To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Rzeki - Piaszczysta Mielizna - zachód

Zamglony Świt - 2019-05-01, 17:21

//no to się porobiło XD

Zamiast zwierzyny przedemną wyskoczył borsuk. Wielgaśna czarno-biała kula futra. Nastroszyłam futro przerażona. Od razu zaczęłam jak najszybciej uciekać - Fiołek! Trutek! - krzyczałam, aby ostrzec rodzeństwo. Byli tutaj gdzieś blisko - Borsuk! Uciekajcie - wrzask. Miałam nadzięję, że nic im się nie stanie. Pobiegłam pędem w stronnę drzew. Z tego co wiedziałam Borsuki były silne, ale nie za szybkie. Zobaczymy czy jestem szybsza. I miejmy nadzieję, że bydlak nie umie włażić na drzewa.

Fiołkowe Wzgórze - 2019-05-01, 17:52

Fiołkowa łapa za to wypatrzyła zaskrońca wijącego się w małej kępce trawy. Kotka trochę się zdziwiła na widok gada,ale też nie miała co narzekać. Teraz musiała spróbować go jakoś złapać,i oczywiście taki też miała zamiar. Kotka przed tym jeszcze tylko przypomniała sobie wskazówki na temat polowania,które Śnieżne serce mówiła jej na treningu,a po tym przystąpiła do działania. Ustawiła się tak aby wiatr wiał w kierunku jej pyszczka,następnie zgięła łapy w taki sposób aby brzuch był blisko ziemi,ale też aby po niej nie szorował,a głowę i ogon zrównała z linią grzbietu. Skradała się tak przez chwilkę i już miała zamiar skoczyć w kierunku gada,kiedy to usłyszała przeraźliwy krzyk Zamglonego świtu. Siostra krzyczała do nich aby uciekali. Niedaleko Zamglonej ujrzała też wielkie i grube cielsko należące do Borsuka. Córka Gilowego gardła momentalnie się przeraziła. Wystraszyła się że zwierzę zrobi krzywdę Zamglonej,Trutkowi i jej,ale nie miała innego wyjścia niż ucieczka. Nie była też wystarczająco silna aby sobie poradzić, więc również czmychnęła w kierunku drzewa w celu wdrapania się na nie,raczej jej się to uda,ponieważ drapieżnik był dość daleko od niej.
Trujący Liść - 2019-05-01, 19:39

Trzeba przyznać że kocur nie miał dzisiaj szczęścia co do zwierzyny. Ciekawe, czy był to po prostu pech, czy robił coś źle. Nie zawracając sobie głowy zbędnymi myślami, skupił się i ponownie zaczął węszyć, tym razem starał się stawiać cichsze kroki. Jednak zapewne na niewiele by to się zdało, bowiem usłyszał krzyki siostry. Świetnie, teraz na pewno niczego nie złapie, bo cała zwierzyna została spłoszona przez krzyki Zamglonego Świtu. Gdy jednak usłyszał słowo "Borsuk" zrozumiał że te krzyki nie były tylko kaprysem siostry, lecz ostrzeżeniem. Nie tracąc czasu pobiegł w stronę pobliskich drzew w celu wdrapania się na jedno z nich. Miejmy na nadzieję że biało-czarny ssak nie należy do szybkich, ani też takich, którzy lubią wspinać się po drzewach.
Łaciate Futerko - 2019-05-04, 01:07

Ucieczka Zamglonego Świtu: 12
Pogoń Borsuka: 9
12>9
Ucieczka udana

Kocica od razu po zobaczeniu borsuka zaczęła uciekać, niespecjalnie mając ochotę na śmierć. Nic w tym dziwnego, w tym wieku mało komu spieszyło się do piachu. W każdym razie, udało jej się zwiać i zgubić trop drapieżnika, oby na dobre.

Zamglony Świt lvl: 3 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 60-5=55/60
○ przerzuty 0/2

Borsuk nawet nie zdawał sobie sprawy z obecności Fiołkowej Łapy, toteż jej ucieczka była bezcelowa i mogła się ona skupić na złapaniu zaskrońca, ale skoro już zdecydowała się wdrapać na drzewo to... cóż, udało jej się. Nic jej w tym nie przeszkadzało.

Fiołkowa Łapa lvl: 1 | S: 2 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 50 | W: 50-4=46/50

O obecności Trującej Łapy drapieżnik także nie miał pojęcia, więc była to kolejna bezcelowa ucieczka, ale cóż zrobić. Skoro wszyscy pragną uciekać w popłochu przed praktycznie nieistniejącym zagrożeniem, to niechaj i tak będzie.

Trująca Łapa lvl: 1 | S: 4 | Zr: 3 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 50 | W: 50-3=47/50


Zamglony Świt - 2019-05-05, 15:06

Udało mi się wskoczyć na drzewo. Moje srebrne futro było nastroszone, a pazury wystawione i mocno wbite w korę, Nawet nie zauważyłam, że zgubiłam go. Patrzyłam w dół przerażonymi zielonymi oczami, ale nigdzie go nie było. Fuknęłam i mocno trzepnęłam ogonem z tych złych emocji. Upewniłam się czy na pewno nie ma tutaj czarno-białego zwierza i zeskoczyłam na miękką trawę - Fiołek? Trutek? - zawołałam trzymając się blisko drzewa - nic wam nie jest? - zawołałam po raz drugi. Poczekałam, aż ich zobaczę i idąc w przeciwną stronę ''ucieczki przed borsukiem'' zaczęłam znów polować. Ustawiłam się na ugiętych łapach tak jak wcześniej pod wiatr i próbowałam wywęszyć, zauważyć lub usłyszeć zwierzynę. i miejmy nadzieję, że będzie to zwierzyna, a nie kolejny borsuk...
Fiołkowe Wzgórze - 2019-05-07, 19:39

Gdy udało mi się wskoczyć na drzewo,to zaczęłam gorączkowo rozglądać się za Mgłą i Trutkiem. Okazało się że obojga bezpiecznie siedziała sobie na drzewie,toteż nie musiałam się tak o nich martwić. Po chwili sytuacja wydawała się już trochę mniej skomplikowana,i można było przejść do polowania,więc rozglądnęłam się jeszcze i zeskoczyłam zwinnymi susami z wysokiego drzewka dając przy tym znak skinięciem ogona,iż rodzeństwo również może zejść i zabrać się za polowanie. Swoją drogą to bardzo wystraszyłam się tego borsuka...nie bałam się za bardzo o siebie,a o moją srebrną siostrzyczkę i czekoladowego bliźniaka...ale teraz już chyba wszyscy byli bezpieczni?
- Nic mi nie jest...chyba jest już bezpiecznie i możemy zejść na dół - mruknęłam szybko a po tym sama zaczęłam szukać czegoś do upolowania. Nastawiłam uszu i zaczęłam cichutko dreptać w kierunku krzaków

Trujący Liść - 2019-05-07, 22:15

Gdy upewnił się że borsuk nie zagraża mu, ani żadnej z jego sióstr, mógł zejść z drzewa. Jednak zanim to zrobił, rozejrzał się trochę z góry, a nóż coś uda mu się wypatrzeć. Jednak po dłuższej chwili postanowił zaskoczyć z drzewa. Gdy był już na ziemi, spojrzał tylko na drzewa, wśród których mogły kryć się jego siostry. Stał tam chwilę, aby te mogły zobaczyć że nic mu nie jest, nie odzywał się, gdyż nie chciał spłoszyć zwierzyny. O ile wogóle jakaś jeszcze tutaj została po niedoszłym aktaku ogromnego ssaka. Ruszył przed siebie dopiero po paru uderzeniach serca, ponownie rozglądając się za jakąś zwierzyną. Nastawił uszy, wyszukując najcichszego dźwięku. Starał się także stawiać cichsze kroki. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Oby tylko nie natrafił na nowego, ogromnego znajomego Zamglonego Świtu.
Łaciate Futerko - 2019-05-09, 18:04


Tym razem Zamglony Świt miała o wiele więcej szczęścia niż poprzednio. Mogła się teraz poczuć jak Borsuk, którego przed chwilą widziała, albowiem to ona teraz wpatrywała się w zwierzynę, a konkretniej to w wiewiórkę, która siedziała sobie pod pobliskim drzewem i wesoło coś skubała, nie wiedząc, że lada moment jej żywot może się skończyć.

Zamglony Świt lvl: 3 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 55/60
○ przerzuty 0/2

Tymczasem Fiołkowa Łapa nie była w stanie znaleźć zwierzyny... a przynajmniej żywej. Dojrzała ona bowiem resztki małego gryzonia, dokładnie to myszy, a towarzyszył jej zapach borsuka, jeszcze świeży. Czy te czarno-białe bestie grasowały po rzecznych terenach w większych ilościach? Drapieżnika nigdzie w pobliżu nie było, przynajmniej nie tego, który przed chwilą jadł, ale zdecydowanie nie był to najlepszy prognostyk.

Fiołkowa Łapa lvl: 1 | S: 2 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 50 | W: 46/50

Trująca Łapa za to miał najmniej szczęścia ze wszystkich, albowiem nie był on w stanie nic znaleźć i tak jak przed chwilą Zamglony Świt została zauważona przez borsuka, tak teraz ten sam los spotkał syna Gilowego Gardła. Jedyne co mu pozostało, to uciekać, albo stanąć w szranki z bestią, choć pamiętać należy że jest on w tej gorszej sytuacji, albowiem przeciwnik dostrzegł go pierwszy. Tym razem nie był to jednak ten sam osobnik, tym razem był to nieco masywniejszy samiec.

Trująca Łapa lvl: 1 | S: 4 | Zr: 3 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 50 | W: 47/50

Borsuk S: 25 | Zr: 12 | Sz: 7 | HP: 95 | W: 60

Zamglony Świt - 2019-05-10, 13:43

Ku mojemu zadowoleniu zobaczyłam, że nie patrzę na borsuka, ale na wiewiórkę. Beztrosko siedziała sobie obok drzewa nie zauważając mnie - przynajmniej na razie. Przez mój umysł przeszły same pozytywne wspomnienia. Wiewiórka - nazywana przeze mnie "rudą kitą" była moją pierwszą upolowaną zdobyczą. Czas tak szybko leciał...
Wykrzywiłam pyszczek w uśmiechu i przerzucając siłę na tylnie łapy, podeszłam kawałek do rudego gryzonia uważając, aby nie wydać żadnego dżwięku. Plan był prosty. Miałam podejść, wycelować, skoczyć i zabić. Zobaczymy czy mi się uda. Tak też zrobiłam. Wycelowałam i skoczyłam.

Fiołkowe Wzgórze - 2019-05-10, 16:40

Buszowałam właśnie wśród krzaków w poszukiwaniu zwierzyny...aż nagle moje nozdrza wyłapały bardzo dziwny zapach. Był on bowiem zmieszany. Mysz zmieszana z czymś dziwnym...czymś czego sama na początku nie dawałam rady rozszyfrować. Jednak po chwili zorientowałam się że to był zapach borsuka. Tak. Tego wielkiego drapieżnego zwierzęcia które przed chwilą próbowało zjeść moją siostrę. Na szczęście Mglistej udało się uciec...co mnie też bardzo cieszy,ale kolejny trop nie prowadził do niczego dobrego. Intuicja kazała mi opuścić to miejsce,lecz sama nie byłam pewna czy drapieżne zwierzę jest gdzieś blisko czy też nie,a z racji tego skręciłam po prostu w innym kierunku. To była najlepsza opcja,bo ani nie zostanę zaatakowana,ani też nie ściągnę zagrożenia na przyjaciół. Po chwili takiej wędrówki stwierdziłam iż jestem już całkiem bezpieczna...a co z tym idzie mogę zacząć polować od nowa. Nie czekając ani chwili dłużej postawiłam dwa orientalne uszyska i zaczęłam wciągać nosem powietrze aby ocenić czy coś dobrego jest w pobliżu.
Trujący Liść - 2019-05-10, 17:21

Kocur ponownie nie miał szczęścia. Można nawet rzecz że było znacznie gorzej niż poprzednio, ponieważ nie dość że nie znalazł zwierzyny, to sam mógł się stać zwierzyną łowną. Na jego nieszczęście został wypatrzony przez borsuka. Wielka czarno-biała bestia właśnie wpatrywała się w niego swoimi małymi czarnymi ślepiami. Stanął jak wryty z nastroszoną sierścią, nie mogąc ruszyć się z miejsca. Po dłuższej chwili w końcu jednak zdecydował się na ucieczkę. Skierował się w przeciwną stronę od ostatniego miejsca rozdzielenia z siostrami, aby borsuk nie dopadł też ich. Czekoladowy biegł ile sił w łapach, nie oglądając się za siebie i wbiegł między pobliskie drzewa. Miejmy nadzieje że ogromy ssak nie jest najlepszym biegaczem.
Łaciate Futerko - 2019-05-13, 20:18


No niestety. Albo była to kwestia braków w wiedzy, jeśli chodzi o polowanie, albo po prostu los nie był sprawiedliwy. Wiewiórka bez problemu wyczuła kocicę i rzuciła się do ucieczki, biegnąć w kierunku najbliższego drzewa, zupełnie jakby nie mogła wspiąć się na to, przy którym obecnie była. Zamglony Świt miała oczywiście szansę ją złapać, ale kto wie, czy się uda.

Zamglony Świt lvl: 3 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 55-3=52/60
○ przerzuty 0/2

Kotka nie zagłębiała się dokładniej w źródło zapachu. Ot, rozpoznała borsuka i tyle, jakby nigdy nic przeszła do dalszego polowania. Nie był to taki zły pomysł, choć nieco ryzykowny, zwłaszcza że czarno-biały drapieżnik najwidoczniej spłoszył całą okoliczną zwierzynę, aczkolwiek córka Gilowego Gardła nie mogła nic znaleźć. Może to po prostu wina miejsca? Możliwe.

Fiołkowa Łapa lvl: 1 | S: 2 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 50 | W: 46/50

Ucieczka Trującej Łapy: 8
Pogoń borsuka: 9
8>9
Ucieczka nieudana

Atak borsuka - 150% 「krytyczny!」 → 「(12 + 25) - (8 + 3)」*1½ = 39

Niestety, Trująca Łapa nie miał tyle szczęścia co Zamglony Świt i nie zdołał uciec przed borsukiem. Drapieżnik okazał się być od niego szybszy. Uderzył on w kocura z niesamowitą siłą, po czym wbił zęby w jego szyję, pozostawiając bardzo głębokie, krwawiące ślady po zębach. Oprócz tego, syn Gilowego Gardła został przez borsuka przewrócony i przyciśnięty do ziemi, a podczas zderzenia z czarno-białym przeciwnikiem, oberwał także w głowę. Nie wyglądało to za dobrze.

Trująca Łapa lvl: 1 | S: 4 | Zr: 3 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 50-39=11/50 | W: 47-5=42/50
○ od następnej tury statystyki obniżone o ½ z powodu spadku HP
○ celność obniżona o 2 na dwie tury z powodu uderzenia w głowę
• rana 3. stopnia: bardzo głębokie, krwawiące rany po zębach na szyi (w pierwszej kolejce -5HP, potem -3HP aż do końca walki i po -1HP do zatamowania przez Medyka)

Borsuk S: 25 | Zr: 12 | Sz: 7 | HP: 95 | W: 60-5=55/60

Fiołkowe Wzgórze - 2019-05-13, 21:06

Szłam sobie nadal przez las i coraz mniej podobała mi się zaistniała sytuacja. Było dziwnie cicho. Cicho i spokojnie? Czułam taki dziwny niepokój...który z pewnością nie wróżył niczego dobrego...a był zapewne spowodowany bliskim zapachem borsuka. Czułam się coraz bardziej niepewnie na tym polowaniu,i miałam ochotę wrócić już do obozu...ale...ale nie planowałam się nigdzie ruszać bez Zamglonego świtu i Trującej łapy. Tak. Najpierw ich poszukam a potem najbezpieczniej będzie wrócić do obozu. Podumałam przez chwilkę a potem ruszyłam za zapachem mojego czekoladowego braciszka. Wydawało mi się iż Trutek nie mógł odejść jakoś bardzo daleko. Najzwyczajniej musiałam go jeszcze trochę poszukać,więc stawiałam małe kroczki dreptając sobie przed siebie a przy tym nadal rozglądałam się za bratem. W pewnym momencie mój ciemny nosek wychwycił dziwny zapach. Był to zapach krwii!!! Razem z krwią był zmieszany zapach Trutka i borsuka...a ja? Ja pomimo mojej słabej siły musiałam mu pomóc. Stałam przez chwilę w osłupieniu patrząc się jak drapieżne zwierzę próbuje skrzywdzić czekoladowego syna Gilowego gardła. Nie mogłam już na to dłużej patrzeć...po prostu nie mogłam.
-Zostaw go!!! - z mojego gardła wypadło groźne syknięcie a po tym skoczyłam i otworzyłam pyszczek w celu uczepienia się karku borsuka. Ja wiedziałam że teraz czeka mnie odejście do Gwiezdnego klanu i żałuję...żałuję że już nigdy nie potrenuję ze Śnieżnym sercem...żałuję że nie wywołam uśmiechu na pyszczku Zamglonego świtu. Żałuję też iż nie będę mogła porozmawiać z tymi którym to obiecałam. Ale jedno jest pewne. Nie zostawię swojego brata na pastwę losu.

Łososiowa Łuska - 2019-05-13, 21:43

dzień dobry.

Czy fakt, że Łososiowa Łuska szukał ziół w okolicy Grzmiącej Rzeki mógł w jakiś sposób przechylić szalę zwycięstwa na stronę mocujących się z borsukiem terminatorów? Być może. W pysku miał jednak jedynie kilka liści pokrzywy, które na nic nie zdadzą się podczas łatania ran, a jego złamana łapa z całą pewnością nie pomoże mu w szybkim przedostaniu się do obozu po motek pajęczyny. Mimo to jednak była szansa, że przynajmniej odwlecze w czasie czyjąś śmierć. A ta chyba zbliżała się wielkimi krokami, bowiem poczuł nieprzyjemne ukłucie przeczucia, które kazało mu porzucić właśnie znalezioną kępkę lawendy i ruszyć szybkim krokiem w stronę Piaszczystej Mielizny; im bliżej był tym wyraźniej czuł zapach krwi, kotów i borsuka, słyszał też szamotaninę i wściekłe syknięcia. Wypluł te kilka liści pokrzywy, na czarny las, zawsze mógł zebrać ich więcej i przyspieszył na tyle, na ile pozwalała mu jego niepełnosprawność. Widząc co się dzieje od razu dokonał szybkiej analizy strat i opracował plan działania - to on musiał wejść w sam środek walki i przyjąć kolejne uderzenia by Klan Rzeki nie poniósł kolejnych niepotrzebnych strat w kotach.
- COFNIJ SIĘ - warknął ostro i donośnie, by atakująca borsuka Fiołkowa Łapa nie miała wątpliwości, że to do niej się zwracał. - Odciągnij go gdy puści. Przyłóż coś do rany żeby się nie wykrwawił. Szybko - rzucił jeszcze w kilku słowach proste polecenie, które równie dobrze mogła wykonać Fiołkowa Łapa, ale i Zamglony Świt którą widział kątem oka. Jednocześnie zamierzał zwrócić całą uwagę napastnika na siebie, a nie było lepszego sposobu na zwrócenie na siebie uwagi niż atak na głowę. Ryzykując tak naprawdę tym, że skończy z rozszarpanym brzuchem zamierzał pazurami chwycić tuż za nasadą żuchwy po obu stronach łba borsuka (choć po stronie niesprawnej łapy po prostu próbował się trzymać, bo i tak nie kontrolował swojej dłoni) by w razie szarpnięcia rozerwać mu skórę, zaś szczęki chciał zacisnąć na łuku brwiowym, tuż nad oczodołem, tak by jego własna żuchwa zahaczyła o oko borsuka i zaciskając się raniła je głęboko.

Wysoka Fala - 2019-05-13, 21:46

Ruda wojowniczka polowała niedaleko piaszczystej mielizny, trzymając łapę spokojnie w wodzie i oczekując na pojawienie się ryb. W pewnym momencie dostrzegła zamieszanie nieopodal, co zwróciło jej uwagę na rozwój sytuacji i aż zmroziło krew w jej żyłach. Czarno-biały, potężny kształt właśnie wycelował celny cios w kierunku czekoladowego terminatora, którego kojarzyła... A przynajmniej tak myślała. Po nawet nie uderzeniu serca, łapy wojowniczki już przebierały w szybkim tempie, aby móc się znaleźć przy polu walki jak najszybciej. Miała nadzieję, że zdąży... Miała szczerą nadzieję, że śmierć nie spotka tak młodej osoby. A nawet jeśli borsuk zdoła pozbawić jedno życie... Zawsze były w okolicy jeszcze chyba dwie osoby, które mogły być w wielkim niebezpieczeństwie. Gdyby udało jej się przybiec na czas, próbowałaby odwrócić uwagę borsuka, chcąc skierować ją na siebie poprzez zatopienie zębów w jego tylnej kończynie. Łososiowa Łuska atakował pysk, dlaczego zdecydowała się na próbę rozproszenia uwagi czarno-białego, by Trująca Łapa miał możliwość wydostania się z objęć drapieżnika. Wysoka Fala skierowała na niego kątem oka paniczny wzrok, próbując się wziąć w garść.
- Uciekaj - zawołała w jego stronę wysokim głosem mając cichą nadzieję, że posłucha. Miała nadzieję, że niebezpieczeństwo nie będzie siedziało mu cały czas na ogonie... A Gwiezdny Klan nie zdoła zabrać tego młodego kota. Terminatorka zmarłego przywódcy pierwszy raz uwierzyła we własne umiejętności. Ona będzie w stanie uciec przed nim, oni... Oni już nie. Dlatego musi odciągnąć uwagę zagrożenia, przetrzymać ciosy wymierzone w jej stronę, a następnie uciec w kierunku najbliższej granicy, by nie prowadzić borsuka prosto do obozu. Tylko ona z tego towarzystwa by dała radę.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group