To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Wojownicy

Tereny Klanu Gromu - Rumowisko

Błękitna Toń - 2020-03-02, 14:47

Może. Może nie miało to sensu, a może po prostu należało być cierpliwym i iść dzielnie przed siebie, nie zważając na niedogodności losu? Takie podejście miała Plamka, która pomimo tego, że na chwilę miała problem z utkniętą łapą, szybko ją oswobodziła i poszła szukać dalej. W końcu jej się uda.
Srebrzysty Pazur - 2020-03-02, 20:30

Plamka: lvl: 5 | S: 9 | Zr: 19 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55

Wątpliwe, Prędzej zastanie ją noc albo złapie katar, nim coś wypatrzy albo wyczuje. Tutaj naprawdę nie było żadnej zwierzyny, a dalsze kręcenie się w kółko chyba nie prowadziło do żadnych nowych wniosków, tropów brak, śladów brak, najwyraźniej nic nie chciało tutaj żyć.

Błękitna Toń - 2020-03-02, 21:53

Plamka po dłuższej chwili podjęła trudną decyzję - zmieni miejsce po raz kolejny i da mu szansę, a jeśli naprawdę nic tam nie będzie, po prostu wróci do obozu. Nie chciała wracać z pustymi łapami ale ten brak zwierzyny wcale jej nie zachęcał, choć nie miała nic ciekawszego do roboty. Chciała zapolować, a zamiast tego... wyszedł spacer.
Poszła więc w zupełnie inne miejsce i tam zaczęła się skradać, licząc na to, że teraz to coś zmieni. Proszę, błagam.

Srebrzysty Pazur - 2020-03-08, 09:45

Plamka: lvl: 5 | S: 9 | Zr: 19 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55

Może błagania przyniosły efekt, ale znowu, kocica musiała bardzo uważać. To, na co się natknęła, było niewątpliwie wroną, a ptaki te nie należały do najłagodniejszych na świecie, ba, można było nawet spokojnie powiedzieć, że w obronie własnej mogła wbić swój ostry dziób w pysk przeciwnika i to na pewno nie skończyłoby się dobrze. Na razie zajęta była, chyba, wyciąganiem orzecha z łupiny, ale co jakiś czas czujnie unosiła łeb i obserwowała okolicę, by przekonać się, czy nic jej nie zagraża.

Błękitna Toń - 2020-03-08, 14:05

Jej modły w końcu zostały wysłuchane, a na horyzoncie widoczna była wrona. Oh, jak cudownie! Bez zastanowienia Plamka upewniła się, że wiatr wieje jej w pysk i zastosowała pozycję łowiecką. Ugięła łapy tak, by brzuch był nisko ziemi, ale po niej nie szurał i zrównała głowę i ogon z linią grzbietu. Następnie ruszyła ostrożnie przed siebie, uważając na to, by na nic nie nadepnąć. Starała się chować za elementami otoczenia na tyle, na ile było to możliwe, a gdy ptaszyna nią zerkała, starała się zastygać w bezruchu.
Jeśli udało jej się dojść dostatecznie blisko, rzuciła się na wronę, celując w jej skrzydła i spróbowała pozbawić ją życia możliwie jak najszybciej.

Srebrzysty Pazur - 2020-03-18, 14:44

Plamka: lvl: 5 | S: 9 | Zr: 19 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55 - 4 = 51

W końcu to prawda. Udało jej się i można było powiedzieć, że to było zwieńczenie tego polowania. Wrona dała się podejść, nie było z tym najmniejszego problemu, najwyraźniej ptak nie był tak czujny, jak można było podejrzewać. Albo też - Plamka tak zdeterminowana, by w końcu coś złapać i zanieść do obozu. Wrona zaś, mimo wszystko, była dość duża, co było niewątpliwie plusem.

+ 15 exp

Błękitna Toń - 2020-03-20, 14:12

W końcu udało jej się coś schwytać! Radość, jaka jej w tej chwili towarzyszyła była wręcz nie do opisania. Przez moment miała ochotę udać się na dalsze polowanie, po cichu licząc na to, że uda jej się coś złapać nieco szybciej, niż teraz, ale wtem się rozpadało i trzeba było wracać. Niech to.

zt dziękuję <D

Wilczy Ślad - 2020-04-11, 12:29

W momentach taki jak ten starałem się przede wszystkim unikać rozmowy z innymi. Momenty, kiedy czułem, że nie jestem w stanie zapewnić sobie stuprocentowej kontroli; kiedy mój ogon samodzielnie się poruszał, a pamięć szwankowała. Nienawidziłem tego i brzydziłem się tym stanem. Udaliśmy się dzisiaj na polowanie. Właśnie, jakie polowanie? O ile pierwszą zdobycz zdołałem złapać, tak nie wiedziałem do końca, skąd wzięła się ta druga. Cóż, nie było wątpliwości, że ją upolowaliśmy - kiedy jednak się to stało i w jaki sposób? Myśl o tym niezmiernie mnie irytowała i dręczyła, zaś on nie chciał niczego konkretnego powiedzieć. Wykląłem go w myślach i wyszedłem poza obóz, kierując się w kierunku Grzmiącej Ścieżki. Przeszliśmy niedaleko Szarych Głazów, docierając w końcu i na Rumowisko. Słońce grzało coraz intensywniej, a dzisiaj wyjątkowo nie było to aż tak uciążliwe. Jeszcze nie. Zresztą, do Pory Zielonych Liści jeszcze jest sporo czasu. Trzeba korzystać z pogody takiej jak ta.
Trąciłem jeden z kamieni łapą, pod którym kryło się to obrzydliwe, wstrętne robactwo. Więcej nie powtórzyłem tej czynności, zamiast tego rozejrzałem się po okolicy, by następnie ostrożnym krokiem ruszyć dalej w kierunku rzeki.

Jeżynowy Jar - 2020-04-11, 21:40

//ding dong :>

Jako, że dzisiejsza pogoda była wyśmienita i trudno było to ukryć, Jeżynowy Jar wraz z Białowąsą postanowiły wybrać się na spacerek, który mógł też trochę podchodzić pod patrol tyle, że nie obowiązkowy. Dwie kocice przechadzały się bowiem wzdłuż Rzecznej granicy a przy tym trochę plotkowały i rozmawiały. Z reguły Jeżyna nie była szczególnie rozmownym osobnikiem ale towarzystwo Białowąsej zdecydowanie jej sprzyjało i przez niebieską kocicę miała wrażenie, że podchodziła teraz bardziej "na luzie" do niektórych spraw. Nie spinała się aż tak i mogła bez problemu rozmawiać z każdym z klanu byleby ten nie pluł jej w pysk więc zakuplowanie się ze starszą wojowniczką wyszło jej na dobre. W połowie spacerku jednak natrafiły na Dębowego Pnia- partnera Białowąsej, więc Jeżyna przypuszczając iż para chcę spędzić ze sobą trochę czasu na osobności pożegnała się i poszła do obozu inną drogą - tą przez Rumowisko. Szylkretka była w dość no powiedzmy, że dobrym humorze. W końcu nie miała co narzekać. Najadła się, pogadała z koleżanką i wyjątkowo długo pospała. Teraz postanowiła nawet spróbować na coś zapolować dlatego przybrała pozycję łowiecką i zaczęła szukać zdobyczy. O dziwo jakieś szczęście jej sprzyjało - nie to co zwykle i zauważyła piszczka siedzącego przed nią, podkradła się do niego i upolowała. Prócz zwierzyny, po chwili ujrzała z na przeciwka sylwetkę wojownika, a gdy bliżej jej się przyjrzała była już pewna, że jest to Wilczy Ślad. Właściwie rozmawiała z nim normalnie jedynie raz... no dobra dwa ale tamtego pierwszego wolała sobie nie przypominać. Zachowywała się wtedy skandalicznie i była rozszczekana jak małe wredne kocię ale przeprosiła za swoje zachowanie i takie coś już nigdy do nikogo się nie powtórzyło. Zrozumiała, że przemądrzalstwem nic nie zdziała i członkom klanu należy się szacunek. W zrozumieniu pomogła jej też trochę Plamka oraz koty z którymi trzymała się dość blisko za co w głębi duszy im dziękowała. Z Cichym Strumykiem też trochę poprawiła relację, chociaż ona zawsze chciała to zrobić tyle, że matka niezbyt ją trawiła. Teraz jednak już jest zdecydowanie lepiej i wychodzą na prosta. Kiedy drobna kotka podeszła bliżej skinęła Wilkowi łbem na przywitanie.
- Dobry Wilczy Śladzie - mruknęła do tego utrzymując spokojny i dość łagodny wyraz pyska ale zarazem troch leniwy.
- Patrol, polowanie czy może luźny spacer? - zagaiła strzygąc uchem.

Wilczy Ślad - 2020-04-14, 11:58

Nie było mi dane w dzisiejszym dniu dotrzeć do Grzmiącej Rzeki. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się w tym momencie kogokolwiek spotkać. Los postanowił jednak spłatać mi figle i oto zesłał Jeżynowy Jar, szylkretową wojowniczkę. (Nuda) Jako kociak nie zaprezentowała się jakoś szczególnie dobrze, potem nieco się zreflektowała, jednak i tak byłem nastawiony do niej dosyć obojętnie. Choć w tym momencie wolałbym uniknąć jakiejkolwiek konfrontacji z kimkolwiek, to nie mogłem nic zrobić.
- Jeżynowy Jarze - przywitałem się skinięciem głowy i lekkim uśmiechem. Wilk jest zawsze sztywny jak kij, a nie od dzisiaj wiadomo, że to ja jestem bardziej rozmowny.
- Luźny spacerr, pogoda dopisuje, czyż nie? Szkoda, jakby w najbliższym czasie się zepsuła i zrrobiła wstrrętna. - dodałem po chwili. Wojowniczka pewnie także wybrała się na spacer czy też polowanie. Patrole raczej nie są jednoosobowe. My zamierzamy się udać na patrol jutro - dzisiaj na szczęście nie mamy tego obowiązku. Polowanie zdecydowanie bardziej mi odpowiada, chociażby z faktu, że nie muszę być w pobliżu głupich, bezmyślnych kotów, z którymi czasami mam nieprzyjemność sprawdzać granice.

Jeżynowy Jar - 2020-04-19, 19:59

Jeżynowy Jar faktycznie może i nie była jakąś super ciekawą osobowością, ale niektóre rozmowy z nią czy ploteczki dla niektórych mogły okazać się ciekawe. Kocica musiała się jedynie otworzyć no i mieć chęci do rozmów czego czasami jej brakowało ale ostatnio bardziej nad tym pracowała. Co do Wilczego Śladu, raczej również traktowała wojownika dość obojętnie ale nie widziała w tym żadnej przeszkody do zwyczajnej pogawędki.
- Faktycznie, szkoda byłoby gdyby tak z dnia na dzień postanowiła się zepsuć. - mruknęła spokojnie, lekko unosząc brwi i kierując kącik ust ku dołowi.
- ale może akurat mnie zaskoczy i zostanie taka jeszcze przez kilka wschodów słońca? - Ostatnio nic jej za bardzo nie dziwiło. Na ceremoniach panował spokój i w sumie dobrze a obowiązki zawsze były takie same dlatego przynajmniej pogoda była nieprzewidywalna. Jako, że wiedziała iż syn Suchej Gałązki był również mistrzem Koguciej Łapy, któremu kiedyś objaśniła kilka zasad kodeksu oraz pozycję łowiecką postanowiła zapytać jak idzie młodemu na treningu. Kiedy ona go uczyła wydawał się być dość ambitny ale miał wtedy dwa? trzy księżyce więc w tym czasie ambicja mogła też gdzieś sobie... czmychnąć.
- Tak właściwie słyszałam, że jesteś mistrzem Koguciej Łapy. Jak idzie mu trening? Opowiadałam mu kiedyś trochę o polowaniu i kodeksie. Sprawiał wrażenie dość zaciekawionego i ambitnego - spytała więc, po czym spojrzała na Wilczy Ślad, delikatnie unosząc kącik pyska.

Wilczy Ślad - 2020-04-21, 10:19

- Może - odparłem krótko, zerkając na niebo. Tylko przodkowie, o ile mogli, to zmienialiby pogodę lub też mieli moc, aby ją zmienić. My nie mieliśmy jednak z tym nic wspólnego, a przynajmniej nie w teorii. W praktyce nigdy nie wiadomo, co się na Srebrnej Skórce dzieje czy też po prostu w przyrodzie. Pogoda to jednak wyjątkowo nużący i beznadziejny temat, który od razu mieliśmy zamiar zmienić, jednakże wyprzedziła nas w tym Jeżynowy Jar. A więc treningi. (Interesujące)
- Wspominał o tym. Trrening szedł dosyć powoli, choć terraz przyspieszył - odpowiedziałem na temat. O tym, że Kogucia Łapa zapomniał cały dzień treningu i trzeba było wszystko robić od nowa, nie wspomniałem. Nie jestem typem plotkarza, który będzie zaraz wszystko wygadywał. Raczej chowałem informacje głęboko w swojej głowie i nie ujawniałem tego, co nie trzeba. Szczególnie że nie do końca wciąż wiadomo, co jest z Kogutem i należy się dowiedzieć.

Jeżynowy Jar - 2020-04-25, 14:12

- nie sądziłam, że będzie to pamiętał - mruknęła spokojnie ale i z nutką zdziwienia. Miał wtedy jakieś dwa? może trzy księżyce i często się zdarza, że kocięta zapominają materiał przekazany im w tak młodym wieku. Mimo wszystko Jeżyna cieszyła się, że nie opowiadała mu tego na darmo i do czegoś się przydało.
- ale w takim razie pewnie łatwo mu idzie też zapamiętywanie nowych rzeczy na treningu - w końcu jak pamiętał pogawędki z kocięcych czasów to równie dobrze może zapamiętać kodeks czy też inne zasady. Nie bardzo za to wiedziała co ma odpowiedzieć na to, że trening na początku szedł powoli ale postanowiła po prostu nie wnikać. W końcu Kogut mógł złapać jakąś kontuzję albo po prostu unikać treningu.
- Ponoć trenujesz jeszcze Kruczą Łapę a wcześniej Klonową Gałązkę, nawet z nią rozmawiałam i wspominała o tobie. Zapewne fajne jest prowadzenie dwóch treningów naraz, można popatrzeć na rozwój terminatorów i do każdego podchodzić indywidualnie. - zawsze chciała trenować no... przynajmniej dwójkę terminatorów, chociaż nie pogardziłaby i jednym. Miała nadzieję, że Trzmiela Gwiazda przydzieli jej kogoś na następnej ceremonii.
- chociaż to też spory obowiązek

Wilczy Ślad - 2020-04-28, 08:48

O, jakie to ironiczne. Niby Kogucia Łapa pamięta takie rzeczy, a cały dzień treningu już potrafi zapomnieć. Naprawdę ciekawa i dziwna zarazem sprawa. Nie odpowiedziałem nic na słowa Jeżynowego Jaru, postanawiając nie drążyć dalej tematu. Nie ma sensu rozmawiać o czymś takim, o czymś niepewnym i rozważać kwestię tego, czy Koguciej Łapie dobrze idzie zapamiętywanie, czy też nie.
- Zgadza się. Zrresztą.. nawet przy jednym terrminatorze można się dobrze skupić. Podchodzenie indywidualnie powinno występować bez względu na ilość - zauważyłem. Co za różnica, czy ma się jednego, czy dwójkę? Rozwój terminatorów może być bardzo różny i takie porównania mogłyby występować w przypadku na przykład rodzeństwa czy choćby kotów w tym samym wieku. Ciężko porównywać rozwój terminator w różnym wieku i na różnym etapie. Każdy jest inny i wymaga czegoś innego. Skinąłem głową, nie dodając więcej. Poczułem, że mój ogon w dziwny sposób drgnął i sam nie wiedziałem, skąd to się wzięło. Na krótką chwilę zmarszczyłem pysk, by znowu przybrać normalny wyraz. Co to było?

Gryząca Łapa - 2020-06-23, 20:49

Gryziel był rozczarowany tym, co tutaj ujrzał. Specjalnie czuwał przez całą noc, by wykorzystać zamęt podczas zmiany warty o brzasku słońca i przekraść się poza granice obozu.
Dzisiaj po raz pierwszy zobaczył świat zewnętrzny, świat poza wyświechtanym, nudnym kawałkiem ziemi między Wydrążonym Pniem, Borsuczą Norą i Złocistym Wgłębieniem. Nie znalazł tutaj jednak niczego interesującego - po ciężkiej przeprawie między skałami dotarł do tego... pola. Zasypane było drobniejszymi kamieniami i wyzute było z jakiegokolwiek życia. Jako młody podrostek, Gryziel nie urósł jeszcze zbyt wysoki, tedy Rumowisko zajmowało jego wizję aż po horyzont.
To wszystko było przygnębiające i dezorientujące. Obrócił się raz, żeby lepiej się rozejrzeć i zamarł, starając się przemyśleć swoje kolejne kroki. Nie planował długoterminowo i właściwie nie wiedział, co powinien zrobić, jeżeli zachce mu się wracać.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group