To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Kępa Drzew

Rokitnikowy Cierń - 2020-03-14, 19:49

Jego atak okazał się być nieudany - kotka zdołała odskoczyć, jego łapa przecięła zaś powietrze, pozostawiając wojowniczkę w stanie nienaruszonym. Oczywiście, niepowodzenia były naturalnym następstwem trenowania i polepszania swoich umiejętności, prowadząc do właśnie tego celu, najważniejsze było jednak to, by ich następstwem były ataki pomyślne.
Widząc, jak kotka szykuje się do skoku, postanowił ponowić swoją próbę, rzucając się w kierunku kotki. Jego zamiarem, tak, jak poprzednio, było uderzenie łapami w klatkę piersiową kotki i powalenie jej na ziemię. Po raz kolejny jedynie umiejętności, szczęście i siła miały zadecydować o tym, które z nich zostanie powalone na ziemię, a które uderzy jego grzbietem o podłoże. Naturalnie, dla Rokitnikowego Ciernia pomyślnym wynikiem jego działań byłaby druga z wspomnianych opcji.

Bratkowa Łąka - 2020-03-14, 21:23

Atak Cyprys: udany (100%), 34-23=11
Atak Rokiego: krytyczny (150%), 28-17=11*1,5=17

Dwójka wojowników zdecydowała się na ten sam atak - wyskoczyli z zamiarem uderzenia sobie nawzajem piersi. Obu się udało! Cyprysowa Łuska uderzyła między rokitnikowe barki, pozostawiając tam obicie. W tym samym momencie kremowy kocur uderzył w to samo miejsce szylkretową kotkę - tym razem silniej niż ona, przez co wojowniczka mogła poczuć mocniejszy już ból, który na pewno utrzyma się tam przez jakiś czas. Od siły uderzenia zachwiała się delikatnie, ale się nie przewróciła.

Cyprys: lvl: 4 | S: 14 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70-17=53/70 | W: 54/60-3=51/60
☆przerzuty 1/3
- rana 2. stopnia: mocne obicie na piersi

Roki: lvl: 3 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 57/70-11=46/70 | W: 45/50-4=41/50
☆przerzuty 0/2
- rana 1. stopnia: obicie na boku
- rana 1. stopnia: obicie na piersi

wszystkie obrażenia są podglądowe c:

Rokitnikowy Cierń - 2020-03-15, 00:39

Atak Cyprysowej Łuski udał się ponownie, tym razem jednak to jego uderzenie okazało się skuteczniejsze. Nie na tyle skuteczne, na ile by tego od niego oczekiwał, niemniej jednak wystarczyło, by pokazać, że tym razem to on okazał się silniejszą stroną. Fakt, że udało mu się Cyprysową Łuską zachwiać był imitacją sukcesu, biorąc jednak pod uwagę to, że ona sama ten cel osiągnęła już wcześniej sprawiał, że była ona dość nieistotna.
Postanowił ponowić swoje działanie, licząc, że fakt chwilowej i nieszczególnie pokaźnej utraty równowagi przez kotkę ułatwi mu to zadanie. Łapą zamachnął się w kierunku ziemi, zamierzając doprowadzić do tego, by drobinki piachu ponownie oślepiły kotkę, po czym ponownie natarł w jej kierunku, zamierzając staranować ją tak, by straciła równowagę jeszcze bardziej. Jego podstawowym celem było przewrócenie kotki i przyszpilenie jej do ziemi, co zdecydowanie pokazałoby jego przewagę w tym pojedynku - choć to, czy faktycznie ją posiadał, miało się dopiero okazać.

