Wygląd
Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
Jest to wysokie, pojedyncze drzewo lipowe stojące samotnie na samym szczycie Wrzosowego Wzgórza, tuż przy granicy terenów Nowego Świtu, Jest ono doskonałym punktem orientacyjnym pozwalającym odnaleźć się na tym terenie, ze względu na to, że widać je z całej okolicy, nawet jeśli ma być tylko maleńką kropką w oddali. W słoneczne dni daje wiele przyjemnego cienia.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Statystyki - lvl: 0 | S: 0 | Zr: 0 | Sz: 0 | Zm: 0 | HP: | W: | EXP:
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Wiele czasu spędzała sama. Zdecydowaną większość tego czasu poświęcała z kolei na trzy rzeczy: patrolowanie granic, treningi z Tsunami i polowania na potrzeby własne i miotu Zroszonego Listka. Pozostała w Nowym Świcie trójka kociąt miała się naprawdę dobrze, czego konsekwencją były między innymi ogromne apetyty kociąt. Pomagała, jak mogła i mimo tego wciąż miała wrażenie, że mogłyby jeść nawet więcej. Wciąż nie jest to wszystko, co mogą im zapewnić.
Dlatego też Opoka niemal nie odpoczywała. Nocami sypiała krótko, dosłownie po kilka godzin, wciąż nie potrafiąc przyzwyczaić się do nowego legowiska. Można by pomyśleć, że ktoś, kto zdecydowaną większość życia spędził, zmieniając lokum regularnie co dwie lub trzy noce, nie powinien mieć problemów z dostosowaniem się. Było jednak inaczej i Tundra źle sypiała. Nie będąc w stanie nic z tym zrobić, po prostu oddawała się pracy.
Tego dnia zatrzymała się na granicy, którą samotnie patrolowała. Usiadła w cieniu drzewa i wpatrzyła się w widoczną dobrze z tego miejsca drogę. Za kilka minut miała ruszyć w dalej.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
The wasted years, the wasted youth
The pretty lies, the ugly truth
And the day has come where
I have died
Only to find, I've come alive
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
//aktualna czaso


Pożar często zapuszczał się sam poza tereny Klanu Rzeki. Nie było to nic dziwnego ani niespotykanego, ani w żaden sposób zaskakującego. Robił to już dawno, dawno temu, a potem jego zwyczaj tylko dodatkowo się rozrósł, gdy kocur rozpoczął swoje poszukiwania Białej Burzy. Nigdy jej jednak nie znalazł, nie trafił nawet na jej trop, co spowodowało, że pękało mu serce.
Samotne wędrówki czasem go trochę uspokajały. Kochał towarzystwo innych kotów i czuł się wśród nich świetnie, ale był wolnym duchem i potrzebował podróżować i odkrywać nieznane, uwielbiał także rozmawiać z samotnikami i innymi napotkanymi na swojej drodze kotami.
Po tej stronie Topiołek jednak bywał rzadko. Z reguły wędrował od strony Borsuczych Pagórków, albo szedł za Łan Rzepaku, w stronę Osiedla Dwunogów. Kojarzył jednak widok wzgórza, z rosnącym na nim samotnym drzewem. Wzgórze to zwykle było porośnięte wrzosami, ale teraz było już na to zbyt zimno. Nigdy jeszcze nie doszedł do niego samego bo nie miał po co, ale dzisiaj miał w tym swój cel - próbował się upewnić, czy Czarnowron się wyniósł i czy nie wpadnie w okolicy na jego trop.
Zamiast swojego bratanka dostrzegł jednak kogoś innego - nieznajomą mu kocicę, o charakterystycznym, poskręcanym futrze. Uniósł ogon w geście pozdrowienia, a jego futro gładko leżało na ciele by pokazać, że nie ma żadnych złych zamiarów. Był zaciekawiony kto to. Zbyt dużo czasu minęło od jego spotkania z Rojstem, by jakkolwiek mógł pokojarzyć zapachy - zwłaszcza, że od tamtej pory zapach Nowego Świtu trochę się zmienił ze względu na zmianę w jego składzie oraz miejscu zamieszkania.
- Cześć. Nazywam się Pożar. Mieszkasz na okolicznych łąkach? - zagadnął ją, podchodząc, ale niezbyt blisko, na wypadek, jakby kotka jednak nie była zainteresowana rozmową z obcym kotem i wolała sobie pójść. Na oko była w podobnym jemu wieku i wyglądała na silną. Jeśli była samotniczką lub kimś podobnym, to musiała być, inaczej by nie przeżyła. A Pożar jeszcze nie miał przyjemności z kotami ze wzgórz po tej części Topiołek.

[Obrazek: 6w9RNTj.png]
W tamtą grudniową noc królowie trzej
Przyszli i nic nie znaleźli



Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 20/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Jeszcze kilka uderzeń serca i miała odwrócić się i odejść w swoją stronę. Nie mogła stwierdzić, co sprawiło, że została. Tak mało brakowało, by do tego spotkania w ogóle nie doszło. A tak, w jej bezpośrednim pobliżu pojawiło się towarzystwo. Towarzystwo silnie pachnącego Rzeką kocura. Kocura z tego rodzaju, na którego widok przechodzą dreszcze, trudno określić czy z podniecenia czy strachu.
Czy Tundra chciała uciąć sobie pogawędkę z kolejnym Rzeczniakiem? Biorąc pod uwagę fakt, że był to Rzeczniak bardzo blisko granicy Nowego Świtu, chciała. Rozmowa musiała nastąpić jako pierwsza, biorąc pod uwagę fakt, że w przypadku naruszenia granicy alternatywą dla rozmowy jest walka. Przechyliła więc lekko głowę na bok, wiedząc że oto musi w jakiś sposób sprawić, by kocur nie szedł dalej, nie przekroczył granicy Nowego Świtu. Tundra wiele razy zastanawiała się, czy to dobrze, że wciąż żyją w zupełnej tajemnicy i ukryciu przed klanami. Tak blisko ich ziem, a tak daleko od ich świadomości. Wciąż utrzymywali ten stan, chociaż nie ustalili między sobą, że tak musi być. Jedno było bardziej niż pewne: wiecznie nie uda im się istnieć w sekrecie, żyjąc tak blisko czterech klanów. Nie przyznałaby przed nikim, że obawia się momentu, kiedy to się stanie. Ostatnio musieli uciekać.
Tymczasem jednak rozmowa z kocurem najwyraźniej po prostu się zaczęła. Z jego inicjatywy, a czekoladowa obserwowała uważnie jego postawę. Mimo nieco ograniczonej zdolności pojmowania cudzych emocji, nie dojrzała w jego zachowaniu nic z agresji. To dobrze. Wyglądał, jakby był w stanie przygnieść ją do ziemi w żelaznym uścisku i pożreć jak myszkę. Sprośna myśl.
Mimo, że wydawał jej się być klanowyn kotem, podał jej nieklanowe imię. Czy miało to właściwe większe znaczenie? Tak miała się do niego zwracać i nie czuła żeby miała mieć z tym problem.
Skinęła mu głową.
- Tundra. - odparła krótko na jego przedstawienie się, z lekka ciekawa reakcji. Tutejsze koty zwykle nie znały znaczenia jej imienia i brzmiało dla nich zupełnie obco. - Tak, mieszkam w okolicy. - mówiąc te słowa machnęła ogonem w kierunku środka ziem Nowego Świtu, które rozciągały się zaraz za Samotnym Strażnikiem daleko na zachód, czego jednak obecny tu Pożar nie mógł wiedzieć.
- Często można cię spotkać po tej stronie Grzmiącej Ścieżki? - proszę państwa, oto najprawdopodobniej najgłupszy z istniejących tekstów na podryw, jeden z rodzaju "No hej, często tu przychodzisz?". Cóż, taka była już cecha społecznej niezręczności.
Przeniosła na chwilę spojrzenie na strażnika, a potem znów na Pożar. Ależ on był...
Gorący.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
The wasted years, the wasted youth
The pretty lies, the ugly truth
And the day has come where
I have died
Only to find, I've come alive
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
Tundra. Ciekawe imię, musiał przyznać, głównie dlatego, że nie wiedział nawet co to znaczy. W jego pamięci pojawił się Ptasznik, ciekawie pachnący kocur, który wytłumaczył mu znaczenie swojego imienia - oznaczało duże pająki, które dwunodzy trzymali w domach. Ciekawe czy słowo Tundra też miało jakieś dwunogie pochodzenie. Aczkolwiek kotka, mimo, iż wyglądała dosyć... niespotykanie ze swoim kręconym futrem i charakterystycznym kształtem ciała, nie miała w sobie zbyt wiele z kota domowego - nosiła na sobie świadectwo bycia samotnikiem, wędrowcem lub członkiem jakieś dzikiej grupy. Nie była wychudzona, więc Pożar podejrzewał, że mogła mieszkać w okolicy z partnerem, rodziną, dziećmi lub innego rodzaju towarzyszami. Nie było to w końcu takie niezwykłe wśród kotów spoza Czterech Klanów.
- Hm. Czasami. Chociaż po tej stronie jeziora rzadko bywałem. Niegdyś zaginął ważny dla mnie kot, przez co często szukałem go poza terenami Klanu... z tego powodu wędrowanie po okolicznych ziemiach stało się dla mnie swego rodzaju zwyczajem - wzruszył barkami, odpowiadając na pytanie zadane przez nowopoznałą kotkę. - Można też powiedzieć, że rozglądam się ostatnio za jeszcze innym kotem, stąd też dotarłem aż tu. Nie miałem na celu nachodzić twojego terenu, jeśli taki się tutaj znajduje. - jego ogon drgnął lekko. Była to prawda. Nie miał czasu ani chęci na bezsensowne zwady z samotnikami, włóczęgami, pieszczochami czy kim tam. Przez Klany miał wystarczająco roboty, by jeszcze szukać sobie dodatkowych problemów gdzieś indziej. Musiał też być przygotowany na walkę z kimś konkretnym, dlatego raczej oszczędzał energię i siły.
Gdyby wiedział, o czym myśli Tundra, pewnie by się roześmiał, chociaż nie pogardliwie, raczej szczerze. Spędzał tyle czasu z rzeczniakami, a od zniknięcia Białej Burzy minęło tyle czasu, że zapomniał, że w ogóle można na niego patrzeć w taki sposób, a nie inny. Sam uważał siebie za atrakcyjnego kocura (taki chyba był przywilej synów Bukowej Kory) ale ten aspekt ostatnio nie odgrywał zbyt wielkiej roli w jego życiu... a szkoda. Nieco mu tego brakowało.
- Ty pewnie rzadko bywasz po drugiej. Klany nie są zbyt... gościnne jeśli chodzi o obcych. - powiedział, z lekkim, zmęczonym westchnięciem. Rojst to był Rojst, ale większość samotników i pieszczochów jakich poznał Pożar nie było szczególnie agresywnie nastawionych, nie było powodu by traktować ich źle lub z agresją.

[Obrazek: 6w9RNTj.png]
W tamtą grudniową noc królowie trzej
Przyszli i nic nie znaleźli



Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 20/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Zdarzało jej się już wcześniej zastanawiać nad kotami, które tak bez problemu dzielą się prywatnymi częściami siebie, wyłuskując całkiem pikantne informacje przed zupełnie obcymi kotami. Z jej trudnościami w obdarzaniu zaufaniem i brakami w empatii, coś takiego wydawało się zupełnie nie do osiągnięcia. Nie była jeszcze pewna czy umiejętność, którą posiadał jej rozmówca była pozytywną cechą, czy może negatywną. W każdym razie uznała to za coś intrygującego.
Kwestia naruszania ziem. Tundrę nieco zaskoczył. Z tego, co wiedziała, Klany wciąż nie miały pojęcia, że niewielka grupa nazywająca samą siebie Nowym Świtem żyje na wschód od ich własnych terenów. Żadna konkretna postawa nie została jeszcze jednoznacznie ustalona w Radzie. Nie mogła długo myśleć nad reakcją, która niczego nie zasugeruje; w jedną ani drugą stronę. Na jej szczęście na Samotnym Strażniku zasiadła właśnie sroka i zdecydowała się głośno naskrzeczeć stojące u jego korzeni koty, dzięki czemu Opoka mogła na kilka uderzeń serca zamilknąć i zupełnie bezkarnie zastanawiać się nad odpowiedzią, spojrzeniem obojętnych oczu obserwować przez chwilę zwierzę. Kiedy ptak odleciał, odpowiedź była już gotowa.
- Niczego nie naruszyłeś - odrzekła spokojnie, kiwając mu głową. Czuła, że udało jej się w tej opcji zawrzeć to, czego pragnęła. Nie powiedziała, że niczego do naruszania nie ma w tym miejscu. Po prostu poinformowała, że jego obecność nie jest w tym miejscu problemowa.
- Pożarze, nie będę owijała w bawełnę, jest jedną sprawa, w której mógłbyś mi pomóc. Chcesz o niej usłyszeć? - powiedziała to pod wpływem gwałtownego impulsu. Można pomyśleć, że kot taki jak Tundra wyjątkowo czyni czy też mówi coś, czego nie przemyślał i… w zasadzie będzie to prawda. Tego dnia była wyjątkowo samotna. I szczególnie potrzebowała zmian.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
The wasted years, the wasted youth
The pretty lies, the ugly truth
And the day has come where
I have died
Only to find, I've come alive
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
//Pożar przedstawił się jako Pożar a nie Płonące Niebo! to dla niego ważne bo on nie używa swojego pełnego imienia nawet w Klanie.


- To dobrze - mruknął, jednocześnie też zerkając na srokę. Odpowiedź Tundry była dosyć enigmatyczna, ale nie zamierzał drążyć. Mogła mieć swoje sprawy i tajemnice. Może była wędrowcem który nie miał terenu, a może wolała utrzymywać swój teren w tajemnicy przed kotami z Klanów, co go w ogóle nie dziwiło. Na jej miejscu pewnie też by tak robił, bo pod względem terytoriów nie uważał Klanów za ani odrobinkę godnych zaufania.
Nie zdążył jednak o nic samotniczki zagadnąć, bo ta pierwsza wyszła do niego z jakąś sprawą. Zastrzygł zaciekawiony uszami, a jego ogon lekko drgnął. Rzadko się zdarzało, by samotnicy prosili go o jakąkolwiek pomoc. Byli w jego wyobrażeniu raczej samowystarczalni, jedynym kotom który go o coś pytał był Misz-Masz, a i to nie była jakaś szczególna "pomoc", ot, rada, gdzie można znaleźć miejsce do spania. Tundra natomiast wyglądała na odrobinę... strapioną. Może nie w dużym tego słowa znaczeniu, ale wyglądała jak kot, który przechodził jakieś zmartwienia. Poczuł do niej pewną dozę empatii, ze względu na to, że podobna melancholia już od dawna nie była mu obca.
- Jeśli tylko będę w stanie, to chętnie ci pomogę - odpowiedział, a jego ton głosu wszedł na ciepłe tony, ukazując, że Pożar naprawdę szczerze się oferował. Gratulacje Tundro, zdobyłaś nowego przyjaciela, nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz, i nawet jeśli mielibyście się już nigdy więcej nie spotkać. - O co chodzi?

[Obrazek: 6w9RNTj.png]
W tamtą grudniową noc królowie trzej
Przyszli i nic nie znaleźli



Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 20/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
//Oj, wybacz, faktycznie nie zauważyłam tego. Już poprawione!
Nagle uświadomiła sobie, że obecny przed nią kocur imieniem Pożar jest w istocie przemiłym kotem. Nie mieli takiego w Nowym Świcie ale Opoka spotkała kilka takich na swojej drodze. Takie koty, jakkolwiek przyjemnie nie byłoby spędzać z nimi czasu, były niebezpieczne i to z kilku powodów. Na przykład dlatego, że bycie miłym mogło okazać się wyłącznie maską, pod którą kryłaby się prawdziwa osobowość: złośliwa, okrutna czy nawet psychopatyczna. Również dlatego, że osoby nad wyraz miłe były zwykle jednocześnie tymi samymi, które sprawiały, że czuje się potrzebę przebywania w ich towarzystwie. Było to szczególnie niebezpieczne w przypadku kota pochodzącego spoza Nowego Świtu.
Mimo tego wszystkiego, nie potrafiła powstrzymać nici sympatii, która zaczęła płynąć do biało-pręgowanego kocura. Nie potrafiła nic na to poradzić ale zaczynała go lubić.
Musiała porzucić te myśli w chwili, kiedy jej towarzysz zapewnił, że jeżeli tylko będzie w stanie jej pomóc, zrobi to. Po jej grzbiecie przeszedł dreszcz, unosząc na chwilę kręcone futro w barkach. Czy będzie aż tak miły, że wyświadczy jej taką przysługę?
- Chcę mieć kocięta. Nie mam partnera, a mój zegar biologiczny nie stoi w miejscu. Ty jesteś silny, przystojny i inteligentny. Wydaje mi się, że moglibyśmy zyskać obopólną korzyść. - zaproponowała mu absolutnie zwyczajnym tonem, jakby w grę wchodziła zwyczajna sprawa, nie kwestia powołania na ten świat nowego życia. Trzepnęła uszami, jeszcze nie dała mu się odezwać. - Nikt nie pozna twojej tożsamości. - dodała, podejrzewając że jego klan mógłby mieć coś przeciwko płodzeniu kociąt przypadkowym samotniczkom (za którą, jak przypuszczała, miał ją Pożar). Jednocześnie rosła w niej ekscytacja i obawa. Stojący przed nią kocur był idealnym kandydatem. I nie ukrywała przed sobą, że obcowanie z nim fizycznie było bardzo podniecającą wizją.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
The wasted years, the wasted youth
The pretty lies, the ugly truth
And the day has come where
I have died
Only to find, I've come alive
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
H-huh???
W pierwszej chwili miał odruch rozejrzenia się wokół siebie, jakby chciał poszukać wzrokiem jakiegoś innego kocura, do którego mówiła Tundra, który tu musiał razem z nimi siedzieć. Ale doskonale wiedział, że nikogo takiego tu nie było i kotka mówiła w stu procentach do niego. Uniósł brwi w wyrazie szczerego zaskoczenia, bo, musiał przyznać, takiego obrotu spraw się nie spodziewał.
- Och - wyrwało mu się cichym, zaskoczonym tonem, a on sam zamilkł na moment, zastanawiając się, co ma odpowiedzieć nowopoznanej samotniczce. Schlebiała mu jej oferta, ale z natury był podejrzliwy i bardzo dużo myślał, dlatego musiało przejść mu przez głowę, czy to przypadkiem nie jest jakiś żart albo podstęp. Kocica miała jednak swoje księżyce na karku, nigdy wcześniej jej nie spotkał, nie znał żadnego powodu dla którego miałaby chcieć źle się względem niego zachować, nie czuł wokół ich dwójki żadnych innych kotów i wyglądała... szczerze. Po prostu. Takie sprawiała dla niego wrażenie. Kotki strapionej i, być może, samotnej. Nie samotnej w kontekście nie posiadania innych kotów wokół siebie, ale samotnej w kontekście stanu duszy. Poczuł sympatię, gdyż on też to czuł. Mieszkał w całym Klanie kotów ze swoją rodziną i przyjaciółmi, a od zniknięcia Białej Burzy nie potrafił się wyzbyć mrocznego cienia samotności, który zawisł nad jego sercem.
- Ja... - zaczął, bo musiał Tundrze dać odpowiedź. Nie zostawiłby jej tak - zgodzę się, pod jednym warunkiem. Chcę mieć twoje słowo. Twoje słowo na to, że zadbasz o te kocięta najlepiej, jak będziesz umiała. O ich zdrowie, życie i szczęście. Chcę mieć pewność, że moje kocięta, nawet jeśli mnie nie poznają i nie będę ich wychowywał, przyjdą na świat otoczone opieką. To mój warunek - powiedział łagodnym tonem, podchodząc bliżej Tundry tak, by stanąć z nią oko w oko.

[Obrazek: 6w9RNTj.png]
W tamtą grudniową noc królowie trzej
Przyszli i nic nie znaleźli



Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 20/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Wiedziała, że tego rodzaju pytanie zadane znienacka może wywołać różne reakcje i była ciekawa tej, którą zaprezentuje ledwie poznany kocur Pożar. Przyglądała mu się więc z głową delikatnie przechyloną na prawą stronę. Zdecydowała się go zapytać głównie dlatego, że nie miała wiele do stracenia. Jeżeli uzyskałaby odpowiedź przeczącą, rozeszliby się z Rzecznym kocurem w niezręcznej atmosferze i to wszystko. Za to odpowiedź twierdząca dałaby jej dużo, a właściwie, dałaby jej dokładnie to, czego chciała. Gromadki kociąt noszących jej i ciemnego kocura geny.
Kiedy usłyszała jego potwierdzenie, poczuła jej po całym jej ciele przechodzi uczucie ulgi. Mimo wszystko odmowa nie byłaby przyjemna. Wiązałaby się z gniewem i poczuciem odrzucenia. A tak… mieli przed sobą bez wątpienia miłe chwile. Przyszły ojciec miał rzecz jasna swój warunek, - To uczciwa umowa. - powiedziała, kiwając jeden raz głową. - Zgadzam się. - dodała i zbliżyła się do niego.
Później miało miejsce wiele pociągnięć językiem, wiele westchnień, spojrzeń w oczy i dużo przyspieszonego bicia serca… (...)
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
The wasted years, the wasted youth
The pretty lies, the ugly truth
And the day has come where
I have died
Only to find, I've come alive
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
Kocica zgodziła się na jego umowę, a on mógł tylko i wyłącznie zaufać jej na słowo. Wydawało się, że zależy jej na tych kociętach. Musiała mieć poczucie, że może dzięki nim ta samotność zostanie odsunięta gdzieś na bok. Było to... smutne, w ten przykry, pusty, chłodny sposób, który Pożar poczuł w sercu gdy przysunął się do niej, i dotknął nosem jej pachnącego łąkami i skałami futra. Zapach samotności, chęci zmian, poczucia stagnacji i melancholii. Może jemu taka sztuczna, nagła bliskość na określonych zasadach niczym kontrakt też się przyda, by mógł chociaż przez kilka chwil poczuć się lepiej, odrzucić te wszystkie myśli, które go prześladowały. Cienie przeszłości, depczące mu na karku, widok rudego futra majaczącego mu w krawędzi oczu niczym zjawa, zapach Białej Burzy, który mógł sobie przypomnieć nawet obudzony w środku nocy, słowa ojca, smak krwi.
Może Tundra dała mu możliwość, by przez ten jeden krótki moment o tym wszystkim zapomnieć, pozwolić się swobodnie ponieść jego instynktowi, przyjemności, beztrosce, za którą on, tak zakochany w wolności, tak bardzo tęsknił.
[...]

[Obrazek: 6w9RNTj.png]
W tamtą grudniową noc królowie trzej
Przyszli i nic nie znaleźli



Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 12 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 20/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
To, co dobre i przyjemne oczywiście bardzo szybko się skończyło. Nie to, że trwało za krótko, tylko jak wszystko w tym życiu, było krótkie w porównaniu z nieustającym cierpieniem reszty życia. Przesunęła jeszcze językiem po jego policzku; ostatni raz, by spróbować zapamiętać jego smak. Opoka pozwoliła sobie na nieco smutne, krótkie westchnienie. Musiała wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Jeszcze jedno próbować ugrać dla siebie. Zapewnić sobie bezpieczeństwo w pewnej kwestii.
- Będę wdzięczna, jeżeli będziesz milczał na temat tego, co się tutaj wydarzyło. Rozumiem, że mogę prosić o za wiele ale spróbować warto. Szansa, że usłyszysz moje imię lub spotkasz kogoś, kto o mnie wspomni jest niewielka, a jednak chciałabym byś w tej sytuacji… milczał na temat naszej umowy. - poprosiła powoli, rzecz jasna licząc, że uda jej się otrzymać odpowiedź twierdzącą. - Kociętom powiem, że ich ojciec to wspaniały, silny kot i że nie mogliśmy być razem. Nic więcej. - dodała. Z jakiegoś powodu czuła teraz rosnący w środku smutek. Że znów musiała się rozstać z kimś, z kim czuła się dobrze. Ale wkrótce będą z nią kocięta, które z pewnością rozwieją cały smutek. - Dziękuję ci, Pożarze. Uczynisz moje życie lepszym.

//napisz chyba zt x2 w swoim poście :D
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
The wasted years, the wasted youth
The pretty lies, the ugly truth
And the day has come where
I have died
Only to find, I've come alive
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 80/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości