Wygląd
Krótkowłosa bura tygrysio pręgowana kotka z dużą ilością bieli i niebieskimi oczami, budowa europejska, dość szczupła, ok. 20cm w kłębie.
Nieopodal wejścia do kociarni znajduje się niewielka sterta wapiennych kamyczków o ciekawych kształtach. Nikt do końca nie wie, jak ona powstała, jednakże z pewnością stała się bardzo lubianym miejscem zabaw dla kociąt oraz młodych uczniów. Na stertę składają się drobne kamyczki kształtem przypominające mocno zniekształcone kręgi z kręgosłupa z wieloma dziurkami, w których czasem chowają się przed kotami zmaltretowane owady.
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 45 | W: 55 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
***

Synowi zrodzonemu z krwi nowoświtowej, jak i tej wichrowej niczego w życiu nie brakowało.
Ba, żył sobie jak bąk na kobylej pupie, a przynajmniej według swoich standardów tak uważał. Bo dopóki było mu ciepło i wygodnie, a jego brzuszek był pełny - na jego białej mordce lśniło zadowolenie i błogość.
W końcu jednak przyszedł czas, w którym małe larwy Tsunami mogły rozłazić się - póki co - po kociarni, za jakiś czas z pewnością otrzymując specjalne pozwolenie na wychodzenie poza jej obręb. Również w tym czasie kocurek przyzwyczaił się do rozglądania się po świecie parą swoich ślepi, a światło już tak bardzo nie raziło błękitnoszarych oczek, pozwalając mu na obserwowanie coraz więcej. A wraz ze wzrokiem nadeszło uczucie nudy, gdy po dobrym posiłku nie chciało mu się spać, a łapy świerzbiły by je rozruszać.
Biały robal rozciągnął małe kończyny i obejrzał się parę razy, w końcu wzrok skupiając na kupce kamyczków, które zaiskrzyły jego zainteresowanie. Jeszcze niezbyt zaznajomiony z funkcjami owych wapiennych głazików wyruszył na przód, raczej czołgając się niż zgrabnie idąc. Potrwało to... dłuższą chwilę, aczkolwiek gdy znalazł się u celu - jego pyszczek rozświetlił się w promiennym, zadowolony uśmiechu, a oczy błyszczały! Mordka otwierała się i zamykała, a po paru uderzeniach serca biały kocur niepewnie wystawił łapę, chcąc dotknąć jakie będą w dotyku.
Odskoczył zdziwiony, że kamyki nie były tak przyjemne w dotyku, jak brzuch mamy, gdy spożywał posiłek i łapkami zapierał się o jej ciało! Skonfundowany patrzył na stertę, jeszcze parę razy uderzając wapno, jakoby miało ono zaraz nabrać zębów i odgryźć jego kończynę, gdy nie będzie odpowiednio uważny i zwinny.


//gronostaj<3
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką. Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Od bardzo niedawna jestem kimś w rodzaju niańki do dzieci. Sam chciałem wykonywać tę rolę. Ba, nawet zupełnie sam się do niej zgłosiłem. Sporo ryzykowałem, bo przecież tak naprawdę sam nie wiem, czy lubię towarzystwo kociąt. Ponad wszystko lubię jednak towarzystwo ich matki, dlatego ryzyko wydawało mi się być niewielkie.
Wchodzę do kociarni, a do moich uszu zaczynają błyskawicznie dochodzić trudne do opisania dźwięki. Strzygę uszami i spodziewam się najgorszego. Bicie mojego serca gwałtownie przyspiesza, tak samo jak moje kroki.
Jednak zamiast lisa gryzącego drobniutkie kosteczki kociąt Tsunami, dostrzegam jedno z nich, sprawdzające najwyraźniej możliwości swoich maleńkich pazurów na wapiennej skale. Jednolicie biały kocurek, pozbawiony pręg czy jakichkolwiek znaczeń. Przechodzi mnie dreszcz, kiedy myślę o tym, że tak właśnie mógł wyglądać jego ojciec. Trudno mi jednoznacznie określić moje własne uczucia wobec tego kota. Na pewno nie zrobię żadnej decyzji w tym momencie, w którym patrzę na jego syna i myślę o tym, jaki maluch jest piękny. Maleńki, a jednocześnie tak pełen życia.
- Gdyby tylko mogły, kamienie na pewno płakałyby z bólu - mówię, nie potrafiąc się powstrzymać od uśmiechu, kiedy do niego podchodzę. - Jestem Gronostaj. Cześć - dodaję ostrożnie. Nie podchodzę do niego zbyt blisko, zatrzymuję się długość ogona od niego.
[Obrazek: WdqnQmy.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 10/150
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
Robaczek, przez ukochaną mamę ogłoszony Alaską - w najlepsze bawił się z kamyczkami, gdy te okazały się być kompletnie niegroźne i neutralne w stosunku do kocurka. Parę razy potraktował je samą łapą, raz delikatnie przejechał pazurami - a niech mają, pozostawi po sobie ślad! A może nawet oznaczy w ten sposób to miejsce jako swoje własne! O, na własność, to by było dobre. Mógłby się bawić tutaj sam nieprzerwanie, nie musząc się obawiać, że pod jego nieobecność ktoś podkradnie któryś z kamyczków!
Plan podbicia Wapiennej Sterty rozwijający się w główce zostaje nagle przerwany, jakoby ktoś wcisnął czerwony guzik, a światła ostrzegawczo zaczęły grać w umyśle robaczka, który od razu odwrócił się w stronę kota, który to wywołał. Podniósł małe brewki nie rozumiejąc jeszcze dobrze słów kocura, którego nawet nie kojarzył. Ale uśmiech na jego pysku musiał świadczyć, że robi dobrze! Dalsza część jego wypowiedzi gdzieś przemknęła przez uszy białego, choć nie wiedział co to ten gronostaj, ani jeszcze na oczy nie widział tego kocura. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że jest coś takiego jak Nowy Świt i że w tym gronie znajduje się więcej kotów, niż sama jego rodzina.
- RAAA! - z małego gardła białofutrego wyrwał się dźwięk pełen ferworu i zaciętości do bitwy, sądząc wapiennemu kamyczkowi kolejny cios, chichocząc dziecięco, gdy poczuł teksturę głaziku pod poduszkami.
Sam nie przedstawił się, nawet nie wiedząc... że tak powinien. Jeszcze z wielu rzeczy nie zdawał sobie sprawy, ani nawet przez myśl nigdy nie przeszło mu, że jest idealną kopią ojca. Ojca, którego zna tylko Tsunami, a reszta może się domyślać, po kim robal odziedziczył futerko, póki co będąc tylko kocięcym widmem Wichrowego kocura.
Larwa co jakiś czas rzuca spojrzenia pręgowanemu, wciskając kierowaną w jego stronę atencję pomiędzy zafascynowanie i zajęcie kamykami, które były główną atrakcją dla kocięcia.
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką. Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Kocurek spogląda na mnie kątem oka i już wiem, że jest świadomy mojej obecności. Nie potrafię się nie uśmiechać półgębkiem, kiedy przebywam blisko niego. Wydaje mi się w tej chwili czystą, niewinną, białą energią. Wciąż jednak przyszło dyskomfort z tego powodu, że nie mam pojęcia jak to dziecko które przede mną stoi ma na imię. Nie próbuję zgadywać ale tylko zastanawiać się jakie w ogóle, generalnie imiona mogła ponadawać swoim dzieciom Tsunami. Być może właśnie okaże się, że mam całkiem dziwne o niej mniemanie ale wydaje mi się, że Tsunami nazwałaby swoje kocięta albo zbiorem losowych liter albo słowami zupełnie abstrakcyjnymi jak "Kiedy", "Ale" i "Dlatego". Ta myśl wprawia mnie na chwilę w jeszcze większą wesołość, którą staram się możliwie szybko zmyć ze swojego pyska by uniknąć nieporozumień w kontakcie z kocurkiem.
- Podpadły ci czymś te kamienie, że tak się na nich mścisz? - pytam z lekko przechyloną głową. W tej chwili nie mam zupełnej pewności, czy podrostek w ogóle mnie rozumie. - Jak ty masz na imię? - pytam zamiast tego, decydując się na bardzo proste zapytanie, którego będzie trudno nie zrozumieć.
[Obrazek: WdqnQmy.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 10/150
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
Nie rozumiał, dlaczego owy Gronostaj tak się szczerzy, ani dlaczego wywołuje w nim takie zainteresowanie, jednakże... nie miał zamiaru narzekać! I tylko gdyby obok nie było tych fascynujących kamyków, z pewnością rozciągałby się pręgowanemu u czubków łap, chcąc napawać się uwagą zwróconą na niego jak najdłużej.
Przyglądał się mu przez moment, mrugając błękitnymi oczami, jakoby próbując sobie przypomnieć, czy powinien owego kota kojarzyć. Spojrzenia na kocura, współdzielone z biciem się z uporczywymi wapniami, były coraz dłuższe, aż koniec końców po pytaniu syna Zroszonego Listka biały kocur całkowicie zwrócił się ciałem w jego stronę.
Wprawdzie nie wiedział, co to znaczy mścić się - jego umysł póki co był zbyt mały, by pojmować mógł szersze, bardziej skomplikowane emocje, które nieraz targały kotami. Był małym robaczkiem, który rzucał swe zainteresowanie to na jedną rzecz, to na drugą, równie szybko tracąc, jak i zdobywając zafascynowanie czymś. Jednakże na te słowa biały kocurek patrzył z zaciekawieniem, milcząco oczekując wyjaśnień od Gronostaja.
- A.... Aaaaallll.... as. Ka. - wyrzucił w końcu z siebie swoje imię, lekko mamrocząc. Czy wiedział, co to jest ta cała alaska? Ani trochę. Kojarzył tylko, że to słowo (oczywiście oprócz robaczka i larw) określa jego konkretnie - reszta rodzeństwa miała inne, równie śmieszne, jak i trudne do powiedzenia słowa, które były indywidualne dla każdego z nich. Powstrzymywał się jednocześnie od ponownego rzucenia okiem na kamyczki w obawie, że pod jego nieuwagę zdążyły się one wymknąć poza jego możliwości turlania się za nimi.
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką. Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Mam wreszcie okazję usłyszeć pierwsze z pięciu imion kociąt Tsunami. Tak, jak się spodziewałem, słowo, którego użyła jako imienia nie ma żadnego sensu, a przynajmniej ja tego sensu nie znam. Robi to ze mnie niemałego ignoranta ale w tej chwili nie jestem tego świadomy. Co to ma być ta “alaska”? Pierwszy raz słyszę to słowo. Nie jest to wina samego kocięcia, które swojego imienia nie było w stanie wybrać i na ten moment nie ma na nie wpływu.
- Miło cię poznać, Alasko - przemawiam do niego. - Ja jestem Gronostaj - dodaję ale prędko kręcę głową. - Ale przecież to już mówiłem - uzupełniam, myśląc o tym, jak głupio musi brzmieć przedstawianie się dwukrotnie w ciągu kilkunastu uderzeń serca. Mam nadzieję, że biały kocurek albo mi to wybaczy, albo tego nie zauważy. Nie chcę myśleć o tym, że się nie zorientuje, nie chcę traktować go lekceważąco ze względu na wiek. W końcu, wcale nie tak dawno temu sam byłem w podobnych sytuacjach.
Jak zainteresować swoją osobą tak małego kociaka? Przychodzi mi do głowy próba połączenia zabawy z elementem nauki. Mimo, że nie mam żadnego doświadczenia pedagogicznego, nigdy nikogo niczego nie uczyłem. Postanawiam jednak poeksperymentować na Alasce, miejmy nadzieję, że bez żadnej szkody dla niego.
- Hej, a umiesz zrobić tak? - pytam szybko, a następnie przyjmuję poprawną postawę łowiecką. Polega ona rzecz jasna na ugięciu łap i ustawieniu ogona i głowy w jednej linii. Poświęcam chwilę uwagi, by mój brzuch nie ocierał się o ziemię. Po przejściu kilku kroków w tej pozycji podnoszę się i spoglądam pytająco na Alaskę. Poradzi sobie z tym zadaniem?
[Obrazek: WdqnQmy.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 3 | Zm: 5 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 10/150
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
Czy jakiekolwiek z imion jego rodzeństwa miało dla niego sens? Nie, kompletnie. Więc w tej chwili z Gronostajem byli w tej samej sytuacji, choć biały kocurek był tego mniej świadomy. Jego imię było dla niego po prostu słowem, na które powoli uczył się reagować i afirmować się z Alaską.
Patrzył błękitnymi ślepiami na syna Zroszonego Listka i mrugał w ciszy. Nie zwrócił nawet uwagi, że Gronostaj powtórzył swoje imię, jednak sam powiedział je za nim zaintrygowany, choć wyszło to bardziej jak paplanina pod nosem, która zbytnio nie mogła dostrzec do uszu pręgowanego.
Gotowy był za moment odwrócić się z powrotem do swoich kamyczków, jednak starszy ponownie się odezwał, a syn Baraniego Runa przekrzywił małą głowę, ciekawy tego, co owy kocur miał mu pokazać. Zmarszczył małe brwi i przechylał główkę to na jedną, to na drugą stronę, jednocześnie zaciekawiony i skonfundowany zachowaniem ucznia Kos. Nie miał zamiaru jednak czekać, widząc i rozumiejąc, że zostało mu przedstawione wyzwanie.
Przycupnął, brzuchem ocierając się o podłoże przez swoją krótkość łap, przez co nie mógł idealnie odwzorować gestu Gronostaja, a niezbyt długi ogonek drgał lekko, nie potrafiąc utrzymać się w jednym miejscu. Próbował zastygnąć w miejscu, jednak skupienie białego kocurka widoczne było na jego mordce, na której widniał lekki grymas, a język jego był zabawnie wystawiony, nie chcąc stracić koncentracji. No, nie mogło mu pójść tak najgorzej! Na pewno idealnie uchwycił to, co przed chwilą robił uczeń Nowego Świtu.
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
***

