<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Artemida - Wojownicy PBF - <span class="usergroup-rzeka">Zakończone treningi Klanu Rzeki</span>]]></title>
		<link>https://artemida.webd.pl/</link>
		<description><![CDATA[Artemida - Wojownicy PBF - https://artemida.webd.pl]]></description>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2026 13:18:49 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Świetlikowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11607.html</link>
			<pubDate>Sun, 07 Jun 2026 13:45:59 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2560">Migocący Pył</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11607.html</guid>
			<description><![CDATA[Tak jak powiedziała, czekała na Świetlikową Łapę następnego dnia rano przy wyjściu z obozu. Miała nadzieję, że pierwsza noc jako terminator minęła synowi dobrze... i że zjadł porządne śniadanie, tak jak go poprosiła. I że w ogóle pozostałej dwójce też nic nie dolega i nie są zazdrosne o brata i że nic ich nie zaatakuje na terenach... ach, trochę się zagalopowała w myślach. Będzie dobrze, musi w końcu być dobrze, nie? Zaczęła układać futro na piersi, czekając na przybycie terminatora.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Tak jak powiedziała, czekała na Świetlikową Łapę następnego dnia rano przy wyjściu z obozu. Miała nadzieję, że pierwsza noc jako terminator minęła synowi dobrze... i że zjadł porządne śniadanie, tak jak go poprosiła. I że w ogóle pozostałej dwójce też nic nie dolega i nie są zazdrosne o brata i że nic ich nie zaatakuje na terenach... ach, trochę się zagalopowała w myślach. Będzie dobrze, musi w końcu być dobrze, nie? Zaczęła układać futro na piersi, czekając na przybycie terminatora.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Różowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11512.html</link>
			<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 03:41:00 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2781">Wilcza Góra</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11512.html</guid>
			<description><![CDATA[Nie spał tej nocy praktycznie w ogóle i żałował, że zaproponował Szynce tak wczesną porę na trening. Ale skąd miał wiedzieć? Jak mógł przewidzieć, że chwilę po ceremonii zapanuje taki chaos, Poeta zostanie wygnany i wyjdą na jaw… <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">informacje</span> o Nocnej Gwieździe. Sięganie wspomnieniami do tego zebrania sprawiało wrażenie, jakby wygrzebywał jakiś zupełnie abstrakcyjny sen, czy raczej koszmar, który zagnieżdżony był gdzieś głęboko w odmętach jego umysłu. Ale Rzeka żyje dalej. Nocna Gwiazda żyje dalej i oby żył jak najdłużej. Klan nie będzie taki sam po ostatnich zdarzeniach, ale należy próbować wrócić do stabilizacji. Chociaż wydobycie z siebie tej woli walki było obecnie nad wyraz trudne.<br />
Z tymi myślami siedział na środku Obozu i wpatrywał się w Jasną Ścianę, co jakiś czas zerkając badawczo na Zrośnięte Drzewa, w oczekiwaniu na Różową Łapę. Oryginalnie zaplanował posiedzieć tutaj i porozmawiać, ale może wyjdą na drobny spacer? Wyjątkowo miał ochotę być teraz poza Obozem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Nie spał tej nocy praktycznie w ogóle i żałował, że zaproponował Szynce tak wczesną porę na trening. Ale skąd miał wiedzieć? Jak mógł przewidzieć, że chwilę po ceremonii zapanuje taki chaos, Poeta zostanie wygnany i wyjdą na jaw… <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">informacje</span> o Nocnej Gwieździe. Sięganie wspomnieniami do tego zebrania sprawiało wrażenie, jakby wygrzebywał jakiś zupełnie abstrakcyjny sen, czy raczej koszmar, który zagnieżdżony był gdzieś głęboko w odmętach jego umysłu. Ale Rzeka żyje dalej. Nocna Gwiazda żyje dalej i oby żył jak najdłużej. Klan nie będzie taki sam po ostatnich zdarzeniach, ale należy próbować wrócić do stabilizacji. Chociaż wydobycie z siebie tej woli walki było obecnie nad wyraz trudne.<br />
Z tymi myślami siedział na środku Obozu i wpatrywał się w Jasną Ścianę, co jakiś czas zerkając badawczo na Zrośnięte Drzewa, w oczekiwaniu na Różową Łapę. Oryginalnie zaplanował posiedzieć tutaj i porozmawiać, ale może wyjdą na drobny spacer? Wyjątkowo miał ochotę być teraz poza Obozem.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Promiennej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11506.html</link>
			<pubDate>Fri, 17 Apr 2026 22:46:20 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2789">Ważkowe Wybrzeże</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11506.html</guid>
			<description><![CDATA[&emsp;&emsp;Nowa uczennica Ważkowego Wybrzeża wydawała się być... conajmniej nieśmiała. Już przy pierwszym wrażeniu był to spory kontrast z Poranną Łapą, która była pewna siebie i bardzo chętna do treningu. Bycie Wojownikiem wiązało się z wieloma obowiązkami - również z tym, że jej zadaniem będzie wytrenować kogokolwiek Nocna Gwiazda jej przydzieli. Poza tym biała nie chciała od razu zakładać najgorszego, nie była w żaden sposób uprzedzona do nowej terminatorki, po prostu już teraz wiedziała, że ten trening będzie zupełnie inny.<br />
&emsp;&emsp;Na Koci Grzbiet miały ruszyć od razu po Ceremonii, ale zanim porozmawiały i wyszły z Obozu, Nocna Gwiazda zawołał po raz kolejny. Okazało się, że tego samego dnia miało miejsce jeszcze Zebranie w sprawie Sennego Świtu. Musiały więc przełożyć pierwszy trening na kolejny dzień. Gdy terminatorka dotarła na umówione miejsce, mogły w końcu wyruszyć.<br />
&emsp;&emsp;- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Będziemy szły wolno, żebyś była w stanie przyjrzeć się drodze, abyś na kolejny trening mogła już dotrzec sama</span> - oznajmiła miłtym tonem głosu i uśmiechnęła się do kotki. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">W międzyczasie powiedz mi, jak się do ciebie zwracać? Masz jakieś preferencje? Wolisz "Promienna Łapo", czy jakoś inaczej?</span> - zagaiła. Drogę na Koci Grzbiet pokonywały w tempie spacerowym, robiąc co jakiś czas krótkie przystanki.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[&emsp;&emsp;Nowa uczennica Ważkowego Wybrzeża wydawała się być... conajmniej nieśmiała. Już przy pierwszym wrażeniu był to spory kontrast z Poranną Łapą, która była pewna siebie i bardzo chętna do treningu. Bycie Wojownikiem wiązało się z wieloma obowiązkami - również z tym, że jej zadaniem będzie wytrenować kogokolwiek Nocna Gwiazda jej przydzieli. Poza tym biała nie chciała od razu zakładać najgorszego, nie była w żaden sposób uprzedzona do nowej terminatorki, po prostu już teraz wiedziała, że ten trening będzie zupełnie inny.<br />
&emsp;&emsp;Na Koci Grzbiet miały ruszyć od razu po Ceremonii, ale zanim porozmawiały i wyszły z Obozu, Nocna Gwiazda zawołał po raz kolejny. Okazało się, że tego samego dnia miało miejsce jeszcze Zebranie w sprawie Sennego Świtu. Musiały więc przełożyć pierwszy trening na kolejny dzień. Gdy terminatorka dotarła na umówione miejsce, mogły w końcu wyruszyć.<br />
&emsp;&emsp;- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Będziemy szły wolno, żebyś była w stanie przyjrzeć się drodze, abyś na kolejny trening mogła już dotrzec sama</span> - oznajmiła miłtym tonem głosu i uśmiechnęła się do kotki. - <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">W międzyczasie powiedz mi, jak się do ciebie zwracać? Masz jakieś preferencje? Wolisz "Promienna Łapo", czy jakoś inaczej?</span> - zagaiła. Drogę na Koci Grzbiet pokonywały w tempie spacerowym, robiąc co jakiś czas krótkie przystanki.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Błyszczącej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11491.html</link>
			<pubDate>Sat, 11 Apr 2026 12:59:16 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2503">Ogniste Serce</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11491.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Nie byłem pewny, czy ktokolwiek poinformował Błyszczącą Łapę o poprzedniej ceremonii i o tym, jak ma na imię, a także kogo dostał na mistrza. Chciałem też wiedzieć, dlaczego nie pojawił się na własnej ceremonii, wcześniej tak gorliwie o nią prosząc Nocną Gwiazdę. Stresowałem się, co zdradzała moja kita niespokojnie wirująca w powietrzu. Nocna Gwiazda ostrzegł mnie przed jego temperamentem, a ja nie kryłem zdziwienia, że kot taki jak on... wpadł akurat w moje łapy. Czułem się nieco pewniej w treningach, ale wciąż - trenowałem koty... pokroju... Drobiącej Myszy czy Słonecznej Łapy, a nie... Pokręciłem głową. Nie mogłem się źle nastawiać. Nie bez powodu to ja miałem go uczyć - najwyraźniej mam coś, co mogę mu przekazać. Tylko... jeszcze nie do końca wiedziałem co.<br />
<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">- Błyszcząca Łapo? -</span> podszedłem do kocura w Zarośniętych Drzewach.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Nie byłem pewny, czy ktokolwiek poinformował Błyszczącą Łapę o poprzedniej ceremonii i o tym, jak ma na imię, a także kogo dostał na mistrza. Chciałem też wiedzieć, dlaczego nie pojawił się na własnej ceremonii, wcześniej tak gorliwie o nią prosząc Nocną Gwiazdę. Stresowałem się, co zdradzała moja kita niespokojnie wirująca w powietrzu. Nocna Gwiazda ostrzegł mnie przed jego temperamentem, a ja nie kryłem zdziwienia, że kot taki jak on... wpadł akurat w moje łapy. Czułem się nieco pewniej w treningach, ale wciąż - trenowałem koty... pokroju... Drobiącej Myszy czy Słonecznej Łapy, a nie... Pokręciłem głową. Nie mogłem się źle nastawiać. Nie bez powodu to ja miałem go uczyć - najwyraźniej mam coś, co mogę mu przekazać. Tylko... jeszcze nie do końca wiedziałem co.<br />
<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">- Błyszcząca Łapo? -</span> podszedłem do kocura w Zarośniętych Drzewach.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Porannej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11418.html</link>
			<pubDate>Wed, 18 Feb 2026 00:11:34 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2789">Ważkowe Wybrzeże</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11418.html</guid>
			<description><![CDATA[&emsp;&emsp;Przegapiła Ceremonię. Cóż, gdyby nie plątała się tyle po terenach i przy granicy, rozmawiając z koucrami przeróżnymi, może zdążyłaby wrócić na czas czy chociaż zjawić się pod Mroźną Skałą spóźniona. Wyszło jak wyszło i o ile klanowe zebrania nie były dla niej aż tak ważne, to trochę zmartwił ją fakt, że nie otrzymała w takim razie terminatora. Rola Mistrzyni to było coś, w czym chciała się sprawdzić, ale wychodziło na to, że będzie musiała poczekać do kolejnej Ceremoni...<br />
&emsp;&emsp;...albo i nie. Okazało się, że w międzyczasie Nocna Gwiazda przydzielił jej terminatorkę, która nie wzięła udziału w mianowaniu przez chorobę. <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Czyli nic mnie nie ominie</span>. Gdy tylko dostała taką informację, ruszyła szukać swojej nowej podopiecznej.<br />
&emsp;&emsp;- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Poranna Łapa? Jesteś gotowa na trening?</span> - zapytała, gdy odnalazła kotkę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[&emsp;&emsp;Przegapiła Ceremonię. Cóż, gdyby nie plątała się tyle po terenach i przy granicy, rozmawiając z koucrami przeróżnymi, może zdążyłaby wrócić na czas czy chociaż zjawić się pod Mroźną Skałą spóźniona. Wyszło jak wyszło i o ile klanowe zebrania nie były dla niej aż tak ważne, to trochę zmartwił ją fakt, że nie otrzymała w takim razie terminatora. Rola Mistrzyni to było coś, w czym chciała się sprawdzić, ale wychodziło na to, że będzie musiała poczekać do kolejnej Ceremoni...<br />
&emsp;&emsp;...albo i nie. Okazało się, że w międzyczasie Nocna Gwiazda przydzielił jej terminatorkę, która nie wzięła udziału w mianowaniu przez chorobę. <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Czyli nic mnie nie ominie</span>. Gdy tylko dostała taką informację, ruszyła szukać swojej nowej podopiecznej.<br />