Cyprysowa Łuska - 2020-03-15, 09:26

Zachwiać? Jeszcze czego. Kocur mógł o tym co najmniej pomarzyć aby szczycić się możliwym doprowadzeniem masywnej kocicy do utraty równowagi. Fakt, faktem - jego atak okazał się całkiem silny i Cyprysowa Łuska odczuła jego skutki przez obitą pierś...Jednak mało ją to obchodziło. Fala bólu przez chwile była doskwierająca, później zanikła przez adrenalinę zbierającą się kocicy za sprawą potyczki. Zresztą; zdecydowanie mocniejsze bęcki dostała od Żubrzego Gardła, więc ciosy Rokitnika to w tym wypadku głaskanie łapą po piersi. Jej atak również się udał, na nieszczęście nieco słabiej, ale jednak. Widząc, że kocur ponownie zniża się do oślepienia jej i chęci powalenia na ziemię, nastroszyła sierść, zmrużyła ślepia i tak jak on skoczyła w jego kierunku - jednak kiedy on planował powalenie jej na ziemie przez uderzenia, tak ona zachciała doprowadzić kocura do parteru za sprawą własnego ciężaru i uderzenia. Jak? Mocno wybiła się na kończynach i zapragnęła uczepić się grzbietu przeciwnika, a najlepiej to uderzyć w niego tak mocno aby rudy stracił oparcie w łapach. Nie da się oślepić drugi raz.
Bratkowa Łąka - 2020-03-15, 19:10

Rzut na powodzenie akcji Rokiego: 1k6
parzyste - powodzenie
nieparzyste - niepowodzenie
☆wypada: 6, akcja udana; Rokitnikowy Cierń oślepia Cyprysową Łuskę piachem (celność obniżona o 2 na dwie tury)

Atak Cyprys: słaby (50%), (16+14)-(4+12)=14, 14*0,5=7
Atak Rokiego: słaby (50%), (9+13)-(15+10)=-3

Whoosh. Rokitnikowy Cierń co prawda rzucił piaskiem w oczy Cyprysowej, po raz kolejny ją oślepiając; nie powstrzymało jej to jednak od zaatakowania go. Kocicy udało się wskoczyć na kremowego kocura, jednak jej atak nie był szczególnie efektywny. Oczywiście, Rokitnik coś tam poczuł, ale po chwili Cyprysowa Łuska niezdarnie się z niego zsunęła i tyle by było z tego całego ruchu. Rokitnik zaś...no właśnie, Rokitnik nawet nie zdążył wybiec w stronę szylkretki, lol. Zachwiał się tylko pod wpływem ciężaru jej ataku sprzed chwili.

Cyprys: lvl: 4 | S: 14 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 53/70 | W: 51/60-4=47/60
☆przerzuty 1/3
☆obniżenie celności o 2 przez dwie tury znowuXD
- rana 2. stopnia: mocne obicie na piersi

Roki: lvl: 3 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 46/70-7=39/70 | W: 41/50-3=38/50
☆przerzuty 0/2
- rana 1. stopnia: obicie na boku
- rana 1. stopnia: obicie na piersi
- rana 1. stopnia: delikatne obicie grzbietu

wszystkie obrażenia są podglądowe c:

Rokitnikowy Cierń - 2020-03-16, 00:37

Cios Cyprysowej Łuski zachwiał nim, był jednak o wiele słabszy od poprzedniego i nie istniała możliwość tego, by wyrządził mu jakąkolwiek krzywdę. Nie zamierzając tracić czasu, Rokitnikowy Cierń postanowił ponowić swój atak. Na chwilę obecną okoliczności sprawiały, że istniała perspektywa przeniesienia skali zwycięstwa na jego stronę - kotka została oślepiona przez zastosowany przez niego zabieg. Jeśli miał uniknąć porażki, musiał działać na tyle szybko, na ile było to możliwe.
Ponieważ kotka znajdowała się w bliskiej odległości od niego, postanowił odwrócić się i wskoczyć na jej grzbiet, by całą swoją siłą uderzyć weń swoimi łapami. Jeśli jego atak zakończyłby się powodzeniem, mocno obiłby wojowniczce grzbiet, przy okazji utrudniając jej wykonywanie dalszych ruchów poprzez przytrzymanie kotki swoimi kończynami. Naturalnie, i w takim wypadku, przy doborze odpowiedniej strategii zapewne była w stanie go z siebie zrzucić, niemniej jednak próba doprowadzenia do tego mogłaby się okazać mocno utrudniona.

Cyprysowa Łuska - 2020-03-18, 16:11

Żarty jakieś! Kocur ponownie zastosował nieczystą taktykę, która miała za zadanie oślepić Cyprys i..Nawet zmrużenie oczu nic nie dało. Kocica syknęła wściekle i jak wylądowała na ziemi po niezbyt silnym ciosie, przecięła grubym ogonem powietrze w geście niezadowolenia. Czując mocniejsze szarpnięcie rudego i skok w jej kierunku, najprawdopodobniej aby dopaść na jej grzbiet; postanowiła nie być mu dłużna. Również łapą starała się podnieść piach i wycelować nim w jego pysk po czym mocno uskoczyła na bok ponownie stawiając na unik, aby zwiększyć między nimi dystans i dopiero kiedy piach ponownie przestanie ograniczać jej zdolność widzenia, powalić przeciwnika na ziemię; tym razem na tyle mocno, aby mieć go rozpłaszczonego pod łapami. Jeżeli syn Mysiej Strawy sądził, że kocica da mu się tak łatwo przyszpilić do ziemi, to się grubo pomylił. Tylko jeden kot ma pozwolenie na tego typu akcje i jego imię nie brzmi Rokitnik.
Bratkowa Łąka - 2020-03-25, 18:43

sory za obsuwe :/

Rzut na powodzenie akcji Cyprys: 1k6
parzyste - powodzenie
nieparzyste - niepowodzenie
☆wypada: 2, akcja udana; Cyprysowa Łuska oślepia Rokitnikowy Cierń piachem (celność obniżona o 2 na dwie tury)

Atak Rokiego: nieudany (0%), przerzut -> słaby (50%)
Unik Cyprys: udany (100%)
Ostateczny atak Rokiego: 50%-100%=-50%, ultra nieudany atakXD

Może i Cyprysowa Łuska miała piach w oczach, ale to nie powstrzymało jej od kolejnego sukcesu w tej bitwie. Co dokładniej się stało? Rokitnik ledwo na nią wskoczył - szylkretowa kocica zwinnie od niego odbiegła, unikając konfrontacji. Przy okazji rzuciła mu piaskiem w oczy, przez co na pewno będzie miał utrudnione zadanie w kolejnych turach walki, a sama już miała coraz lepszą widoczność.

Cyprys: lvl: 4 | S: 14 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 53/70 | W: 47/60-3=44/60
☆przerzuty 1/3
☆obniżenie celności o 2 przez jedną turę
- rana 2. stopnia: mocne obicie na piersi

Roki: lvl: 3 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 39/70 | W: 38/50-3=35/50
☆przerzuty 1/2
☆obniżenie celności o 2 przez dwie tury
- rana 1. stopnia: obicie na boku
- rana 1. stopnia: obicie na piersi
- rana 1. stopnia: delikatne obicie grzbietu

obrażenia są podgladowe c:

Cyprysowa Łuska - 2020-03-27, 21:56

Uniki nie były ani trochę satysfakcjonujące i kocicę coraz bardziej piekły pod skórą. Jednak to właśnie dzięki nim udawało jej się z lekka upokorzyć Rokitnika, chociaż musiała przyznać, że miał swoje umiejętności walki, którymi wywarł na niej jakieś wrażenie. Walka z nim była wyrównana, co sprawiało, że pomimo irytacji kocica nie traciła zapału aby mocniej mu dokopać. Kiedy udało jej się odskoczyć i tym razem celnie oślepi syna Mysiowąsej, wykrzywiła pysk w grymasie zadowolenia. Nie dość, że powoli sama odzyskiwała widoczność, to sam Rokitnik ją stracił! Wykorzystując ten fakt, rzuciła się w jego kierunku aby zadać silny cios. Nie hamowała swojej siły z impetem planowała uderzyć w jego bok łapami i przygnieść do ziemi, aby w ten sposób zagwarantować sobie zwycięstwo w krótkiej potyczce. Należało kocurowi nabić o wiele większą pamiątkę nić lekkie obicia!
Rokitnikowy Cierń - 2020-03-30, 23:58

Sparing przestawał być dla niego satysfakcjonujący - owszem, raz udało mu się zaatakować kotkę z pozytywnym skutkiem i dość dużą siłą, zaś ataki, które ona sama zadała jemu były nieporównywalnie słabsze, niemniej jednak w ostatecznym rozrachunku to szylkretka podczas tego starcia radziła sobie lepiej. W obecnej sytuacji, biorąc pod uwagę piach, który dostał się do jego oczu, utrudniając dostrzeżenie swojej przeciwniczki i przewidzenie jej zamiarów, najlogiczniejszym wyjściem było podjęcie próby uniku, sytuację komplikował jednak fakt większego doświadczenia kotki; mogąc poświęcić więcej czasu na treningi, była zapewne bardziej wytrzymała od niego, to oznaczało zaś, że przedłużanie starcia między nimi mogło działać na jego niekorzyść.
Ostatecznie zdecydował się odwrócić, nie zamierzając unikać ataku kotki, a jedynie ponownie rozpędzić się, wyskoczyć w górę i podjąć próbę uderzenia przednimi kończynami w jej grzbiet w momencie, w którym by na nim lądował - w końcu, by zaatakować jego bok, musiała zwrócić się w jego kierunku i w danym momencie była to najbardziej odsłonięta część jej ciała.

Bratkowa Łąka - 2020-04-09, 16:50

Atak Cyprys: krytyczny (150%), (13+14)-(8+12)=7, 7*1.5=11
Atak Rokiego: udany (100%), (17+13)-(5+10)=15

Tym razem obu wojownikom się udało i nawzajem sobie strzelili. Rokitnik, tak jak planował, uderzył Cyprys w grzbiet, zostawiając tam całkiem mocne obicie. Wojowniczka nie pozostała mu jednak dłużna i od razu uderzyła w jego bok, tym razem z całej siły. Kremowy kocur poczuł w uderzonym miejscu ból od obicia, zdecydowanie silniejszy niż wszystkie poprzednie siniaczki. Czy nadal będą kontynuować sparing?

Cyprys: lvl: 4 | S: 14 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 53/70-15=38/70 | W: 44/60-5=39/60
☆przerzuty 1/3
☆obniżenie celności o 2 z powodu utraty 2/3 W od następnej tury
- rana 2. stopnia: mocne obicie na piersi
- rana 2. stopnia: mocne obicie na grzbiecie


Roki: lvl: 3 S: 13 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 39/70-11=28/70 | W: 35/50-4=31/50
☆przerzuty 1/2
☆obniżenie celności o 2 przez jedną turę
☆obniżenie statystyk o 1/4 z powodu utraty 1/2 HP od następnej tury
☆obniżenie celności o 2 z powodu utraty 2/3 W od następnej tury
- rana 1. stopnia: obicie na boku
- rana 1. stopnia: obicie na piersi
- rana 1. stopnia: delikatne obicie grzbietu
- rana 1. stopnia: mocne obicie na boku*

wszystkie obrażenia są poglądowe c:

*obrażenie niepodglądowe: Cyprys uderzyła z całej siły

Cyprysowa Łuska - 2020-04-09, 22:21

Oczywiście. Kocica w dalszym ciągu nie była ani trochę usatysfakcjonowana. Co jej po kilku zadanych siniakach, które zejdą już następnego dnia, skoro Rokitnik zadał jej dwa silne ciosy? To, że już ich prawie nie odczuwała przez fakt samej odporności psychicznej i fizycznej to już inna sprawa. Nie hamowała się w swoim ciosie a i tak tylko delikatnie mocniej obiła bok kremowego kłaka, za to on dostał się na jej grzbiet obijając go nieco boleśniej niż pewnie ona mu bok. Syknęła cicho i położyła po sobie uszy na płask, gotowa skoczyć mu do gardła i tym samym sprowadzić do parteru jednak...Nie tylko on słabł. I kocicę zaczęło nawiedzać widmo zmęczenia, chociaż w ogóle tego nie okazywała. Nadal z napiętymi mięśniami oczekiwała kolejnego ruchu wojownika, wpatrując się w niego chłodnym, jadowitym spojrzeniem. Na jej pysku jednak malował się krzywy grymas, który Rokitnik mógł podpiąć albo pod kpinę, albo...Uśmiech. Interpretacje można było zostawić już jemu. Nie zamierzała sama wychodzić z propozycją zakończenia walki. Gdyby kocur ponownie zaatakował, nie pozostała mu dłużna i unosząc masywną łapę obrała sobie za cel jego głowę chcąc uderzyć w nią i w ten sposób ogłuszyć. Gdyby jednak tak jak ona oczekiwał jej ruchów chcąc to zakończyć, trzepnęła puchatym ogonem i prychnęła kąśliwie.
xx- Nieźle jak na chucherko.

Rokitnikowy Cierń - 2020-04-12, 02:39

Miejsce, które było celem ostatniego ataku szylkretki pulsowało bólem, który, choć znośny, nie powinien był wystąpić. Rokitnikowy Cierń podejrzewał, ze, obawiając się swojej przegranej, kotka włożyła w niego całą swoją siłę. Ta nie okazała się być imponująca, niemniej jednak mogła poskutkować koniecznością skierowania się do Malinowych Chaszczy i, tym samym, odwleczenia realizacji klanowych obowiązków przez kremowego wojownika.
- Mój wkład w to starcie również był satysfakcjonujący - odpowiedział jedynie, posyłając kotce skinienie głową. Walka między nimi była wyrównana, niemniej jednak kotka była wojowniczką dłużej, niż on sam, posiadała więc adekwatnie większą ilość doświadczenia; miała również więcej czasu, jaki mogła poświęcić na trening. Rokitnikowy Cierń nie wątpił, że gdy spotkają się za jakiś czas, by ponownie się zmierzyć, sytuacja ta ulegnie zmianie, a on pokona szylkretkę. Naturalnie, wątpił, by odbyło się to bez żadnych komplikacji, nie wątpił jednak w to, że jest w stanie przerosnąć córkę Suchej Gałązki. - Spotkajmy się za dwa księżyce. Jestem ciekaw, jak upływ czasu wpłynie na wynik następnego starcia - powiedział kotce, zdając sobie sprawę z tego, że będzie kontynuował trenowanie samego siebie tak, by w przyszłości stać się najlepszym z klanowych wojowników. Było to konieczne, by przysłużyć się Gromowi w stopniu, w którym sobie tego życzył. - Następnym razem jednak postaraj się zadawać ciosy, których skutkiem nie będzie konieczność zużycia medykamentów - powiedział kotce. Ich umiejętności okazały się być wyrównane, zaś wspólny sparing okazał się być dobrą formą treningu. Pozostawało czekać na rezultaty, jakie przyniesie następna.
Jeśli kotka nie próbowała go zatrzymać, odwrócił się, ruszając w kierunku obozu.

z/t

Cyprysowa Łuska - 2020-04-12, 20:26

Jak dobrze, że kocica nie słyszała śmiałych myśli Rokitnikowego Ciernia bo by go otwarcie wyśmiała. Mógł dążyć do doskonałości, mógł wierzyć, że będzie lepszy i załapie się do czołówki najlepszych wojowników w klanie; miał do tego warunki i umiejętności, jednak Cyprys nie zamierzała ułatwiać mu tej drogi. Zawsze będzie o krok dalej i wyżej, a gdy przyjdzie taka potrzeba - wyeliminuje go. Wystarczyło tylko spokojnie i cierpliwie czekać, aż syn Mysiowąsej za bardzo się rozpędzi i podwinie mu się łapa. Kwestia czasu. Kiedy kocur się odezwał i skinął jej łbem, wojowniczka wyprostowała się i splunęła na bok, poruszając wibrysami. Jej do satysfakcji było daleko, chociaż poobijała kocura - nie tak boleśnie jak chciała i zamierzała. Jej ostatni atak jednak zagwarantował zakończenie potyczki i przyszłą wizytę rudzielca u Truskawkowej Łapy bądź Malinowych Chaszczy. Również mu skinęła łbem jednak nieco sztywno. Niezbyt chciało jej się do tego przykładać tym bardziej teraz, kiedy uspokajała oddech. Uśmiechnęła się krzywo i drapieżnie na jego następne słowa.
xx- Zobaczymy. - wychrypiała w jego kierunku na pewne siebie słowa o następnej potyczce. Kocicy się na nie nie śpieszyło i już nawet nie chodziło o tchórzostwo. Po prostu nie chciała, aby ktokolwiek sobie coś ubzdurał przez jej częsty widok u boku tej marnej kupy kłaków. Oh, gdyby był kotką to z przyjemnością, a tak? No słuchaj, przykro mi. Chociaż Cyprys byłaby chyba ostatnią wojowniczką, którą koty mogły oskarżać o poszukiwanie dla siebie partnera, wolała dmuchać na zimne. Taka Sucha Gałązka mogłaby już sobie coś ubzdurać i żądać śmielej pierwszych wnuków. Jak dobrze, że na razie udawało się Cyprysicy ją spławiać. - A co? Jesteś taki delikatny abym musiała uważać? Nie rozśmieszaj mnie. - zakpiła szczerząc ostre kły w jego kierunku jednak jakby...nieco przyjaźniej? Cóż, niech to sobie odbiera jak chce, Cyprys jednak władowała w te słowa mniej jadu niż mogła, naprawdę. Pstryknęła karkiem i przejechała językiem po karku wygładzając sierść na nim. Znalazł się delikatny kwiatuszek. Oj, naprawdę kusiło aby skopać mu zad już o wiele porządniej niż teraz. Nie zatrzymała go kiedy zaczął odchodzić, nawet nie rzuciła w jego kierunku ochłapami pożegnania. Jeszcze czego, nie będzie za nim wołać i płakać. Nie ona.Sama odwróciła się i totalnie zapominając o istnieniu kocura, podeszła do drzewa i zaczęła ostrzyć swoje pazury. Kiedy skończyła udała się na polowanie i dopiero jak się porządnie ściemniło jej masywne cielsko zawitało do obozu z krukiem w pysku.

[zt]

Huraganowy Szum - 2020-06-17, 19:44

Biegała, zamierzając przy okazji na coś zapolować. Jej życie jako wojownik pod względem obowiązków nie zmieniło się aż tak - wciąż uczęszcza na patrole, poluje, przestrzega Kodeksu.. Tylko treningu nie ma! Huraganowy Szum zastanawiała się czasami nad jakimś treningiem i tym, czy Trzmiela Gwiazda jej kogoś przydzieli, ostatecznie dochodząc do wniosku, że na razie nie ma takiej potrzeby, aby koniecznie mieć terminatora pod swoimi łapami. Miała więc całkiem sporo wolnego czasu, który wykorzystywała na przeróżne sposoby - zagadywała jakieś koty, zaczepiała, rozmawiała z tymi, których już zna czy też wychodziła na jakieś spacerki, nie omijając również granic, bo a nuż natrafi na kogoś fajnego jak Różana Łapa czy Niedźwiedzi Kieł. Tym razem jednak wyszła z obozu bez żadnego planu, po prostu biegnąc tam, gdzie ją łapy poniosą. Rozglądała się po wszystkich drzewach, roślinach, kwiatkach i innych ciekawych roślinkach, na które natrafiała. Przeszłą przez Szare Głazy, z którymi już wcale nie musi się tak utożsamiać - skończyły się żarty, że założy tam sobie legowisko. A były w sumie całkiem fajne! Dalej, nieco oderwana od rzeczywistości, znalazła się przy Kępie Drzew, gdzie na chwilę zatrzymała się, aby za pomocą zmysłów sprawdzić, czy nie kryje się tutaj jakaś zwierzyna.

[Borsucza Łapa]



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group