Znalezionych wyników: 168
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Czarny Ogon - zachód
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 240
Wyświetleń: 17635

PostForum: Tereny Klanu Cienia   Wysłany: 2020-11-06, 14:36   Temat: Czarny Ogon - zachód
A więc jednak to była ona! Ale na jej słowa Dębowy Cień zamrugał parokrotnie, a uśmiech zszedł z jego pyska, zastąpiony najpierw lekkim zmarszczeniem pyska w niezrozumieniu, by po wstępnym przetworzeniu informacji w umyśle kocura zastąpiło go rozluźnienie, chociaż nadal widoczne było niezrozumienie dla sytuacji, w jakiej się znaleźli.
- Co...? Ale... Ale chyba nikt si go nie ukradł, co? - zadał ciche pytania, gdy biała kotka mu powiedziała, że już nie nosi tego imienia. Więc... Jakie teraz nosi? Uchylony pysk kocura zamknął się, jednak nadal było wymalowane na nim głębokie zdziwienie i niezrozumienie. Gdzieś poza jego możliwościami było zrozumienie, czemu Ciernisty Kwiat nie chce już nosić swojego imienia, które w końcu było... Jej. I tylko jej. Nie było drugiej Ciernistej na całym świecie i same pierwsze litery tworzyły w głowie siostrzeńca byłej medyczki obraz właśnie jej postaci. Co się stało, że już go nie nosi? Starał się również obrócić w lekki żart, rozluźnić jakąś napiętą atmosferę, chociaż sam nie bardzo potrafił przezwyciężyć dziwnie przytłaczające uczucie.
- Tak... Chyba tak. No to co u siebie? Długo się nie widziałem, co się stało, że... No wiesz. Odeszłaś? - zapytał się, starając się w miarę taktownie to wszystko rozegrać. Ale, powiedzmy sobie szczerze, Dąb i bycie taktownym nie szło ze sobą w parze... Nie stało nawet obok! Bał się trochę, co może usłyszeć od białej kocicy, która stała na granicy swojego dawnego klanu. Miał bardzo dużą nadzieję, że postanowiła wrócić. Krogulcza Gwiazda w końcu z chęcią pewno przyjmie jego ciotkę, była bardzo dobrą medyczką przez wiele długich księżyców. Ale niebieski kocur coś przeczuwał, że jej odpowiedź nie będzie taka, jak sobie wyobrażał.
  Temat: Trening Białej Łapy
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 49

PostForum: Zakończone treningi   Wysłany: 2020-11-06, 00:43   Temat: Trening Białej Łapy
- O, to nie po Trzsinowej... Znaczy się, ona jest tylko moją przybraną matką. Wychowała mnie i odkarmiła, gdy wcześniejszy przywódca, Wężowa Gwiazda, wyrzusił moją prawdziwą matkę, Króliczy Pląs. Podobno za niesubordynację czy za złamanie jakiegoś prawa klanowego, które ustanowił. Moja prawdziwa mama miała błękitne oczy, takie, jak moje jedno oko, a mój tata miał brązowe oczy. Więc sam nie wiem, skąd takie mi wyszły! Być może po moim dziadku, Wężowej Gwieździe albo po babce, która miała na imię Kukułcze Jajo - odpowiedział na pytanie, chichocząc cicho. Mało kto mu zadaje takie pytania, prędzej by się spodziewał sytuacji, w której czarny kocurek by się nimi zachwycał lub uważał za dziwaczne niż o ich pochodzenie. Sam się do końca nie zastanawiał, ale mógł się podzielić z tym, co przyszło mu do głowy, jednocześnie słuchając, co ma Biała Łapa do powiedzenia.
- Ooo masz bardzo ambitne plany! Też swojego czasu się bardzo interesowałem ziołami i leczeniem, głównie ze względu na fakt, że moja siotka, Siernisty Kwiat była medyczką, a mój ojciec, Lamparsi Sień, dużo w Korzennej Jamie pomagał. Za czasów młodośsi bardzo dużo się tam nasiedziałem, głównie z katarem i gorączką, ale często odwiedzałem swoją rodzinę. No, dopóki nie zniknęła. Jej miejsce potem zajął jej terminator, Szczypiący Mróz, który nie ukończył treningu pod jej opieką, wiesz? Kończył u kogoś innego, podejrzewam, że u medyka z Klanu Wichru lub Rzeki, bo mają bardziej doświadczonych medyków, niż Klan Gromu. Tam to jest dość młoda medyczka chyba, nazywa się Truskawkowy Gąszcz, ale wiesz, że już ma swojego terminatora? Moja siotka się długo zastanawiała, kogo wziąć, ale widać grom obfituje w koty zainteresowane ziołami, ale oni mają dość burzliwą historię medyków, którzy młodo i nieszczęśliwie giną. A w Rzece za to był kiedyś Łososiowa Łuska, który był medykiem od kiedy pamiętam! Miał terminatorkę, Księżycową Łapę, a potem Księżycowy Pył. A teraz Łososiowa Łuska nie żyje, została tylko Księżycowy Pył i jej terminator, Barwna Łapa. O, a Wicher to ma za medyka Lśniącą Sadzawkę, która też jest już bardzo długo na swojej pozycji, a ma aż dwójkę terminatorów! Olchową Łapę i Krwawnikową Łapę - opowiedział jednocześnie trochę o swoim życiu, a potem pododawał dużo informacji pobocznych, które są przydatne w treningu, a skoro już są przy tym temacie, to grzechem byłoby nie wykorzystać sytuacji!
- O, moja siotka, Siernisty Kwiat też miała dwukolorowe oczy! Ma jedno niebieskie, takie jak ja i jedno zielone, pewno po jej ojcu a moim dziadku, Chrzanowym Korzeniu - dodał kolejną ciekawostkę o swoim życiu i swoim pochodzeniu, być może to poszerzy pole widzenia syna Modliszkowego Zagajniku. U niego w rodzinie też na pewno ktoś miał dwukolorowe oczy! Chociaż... Teraz ze starszego rodzeństwa została chyba tylko Czterolistna Łapa, więc mógł w sumie nie widzieć. A sam Dąb się jakoś szczegółowo nie przyglądał jego rodzeństwu.
- Ale powiem si, że na treningu takim wojowniczym też można się wielu siekawych rzeczy dowiedzieć. Jak podchodzić do zwierzyny, jak się bronić, jak się zachowywać na granicach i w ogóle poznałbyś wszystkie klanowe rangi! I też te, o których mogłeś nie słyszeć... O, pewno możesz nie wiedzieć, że istnieje taka ranga, jak pomocnik medyka. Chosiaż pewno, jak jesteś zainteresowany zostaniem medykiem, to pewno wiesz, co to za ranga - powiedzial, zachęcając jednocześnie do pochwalenia się przez kocurka swoją posiadaną wiedzą na temat medykowania. Sam znał parę ziół, które podsłuchał wcześniej na treningu Szczypiącego Mrozu, ale nigdy się tą wiedzą nie chwalił, ale wahał się, czy dzielić się tymi informacjami z Białą Łapą... Może jakiś układ by się tu przydał?
- A tak z siekawośsi, czemu zdecydowałeś się na imie Białej Łapy? Chyba miałeś na początku na imię Czarny, co nie? A Krogulcza Gwiazda nie wygląda na taką, która by zmieniała imiona na zupełnie inne bez powodu - zapytał się, delikatnie poruszając wąsami, gdy uśmiech niebieskiego kocura się poszerzał. Sam skierował kroki ku Szumiącemu Lasowi i granicy z terenami Klanu Wichru.
  Temat: Trening Białej Łapy
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 49

PostForum: Zakończone treningi   Wysłany: 2020-10-04, 19:15   Temat: Trening Białej Łapy
Dębowy Cień od razu wziął Białego w obroty, proponując mu przejście się po terenach i zaznajomienie się z nimi. Może dzisiejszego dnia zbyt dużo teorii ani praktyki potrzebnej do skończenia treningu nie przerobią, ale hej! Czy kucie na pamięć tylko tego, co jest konieczne, to musi być całość treningu? Oczywiście, że nie! I niebieski kocur wyznawał właśnie taką zasadę.
- Na terenach Sienia jest strasznie dużo ciekawych miejsc! Możemy się przejść nad Księżycowe Jezioro na przykład, na jednej z granic jest też takie specjalne drzewo, które jest w całości pokryte żywicą! Pewno widziałeś drzewa w obozie, ale te przy tym to nic. Nic dziwnego, że jest to jeden z charakterystycznych punktów granicznych. O, od terenów niczyich odgranicza nas od jednej strony Czarny Ogon, który jest bardzo śmieszną rzeką, bo jest strasznie płytki, ale nadal płynie, nawet jak jest taka susza. I jakże mógłbym zapomnieć o Czterech Dębach! Niech się nie zmyli nazwa, bo to jest tylko jedno drzewo, które rozdziela się najpierw na dwa, a potem znowu na dwa, co daje razem łącznie cztery. Jest niezwykłe i położone w samym środku wszystkich klanowych terenów, można tam spotkać koty z dosłownie każdego klanu! Więc od czego chsiałbyś zacząć? - zapytał się, opowiadając trochę o najważniejszych i najbardziej chwytających za oko punktach na ich terenach, do których mogli się przejść, teraz sobie beztrosko powoli idąc i czekając ze zwiększeniem tempa, aż terminator zdecyduje, gdzie chcą razem iść. Oczywiście, Biały mógł to robić na własną łapę, ale taki spacer z mistrzem na pewno pozytywnie wpłynie na ich więź!
- A, i czym się interesujesz tak w ogóle? Miałeś jakieś ulubione zabawy za kosiaka? - zadał bardzo ogólne pytanie, które miało na celu wybadać, od czego niebieski kocur mógłby zacząć podczas ich treningu. Zabawy również mogą dużo pomóc, bo jakby się przepychał z rodzeństwem, to można powiedzieć, że jest już nawet trochę wprawiony w walce, a gdyby łapał listki, to już ma jakiś wstęp do polowania! Tyle różnych możliwości!
  Temat: Czarny Ogon - zachód
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 240
Wyświetleń: 17635

PostForum: Tereny Klanu Cienia   Wysłany: 2020-09-28, 18:07   Temat: Czarny Ogon - zachód
Dębowy Cień dzisiejszego dnia patrolował granice przy Czarnym Ogonie. Lubił te okolice, bardzo mu się podobały, szczególnie w odsłonie Pory Opadających Liści, która ledwo co się zaczęła. Już wcześniej liście zaczęły opadać z drzew, jednak wtedy głównie za sprawą suszy, która dotyka ich terenów. Był sam, dlatego też liczył na to, że uda mu się po drodze złapać jakieś piszczki, które by mogły lgnąć do prawie wyschniętej rzeki, która ledwo co płynęła, ale zawsze stanowiła jakieś źródło pitnej wody, niezwykle koniecznej do przeżycia zwierzynie. Nim jednak zdołał przybrać pozycję łowiecką, na horyzoncie zamajaczyła mu biała sylwetka, na której widok niebieski kocur przełknął ślinę. Na pewno był to samotnik, który znajdował się w pobliżu granic. I pomimo że wiedział, co robić, to przez chwilę stał w bezruchu, próbując opanować prędko bijące serce i oszałamiający szum w uszach poprzez głębsze oddechy. Musiał się uspokoić. W końcu nie musiała być to jego matka, która również miała ponoć śnieżnobiałą sierść? Wypiął w końcu pierś, podnosząc głowę i spiętym krokiem oraz napiętym wyrazie pyska ruszył ku nieznajomemu. Im bardziej się zbliżał, tym bardziej był przekonany, że to nie była jego matka. Ona podobno była bardzo niska, najniższa w całym klanie, a ta oto osoba była wysoka i cała pokryta bliznami. Spięcie mięśni odpuściło, a Dąb wypuścił głośniej powietrze przez nos, mogąc odetchnąć z ulgą. Nie wiedział, czemu tak się stresował wcześniej. Przecież dawniej, jak był terminatorem, bardzo chciał spotkać Króliczy Pląs... Co się więc zmieniło? Może to przez to, że już wyrósł z tych marzeń i dorósł, znajdując swoje przeznaczenie nie gdzieś poza granicami, a w Klanie Cienia? Konkretniej w obozie, przy boku Popielnego Żaru, szkoląc nowych podopiecznych? Nie wiedział. Zmrużył dwubarwne ślepia, mając wrażenie, że kotka mu kogoś przypomina, ale nie mógł odnaleźć, kogo konkretnie.
- Cześć! Jestem Dębowy Sień, wojownik Klanu Sienia. Uważaj, bo znajdujesz się w pobliżu granicy naszych terenów i... - powiedział, przerywając, gdy nagła myśl zaświtała mu w głowie. Przecież to była... Jego ciotka? Zamrugał parokrotnie ślepiami, zdziwiony tym, co widzi. Zawsze była zadbana, miała piękną, gęstą sierść, a teraz jej skóra była poprzecinana szpetnymi bliznami... Ba, uszu to ona prawie nie miała! Jeszcze raz zmierzył białą wzrokiem, nie będąc pewnym, czy stoi przed właściwą osobą.
- Sierń...? - zadał ciche pytanie, poruszając nerwowo końcówką ogona. Zaraz się pewno okaże, że ma jakieś zwidy i to była jedynie kotka bardzo podobna do jego ciotki, ale była zwykłą samotniczką, niepochodzącą z Klanu.
  Temat: Łowy na rysunki
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 301

PostForum: Twórczość   Wysłany: 2020-09-11, 22:34   Temat: Łowy na rysunki
omg jakie śliczne ;;
  Temat: Kładka
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 235
Wyświetleń: 18403

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-08-23, 10:33   Temat: Kładka
- Na pewno nie wiedziała, którędy do nas trafić, prawda? Daleko się wynieśli? Mam nadzieję, że nie zgubiłaś się jeszcze bardziej po drodze i nie musiałaś się błąkać po obcych terenach bez żadnej opieki ani niczego - powiedział, podłapując temat i będąc raczej zaniepokojonym, niż pełnym wątpliwości. Pietruszka na pewno nie została tam z własnej woli, bo w końcu, kto by chciał być sam u dwunogów, jak mógł wrócić do swojej własnej rodziny, gdzie jest kochany i miałby zapewnione odpowiednie przeszkolenie. Dąb w swojej naiwności wierzył, że kotka po prostu za słabo się orientowała w terenach niczyich, bo jak niebieski by sobie poradził, gdyby został wywieziony na przykład na Siedlisko Koni, tak Pietruszka była tylko bardzo młodą terminatorką, która pewno nie zdołała nawet terenów własnego klanu poznać!
- Ale na szczęśsie wrósiłaś i jesteś cała i zdrowa! - powiedział niebieski kocur po reprymendzie udzielonej przez Popielny Żar, przytulając mocniej swoją córkę do piersi. Tak strasznie za nią tęsknił! Tak samo, jak za resztą za wszystkimi kociętami, które zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Dąb nadal miał nadzieję, że po prostu ktoś ich porwał i trzymał w zamknięciu, w końcu, nikt ich ciał nie przyniósł do obozu... Chciał wierzyć, że zarówno Marchewka, jak i Pomidor przebrną przez trudności związane z powrotem i przyjdą na granicę cali i zdrowi, tak, jak to zrobiła teraz Pietruszka.
- Ale za to Fasolka jest w klanie. Może uda si się ją złapać, bo ja mam spore problemy z zagonieniem jej na trening - powiedział wesoło, chichocząc na koniec. Trening biało-czarnej kotki strasznie się wlókł, ale Dąb pozwalał jej na wolniejsze tempo. W końcu nie każdy musi zostać wojownikiem w wieku dwunastu księżyców, prawda? I Fasolka również musiała dojrzeć do niektórych dorosłych spraw, a pewno teraz gdzieś chodziła po terenach i zbierała kamyczki i śliczne piórka do ozdoby legowiska. Widząc, że rozmowa tknęła w jego partnerce smutną strunę, przysunął się do niej bliżej, przejeżdżając najpierw policzkiem po jej pyszczku, by następnie ukoronować gest czułym liźnięciem w czubek głowy, chcąc pokazać niebieskiej, że ma w nim wsparcie tak duże, jak tylko potrafił jej dać.
- A, tak, Krogulcza Gwiazda, już lecę! Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze! - powiedział, po czym po raz ostatni przytulił do siebie swoje niebieskie dziewczyny, Pietruszkę trochę zadziornym, acz czułym, rodzicielskim gestem trącając w bok pyska nosem, a Popiel oferując dotknięcie nosem w policzek, po czym pognał do obozu tak szybko, jak pozwalały mu jego łapy.


zt
  Temat: Kładka
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 235
Wyświetleń: 18403

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-08-12, 22:53   Temat: Kładka
- Tak... Ale na szczęśsie wrósili, nie? To najważniejsze. I nasze kosięta również wrócą - powiedział pewny siebie, przysuwając się do niebieskiej kocicy i oplątując jej ogon swoją kitą. Chciał mieć pewność, że Popiel wie, że zawsze będzie przy niej i będzie ją wspierał! Od razu, gdy usłyszał plusk, skierował wzrok w tamtą stronę, a do jego nosa dobił znajomy zapach, pomieszany z wonią dwunogą, która wzbudziła jego zaniepokojenie. Prędko jednak rozpoznał w biegnącej sylwetce Pietruszkę! Najpierw szczerze się zdziwił, a po ułamku sekundy jego pyszczek rozciągnął się w szerokim uśmiechu. Wyszedł nieco przed Popiel, chcąc podbiec do koteczki, ale zaginiona terminatorka była szybsza i prędko do nich dopadła z okrzykiem radości.
- Pietruszka! - sam wykrzyknął w jej kierunku, uradowany, że może znów ją zobaczyć. Przytulił mocno swoją córkę, najpierw przyciskając nos do nasady ucha jednego z warzywek, które szczęśliwie wróciło do domu. A dopiero co rozmawiali o tym, że wróci! Teraz wojowniczka na pewno będzie mu wierzyć, jak powie, że reszta też wróci. Przed sobą mają w końcu żywy przykład! Sam również zaczął przeciągać językiem po uchu koteczki, po czubku głowy i po boku jej kształtnego pyszczka, uśmiechając się przy tym szeroko.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo! Ale sieszymy się, że jesteś - powiedział, po czym mocniej przytulił kotkę do siebie, korzystając z tego, że teraz miał ją całą dla siebie. Wiedział, że Popiel nie była zadowolona z nagłego zniknięcia córki, ale nie mógł teraz na nią krzyczeć razem z nią. Wolał okazać swoją troskę i tęsknotę za pomocą bliskości.
  Temat: Kładka
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 235
Wyświetleń: 18403

PostForum: Granice   Wysłany: 2020-08-11, 18:09   Temat: Kładka
Dąb z ochotą zgodził się na spacer. Sam nie miał przydzielonych żadnych obowiązków, prócz wszystkich śmiesznych patroli i polowań, jak to wojownik ma w zwyczaju. Teraz miał trochę wolnego, a zresztą, dużo tych obowiązków nie miał. Więcej miała Popiel, która miała ambitnych terminatorów. Okolice Czarnego Ogona były urokliwe, szczególnie tereny za nim, które przechodziły w las lub w odsłoniętą przestrzeń, w zależności od tego, w którym kierunku się szło. Miał krok dość energiczny, a dodatkowo skoczny, a ogon był wysoko uniesiony z końcówką opadającą na lewo lub prawo wraz z każdym wesołym krokiem. Czuł podświadomie, że niebieska nie jest ostatnio w zbyt dobrym nastroju... I co się dziwić! Pomidorek zniknął, Pietruska tak samo, nie mówiąc już o Marchewce! W klanie została jedynie Fasolka, która nie bardzo uczestniczyła w życiu klanu, tak samo nie w treningu. Pewno chodziła po terenach i zbierała jakieś piórka i kamyczki, jak to miała w zwyczaju, unikając praktycznie wszystkich. Chociaż, Dąb po wejściu zakazu wychodzenia w pojedynkę będzie częściej ją widywał. Cóż, przeliczył się trochę.
- Na pewno wrócą! Pewno sami nie chsieli zniknąć. W końcu, kto by chsiał znikać, gdy ma się taką fajną mamę? No, ja na pewno nie! - powiedział z delikatnym uśmiechem, chcąc jakoś podnieść niebieską na duchu. Wiedział o jej wątpliwościach związanych z byciem rodzicem, a robiła wszystko, co mogła. I robiła to najlepiej, jak potrafiła. Nie powinna mieć sobie niczego do zarzucenia, ale Dąb nie bardzo wiedział, jak mógłby wyciągnąć córkę Trzcinowej Sadzawki z dołka.
- Wiadomo, każdy by był... Ale czasami nie ma się nawet możliwości pożegnać z najbliższymi, a co dopiero wytłumaczyć, czemu się znika. Wiesz... Porwania przez dwunogów... Mam nadzieję, że nic im nie jest i nikt ich nie skrzywdził - dodał w odpowiedzi na następną wypowiedź, poruszając nerwowo puszystą kitą. Również się bardzo martwił o swoje kocięta. Był przy nich praktycznie od momentu, w którym wiadomo było, że szarofutra była w ciąży, był przy porodzie, starał się je uczyć i z nimi bawić, przez co bardzo się do nich przywiązał. A teraz? Teraz zniknęły. Kusiło go czasami, żeby wyruszyć i ich poszukać. Tak by pewno zrobił każdy prawdziwy kocur, ale niebieski był zbyt wielkim tchórzem na tak wielki krok.
  Temat: Puste Drzewo
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 205
Wyświetleń: 16414

PostForum: Tereny Klanu Cienia   Wysłany: 2020-07-20, 23:22   Temat: Puste Drzewo
- A wiesz. Parę razy spotkałem takiego kocura na granicy z gromem, który na początku był strasznie markotny, ledwo co udało mi się z niego słowa wydusić. No normalnie mówię si, straszny sztywniak, który na pierwszym miejscu stawiał obowiązki. Nie ma w tym nic złego, ale w końcu nie dajmy się zwariować, nie samą robotą kot żyje, tak? I ma takie śliczne futerko, takie... Rude, ale jaśniejsze i bardziej nasycone... Z brązowymi, prawie czarnymi pręgami. No normalnie wyglądał świetnie i pewno, gdybym nie był kocurem, to bym się zakochał - powiedział swobodnie, chichocząc po ostatnim zdaniu. Dębowy Pień był rzeczywiście kocurem potężnym i ogromnym, wzbudzającym respekt nawet przy zwykłym spotkaniu. Być może dla klanowiczów był inny, ale Dąb odbierał jego podejście jako strasznie suche i bez wyrazu, ale być może trzeba było go trochę przełamać. Ostatnio nawet wyjawił mu swoje imię, co już było dla Dęba sukcesem! Odbyło się to zupełnym przypadkiem, ale nadal się liczyło!
Jeszcze pewno dłuższą chwilę poświęcili na rozmowę o podobnych ploteczkach. Przekazał dodatkowo niebieskiej, że prócz złotego kocura poznał jeszcze inne koty z innych klanów, jednak żadne nie były tak widowiskowe, jak tamten tajemniczy, niedostępny jegomość, ale unikał zbędnych komplementów. Jeszcze Popiel będzie zazdrosna i co wtedy! Dopiero co zaczęli swój związek, nie można od razu przejść do zazdrości, szczególnie że syn Króliczego Pląsu wiedział, jak bardzo nieprzyjemne jest to uczucie i wolał, żeby partnerka się tak nie czuła. Dodatkowo przekazał jej parę ciekawostek, które mało co znaczyły, na przykład takie, że niedawno upolował wielkiego królika, a ostatnio bażant uciekł mu sprzed nosa. Nigdy nie był dobrym łowcą i pomimo że się wyćwiczył w tym na wystarczający poziom, dużo mu brakowało do perfekcyjności.
- Chyba czas się zbierać. Fasolka powiedziała mi, że pokaże mi najlepsze miejscówki, w których znajduje super piórka i kamienie, a jakże bym mógł odmówić tak pięknej, młodej damie. A ty pewno też musisz spędzić czas z innymi, a nie tylko tak ze mną siedzieć, bo ile można, pewno jestem nieznośny. Chodźmy - powiedział, zaczepiając córkę Trzcinowej Sadzawki ogonem w bok, nim zeskoczył z gałęzi na ziemię, odchodząc parę kroków i oglądając się za wojowniczką. Chciał, by razem wrócili do obozu, a potem pewno rozejdą się w swoje strony. Kto wie, może była mistrzyni dołączy do niego i Fasolki przy poszukiwaniu nowych znalezisk?


zt <3
  Temat: Kamienny Stróż
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 350
Wyświetleń: 22471

PostForum: Tereny Klanu Cienia   Wysłany: 2020-07-09, 14:40   Temat: Kamienny Stróż
Cały czas obserwował burą kotkę, jednocześnie gdzieś z tylu głowy świadomy zagrożenia, jakie stanowiła rozzłoszczona wojowniczka. Aż dziw brał, że jeszcze mu nie przyłożyła w ten głupi pysk, może wtedy by się czegoś nauczył! Spodziewał się kolejnego ataku na jego osobę, ale zdecydowanie nie spodziewał się go w takiej formie, jaką przyjęła córka Olchowego Szeptu. Otworzył pysk w zdziwieniu, cofając w zaskoczeniu uszy, a już po chwili spuszczając wzrok z burej na ziemię, zaciskając zęby. I co on ma jej teraz odpowiedzieć? Nie może się w końcu przyznać do swojej niewinności... Nie chciał nikomu mówić, że to nie były jego dzieci, bo istniała szansa, że skrzywdziłyby je plotki, które by mówiły o tym, że Dąb nie jest ich prawdziwym ojcem!
- T-To... To nie tak jak myślisz - zaczął, po czym ugryzł się w język. Brzmiało to jak najgrosza wymówka, wypowiedziana jeszcze wysokim, panicznym głosem. Musiał coś na szybko wymyślić, ale tak ciężko się myślało w takim stresie, jaki przeżywał wojownik podczas rozmowy z kotką.
- J-Ja... Podczas t-treningu nic nie było. P-Popiel po prostu sprawdziła moje umiejętności... I dzięki nim zostałem w-wojownikiem - odpowiedział, przełykając ślinę. Miał nadzieję, że Zimno nie słyszała, na jakim etapie treningu był podczas przejmowania przez jego obecną partnerkę treningu. I tak został wojownikiem dzięki swoim umiejętnościom. Tak, zdecydowanie. Nie dzięki jakimś dziwnym układom.
  Temat: Trening Fasolowej Łapy
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 115

PostForum: Zakończone treningi   Wysłany: 2020-07-09, 14:35   Temat: Trening Fasolowej Łapy
Treningi z Dębem nigdy nie są nudne! Szczególnie że miał masę pomysłów, jak przeprowadzić taki trening z Fasolką, która była jego córką i którą znał jak nikt inny! No, może Popiel je znała lepiej, w końcu to ich mama, prawda? Ale nie zamierzał jej odpuszczać, bo chciałby, żeby któreś z jego dzieci osiągnęło rangę wojownika w końcu. To musiałoby być wspaniałe uczucie, być na ceremonii własnego dziecka! Nawet, jak Fasolka była przybraną pociechą niebieskiego kocura.

Atak Fasolki: nieudany (0%)
Unik Dęba: słaby (50%)

Ostateczny atak Fasolki: nieudany


Niestety, Fasolka niezbyt wycelowała swoim atakiem. Pomimo że niebieski kocur odskoczył, to prawdopodobnie i tak by przeleciała obok niego. Ale teraz Dąb miał więcej czasu na reakcję, dlatego odwrócił się w kierunku biało-czarnej, która przeleciała bokiem i zachichotał, obniżając nieco przód ciała i unosząc dupkę, chcąc zachęcić terminatorkę do zabawy, jednocześnie połączonej z nauką walki.
  Temat: Kamienny Stróż
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 350
Wyświetleń: 22471

PostForum: Tereny Klanu Cienia   Wysłany: 2020-07-03, 20:18   Temat: Kamienny Stróż
Również wygiął grzbiet, jednak bardziej w geście uległości, z nisko osadzonym tyłkiem przy ziemi i cofnął się jeszcze o pół kroku, starając się wrócić chociaż do poprzedniej odległości, ale obawiał się że to nie było za bardzo możliwe.
- Ja... Ja wtedy nie byłem w obozie, a potem nie miałem głowy... Naprawdę, przepraszam! Nie chsiałem, żeby tak wyszło, naprawdę chsiałem si pogratulować! - zaprotestował, mając ogromne wyrzuty sumienia. Dlaczego nie był w stanie się pofatygować wtedy? Nawet jak nie na ceremonii, to gdzieś w niedalekiej przyszłości, jak Kąsające Zimno nie miała już wytrenowanego terminatora i nie trenowała drugiego, tylko była świeżą wojowniczką. Niech to szlag!
- Ja... Ja nie wiem... Ale zrobię, co tylko będziesz chsiała! - odpowiedział na pytanie, nie bardzo nawet wiedząc, co powiedzieć. Zaczął przesuwać się w środku okręgu, wokół którego krążyła kocica, starając się cały czas mieć ją w zasięgu wzroku. Nawet jak ma zaufanie do rozwścieczonej kotki, instynkt podpowiadał mu, że lepiej, by się nie odwracał tyłem do takiego zagrożenia. Przełknął zestresowany ślinę, bardziej się martwiąc o ich relację, niż bojąc ataku. Bo w końcu... To zrozumiałe, że była wściekła. I nie bał się, chociaż wyglądała naprawdę groźnie. Chciał jakoś ocalić ich relację, ale... Czy to było jeszcze możliwe? Trochę zaczął w to wątpić, ale ważne jest to, żeby być dobrej myśli, prawda? Prawda?
  Temat: Kamienny Stróż
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 350
Wyświetleń: 22471

PostForum: Tereny Klanu Cienia   Wysłany: 2020-07-03, 19:12   Temat: Kamienny Stróż
Dąb wolał unikać natychmiastowych przeprosin, szczególnie że naprawdę chciał odnowić kontakty, które kiedyś były przecież dobre. Teraz wydawało mu się, że to dobra chwila, jednak Zimno wyprowadziła go z dość dużego błędu. Widząc zjeżone futro i dość agresywną, napiętą postawę dominującej kocicy, opuścił nieco głowę, rozkładając uszy na boki, a jego wesoło uniesiony ogon opadł na ziemię. Sam zdecydował się wycofać krok, nie chcąc prowokować bardziej córki Olchowego Szeptu.
- Ja... Przepraszam, że nie mogłem z tobą się spotykać... Wiesz, trochę mi się spraw na głowę zwaliło, choroby, trening... Potem siąża Popiel, kosięta, moi terminatorzy... I no. Jakoś tak wyszło - powiedział trochę wyższym niż normalnie głosem, który świadczył o zdecydowanym poddenerwowaniu niebieskiego kocura. Naprawdę nie chciał, by Zimno poczuła się zaniedbana! Chciał dbać o wszystkie kontakty, ale tak się nie dało. Nawet, jakby wychodził codziennie z kimś innym na spacer, to i tak zabrakłoby mu czasu na obskoczenie wszystkich, a dodatkowo jeszcze był dość chorowity i często leżał w lecznicy, co uniemożliwiało mu spotykanie się. Miał świadomość, że zawalił i mógł chociaż trochę czasu wyskrobać dla burej.
- Jeśli chcesz... Mogę spróbować to naprawić - zaproponował, chociaż nie sądził, żeby to coś dało. Kocica była wściekła i wcale jej się nie dziwił! Był tak samo wściekły, jak Lamparci Cień stopniowo przestawał pojawiać się w obozie, by na koniec całkiem zniknąć.
  Temat: Puste Drzewo
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 205
Wyświetleń: 16414

PostForum: Tereny Klanu Cienia   Wysłany: 2020-07-03, 19:04   Temat: Puste Drzewo
Czuł się... Dobrze. Z jego głowy zostały rozwiane wszelkie wątpliwości, jednak nadal nie mógł się za bardzo połapać, jak wszystko poszło... Praktycznie bez trudu. Wystarczyło po prostu porozmawiać! Tak szczerze, od serca i teraz wszystko się ułożyło. Również wzmocnił nieco splot ich ogonów, napawając się chwilą, gdy słoneczne promienie grzały ich futra, a oni byli sam na sam na gałęzi drzewa, patrząc na tereny ich własnego klanu, którego byli wojownikami. Wszystko układało się po ich myśli. Pewno tak było, bo niestety nie potrafił czytać w myślach, mimo najszczerszych swoich chęci.
- Dobrze, dobrze. Mnie się nie spieszy nigdzie, szczególnie jak jesteśmy razem - powiedział, czując piekące gorąco pod skórą pyska, szczególnie na swoich policzkach, co nie było niestety widoczne dla Popielicy. Czuł, jak ciepło w jego ciele narasta, a sam nie wiedział, czy wstrzelił się tym razem z komplementem. Trochę się czuł niezręcznie w nowej sytuacji, nie bardzo wiedział, jak się zachowywać... Bo pomimo całego przygotowania do bycia partnerem, czuł się, jak ktoś zupełnie zielony i nieobeznany w tych sprawach! Był to tak naprawdę jego pierwszy poważny związek, aż żałował, że jak miał więcej tak zwanej wolności, to nie wykorzystał tego na chodzenie z innymi kotkami, nawet tymczasowe, bo by o wiele więcej miał doświadczenia teraz!
- A... Dokończyłem si o tym gromiaku, którego spotkałem? - zadał pytanie po dłuższej chwili romantycznego milczenia, nie chcąc dalej siedzieć tak bezczynnie. Dąb miał to do siebie, że nawet jak miał ponad czterdzieści księżyców, to i tak szybko się nudził. Wolał zdecydowanie o czymś porozmawiać, żeby zająć umysł i wypełnić tę ciszę, która dla niego stawała się dość niezręczna i powoli nie do zniesienia.
  Temat: Kamienny Stróż
Dębowy Cień

Odpowiedzi: 350
Wyświetleń: 22471

PostForum: Tereny Klanu Cienia   Wysłany: 2020-07-03, 18:25   Temat: Kamienny Stróż
Dąb za to trochę chorował, trochę wykonywał swoje obowiązki, a teraz mógł bez problemu wyjść sobie na spacer. Niestety samotny, bo Popiel była zajęta swoimi terminatorami. Ogólnie wyszedł sobie w dość treningowej porze, więc w sumie nic dziwnego, że za bardzo nikogo znajomego nie było w obozie. Jak nie na treningu, to byli na patrolu czy polowaniu, więc... Czas samotnie przemierzyć tereny! Nie miał za bardzo celu swojej podróży, zawędrował aż do Kamiennego Stróża, gdzie ujrzał... O, czy to jego stara znajoma? Oczywiście, że tak! Kąsające Zimno, pomimo burego futerka, łatwo było rozpoznać wśród innych klanowiczów, szczególnie że wojownik ją obserwował. Nie jakoś specjalnie dokładnie, ale starał się śledzić jej losy, jak na porządnego znajomego przystało. Nie był to jednak żaden stalking czy coś, wiedział po prostu, jakich ma terminatorów, kogo wytrenowała i co się w jej rodzinie dzieje. A działo się niezbyt ciekawie. Może o Szronie nic nie wiedział, ale wiedział o Lamparcim Płomieniu, który zmarł. A biedna wojowniczka pewno nie bardzo miała jak wypłakać się w czyjeś futro. Ach, czemu podczas trwającego pogrzebu musiał akurat chorować? Ale beznadzieja! Uniósł ogon, po czym dość sprężystym krokiem skrócił odległość między sobą a kocicą, podchodząc do niej od boku i zatrzymując się w nieco bezpieczniejszej odległości. W końcu dawno nie rozmawiali i nie wiedział, czy bura będzie akceptowała jakieś wylewne przywitanie! Troszkę po sytuacji z Popielnym Żarem wydoroślał i trochę więcej myślał. Troszeczkę, niedużo, ale coś drgnęło do przodu.
- Cześ Zimno! Jak się czujesz? Nie męczysz żadnego terminatora? - zadał pytanie z delikatnym uśmiechem na mordce, a ostatnie z nich zakończył cichym chichotem, chcąc wskazać, że był to tylko żart. Na razie się nie przysiadał, bo nie wiedział, czy kocica nie zechce rzucić się z Kamiennego Stróża na jego widok. I czy nie wolałaby rozplaskać się na dole niż rozmawiać z Dębem.
 
Strona 1 z 12
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 15