

Konfuzja to może trochę za dużo powiedziane, prędzej lekka irytacja. Chodziła na polowania niezliczoną ilość razy ale jeszcze nigdy nie miała takiej sytuacji, że przez tak długi czas nie mogła znaleźć, cóż. Nic. Tak też momentalnie zastygła w miejscu słysząc trzepot skrzydeł, świadczący o obecności ptaka. Zastrzygła uchem w kierunku dźwięku, również podążając w tamtą stronę wzrokiem, dalej nieruchoma, jak rdzawy posąg. Dzięcioł. Przysiadł na drzewie na gałęzi. Teraz musiała obmyślić plan działania. Dalej na ugiętych łapach, z brzuchem nisko, ale żeby nim nie szurać po piachu ruszyła po półkolu, żeby upewnić się, że idzie pod wiatr. Ogon na równi z grzbietem, głowa lekko pochylona, oddech cichy i krok bezszelestny, co jakiś czas patrzyła pod łapy żeby niczego nie potrącić i ptaka nie spłoszyć. Powoli, krok za krokiem, chcąc podejść do drzewa tak, żeby znaleźć się z boku, albo z tyłu, za ptakiem. Co chwila zastygała w miejscu, żeby upewnić się, że przypadkiem jej nie zauważył. A gdy podeszła wystarczająco blisko drzewa...co wtedy? Zmrużyła oczy z irytacją, nigdy nie wspinała się po drzewach. Gałąź była nisko, ale nie chciała zaryzykować po prostu skoczeniem na nią z ziemi, wtedy ptak miałby większą szansę na ucieczkę. Pełne skupienie, wysunęła pazury, spięła mięśnie i dała susa na pień drzewa, instynktownie, ale niespecjalnie umiejętnie wbijając się w korę pazurami. I z tej wysokości, szybko, nie tracąc ani chwili dłużej wskoczyła na gałąź na której wylądował dzięcioł - celując łapami w jego skrzydła, żeby je złamać, strącić go na ziemię i tam zabić. Proste? W teorii.


Role się odwróciły, tak jak przez długi czas to starsza towarzyszka Łani nie mogła nic znaleźć, tak teraz młoda matka miała przerwę w łapaniu zwierzyny, najwyraźniej. Ukryła martwego skowronka i na ugiętych łapach ruszyła dalej, aby wiatr wiał jej w mordkę i mierzwił futerko. I wiał, ale nie przynosił ze sobą żadnych konkretnych zapachów, dźwięków tym bardziej. Nic.

Łania | lvl: 3 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 12 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 40/45 | prz: 0/2

Łani Krok - 2018-08-16, 00:21

Zmarszczyła lekko nosek, gdy zorientowała się, że już chwilkę tak idzie, a tu nic, nawet żadne dźwięki nie ściągały jej uwagi, co tu dopiero mówić o zapachach… meh. Chociaż tyle, że powiewał przyjemny wiatrek, muskający jej futerko. W kociarni nie było takich luksusów, dlatego doceniała chwilę, dopóki trwała, o! Tuptała dalej na lekko ugiętych łapkach, wciąż ostrożnie i pod wiatr. Zachowywała przy tym ciszę, by na pewno nic nie przegapić. Ooo, czy tam leci motylek? Nie, nieważne. Teraz polowanie! Była teraz Dorosła i wypełniała Obowiązki. Bla, bla, bla. Ale Tata byłby dumny, to chociaż tyle. Może powinna mu przynieść to, co dzisiaj upoluje?

Całe szczęście, że kocica, zbliżając się do drzewa, zachowywała ostrożność i poruszała się pod wiatr. Inaczej jej woń mogłaby dolecieć do dzięcioła, który przecież znajdował się na dość niskiej gałęzi. W każdym razie obrana przez nią strategia zadziałała, bo udało jej się podejść do drzewa, wdrapać na nie… i nawet chwycić ptaka. Uderzyła go mocno w skrzydła, i chociaż nie było słychać trzasku, to na pewno coś uszkodziła, bo gdy dzięcioł upadł na ziemię, to nie był w stanie poderwać się do lotu. Sama kocica jednak nie najlepiej oceniła odległość, to jest wysokość, na jakiej znajdowała się gałąź. Zeskoczenie z niej okazało się dość bolesne (-5 HP), kotka nie wylądowała tak miękko, jak sobie zapewne wyobrażała. Koniec końców i tak dopadła dzięcioła.

Nocna Wichura: S: 13 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 70-5=65/70 | W: 68-5=63/70
» wykorzystane przerzuty: 0/4

+10 exp

Wichura, - 2018-08-16, 10:15

Nikt nie powiedział, że myślała chociaż przez chwilę o miękkim lądowaniu, ale wolała zeskoczyć z drzewa w taki sposób, niż potem utknąć na gałęzi i myśleć jak sensownie z tego dziadostwa zejść. Tak długo, jak dopadła ptaka, nie zamierzała narzekać. Białe wąsy drgnęły, gdy jej łapa uderzyła skrzydeł dzięcioła i zrzuciła go na ziemię. Nie usłyszała trzasku łamanych, pustych kości, ale pierzaste zwierzę nie było w stanie podnieść się do lotu, dobrze. I...hop na ziemię. Syknęła z nagłego przypływu bólu, gdy już wylądowała. No, ciężko to zaliczyć do udanych lądowań, ale nic sobie nie połamała, więc. A po chwili dzięcioł był już martwy także w sumie to nie było na co narzekać. Wichura odetchnęła głęboko i usiadła na moment, wpatrując się w ciało ptaka. Wymamrotała cichą podziękę do Gwiezdnych i chwyciła truchło w pysk, zakopując pod drzewem na którym przed chwilą siedział. Oznaczyła pień pazurami, odetchnęła raz jeszcze i na ugiętych łapach ruszyła dalej, co jakiś czas rozglądając się za Łanią Łapą, żeby nie zgubić jej z pola widzenia. No to co, polujemy dalej. Może teraz coś innego, za czym nie trzeba skakać po drzewach? Proszę?


Łania musiała przemaszerować się jeszcze kawałek, żeby znaleźć kolejne zwierzę. Tylko czy to aby na pewno nadawało się na stos zwierzyny? Trzepot skrzydeł i krakanie dotarło do ciemnych uszu córki Skrzącego Płomienia, a po chwili mogła dostrzec przysiadającego na drzewie, sporych rozmiarów smolistego ptaka. Kruk rozejrzał się leniwie i ponownie zakrakał, sięgając masywnym dziobem do swojego skrzydła i jak gdyby nigdy nic zaczął skubać sobie piórka. Absolutnie ignorując obecność Łaniej Łapy. Albo w ogóle jej nie widział, to też możliwe.

Łania | lvl: 3 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 12 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 40/45 | prz: 0/2

Kruk | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 4 | HP: 40 | W: 35

Łani Krok - 2018-08-20, 00:02

Zamrugała oczami, patrząc na siedzącego na drzewie… wielkiego ptaka, no jak to inaczej nazwać. Mmmm, może jednak nie. Siedział na gałęzi, wyglądał groźnie, krakał jakoś nieprzyjemnie… pstrokata kotka machnęła ogonkiem i udała się w inną stronę, nie zaprzątając sobie głowy krukiem. I tak by nie umiała wejść na drzewo, no i co w ogóle z nim miała zrobić? Upolować, jak był taki duży? Meh. Po upewnieniu się, że znajduje się w bezpiecznej odległości od tej czarnej paskudy, wróciła do szukania zwierzyny.

No i proszę: Nocna Wichura natknęła się na coś innego. I to nawet na takie coś, za czym nie było trzeba skakać po drzewach… tyle tylko, że nie była to zwierzyna, ups. Był to inny kot, który na pewno nie nosił na sobie zapachu klanu Gromu, ani nie wyglądał znajomo. Była to stosunkowo młoda kocica, o długim, czarno-białym futrze, które nosiło ślady zabrudzeń i zaschniętej krwi w okolicy białych łap i pyska. Zdecydowanie zaszła zbyt głęboko na tereny klanu i… zbliżała się w stronę rudo-białej kocicy, wbijając w nią spojrzenie lodowato niebieskich oczu.

Nocna Wichura: S: 13 | Zr: 13 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 65/70 | W: 63/70
» wykorzystane przerzuty: 0/4

Samotnik: S: 12 | Zr: 7 | Sz: 6 | HP: 55 | W: 55



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group