Wygląd
Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
Na boku dwóch drzew przy chaszczach znajdują się pszczele ule, przez co to miejsce często jest wypełnione dźwiękiem ciężko pracujących pszczółek. Stanowi kolejny charakterystyczny punkt na granicy Nowego Świtu, w lasku znajdującym się na brzegu Topiołek.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Statystyki - lvl: 0 | S: 0 | Zr: 0 | Sz: 0 | Zm: 0 | HP: | W: | EXP:
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
W terenach Nowego Świtu było coś satysfakcjonującego, coś, czego Kos nie była w stanie określić. Może to dlatego, że tworzyła to ona, że to ona znalazła te tereny wraz z gromadá poszukiwawczą? Może to, że nie były one jeszcze całkowicie przyjęte, bo musi minąć sporo czasu nim okoliczni samotnicy w końcu zaakceptują ten dziwny zapach, do którego niezbyt się przystosowali, ba, jest dla nich dość obcy? Nie wiedziała, ale z całą pewnością kochała te patrole, nawet samotne, gdzie po prostu mogła podziwiać te piękne ziemie i tyle. Czasami zatrzymywała się na granicach, żeby zapolować lub najzwyczajniej w świecie - popatrzeć na cudne tereny, ich tereny. To było zdecydowanie lepsze niż bagniska Cienia, których nawet nigdy nie lubiła. Tu czuła się wolna, wolna jak nigdy, czując, jak każdy skrawek jej futra przecina ich wiatr. Dzisiaj znowu tak stała, tym razem w innymi miejscu. Czasem nabierała ją ochota na zwiedzenie tego lasu, z którym graniczą, jednak zawsze od tamtej granicy trzymała się z daleka, bojąc się najzwyczajniej w świecie tamtego miejsca. A co jeśli jest tam gang? A co jeśli są tam borsuki? Pasjonujące i straszne zarazem, podobnie jak jej obolałe łapy, które wciąż od bólu nie chciały uciec.
//Czarnowron!
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 60/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Zwabiło go bzyczenie, natrętnie wdzierające się w czarne uszy. Podążał za nim, zaciekawiony źródłem hałasu. Wiedział, że to muszą być pszczoły, osy lub podobne owady. Gdzieś wewnątrz poczuł szaloną potrzebę wbicia się prosto w ich rój, poczucia dziesiątek żądeł, przekłuwających skórę. Tak bardzo, bardzo potrzebował przypomnienia, że jeszcze żyje. Nie myślał wiele. Zerwał się do galopu, przecinając na przełaj lasek.
Gdzieś w oddali przed oczami zamajaczyło mu szylkretowe futerko. Natychmiast przyspieszył, rozwijając maksymalną prędkość, na jaką tylko było go stać. Pędził. Prosto w stronę nieznajomej. I ani myślał się zatrzymywać. Pomarańczowe ślepia błyszczały dziko.
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 40/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 90/100
Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Stała i patrzyła, nie spodziewając się niczego. W końcu w pobliżu nie było ni Klanów, ni większych gangów, a jednak, ktoś zdecydował się zjawić. Zapomniała się trochę, więc nie ostrzegł jej zapach, a dudnienie łap. Oczy powiększyły się jej drastycznie, ona zaczęła mocniej oddychać, wpierw bezradnie wpatrując się w nieznajomego, zbliżającego się do niej zawrotną prędkością. Była wojowniczką, nie mogła się bać.
- Hej! - wrzasnęła najgłośniej, jak umiała, co wyszło śmieszne, bo głos drżał jej w pewnym stopniu z przerażenia. Wpatrywała się w niego ze spiętymi mięśniami, gotowa uskoczyć, jeśli ten zechce ją zaatakować. To młodzik, niedoświadczony samotnik, szukający Gwiezdni-wiedzą-czego, więc ona bez problemu była w stanie go pokonać latami doświadczenia, ale i krzepą zebraną przez wydarzenia. - Zatrzymaj się! - rozkazała, czując, jak adrenalina buzuje w niej, a ona jest gotowa na walkę. Strach z niej uciekł, podobne jak piękne obrazy podziwiane chwilę wcześniej. - To tereny Nowego Świtu, nie masz prawa tu wejść! - zagrzmiała, już trochę groźniej. Nie była nastawiona wrogo, jednakże była gotowa walczyć.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 60/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Szum krwi w uszach wygłuszał prawie wszystkie dźwięki. Czarna Wrona słyszał tylko swoje ciało, szalony rytm pobudzonego do pracy serca, dudnienie własnych łap i ostre uderzenia gałązek chłoszczących jego rozpędzone, czarne nogi.
