Znalezionych wyników: 52
Wojownicy Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Torfowy Rojst
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 101
Wyświetleń: 6802

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2021-02-26, 18:46   Temat: Torfowy Rojst
Skinęła słabo łebkiem.
- Wiem. Po prostu... naprawdę zależy mi na twojej opinii. Dużo dla mnie znaczysz. - wykrztusiła to z siebie, cicho, ale niewątpliwie. To nie jest jeszcze wyznanie miłości - takie słowa można powiedzieć przyjacielowi, prawda? Poza tym - to była prawda i Jezioro jest prawie pewna, że nie jest to nic dla niego nowego. Ale... chciała się upewnić że to od niej usłyszy. Że naprawdę docenia jego obecność przy niej - bo tak bardzo teraz tego potrzebuje.
Uniosła lekko łebek. Ale? Czyli jednak coś złego zrobiła? Co chciał powiedzieć? Dlaczego ona nie ma tej umiejętności co on, który potrafi domyśleć się o co chodzi zanim skończy zdanie? Życie nie jest sprawiedliwe, a Jeziorko wierciła oczami Skrę na wylot.
Rysiowi zdecydowanie niewiele było trzeba... Raptem - spotkali się dwa razy, zaś trzecie spotkanie było już wyznaniem uczuć. Czy była to w ogóle miłość? Nawet ją nie zna - nawet w takim ułamku, w jakim zna ją Skra.
Skinęła łebkiem ponownie.
- Zrobię tak. Ale... nie będę go szukać i oczekiwać na granicach. Jeśli... uda mi się go spotkać, wyjaśnię to wszystko i... cóż, będzie już ode mnie wolny, i ja od niego. A ja w końcu zakończę ten rozdział. - westchnęła, po czym cicho zachichotała pod jego dotykiem. Och, otarł się o nią policzkiem... A jej serce z powrotem zaczęło galopować jak szalone. Czy naprawdę - naprawdę może chociaż żywić nadzieję że coś do niej czuje? Czy Szkiełko miał rację - czy Skra musiał wszystko sobie poukładać w głowie ich relację? Cóż, siedzieli teraz w siebie wtuleni, czy potrzebuje czegoś więcej?
Niezależnie od odpowiedzi Jezioro wiedziała, że jeszcze chwilę potrwa, zanim pozbiera się na wyznanie uczuć. Na pewno chce przede wszystkim zakończyć to wszystko z Rysim Pomrukiem. Dopiero wtedy będzie mogła... ruszyć naprzód.
Nie płakała już - na jej pyszczku zagościł wesoły uśmiech, po czym powiedziała, nareszcie z lekkim sercem:
- To nie są moje łzy... Siedziałeś przed chwilą w rzece prawie po samą szyję, to przez mokre futro wydaje ci się że płaczę!
  Temat: Torfowy Rojst
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 101
Wyświetleń: 6802

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2021-02-26, 16:56   Temat: Torfowy Rojst
Poczuła ciepło w sercu, przez ułamek sekundy, gdy lekko się zaśmiał na jej odpowiedź - och, chciała słyszeć ten delikatny śmiech do końca swoich przeklętych dni. Po skończeniu jednak swojego monologu skuliła się, jakby w strachu, słysząc jego ciężkie westchnienie. Uciec. Musi uciec. Teraz. Podobnie jak Skra, chciała dać łapę tam, gdzie pieprz rośnie - nie chciała być w tym miejscu, gdzie przyznała mu się do rzeczy, która... cóż, rozczaruje go. Może i była już wojowniczką, ale była niedojrzała. Mogła w ogóle nie przyjaźnić się z nikim. Tak byłoby lepiej, prawda?
Nie powiedziała mu, że kogoś lubi, oczywiście, że nie! Jedyne, co mogła robić, to dawać mu przesłanki i drażnić się z nim, tak jak nawet ostatnio w Kryjówce, rzucając cień niepewności. Teraz jednak... ach, wszystko pogorszyła! Co sobie teraz pomyśli Skra? Czy domyśli się, że chodzi o niego? A może uzna, że pewnie znalazła sobie jakiegoś szczypiorka i zupełnie już straci nią zainteresowanie?
Gdy jednak w końcu poczuła, że Skra przytula ją do siebie, delikatnie się uspokoiła - jego dotyk był kojący, niczym balsam dla jej skołatanego serca. Wiedziała, że jest nią rozczarowany, oczywiście, kto by nie był... ale świadomość, że mimo wszystko był tuż przy niej sprawiła, że cała ta sytuacja nie wyglądała już tak tragicznie. Odwzajemniła jego uścisk i trwała w nim z przymkniętymi oczami. Tak, mogłaby tak umrzeć.
- Byłam przerażona... Bo nie chciałam tego i bałam się... co... - o nie, wchodzimy na bardzo niebezpieczny teren. Bardzo niebezpieczny teren. Bardzo. Niebezpieczny. Teren. - co... um... - westchnęła - Nie chciałam, żebyś miał rację. Chciałam jedynie mieć znajomego, kogoś z kim mogę pogadać od czasu do czasu. Lubiłam go tak po prostu, jako kolegę, a jego wyznanie uświadomiło mi, że to już koniec. Że to koniec przyjaźni. - westchnęła, wysławiając się już lepiej. - Nie rozważałam tego. To nigdy nie miało prawa bytu. Miałam nadzieję, że on zdawał sobie z tego sprawę, ale mimo to... - schowała pysk w jego futro. To nie tak miało wyglądać!
- Dałam mu nadzieję... bo nie chciałam mu robić przykrości. I zwyczajnie... nie wiedziałam wtedy, co powiedzieć. - powiedziała smutno. Miała nadzieję, że Skra zobaczy w tym to, co ona - czyli brutalne zerwanie więzi z przyjacielem - a Jeziorko sama w sobie wielu ich nie miała. I mimo iż nie potrzebowała całej gromady, to... chciała mieć kogoś, do kogo mogłaby zwrócić się nawet w poradzie dotyczącej... Skry. Chociaż Ryś był w tym przypadku najgorszym możliwym wyborem.
  Temat: Torfowy Rojst
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 101
Wyświetleń: 6802

