Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Całe szczęście. Miała również nadzieję, że ten nie będzie drążył. Niezbyt mu jeszcze ufała (tak, wcale nie pochwaliła się przed nim życiorysem), więc cóż, większa szczegółowość mogłaby mu ułatwić dostęp do potencjalnej manipulacji, a tego bardzo nie chciała.
- Tak! Tutaj jest... Bardzo spokojnie. I miło. Ale brakuje tam kogoś takiego, hm, ciepłego? A po twoich słowach można wnioskować, że gdzieś tej trochę ciepłoty masz - uśmiechnęła się. Wydawał się być przyjazny, może będzie mógł jej zastąpić Płomyka? Rzecz jasna, Płomyka nie zastąpi jej nic, ale za nim z pewnością uganiają się setki kotek. Wrona był... Samotny, podobnie jak ona. Czuła się również źle, że tak dobrze mówi o Klanie. Co jeśli ten zechce do nich dołączyć? Ufała mu i nie jednocześnie. - Dziękuję, serio. Ty też na pewno jesteś dobry, każdy, kto kogoś kochał, musi być w pewnym stopniu dobry - zapewniła go szczerze, bo sama nie wiedziała, czy powinna sobie tak kłamać w twarz. Łatwiej było wspólnie im tkwić w kłamstwie, czyż nie? - Wiesz, jeśli nie został zabity, może gdzieś włóczy się po terenach? Nie trać nadziei, to mogę powiedzieć Ci z doświadczenia. Któregoś dnia wspólnie możemy iść go poszukać - zapewniła, trochę zmieszana. Nie znała szczegółów historii. Nie wiedziała również, czy zabójstwo tego jednego Rzeczniaka było słuszne...
- Nauczę cię, tego możesz być pewien, podobnie jak tego, że kiedyś, po wielu spotkaniach zostaniemy szczerymi przyjaciółmi - w inny sposób nie potrafiła mu zwrócić uwagi, iż nie są nikim poza znajomymi, póki co. - i wszystko się ułoży, zobaczysz. - Tak, dopiero po paru spotkaniach i rozmowie z Dynią, może Tundrą, zaproponuje mu Nowy Świt.
Tymczasem poczuła coś przyjemnego, ciepłego na swoim udzie. Zaraz jednak otrząsnęła się z przyjemnego uczucia ciepła, bliskości. Drgawki przebiegły po jej ciele. Tak, ogon po prostu mu się omsknął. Czujność znów obudziła się w niej, a ona sama skarciła siebie za łatwo wiernością. Och, czemu ktoś, kto wydawał się być materiałem na przyjaciela, kto wie, może partnera, zawsze musiał być niedobry lub znikać? Miała szczerą, naprawdę szczerą nadzieję, iż to był przypadek ruchów i kroków, nie celowe zachowanie.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
To Słowik martwił się o to, czy był dobrym kotem, a Czarna Wrona obiecał mu kiedyś być jego strażnikiem, który ostrzeże go, w razie gdyby zboczył z obranej przez siebie ścieżki. Czarna Wrona nigdy się o to nie martwił. Nie znaczyło to, że uważał się za dobrego, raczej nigdy nie zawracał sobie tym głowy. Jego relacja ze Słowikiem uświadomiła mu jednak, że wiele kotów troszczy się o to, zaś definicja Kos zupełnie mu wystarczyła. Jeśli miłość do innego kota stanowiła pewnego rodzaju wyznacznik bycia dobrym, z całą pewnością miał w sobie coś dobrego. Bez żadnych wątpliwości kochał zaginionego brata i nigdy o nim nie zapomni. Tego był pewien.
Uśmiechnął się do Kos, gdy powiedziała mu o tym. Te słowa znaczyły wiele, nawet jeśli on sam nigdy nie przywiązywał do tego wielkiej wagi.
- Być może zaginął, być może został zamordowany. Mówiła, że nie żyje, lecz nie zobaczyłem jego ciała. Mogła się go pozbyć, ale mogła też kłamać. Łgarstwa to jej druga natura, dlatego nie wierzę jej na słowo. - powiedział. Gdzieś w środku naprawdę wierzył, że Słowik żyje, że kiedyś uda mu się odzyskać brata - Dziękuję. Byłoby wspaniałe gdybyśmy kiedyś wspólnie mogli wyruszyć na poszukiwania.
Troszczyła się o niego zupełnie jak rodzina, a on naprawdę był wdzięczny za tę propozycję. Nie miał wielkich nadziei na odnalezienie brata. Świat był wielki, a oni nawet we dwójkę nie mieliby szans zejść go wzdłuż i wszerz. Ale nawet jeśli miałby podjąć się tej wyprawy tylko po to, by spędzić z Kos więcej czasu sam na sam i bardziej się do niej zbliżyć - było warto.
To od Kos emanowało ciepło, a on się w nim kąpał. Tak jak wszyscy, potrzebował ciepła. Widziała w nim o wiele więcej niż w rzeczywistości w nim było, a przynajmniej tak właśnie sądził. Dlatego zdziwiło go bardzo, gdy przypisała mu tę cechę, mówiąc, że w Nowym Świcie brakuje im kogoś takiego. Z całą pewnością brakowało im jego, a jeśli odczytywała z niego aż tyle, nie zamierzał zaprzeczać. Swoją siłę i zdolności uważał za jasny atut, coś, czym - gdyby chciał - mógłby zainteresować to stado. Okazało się jednak, że to nie wszystko. Siła mogła być najwyraźniej jedynie technicznym atutem, bardziej musiały liczyć się wartościowe cechy osobowości. Zapamięta to.
Słowa Kos odebrał jednak dwuznacznie. Choć nie miała na myśli zaproszenia, on pomyślał o nich właśnie w ten sposób.
- Brakuje takiego ciepła jak moje, mówisz? - zapytał, chcąc pociągnąć ją za język. Bliższe poznanie grupy kotów, być może dołączenie do niej, stanowiło interesującą możliwość.
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 155/400
Stat. Med. - lvl: 1 | MED.EXP: 10/100
Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
- Z pewnością pójdziemy. Jak znajdę chwilę wolnego czasu - co będzie cięższe, bo ma aż dwóch terminatorów i sporo obowiązków, jako jedna z nielicznych wojowniczek, ale przecież nie będzie mu mówiła tak przykrych rzeczy, skoro, jak zgadywała, ten otworzył się przed nią ze swoich traum i strachów - to od razu do ciebie pobiegnę. Gdzie dokładniej jest twoje legowisko? - jezioro było blisko, ale było też bardzo obszerne, co tylko utrudniało robotę. Chodziła już parę razy do Płomyka, więc i teraz nie będzie problemu jak zniknie na parę godzin, prawda? Chciała iść szukać jego brata, bo może on z ich dwójki nie będzie cierpiał za zaginionym rodzeństwem.
Na kolejne pytanie niezbyt wiedziała, jak odpowiedzieć. Niby nie poczuła jego ciepła znowu, a ogon z całą pewnością mu się omsknął, ale... Co jeśli coś do niej czuł, tylko nie miał z kim rozmawiać i po prostu nie wie jak jej to powiedzieć? W końcu przez całe życie walczyła o kogoś, kto by ją kochał. Wrona... Nie wydawał się być taki zły, biorąc pod uwagę jego smutną historię. Nie wiedziała, doprawdy, co ma myśleć o nim.
- Takiego wewnętrznego, tak, trochę brakuje - przyznała. Nie wiedziała jak to jest leżeć obok kocura i jakie ciepło od niego emanuje. Czy... Była szansa, że równie przyjemne, co od Płomyka?
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Nie był pewien jak dobrze opisać jej swój dom. Było to drzewo, jedno z wielu, a on nigdy nie skupiał się na nim aż tak bardzo, by dokładnie zapamiętać obraz okolicy. Trafiał tam automatycznie.
- Śpię w sporej, dębowej dziupli, po tej stronie Topiołek. - powiedział, ale nie potrafił dodać nic więcej - Wiem! Dzisiaj, gdy będę wracać do domu, oznaczę po kolei drzewa nad brzegiem jeziora. W ten sposób trafisz.
Pazury mogły stępić się od rżnięcia w drzewach, ale błoto powinno wystarczyć. Oznaczy je wysoko i będzie poprawiał codziennie, tak, by deszcz nie zatarł śladów.
Nie podchwyciła tematu tak jak tego chciał, jedynie potwierdziła jego słowa, co zauważył z żalem. Miał wrażenie jakby nagle się zatrzymała. Nie chciał tego. Spróbował więc jeszcze raz. Przekręcił się z pleców na bok, tak by mieć ją dokładnie przed sobą. Tylne łapy przysunął tak, by musnąć nimi jej udo, utrzymać ten dotyk trochę dłużej. Patrzył na nią z ciepłym, miłym uśmiechem, starając się uosabiać te wszystkie piękne rzeczy, które o nim mówiła. Chciał złowić spojrzenie jej jasnych oczu. Zapatrzyć się w nie przez chwile.
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 155/400
Stat. Med. - lvl: 1 | MED.EXP: 10/100
Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
- Jasne, dzięki! - skinęła głową uprzejmie. Będzie pamiętała. Tak, jak pamiętała miejsce, w który umówiła się na spotkanie z Płomykiem. Tak, te miejsca zdecydowanie zapadną jej w pamięć na długo, nie ważne czy w sensie pozytywnym, czy negatywny (o który, wbrew pozorom, bardzo się obawiała)
Później nastały rzeczy dziwne. Ponownie poczuła jego ciepło, stosunkowo przyjemne, jednakże chłodne zarazem, obce, takie... Dziwne. Nie mogła powiedzieć, że je lubi, ale i nie znosi. Nawet gdyby zapytał ją, czy powinien to zabrać, nie odpowiedziałaby mu natychmiastowo. Zmieszała się, przez jej ciało przebieg dreszcz, a w oczach przez chwilę zajaśniało coś, co było naprawdę ciężkie w odczytaniu. Jakby radość, złość zarazem, ale i ekscytacja, przestrach jednocześnie. Wrona był nieobliczalny i to ją martwiło, ale i bawiło. Nie był typowy, jednak w złym tego słowa znaczeniu. Łapy na pewno mu się nie omsknęły, chociaż... Może przewrócił się tak, bo było mu niewygodnie? Kto wie, przecież tak mogło być! Albo nie wiedział, jak jej powiedzieć, że po prostu spodobała się jej... Może polubił jej oczy? W końcu tak lubił się w nie patrzeć. I ten uśmiech był taki ładny, miły... On sam w sobie był silny, godny zapewnienia jej ochrony, jak wnioskowała... Gdyby tak spędziła z nim dużo, dużo czasu, może przemogłaby swoją strachliwość, poznałaby go bliżej, sprawdziła, czym jest ta niejasność, to szłoby się w nim zakochać. Nie odpowiedziała nic, a Wrona mógł tylko myśleć co czuła, bo ona sama nie wiedziała co.
- Um, przepraszam - odezwała się w końcu, nie wiedząc, co może być dalej. - Ale na razie... Opuść ten teren, nie chcę cię atakować, ale jak trafi się agresywniejszy osobnik może być ryzykownie. Chciałabym zostać dłużej - a może nie? - ale muszę jeszcze zapolować... Jak skończę, to wpadnę niedługo, nawet nie na poszukiwanie, ale o, dla towarzystwa - uśmiechnęła się, znikając w terenach to z chęcią i niechęcią.
//zt.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Patrzył tak bardzo uważnie, ale zupełnie nie potrafił powiedzieć co czuła. Było w niej dużo, bardzo dużo niejednoznaczności, a on nie był w stanie odczytać niczego. Ale to było dobre. Nie mógł wybiegać w przyszłość, kalkulować, planować tych interakcji. Koniecznym było, aby pozostawał obecny w każdej chwili, tuż obok niej. Ta drobna zabawa przynosiła mu ekscytację, a ciepłe serce kocicy sprawiało, że czuł się zupełnie bezpiecznie. Dawała mu poczucie komfortu.
Kos fascynowała go w pewien sposób. Była tak rożna od niego. Bardzo chciał poznać każdy jej skrawek. I nie po to, by go zniszczyć. Chciał je zobaczyć. Dotknąć. Doświadczyć.
Przymknął oczy i westchnął lekko, kiedy zdecydowała się na zakończenie tej chwili. Ładnie go pożegnała, ostrożnie, delikatnie. Żałował, ale czuł, że musi dawkować sobie jej towarzystwo. Nie chciał jej pochłaniać. Wolał odkrywać i to jedynie na tyle, na ile mu pozwoli.
- Dobrze. - powiedział lekkim głosem, ponownie otwierając ślepia - Owocnych łowów, Kos. Do zobaczenia. - pożegnał się, odsunął od jej ciała i wstał. Zamierzał uszanować jej prośbę.
Obserwował jak odchodzi i ruszył spowrotem dopiero kiedy zniknęła mu z oczu.

zt
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 155/400
Stat. Med. - lvl: 1 | MED.EXP: 10/100
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Odzyskała siły po porodzie. Urodzenie piątki kociąt w takim wieku nie może być zupełnie obojętne dla organizmu, dlatego czekoladowa uznała, że dojście do siebie zajęło jej wyjątkowo dużo czasu. W rzeczywistości ten czas był rzecz jasna zupełnie przeciętny, a Tundra stawiała przed samą sobą wyjątkowo duże wymagania.
Kiedy tylko była w stanie, kocica wyszła z obozu. Kocięta zostawiła pod opieką Zroszonego Listka i Gronostaja, który często przebywał w kociarni ze względu na opiekę sprawowaną nad potomstwem Tsunami. Mimo porannej toalety silnie pachniała mlekiem, a jej sutki charakterystycznie odstawały, nieco nabrzmiałe od mleka i stymulowanie ssaniem.
Dobrze się czuła w roli matki, spędzanie czasu w spokoju i ciszy kociarni bardzo jej pomogło uspokoić nerwy zszargane ostatnimi burzliwymi wydarzeniami. Uwielbiała również patrzeć na jej zmieniające się z dnia na dzień kocięta, zastanawiać się czy trafnie nadała im imiona. Nie mogła się doczekać, kiedy ujawnią się ich osobowości. Ten proces właściwie już się rozpoczął; kocięta już teraz były od siebie różne, już niecały księżyc po porodzie manifestowały swój indywidualizm.
Przemyślenia o potomstwie musiały zostać przerwane, kiedy to kędzierzawa zbliżała się do granicy. Przypomniała sobie, dlaczego właściwie tam idzie, a odpowiedź była jedna. Oprócz matką, była wciąż Opoką i Radną. Miała obowiązki z tym związane. Udawała się na granicę by spotkać się z kocurem, który wyraził chęć wstąpienia w szeregi Nowego Świtu. Taka informacja zawsze budzi w niej tyle samo radości, co obaw.
Stanęła na samej granicy, oczekując kocura, którego wygląd będzie zgadzał się z opisem przedstawionym przez Tsunami.

//Medardo :D
[Obrazek: d9btwAS.png]
ZANIM UMRZESZ ZNÓW
zanim na nic niewartych barykadach
znów naiwne serce zostawisz
to pamiętaj, że władza głaszcze tylko te
ze swoich dziatek, które ciche i posłuszne
a te niepokorne na rumianą skórę tłuste klapsy zbierają

.tlotundra{height:170px; width:320px;background:url('https://media0.giphy.com/media/yNZ8VwWPOBcUE/source.gif'); border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .tundra1{height:70px; width: 320px; margin-top:50; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(178, 151, 121, 0.6); border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px;} .tundra2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}}
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 180/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
Ogromny czarny solid rasy mainecoon. Masywna muskularna budowa, szerokie łapy, długa sierść, pędzelki na uszach, miedziane przeszywające oczy.
Kocur akurat wylegiwał się na gałęzi jednego z okolicznych drzew. Od czasu spotkania z Tsunami kręcił się prawie codziennie przez pół dnia przy granicach Nowego Świtu, a gdy nikogo nie spotykał, po prostu albo wracał do lasu niedaleko terenów Cieni i Wichru, albo włóczył się po okolicy. Leniwie mył przednią łapę, nasłuchując kroków potencjalnych przybyszy, jednakże przez długi czas nikogo nie słyszał. Gdy tylko skończył pielęgnację pazurów i miał zabrać się za kolejną część ciała, kątem oka ujrzał jakiś ruch. W jego stronę z oddali szedł brązowy kot, zaś po chwili wiatr przyniósł mu także i zapach. To, czym pachniał nieznajomy, wzbudziło w Medardzie zaskoczenie i nieco go rozbawiło. Otóż przysłano do niego świeżą matkę, która jeszcze karmiła kocięta. Zaczął się zastanawiać, czy tutejsza grupa nie miała nikogo innego czy po prostu była na tyle ufna wobec samotników, że wierzyła, iż nikt nie osierociłby futrzastych robaczków.
Zeskoczył z drzewa i zmrużył oczy, dokładnie badając kotkę w oczekiwaniu, aż ta dojdzie na granicę. Ponownie się zdziwił, jednakże tym razem już nie tak mocno. Tsunami mówiła mu, iż zaprowadzi swoją matką do niego, toteż właśnie jej rodzicielki się spodziewał. Wbrew jego oczekiwaniom nieznajoma kompletnie różniła się od Iskierki już samą budową pyszczka oraz długością sierści. Była równie egzotyczna co niebieski kocur, od którego po raz pierwszy usłyszał o stadzie, lecz na ich egzotykę składało się coś kompletnie innego. Tamten miał wydłużony pyszczek i duże uszy, brązowa kotka jednak posiadała spłaszczoną głowę, a jej sierść była na tyle krótka, że ujawniała każdą fałdkę skórną. Poczuł lekki dreszcz ekscytacji na myśl, jakie to jeszcze nietypowe osobistości mógłby poznać w tej grupie. Zapowiadało się ciekawie.
- Witam - Zabrzmiał ochrypły i niski głos, powitaniu towarzyszył krótki, lecz ciepły śmiech. - Czyżbym miał przyjemność w końcu poznać matkę Tsunami? - Uśmiechnął się, odsłaniając kły.
Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 90/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 50/100
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Prawda była taka, że Tundra nie była pierwszą lepszą słabą kocicą godną pożałowania. Zdążyła odzyskać większość sił po porodzie i nie poddałaby się bez walki. Była doświadczona w walce, wciąż w pełni sił żywotnych. Nie dałaby się zabić. Inna sprawa, że mimo wszystko ufała osądowi Tsunami i wierzyła, że ta nie umówiłaby jej z kimś podejrzanym czy też niebezpiecznego na pierwszy rzut oka.
Kocur, który ukazał się jej oczom prezentował się dobrze. Potężny, kudłaty i czarny jak bezgwiezdna noc. Imponujący, jak bardziej subiektywnie uznała Tundra. By patrzeć mu prosto w oczy musiała lekko unosić głowę do góry. Taki członek Nowego Świtu byłby im potrzebny. Będący jednocześnie zagrożeniem, jak i wielką korzyścią.
- Zgadza się. Jestem Tundra. Opoka i Radna. - odpowiedziała mu ze skinieniem głowy. Głos miała pełen powagi, a spojrzenie spod zmrużonych powiek - Co już wiesz o Nowym Świcie? - przeszła do sedna czekoladowa, czując że mimo wszystko pragnie jak najszybciej wrócić w ciepłe objęcia swoich córek.
[Obrazek: d9btwAS.png]
ZANIM UMRZESZ ZNÓW
zanim na nic niewartych barykadach
znów naiwne serce zostawisz
to pamiętaj, że władza głaszcze tylko te
ze swoich dziatek, które ciche i posłuszne
a te niepokorne na rumianą skórę tłuste klapsy zbierają

.tlotundra{height:170px; width:320px;background:url('https://media0.giphy.com/media/yNZ8VwWPOBcUE/source.gif'); border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .tundra1{height:70px; width: 320px; margin-top:50; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(178, 151, 121, 0.6); border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px;} .tundra2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}}
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 180/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
Ogromny czarny solid rasy mainecoon. Masywna muskularna budowa, szerokie łapy, długa sierść, pędzelki na uszach, miedziane przeszywające oczy.
Nie wiedział, kim jest opoka w grupie Tundry i Tsunami. Mógł się tylko domyślać, że chodzi o kogoś, kto dawał oparcie wszystkim, jednakże faktyczne obowiązki tejże rangi poznałby dopiero po przyjęciu. Choć świeża matka powiedziała mało, zdradziła mu w ten sposób informację, o której jej szylkretowa córka nie chciała już mówić. Kocur uśmiechał się z zadowoleniem. Dzięki przedstawieniu egzotycznej kotki dowiedział się o istnieniu dwóch rang, które nie funkcjonowały w klanach, a także o radzie. Czyżby ich przywódca posiadał radę, mającą za zadanie pomagać mu w podejmowaniu decyzji? Był wybierany spośród członków rady jako przedstawiciel całej grupy? A może nie mieli przywódcy, a jedynie samą radę? W tej chwili mógł tylko gdybać, jednakże podsycało to jego ciekawość oraz podtrzymywało motywację do wstąpienia do stada.
- Jestem Medard i niestety niewiele.- Przedstawił się i przyznał niechętnie. - Wiem, że wcześniej stacjonowaliście w lesie niedaleko Klanów Cienia i Wichru. Ale to nie od twojej córki. - Przygładził językiem swoją pierś, a następnie ziewnął potężnie. Po chwili kontynuował. - Tsunami powiedziała, że funkcjonujecie podobnie do klanów, ale macie własne rangi i zasady. A jeśli chcę poznać szczegóły, to muszę dołączyć, dlatego tu dzisiaj jestem. Łatwiej przetrwać zimę w grupie, a może odkryję u was coś, co zatrzyma mnie na dłużej. - Odpowiedział kompletnie szczerze. Uznał, iż zdradzenie własnych zamiarów mogłoby zostać docenione, w końcu Tundra raczej nie chciałaby mieć wśród swoich kogoś, kto coś by ukrywał.
Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 90/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 50/100
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Kiedy się przedstawił, kędzierzawa skinęła głową.
- Podobnie do klanów? - zapytała z lekkim uniesieniem brwi. Mimo wszystko nie podobało jej się to porównanie. - Z klanami łączy nas jedynie to, że żyjemy w grupie i trzymamy się pewnych zasad. - dodała, choć nie brzmiała na urażoną. Prawdę mówiąc, Tundra prawie w ogóle na nic nie brzmiała.
- I to jest właśnie powód, dla którego chcesz zostać członkiem Nowego Świtu? Bo łatwiej przetrwać zimę? - zapytała, unosząc tym razem jedną brew. Spojrzenie żółtych oczu nie zdradzało wiele emocji, nie przemawiała w tej chwili z kpiną. Przeciwnie, była śmiertelnie poważna. Niezwykle rzadko żartowała.
- Co możesz zaoferować Nowemu Świtowi? - zadała pytanie, przechylając lekko płaską głowę na bok. Miała w tej chwili w Nowym Świcie całkiem sporo Nowicjuszy, prawdopodobnie najwięcej od początku jego istnienia. Był Cyryl, Czarnowron i Artem. W związku z ilością Nowicjuszy w grupie, Tundra zamierzała być wyjątkowo ostrożna podczas przyprowadzania do obozu kolejnego z nich. To nie tak, że nie chciała Medarda w Nowym Świcie, podobał jej się. Zamierzała jednak zadbać o to, by przeprowadzić z nim pełną rozmowę, dobrze go sprawdzić i obserwować podczas wypowiadania słów.
[Obrazek: d9btwAS.png]
ZANIM UMRZESZ ZNÓW
zanim na nic niewartych barykadach
znów naiwne serce zostawisz
to pamiętaj, że władza głaszcze tylko te
ze swoich dziatek, które ciche i posłuszne
a te niepokorne na rumianą skórę tłuste klapsy zbierają

.tlotundra{height:170px; width:320px;background:url('https://media0.giphy.com/media/yNZ8VwWPOBcUE/source.gif'); border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .tundra1{height:70px; width: 320px; margin-top:50; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(178, 151, 121, 0.6); border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px;} .tundra2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}}
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 180/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
Ogromny czarny solid rasy mainecoon. Masywna muskularna budowa, szerokie łapy, długa sierść, pędzelki na uszach, miedziane przeszywające oczy.
Nie zdziwiło go pytanie kocicy. Tsunami powiedziała, że mieli zatarg z klanami, zatem zapewne woleli uniknąć wszelakich podobieństw.
- Tak, podobnie do klanów. Zawsze byłem samotnikiem nienależącym do żadnego ugrupowania, a klany również znam jedynie z opowieści ich byłego członka. Można powiedzieć, że szkolił mnie jak jednego z ich uczniów, więc są one dla mnie punktem odniesienia. Każda nieznana mi organizacja w moich oczach będzie widniała jako podobna do klanów, jeśli żyje według jakiejś konkretnej hierarchii i zasad. A przynajmniej dopóki faktycznie jej nie poznam. - Wyjaśnił swój punkt widzenia. Jeszcze nikomu do tej pory nie zdradził, że był niczym terminator, uczył się o klanowych rangach, zasadach, a nawet terenach, chociaż nie mógł ich wtedy ujrzeć. Nie znał tylko ówczesnej władzy, gdyż Wilczy Szlak nie wiedział, kto zasiadał na stołkach.
- Właściwie to początkowo kierowała mną ciekawość. Latem poznałem pewnego niebieskiego kocura o wydłużonym pysku, który po prostu powiedział, że istniejecie. Zaciekawiła mnie jego osoba, tak samo jak bardzo intrygująca okazała się twoja córka. Zresztą ty również zdajesz się interesującą personą. Pragnę odkryć tajemnicę, jaką dla mnie stanowicie, poznać was dogłębnie, aby zaspokoić swój głód.- Ponownie postawił na pełną szczerość. Z jego głosu tryskała pasja, a pomarańczowe oczy jakby rozbłysły dzikim ogniem. Dla obserwatora mógłby w tej chwili wydawać się niepokojący, jednakże on po prostu podniósł przednią łapę i z jej pomocą zaczął obmywać sobie ucho.
- Co mogę zaoferować? Cóż... Zawsze przydadzą się kolejne łapy do obrony grupy. Umiem walczyć, polować i choć znam niewiele medykamentów, to posiadam wiedzę na temat postępowania z ranami oraz urazami i sytuacjami kryzysowymi. Lecz...- Przerwał, a następnie uśmiechnął się szeroko nim kontynuował. - Lecz wciąż jestem samotnikiem. Nie mogę teraz przysiąc ślepej lojalności czy bezwarunkowego oddania. Mogę dać siebie, o ile również coś otrzymam od waszej grupy, a co wy jesteście w stanie ofiarować, przekonam się tylko poprzez poznanie. Oczywiście o ile mnie przyjmiesz, Tundro. - Zakończył skinieniem głową. Od dawna nie powiedział aż tyle słów na raz, szczególnie o sobie. Nie nastawiał się na pewny sukces, nie miał przecież gwarancji, że mu się uda. A jeśli zawiedzie, pozostanie mu tylko uciszyć głód informacji i odejść w pokoju z nadzieją, że jeszcze kiedyś dostąpi przyjemności rozmowy z Tsunami lub jej matką.
- Zatem czy pozwolisz przekonać się naszej dwójce, czy zabawię u was na dłużej niż zimę? - Zapytał spokojnie, cierpliwie wpatrując się w żółte ślepia kocicy.
Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 90/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 50/100
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Wysłuchała tego, co miał do powiedzenia na temat swojego niefartownego porównania i poczuła się w pewnym stopniu uspokojona. Skoro jednak nie znał struktury grupy wystarczająco dobrze, to dlaczego zdecydował się w ogóle ją do czegokolwiek porównywać? Nie odezwała się więcej na ten temat, drążenie go uznała za zbędne. Niepokoiła go za to wiedza kocura na temat powiązania Nowego Świtu z Klanem Pożogi, a przynajmniej z jakąś grupą, która mieszkała wcześniej na ziemiach, których opis pasował do byłych ziem Pożogi. Rozmawiał wcześniej z Fairy'm. Czy wobec tego liliowy kocur miał już na temat czarnego olbrzyma jakieś zdanie?
Odpowiedzi na pytanie, dlaczego chce dołączyć do Nowego Świtu i co może mu zaoferować były zadowalające. Na te pytania nie było złych ani dobrych odpowiedzi, każda miała prawo być wypowiedzianą. Miały przede wszystkim być prawdziwe i to do niej, do Tundry należało w tej chwili zadecydowanie, czy są one godne zaufania.
Zamiast odpowiedzi na kolejne jego pytanie, Tundra rozpoczęła wyjaśnienia dotyczące zasad Nowicjatu. Tego jeszcze nie wiedział. Nie był świadom, że póki przez pewien czas jego przynależność do Nowego Świtu będzie dość ograniczona.
- Jeżeli dołączysz do Nowego Świtu, na początku będziesz zajmował rangę Nowicjusza. Na zasadzie okresu próbnego. Będziesz miał pełnię obowiązków członka Nowego Świtu, nie mogąc jednocześnie brać udziału w głosowaniach, decydujących o losie grupy. Nie będziesz brany pod uwagę przy przyznawaniu uczniów ani podopiecznych. Będziesz traktowany na początku z dozą nieufności ale po kilku księżycach, pewnie trzech, czterech, jeżeli ty zdecydujesz, że chcesz zostać, a Nowy Świt, że chce mieć cię w swoich szeregach, zostaniesz poproszony o dozgonną przysięgę wierności. Jeżeli do tego dojdzie, zostaniesz jednym z nas. Jeżeli się nie zdecydujesz, będziesz mógł odejść ale już nigdy nie otrzymasz możliwości stanięcia na terenach Nowego Świtu. Akceptujesz to? - zapytała twardo głosem Tundry-Opoki czekoladowa kocica. Podczas prowadzenia wykładu na temat Nowicjatu, patrzyła na Medarda tylko co jakiś czas. Jej spojrzenie odnajdywało go co kilka uderzeń serca, po czym znów wbijało się w przestrzeń ponad nią.
Teraz wyczekująco patrzyła na czarnego kocura. Zgodzi się na zaprezentowane warunki?
[Obrazek: d9btwAS.png]
ZANIM UMRZESZ ZNÓW
zanim na nic niewartych barykadach
znów naiwne serce zostawisz
to pamiętaj, że władza głaszcze tylko te
ze swoich dziatek, które ciche i posłuszne
a te niepokorne na rumianą skórę tłuste klapsy zbierają

.tlotundra{height:170px; width:320px;background:url('https://media0.giphy.com/media/yNZ8VwWPOBcUE/source.gif'); border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .tundra1{height:70px; width: 320px; margin-top:50; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(178, 151, 121, 0.6); border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px;} .tundra2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}}
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 180/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
Ogromny czarny solid rasy mainecoon. Masywna muskularna budowa, szerokie łapy, długa sierść, pędzelki na uszach, miedziane przeszywające oczy.
Czarny kocur milczał przez dłuższą chwilę. Uznał warunki Nowicjatu za całkiem sensowne, mógłby częściowo uczestniczyć w życiu stada, ale mając czas na poznawanie innych bez obciążenia uczeniem kogoś innego. Dodatkowo okres trzech lub czterech księżyców wydawał się wystarczający, aby zaspokoić ciekawość i zacząć zastanawiać się, co dalej.
Podczas zastanawiania uniósł łeb i zwrócił swe ślepia ku niebu, a gdy skończył, ponownie spojrzał Tundrze prosto w oczy.
- Akceptuję. - Odparł poważnie, bez cienia uśmiechu na pysku. Niegdyś odrzucił propozycję podróżowania z grupą Wilczego Szlaku, a teraz sam przybył na próg kompletnie obcej grupy, by zaprzedać swoją wolność, niezależność, a to wszystko przez ciekawość. Czy jednak wytrzyma? Czy głód wiedzy wygra z chorobliwym pragnieniem niezależności? Nie wiedział, a myśl o przetestowaniu własnej natury wywołała u niego dreszcz ekscytacji.
Statystyki - lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 90/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 50/100
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Zgodził się. Wszystkie zaprezentowane przez Tundrę warunki mu odpowiadały, nie miał żadnych uwag. Nie mogło się to czekoladowej nie wydać nieco niepokojące, że tak bez mrugnięcia przystał na ograniczenie własnych praw przez wcale nie tak krótki czas. Kędzierzawa wciąż miała pewne wątpliwości. Wciąż coś nie do końca grało ale nie miała pojęcia, o co więcej powinna zapytać, by być w stanie te wątpliwości rozwiać.
- Podczas trwania twojego Nowicjatu otrzymasz Opiekuna. Ta osoba będzie przekazywała informacje na temat twoich postępów Opoce, czyli mnie. Nauczy cię też zasad panujących w Nowym Świcie i będzie miał sporo do powiedzenia w sprawie końca twojego Nowicjatu. Lepiej utrzymać z nim dobre relacje. - poradziła mu na koniec. Mrużyła oczy, patrząc na jego czarną postać. Podobał jej się, chciała poznać go bliżej. Jednocześnie jednak nie była w stanie pozbyć się dziwnego przeczucia wobec tego kocura. Być może jej zmysły były wyostrzone ze względu na niedawny poród. Była nieco bardziej zaniepokojona niż zwykle, prawdopodobnie dlatego, że w obozie przebywała piątka jej bezbronnych córek. I właśnie w tej chwili prowadziła do obozu obcego. Pomyślała w tej chwili, że musi przez jakiś czas zorganizować nieustającą wartę we wnętrzu kociarni.
Na wszelki wypadek.
- Chodźmy. Twoje dołączenie do grupy zostanie ogłoszone na najbliższym zebraniu. - dodała i poprowadziła go w stronę obozu. Targających nią wątpliwości nie było widać. Opoka Nowego Świtu miała na pysku pozbawioną wyrazu maskę.

//zt
[Obrazek: d9btwAS.png]
ZANIM UMRZESZ ZNÓW
zanim na nic niewartych barykadach
znów naiwne serce zostawisz
to pamiętaj, że władza głaszcze tylko te
ze swoich dziatek, które ciche i posłuszne
a te niepokorne na rumianą skórę tłuste klapsy zbierają

.tlotundra{height:170px; width:320px;background:url('https://media0.giphy.com/media/yNZ8VwWPOBcUE/source.gif'); border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .tundra1{height:70px; width: 320px; margin-top:50; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(178, 151, 121, 0.6); border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px;} .tundra2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}}
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 180/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości