<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Artemida - Wojownicy PBF - <span class="usergroup-wicher">Wyjące Wzgórza</span>]]></title>
		<link>https://artemida.webd.pl/</link>
		<description><![CDATA[Artemida - Wojownicy PBF - https://artemida.webd.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2026 08:37:01 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Ogłuszającej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11730.html</link>
			<pubDate>Sat, 05 Sep 2026 23:20:04 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2581">Sosnowy Szmer</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11730.html</guid>
			<description><![CDATA[Po kilku dniach w końcu wzięła Żwirka za fraki i zaprowadziła na Wyjące Wzgórza. Gdy już byli na miejscu, uśmiechnęła się do niego promiennie.<br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To co, zaczynamy? </span>- zerknęła na swojego nowego terminatora. - C<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">hciałabym, byś wybrał którekolwiek drzewo na obrzeżach, nie za wysokie, nie za niskie. Nauczysz się dzisiaj wspinać, co ty na to?</span> - spytała. Oby chciał. Nie miała dziś głowy na cokolwiek innego, co by wymagało dodatkowego myślenia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Po kilku dniach w końcu wzięła Żwirka za fraki i zaprowadziła na Wyjące Wzgórza. Gdy już byli na miejscu, uśmiechnęła się do niego promiennie.<br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To co, zaczynamy? </span>- zerknęła na swojego nowego terminatora. - C<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">hciałabym, byś wybrał którekolwiek drzewo na obrzeżach, nie za wysokie, nie za niskie. Nauczysz się dzisiaj wspinać, co ty na to?</span> - spytała. Oby chciał. Nie miała dziś głowy na cokolwiek innego, co by wymagało dodatkowego myślenia.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Jajowatej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11720.html</link>
			<pubDate>Sun, 23 Aug 2026 21:55:45 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2848">Krasy Byk</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11720.html</guid>
			<description><![CDATA[&emsp;&emsp;Krasy Byk nie sądził, że śmierć Roziskrzonej Gwiazdy chwyci go na tyle mocno, że ciężko mu będzie spać przez noc. Wiercąc się z boku na bok w końcu wstał i wyszedł na krótki spacer po terenach klanu, blisko granic obozu, rozmyślając o przyszłości, w którym przyjdzie mu uczestniczyć w ceremoniach pod pieczą Truflowego Noska...a w zasadzie zaraz już Gwiazdy. Lubił jednak kotkę i ufał jej osądowi, przyszłość Klanu nie napawała go niepewnością, a to przynosiło ulgę, co uświadomił sobie dopiero w momencie, gdy powiedział to do siebie samego.<br />
Uspokojony, wrócił do obozu na krótki sen, zanim całkowicie wzejdzie słońce.<br />
<br />
<div style="text-align: center;">***</div>
<br />
&emsp;&emsp;Wybudzony gorącem, który wkradł się do legowiska, podniósł się by zahaczyć o drobne śniadanie i ruszył od razu do legowiska terminatorów, siadając w wejściu. Miał nadzieję, że jego podopieczna posłuchała się jego poleceń i czekała w środku na niego.<br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jajowata Łapo</span> — zawołał do wnętrza, czekając na pojawienie się terminatorki.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[&emsp;&emsp;Krasy Byk nie sądził, że śmierć Roziskrzonej Gwiazdy chwyci go na tyle mocno, że ciężko mu będzie spać przez noc. Wiercąc się z boku na bok w końcu wstał i wyszedł na krótki spacer po terenach klanu, blisko granic obozu, rozmyślając o przyszłości, w którym przyjdzie mu uczestniczyć w ceremoniach pod pieczą Truflowego Noska...a w zasadzie zaraz już Gwiazdy. Lubił jednak kotkę i ufał jej osądowi, przyszłość Klanu nie napawała go niepewnością, a to przynosiło ulgę, co uświadomił sobie dopiero w momencie, gdy powiedział to do siebie samego.<br />
Uspokojony, wrócił do obozu na krótki sen, zanim całkowicie wzejdzie słońce.<br />
<br />
<div style="text-align: center;">***</div>
<br />
&emsp;&emsp;Wybudzony gorącem, który wkradł się do legowiska, podniósł się by zahaczyć o drobne śniadanie i ruszył od razu do legowiska terminatorów, siadając w wejściu. Miał nadzieję, że jego podopieczna posłuchała się jego poleceń i czekała w środku na niego.<br />
— <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jajowata Łapo</span> — zawołał do wnętrza, czekając na pojawienie się terminatorki.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Mewiej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11713.html</link>
			<pubDate>Mon, 17 Aug 2026 16:53:11 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2147">Donośny Krzyk</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11713.html</guid>
			<description><![CDATA[Mimo tego, że czuwała przy ciele przywódcy do ostatniego kota, a w dodatku pomagała przy pochówku, zerwała się na łapy już z samego rana. Należała do tych kotów, które wolały pracować, zająć czymś mózg, niż rozmyślać nad przykrymi rzeczami. Lepiej o nich po prostu nie myśleć.<br />
Ostrożnie, żeby nie obudzić śpiącego obok Nieokiełzaną Łapę, wyszła z legowiska. Powinna rozpocząć dzisiaj trening z Mewią Łapą, ale uznała, że po całym wczorajszym dniu lepiej będzie jeśli trochę odpocznie. Sama zajęła się sprzątaniem obozowiska. Dopiero, gdy skończyła, poprosiła Ciernikową Łapę o poinformowanie Mewiej Łapy o tym, że czekała na niego przy wyjściu z obozu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Mimo tego, że czuwała przy ciele przywódcy do ostatniego kota, a w dodatku pomagała przy pochówku, zerwała się na łapy już z samego rana. Należała do tych kotów, które wolały pracować, zająć czymś mózg, niż rozmyślać nad przykrymi rzeczami. Lepiej o nich po prostu nie myśleć.<br />
Ostrożnie, żeby nie obudzić śpiącego obok Nieokiełzaną Łapę, wyszła z legowiska. Powinna rozpocząć dzisiaj trening z Mewią Łapą, ale uznała, że po całym wczorajszym dniu lepiej będzie jeśli trochę odpocznie. Sama zajęła się sprzątaniem obozowiska. Dopiero, gdy skończyła, poprosiła Ciernikową Łapę o poinformowanie Mewiej Łapy o tym, że czekała na niego przy wyjściu z obozu.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening W-kurz-onej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11710.html</link>
			<pubDate>Sat, 15 Aug 2026 01:16:26 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2619">Pożerająca Paszcza</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11710.html</guid>
			<description><![CDATA[Wczorajszy dzień skończył się, a dzisiaj był nowy, inny dzień. Prawda? Więc czemu czuł się tak samo? A może nawet gorzej? Niebo nie wyglądało dzisiaj lepiej, chmury już zebrały się nad głowami, słońca nie było widać, jedyna informacja o tym, że był dzień była w poświacie. Wszystko wyglądało jaśniej, mimo iż równie szaro i bez koloru. Błoto z poprzednich dni na pewno nadal nie wyschło, a dzisiaj znowu miało padać. Cieszyło go, że jednak umówił się na trening za dwa górowania słońca, a nie dzisiaj, dzisiaj nie chciał, nie dałby rady. Pewnie powinien, ale wszystko powoli go dobijało. Tak, o. <br />
Łabędzia Gwiazda pochwalił go przed swoją śmiercią, dał mu poczucie, że zrobił coś dobrego, przyjął go do klanu dopóki rany mu się nie zagoiły, a Pożarek w pewnym sensie czuł się odpowiedzialny za tę śmierć. I co wydarzyło się wczoraj? Został mianowany, dostał terminatora… Roziskrzona Gwiazda zmarł, odbyło się milczące czuwanie. Roziskrzona Gwiazda go nie pochwalił, za to dał mu imię, które do końca życia będzie brzmieć jakby był niewystarczający, prawda? A może sobie wmawiał? Musiał. Zawsze sobie wmawiał. A mimo to czuł się odpowiedzialny za śmierci obu Gwiazd. Śmierci, które znaczyły kompletnie coś innego – rzeczna Gwiazda dała mu poczucie, że jest w stanie coś osiągnąć, że może być wystarczający… kiedy wichrowa Gwiazda dała mu odczuć, że nieważne co zrobi zawsze będzie nikim. Więc może bardziej, niż być odpowiedzialny za obie śmierci po prostu odczuwał rozczarowanie, gorzkość, że nigdy nie zdoła pokazać się od lepszej strony czy odwdzięczyć się za dobro? Był na ostatnich ceremoniach obu tych kotów… i na obu nic kompletnie nie znaczył ostatecznie. Nie podziękował nigdy Łabędziej Gwieździe, nie przeprosił nigdy Roziskorznej Gwiazdy. <br />
Chciał spać. Musiał. Zrobił sobie drzemkę przed milczącym czuwaniem, po tym jak wrócił do obozu po wypłakaniu się przez emocje związane z ceremonią jak i śmiercią przywódcy, ale nie była ona zbyt długa. Nie potrafił zasnąć na dłużej, budził go stres. Wszystkim. Teraz? Teraz był zmęczony. Dniem wczorajszym, dniem jutrzejszym i dniem odbywającym się teraz. Zamknął więc zezowate ślepka i odliczył do dziesięciu, aż udało mu się uspokoić oddech i odpłynąć w sen. Kłująca Gęstwina była straszna, ale okazało się, że Donośny Krzyk pozwoliła mu mieć legowisko obok siebie i Sosnowego Szmeru – pomagało mu to. Pomagało mu to zasnąć.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Wczorajszy dzień skończył się, a dzisiaj był nowy, inny dzień. Prawda? Więc czemu czuł się tak samo? A może nawet gorzej? Niebo nie wyglądało dzisiaj lepiej, chmury już zebrały się nad głowami, słońca nie było widać, jedyna informacja o tym, że był dzień była w poświacie. Wszystko wyglądało jaśniej, mimo iż równie szaro i bez koloru. Błoto z poprzednich dni na pewno nadal nie wyschło, a dzisiaj znowu miało padać. Cieszyło go, że jednak umówił się na trening za dwa górowania słońca, a nie dzisiaj, dzisiaj nie chciał, nie dałby rady. Pewnie powinien, ale wszystko powoli go dobijało. Tak, o. <br />
Łabędzia Gwiazda pochwalił go przed swoją śmiercią, dał mu poczucie, że zrobił coś dobrego, przyjął go do klanu dopóki rany mu się nie zagoiły, a Pożarek w pewnym sensie czuł się odpowiedzialny za tę śmierć. I co wydarzyło się wczoraj? Został mianowany, dostał terminatora… Roziskrzona Gwiazda zmarł, odbyło się milczące czuwanie. Roziskrzona Gwiazda go nie pochwalił, za to dał mu imię, które do końca życia będzie brzmieć jakby był niewystarczający, prawda? A może sobie wmawiał? Musiał. Zawsze sobie wmawiał. A mimo to czuł się odpowiedzialny za śmierci obu Gwiazd. Śmierci, które znaczyły kompletnie coś innego – rzeczna Gwiazda dała mu poczucie, że jest w stanie coś osiągnąć, że może być wystarczający… kiedy wichrowa Gwiazda dała mu odczuć, że nieważne co zrobi zawsze będzie nikim. Więc może bardziej, niż być odpowiedzialny za obie śmierci po prostu odczuwał rozczarowanie, gorzkość, że nigdy nie zdoła pokazać się od lepszej strony czy odwdzięczyć się za dobro? Był na ostatnich ceremoniach obu tych kotów… i na obu nic kompletnie nie znaczył ostatecznie. Nie podziękował nigdy Łabędziej Gwieździe, nie przeprosił nigdy Roziskorznej Gwiazdy. <br />
Chciał spać. Musiał. Zrobił sobie drzemkę przed milczącym czuwaniem, po tym jak wrócił do obozu po wypłakaniu się przez emocje związane z ceremonią jak i śmiercią przywódcy, ale nie była ona zbyt długa. Nie potrafił zasnąć na dłużej, budził go stres. Wszystkim. Teraz? Teraz był zmęczony. Dniem wczorajszym, dniem jutrzejszym i dniem odbywającym się teraz. Zamknął więc zezowate ślepka i odliczył do dziesięciu, aż udało mu się uspokoić oddech i odpłynąć w sen. Kłująca Gęstwina była straszna, ale okazało się, że Donośny Krzyk pozwoliła mu mieć legowisko obok siebie i Sosnowego Szmeru – pomagało mu to. Pomagało mu to zasnąć.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Sokolej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11708.html</link>
			<pubDate>Thu, 13 Aug 2026 22:55:00 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2697">Dziki Czart</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11708.html</guid>
			<description><![CDATA[&emsp;&emsp;Tych kilka chwil wytchnienia od zwariowanego stworzenia było słodkie, ale szybko się skończyło. Musiała po raz kolejny zmierzyć się z rzeczywistością, z którą nie bardzo wiedziała co zrobić – podejść jakoś do wyrośniętego kociaka, do którego każde podejście kończyło się w jakiś inny i nieprzewidywalny sposób. Pocieszało ją to, że przynajmniej część zaowocowała jako-takim porozumieniem.<br />
&emsp;&emsp; – <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">No dobrze, Sokola Łapo</span> – zaczęła, odwracając się do zainteresowanej, z którą przesunęła się bliżej wejścia do obozu – ale nadal raczej na uboczu, niż w bezpośredniej bliskości Kłującego Korytarza. Zanim wyjdą, miała do zrobienia swoją zwyczajową pogadankę; zastanawiało ją tylko, jak tym razem ją ugryźć. Zmierzyła małą kotkę wzrokiem. – <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To, że to trening na wojownika, myślę, że wiesz. A orientujesz się, czego będziemy się uczyć? Jak to będzie wyglądać, jakie masz obowiązki... hm?</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[&emsp;&emsp;Tych kilka chwil wytchnienia od zwariowanego stworzenia było słodkie, ale szybko się skończyło. Musiała po raz kolejny zmierzyć się z rzeczywistością, z którą nie bardzo wiedziała co zrobić – podejść jakoś do wyrośniętego kociaka, do którego każde podejście kończyło się w jakiś inny i nieprzewidywalny sposób. Pocieszało ją to, że przynajmniej część zaowocowała jako-takim porozumieniem.<br />
&emsp;&emsp; – <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">No dobrze, Sokola Łapo</span> – zaczęła, odwracając się do zainteresowanej, z którą przesunęła się bliżej wejścia do obozu – ale nadal raczej na uboczu, niż w bezpośredniej bliskości Kłującego Korytarza. Zanim wyjdą, miała do zrobienia swoją zwyczajową pogadankę; zastanawiało ją tylko, jak tym razem ją ugryźć. Zmierzyła małą kotkę wzrokiem. – <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To, że to trening na wojownika, myślę, że wiesz. A orientujesz się, czego będziemy się uczyć? Jak to będzie wyglądać, jakie masz obowiązki... hm?</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening NieoKiełznanej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11706.html</link>
			<pubDate>Thu, 13 Aug 2026 01:15:04 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2847">Wojenny Okrzyk</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11706.html</guid>
			<description><![CDATA[Bez wątpienia dla Klanu Wichru nastąpił ciężki okres zmiany władzy, a niektóre koty, zwłaszcza te starsze, miały powód do rozpaczy. Wojny to jednak nie obeszło, miała pecha żyć w czasie, gdy Roziskrzona Gwiazda podupadał na zdrowiu i nigdy nie widziała go od najlepszej strony.<br />
Gdy obudziła się, zjadła coś i wyczyściła futro skierowała się do legowiska terminatorów, przed którym się zatrzymała zastanawiając się, czy któryś z młodszych kotów zajął jej stare miejsce do spania. Pewnie tak, w końcu było najlepsze.<br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nieokiełznana Łapo!</span> - przywołała młodziutkiego kotka do siebie i czekała.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Bez wątpienia dla Klanu Wichru nastąpił ciężki okres zmiany władzy, a niektóre koty, zwłaszcza te starsze, miały powód do rozpaczy. Wojny to jednak nie obeszło, miała pecha żyć w czasie, gdy Roziskrzona Gwiazda podupadał na zdrowiu i nigdy nie widziała go od najlepszej strony.<br />
Gdy obudziła się, zjadła coś i wyczyściła futro skierowała się do legowiska terminatorów, przed którym się zatrzymała zastanawiając się, czy któryś z młodszych kotów zajął jej stare miejsce do spania. Pewnie tak, w końcu było najlepsze.<br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Nieokiełznana Łapo!</span> - przywołała młodziutkiego kotka do siebie i czekała.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Czajkowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11704.html</link>
			<pubDate>Wed, 12 Aug 2026 09:14:13 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2617">Kraśna Klacz</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11704.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Smutny czas przyszedł dla Klanu Wichru. Pytaniem było jak teraz poprowadzą ich... Gwiezdni?</span><br />
Na następny dzień tak jak zapowiedziała oczekiwała zjawienia się Czajkowej Łapy u wyjścia z obozu. Tam też spotkała smutnego Roześmianego Wąsa, którego spiorunowała wzrokiem. Ten ukrył się w swoim legowisku, a ona została sama, chłonąc poranne powietrze. Już teraz było dość ciepło, więc dobrze byłoby wyjść z obozu nim słońce na dobre ogrzeje tereny. W głowie układała plan treningów.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Smutny czas przyszedł dla Klanu Wichru. Pytaniem było jak teraz poprowadzą ich... Gwiezdni?</span><br />
Na następny dzień tak jak zapowiedziała oczekiwała zjawienia się Czajkowej Łapy u wyjścia z obozu. Tam też spotkała smutnego Roześmianego Wąsa, którego spiorunowała wzrokiem. Ten ukrył się w swoim legowisku, a ona została sama, chłonąc poranne powietrze. Już teraz było dość ciepło, więc dobrze byłoby wyjść z obozu nim słońce na dobre ogrzeje tereny. W głowie układała plan treningów.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ćwiczynia Latajoncyj Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11701.html</link>
			<pubDate>Mon, 10 Aug 2026 02:39:41 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2932">Złoty Konwój</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11701.html</guid>
			<description><![CDATA[I zajrzał pan poważny wojownik - Złoty Konwój do swojego starego legowiska. Legowisko terminatorów było jego miejscem bardzo dawno temu [wczoraj], teraz już sypiał w miejscu dla wojowników. <br />
Dojrzał swojego nowego ucznioka i od razu ruszył ku niemu. Nie było wcześnie! Oboje się więc pewnie wyspali… znaczy Konwój musiał odespać nockę! Bo czuwał… w milczeniu… aż go gardło bolało od tego wysiłku.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">— Dziyń dobry, Latajonco Łapo! Piynkny dziyń nom sie zapowiado, niy? A jak! Słońce świeci, niy za ciepło, niy za zimno — tak akurat! Jak to godoł pan Gwiazda, polecymy se na Wyjōnce Wzgórza. Chodź, chodź, niy stój tak! Pokoża ci coś fest ciekawego! Wczoraj żech tam znaloz wielgo kupa! Ale wielgo, że hej! Chyba łosia... abo inkszego olbrzyma. No chyba że to był jakiś fest wielgi dzik, ale niy, dzik chyba takich wielgich niy robi... Chyba. HEHE —</span> no patrzył na swojego nowego i pierwszego terminatora i od razu widział w jego oczach, że nie jest jakąś tam marudą, a temat kupy nie wprawi go w dyskomfort! Mama Rzeźnia byłaby oburzona… pani Kraśna o mało by nie wybuchła, a jego przyjaciel Orzeszek z chęcią by posłuchał i zobaczył okaz. <br />
Konwój jako poważny wojownik pierw chciał złapać ze swoim terminatorem jakąś znajomość, nić przyjaźni! No bo czego inaczej. Przyjaciele i kropka.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[I zajrzał pan poważny wojownik - Złoty Konwój do swojego starego legowiska. Legowisko terminatorów było jego miejscem bardzo dawno temu [wczoraj], teraz już sypiał w miejscu dla wojowników. <br />
Dojrzał swojego nowego ucznioka i od razu ruszył ku niemu. Nie było wcześnie! Oboje się więc pewnie wyspali… znaczy Konwój musiał odespać nockę! Bo czuwał… w milczeniu… aż go gardło bolało od tego wysiłku.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">— Dziyń dobry, Latajonco Łapo! Piynkny dziyń nom sie zapowiado, niy? A jak! Słońce świeci, niy za ciepło, niy za zimno — tak akurat! Jak to godoł pan Gwiazda, polecymy se na Wyjōnce Wzgórza. Chodź, chodź, niy stój tak! Pokoża ci coś fest ciekawego! Wczoraj żech tam znaloz wielgo kupa! Ale wielgo, że hej! Chyba łosia... abo inkszego olbrzyma. No chyba że to był jakiś fest wielgi dzik, ale niy, dzik chyba takich wielgich niy robi... Chyba. HEHE —</span> no patrzył na swojego nowego i pierwszego terminatora i od razu widział w jego oczach, że nie jest jakąś tam marudą, a temat kupy nie wprawi go w dyskomfort! Mama Rzeźnia byłaby oburzona… pani Kraśna o mało by nie wybuchła, a jego przyjaciel Orzeszek z chęcią by posłuchał i zobaczył okaz. <br />
Konwój jako poważny wojownik pierw chciał złapać ze swoim terminatorem jakąś znajomość, nić przyjaźni! No bo czego inaczej. Przyjaciele i kropka.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Trawiastej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11573.html</link>
			<pubDate>Wed, 20 May 2026 21:22:10 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2475">Świerkowa Igła</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11573.html</guid>
			<description><![CDATA[Jak tylko trafiła do lecznicy to poprosiła Niezapomnianą Łapę, aby ktoś przekazał jej<br />
podopiecznym, że ich treningi się opóźnią. Czuła wtedy, że zawiodła swoich podopiecznych i na początku była zła na siebie. Później usprawiedliwiała się, że przecież choroba nie wybiera i nie ma się na to żadnego wpływu. Gdy Medycy dali jej zielone światło zaraz popędziła powiadomić Trawkę oraz Omułka, że zaczynają, co prawda w Obozie i od teorii, ale zawsze coś. I tak zaczyna się dzisiejszy trening Trawiastej Łapy. Świerkowa Igła usiadła w Cieniu Drzewa w oczekiwaniu na Trawkę, gdyż rano zastała tu Orzechową Łapę, więc teraz czas na nią.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Jak tylko trafiła do lecznicy to poprosiła Niezapomnianą Łapę, aby ktoś przekazał jej<br />
podopiecznym, że ich treningi się opóźnią. Czuła wtedy, że zawiodła swoich podopiecznych i na początku była zła na siebie. Później usprawiedliwiała się, że przecież choroba nie wybiera i nie ma się na to żadnego wpływu. Gdy Medycy dali jej zielone światło zaraz popędziła powiadomić Trawkę oraz Omułka, że zaczynają, co prawda w Obozie i od teorii, ale zawsze coś. I tak zaczyna się dzisiejszy trening Trawiastej Łapy. Świerkowa Igła usiadła w Cieniu Drzewa w oczekiwaniu na Trawkę, gdyż rano zastała tu Orzechową Łapę, więc teraz czas na nią.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[trening Turzycowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11569.html</link>
			<pubDate>Mon, 18 May 2026 21:18:18 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2701">Jaskrowy Pyłek</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11569.html</guid>
			<description><![CDATA[Oh Gwiezdni, wyszły z obozu, więc uh… Co dalej? Znaczy, Jaskier wiedziała co dalej, mimo tego że nie oczekiwała żadnego terminatora, to wciąż wyobrażała sobie ten moment wiele razy… I no, najlepiej chyba po prostu podejść do tego na luzie. Miały ogrom czasu i następnych spotkań, więc pragnęła, by pierwszy dzień był… Jak najłagodniejszy dla kotki. Czyli głównie się skupią na samym spacerku do miejsc treningowych i jeśli młoda będzie w stanie się skupić, to coś omówią. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Idziemy teraz na Wyjące Wzgórza. Tam zazwyczaj odbywają się treningi, ale spokojnie, nie musisz od razu zapamiętywać trasy, na razie planuję wychodzić wspólnie z obozu…</span> - Bo dla niej koty które od drugiego spotkania zostawiały swoich podopiecznych na pastwę losu byli no… Głupi. W końcu mowa tu o zewnętrznym świecie! Jest może on niesamowity, ale jednocześnie jak przerażający… <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jak cię coś zaciekawi to śmiało pytaj. Może nie wiem wszystkiego, ale znam się trochę na kwiatach i roślinach</span> - zaoferowała ciepło, gdy akurat minęły jakąś kępę fioletowych bratków. Tak czy siak, z samym materiałem poczekają sobie aż dojdą na miejsce. Niech na razie młoda się nacieszy falą nowości.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Oh Gwiezdni, wyszły z obozu, więc uh… Co dalej? Znaczy, Jaskier wiedziała co dalej, mimo tego że nie oczekiwała żadnego terminatora, to wciąż wyobrażała sobie ten moment wiele razy… I no, najlepiej chyba po prostu podejść do tego na luzie. Miały ogrom czasu i następnych spotkań, więc pragnęła, by pierwszy dzień był… Jak najłagodniejszy dla kotki. Czyli głównie się skupią na samym spacerku do miejsc treningowych i jeśli młoda będzie w stanie się skupić, to coś omówią. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Idziemy teraz na Wyjące Wzgórza. Tam zazwyczaj odbywają się treningi, ale spokojnie, nie musisz od razu zapamiętywać trasy, na razie planuję wychodzić wspólnie z obozu…</span> - Bo dla niej koty które od drugiego spotkania zostawiały swoich podopiecznych na pastwę losu byli no… Głupi. W końcu mowa tu o zewnętrznym świecie! Jest może on niesamowity, ale jednocześnie jak przerażający… <br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jak cię coś zaciekawi to śmiało pytaj. Może nie wiem wszystkiego, ale znam się trochę na kwiatach i roślinach</span> - zaoferowała ciepło, gdy akurat minęły jakąś kępę fioletowych bratków. Tak czy siak, z samym materiałem poczekają sobie aż dojdą na miejsce. Niech na razie młoda się nacieszy falą nowości.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Wróblowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11563.html</link>
			<pubDate>Fri, 15 May 2026 15:01:45 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2808">Roześmiany Wąs</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11563.html</guid>
			<description><![CDATA[Po ceremonii Lisek kręcił się wokół wejścia do obozu, ale że miał robaki w zadzie i nie mógł doczekać się (trochę z ekscytacji, a trochę ze stresu) aż Wróbel przyjdzie, to sam zaczął chodzić po obozie i go szukać. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Wróbel? -</span> Mówił idąc przez obóz. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Wróóóóbel. -</span> Dodał, zaglądając do legowiska kociąt. Głupi! Do terminatorów, do terminatorów! -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Wróóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóó--- o jesteś! -</span> Powiedział w końcu napotykając terminatora. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Cho, dotrzymuj mi tempa! Będziemy biec! -</span> Zapowiedział przebierając nogami i kierował się kroczkami do wyjścia, patrząc na burasa, czy ten był równie zainteresowany tą opcją co sam jego "mistrz".]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Po ceremonii Lisek kręcił się wokół wejścia do obozu, ale że miał robaki w zadzie i nie mógł doczekać się (trochę z ekscytacji, a trochę ze stresu) aż Wróbel przyjdzie, to sam zaczął chodzić po obozie i go szukać. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Wróbel? -</span> Mówił idąc przez obóz. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Wróóóóbel. -</span> Dodał, zaglądając do legowiska kociąt. Głupi! Do terminatorów, do terminatorów! -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Wróóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóó--- o jesteś! -</span> Powiedział w końcu napotykając terminatora. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Cho, dotrzymuj mi tempa! Będziemy biec! -</span> Zapowiedział przebierając nogami i kierował się kroczkami do wyjścia, patrząc na burasa, czy ten był równie zainteresowany tą opcją co sam jego "mistrz".]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Marchewkowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11561.html</link>
			<pubDate>Thu, 14 May 2026 20:24:25 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2617">Kraśna Klacz</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11561.html</guid>
			<description><![CDATA[Tuż po ceremonii tak jak Klacz nakazała, oczekiwała na swojego terminatora przy wyjściu z obozu. Tam siedząc przemywała swoją przednią łapę, nadając jej znów wdzięku i błysku, bo upaprała się na porannym polowaniu. Miałą szczerą nadzieję, że trafił jej się ktoś godny nauczania. Do tej pory najbardziej dumna była ze swej córki, a najbardziej zdziwiona była Krecim Futerkiem. Jak ktoś tak dziwny mógł posiadać poglądy podobne do Klaczowych, a jednocześnie być tak irytującym stworzeniem?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Tuż po ceremonii tak jak Klacz nakazała, oczekiwała na swojego terminatora przy wyjściu z obozu. Tam siedząc przemywała swoją przednią łapę, nadając jej znów wdzięku i błysku, bo upaprała się na porannym polowaniu. Miałą szczerą nadzieję, że trafił jej się ktoś godny nauczania. Do tej pory najbardziej dumna była ze swej córki, a najbardziej zdziwiona była Krecim Futerkiem. Jak ktoś tak dziwny mógł posiadać poglądy podobne do Klaczowych, a jednocześnie być tak irytującym stworzeniem?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Węgorzowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11560.html</link>
			<pubDate>Wed, 13 May 2026 21:18:37 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2581">Sosnowy Szmer</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11560.html</guid>
			<description><![CDATA[Tak, jak zawiadomiła po ceremonii Węgorzową Łapę, zjawiła się przy wyjściu z obozu. Pojawiła się tam trochę wcześniej, chcąc jeszcze skończyć czyszczenie futra na klatce piersiowej i przy okazji obserwowała trochę obozowe życie. W ciągu ostatnich księżyców wiele się zmieniło, oj bardzo wiele. Tylko czy aby na pewno wszystko szło w dobrym kierunku... Westchnęła, ostatni raz przejeżdżając językiem po piersi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Tak, jak zawiadomiła po ceremonii Węgorzową Łapę, zjawiła się przy wyjściu z obozu. Pojawiła się tam trochę wcześniej, chcąc jeszcze skończyć czyszczenie futra na klatce piersiowej i przy okazji obserwowała trochę obozowe życie. W ciągu ostatnich księżyców wiele się zmieniło, oj bardzo wiele. Tylko czy aby na pewno wszystko szło w dobrym kierunku... Westchnęła, ostatni raz przejeżdżając językiem po piersi.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Oszronionej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11448.html</link>
			<pubDate>Mon, 02 Mar 2026 15:24:51 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2581">Sosnowy Szmer</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11448.html</guid>
			<description><![CDATA[Wyszły wspólnie po ceremonii, kierując się powoli na Wyjące Wzgórza. Nie spieszyło im się ani trochę. Pewnie Krzyk już tam była...<br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Przepraszam, że tyle czekałaś Oszroniona Łapo, musiałam zamienić słowa z moimi byłymi terminatorami</span> - odparła prosto z mostu. Zerknęła na młodą terminatorkę. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jako, że idziemy na Zgromadzenie, chciałabym omówić z tobą klanowe władze, ale zanim zaczniemy... Miałaś jakieś nauki?</span> - spytała. Zawsze warto było się o to spytać. Niektórzy zapamiętywali całkiem dużo, inni mniej, a jeszcze inni... Nie mieli ich w ogóle.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Wyszły wspólnie po ceremonii, kierując się powoli na Wyjące Wzgórza. Nie spieszyło im się ani trochę. Pewnie Krzyk już tam była...<br />
- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Przepraszam, że tyle czekałaś Oszroniona Łapo, musiałam zamienić słowa z moimi byłymi terminatorami</span> - odparła prosto z mostu. Zerknęła na młodą terminatorkę. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jako, że idziemy na Zgromadzenie, chciałabym omówić z tobą klanowe władze, ale zanim zaczniemy... Miałaś jakieś nauki?</span> - spytała. Zawsze warto było się o to spytać. Niektórzy zapamiętywali całkiem dużo, inni mniej, a jeszcze inni... Nie mieli ich w ogóle.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Konwojowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11445.html</link>
			<pubDate>Sun, 01 Mar 2026 18:18:21 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2147">Donośny Krzyk</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11445.html</guid>
			<description><![CDATA[Szczerze mówiąc to żałowała, że wzięła kocura na trening od razu po ceremonii, gdy emocje wciąż się jej jeszcze trzymały. Nie chciała przypadkiem wybuchnąć na niewinnego terminatora. No, ale przecież nie każe mu teraz spadać. Musiała przeboleć. Tak więc w ciszy prowadziła kocura w stronę Wyjących Wzgórz, nie mając ochoty na rozmowę podczas tego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Szczerze mówiąc to żałowała, że wzięła kocura na trening od razu po ceremonii, gdy emocje wciąż się jej jeszcze trzymały. Nie chciała przypadkiem wybuchnąć na niewinnego terminatora. No, ale przecież nie każe mu teraz spadać. Musiała przeboleć. Tak więc w ciszy prowadziła kocura w stronę Wyjących Wzgórz, nie mając ochoty na rozmowę podczas tego.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>