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2021-02-26, 16:04   Temat: Torfowy Rojst
Owszem - za napięcie między nimi odpowiadał między innymi pewien anonimowy kot z pewnego halnego Klanu, który powywracał sytuacją między nimi. Oczywiście, sama Jezioro nie miała w zamiarze unikać swojego ukochanego Mistrza - miała jednak zbyt duży strach w sercu, zwłaszcza po tym wszystkim, co usłyszała od Szkiełka. Wiedziała, że w końcu musi mu wszystko wydusić, w końcu jest również jej przyjacielem... I nawet jeśli ją za to znienawidzi, to przynajmniej to całe cierpienie się skończy. Prawda?
Widziała, jak wydusił z siebie powitanie. Widziała to, jak się zachowywał - och, na litość Gwiezdnych, czy dowiedział się już o tym wszystkim? A może zna jej uczucia? W sumie - nawet nie wiedziała co jest gorsze. Przeklinała siebie, że potrafi przyjść w najgorszym możliwym momencie w najgorsze możliwe miejsce - tak samo jak było to z Rysiem, tak teraz, gdy chciała pobyć sama, to nie mogła.
Przez chwilę zawahała się, czy przeprosić go i uciec, na co pewnie zareagowałby ulgą, ale... to nie byłoby uprzejme. Poza tym - nie mogą już siebie unikać. Widziała jak mierzył ją wzrokiem - och na Gwiezdnych, tak sądzącego wzroku chyba nawet na Sądzie Ostatecznym nie doświadczy!
Wyciągnęła łapę z wody i wciągnęła powietrze, gdy zadał jej pytanie.
- Nie. To znaczy, tak. To znaczy, też. - wow, brawo Jezioro, cóż za wyżyny erudycji!
Westchnęła i usiadła na brzegu. Dosyć tych gierek.
- Miałeś rację. - zacisnęła zęby, po czym mówiła dalej. Jeśli po tym wszystkim popatrzy na nią z obrzydzeniem, ucieknie, jasne. W sumie, nawet po tym wszystkim nawet na niego nie spojrzy, lepiej dla pewności i tak uciec. - Miałeś rację, mój przyjaciel wszystko źle zinterpretował. To znaczy, nawet nie - mówiłam mu, że lubię kogoś innego. Ale on i tak... on... wyznał mi, że coś do mnie czuje. A ja... byłam przerażona. - wzięła głęboki oddech - Powiedziałam, że musze to przemyśleć, bo nie chciałam go ranić. Ale obawiam się że zraniłam go tym bardziej. Bo oboje wiedzieliśmy, że nic z tego. Ja... czuję się z tym okropnie. - powiedziała, a przy ostatnim zdaniu jej głos się załamał. Nigdy tego nie chciała - nie chciała żadnego kochanka zza granicy, ani tym bardziej tak dziwnej sytuacji między nią a Skrą. Chciała cofnąć czas - i trzymać się z daleka od granic przed Zgromadzeniem. Chciała...
Żeby było jak dawniej.
Pojedyncza łezka uwolniła się jakimś cudem z jej zamkniętych powiek i pociekła po policzku, a ona szybko ją otarła, nie otwierając oczu. Tak bardzo się bała, och Gwiezdni, tak bardzo!
  Temat: Duży Grąd
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 280
Wyświetleń: 25261

