Wygląd
Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
Miejsce przypominające krzewy znajdujące się tuż obok obozu Nowego Świtu ale o wiele, wiele bardziej rozległe. To olbrzymi gąszcz gęstych, różnorodnych krzewów rozciągający się od Barwnego Łanu do rzeki oraz Moczarów. Jest dobrym miejscem na polowanie ze względu na to, że ukrywa się w nim sporo zwierząt i ptaków. Podczas przemieszczania się po Krzewowisku trzeba uważać, by przypadkiem nie zaplątać się w multum znajdujących się tutaj ostrych gałęzi i korzeni!
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Statystyki - lvl: 0 | S: 0 | Zr: 0 | Sz: 0 | Zm: 0 | HP: | W: | EXP:
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
W tak chłodny dzień niechętnie wychodziło się z legowiska. Było wietrznie, mroźnie i ogólnie nieprzyjemnie - ale jeśli było się kociakiem, to niekoniecznie było w stanie cię powstrzymać przed sprawianiem kłopotów. Zwłaszcza jeśli chodziło o taką Rosomak, która nigdy nie traciła energii ani chęci do poznawania świata.
Oczywiście, było jej bardzo przyjemnie gdy tak leżała w legowisku, wtulona w ciepły, futrzasty bok swojej mamy, ale gdy tylko otworzyła oczy i nieco się rozbudziła, zrozumiała że od dzisiejszego dnia chce czegoś więcej. Chciała jakiejś przygody, chciała, żeby coś się działo! Dlatego nie mogła zostać w legowisku - postanowiła wyjść i pochodzić po obozie.

Koteczka wstała, nieco chwiejnie przeciągając się i ziewając, tracąc jedynie chwilę na czyszczenie swojego rozczochranego futerka językiem. A potem zaczęła wychodzić, po drodze niechcący wpadając i potykając się o swojego brata, Jenota. Odzyskawszy równowagę pochyliła się nad nim, stwierdzając że po tym pewnie i tak już nie spał.
- Hej, Jenot. Chodź na zewnątrz, nudzi mi się. - wyszeptała mu do ucha, po czym nie czekając dalej wyszła z legowiska. Była już wystarczająco duża, mogła zrobić to sama!

To był, faktycznie, mroźny dzień, ale koteczka wcale się tym nie przejęła. Usiadła przed legowiskiem i zaczęła się rozglądać, jak zwykle szukając czegoś ciekawego do roboty. I znalazła coś bardzo szybko - może wszyscy się akurat schowali do legowisk, może byli zajęci, ale coś w każdym razie przykuło uwagę Rosomak - wyjście z obozu było odsłonięte, niechronione ani nie obserwowane przez nikogo. I, oczywiście, młoda kotka doskonale zdawała sobie sprawę z tego że nie wolno jej było wychodzić z obozu… ale było to bardzo kuszące. Zbyt kuszące, bo choć słyszała o niebezpieczeństwach czekających na zewnątrz to była przekonana, że jest tam cała masa ciekawych rzeczy do zobaczenia i odkrycia!
Dlatego też bez dalszego czekania, nie myśląc o tym zbyt wiele i na chwilę zapominając o bracie, Rosomak ruszyła w stronę wyjścia z obozu i, rozejrzawszy się wokół, wybiegła na zewnątrz.

Tam zastała właśnie to, czego się spodziewała - może i niektórzy nie uznaliby kilku drzew i krzewów za coś wspaniałego, jednak dla koteczki przyzwyczajonej do samego obozu było to czymś niesamowitym. Tak dużo przestrzeni, tyle do zobaczenia! I nie widziała wcale żadnego zagrożenia. Dlatego też, zachęcona, zaczęła iść w losowym kierunku, niedługo zauważając że ma przed sobą wiele krzewów i najróżniejszych gałęzi. Wcale nie przejęta szła dalej, zbyt podekscytowana by zastanowić się chociaż chwilę nad tym, że może robi coś niebezpiecznego. I nieświadoma, że ktoś może iść za nią.

//Jenot <33
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 7 | Zr: 4 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 80/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Jedne z mniejszych kociąt Tsunami, Jenot jest długowłosym puszystym kociakiem, jego futro jest bure z klasycznym, gęstym pręgowaniem. Oprócz tego na ciele kocurka pojawia się biel. Na głowie pokrywa ona trochę nierówno mordkę, ciągnąc się do góry. Dalej biel rozpościera się na szyję, tworząc ładny, szeroki trójkąt. Kolor przechodzi także na brzuch kocurka. Białe skarpetki Jenota sięgają miej-więcej do połowy przednich łap, w przypadku tylnych wchodzą lekko na uda. Na końcu ciemnych uszu znajdują się małe pędzelki. Nosek jest różowy. Oczy kociaka są nadal koloru szaro-niebieskiego, jednak z czasem wybarwią się na oliwkowy.
Jenot spał spokojnie w kociarni, mając spokojne sny gdzie hasał sobie przez puste polankę, która przypominała obóz, ale nie do końca. Wokół były kwiaty i motyle trzepoczące skrzydełkami. Wydawało się że słońca na polanie zachodziło, albo może wschodziło? Ogólnie wszystko były pokryte pomarańczowym blaskiem. Jenot rwał za śmiesznym motylkiem przez wysokie trawy. Siedział mu praktycznie na ogonie, ale jak się starał, nie potrafił go dogonić. Nagłe barwny motyl zatańczył mu nad głową w powietrzu, przez co kociak usiadł, wyciągając łapki w górę. Nagle tajemniczy dźwięk w okolicy zwrócił jego uwagę, przez co spojrzał w stronę niewyraźnych zarośli. Gdy spojrzał ponownie w górę, motyla już nie było. Może odleciał, może znikł? Dziwny dźwięk, niczym warkot ponownie rozbrzmiał, tym razem jakoś bliżej. Kociak zaczął czuć niepokój, podświadomie czując że coś na niego wyskoczy w każdej chwili. W jego piersi zaczęło gromadzić się to nieprzyjemne uczucie. Gdy sięgnęło najwyższego punktu, nagle coś się stało...

Jenot poczuł lekkie uderzenie, otwierając gwałtownie oczy. Potwór go zaatakował!? Rozejrzał się gwałtownie po otoczeniu. Był po prostu w kociarni, a "potworem" okazała się jego własna siostra, Rosomak. Szybko poczuł ogromną ulgę, widząc że wszystko było w porządku, chociaż nadal czuł się nieswojo, w pewien sposób. Nie chciał raczej już wracać do snu przez najbliższy czas. Gdy się obejrzał, okazało się że mama i większość rodzeństwa nadal spała nieświadomie.
- Oj...Rosomak. Nie chodź po mnie... – Jenot mruknął, lekko zdezorientowany. Starał się być cicho, żeby nie pobudzić reszty. Spojrzał na większą siostrę od dwukolorowych oczach. - Co? – Zapytał cicho. Jednak nie miał i tak zamiaru już spać. Mogli we dwójkę wyjść i pobawić się gdzieś w obozie, by nie pobudzić innych. Jenot ziewnął i podążył za nią.

Powietrze na zewnątrz było dzisiaj naprawdę chłodne. Małe chmurki pary pojawiały się z każdym oddechem kociąt. Na ziemi leżał biały śnieg, pokrywając także okoliczne krzewy i drzewa. Był to w sumie całkiem ładny widok. Przynajmniej lepszy niż całkowicie gołe gałęzie, chociaż Jenot i tak wolał gdy były liście i kwiaty. Dwójka kociąt przemierzała obóz. Jenot zaś podążał za Rosomak, zastanawiając się gdzie chciała iść. Szli już całkiem długo i byli praktycznie przy wyjściu z obozu. Jenot powoli zaczął rozumieć co Rosomak planowała. Jego podejrzenia się potwierdziły, gdy zauważył jak rozgląda się w poszukiwaniu dorosłych kotów. Jenot położył uszy. - Rosomak. Nie wolno nam wychodzić. Czy jest to na pewno dobry pomysł...? – Samczyk syknął cichutko, tak by nikt ich nie usłyszał. Jego siostra jednak nie wydawała się podzielać jego obaw i ruszyła dalej. Jenot zaś...wahał się. Szczerze, ciągnęło go w nieznane, na fascynującą przygodę. Tyle słyszał od dziadka Dyni o różnych rzeczach. I Dynia podobno zrobił to samo ze swoim rodzeństwem! Ale zarazem...zasady były po coś. Wiele razy słyszał że poza obozem są niebezpieczne drapieżniki. Więc jaką decyzję miał podjąć? Wrócić? Iść przed siebie? W końcu ciekawość przeważyła i biało-bury kociak ruszył za siostrą.

Niedługo później rozpościerał się przed nimi nieznany im teren. Nowe drzewa, krzewy, kamienie. Nowe zapachy. Niby nic, ale dla kociąt ograniczonych do obozu, wszystko było ekscytujące. Jenot rozejrzał się uważnie, nasłuchując. Jednak nie otaczało ich nic poza pojedynczymi dźwiękami ptaków w oddali. No...może nic jednak się nie stanie? Trochę się przejdą i wrócą do obozu.
Kocurek nagle wpadł na pomysł. Zaczął jak najciszej skradać się za siostrą, całkowicie pochłoniętą otoczeniem. Zbliżał się powoli, próbując nie wydawać dźwięku. W którymś momencie Rosomak mogła poczuć jak coś nagle skacze na jej ogon. - Bu! – Jenot krzyknął, skacząc na siostrę. Gdyby się odwróciła, zobaczyłaby Jenota z radosnym uśmieszkiem.
- O rany. Ale tu jest dużo tych krzaków! – Jenot powiedział cicho, idąc za siostrą i rozglądając się po otoczeniu. Po chwili poderwał się do biegu, nurkując pomiędzy gałązki. Nadal nie był zbyt duży i łatwiej było mu się przeciskać.
[Obrazek: Maluchy_Tsu.png]

By your side, In seconds if you ask it
XXXX Arms out wide, to welcome you to stay
Near enough, to listen to your heart's song
XXXXX Always there to help you on your way
Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 0/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Nie chciała wystraszyć brata ani nic takiego. Wpadła na niego zupełnie przypadkiem, bo była zamyślona, ale właściwie to może wyszło na lepsze - skoro Jenot nie spał, to teraz mogli porobić coś razem! Tak, to brzmiało jak dobry plan, według niej. No i prawda była taka, że w ten sposób faktycznie nikogo nie obudzą zabawą…
Tym bardziej będąc poza obozem. A właśnie tam koteczka zmierzała, w ogóle nie przejęta potencjalnymi konsekwencjami czegoś takiego. Poruszyła uchem słysząc pytanie brata, i odwróciła na moment łebek w jego kierunku, nie zatrzymując się jednak.

- Będzie dobrze. We dwójkę nic nam się nie stanie. - odpowiedziała z powagą i pełnym przekonaniem co do słuszności swoich słów. Nie słyszała ani nie czuła niczego groźnego, choć faktycznie do jej noska już zaraz dotarła masa nieznanych dotąd zapachów. To było ciekawe, na tyle że mała zupełnie zapomniała o czymś takim jak ostrożność.
Ucieszyła się, że Jenot postanowił pójść za nią. W końcu zawsze twierdziła, że we dwójkę jest raźniej i fajniej odkrywać nowe rzeczy! Dobrze było mieć takiego towarzysza w bracie. Koteczka uniosła wesoło ogonek i zaczęła pewnie iść przed siebie, niczym nie przejęta. Rozglądała się wokół, przyglądając nagim drzewom, krzewom i liściom które porzuciły, leżącym teraz na ziemi. Niby to nie różniło się od samego obozu aż tak, ale dla Rosomak było wielką odmianą i szansą na prawdziwą przygodę.

Koteczka węszyła, zamyślona i wpatrzona przed siebie, gdy nagle poczuła jak ktoś skacze na jej ogon i usłyszała głos brata. Niby wiedziała, że to on, ale wciąż podskoczyła w miejscu, obracając się gwałtownie i jeżąc lekko futerko na karku i ogólnie. Wiedziała, że nie powinni tu być, że to może być niebezpieczne, ale w tamtej chwili myślała tylko o odkrywaniu świata i zabawie, także w odpowiedzi pacnęła Jenota łapką w nos.

- Jenot. Gonimy się? - spytała nagle, widząc że kocurek zanurkował w gałęziach krzewów gdzieś obok. Podeszła do niego od tyłu i trąciła nosem w bok. - Ty gonisz.
I nie czekając ani chwili dłużej koteczka rzuciła się biegiem między krzewy, starając się omijać wystające gałęzie i kamienie. Ciekawe, czy w terenie Jenot będzie wystarczająco szybki by ją złapać? Zabawa w takim miejscu dopiero będzie fajna!
Rosomak nie myślała nawet o potencjalnym zagrożeniu, ani o tym że nie pamiętała z której strony przyszli.
[Obrazek: Y7ytOMB.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 7 | Zr: 4 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 80/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości