Znalezionych wyników: 53
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 170
Wyświetleń: 12892

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-08-02, 21:32   Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
- Świat jest kolorowy.- miauknął, rozglądając się dookoła- Zielony liść, zielony pąk.- jego spojrzenie wędrowało z opisanej rzeczy na kolejną- Niebieskie niebo, czerwony kwiat, czarne futerko, różowy płatek, szara chmura... Coś chyba by znalazł... ale może masz rację, że i tak by je zmienił- zamyślił się wyraźnie.
- Do czego doszedłem?- powtórzył, spoglądając na nią.- No... że chciałbym.- odparł, nieco ściszając głos, jak gdyby chcąc by ta informacja była przeznaczona tylko i wyłącznie dla jej uszu.
Gdy udało mu się wyciągnąć rybę i to za pierwszym podejściem- sam był zaskoczony i w pierwszym momencie aż odskoczył w tył, gdy łuskowate, oślizgłe ciało wylądowało z plasknięciem na brzegu.
- Udało mi się!- zawołał uradowany wpatrując się w swoją tak naprawdę, pierwszą w życiu zdobycz. Otarł się policzkiem o Plamkę, z głośnym mruczeniem, niemal pękając z dumy. Bliskość kotki tak skutecznie odciągnęła jego myśli od polowania, że ryba niemal o mały włos otrzymałaby drugą szansę- pochwycił ją w ostatniej chwili, nim ta wróciła do wody i z wyraźnym wahaniem, dokończył jej żywota.
- Poćwiczmy może jeszcze troszkę, co?- poprosił- Chcę przynieść duuuużo zdobyczy dzisiaj aby klan miał wieczorem co jeść!
I tak ćwiczyli, jednocześnie ciesząc się z własną bliskością.

# zt x2
  Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 170
Wyświetleń: 12892

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-07-23, 23:26   Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Jeśli Plamka była do tego nie przekonana, to nie zamierzał upierać się przy swojej propozycji- w końcu to nie byłyby jego kocięta, a ich.
Czując jej ciepły język na czole, zamruczał cicho. Rozluźnił się nieco usłyszawszy, że jego wizja imion przypadła jej do gustu.
- Dlaczego myślisz, że by je zmienił?- zapytał zdziwiony- Zielona Łapa, Niebieska Łapa, nie brzmią chyba źle, nie? Później chyba też, no, nie byłoby problemu...?
Odpowiedź na kolejne pytanie, zajęła mu dłuższą chwilę. Spuścił wzrok, grzebiąc bezwiednie łapą w ziemi. Jego ogon lekko drgnął. Te imiona nie były pojedynczym, nic nie znaczącym zrywem, a efektem pewnego... przemyślenia i wizji jaką miał przed oczami. Po pierwszej wizycie w kociarni po porodzie Kolorowego Wiatru, gdy poszedł zapoznać się ze swoim młodszym rodzeństwem, jego głowa podsunęła mu widok, który nie dał mu spokoju. Bo co by było.... co by było gdyby to nie jego mama tam leżała z jego braćmi i siostrami, a Plamka w otoczeniu ich pociech? Patrząc oczami wyobraźni na tę scenę czuł... radość i zaczął się zastanawiać nad tym, jak mogliby nazwać swoje własne kocięta. I w końcu wymyślił.
- M-myślałem o tym.- przyznał się w końcu.
Podszedł za nią, nieco bliżej do brzegu.
- To nie brzmi źle.- stwierdził powoli, uważnie obserwując poczynania kocicy.- I nie wygląda na aż tak trudne...- zamilkł, nie chcąc jej przeszkadzać.
Gdy wyrzuciła rybę na brzeg aż podskoczył.- Łał! Ale szybko...! Mogę teraz ja spróbować?
Przysiadł na brzegu tak jak ona wcześniej. Kilkukrotnie obrócił się upewniając się czy aby na pewno nie rzuca cienia na wodę- gdy okazało się, że nie, wyciągnął łapę i z pewnym wahaniem, wysuwając i chowając pazury, w końcu zanurzył ją w wodzie. Nie było to najprzyjemniejsze uczucie, wzdrygnął się przy tym wyraźnie, po czym zamarł w bezruchu, a przynajmniej starał się nie ruszać. I czekał, cicho jak mysz pod krzewem, gdy zwietrzy kota.
Gdyby jakaś ryba podpłynęła blisko jego łapy, starałby się możliwe jak najszybciej pochwycić ją w pazury i wyrzucić na brzeg.
  Temat: Trening Żółtej Łapy
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 262

PostForum: Zakończone treningi   Wysłany: 2020-07-23, 22:51   Temat: Trening Żółtej Łapy
To, że Cyprysowa Kora, wyraźnie go nie lubi, wróć... wyraźnie go nie cierpi, było wiadome od samego początku, gdy po raz pierwszy została zmuszona do kontaktu bliższego niż ograniczonego tylko do mijania się w obozie. Żółta Łapa, choć był kotem bardzo prostym, naiwnym i nieco głupiutkim, od razu czuł tę niechęć, którą ociekała wobec niego Wojaczka. Nie zrobił jej nigdy nic złego, dlatego też kompletnie nie rozumiał skąd tyle wrogości narodziło się w szylkretce.
Domyślał się, że ten cały incydent nie ujdzie mu na sucho. Już i tak czuł się wystarczająco źle, że wyszło jak wyszło, i musiał znosić spojrzenia zarówno Chłodnego Nosa, gdy ten spoglądał na kuśtykającego syna; jak i Truskawkowego Krzewu, gdy kleiła i łatała jego łapę; oraz reprymendę od Kolorowego Wiatru, która nie szczędząc w słowach obuczała go, że daje zły przykład swojemu rodzeństwu. Przeczucie jednak podpowiadało mu, że najgorsze miało dopiero nadejść.
- P-przepraszam.- miauknął cicho, wlepiając spojrzenie we własne łapy.
  Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 170
Wyświetleń: 12892

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-07-23, 22:22   Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Były kochane wszystkie! Od pierwszego wejrzenia, gdy po raz pierwszy zobaczył tę gromadę puchatych kulek u boku mamy, poczuł się nie tylko emocjonalnie związany z nimi, ale i w jakiś sposób odpowiedzialny. Był tak podekscytowany tym, że został starszym bratem, że aż nie mógł spać przez dwie noce z rzędu- w głowie cały czas powtarzał, jak mantrę, ich imiona co by nie zapomnieć. Lampart, Toń, Łupina, Perkoz, Sroka, Wilga, Sztorm, Jemioła!
- No... Tak.- miauknął, tracąc wyraźnie na pewności siebie. Usłyszawszy jednak jej kolejne słowa, jego oczy błysnęły.- Ładnie!- zapiał- Deszczyk, Mżawka, Tęcza!- przekręcił lekko głowę i zmarszczył nieco czoło, wyraźnie zastanawiając się nad kolejnymi zjawiskami pogodowymi.- A ja...- mruknął ściszając głos- Ja... t-tak sobie pomyślałem, no, pomyślałem o... hm...kolorach.- rzekł nieśmiało- No, bo.... no, cały świat jest taki... kolorowy, i, hm... Ty jesteś Błękitna, a ja... Żółty, i byłyby takie, no, nasze.- westchnął, czując jak robi mu się gorąco- Zieleń, Niebieski... Brąz.- wymienił niepewnie kilka propozycji.
- Będą!- zapewnił ją.- Brzmi fajnie! Tylko... jak się łowi ryby? Przecież one pływają pod wodą...?- rzekł, a na jego czole pojawiła się wyraźna zmarszczka.
  Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 170
Wyświetleń: 12892

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-07-17, 16:58   Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
- Bo tak... trochę, poniekąd można by prawie uznać, że są... nasze, nie? W końcu jestem ich starszym bratem, a ty jesteś moją partnerką!- miauknął, uśmiechając się wesoło. W dużych, błękitnych ślepiach zamigotały wesołe błyski.- Mama strasznie mnie zaskoczyła, gdy oznajmiła, że będziemy mieli z Agrestem młodsze rodzeństwo. Myślałem, że tylko on mi został z rodzeństwa, a tu niespodzianka! Cała gromadka braciszków i siostrzyczek!- swoją wypowiedź zakończył długim pomrukiem. Lubił kocięta, dość często kręcił się w okolicach kociarni, ale nie spędzał z najmłodszymi członkami klanu aż tyle czasu aby przekonać się jak bardzo rozgadane potrafią być maluchy. Dopiero teraz, na własnej skórze przekonał się, że kociaki potrafią gadać bez przerwy.
- Myślałaś nad tym?- wyraźnie się zainteresował- Ja... ja też... też nad tym myślałem, tak, no...- spuścił wzrok na ziemię, wyraźnie zakłopotany.- Jak chciałabyś je nazwać?- zapytał, znów spoglądając na nią.
Jego ogon przez chwilę jeszcze spoczywał na jej, po czym powędrował dalej i delikatnie obwinął się dookoła jej tylnych łap i tak znieruchomiał, w kociej wersji obejmowania ramieniem.
- Oczywiście! Ale nie mogę też zaniedbać ćwiczeń!- odparł- Ah, no, byłem blisko!- mruknął niespeszony swoim przekręceniem imion- Cieszę się, że im dobrze idzie. Pod twoim czujnym okiem na pewno zostaną świetnymi Wojakami.- leciutko liznął ją w policzek.
  Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 170
Wyświetleń: 12892

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-07-12, 21:57   Temat: Grzmiąca Rzeka - Błotnisty Brzeg
Na ich niekorzyść działały nie tylko obowiązki jednej czy drugiej strony, z czego te od strony Plamki, były o wiele bardziej czasochłonne niżli te Żółtej Łapy, w końcu to Błękitna Toń była Wojaczką, ale również niefortunne zdarzenie i głupota ze strony kocura. Bo w sumie co on sobie myślał? Że uszkodzenie łapy się nie wyda? Mysi móżdżek. Już drugiego dnia wiadomym było, że to nie zwykłe nadwyrężenie, a coś poważniejszego, a on sobie latał z tym jak gdyby nigdy nic...
Na szczęście było już po wszystkim i wyleczona kończyna potrzebowała teraz regularnych ćwiczeń aby wrócić do pełni sprawności, ale... to nie to liczyło się najbardziej. Najważniejszym było, że w końcu mogli znów spędzić ze sobą trochę czasu. Podrygując, Żółć maszerował u boku Błękitnej Toni, pomiaukując od czasu do czasu wesoło. Gdyby byli Dwunogami można by przyrównać te zabawne dźwięki, które z siebie wydawał, do nucenia.
Już na miejscu, przysiadł obok partnerki.
- Strasznie się cieszę!- odparł zgodnie z prawdą.- Trochę ta ilość pytań bywa przerażająca, ale i tak jest super!- uśmiechnął się jeszcze szerzej, niemal od ucha do ucha- A łapa... Już dobrze! Zobacz, mogę ją zginać i chwytać, i wysuwać pazury, o.- podniósł prawą przednią łapę i zaczął ją zginać, prostować, wysuwać pazury, zamykać uchwyt i otwierać.- Potrzebuje jeszcze ćwiczeń aby wróciła do pełni sił, ale mogę już normalnie chodzić i biegać.- jego ogon spoczął na jej ogonie zupełnym przypadkiem- A jak idą treningi twoich Termitów? Zgrzytająca Łapa i..ymm, Cietrzewiowa Łapa?
  Temat: Trening Żółtej Łapy
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 262

PostForum: Zakończone treningi   Wysłany: 2020-07-12, 20:06   Temat: Trening Żółtej Łapy
Głupiego diabli nie biorą, to powiedzenie akurat doskonale pasowało do Żółtej Łapy. Podobnie jak Głupi ma więcej szczęścia niż rozumu. Obie sentencje były przerażająco trafne w kwestii tego tu kocura. To, że Żółć przeżył swoją wieloksiężycową włóczęgę bez uszczerbku na zdrowiu, było wręcz cudem, czy może bardziej żartem Gwiezdnych, że ktoś bez podstawowej wiedzy przetrwał tak trudne warunki w jednym kawałku?
Omawianie bojowej pozycji, wysłuchiwał z lekką zmarszczką na czole, sugerującą, że próbuje się skupić na zadaniu. Jak to było? Łeb w dół. Jest, może za nisko, ale jest. Uszy przyciśnięte, łapy szeroko... bardzo szeroko, tak, że prawie brakło mu rozkroku? Mało wygodne. Ogon jak chorągiew? Nachmurzył się lekko. Nie było to wygodne, ale skoro miało być funkcjonalne... Posłusznie próbował, poprawić błędy wedle słów Cyprysowej Kory.
Scenariusz z flakami i przywołanie go przez kocicę sprawił, że kocur momentalnie się naprostował i poczuł jak treść żołądka niebezpiecznie podchodzi mu do gardła. A dalej już było tylko gorzej, bowiem ciężko było mu poskładać wszystko w jako taką składną całość w tak krótkim czasie.
- Doskakiwać... i atakować. Nos. Yyy.. ogon. Oczy.- próbował powtórzyć- Wykorzystywanie piasku... i błota. Tylko co jak się poślizgnę? I niektóre rany są śmiertelne... nos? Nie, zaraz... gardło!- wymiauczał- To wszystko jest takie skomplikowane...- mruknął pod nosem, bardziej do siebie niż do Uczycielki- Czy... mogłabyś powtórzyć wszystko? Tylko wolniej?
Nieśmiało spojrzał na nią. Jeśli zamierzała go sklepać dopiero po poznaniu przez niego teorii to... dzisiaj raczej to nie nastąpi. Jutro raczej też nie.

* * *


Dzień w którym by mu wtłukła po raz pierwszy odwlekł się jednak w czasie. Nie tylko dlatego, że wiedza dotycząca walki kompletnie mu nie wchodziła, ba, wręcz wypadała jeszcze nim przelazła przez małe uszy- tak przynajmniej można było sądzić po tym, że ulatniała się jeszcze nim się pojawiła, a także dlatego, że Żółta Łapa w końcu przypłacił uszczerbkiem na zdrowiu przez własną głupotę. Po kiego grzyba on właził na to drzewo? I co mu strzeliło do tego pustego łba aby zamiast zleźć, normalnie, jak na kota przystało, to postanowił sobie... spaść? Znaczy... skoczyć, udajmy, że wcale się nie poślizgnął uderzenie serca przed tym jak się wybił. Zleciał niefortunnie, o dziwo, na cztery łapy, jak na kota przystało, a nie na pysk, co z pewnością miałoby o wiele poważniejsze konsekwencje. Nie obyło się jednak bez strat, bowiem skręcił sobie łapę. I choć w pierwszej chwili, znieczulony adrenaliną płynącą we krwi, nie poczuł nic, to następnego dnia okazało się, że nieszczęsna kończyna spuchła i rwała bólem. I zamiast iść w te pędy w Leczaja, postanowił robić dobrą minę i udawać, że nic się nie stało. Zacisnął szczęki i zamiast łapę oszczędzać to tylko ją strofował bardziej, latając w tę i nazad, sprzątając, porządkując i wykonując swoje obowiązku. Unikał przy tym Plamkę, pod pretekstem obowiązków, w obawie, że się wyda, a przecież za kilka wschodów Słońca miał mieć kolejne treningi. Łapa tymczasem spuchła dwukrotnie i przybrała paskudną, fioletowawą barwę, toteż na Słoneczne Grzbiety zjawić się nie mógł, bo jakże by się pokazał Cyprysowej Skórce? Prawdopodobnie uszkodziłaby mu drugą łapę, gdyby się dowiedziała... Zaszył się więc na terytoriach klanu Gromu, próbując samodzielnie doprowadzić kończynę do ładu- wylizując ją i mocząc w chłodnej wodzie, co przynosiło mu tymczasową ulgę. Ostatecznie jednak i tak wylądował u Leczaja, i takie były nici z dotrzymania sekretu za sprawą Chłodnego Nosa, który podczas polowania znalazł swojego obolałego syna i zaprowadził go do Wydrążonego Pnia. Na szczęście ojciec nigdy nie słynął ze swej wylewności toteż oszczędził Żółtej Łapie zmywania głowy przez całą drogę do obozu i ograniczył się jedynie do krzywych spojrzeń, co i tak już samo w sobie było niezbyt... przyjemne.
Gdyby od razu poszedł do Lecznicy, zapewne skończyłoby się jedynie na kilkudniowej niedyspozycji, a tak? Sprawa przeciągnęła się na kilka księżyców, gdyż nadwyrężona łapa regenerowała się wolniej niż powinna.
Jedną z pierwszych rzeczy jaka mu się przytrafiła po opuszczeniu Lecznicy, było spotkanie pyskiem w pysk z Cyprysową Łupiną, która oznajmiła mu wprost termin wznowienia treningu. Chcąc czy nie, Żółta Łapa zjawił się na Słonecznych Grzbietach zgodnie z wytycznymi, gdzie usiadł czekając na przybycie mistrzyni.
  Temat: Coś
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 49
Wyświetleń: 1183

PostForum: Twórczość   Wysłany: 2020-04-21, 15:56   Temat: Coś
Awww! Wyszli uroczo :<3:
  Temat: Trening Żółtej Łapy
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 262

PostForum: Zakończone treningi   Wysłany: 2020-04-13, 19:51   Temat: Trening Żółtej Łapy
Żółta Łapa silnym charakterem nie był- był miękki niczym kocięcy puch, a w obliczu kogoś, kto nie wahałby się użyć zwykłej, brutalnej siły, stawał się jeszcze bardziej mięczakowaty i rozlazły niż był na początku. Stanowczo słaby był w te klocki- do walki nadawał się jak kret do wspinaczki na czas na najwyższe w lesie drzewo. Z polowaniem miejmy nadzieję, że będzie lepiej- było mu co prawda szkoda tych małych zwierzaków, które pewnie miały życie podobne do nich, miały rodziny i potomstwo, porozumiewały się między sobą, a i zmarłych zapewne też opłakiwali, ale świadom był, że koty aby żyć muszą polować, bo coś jeść muszą. Sam lubił jeść, nawet zbyt bardzo i w duchu zawsze przepraszał, każde spożyte mięsko.
Łagodniejszy ton i bądź co bądź, drobna pochwała, sprawiły, że serce mu przyspieszyło, a on nie mógł powstrzymać się od delikatnego uśmiechu, który wykrzywił jego krągłą mordkę. Poprawioną wersję przyjął już z poważną miną, kiwając głową na znak, że zrozumiał i zapamiętał. Na tę chwilę, z kolejną może być różnie.
- Dobrze.- przytaknął posłusznie, rozglądając się dookoła i starając się odnaleźć jakieś punkty charakterystyczne tego miejsca, by następnym razem tu trafić.- Walka.- powtórzył, marszcząc czoło i zastanawiając się co właściwie o niej wie. Właściwie to nie wiedział o niej... nic.- No... w walce się, no... walczy.- miauknął kuso- Trzeba uderzać... mocno, bardzo. I używać pazurów. I zębów też.
  Temat: Gęsty Las - zachód
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 248
Wyświetleń: 18472

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-04-03, 15:05   Temat: Gęsty Las - zachód
Paskudne, ciężkie uczucie zalegało na jego głowie niczym jakiś upierdliwy, rosnący guz. Krew szumiała w uszach, a skronie nieprzyjemnie pulsowały tępym bólem. Gdy zapytała czy wie skąd się biorą kocięta, aż się zapowietrzył. Rozpaczliwie przebiegł spojrzeniem dookoła, wszędzie, dosłownie, byle tylko nie spojrzeć na nią. No przecież! Wiedział przecież! Jak mógł nie wiedzieć...! Ten orzech był potrzebny, kocur musiał go znaleźć... koniecznie kocur! I kotka go zjadała i było puff...
Futerko bezwiednie mu się zjeżyło, a łapy zaczęły się trząść. Gdyby mógł- byłby zlany potem. Jego ogon sztywno drgał.
- Nobbbojja...iuhmorzechym...- bąknął pod nosem coś niezrozumiale.
A potem zaczęła mówić. Tłumaczyć i dość... obrazowo przedstawiać jak to wszystko się odbywało. Gdy wspomniała o kocurowym dzyndzlu, odruchowo, nim zdołał powstrzymać odruch bezwarunkowy, zerknął sobie pod ogon, a następnie szybko przeniósł spojrzenie na Srebrną Skórkę, czując jak robi mu się bardzo gorąco. Jak to się stało, że w Porę Nagich Drzew nagle zrobiło się tak strasznie parno jak w środku Pory Zielonych Liści? Zacisnął mocno zęby. Z początku trochę nie rozumiał tego co do niego mówiła, a dopiero po kilkunastu uderzeniach serca zaczęło do niego docierać, że wcale nie potrzeba szukać żadnego orzecha tylko... no właśnie. Ta informacja była dla niego zaskoczeniem. Gdy bujna wyobraźnia zaczęła podsuwać obrazy, których wcale widzieć nie chciał, poczuł obrzydzenie. Ten kocur... Plamce. Żołądek mu się skurczył gwałtownie i zawinął w niewidzialny węzeł- ostatni posiłek zaczął niebezpiecznie zbliżać się do gardła. Przełknął głośno ślinę i kurczowo zaciskając powieki, potrząsnął głową tak mocno, że aż uszy załopotały mu o czaszkę- chciał wytrząsnąć te widoki z głowy, czym prędzej, tym lepiej!
Gdy skończyła, wstał i podszedł do najbliższego drzewa, o które oparł mocno głowę i naparł na pień, jakby chciał go przewrócić, po czym zamarł w bezruchu. Trybiki w jego głowie, topornie przekręcały się, łącząc fakty i otrzymane informacje. To w jaki sposób naprawdę powstają kocięta, był jak lodowato zimna woda wylana na niego, gdy się nie spodziewał. A wdzierająca się świadomość traumy jaką przeszła Plamka, była jak gruda lodu, którą ktoś zrzucił mu na łeb.
Długo tak stał, oparty o jodłę, topornie starając się wszystko sobie poukładać po swojemu. W końcu, odetchnął głęboko i usiadł ciężko na ziemi, w głośnym westchnięciem. Powoli otworzył zmęczone ślepia, zupełnie tak jakby był po długim biegu, i ostrożnie, bardzo powoli przeniósł zbolałe spojrzenie na kotkę.
- I on... chciał. Tobie... no, wiesz.- wyszeptał.
Podszedł do niej powłócząc łapami. Rozumiał, ale tak... wciąż nie do końca. Bądź co bądź był typem, który niestety potrzebował więcej czasu, aby oswoić się z pewnymi rzeczami. Ale krzywda Plamki była bezsprzeczna.
Trochę z obawą, trochę niepewnie, trochę ostrożnie przesunął językiem po jej policzku. Chciał jej tym pokazać, że jest, a jednocześnie chciał jej przekazać, że rozumie, że przytrafiło się jej coś bardzo, bardzo, bardzo złego.
- Wracajmy już.
A w głębi ducha kiełkowało paskudne uczucie beznadziejności.

# zt
  Temat: Gęsty Las - zachód
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 248
Wyświetleń: 18472

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-02-23, 13:26   Temat: Gęsty Las - zachód
W jednej chwili wszystko było w porządku, w następnej... wszystko się zepsuło.
Czując ugryzienie na łapie, Żółta Łapa wydał z siebie bardzo dziwny dźwięk- coś pomiędzy miauknięciem, a piśnięciem zgniecionej myszy. Gwałtownie poderwał się i przysiadł ciężko na zadzie, odsuwając się od Błękitnej Toni. Bezwiednie podniósł pulsującą bólem łapę, tuląc ją do siebie i wlepił zdziwione spojrzenie w kotkę. Serce waliło mu jak młotem, zupełnie tak jakby chciało wyskoczyć z klatki piersiowej, a całe ciało zaczęło drżeć- sierść na grzbiecie delikatnie uniosła się. Co się właściwie stało?
- Dlaczego?- zamiauczał żałośnie- Zrobiłem coś nie tak?
Zastrzygł uszami i obrzucił spojrzeniem swoją zranioną łapę. Ugryzienie nie było poważne, ale zęby czarno-białej kotki przecięły skórę- czerwona posoka powoli zaczęła zabarwiać rudawe futro. Niepewnie oparł chorą kończynę na ziemię i znów spojrzał na kocicę. Gdy znów przytuliła się do niego, jak gdyby nigdy nic, poczuł się niepewny. Był sztywny niczym pień. Odchylił głowę do tyłu aby na nią spojrzeć.
Słuchał jej słów, ale ich sens nie do końca do niego docierał. Umysłowo wciąż był smarkaczem i pewne rzeczy wciąż były dla niego zatarte. Z tonu jej głosu, z tego jak grzązł jej w gardle i łamał się coraz bardziej zrozumiał, że ten obcy kocur chciał zrobić jej coś bardzo, bardzo złego. Nie rozumiał jednak w jaki sposób. Dlaczego dotknął ją bez jej zgody? Jak to... chciał 'zrobić jej kociaki'? Dlaczego obcy miałby coś takiego zrobić? Dlaczego łapał ją za kark?
Pytania pozostałe bez odpowiedzi wciąż mnożyły się w jego biednej głowie, a im dłużej to trwało tym coraz bardziej nie rozumiał co się właściwie stało, co sprawiło, że Plamka go ugryzła. Przecież on, Żółć, nie chciał jej zrobić krzywdy. Nigdy nawet mu przez myśl nie przeszło by zrobić coś, cokolwiek wbrew niej. A teraz znów chciała się z nim miziać. A co jeśli znów niechcący liźnie ją nie tak? Czuł, że głupieje jeszcze bardziej, o ile było to możliwe.
- Ja... ja nie jestem tym złym kotem.- mruknął cicho, ledwo dosłyszalnie.- Ja...ja nie chcę zrobić ci krzywdy. Nigdy...
Zagubionym wzrokiem pobłądził wokół, a czując jak sięgnęła językiem do jego zranionej łapy- uniósł ją i znów przytulił do ciała aby uniemożliwić kotce dotknięcie. Niepewnie, sztywnym ruchem przesunął nosem po jej futerku na głowie i znów odchylił się, nie umiejąc się przemóc. A co jeśli zrobi znów coś nie tak? Znów przypomni jej tego złego kocura...? Nie chciał tego. Co jeśli zacznie go kojarzyć z tamtym...? Nieprzyjemny dreszcz przebiegł mu po ciele.
- Jest już późno. Chyba powinniśmy wracać.- mruknął, podnosząc się na łapy.
  Temat: Gęsty Las - zachód
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 248
Wyświetleń: 18472

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-02-22, 22:05   Temat: Gęsty Las - zachód
Żółta Łapa po księżycach samotnej włóczęgi, po zimnie, głodzie i innych koszmarach jakie go dotknęły stał się jeszcze bardziej towarzyski niż był przed zgubieniem się. Jeszcze bardziej cieszył się z małych rzeczy albo z czegoś co normalnie powinno go irytować- nawet dzienny zgiełk obozu, nawoływanie się kotów i dzikie gonitwy kociąt sprawiały, że czuł się szczęśliwy, ale największym apogeum jego szczęścia była obecność Plamki.
Do czułości Żółć nie był zbyt przyzwyczajony, nawet w kręgu jego własnej rodziny- rodzeństwo od zawsze było mocno rozbiegane, każdy chadzał własnymi ścieżkami i nigdy nie żyli ze sobą bardzo blisko, co nieco bodło towarzyskiego Żółcia. Jedynym wyjątkiem od tej reguły była Wierzba, ale i tak ich relacja opierała się na rozmowach i wzajemnym wsparciu, a nie na czułych gestach. Chłodny Nos od samego początku był nieobecny w życiu kocurka- zawsze zajęty wojowniczymi sprawami, zawsze miał coś do zrobienia, zawsze daleko od swoich dzieci. Kolorowy Wiatr była dobrą matką- dbała o swoje potomstwo, mógł się jej wygadać, czasem przeciągnęła językiem pomiędzy jego uszami w matczynym geście, ale... nie była to i tak jakaś mocno zażyła relacja. Z tego powodu czułości jakich teraz doświadczał od Plamki były dla niego nowością. I nowością było również odwzajemnianie ich, bo chciał, bo naprawdę chciał być blisko niej.
Odpowiedział jej uśmiechem i pogodnym mruczeniem, i znów kilkukrotnie przesunął językiem po futerku pomiędzy jej uszami i dalej, na karku. Wtulił nos w jej sierść i odetchnął głęboko, by nagle poderwać głowę i wbić roziskrzone spojrzenie w niebo.
- Widziałaś?- miauknął- Ten dziwny błysk? To trwało uderzenie serce! To wyglądało... Myślisz, że jakiś Gwiezdny zszedł teraz ze Srebrnej Skórki...?
  Temat: Grzmiąca Rzeka - Piaszczysty Brzeg
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 249
Wyświetleń: 17749

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-02-22, 20:26   Temat: Grzmiąca Rzeka - Piaszczysty Brzeg
- Pewnie byś wygrała!- oznajmił wesoło, zupełnie nieświadom jej sugestii. Do niego trzeba mówić prosto i krótko, bez meandrów i niuansów.- Chciałbym zobaczyć, może udałoby mi się czegoś nauczyć o polowaniu, bo, no... jeszcze nie przerabiałem tego na treningu. O! Pewnie będziesz wiedziała, bo się nad tym zastanawiam i nadal nie wiem! Nooo... bo jak to jest z tym wiatrem? Gdzie od musi mi wiać? W wąsy? Czy pod ogon? I ogon... ogon musi być wysoko czy nisko? I jak to jest z tymi myszami? Coś słyszałem, że do nich jakoś inaczej się skrada, bo... one jakoś inaczej słyszą? Czy coś?- trajkotał- Um... bo nie pamiętam jak to dokładnie z nimi jest. No przecież królik ma uszy większe, a mówili o myszach... hm.
Żółta Łapa był kocurem bardzo kontaktowym i otwartym- lubił przebywać pośród innych kotów. Miał tak od zawsze, ale odkąd boleśnie zderzył się z paskudną rzeczywistością podczas księżyców swojej włóczęgi, tym bardziej lgnął do towarzystwa innych. Będąc sam czuł się źle- stawał się zagubiony, niepewny i bardzo nieszczęśliwy, a przed oczyma stawały mu wszystkie przykre sytuacje jakich doświadczył. Stanowczo nie był stworzony do życia w pojedynkę.
Jej słowa wyraźnie podniosły go na duchu- duże, błękitne oczy błysnęły, gdy wlepił w nią spojrzenie.
- Naprawdę myślisz, że byłby zadowolony...?- zapytał powoli- Bardzo się staram! Nie chcę nikogo zawieść, już nigdy! Ani klanu, ani Rządcy. Moich rodziców, rodzeństwo... no, a przede wszystkim...- wyraźnie się zawstydził i spuścił wzrok. Gdyby mógł, zarumieniłby się.- Przede wszystkim... nie chcę zawieść Plamki.
  Temat: Trening Żółtej Łapy
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 262

PostForum: Zakończone treningi   Wysłany: 2020-02-22, 19:52   Temat: Trening Żółtej Łapy
Wątpliwości Cyprysowej Kory były całkiem słuszne, bowiem kocur miał pamięć złotej rybki. Ciężko było mu spamiętać zawiłe zasady i długie formułki, ale największą katorgą dla jego biednej głowy były nazwy własne, które uciekały mu w zastraszającym tempie. Chociaż bardzo się starał i wysilał, i bardzo się skupiał aby zapamiętywać dobrze imiona i nazwy, zwykle i tak nic z tego nie wychodziło. Przekręcał je, często w bardzo dziwny sposób, albo, prowadzony swoją wybujałą wyobraźnią, dopowiadał sobie brakującą część, co powodowało powstawanie dziwnych stworów.
- Będę... będę się starał.- miauknął cicho, wciąż nie podnosząc wzroku.
Wykładu słuchał uważnie, rozpaczliwie próbując zapamiętać jak najwięcej tylko mógł ze słów szylkretki, ale czym dalej szli w las tym było gorzej. I ciemniej. Starał się powtarzać w myślach za nią to co mu przekazywała aby jak najlepiej z spamiętać poszerzone znaczenie każdej z rang, ale gdy byli już w połowie, Żółtej Łapie zaczęło zamazywać się to co było na początku. Natomiast gdy dobrnęli wreszcie do końca, początku już niemal w ogóle nie pamiętał. Gdy Wojowniczka skończyła, syn Kolorowego Wiatru poczuł, że w jego głowie zapanował... nieład.
Przełknął głośno ślinę i pobiegł spojrzeniem dookoła, próbując wygrzebać z tego nieładu informacje, które dotyczyły Kodeksu.
- No...- zaczął ledwo dosłyszalnie- Kodeks to... zbiór, no, zasad, którymi musi się kierować k-każdy Woj...ownik. I n-nie można ich łamać, bo jak się n-nie przestrzega Kodeksu to nie p-pójdzie się... po śmierci do Gwiaź... Gwiezdnego Klanu. I to, no, Gwiezdni zesłali ten, no, K-kodeks.- zamilkł na chwilę, marszcząc czoło i wyraźnie się zastanawiając co dalej powiedzieć.- Termi...natrzy nie mogą jeść bez pozwolenia, dopóki nie z-zapolują. Polujemy na zwierzynę tylko po to aby się nią pożywić. Codziennie muszą być patrole, które sprawdzają i znakują granice. Nie wolno polować i wchodzić na tereny innych klanów. Wojak odrzuca życie pieszczoszka. I nie trzeba zabijać innych aby zwyciężać... A! I klanu trzeba bronić! I jeszcze...przywódcy trzeba słuchać, bo, no, jego słowo jest ważne...
  Temat: Grzmiąca Rzeka - Piaszczysty Brzeg
Żółta Łapa

Odpowiedzi: 249
Wyświetleń: 17749

PostForum: Tereny Klanu Gromu   Wysłany: 2020-02-10, 19:02   Temat: Grzmiąca Rzeka - Piaszczysty Brzeg
- Aha.- mruknął, spoglądając na swój posiłek.
Żółta Łapa był prostym i poczciwym kotem. Nie patrzył na świat w kategoriach 'lepszych' i 'gorszych', nie umiał kompletnie w zachowania arystokratyczne czy dumne. On po prostu starał się być miły wobec innych, nieważne kim byli. Nawet mu przez myśl nie przeszło, że trójbarwna kotka mogłaby poczuć się w jakiś sposób urażona jego propozycją, ba, wręcz w jego mniemaniu, gdyby nie zaproponował podzielenia się posiłkiem i sam perfidnie by przy niej zeżarł tego ptaka- wtedy owszem, w jego oczach miałaby takie prawdo i całkowitą rację, ale tak? Chciał się z nią podzielić- z prostoty swojego najwidoczniej naiwnego serca i ze zwykłej dobroduszności. A wróbel? Jak wróbel. Nie był zepsuty, może nie wyglądał najpiękniej, ale wciąż smakował wyśmienicie.
- Bardzo!- przytaknął z entuzjazmem- Musisz być doskonałą łowczynią!
Wlepił w nią przez chwilę spojrzenie swoich wielkich oczu, po czym przesunął je w dół, na ziemię, nie bardzo wiedząc o czym mógłby porozmawiać z kocicą. Na szczęście szylkretka była szybsza w zagajeniu go, niż on był w wymyślaniu tematu rozmowy.
- N-nie.- odparł szybko, zaskoczony pytaniem.- Dlaczego miałbym...? Nie przeszkadza mi hałas w obozie, wyszedłem po prostu się przejść, powtórzyć sobie granice, a po drodze chciałem zjeść.- zamilkł i lekko poruszył jasnymi wąsami.
 
Strona 1 z 4
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 15