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2021-02-26, 15:37   Temat: Duży Grąd
Skupiona trawiła każde słowo Szkiełka - te wypowiedziane wcześniej i te wypowiedziane teraz. Gwiazdy spadną na ziemię... i uczynią ją niebem... W tym kontekście Jeziorko przychodziło do głowy Gwiazdy - jako zmarłe koty, ale raczej nie będą nagle wstawać z grobów, prawda? Gwiazdy... Przywódcy, ale oni są już na ziemi. Czy może chodzi o jakieś nawiedzenia? Mózg kotki pracował na najwyższych obrotach.
- W-wszystkie?! - zakrzyknęła cicho, a gdyby tylko nie miała sierści, strzeliłaby ogromnego buraka, czerwieniąc się cała. Ponieważ jednak była kotem, jej łapy zaczęły się pocić, a ona sama latała wzrokiem dokoła, przestępując z łąpy na łapę.
W-wszystkie trzy?! T-t-t-t-o zn-znaczy że-e my w-we trójkę?! Jej myśli latały w bardzo niepokojące miejsca, jednak szybko się otrząsnęła. Nie, to na pewno nie miał na myśli. Nie mogła brać jego słów dosłownie - wszystko co mówił, było niedokładne i nieprostolinijne. Dlatego musiała to dobrze przemyśleć i przeanalizować. Czyżby właśnie teraz stała nad wyborem, w którą z konstelacji się wpisać?
Słabo dotknęła łapą organu, który przesunął ku niej. Na swojej łapie zauważyła nowe plamy krwi, które nie przeraziły ją - cóż, podczas polowania również musiała się ubrudzić. Ale... co to oznacza? Czy ich losy naprawdę będą się tak splatać?
Szerokimi oczami popatrzyła na Szkiełko. Czy on właśnie sugerował... żeby wcisnąć Skrze kit, że Gwiezdni chcą ich związku? To znaczy... to zdecydowanie by zadziałało, i sama Jeziorko musiała się przyznać, że ten pomysł niegdyś chodził jej po łebku, ale zawsze odtrącała go z obrzydzeniem - nie chciała, by ktoś był z nią z poczucia, cóż, obowiązku, że musi spełnić wole Gwiezdnych. Wolała...
- ...chciałabym, aby mnie pokochał, a nie był ze mną, żyjąc w przekonaniu, że tego chcą Gwiezdni.
- powiedziała cichutko, wręcz ze złamanym sercem. Czy to było w ogóle możliwe? Żeby pokochał ją tak - sam od siebie?
  Temat: Torfowy Rojst
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 101
Wyświetleń: 6802

PostForum: Tereny Klanu Rzeki   Wysłany: 2021-02-26, 15:24   Temat: Torfowy Rojst
To, że Jeziorko została wojowniczką zdecydowanie nie oznaczało, że zamierzała spocząć na laurach - wręcz przeciwnie, miała nawet więcej motywacji do ćwiczenia. Oczywiście, jedną z motywacji były słowa wypowiedziane niegdyś przez Skrzące Słowo o jej wadze, ale... to wolała odsuwać w czeluście swojej pamięci. Uznajmy, że naprawdę była pracowita i to była jej najważniejsza motywacja.
Najwyraźniej jaki Mistrz, taka uczennica, ponieważ Jeziorko wpadła na podobny pomysł - nie szukała żadnego konkretnego towarzystwa, ot chciała pomyśleć trochę, poukładać uczucia i to, co ostatnio się wydarzyło. A niestety - sprawa z Rysiem wciąż była taka, jaką ja zostawiła. Mimo iż chciała to zakończyć, by biedaka nie męczyć, to jednak... no, trafić akurat na tego kocura z Klanu Wichru jest ciężko. Najwyraźniej dotychczas oboje mieli szczęście, wpadając na siebie.
Zupełnie tak jak Skra i Jeziorko, którzy spotkali się w Torfowym Rojście - Jezioro chciała skorzystać z polepszającej się pogody, by poćwiczyć pływanie. Nie mogła powiedzieć, że to było jej mocną stroną, nawet jak na kota z Klanu Rzeki, bo mimo wszystko trening z jej poprzednią Mistrzynią urwał się właśnie na pływaniu.
Zamoczyła łapę w zbiorniku i podniosła głowę - nie zauważyła rudego kocura wcześniej, dopiero teraz usłyszała chlupot wody, dlatego patrzyła na niego zaskoczona, nie spodziewając się takiego obrotu sprawy.
- C-cześć. - powiedziała, wciąż z łapą zastygłą w wodzie.
  Temat: Duży Grąd
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 280
Wyświetleń: 25261

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2021-02-20, 23:22   Temat: Duży Grąd
Jak zahipnotyzowana patrzyła w jego oczy. A w sumie... starała się skupić na jednym oku. Tym lepiej działającym. Zmarszczyła brwi, gdy ponownie się odezwał i swój wzrok przeniosła z powrotem na śnieg.
Mniej... No tak... Nie mogę mieć wszystkiego. Zwyczajnie... Muszę wybrać. Ale właśnie dlatego tu jestem. Właśnie dlatego.
Podniosła gwałtownie głowę.
Tego, wokół którego krążą iskry. To musi być o Skrze! To musi być o nim! Czas zatrzymał się dla Księżyc w dosłownie tej samej chwili, gdy wypowiedział to zdanie na głos. Ten, wokół którego słów krążą iskry. Ona sama straciła oddech, wysłuchując każdego z jego słów - nie, spijała to tak, jakby nie piła od dwóch dni, jakby wędrowała przez wieki i nareszcie odnalazła to, czego szukała - tak, to jest dokładnie to, po co tutaj przyszła. Po informacje, które właśnie jej przekazuje...
Ech? Nie wie... co czuje? Przekręciła łebek, skonsternowana, zerkając raz na zwłoki, raz na Szkiełko, raz na swoje łapy, jakby szukając odpowiedzi we wszystkich tych rzeczach. Uczucie jednak zaparło jej dech w piersiach, gdy usłyszała kolejne słowa - nie byłby zadowolony, gdyby wiedział.
Zapowietrzyła się. Miała ochotę pędzić na granicę, aby w stronę Klanu Wichru wykrzyczeć do Rysia, żeby nie robił sobie nadziei, bo ona kocha innego i żeby się więcej nie spotykali, a potem pędzić do Skry i wyjaśnić mu wszystko, ale... och, nie! Nie może! Nie byłby zadowolony... och, oczywiście, co ona sobie myślała?! Po drugie, nie, nie może zrobić czegoś tak okropnego wobec przyjaciela - och, chciała, żeby się przyjaźnili, ale teraz... to chyba nawet nie jest możliwe. Dlaczego dała mu nadzieję? Bo chciała się nad nim zlitować? Czy sama - tak jak Skra - nie jest pewna?
Och Gwiezdni, och Gwiezdni, co ja narobiłam, co ja narobiłam, on mi nie wybaczy...
W rozpaczy schowała pyszczek w łapy, kładąc się na zimnym śniegu. Co ona narobiła? Czy właśnie zepsuła wszystko, co mogłoby wydarzyć się ze Skrą? Tylko dlatego, że nie chciała brutalnie odrzucać Rysia? Ale - jest jeszcze iskierka nadziei - on coś czuje, prawda? Prawda?
Zamarła. Chwila, co?
- Czyje... imiona są zapisane w konstelacjach? - wyszeptała cicho, podnosząc powoli łebek ku Szkiełkowi. Ten zapewne miał niezły ubaw, patrząc na wszystkie fazy załamania nerwowego Księżyc.
  Temat: Zgromadzenie I
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 136
Wyświetleń: 5719

PostForum: Zgromadzenia   Wysłany: 2021-02-20, 23:01   Temat: Zgromadzenie I
Biały Puch.
Biały Puch.
Imię te odbijało się echem w pustej głowie Księżyc, gdy ta z zastygłym uśmiechem patrzyła na kotkę. Biały Puch, huh? O ironio. O słodka, słodka ironio. Nawet tutaj - Ryś nie przestanie ją prześladować. Chociażby chciała zapomnieć o minionych wydarzeniach, zwyczajnie to się nie uda. Klan Wichru musiałby spłonąć co do kota, żeby Księżyc mogła odetchnąć pełną piersią na tym Zgromadzeniu.
Imię te dzwoniło jej w uszach tak bardzo, że zapomniała zerknąć na Skrę - co pospiesznie zrobiła, upewniając się, że... cóż, żadna natrętna dziewucha się nie kręci w jego pobliżu. Klany są pełne takich lekkomyślnych panienek, a Skra nie powinien tracić czas na jakieś zbędne pogaduszki. Zauważyła jednak, że wciąż siedział sam - gdy tylko się stąd uwolni, biegnie do niego, schowa się w jego futrze i każe mu zawieść się z powrotem do Obozu Rzeki.
Odwróciła z powrotem na kotkę, po czym uśmiechnęła się szerzej.
- O-och? Zdaje mi się, że twoje imię jest mi znajome... Chyba opowiadał mi o tobie kolega z Wichru, Ryś... Rysi Pomruk! - zająknęła się. Tak, teraz miał wojownicze imię. Starała się chować w sobie te wszystkie pokłady zakłopotania, jakie w tej chwili się w niej dusiły.
Uśmiechnęła się szerzej, słysząc sprostowanie siostry. Jej obecność... dawała jej ulgę. Jakby wiedziała, że może liczyć na wsparcie. Jakby wiedziała, że siostra zrozumie, gdy ta nagle krzyknie, że musi wrócić do Obozu, bo zostawiła żelazko na gazie. Po prostu... była między nimi nić porozumienia.
- Jak najbardziej! - pociągnęła dalej temat Jezioro. Złapała przez ułamek porozumiewawcze spojrzenie. Oczywiście, że nie będą gadać o żadnych ewentualnych problemach Rzeki. Chcieliby takie rzeczy wiedzieć, huh. - Sądząc po... cóż, gabarytach niektórych kocurów z naszego Klanu, mają się całkiem dobrze! - zachichotała, trącając lekko Czereśnie, jakby chcąc jej dać do zrozumienia, że obie znają kilku takich łakomczuchów.
- A jak w Wichrze? Mam nadzieję, że wszystko w porządku... Ostatnio były wieści o pożarze... - zaczęła nieśmiało. Jej oczy lekko przygasły, poruszając ten temat - wiedziała jednak, że lepiej go nie poruszać przy Rysiu - jego blizna pewnie dalej dawała mu się we znaki.
Zerknęła za siebie, ponownie patrząc na Skrę. Uff.
  Temat: Duży Grąd
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 280
Wyświetleń: 25261

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2021-02-12, 14:52   Temat: Duży Grąd
Jeziorko nie zauważyła tego zadowolenia towarzysza, wpatrując się przede wszystkim w parujące na śniegu, ciepłe organy zwierzęcia. I mimo iż widok był nieprzyjemny, nie mogła oderwać od niego oczu. Rozmawiała z nim tak, jak on rozmawiał z nią - zawsze tak robiła, dopasowując się do osoby towarzyszącej jej. Cóż, prawie zawsze... Była osoba przy której była zwyczajnie... cóż, sobą...
Jej oczy się zamgliły, po czym błysnęły, po chwili ciszy, rozumiejąc słowa Szkiełka - a przynajmniej tak się jej wydawało. "woleliby wiedzieć już, iż nigdy nie zobaczą jego światła, niż czekać i wpatrywać się w nocne chmury, zastanawiając się nad tym, czy kiedyś zza nich wychynie..." Zatem zrobiłam źle, nie odrzucając go natychmiast? Skrzywdziłam tym go jeszcze bardziej? Nagłe zrozumienie tego sprawiło, że mechanicznie popatrzyła na towarzyszącego jej, dziwnego kota, jakby próbując znaleźć potwierdzenie jej myśli, mimo iż nie powiedziała niczego na głos. Och, cóż ona zrobiła! Przecież... nie chciała źle... Nie wiedziała zwyczajnie co zrobić i powiedziała zgodnie z prawdą - że musi pomyśleć. Mimo iż podświadomie oboje znali odpowiedź.
- Księżyc... chce świecić dla wszystkich... - szepnęła smutno, czując, jak przepełnia ją poczucie winy - zarówno wobec Rysia, jak i Skry. Będzie musiała wszystko wyprostować. I powiedzieć mu - och, jak tego nie cierpi! - że miał rację.
Zaskoczona podniosła wzrok.
- Zatem... - odchrząknęła, szukając odpowiednich słów - imiona na nic się nie zdadzą Szkiełkowi - Ten, dla którego przez cały ten czas świeci Księżyc... Jest zupełnie nie do rozczytania? - zapytała boleśnie. To było... rozczarowujące. Przyszła tutaj głównie z nim na myśli. Wiedziała że nie poradzi nic na to, że wróżbita nie odczyta tego, czego ona chce - jednak mimo to wpatrywała się we wnętrzności zająca, jakby sama szukając odpowiedzi. Jakby szukając upewnienia się - w jej własnych uczuciach.
  Temat: Duży Grąd
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 280
Wyświetleń: 25261

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2021-02-10, 20:34   Temat: Duży Grąd
Patrzyła z lekko szeroko otwartymi oczami, jak kocur zwinnym ruchem patroszy zwierzę. To... nie był przyjemny widok, jednocześnie jednak wiedziała, że to na tej podstawie... cóż, wróży. Chwilę zajęło, zanim ułożył wszystkie... części, ugh, w spójną dla niego układankę. Jezioro nie widziała w tym nic - równie dobrze mógłby rozrzucić je w innej kombinacji i to także nie powiedziałoby jej zupełnie nic. Cóż, jeśli taka jest jego zasada działania...
Odwzajemniła świdrujące spojrzenie, wstrzymując oddech. Co jej powie? Co ją czeka? Kto ją czeka?
Wypuściła powoli powietrze. Och, doskonale wiedziała, o co mu chodzi. Powoli przeniosła wzrok z powrotem na wypatroszone zwierzę, nie odzywając się przez dłuższą chwilę. Miała mimowolnie nadzieję, że o nim nie usłyszy - jakby wypierała ostatnie wydarzenia ze swojej pamięci. Nie mogła jednak odeprzeć tego odległego krzyku, pełnego bólu i cierpienia, gdy już wracała od Czterech Dębów - i tak, jak modliła się do Gwiezdnych, żeby to nie był Ryś, tak teraz już doskonale widziała, że to był on. I że płakał.
- Czy rysie płaczą przez księżyc? Co, jeśli księżyc nigdy nie chciał żeby przez niego płakały? - zapytała cichutko. Nie jest odpowiedzialna za niczyje uczucia - nigdy nie chciała, aby to zamieniło się w coś takiego.
- Co, jeśli księżyc długo patrzył na... kogoś innego...
  Temat: Duży Grąd
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 280
Wyświetleń: 25261

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2021-02-08, 19:12   Temat: Duży Grąd
Przytaknęła na jego słowa. Zdawał jej się kimś mądrym i na pewno doświadczonym, dlatego nie miała wątpliwości, że trafiła na dobrego kota. Odwróciła do niego głowę, gdy ten skierował do niej kolejne słowa.
- Mi również miło cię poznać, Szkiełko. Zgadza się, poszukuję... cóż, odpowiedzi. Tak jak pewnie każdy, kto się do ciebie zwraca. - uśmiechnęła się delikatnie, przekręcając lekko łebek w bok. Czuła, że wie o co jej chodzi - o tych nieszczęsnych samców, a przede wszystkim o jednego, głównego bohatera jej własnego życia. Długo była trzymana już w niepewności, a wyznanie uczuć mogło skończyć się tak, jak skończyło się z Rysiem - dużą dozą niezręczności i zamieszania. Czy potrzebuje więcej zamieszania? Pewnie nie, ale sama nie wiedziała, czy kocur obok niej wyprości dla niej sprawy, czy zagmatwa jeszcze bardziej.
Przesunęła łapką zająca w jego stronę, zerkając nieśmiało.
- Upolowałam to dla ciebie. - szepnęła, jakby bała się, że przeszkodzi mu w myśleniu lub mówieniu.
  Temat: Nieobecności
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 210
Wyświetleń: 65770

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2021-02-07, 17:23   Temat: Nieobecności
Niestety, sesja u mnie wciąż trwa, więc przynajmniej do środy nie będzie ode mnie odpisów - postaram się jednak po tym czasie ponadrabiać zaległości :<
  Temat: Duży Grąd
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 280
Wyświetleń: 25261

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2021-02-04, 23:06   Temat: Duży Grąd
Lekko drgnęła zaskoczona, widząc nieoczekiwane nadejście towarzysza - chociaż nadejście było zbyt dużym słowem. Zwyczajnie... pojawił się, jakby był tu cały czas, chociaż Jezioro wcześniej go nie zauważyła, przez co było jej trochę głupio. Czy naprawdę była tak mało spostrzegawcza?
Uśmiechnęła się delikatnie, oczekując aż się dosiądzie, po czym, bardziej odprężona, skinęła główka.
- Prawda. Pogoda jest cudowna - śnieg i słońce to naprawdę piękne połączenie, chociaż jedno stapia drugie. Dobrze, że jeszcze możemy nacieszyć tym oczy. - powiedziała swobodnie, przenosząc wzrok na omawiany śnieg. Tak, uwielbiała iskrzący się śnieg - Jezioro bardzo lubiła rzeczy iskrzące się, a zwłaszcza... skrzące...
Zamrugała, po czym oburzona własnymi manierami zwróciła się do tajemniczego kocura - nie była do końca pewna, czy to właśnie on, jednak z opisu wszystko się zgadzało.
- Dzień dobry, nazywam się Księżycowe Jezioro. Ciebie zwą Szkiełkiem, prawda? - przedstawiła się uprzejmie, po czym zaciekawiona obserwowała, czy potwierdzi jego słowa. Nawet jeśli nie, obcy towarzysz wydawał się przyjaźnie nastawiony, co odebrała z ulgą.
  Temat: Duży Grąd
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 280
Wyświetleń: 25261

PostForum: Siedlisko Koni   Wysłany: 2021-02-04, 14:21   Temat: Duży Grąd
Cóż, owy tajemniczy osobnik z pewnością spadł Jeziorce z nieba. A przynajmniej taką miała nadzieję. Wieści rozchodzą się tempem błyskawicznym, zaś sami wojownicy okazali się być bardziej plotkarscy niż całe gniazdo terminatorów, w którym dotychczas spała. To właśnie tam usłyszała, że w tych okolicach gdzieś pląta się niejaki kocur, który potrafi... przepowiadać przyszłość! I w normalnych warunkach Jezioro pewnie nie byłaby tym zainteresowana... Jednak w świetle zaistniałych sytuacji chciała rozwiać swoje wątpliwości (dotyczące kocurów...) raz na zawsze. Oczywiście - brała to też z pewną dawką sceptyzmu, haha. Gdyby wróżba nie była jej na rękę.
Trzymała w paszczy zająca - tak, nie bez powodu wybrała ten typ zwierzyny. Wiedziała, że musi przyjść do niego z czymś upolowanym, dlatego postawiła na tę właśnie przynętę - niczym symbol. Skierowała się na Ziemie Niczyje, rozglądając się uważnie. Czy w ogóle uda jej się spotkać tego gościa? Pewnie nabiegała się za zającem bez sensu i wróci z powrotem do Obozu, wciąż trzymając go w paszczy.
Usiadła, zmartwiona.


/zapraszam Szkiełko
  Temat: Pęknięta Skała
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 270
Wyświetleń: 21820

PostForum: Cztery Dęby   Wysłany: 2021-02-04, 14:14   Temat: Pęknięta Skała
Zaniemówiła.
Gdy tylko usłyszała te słowa - kocham cię - zesztywniała i zaniemówiła. To były słowa które, oczywiście, zawsze pragnęła usłyszeć, ale nie od niego. Od niego nie wymagała żadnych głębszych uczuć, jedynie luźnej pogawędki, być może dyskusji o treningach, o obowiązkach... Ale nie o miłości. Nie chciała tego, nie - chciała kogoś, kogo mogła traktować swobodnie, jak przyjaciela. Miłość... to nie było coś, co czuła do tego kocura przed nią - wiedziała to, bo czuła to do kogoś innego.
Posłuchała jednak jego prośby - wysłuchała jego słów, z łzami w oczach, nie mogąc na niego spojrzeć - bała się, że gdy tylko spojrzy w jego oczy, coś w niej pęknie. I... och, jakie piękne były słowa, jakie do niej kierował! Jak cudownie było być... docenianą, wywyższaną, wręcz podstawioną na piedestale. To nie było uczucie, z którym była zaznajomiona - na jakikolwiek szacunek lub pochwałę od Mistrza musiała sobie zapracować - i to bardzo, jednak... to było dla jej dobra. Jednak te romantyczne słowa...
Nigdy nie słyszała czegoś takiego pod swoim adresem. Chociaż nie chciała, trafiały prosto w jej serce, im bardziej próbowała je od siebie odrzucić. I bolało ją to - bolało, bo mimowolnie ich przyrównywała ze sobą. I bez względu na wniosek - nie była zadowolona. Miała wrażenie, że jakikolwiek wybór w tej kwestii byłby... złym wyborem.
Przycisnęła mocno powieki, by nie wypuścić żadnej łzy. Nie chciała, żeby on je widział i jednocześnie nie chciała widzieć jego łez - to było dla niej za dużo. Sztywniała pod jego dotykiem, zupełnie zagubiona i niezdecydowana i prawdopodobnie jak on - chciała uciec. Nie chciała, żeby to się wydarzyło. Och, na litość Gwiezdnych, dlaczego tutaj przyszła? To jest... za trudne.
Cichym i łamiącym się głosem powiedziała:
- Ja... musze pomyśleć. To... trochę dla mnie za dużo. I nie wiem... co zrobić... - jej głos złamał się na końcu. Nie chciała go krzywdzić, za nic w świecie! Jednak wiedział, och, doskonale wiedział, co ona czuje do Skry i na litość, dlaczego to wszystko musiało się tak skomplikować?!
- To było piękne... d-dziękuję i-i miło mi że tak o mnie myślisz... Daj mi jednak trochę czasu, dobrze? Ja... - słowa ugrzęzły jej w gardle. Ona co? Ma wybierać między nim, kocurem który właśnie wyznał jej miłość a drugim kocurem, który pewnie nawet nie jest nią zainteresowany? Och, niech ktoś jej pomoże!
Cofnęła się o kroczek, po czym uniosła łapę, by otrzeć jego spływającą łzę.
- Nie płacz. Proszę, nie płacz. Nie chcę być powodem twojej przykrości. - zamiauczała cicho, po czym cofnęła się kolejny kroczek.
- Mam nadzieję, że spotkamy się niedługo. I... może wtedy będę lepiej znać swoje uczucia. Mam taką nadzieję. A do tego czasu... Żyj, Rysi Pomruku. Żyj, chociażby dla mnie. - powiedziała łamiącym się głosem, po czym przez łzy uśmiechnęła się do niego. Ten ostatni raz.
- Do widzenia. - szepnęła. I odeszła - jeszcze nie do Obozu. Musiała przemyśleć dużo rzeczy, a spacer będzie do tego lepszy niż Obóz pełen kotów. I jej ukochanego.

/zt ;__________;
  Temat: Zgromadzenie I
Księżycowe Jezioro

Odpowiedzi: 136
Wyświetleń: 5719

PostForum: Zgromadzenia   Wysłany: 2021-02-04, 13:58   Temat: Zgromadzenie I
Dużo się działo. Najpierw... cóż, wydarzenia z pewnym kotem z pewnego Klanu jeszcze nie zdążyły zblednąć, gdy Jezioro została porwana w wir Zgromadzenia. U jej boku szedł Skrzące Słowo, co normalnie byłoby dla niej czymś fantastycznym i niewątpliwie przyjemnym, jednak w świetle ostatnich wydarzeń zastanawiała się, czy powinna mu powiedzieć, że... w sumie miał rację. Z tym, jak inni moją interpretować jej przyjaźń. Jednak, nawet jakby chciała, nie miała do tego okazji - szli w towarzystwie wielu innych kotów, a ona wolała mieć pogawędkę na osobności. Z jakiegoś powodu czuła, że musi się z kimś tym podzielić. Nie wiedziała jednak, czy Skra jest odpowiednim wyborem - chociażby ze względu na uczucia, jakimi go obdarzyła.
Szła spacerem, od czasu do czasu rzucając uśmiech siostrze, Czereśni, która szła przed nią w towarzystwie większej grupy, aż w końcu...
Tak, dotarli. Cztery Dęby stały w całej swej okazałości. Dokładnie tak, jak wyglądały noc wcześniej, gdy była tutaj... z Rysim Pomrukiem. Westchnęła cicho, nie spoglądając na Skrę. Było... było tutaj tak wiele kotów! Przez chwilę przeszedł ją dreszcz, że spotka tutaj swojego adoratora, jednak... nie, nie było takiej możliwości, sam powiedział jej, że nie został wybrany. Westchnęła też drugi raz, ciszej i bardziej z ulgą, przeczesując wzrokiem całą masę kotów.
Czuła się lekko zagubiona - zanim spostrzegła, większość znalazła sobie już towarzystwo, ona zaś stała tutaj, nie do końca sama, jednak podobnie zagubiona, jak przed chwilą. Jej wzrok ponownie padł na jej siostrę, która zagadała już do jakiejś kotki. Tak, to może być dobry pomysł. Trzymać się kogoś znajomego. Uniosła wzrok na swojego Mistrza.
- Ciężko się zdecydować, od czego zacząć... Tutaj jest naprawdę... dużo kotów. - zwróciła się do Skry, po czym znowu zerknęła na Czereśnię. Skierowała swoje łapy w ich stronę, po czym zagadnęła, uśmiechnięta:
- Cześć, nie przeszkadzam? Nazywam się Księżycowe Jezioro. - powiedziała do białej kotki i mniejszego kocurka, prawdopodobnie terminatora. Chociaż pewnie od niedawna. Mrugnęła też do siostry. Nie ona jedyna kierowała się wzrokiem.
Obejrzała się za siebie nieśmiało, żeby zerknąć, czy Skra zdecydował się również do nich dołączyć, czy też wybrał towarzystwo kogoś innego. Byleby tylko uważał z wyborem - ku zgrozie Jezioro, było tutaj naprawdę dużo ładnych kotek.

/wbijam się do Czereśni, Białego Pucha i Traszkowej owo
 
Strona 1 z 4
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 15