&emsp;&emsp;- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Poranna Łapa? Jesteś gotowa na trening?</span> - zapytała, gdy odnalazła kotkę.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Czarnej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11398.html</link>
			<pubDate>Sat, 07 Feb 2026 01:30:52 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2384">Mknący Strumyk</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11398.html</guid>
			<description><![CDATA[Tak jak poinformował wczoraj na ceremonii córkę, tak dzisiaj czekał na nią przy wyjściu z obozu, trochę się stresując. Jak przyzwyczaił się już trochę do zaczynania nowych treningów i ochłonął z myślą, że to jednak faktycznie nie jest takie złe, biorąc pod uwagę również, że jego terminatorzy raczej byli bezproblemowi, tak dziś wyjątkowo się stresował. Odrobinkę. Bo, po pierwsze - musiał z Łabędź poważnie porozmawiać. Na temat tego, o czym dowiedział się od ojca. A po drugie... miał trenować własną córkę. Musiał zaufać sobie podwójnie, że wytrenuje ją poprawnie, i że nie będzie jej w żaden sposób pobłażać tylko dlatego, że są ze sobą bezpośrednio spokrewnieni, uchh, to może być ciężkie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Tak jak poinformował wczoraj na ceremonii córkę, tak dzisiaj czekał na nią przy wyjściu z obozu, trochę się stresując. Jak przyzwyczaił się już trochę do zaczynania nowych treningów i ochłonął z myślą, że to jednak faktycznie nie jest takie złe, biorąc pod uwagę również, że jego terminatorzy raczej byli bezproblemowi, tak dziś wyjątkowo się stresował. Odrobinkę. Bo, po pierwsze - musiał z Łabędź poważnie porozmawiać. Na temat tego, o czym dowiedział się od ojca. A po drugie... miał trenować własną córkę. Musiał zaufać sobie podwójnie, że wytrenuje ją poprawnie, i że nie będzie jej w żaden sposób pobłażać tylko dlatego, że są ze sobą bezpośrednio spokrewnieni, uchh, to może być ciężkie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Księżycowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11396.html</link>
			<pubDate>Fri, 06 Feb 2026 20:58:17 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2855">Nadpływająca Ławica</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11396.html</guid>
			<description><![CDATA[Poprzedniego dnia nie doczekała się znalezienia swojego terminatora. Szukała go, ale na próżno. Pewnie miał jakąś dobrą kryjówkę, dzięki której udało mu się przed nią schować. Może kiedyś się nią podzieli.<br />
Natomiast kolejnego dnia to już był ten moment, kiedy faktycznie chciała znaleźć młodziaka i spróbować z nim nawiązać rozmowę. przeszła się przez obóz i najpierw łapy poprowadziły ją do kociarni, ale szybko zmieniła kierunek, łapiąc się na błędzie. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> To nie jest już kooociaaak, tylko terminaaatooor... -</span> mruknęła do siebie cicho nerwowo. Przechodziła od legowiska do legowiska i od dziury do dziury, by w końcu go znaleźć. Dostrzegła jego kuperek i skierowała do niego. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Hej, Księżycowa Łapo. -</span> Przywitała się z uśmiechem i usiadła przed nim. Ziemia akurat była wydeptana i przydeptana, więc śnieg nie był problemem. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Jak się dziś czujesz? -</span> Pomyślała, że może wczoraj trafił pod opiekę Poety, bo źle się czuł. Tam nie zaglądała z wiadomych powodów (a w zasadzie jednego). Ona dopiero co przeszła popękane poduszeczki i czekała, aż całkowicie wydobrzeje. Mogła chodzić, no musiała, ale też nie chciała wychodzić za daleko, żeby ich nie naruszyć, więc trening w obozie byłby dobrą opcją. Wspólna rozmowa na start - idealnie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Poprzedniego dnia nie doczekała się znalezienia swojego terminatora. Szukała go, ale na próżno. Pewnie miał jakąś dobrą kryjówkę, dzięki której udało mu się przed nią schować. Może kiedyś się nią podzieli.<br />
Natomiast kolejnego dnia to już był ten moment, kiedy faktycznie chciała znaleźć młodziaka i spróbować z nim nawiązać rozmowę. przeszła się przez obóz i najpierw łapy poprowadziły ją do kociarni, ale szybko zmieniła kierunek, łapiąc się na błędzie. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> To nie jest już kooociaaak, tylko terminaaatooor... -</span> mruknęła do siebie cicho nerwowo. Przechodziła od legowiska do legowiska i od dziury do dziury, by w końcu go znaleźć. Dostrzegła jego kuperek i skierowała do niego. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Hej, Księżycowa Łapo. -</span> Przywitała się z uśmiechem i usiadła przed nim. Ziemia akurat była wydeptana i przydeptana, więc śnieg nie był problemem. -<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"> Jak się dziś czujesz? -</span> Pomyślała, że może wczoraj trafił pod opiekę Poety, bo źle się czuł. Tam nie zaglądała z wiadomych powodów (a w zasadzie jednego). Ona dopiero co przeszła popękane poduszeczki i czekała, aż całkowicie wydobrzeje. Mogła chodzić, no musiała, ale też nie chciała wychodzić za daleko, żeby ich nie naruszyć, więc trening w obozie byłby dobrą opcją. Wspólna rozmowa na start - idealnie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Gwiezdnej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11394.html</link>
			<pubDate>Fri, 06 Feb 2026 19:12:56 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2503">Ogniste Serce</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11394.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Po ceremonii niemalże od razu poszedłem spać, by wypocząć po podróży do Szepczącej Sadzawki. Nie miałem koszmaru. Ani jednego, pomimo, że spałem zdecydowanie dłużej niż zwykle. I kiedy wstałem, pierwszy raz poczułem się tak... lekko. Pierwszy raz, odkąd tylko pamiętam. Pomimo, że tego dnia czekała mnie rozmowa z Nocną Gwiazdą, trening z nowym terminatorem i rozdzielenie patroli, czego nigdy w życiu nie robiłem. Było tak wiele nowości, którymi się stresowałem, a pomimo tego z samego rana czułem się lekko, jakbym był wolny. Wolny od koszmarów, złych myśli, dobijających mnie na każdym kroku.<br />
<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Tak jak obiecałem, przystanąłem przy wyjściu z obozu, kiedy tylko rozdzieliłem patrole na dzisiejszy dzień. Nie obyło się bez zbędnego stresu i zamotań, ale był to mój pierwszy raz... wojownicy musieli mi wybaczyć. Czekałem na Gwiezdną Łapę, siedząc z owiniętym wokół łap ogonem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Po ceremonii niemalże od razu poszedłem spać, by wypocząć po podróży do Szepczącej Sadzawki. Nie miałem koszmaru. Ani jednego, pomimo, że spałem zdecydowanie dłużej niż zwykle. I kiedy wstałem, pierwszy raz poczułem się tak... lekko. Pierwszy raz, odkąd tylko pamiętam. Pomimo, że tego dnia czekała mnie rozmowa z Nocną Gwiazdą, trening z nowym terminatorem i rozdzielenie patroli, czego nigdy w życiu nie robiłem. Było tak wiele nowości, którymi się stresowałem, a pomimo tego z samego rana czułem się lekko, jakbym był wolny. Wolny od koszmarów, złych myśli, dobijających mnie na każdym kroku.<br />
<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Tak jak obiecałem, przystanąłem przy wyjściu z obozu, kiedy tylko rozdzieliłem patrole na dzisiejszy dzień. Nie obyło się bez zbędnego stresu i zamotań, ale był to mój pierwszy raz... wojownicy musieli mi wybaczyć. Czekałem na Gwiezdną Łapę, siedząc z owiniętym wokół łap ogonem.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Jemiołowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11385.html</link>
			<pubDate>Sat, 31 Jan 2026 20:50:20 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2384">Mknący Strumyk</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11385.html</guid>
			<description><![CDATA[Na ceremonii Mknący Strumyk poprosił Jemiołę, żeby się zjawił przy wyjściu z obozu dnia następnego, gdy tylko słońce znajdzie się w najwyższym punkcie nieba. Uważał to za w miarę sensowne posunięcie, gdy to treningi ze Słoną Łapą miał raczej późno, wieczorami, czy nawet w nocy, i nie sądził, by wygodnie wstawało mu się z samego rana, jeśli nie miał akurat rannego patrolu, no i dodatkowo Jemioła dopiero wyprowadził się z kociarni, gdzie mógł spać ile mu się żywnie podobało, więc tu też nie myślał nawet, że tak po prostu wstanie z rana już od samego początku będzie mu sprawiać radość.<br />
Tak więc; czekał przy wyjściu z obozu, uważnie wypatrując nowego ucznia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Na ceremonii Mknący Strumyk poprosił Jemiołę, żeby się zjawił przy wyjściu z obozu dnia następnego, gdy tylko słońce znajdzie się w najwyższym punkcie nieba. Uważał to za w miarę sensowne posunięcie, gdy to treningi ze Słoną Łapą miał raczej późno, wieczorami, czy nawet w nocy, i nie sądził, by wygodnie wstawało mu się z samego rana, jeśli nie miał akurat rannego patrolu, no i dodatkowo Jemioła dopiero wyprowadził się z kociarni, gdzie mógł spać ile mu się żywnie podobało, więc tu też nie myślał nawet, że tak po prostu wstanie z rana już od samego początku będzie mu sprawiać radość.<br />
Tak więc; czekał przy wyjściu z obozu, uważnie wypatrując nowego ucznia.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Jarzębinowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11350.html</link>
			<pubDate>Fri, 16 Jan 2026 17:14:53 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2383">Kałużowa Dolina</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11350.html</guid>
			<description><![CDATA[Ostatnie dwa treningi przebiegły w miarę bezproblemowo, więc może i ten miał okazać się być takim. A może po prostu Kałuża wiele zdołała się nauczyć od czasów swoich pierwszych terminatorów i dlatego wszystko teraz szło jakby prościej? Niezależnie jaka była odpowiedź, nastawienie wojownika do szkolenia Jarzębinowej Łapy było całkiem dobre. Tak jak się umówili, kolejnego dnia oczekiwał na pojawienie się kotki przy Ciemnym Szlaku.<br />
Czym mieli zająć się najpierw? To za chwilę miało się okazać, opcji było całkiem wiele. Chociaż kilka, takich jak pływanie, raczej odpadało przez panujące wokół warunki pogodowe, do tego na pewno nikogo nie będzie teraz zmuszać.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Ostatnie dwa treningi przebiegły w miarę bezproblemowo, więc może i ten miał okazać się być takim. A może po prostu Kałuża wiele zdołała się nauczyć od czasów swoich pierwszych terminatorów i dlatego wszystko teraz szło jakby prościej? Niezależnie jaka była odpowiedź, nastawienie wojownika do szkolenia Jarzębinowej Łapy było całkiem dobre. Tak jak się umówili, kolejnego dnia oczekiwał na pojawienie się kotki przy Ciemnym Szlaku.<br />
Czym mieli zająć się najpierw? To za chwilę miało się okazać, opcji było całkiem wiele. Chociaż kilka, takich jak pływanie, raczej odpadało przez panujące wokół warunki pogodowe, do tego na pewno nikogo nie będzie teraz zmuszać.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Jabłkowej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11349.html</link>
			<pubDate>Fri, 16 Jan 2026 13:33:06 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2172">Nocna Gwiazda</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11349.html</guid>
			<description><![CDATA[Zgodnie z obietnicą czekał przed wyjściem z obozu w porze górowania słońca. Nie wiedział za dużo o Jabłkowej Łapie, w trakcie ceremonii pierwszy raz zamienił z nim słowo, więc nie wiedział czego się spodziewać, ale Łabędzia Gwiazda zapewne nie bez powodu ich ze sobą dobrał. Pozostało więc tylko na młodzieńca poczekać i wykorzystać pierwszy trening na zapoznanie się ze sobą.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Zgodnie z obietnicą czekał przed wyjściem z obozu w porze górowania słońca. Nie wiedział za dużo o Jabłkowej Łapie, w trakcie ceremonii pierwszy raz zamienił z nim słowo, więc nie wiedział czego się spodziewać, ale Łabędzia Gwiazda zapewne nie bez powodu ich ze sobą dobrał. Pozostało więc tylko na młodzieńca poczekać i wykorzystać pierwszy trening na zapoznanie się ze sobą.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Słonecznej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11340.html</link>
			<pubDate>Wed, 14 Jan 2026 14:21:37 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2503">Ogniste Serce</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11340.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Słoneczna Łapa zgodziła się wyjść na trening od razu po ceremonii, na co uśmiechnąłem się bardzo delikatnie i mruknąłem, by szła za mną. Był czas, kiedy nie byłem w stanie wychodzić z obozu i treningi prowadziłem bez wychodzenia na tereny. Teraz było na odwrót - widok obozy przytłaczał mnie i odbierał możliwość spokojnego oddechu. Nie miałem pojęcia dlaczego, nie wiedziałem skąd się to bierze... jak większość dolegliwości uprzykrzających mi życie.<br />
<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Spojrzałem na swoją nową terminatorkę. Nowa, młoda krew oddana w moje łapy. Nie rozumiałem, dlaczego wciąż było mi przyznawani terminatorowie, nie umiałem... znaleźć powodu, dla którego Łabędzia Gwiazda miał mi ufać tak bardzo. Chciałem to zrzucić na jego wiek i fakt, że może to przyćmiewa mu umysł, ale... ale nie chciało mi się wierzyć, by przywódca był tak nieodpowiedzialny. Dobrze wiedziałem, że nie.<br />
<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">- Pokażę ci nieco naszych terenów, dobrze...? Jest coś, co chciałabyś przerobić od razu, Słoneczna Łapo? -</span> zapytałem ciepło, siląc się na miły, nie zmęczony ton głosu. Mogłem chociaż sprawiać pozory. Jednocześnie potrzebowałem spaceru. Skierowałem się zatem w stronę wschodnich łęg, chcąc pokazać jej granicę od strony Szarych Brzóz.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Słoneczna Łapa zgodziła się wyjść na trening od razu po ceremonii, na co uśmiechnąłem się bardzo delikatnie i mruknąłem, by szła za mną. Był czas, kiedy nie byłem w stanie wychodzić z obozu i treningi prowadziłem bez wychodzenia na tereny. Teraz było na odwrót - widok obozy przytłaczał mnie i odbierał możliwość spokojnego oddechu. Nie miałem pojęcia dlaczego, nie wiedziałem skąd się to bierze... jak większość dolegliwości uprzykrzających mi życie.<br />
<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span>Spojrzałem na swoją nową terminatorkę. Nowa, młoda krew oddana w moje łapy. Nie rozumiałem, dlaczego wciąż było mi przyznawani terminatorowie, nie umiałem... znaleźć powodu, dla którego Łabędzia Gwiazda miał mi ufać tak bardzo. Chciałem to zrzucić na jego wiek i fakt, że może to przyćmiewa mu umysł, ale... ale nie chciało mi się wierzyć, by przywódca był tak nieodpowiedzialny. Dobrze wiedziałem, że nie.<br />
<span style="color: transparent;" class="mycode_color">xxxx</span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">- Pokażę ci nieco naszych terenów, dobrze...? Jest coś, co chciałabyś przerobić od razu, Słoneczna Łapo? -</span> zapytałem ciepło, siląc się na miły, nie zmęczony ton głosu. Mogłem chociaż sprawiać pozory. Jednocześnie potrzebowałem spaceru. Skierowałem się zatem w stronę wschodnich łęg, chcąc pokazać jej granicę od strony Szarych Brzóz.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Łosiej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11145.html</link>
			<pubDate>Tue, 04 Nov 2025 22:13:44 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2133">Piołunowy Pazur</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11145.html</guid>
			<description><![CDATA[Gdybym przywiązywał większą wagę do samego konceptu treningu - czy to własnego, czy też tego prowadzonego przeze mnie - to może bym jakoś planował takie rzeczy. Z wyprzedzeniem rozważyłbym, od czego zacząć, jak zacząć, co danego młodzika będzie interesowało. Prawda jednak wyglądała tak, że poprzedni dzień spędziłem na obijaniu się po kątach obozu, tak samo jak większość dzisiejszego poranka. Zjadłem dobre śniadanie, nie zamartwiałem się, a nawet próbowałem pozytywnie nastawić się do całej tej sytuacji. Łosia Łapa nie był dzieckiem Śnieżnego Płatku i generalnie tyle powinno nam do szczęścia wystarczyć.<br />
Przysiadłem przy wyjściu z obozu odrobinę wcześniej niż górowanie słońca, wyjątkowo postanawiając nie spóźnić się na moment, który przecież sam wyznaczyłem. I czekałem. Nie pozostało mi przecież wiele innego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Gdybym przywiązywał większą wagę do samego konceptu treningu - czy to własnego, czy też tego prowadzonego przeze mnie - to może bym jakoś planował takie rzeczy. Z wyprzedzeniem rozważyłbym, od czego zacząć, jak zacząć, co danego młodzika będzie interesowało. Prawda jednak wyglądała tak, że poprzedni dzień spędziłem na obijaniu się po kątach obozu, tak samo jak większość dzisiejszego poranka. Zjadłem dobre śniadanie, nie zamartwiałem się, a nawet próbowałem pozytywnie nastawić się do całej tej sytuacji. Łosia Łapa nie był dzieckiem Śnieżnego Płatku i generalnie tyle powinno nam do szczęścia wystarczyć.<br />
Przysiadłem przy wyjściu z obozu odrobinę wcześniej niż górowanie słońca, wyjątkowo postanawiając nie spóźnić się na moment, który przecież sam wyznaczyłem. I czekałem. Nie pozostało mi przecież wiele innego.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Lisiej Łapy i Foczej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11143.html</link>
			<pubDate>Tue, 04 Nov 2025 16:36:04 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2626">Jesionowy Las</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11143.html</guid>
			<description><![CDATA[W końcu dostał terminatora. Dwóch, nawet.<br />
Od razu po ceremonii złapał Lisią Łapę i Foczą Łapę, aby powiedzieć im, że pierwszy dzień będą miały razem. Myślał, że był to mądry pomysł. Przekazał im, że mają rano zjeść i zjawić się przy wyjściu z obozu. <br />
I czekał.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[W końcu dostał terminatora. Dwóch, nawet.<br />
Od razu po ceremonii złapał Lisią Łapę i Foczą Łapę, aby powiedzieć im, że pierwszy dzień będą miały razem. Myślał, że był to mądry pomysł. Przekazał im, że mają rano zjeść i zjawić się przy wyjściu z obozu. <br />
I czekał.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Trening Mewiej Łapy]]></title>
			<link>https://artemida.webd.pl/thread-11138.html</link>
			<pubDate>Sat, 01 Nov 2025 19:52:59 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://artemida.webd.pl/member.php?action=profile&uid=2172">Nocna Gwiazda</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://artemida.webd.pl/thread-11138.html</guid>
			<description><![CDATA[Tak ja zarządził, tak też się stawił. Z samego rana oczekiwał Mewiej Łapy przed wyjściem z obozu. Nie był dużo w tyle względem swojego rodzeństwa, bo ceremonia odbyła się stosunkowo niedawno, więc nie musieli się z niczym spieszyć. Nie miał w głowie chyba żadnego konkretnego planu na ten trening, jak zwykle czekając na to, co uczeń ma do powiedzenia. Bo przerobić i tak muszą wszystko, więc to od czego zaczną nie miało aż takiego znaczenia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Tak ja zarządził, tak też się stawił. Z samego rana oczekiwał Mewiej Łapy przed wyjściem z obozu. Nie był dużo w tyle względem swojego rodzeństwa, bo ceremonia odbyła się stosunkowo niedawno, więc nie musieli się z niczym spieszyć. Nie miał w głowie chyba żadnego konkretnego planu na ten trening, jak zwykle czekając na to, co uczeń ma do powiedzenia. Bo przerobić i tak muszą wszystko, więc to od czego zaczną nie miało aż takiego znaczenia.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>