Coraz mniej czasu spędzał w kociarni, chcąc jak najbardziej afiszować się ze swoją dorosłością, okazując jak bardzo jest ważny i jakie teraz przysługują mu ulgi w związku z osiągnięciem dojrzałości. W. rzeczywistości był ledwie podrośniętym pisklakiem, który za mały był jeszcze, by zacząć chociażby trening - na spokojnie jednak pobierał nauki u swojej matki, które zaspokajały jego głód wiedzy.
Teraz jednak wkroczył dumnie do kociarni, wypinając dumnie pierś i rozglądając się za kolejną ze swoich ofiar, którą katować będzie swoją obecnością i wciągnięciem w rozmowę. Zaintrygowany był larwami Tundry, tudzież przywódczyni całego tego przedsięwzięcia, jakim był Nowy Świt. Musiał się upewnić... że żadno z nich nie zagraża jego pozycji przyszłego lidera.

- KARALUCHY. Gdzie. się chowacie. - zawołał, pewny, że nagłe poruszenie rozbudzi chociażby jednego z robaczków, którego zacznie zadręczać Alaska. Zmrużył dwukolorowe oczy, uważnie wypatrując choćby najmniejszego ruchu.

//księżyc!
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
kocię to nie wyróżnia się niczym spośród reszty, idealnie przeciętne w swojej wielkości; jedynie tłuszcz zdaje się oblekać jego ciało trochę bardziej, lecz póki co jest to drobna różnica. Nie przypomina swojej nieprzeciętnie wyglądającej matki w ogóle, choć można się kłócić, że miejscami falowane krótkie futerko to ewidentnie spuścizna po Tundrze. Jeśli zaś o sam kolor futerka chodzi, więcej w nim widać udziału matki. Biel zdaje się pokrywać trochę ponad połowę powierzchni kocięcia, zaś pozostały obszar wypełnia ciepły odcień grafitu, który przy mniejszej ilości światła wydaje się niemal czarny. Plamy te niczym wyspy na jeziorze bieli zajmują między innymi czubek jej głowy, nachodząc nieco na uszy i spływając ku karkowi; kolejny odcina od reszty ciała ogon, jakby ktoś oderwał go innemu kotu i przykleił córce Tundry. Jej łapy są pstrokate; dwa kolory splątane w walce o dominację, teraz uwiecznionej na skórze Księżyc. Łagodnie falującą sierść na klatce piersiowej zdobi sporawy krawat, który zająłby pierwsze miejsce jako charakterystyczny punkt koteczki, gdyby nie wielka, schodząca na boki wyspa grafitu na plecach. Idealnie w centrum i na całej długości kręgosłupa rozdziera ją na dwoje biały piorun. Mordka kocięcia jest niemal idealnie okrągła, ozdobiona różowym nosem o prostym profilu i trójkątnymi uszkami, które zakończone są malutkimi pędzelkami. Migdałowe oczy mają barwę ciemnoniebieską, lecz w przyszłości staną się miodowe, z ledwie dostrzegalnymi drobinkami zieleni. Spod górnej wargi nieśmiało wyglądają małe kiełki - nieco za długie, by w pełni ukryć się przed światem.
Kocię podniosło powoli głowę, gdy do jego białych uszu dotarł obcy głos. Senne, migdałowe oczy spoczęły na jasnej sylwetce, być może widzianej już wcześniej; Księżyc nie poświęcała większej uwagi innym rezydentom kociarni, dopóki nie obwieszczali swej obecności w tak wyraźny sposób jak teraz. Rozejrzała się za mamą, lecz nie znalazła jej w pobliżu. Musiała być zajęta sprawami dorosłych kotów, które były zbyt mało interesujące dla kocięcego umysłu, by choć spróbować je pojąć.
Młoda kotka ziewnęła przeciągle, a następnie oblizała nosek, powracając wzrokiem na intruza. Mlecznobiałe wąsy okalające pyszczek drgnęły nieznacznie w przód, gdy przelotne zaciekawienie wzięło górę. Dlaczego ten większy kociak poszukiwał karaluchów w kociarni, i czym one właściwie były? Księżyc spróbowała je sobie wyobrazić, ale nic nie przychodziło do jej małej główki. Może to jedne z tych robaczków, które pełzały bo ziemi i uciekały do swych kryjówek, gdy tylko się na nie chuchnęło?
Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 10 | Sz: 1 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 0/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
Jest! Dwukolorowe ślepia aniołeczka wypatrzyły sylwetkę dzieciątka, które najwyraźniej już nie spało i było gotowe do rozmowy! Albo zabawy, cokolwiek będzie chciało - bo dorośli byli jacyś tacy, dziwni, no! Więc dlaczego miałby z nimi spędzać czas, skoro mógłby z larwami? A jak jeszcze te larwy są takie malutkie, to nie będą mówić dużo, więc on będzie mógł paplać i paplać bez końca, o!

Potruchtał bliżej maleństwa, widząc, iż matki nie było w pobliżu. Ha, to dopiero mu się upiekło! Miał robaczka na wyłączność i mógł mu zrobić takie pranie mózgu, jakie chciał...! Uh, to znaczy, porozmawia z nim i się pośmieją, tak! Patrzył na nią szeroko otwartymi oczami, a po chwili uśmiechnął się szeroko, szczerząc zęby.

- Cześć, robaczku! - zamrugał parę razy, patrząc w nie wybarwione jeszcze ślepia kociaka. Czy on też wyglądał jak taka kuleczka jeszcze parę księżycy temu? Ale jaja, niemożliwe! - Spałaś robaczku? Spanie jest fajne, nie? Można se leżeć do góry brzuchem i niiiiic kompletnie nie robić! Obijanie się jest super! - zachichotał, delikatnie dotykając puszystą łapą główki kocięcia. Jeju, jakież to było drobne! Mógłby przecież ją zgnieść jednym paluszkiem!

- Jak się nazywasz, robaczku? - zapytał, choć pewnie i tak okaże się to dla niego nie istotnie. Robaczek brzmiało o wiele lepiej dla takiej kruszyny, niż jakiekolwiek inne imię! A może akurat nazywa się Robaczek i trafił idealnie?
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
kocię to nie wyróżnia się niczym spośród reszty, idealnie przeciętne w swojej wielkości; jedynie tłuszcz zdaje się oblekać jego ciało trochę bardziej, lecz póki co jest to drobna różnica. Nie przypomina swojej nieprzeciętnie wyglądającej matki w ogóle, choć można się kłócić, że miejscami falowane krótkie futerko to ewidentnie spuścizna po Tundrze. Jeśli zaś o sam kolor futerka chodzi, więcej w nim widać udziału matki. Biel zdaje się pokrywać trochę ponad połowę powierzchni kocięcia, zaś pozostały obszar wypełnia ciepły odcień grafitu, który przy mniejszej ilości światła wydaje się niemal czarny. Plamy te niczym wyspy na jeziorze bieli zajmują między innymi czubek jej głowy, nachodząc nieco na uszy i spływając ku karkowi; kolejny odcina od reszty ciała ogon, jakby ktoś oderwał go innemu kotu i przykleił córce Tundry. Jej łapy są pstrokate; dwa kolory splątane w walce o dominację, teraz uwiecznionej na skórze Księżyc. Łagodnie falującą sierść na klatce piersiowej zdobi sporawy krawat, który zająłby pierwsze miejsce jako charakterystyczny punkt koteczki, gdyby nie wielka, schodząca na boki wyspa grafitu na plecach. Idealnie w centrum i na całej długości kręgosłupa rozdziera ją na dwoje biały piorun. Mordka kocięcia jest niemal idealnie okrągła, ozdobiona różowym nosem o prostym profilu i trójkątnymi uszkami, które zakończone są malutkimi pędzelkami. Migdałowe oczy mają barwę ciemnoniebieską, lecz w przyszłości staną się miodowe, z ledwie dostrzegalnymi drobinkami zieleni. Spod górnej wargi nieśmiało wyglądają małe kiełki - nieco za długie, by w pełni ukryć się przed światem.
Zdziwiła się, gdy po poszukiwaniu "karaluchów" starszy kociak podbiegł do niej truchtem. Prawie się cofnęła o krok, ale zrezygnowała; nie wyglądało na to, by chciał ją staranować swoim cielskiem. Jednak gdy odezwał się bezpośrednio do niej, jej pyszczek zmarszczył się w wyrazie konsternacji. Dlaczego nazywał ją robaczkiem? Była przecież kociakiem, a jej imię też tak nie brzmiało. Na dodatek mówił tak dużo i szybko, że z trudem nadążała...
Cofnęła nieco głowę, próbując uciec w ten sposób przed wyciągniętą w jej stronę białą łapą, ale odrobinę za późno zareagowała. Niekontrolowanie zmarszczyła się trochę bardziej, ale po dwóch uderzeniach serca jej ekspresja powróciła do normy.

- Nie robacek. Ksienżyc - powiedziała, zawieszając wzrok na wapiennych kamyczkach leżących przed jej łapami. - Obijanie sie boli... - dodała po chwili zawahania.

Nie była pewna czemu kocurek uważał coś bolesnego za fajne, i co to miało do spania i leżenia. Może spał na swojej mamie i potem z niej spadał i się obijał o podłoże? Raz Księżyc widziała, jak któreś z rodzeństwa próbowało się wspiąć na leżącą Tundrę, by potem spaść z drugiej strony kocicy. Wyglądało to trochę boleśnie.
[Obrazek: rHPH5wO.png].
.

if you are scared, never show it in your eyes
near  those  pumpkin  carriages
‘cause all the witches see right through your lies

look above ‘cause you belong up there
beside the shining moon
Statystyki - lvl: 1 | S: 5 | Zr: 10 | Sz: 1 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 0/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
Doskwierała mu ciężka choroba zwana... bycie roztrzepanym gówniarzem. Ale póki co nikt nie zdawał się na to narzekać, tudzież czasem Zroszony Listek krzywiła nieprzyjemnie pyska do niego, ale biały kocur dosyć prędko to odwzajemniał. Co mu będzie jakaś stara ropucha humor psuła? Niech pilnuje własnego ogona, a nie innym chce znowu życie uprzykrzać.
Patrzył z cwanym uśmiechem na młode kociątko, ale w głębi jego dwukolorowych oczu iskrzyło ciepło. Nie chciał młodej zrobić krzywdy, a raczej okazać jej czułość w swój własny, dziwaczny i niepowtarzalny sposób. Ślepia wchłaniały ekspresję kocięcia jak gąbka, coraz bardziej się świecąc. To dopiero będzie miał ubaw!

- Księżyc, a więc! Miło cię poznać, Księżyc! - zaćwierkał, gdy zabrał łapę z czoła maleństwa. Słuchał jej dalej, gdy okazało się, że miała wątpliwości co do jego słów. Kąciki jego warg zadrżały w rozbawieniu, a on westchnął rozluźniony. - Niee, nie takie obijanie! Źle mnie rozumiesz młoda! Jak mówisz, że się obijasz i czerpiesz z tego przyjemność, to oznacza, że leniuchujesz i nie robić nic, nie? Od taka filozofia! - wytłumaczył córce Tundry, choć tak naprawdę nie wiadomo, czy cokolwiek zrozumie z tego bełkotu. Alaska gadał dużo. I dużo z jego wypowiedzi było bez sensu.

Przysiadł sobie przy kociaku, przyglądając się jej i wciąż uśmiechając. No, skoro nie było tutaj póki co jej matki, to chyba przypadkowo wpadła pod jego jakże opiekuńcze łapy? A przynajmniej tak to widział biały kocur, któremu to ani trochę nie przeszkadzało. - Fajne są te kamyczki, co nie? Jak byłem młodszy, to uderzałem w nie dla zabawy, by próbować przewrócić ich stos. - powiedział dramatycznie, jakoby jego dzieciństwo było wiele, wiele księżyców temu, a nie jeszcze parę wschodów słońca za nim.
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości