Znalezionych wyników: 51
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Pytania
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 387
Wyświetleń: 50680

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2020-12-29, 18:47   Temat: Pytania
Okej, poświątecznie wracam. Domyślam się z wypowiedzi, że pobocznie odbyła się jakaś dyskusja na discordzie w tej kwestii, ale nie czytałam i nie śledziłam jej, więc nie będę się do tego odnosić, abstrahuje również od zachowania userki, bo chodzi mi konkretnie o jedną jedyną rzecz - ostrzeżenia za blokowanie adminów na discordzie.
Dzięki również za uspokojenie, że nowy kanał to tylko zbieg okoliczności.

Wciąż, a może nawet tym bardziej, uważam, że administracja nadużyła władzy (EDIT, bo mimo wszystko wciąż rozumiem, że to ostrzeżenie miało być z powodu braku kotaktu prywatnego z nią. Jeżeli się mylę to poprawcie mnie). Ten komunikator jest przez wielu z nas używany do innych, niż kotkowe cele - studia, kontakt znajomymi etc. To że ktoś nie życzy sobie kontaktu prywatnego, pozaforumowego z administracją to jego decyzja i moim zdaniem kwestia tego czy jest przywódcą, czy MG niczego nie zmienia. Nigdy nie spotkałam się jeszcze na żadnym pbf, żeby osoba pełniąca wyższą rangę była zobowiązana do wymiany namiarów poza forum na którym rozgrywka się toczy, a tym bardziej do kontaktu z całą administracją i zakazem blokowanie ich, jeżeli z jakichkolwiek prywatnych przyczyn tego chciała. Ba, nasz regulamin również o tym nie wspomina! Ja wiem, że to sporo ułatwia w kwestiach administracyjnych, ale moje prywatne kanały to moje prywatne kanały i każdy może nie mieć ochoty w swoim czasie, który nie poświęca na forum, na kontakt z wami.
Zignorowanie profilu admina przez taką osobę TU na forum mogłoby być jak najbardziej rozpatrywane w ten sposób, podobnie jak odsunięcie MG od jego funkcji, kiedy nie jest na serwerze i rzuty nie są weryfikowane.

Po raz kolejny mam wrażenie, że artemida to miejsce nie gry, a życia i w jednym temacie chcemy luzować sprawy związane z banami, ale z drugiej zmuszać ludzi do kolejnych obostrzeń - chcesz pełnić funkcję X, musimy mieć z tobą kontakt prywatny. Po co, jeżeli od tego mamy PW na forum? Jak ktoś nie będzie chciał wchodzić i pisać, albo sytuacja mu na to nie pozwala to i tak nie będzie. I po raz kolejny, rozumiem, że z userką były jakieś spięcia, już wcześniej były jednak identyczne sytuacje, ale nikt nie groził za to nikomu ostrzeżeniami.

Może zamiast tego zostaną wreszcie wypracowane jakieś rozwiązania, bo blokowanie klanów to nic nowego i od trzech lat tylko klan, w którym akurat ten problem występuje się zmienia. Nie wiem, na przykład rozszerzenie funkcji Zastępcy, który organizuje cerki, jeżeli Przywódca przez X dni się tym nie zajmie, odgórne zwiększenie ilości terminatorów medyka, czy też jakaś furtka ewakuacyjna dla administracji, która pozwala na zareagowanie, jeżeli postać na "stołku" dłużej się nie odzywa.
  Temat: Odejścia
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 138
Wyświetleń: 33208

PostForum: Ogłoszenia   Wysłany: 2020-03-20, 12:07   Temat: Odejścia
Kochani, dziękuję wam serdecznie za ten wspólny czas i za umilenie wolnych chwil dzięki wspólnej rozgrywce na tym forum. Szczególnie Fiołkowi i Malinie, bo dali mi możliwość stworzenia postaci i Ropuszce, za te wspólne godziny spędzone na śmianiu się z naszych płazów :*
Decyzja o odejściu wcale nie była łatwa, bo mimo kiepskiej aktywności, zawsze chętnie wracałam do pisania moim rudym frajerem, jednak koniec końców musiała zostać podjęta.

Żabka umarł we śnie, jeżeli Ropuszka będzie chciała, to może być kotem, który go znalazł na jego piedestale z niezliczonych warst mchu i w otoczeniu pierwszych, wiosennych kwiatów, którymi tak chętnie dekorował swoje legowisko.

Na koniec przepraszam wszystkich, którzy sesje z nim mieli, a te nie zostały dokończone, albo byliśmy na takowe umówieni. Trzymajcie się ciepło :*
  Temat: Minione nieobecności
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 2271
Wyświetleń: 156763

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2020-01-05, 13:23   Temat: Minione nieobecności
Nieobecność do 5.02.
  Temat: Grzmiąca Ścieżka
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 158
Wyświetleń: 14521

PostForum: Topiołki   Wysłany: 2019-12-05, 13:22   Temat: Grzmiąca Ścieżka
Gdyby nie to, że w jego żyłach zamiast krwi zdawała się pulsować mieszanka strachu i szoku, gdyby nie ten nie dający się opisać słowami ból, poczułby w tym momencie jakiś rodzaj ulgi. Nie kto inny, a Fiołkowy Świt ocalił Dynię przed odebraniem sobie życia, a jego samego, przed wspomnieniami własnej bierności, kiedy do tego dochodziło. Jednak jedynym na czym mógł się skupić była stojąca przy nim matka, jej ciepły język na policzku i łagodne słowa. Nie potrafił oszacować sytuacji. Jego futro posklejane było krwią, ale czy należała ona w jakiejś części do niego samego? Czemu nie mógł się podnieść, czy jego łapy… czy one w ogóle tam były? Nie przemógł się i nie spojrzał w dół, aby zmierzyć się z rzeczywistością. W jakiś sposób wciąż był przekonany, że niedługo dołączy do Sadzowej Łapy, bo jak można było żyć, cierpiąc tak bardzo? Czy było więc możliwym, że zostawią go tu, żeby dokończyć to co przecież było jego jedynym zamiarem i pomóc rudemu olbrzymowi? W tym momencie nie potrafił zmusić się do tak altruistycznych poświęceń. Nie chciał być sam. Nie chciał umierać na Grzmiącej Ścieżce. Przez tą rozpaczliwą myśl, kiedy matka wsuwała go na swoje plecy, wręcz gwałtownymi ruchami starał się jej pomóc, następnie trzymając ją z całej siły jaka jeszcze drzemała w poturbowanym ciele. Przylgnął policzkiem do jej białego karku, dopiero teraz odszukując ponownie wzrokiem Dyni. Leżał na poboczu, chyba nieprzytomny, a obok niego stała sylwetka, którą dopiero teraz rozpoznał. Tata. Zielone, zamglone od bólu oczu spoczęły na chwilę na Fiołku, a mętna świadomość tego, że jego rodzice są tam razem, że znajdowali się już na poboczu śmierdzącej jezdni, pozwoliła mu opanować strach na tyle, aby przymknąć powieki.
  Temat: Grzmiąca Ścieżka
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 158
Wyświetleń: 14521

PostForum: Topiołki   Wysłany: 2019-12-03, 23:33   Temat: Grzmiąca Ścieżka
Śmierć, jak wyglądała? W wyobrażeniach Żaby, jego własna miała przyjść, kiedy osiągnie sędziwy wiek, spokojnie zamknąć zielone oczy kocura, a pysk wykrzywić w lekkim uśmiechu. Byłby otoczony bliskimi, którzy nucąc ciche pieśni pochwalne o jego wspaniałym, długim życiu, kołysaliby się na boki, ocierając ukradkiem łzy. Tak właśnie powinno być prawda? Nie z mięśniami skamieniałymi z przerażenia, nie z sercem bijącym tak szybko, jakby miało eksplodować i brakiem możliwości złapania kolejnego, urywanego oddechu. W tym momencie był skołowany tak bardzo, że czując ciepło przy swoim boku, cichy, urywany krzyk uciekł mu z pyska, stłumiony następnie przez futro, w które wtulał się tak rozpaczliwie. Nie wiedział, że to Sadza właśnie odrzuciła ostatki nadziei i tak samo jak on sam, szukała bliskości w tej beznadziejnej sytuacji. Strach zdawał się odebrać mu wszelkie zmysły które i tak już były zamroczone hukiem i smrodem potwora. Czas stanął w miejscu. Raz – nic, dwa – nic, trzy…
Przerażający ból, huk, ciemność i jeszcze raz ból. Czy to był koniec? To musiał być koniec, więc dlaczego wciąż to odczuwał? Nie wiedział, że leży potrącony z wciąż zaciśniętymi mocno oczami, a w uszach szumiało z powodu szoku. Jedyne co rozumiał, to to, że cierpi, cierpi bardziej niż podczas jakiegokolwiek z swoich hipochondrycznych ataków migreny i globusu, cierpi bardziej niż kiedy Ropucha zepchnęła go ze skały i wylądował na pysku, cierpiał bardziej niż podczas zielonego kaszlu. A jednak śmierć, choćby inna niż sobie to wyobrażał, wcale nie przychodziła. Uchylił powieki, jednak wszystko było rozmazane, chciał się podnieść, ale ból nie pozwolił mu na nic prócz lekkiego poruszenia pyska. Przynajmniej było ciepło… Powoli, bardzo powoli, dochodziło do niego, że tuż przed jego pyskiem Grzmiąca Ścieżka nabrała innej barwy. Była czerwona. Dlaczego? Oświecenie zdawało się zabrać mu resztki sił, które pozostały w stratowanym ciele. Przed nim leżały resztki, pozostałości Sadzy, a przynajmniej ich część, bo reszta grzała jego samego. Chciałby poczuć się źle, chciałby zwymiotować tak samo jak rudy olbrzym, którego chcieli uratować, ale wciąż nie był na tyle świadomy. Przesunął wzrokiem po ciemnej jezdni, by w końcu utkwić zielone ślepia w masakrującym swoje gardło Dyni. Cichy jęk opuścił jego płuca, a potem kolejny, nieco głośniejszy, który w końcu przerodził się w żałosny krzyk. Nie było w nim poprzedniej determinacji, chęci ratunku, nawet przerażenia. Był to raczej impuls, coś co musiał zrobić, by potem trwać wciąż nieruchomo i, zdawać by się mogło, całą nieskończoność wpatrywać się pustym wzrokiem w pogłębiające się na szyi przyjaciela rany i krew spływającą po jego białym podgardlu. Ile czasu minęło zanim pojawiła się tam kolejna sylwetka? Jak spod wody słyszał krzyki, które nie miały żadnego wyraźnego sensu. Żaba? Ktoś wołał jego? Przesunął wzrok, który spoczął teraz na białej kocicy, pochylającej się tuż nad jego ciałem, przyglądając się jej chwilę bez reakcji.
- Mama… - wyjęczał w końcu zdając sobie sprawę, że po policzkach ciekły mu cały ten czas łzy. – Proszę, nie zostawiaj mnie… – wybłagał, nie potrafiąc skupić się na jej słowach. Przesunął w jej stronę przednie łapy, jedynie po to, aby wczepić się mocno pazurami w jej futro. – To tak bardzo boli… Nie zostawiaj mnie – powtórzył błagalnie, przypominając sobie jak bardzo przerażony był.
  Temat: Kwitnące Zarośla
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 173
Wyświetleń: 13357

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2019-12-03, 20:22   Temat: Kwitnące Zarośla
wow, jednak żyje <3

Odpowiednia pozycja podczas chodu była tylko jednym, z wielu istotnych aspektów dbania o swój image. Żaba bardzo chętnie wytłuściłby siostrze swój punkt widzenia, opowiedział o specjalnej pielęgnacji futra, o tym jak nawijać pojedyncze kosmyki na patyki, aby powstały piękne fale, gdzie lizać się pod, a gdzie z włosem, czy jego własnej kociej ikebanie, którą ozdabiał legowisko. Otaczanie się pięknymi rzeczami wszak uspokajało i dawało radość życia! Był tylko jeden problem, Raczek nie zapytała! Z drugiej strony, czy byłaby w stanie zrozumieć?
- We snach? - Zacmokał zastanawiając się nad tym co powiedziała ruda Wojowniczka. Cóż, nie chciał jej rozczarowywać, ale szczerze powiedziawszy, był pewny, że jeżeli przodkowie mieliby się ukazać w snach komukolwiek z ich rodzeństwa, to byłby to właśnie on, nie Raczek. Był wszak przekonany o swojej wyjątkowości, nawet jeżeli w tym momencie argument pod tytułem "moja matka jest Gwiazdą" nie miał wielkiego sensu. - Wiesz droga siostro, muszę przyznać, że również chciałbym go zobaczyć, zwłaszcza o wschodzie słońca - uśmiechnął się lekko, na wspomnienie opowieści ojca, kiedy oglądali pojawiające się na horyzoncie słońce nad Czarnym Ogonem. - Jeżeli będzie mi kiedykolwiek dane, zobaczyć go we śnie, opowiem ci o tym. W zamian ty opowiesz mi, jeżeli przodkowie uraczą ciebie taką wizją. Co ty na to?
Zanim jednak otrzymał odpowiedź na pytanie, przyszło mu wysłuchał żali kotki na temat jej terminatora. Szczerze, to może nawet ucieszył się lekko na tą wieść, bo mimo iż nie mówił o tym wszem i wobec, to jednak zazdrościł nieco swojemu, już noszącemu rangę Wojownika rodzeństwu, a przynajmniej do chwili, gdy zauważył, że Raczek zdecydowanie posmutniała opowiadając o tym. Cóż... nie wiedział jak zareagować, jednak na pewno nie chciał, aby jego siostra źle się czuła.
- To doprawdy godne pożałowania... - odparł powoli. - Raczku, jeżeli odczuwasz potrzebę podzielenia się z kimś swoją wiedzą, to ja wciąż jestem Terminatorem. Przyjmę chętnie pomocną łapę od mojej doświadczonej siostry - Wiedział, że byłoby to zdecydowanie przydatne, a do tego, może rozweseliłoby nastrój kotki, ale jednocześnie wcale nie było dla niego łatwym, wydusić z siebie te słowa.
  Temat: Grzmiąca Ścieżka
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 158
Wyświetleń: 14521

PostForum: Topiołki   Wysłany: 2019-12-02, 13:01   Temat: Grzmiąca Ścieżka
Udało mu się dobiec do Dyni, udało mu się naprzeć na jego bok i poczuł to wyraźnie, kocur drgnął! Podniósł pysk, aby odszukać spojrzenie żółtych oczu, które jakby przytomniej spoglądały w jego kierunku. Miał ochotę krzyknąć, zawołać, "Hej nie rób się taki ciężki! Pomóż nam!", zacisnął zamiast tego boleśnie szczęki, napierając na niego raz jeszcze. Stracił już siostrę, nie miał zamiaru tracić teraz przyjaciela i wierzył, że ta naiwna próba ratunku się powiedzie, że Sadza i on przeturlają Dynie, wystarczająco daleko, aby uniknąć niebezpieczeństwa.
Odwrócił pysk, chcąc odnaleźć wzrokiem czarną kocicę, upewnić się, że wciąż trwa obok nich, zamiast tego jednak, spojrzał wprost w błyszczące oczy potwora. Adrenalina i strach, pozwoliły mu do tej pory ignorować jego głośne pochrumkiwania, które teraz uderzyły go ze zdwojoną siłą. Był wielki, był brzydki i był bardzo blisko... Czy Dynia kiedykolwiek zareagował na jego mizerne próby zepchnięcia go z ulicy, czy to tylko Grzmiąca Ścieżka tak drgała pod wpływem łap tego dziwnego stworzenia? Nagle przypomniał sobie, jak bardzo się boi. Wtulił pysk w futro kocura, na którego bok napierał z taką determinacją i zamknął oczy, zdając sobie sprawę, że to on teraz potrzebuje ratunku.
  Temat: Grzmiąca Ścieżka
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 158
Wyświetleń: 14521

PostForum: Topiołki   Wysłany: 2019-11-20, 12:20   Temat: Grzmiąca Ścieżka
Gdyby tylko Żaba pomyślał o tym przez dłuższą chwilę, mógłby przewidzieć, że Dynia nie da się tak łatwo do siebie zbliżyć, zapominając już o dobrowolnym natarciu na jego bok przez dwa koty. Nie miał jednak czasu, na jakiekolwiek kalkulacje i strategiczne podchodzenie do sytuacji. Działał pod wpływem impulsu, napędzany strachem, który wciąż zdradzały jego drżące łapy. Tymczasem rudy olbrzym ruszył w głąb Grzmiącej Ścieżki, znikając z Żabiego pola ataku, zanim zdążył dotknąć go choćby opuszką palca. Usłyszał piskliwy krzyk Sadzowej Łapy, która brzmiała na nie mniej przerażoną, niż jego własne myśli, zagłuszane powarkiwaniem zbliżającego się potwora. Oh jak on okrutnie śmierdział!
Obejrzał się, wzrokiem odszukując ciemnej kotki. Chciał równocześnie z nią dobiec do Dyniowej Łapy i spróbować pchnąć go z całej mizernej siły tkwiącej w barkach. Nie celował w żadną konkretną część ciała, nie było na to czasu. Miał jedynie nadzieje, że uda im się w efekcie całą trójką znaleźć na bezpiecznej krawędzi Grzmiącej Ścieżki.
  Temat: Minione nieobecności
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 2271
Wyświetleń: 156763

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2019-11-13, 22:52   Temat: Minione nieobecności
Proszę o przedłużenie nieobecności tak jeszcze do niedzieli, bo mnie grypa i uczelnia pogrążają
  Temat: Grzmiąca Ścieżka
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 158
Wyświetleń: 14521

PostForum: Topiołki   Wysłany: 2019-11-13, 22:46   Temat: Grzmiąca Ścieżka
Dynia wciąż pływał w bezkresnym oceanie obłędu, a Sadzowa Łapa starała się bezskutecznie go z niego wyciągnąć. Cóż robił w tym czasie Żabol? Dalej stał, niczym krasnal ogrodowy, tyle że na poboczu, a nie na tyłach domu, rozglądając się niepewnie po ciemnej powierzchni Grzmiącej Ścieżki. Słyszał tyle razy o tym, jak niebezpieczna była, jak pędziły po niej rozpędzone potwory, które były zupełnie inne niż drapieżniki, z którymi walczyli Wojownicy. Przeciwko nim żaden kot, nawet sama Gwiazda, nie miał najmniejszych szans. Gdyby chodziło o szybkie przebiegnięcie jej szerokości, aby znaleźć się po drugiej stronie, możliwe, że strach nie spiorunowałby go w taki sposób, rudy olbrzym siedział jednak na samym jej środku. Na krótkie uderzenie serca postawił łapę na asfalcie, zaraz jednak zabrał ją z powrotem. A co jeżeli jakaś z tych śmierdzących bestii wyskoczy nagle zza krzaka? Przełknął głośno ślinę, wyobrażając sobie, że ktoś tak wspaniały, jak on sam, na pewno były smacznym kąskiem, na którego te przerażające stwory miałyby większą chrapkę aniżeli na potomstwo Pomarańczowej Skórki.
Lament, który wyrwał się z gardła Dyni, odwrócił uwagę rudego królewicza od rozmyślań na temat niebezpieczeństwa. Usłyszał coś, co brzmiało jak „tato”, a potem „dobrym synem”. Nie wiedział co, ale coś bardzo złego musiało wydarzyć się pomiędzy obłąkanym kotem, a jego ojcem. Czy czarna kotka wiedziała, o co chodzi? Czy którekolwiek z nich mogło czemukolwiek teraz zaradzić? Jak na razie jej starania nie zdawały przynosić się, żadnego efektu, ba! Dynia zaczął biec na nowo przed siebie, doprowadzając Żabę, mimo wciąż ogarniającej go paniki, do lekkiej irytacji powtarzającym się schematem sytuacji. Mimo to ruszył poboczem za nimi, nie mogąc oprzeć się wrażeniu, że jak tak dalej pójdzie, to dobiegną do samej Słonej Wody... no, chyba że nie, bo oto pojawiło się to, czego najbardziej się obawiał. Potwór, szybki, wielki i śmierdzący, więcej nie zdążył zaobserwować, skupiając się na pozostałej dwójce kotów, która wciąż poruszała się środkiem jego ścieżki.
- Dynia! – Krzyknął piskliwie, widząc jednocześnie, jak Sadzowa Łapa przyśpiesza. Czy miała zamiar zepchnąć go z jezdni? Miała na tyle siły? Czy było to możliwe w pojedynkę?
Spojrzał raz jeszcze na potwora, by w końcu, z przytulonymi do czaszki uszami wbiec na asfalt. Pędził najszybciej, jak potrafił, chcąc pomóc kotce w przepchnięciu rudego kocura na bezpieczny kawałek ziemi.
  Temat: Grzmiąca Ścieżka
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 158
Wyświetleń: 14521

PostForum: Topiołki   Wysłany: 2019-11-04, 23:15   Temat: Grzmiąca Ścieżka
xxxŻaba może i piszczał jak gumowa zabawka, jednocześnie drąc się jak stare prześcieradło, jednak moment nie wydawał mu się odpowiedni na stymulację głosu, tak aby brzmiał nieco bardziej dostojnie. W końcu po prostu i najzwyczajniej się bał. Bał, że zaraz zostanie stratowany przez łapy okaleczonego olbrzyma, że ten rzuci się na niego z pazurami albo że to wszystko nic nie da i Dynia pobiegnie dalej, wprost na Grzmiącą Ścieżkę. Potrzebował pomocy i pomiędzy kolejnymi wrzaskami, które gotowe były zapewne zbudzić martwych z ich wiecznego snu, modlił się w myślach, żeby zjawił się tam ktokolwiek, kto będzie w stanie opanować sytuację. Lecz może zupełnie niepotrzebnie? Syn Czerwonego Pazura w końcu się zatrzymał, a Żaba wraz z nim, spięty i w gotowości do uniknięcia ewentualnego ciosu, który nie nadszedł. Zamiast tego, żółte ślepia spoglądały na niego, tak, jakby ich właściciel nareszcie zrozumiał, kto przed nim stoi, a słowa kocurka zdawały się wskazywać na to, że zaczynał orientować się w sytuacji.
xxx- Tak, Grzmiąca Ścieżka - odparł zachrypniętym od wrzasków głosem, w którym dało się wyczuć ulgę. To już po wszystkim, prawda? Dynia, cokolwiek się z nim działo, zaraz zrozumie, gdzie się znajdują i co się dzieje, wróci do umysłowej przytomności...
xxxCiemna sylwetka pojawiła się przy nich tak nagle, że sam Żaba wzdrygnął się, słysząc jej donośny krzyk. Możliwe, że powinien zauważyć ją wcześniej, jednak był zbyt skupiony na rudzielcu, aby dojrzeć co dzieje się wokół nich. Koniec końcu odetchnął z ulgą, bo przodkowie najwyraźniej nad nim czuwali i przysyłali do pomocy... no właśnie kogo? Nie zdążył nawet zastanowić się nad tym, kim była kotka, kiedy rudzielec ponownie krzyknął i niczym spłoszone zwierze wystrzelił między nimi.
xxx- Dynia!
xxxOdwrócił się, przez chwilę trwając w szoku i to wystarczyło, aby pozostała dwójka zdążyła się oddalić. Ruszył w ich ślad, kiedy jednak dotarł na skraj asfaltowej powierzchni, ciemna kotka wchodziła już na Grzmiącą Ścieżkę, a na jej środku siedział rudy kocurek. Oblizał nos, spoglądając na boki, słyszał przy tym, jak Sadza łkała, starając się otrzeźwić brata oraz jak Dynia mruczał coś o śnie i przebudzeniu. Ani śladu po potworach, teoretycznie mógł również wejść na jezdnię... jednak kocur tak strasznie wystraszył się, kiedy stali obok niego w dwójkę. Tylko i wyłącznie dla dobra sprawy lepiej będzie, jak zostanie, tam, gdzie stał na swoich drżących ze strachu łapach, prawda?
  Temat: Minione nieobecności
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 2271
Wyświetleń: 156763

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2019-11-04, 20:35   Temat: Minione nieobecności
Nieobecność do... Powiedzmy optymistycznie 13.11 Uczelnia, odwiedziny znajomych i karnawał.
W sesji Dyńka (może sporadycznie też gdzieś indziej) będę odpisywać.
  Temat: Kwitnące Zarośla
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 173
Wyświetleń: 13357

PostForum: Tereny Klanu Wichru   Wysłany: 2019-11-04, 13:52   Temat: Kwitnące Zarośla
xxxBrew kocurka drgnęła lekko na te przydługie i głośne wyjaśnienia siostry, z którymi nie do końca mógł się zgodzić i nie do końca również zrozumiał. Patyki? O czym ona do niego mówiła? W każdym razie przynajmniej jedno ich łączyło, Żaba w końcu też lubił przedłużać swoje wypowiedzi, bardziej, niż to było konieczne.
xxx- Nie widzę nic złego w zachowaniu odpowiedniej pozycji podczas chodu, Raczku - zauważył, gdy ta śmiała się w głos. Już po kilku sekundach mógłby wymienić kilka mankamentów siostry: jej futro nie było tak zadbane, jakby sobie tego życzył, do tego jej głos był przesadnie donośny i używała co najmniej dziwnych porównań, jednak jej śmiech był przyjemny. Absolutnie nie był to delikatny chichot, którego można by spodziewać się po kotce, jednak był tak szczery i gwałtowny, że nie potrafił nie uśmiechnąć się w odpowiedzi, a i po posępnym nastroju nie został ślad.
xxxRacza Sadzawka mogła myśleć, że w jej życiu nie nastąpiły żadne wielkie zmiany, jednak Żaba nie mógł o tym wiedzieć, prawda? Szczerze ciekawiło go, czy czuje się teraz bardziej szanowana i jak podobają jej się te wszystkie nowe obowiązki, łącznie z odpowiedzialnością, jaką niosła ze sobą rola Mistrza. No i jak czuła się z faktem zostania takowym, w końcu, nie zdążyła nawet zebrać wojowniczego doświadczenia, kiedy jakiś młodzik wylądował pod jej skrzydłami... czy raczej szczypcami.
xxx- To przerażająca, choć nieunikniona wizja - stwierdził zbolałym głosem, przyznając co prawda rację siostrze, jednak nie będąc tak optymistycznym, jak ona. Tyle księżyców? Kwiaty zdawały się nie mieć o tym pojęcia! Ten jeden wyglądał jednak naprawdę ładnie wetknięty za ucho siostry, której był wdzięczny, za nie skomentowanie pokracznej pozy, która była konieczna, aby go tam wetknąć. - Całkiem dobrze, dziękuję, że pytasz. Miętowy Pąk to zdecydowanie wspaniała Mistrzyni, a do tego prawdziwa dama. Jej wiedza oczywiście odbiega od tej, którą posiadają starsi Wojownicy, jednak ojciec opowiedział mi co nieco o dawnych terenach i członkach Klanu, a Zwinna Łapa o samych przenosinach. Myślę, że w razie, gdyby nie mogła odpowiedzieć mi na jakieś pytanie, będę mógł skierować je właśnie do nich - odparł szczerze zadowolony ze swojej tymczasowej sytuacji i możliwości zaczerpnięcia wiedzy z różnych źródeł. - Czy i współpraca z twoim Terminatorem układa się owocnie? Domyślam się, że to nie z nim udałaś się na granicę, albo zdenerwował cię za bardzo i postanowiłaś wrócić sama - zażartował, bo czasem nawet i to potrafił.
  Temat: Grzmiąca Ścieżka
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 158
Wyświetleń: 14521

PostForum: Topiołki   Wysłany: 2019-10-30, 22:40   Temat: Grzmiąca Ścieżka
xxxŻaba nie mógł wiedzieć co w tym momencie dzieje się w głowie rudego Terminatora. Bo i skąd? Mimo sympatii, jaką go obdarzał i nawet jeżeli gdzieś w odmętach swojego zepsutego samouwielbieniem serduszka uważał go za jednego z niewielu przyjaciół, to w gruncie rzeczy był w życiu zainteresowany jednym - samym sobą. Nigdy nie wpadł na pomysł, przeanalizowania stanu psychicznego Dyńka po śmierci siostry i nigdy potem, jak również, że ten mógłby potrzebować czyjegoś wsparcia. Właściwie to nie poświęcił mu w ogóle zbyt wielu myśli. Jeżeli dłużej się nad tym zastanowić, to nawet jego nieomal rycerski bieg na granice, w poszukiwaniu śladów siostry, nie był niczym innym niż zaspokojeniem własnej potrzeby uzewnętrznienia smutku. Czy ruszyłby tak samo prędko, gdyby usłyszał, że Biała Łapa walczy z lisem? No wątpię... W tym momencie jedynym co było dla niego zrozumiałe, był fakt, że coś jest bardzo nie tak, jak być powinno. To poczciwe, wieczne dziecko stało gdzieś poza bezpiecznymi granicami klanu. No właśnie, właściwie to gdzie? Czuł gryzący nos zapach, jednak jedynym, na czym potrafił się skupić, było poranione, dygoczące jak osika na wietrze ciało Terminatora, a kiedy spojrzał w normalnie wypełnione wesołymi iskierkami oczy, nie dojrzał w nich nic oprócz pustki. Poczuł uderzenie zimnego wiatru na swoim boku i zadrżał, sam nie wiedząc, czy pod jego wpływem, czy tego smutnego obrazka.
xxx"Zo-zostaw" to jedno, krótkie słowo zdawało się wręcz ociekać cierpieniem. Co miał niby teraz zrobić? Nigdy nie znalazł się w sytuacji, która wymagałaby od niego wykazania, choćby szczypty czegoś w rodzaju heroicznej odwagi Wojownika. Tu przydałby się ktoś taki jak choćby jego brat, silniejszy i gotowy do poharatania sobie karku w czyjejś obronie. To była myśl! Przyprowadzi pomoc!
xxx- Dyniowa Łapo, poczekaj tu... - przerwał mu krzyk i próba ataku, pod których wpływem, aż położył uszy po sobie.
xxxCo do stu diabłów?! Zszokowany Żaba, przez kilka uderzeń serca po prostu wpatrywał się tępo w uciekającego w stronę ciemnego, płaskiego kształtu przed nimi kocura. I jeszcze ten zapach... czy mogło być to, to o czym myślał? Spiął się, dość bezmyślnie ruszając za młodszym kolegą.
xxx- Dynia! - Głos Żaby uderzył w wysoki, piskliwy ton, kiedy starał się zatarasować mu drogę. - Opanuj się, to przecież nierozważne! Stój! Dyniowa Łapo, stójże wreszcie! To jest Grzmiąca Ścieżka, ty nieroztropny kocie!
  Temat: Grzmiąca Ścieżka
Żabia Łapa

Odpowiedzi: 158
Wyświetleń: 14521

PostForum: Topiołki   Wysłany: 2019-10-27, 08:22   Temat: Grzmiąca Ścieżka
xxxZimny wiatr uderzał raz po raz w rude ciało przemierzającego tereny terminatora. Wprawiał go w dreszcze (że niby długowłosym kotom niestraszna była Pora Opadających Liści? Głupie pomówienia!) i plątał kosmyki futra, niszcząc zawsze nienagannie ułożoną fryzurę. W tej chwili nie było to ważne. Przed oczami wciąż majaczył mu tak nienaturalny dla przysadzistej Wojowniczki poważny wyraz pyszczka i jej drżący głos. Nie zwolnił kroku, od kiedy niemal na oślep wybiegł z Obozu, pierwszy raz samotnie kierując się w stronę Szarych Topoli. Gdyby tylko pomyślał, zastanowił się, nie gnałby teraz na granicę, działał jednak pod wpływem emocji. "Biała Łapa została uprowadzona." Nie zapytał, nawet kiedy się to stało, ani czy wysłano już patrole. Oczywiście to nie tak, że wyobrażał sobie samodzielne znalezienie tych dwunogów, wysunięcie kijka spod ogona i obije ich na kwaśne jabłko, nie wiedział jednak co innego, prócz ruszenia w to miejsce, mógłby zrobić. Może Biała Łapa im uciekła? Może znajdzie ją tam? Może będzie ranna? Albo po prostu przestraszona? Przecież Pijawka była tak delikatna...
xxxPrzystanął, mając dziwne wrażenie, że pomiędzy drzewami usłyszał jakiś szelest. Pomiędzy drzewami, znaczyło poza Granicami ich terenów, nie poświęcił jednak tej myśli zbyt wiele czasu i po prostu wkroczył na Ziemie Niczyje. Starał się wyłapać jakąś woń, dosłyszeć odgłos, koniec końców jednak po prostu zobaczył... no właśnie, co? Chodzący obraz nędzy i rozpaczy przed nim miał poharatany kark, jego wypłowiałe futro nie zasłaniało kilku, pokrytych świeżymi bliznami miejsc, a do tego to coś poruszało się co najmniej dziwnie.
xxx- D-Dynia? - Wymruczał, kiedy ku własnemu zdziwieniu rozpoznał kota. Co prawda nawet jego doszły słuchy o walce z psem i o kiepskim stanie rudzielca, jednak ten widok przeszedł jego najśmielsze wyobrażenia. - Dyniowa Łapo! - Zawołał donośniej, ruszając szybkim krokiem w stronę Terminatora, zapominając w tej sytuacji o tym, jak daleko od bezpiecznego Obozu się znajdują. - Co ty tutaj robisz?
 
Strona 1 z 4
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 15