To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Rzeki - Piaszczysta Mielizna - zachód

Muszelkowa Łapa - 2020-08-06, 13:53

Dziękuję, Skrzące Słowo – podziękowała grzecznie za jego pochwałę, uśmiechając się promiennie. Wyglądało na to, że bury kocur lubił rozsądne koty, co zanotowała sobie gdzieś z tyłu głowy. Zbytnio ją to nie zdziwiło, w końcu musiał być wzorowy, skoro tak szybko został wojownikiem. W dodatku pamiętała jak przychodził do Chruśniaka przynosząc im jedzenie, a to chyba wykraczało poza normalne obowiązki wojownika. Chociaż co do tego nie była pewna. Jeszcze musiała wiele nauczyć się o systemach działających w klanie. Mimo wszystko było to o wiele bardziej skomplikowane, niż myślała na początku.
Oh, czyli posiadałeś dwóch mentorów, ale mimo to tak szybko przeszedłeś trening? Imponujące! – skomentowała przekrzywiając główkę. Nie spotkała jeszcze żadnych z jego mentorów, ale chciała wiedzieć co jest na rzeczy z Sokolim Skrzydłem... albo może po prostu jest leniwy. Niczego nie wykluczała.
Szła nadal powoli za kocurem, starając się utrzymać jego tempo i w międzyczasie rozglądając się po miejscach, które mijali. Jednak kotka z natury nie lubiła ciszy, tym bardziej jak spędzała czas z innymi kotami. Bycie w niezręcznej sytuacji było jak coś co unikała jak okna, w końcu nikt nie wspominał niezręcznych chwil z innymi kotami, a przynajmniej nie ona.
Trochę mi smutno, że jedynym, kto przyszedł na ceremonię był Skała, najpewniej reszta jest chora – zaczęła smutno, spoglądając w stronę obozu. Musiała w końcu zacząć jakiś temat, a rozmowa o rodzinie brzmiała dobrze, skoro jeszcze nie wiedziała z jakiego miotu pochodził kocur idący koło niej. – A twoje rodzeństwo, Skrzące Słowo? Też jest już wojownikami?

Skrzące Słowo - 2020-08-11, 18:00

Dużo trenowałem samodzielnie. Podejrzewam, że to przez to — przyznał. Z Sokolim Skrzydło przez dużo czasu nie ruszył nic poza tym, co już umiał, choć wiedzę posiadał wtedy nieco większą niż rangi i ich obowiązki - znał historię klanów, wiedział jak się łowi, jak poluje. Po zmianie mistrza na Bursztynowy Wschód poszło już z górki, w gruncie rzeczy. Skrzące Słowo bardzo dużo poświęcał na naukę i doskonalenie swoich umiejętności i to prawdopodobnie przez to właśnie ukończył trening tak szybko, pomimo pewnych niedogodności i przeciwności losu.
Część tak. Dwóch braci. Gorzka Łapa jest jeszcze terminatorką, a pozostała czwórka przepadła — w tym niestety także i Wieczór, który chorował. Skrzące Słowo liczył na to, że bratu nic nie jest i że nic głupiego mu do głowy nie przyszło. Jeśli już zdecydował się uciec z klanu, to przynajmniej wtedy, kiedy był już w pełni zdrowy i miał jakiekolwiek szanse na przetrwanie.

Skrzące Słowo - 2020-09-30, 18:34

***

Skrzące Słowo wykonywał swoje obowiązki, wiadomo, jak zawsze, ale tego dnia, gdy było wyjątkowo ciepło, zdecydował się na spacer, zamiast na drzemkę. Wybrał się więc w okolice Piaszczystej Mielizny, gdzie usiadł i napawał się świeżym powietrzem, które o tej porze roku było wyjątkowo... rześkie. Przypominało mu jego pierwsze chwile w obozie klanu rzeki, jego pierwsze samodzielne treningi, jeszcze jako kociak. Urodził się o tej porze roku, więc nic dziwnego, że miał do niej pewien... sentyment.

Śliwkowa Pestka - 2020-10-03, 13:21

W jej dni ponownie weszła rutyna - jednak ta przyjemna i tak bardzo znana Śliwkowej Pestce. Nie były to zlewające się w jedną, szarą i przygnębiającą masę dni w które działo się tyle co nic, a sama czarno-biała jedynie się jednoczyła z przemoczonym od łez mchem, nie mając siły nawet na porządny posiłek. Kotka wróciła do formy ponownie wykonując pracy za co najmniej kilka kotów! Nic więc dziwnego, że częściej szło ją spotkać poza niż w obozie - i tak też było tym razem. Postanowiła po polowaniu przejść się na zachodnią część Piaszczystej Mielizny by możliwie złowić parę, jednak jej głównym postanowieniem było pływanie. Dawno tego nie robiła dla przyjemności, a musiała przyznać, że pływanie było czymś odprężającym. Gdy spokojnie wchodziła do wody u zanurzała się na moment pod jej powierzchnią czuła, jak ogarnia ją spokój a jej mięśnie się rozluźniają w niezwykle przyjemny sposób. Mogła też połączyć przyjemne z pożytecznym, w końcu przed pływaniem mogła zapolować i donieść co nie co na stos. Gdy przyszła w obrane wcześniej miejsce nikogo nie było. W powietrzu unosił się przyjemnie rześki zapach chłodnej wody, a w oddali warczały przejeżdżające niedaleko potwory biegnące po Grzmiącej Ścieżce, jednak ich wrzaski były ledwie echem. Przyjemnie chłodny muł przy samym brzegu rzeki wchłaniał w siebie łapy koteczki, która po chwilowym rozglądaniu się; weszła do wody chwilę krocząc przez wyczuwalny pod łapami grunt, jednak im dalej szła, tym mniej było trzcin i innych glonów, a co za tym szło - i mniej wyczuwalnego gruntu. W końcu odbiła się od niego i zaczęła powoli machać łapami tym samym zaczynając płynąć z lekko uniesionym łebkiem na którym malował się spokój. Chwile przed przybyciem w to miejsce Skry, Śliwka postanowiła na moment zanurzyć się w nieco mętnawej wodzie przez co na powierzchni zostały tylko charakterystyczne okręgi. Czuła jak lekki prąd muska jej boki, jak porusza jej sierścią, jak bąbelki wydychanego przez nos powietrza prześlizgują się po sierści na jej mordce czy wąsach. Poczuła się rozluźniona i wolna od swoich problemów. Mogłaby tu zostać aż do końca, jednak...Oh, czuła jak w jej płucach zaczyna brakować powietrza. W końcu wynurzyła się i ruszyła ku brzegowi z zamkniętymi ślepiami. Gdy powoli dotykała łapami dna, otworzyła oliwkowe oczy i przed nią na brzegu ukazał się...Skrzące Słowo! W zaskoczeniu wciągnęła nosem wodę przez co zachłysnęła się i kaszlnęła parę razy, od razu stając na równe łapy na nieco grząskim mule pod łapami, tym samym wynurzając znaczną część swoich pleców, łopatek i łba nad powierzchnie wody. Poczuła się nieco...zażenowana, przez co w zakłopotaniu wodziła wzrokiem wszędzie, tylko nie po kocurze. Piekły ją uszy, swędziała skóra na policzkach. Wbiła spojrzenie gdzieś w bok i powoli wyszła z wody.
xx— W-witaj, Skrzące Słowo... — rzuciła cicho i delikatnie, ustając na brzegu dużo z boku od niego by się otrzepać z wody, która skapywała z jej futra grubymi kroplami. Tak się kończy jak ktoś chce się odprężyć - jeszcze większym stresem!

Skrzące Słowo - 2020-10-24, 09:52

Siedząc w spokoju i kontemplując nad swym losem, niespodziewanie do jego uszu dotarł... dźwięk kaszlu, który to przerwał tak przyjemną ciszę. Odruchowo w zasadzie odwrócił głowę w stronę, z której dobiegał hałas, a jego żółtym ślepiom ukazała się Śliwkowa Pestka. Nim jednak zdążył zareagować i jakkolwiek jej pomóc, ta już się uspokoiła i wydawała się być w porządku.
Dzień dobry, Śliwkowa Pestko. Wszystko dobrze? — zapytał, mimo wszystko, uprzednio się, rzecz jasna, witając, gdyż byłoby to bardzo nieuprzejme, gdyby tego nie zrobił.
Nie miał nic przeciwko towarzystwa wojowniczki. Wręcz przeciwnie! Naprawdę ją lubił i cieszyło go, że będzie mieć chwilkę, by móc z nią pomówić. Widział, że swego czasu dość dużo swych wolnych chwil poświęcała Sokolemu Skrzydłu i towarzyszyła mu na ceremoniach, a od niedawna już tego nie robiła. Ciekaw był, cóż takiego się stało, czy kocica przejrzała na oczy i dostrzegła, jak niewartym jakiejkolwiek uwagi kotem jest niebieski kocur, ale nie zamierzał o to pytać. Nie bezpośrednio i nie teraz. Byłoby niegrzeczne.
Co u ciebie? Masz kogoś pod swoją opieką, odkąd wytrenowałaś Gęsipiórego?

Śliwkowa Pestka - 2020-11-09, 19:43

xx— T-tak, tak, już dobrze — zapewniła, unosząc lekko kąciki mordki, aby upewnić kocura, że...No, wszystko w jak najlepszym porządku, a po cóż innego? Prawda była jednak taka, że wcale nie było dobrze. Gardło ją drapało i piekło od kaszlu i faktu, że woda je podrażniła wywołując przy tym kaszel i...Zamykając czarno-białą w niekończącym się kole bólu i niezadowolenia. Nie mówiąc już o tym, że przełyk również ją bolał jak i nos, chociaż ten znacznie mniej. Nadal miała nieprzyjemne wrażenie wyciekającej wody z nosa, co nie było ani komfortowe, ani tym bardziej wizualnie przyjemne. Uh! Kiedy doprowadziła się do stanu w miarę porządnego i przejechała parę razy językiem po sierści na piersi, grzbiecie i mordce a przy tym i jednej z łap; uznała, że powinno być dobrze. Najpewniej dalej i tak by wewnętrznie panikowała gdyby nie słowa Skrzącego Słowa, które skutecznie wyrwały ją z...cóż, tego co zawsze; wewnętrznej destrukcji.
xx— Owszem, mam — mruknęła — Koperkową Łapę i Chmurną Łapę. K-koperek do szkolenia otrzymałam niedawno. A ty? Szkolisz już kogoś? — z przykrością musiała stwierdzić, że ona tak burego nie obserwowała jak on ją, skoro zdołał zauważyć nagły chłód między nią a Sokolim Skrzydłem. Stąd również to pytanie zakończone lekko uniesioną brwią i ciekawskim błyskiem w oliwkowych ślepiach kocicy.

Skrzące Słowo - 2020-11-29, 21:20

Uniósł kącik warg w delikatnym uśmiechu na zapewnienie kotki. Zadławienie się wodą musiało być dla niej doprawdy żenującym wydarzeniem, zwłaszcza przy świadkach, ale Skrzące Słowo jej nie oceniał. Mogła być po prostu nieuważna i zlęknąć się na jego widok. Na pierwszy rzut oka nietrudno pomylić go z jakimś drapieżnikiem, chociażby przez atletyczną budowę ciała. Nie zamierzał się jednak nad tym rozwodzić, bo tak naprawdę nie było nad czym.
Chmurna Łapa chyba nieco wycofała się z życia klanu. A jak idzie Koperkowej Łapie? Na treningach jest równie pyskata i niegrzeczna? — zapytał, podłapując temat. Z Chmurną Łapą miał do czynienia, gdy była jeszcze kociakiem, potem kojarzył jedynie, że siadała na ceremoniach obok Płonącego Nieba. Koperkową Łapę natomiast miał nieprzyjemność poznać osobiście i bynajmniej nie zrobiła na nim najlepszego wrażenia. Cieszył się trochę, że trafił na jej mistrzynię, bo mógł jej donieść o karygodnym zachowaniu terminatorki.
Aktualnie mam Żwirową Łapę i Jeziorną Łapę. Kleszczowa Łapa zniknął z klanu, zupełnie jak Wzburzona Łapa — odpowiedział. Lista jego uczniów nie była zbyt... zadowalająca i tak naprawdę trenował tylko Jeziorną Łapę, gdyż Żwirowa Łapa chorował, albo ściemniał aby unikać treningów, ale... cóż, zawsze to coś.

Śliwkowa Pestka - 2020-12-26, 01:30

xx— Oh, jest jeszcze Warkocząca Łapa, szkolę go od niedawna, ale sprawia wrażenie naprawdę pojętnego terminatora i czuje, że będzie z niego dobry wojownik. — mruknęła już nieco spokojniej, chociaż odrobinę speszyła się zapominając o jednym z trójki swoich obecnych terminatorów z czego tak naprawdę tylko on w miarę regularnie pojawiał się na treningach. Nie była o to jednak zła - była wyrozumiałą mistrzynią i nie naciskała na swoich terminatorów. Jeżeli ci nie mieli siły bądź humoru - rozumiała i słuchała. Chyba, że ktoś specjalnie się nie zjawiał, oj, wtedy byłaby na pewno o wiele mniej przyjazna niż zazwyczaj. — Chmurna Łapa po prostu potrzebuje c-czasu i cierpliwości. A co do Koperkowej Łapy, o-oh...Ma ciężki charakter, a-ale liczę, że złapiemy wspólny kontakt. — westchnęła a w jej oczach błysnęło zmęczenie. Nigdy nie miała do czynienia z kimś tak trudnym i niedostępnym. Nawet Pajęcza Noga była o wiele prostsza! Chociaż ogromna różnica między tymi dwiema kotkami była taka, że Pająk nie była wredna, a po prostu nieświadoma; a Koperek? Śliwkę bolała głowa na myśl co mogła robić poza treningami.
xx— Jak idzie jej trening? Z tego co wiem, przejąłeś go niedawno, p-prawda? Prowadziłam jej nauki i...Na pewno pod twoim okiem zostanie wyszkolona na wspaniałą wojowniczkę. — Skrzące Słowo był mądrym i opanowanym kocurem, więc młoda Jezioro miała idealnego kota na swojego mistrza i wzór, tym bardziej, że jedyny wzór kocura jaki mogła mieć przez większość swojego życia to był...Wietrzny Wąs, który zresztą zniknął bez śladu jakiś czas temu.

Skrzące Słowo - 2021-01-04, 01:22

- Dobrze to słyszeć - odparł ze spokojem. Klan Rzeki potrzebuje młodych, ambitnych wojowników takich jak Warkocząca Łapa, czy Jeziorna Łapa. Choć raczej nikt nie mógł się z nim równać, to jednak były jednostki, które starały się chociaż w połowie tak jak on. Nieważne jak bardzo by chciał, sam nie udźwignie na swoich barkach klanu i pomoc mu się przyda. Najlepszy może być tylko jeden, to oczywiste, ale, cóż, dobrzy też się przydadzą.
- Koperkowa Łapa jest niewychowana. Potrzeba jej przede wszystkim dyscypliny, więc zwróć proszę na to uwagę podczas waszych treningów - mruknął na wzmiankę o niebieskiej kotce. Chmurna Łapa potrzebowała cierpliwości, w porządku, ale Koperkowa Łapa potrzebowała twardej łapy. Musiała zrozumieć gdzie jest jej miejsce i jak nie należy się zachowywać.
- Jej trening idzie dobrze, choć faktycznie spotykamy się od niedawna. Jeziorna Łapa jest zdolna, szybko pojmuje nowe rzeczy - odpowiedział, wypinając dumnie pierś. Oczywiście, że pod jego okiem wyrośnie na wspaniałą wojowniczkę. Nie widział innej opcji.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group