Okrzyk i rozkaz zatrzymania nie dotarły do jego świadomości.
Przedarło się do niej dopiero ostatnie zdanie.
Nie posłuchał. Wzbudziło zbyt wielką ciekawość. Szczerząc kły w szerokim uśmiechu, pochylił czarny łeb i wybił się w powietrze, celując w ciało nieznajomej, chcąc przygnieść ją do ziemi.
- UCIEKAJ! - zacharczał w ostatniej chwili.

Rolling 1d10+3: 10 +3 = 13
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 40/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 90/100
Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Nie podziałało. Warknęła wściekle, gotowa zbić się w nim w kulkę i walczyć o przewagę siły. Była silniejsza. Wiedziała to. Nim jednak zdołała choćby mrugnąć, nieznajomy poszybował, uderzył ją i powalił. Przygniótł ją, jednakże nie wysunął pazurów, więc i ona tego nie poczyniła.
Zakryła szyję, bo to o nią się obawiała najbardziej.
Cel miała prosty - chciała uderzyć go z tylnych łap całą siłą, żeby poczuł, w brzuch i odrzucić daleko.

Rolling 1d10+2: 4+ 2 = 6
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 60/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Krew zawrzała w jego żyłach. A Kos nie uciekła. Wylądował, zbijając ją z łap, przygniatając chudym, czarnym ciałem. Choć szczupły, wcale nie był taki lekki. Wzrost robił swoje. Ostatni raz leżał w ten sposób na Kwitnącej Łapie, tuż przed tym jak wypił jego śliczne, złote oko. Ślepia nieznajomej przypominały nieco ten kolor.
Przytrzymując ją wciąż przy ziemi przednimi łapami, tylnymi odbił się od ziemi, by spróbować uniknąć ciosu szylkretki.
- Mocniej. - wyszeptał czule, pochylając się nad nią z ciepłym, przyjaznym uśmiechem.

Rolling 1d10+3: 10 +3 = 13
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 40/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 90/100
Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Kos... Trochę nie wiedziała co czuć. Bała się tego uśmiechu, bo, jak szybko wyliczyła, tamten wrzask nie był dość przyjazny, a teraz, ten uśmiech. Nieznacznie przełknęła głośniej ślinę, nie chcąc dopuścić do myśli, że stoi przed stereotypowym samotnikiem, gotowymi zabić ją z uśmiechem na pysku. Nie chciała również wierzyć, iż kocur nagle z niej zejdzie i będzie przyjazny. On był po prostu... Niejasny. I to kos martwiło strasznie.
Uderzenie nie udało się jej tak, jak chciała, jednak nie miała zamiaru się poddać. Wstrząsnęło nią, gdy poczuła jego oddech, tylko mocniej utwierdzając ją w przekonaniu, iż powinna go stąd wygnać, kto wie, może zabić. Te małe kociątka Tsunami nie powinny w ogóle widzieć kocura na oczy, a on mógł mieć niedaleko legowisko. Nie mogła go jednak zamordować - nawet jeśli był wyjęty spod Kodeksu (czemu ona wciąż o nim myślała?!), nie była w stanie odebrać komuś życia, nie, to nie wchodziło w grę.
Spróbowała uderzyć jeszcze raz uderzyć, ale tym razem w tylne łapy - może tym razem szczęście jej dopisze.
- Nie chcę cię ranić, złaź! - warknęła przez zaciśnięte zęby, nie wiedząc co powinna sądzić o bursztynowych oczach.

Rolling 1d10+2: 7+ 2 = 9
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 60/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Dostał czego chciał. Kopnięcie Kos podcięło jego tylne nogi i sprawiło, że wylądował brzuchem na kotce. Sapnął, bo zabolało, ale nie przestał się uśmiechać. Przeturlał się na grzbiet, zsuwając się z niej po prawej stronie i został w tej pozycji, leżąc koło kotki z odsłoniętym brzuchem. Oddychał ciężko, ten dziki bieg zmęczył go. Zerknął na Kos kątem oka i przyglądał się jej tak przez krótką chwilę.
- Czarna Wrona. - przedstawił się krótko z uśmiechem.
Zdziwiła go. Spodziewał się odpowiedzi na swój atak, pazurów, zębów, nie pokojowego kopnięcia i prośby o odsunięcie się. Była starsza, musiała być doświadczona, musiała wiedzieć co robi. Nie zareagowała pospiesznie, jej działania były przemyślane. To nie był strach, co zauważył początkowo z lekkim zawodem, ale po chwili doszedł do wniosku, że jej odwaga i jasne ideały, które potrafiła zachować w nieprzewidywalnej sytuacji, były jeszcze lepsze. Spodobała mu się. Złowiła jego ciekawość.
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 40/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 90/100
Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Podziałało, ale nie tak, jak chciała. Z drugiej strony, czego spodziewała się po swoim ruchu? Kocur i tak upadłby na nią, chcąc nie chcąc. Warknęła na siebie w myślach. Ten zszedł z niej jednakże, przeturlał się na brzuch, który, w ostateczności, mogła łatwo rozciąć. Nawet jeśli nie ufała samej sobie, gdzieś w kąciku umysłu pojawiła się myśl, że może być faktycznie dobry. Po prostu... Głupi, niedoświadczony młodzik, który szuka wrażeń. Może gdyby dostał solidny trening, przekazano by mu wartości.... Nie, dołączenie go do Nowego Świtu nie wchodziło w grę. Był niebezpieczny i o tym była bardziej niż przeświadczona.
- Kos. - odparła, nie łamiąc się pod jego spojrzeniem. Miała ogromną chęć położyć mu łapę na barku, pokazać, że ona tu rządzi, ale coś ja zatrzymało. Pozostawała jednak w gotowości, będąc w każdej chwili zdolna do wysunięcia pazurów i bronienia ukochanego Klanu. - Byłeś kiedyś w Klanie, prawda? - uniosła jedną brew. Takie imiona mieli tylko wojownicy i nikt o zdrowych zmysłach nie nazywałby się tak, bo tak. Może i było ładne, ale mało który samotnik pozostawał przy swoim wojowniczym imieniu. Poza tym, był młody! Skoro został wojownikiem tak wcześnie, znaczyło, iż albo został wygnany, albo odszedł. Tego się obawiała, biorąc pod uwagę brak kawałka nosa. Wstała na równe łapy, patrząc na niego czujnie. Bała się trochę, bo kocur był doprawdy nieprzewidywalny, ale wiedziała doskonale, że jeśli dojdzie do kłów i pazurów bez problemu go pokona. Może nie jest stara jak Dynia, ale lata doświadczenia ma. Szczególnie po walce z Krogulec....
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 60/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Koty, które spotykał po tej stronie Grzmiącej Ścieżki zadziwiająco dużo wiedziały o Klanach. Na tyle dużo, że bez problemu potrafiły rozpoznać go po imieniu.
- Kos. Ładnie. Oboje mamy imiona od ptaków. - skomentował, choć było to oczywiste. Poczuł do niej nagły przypływ sympatii. Swoim imieniem przypomniała mu o rodzeństwie, całej ósemce nazwanej od ptaków.
- Byłem. - zgodził się, nie widząc potrzeby by okłamywać nowo poznaną kotkę - To… długa i smutna historia. Gdy miałem 12 księżyców, tuż po tym, jak zostałem wojownikiem, okrutna Ćmia Gwiazda z Klanu Rzeki pozbyła się mojego ukochanego brata, by pokazać mi, że ma nade mną całkowitą władzę. Zlękła się moich ambicji, mojego potencjału. Gdy oszalały z bólu zagroziłem w końcu, że wydam jej sekret, wysłała na mnie trzech wojowników. Jeden z nich gryzie piach. Ale musiałem uciekać. - wyjaśnił.
Zatrzymał się na chwilę. Jego oblicze zachmurzyło się, a on zaczerpnął powietrza w płuca.
- To było… szesnaście księżyców temu? Tak. Od tamtego czasu jestem sam. Osiedliłem się przy jeziorze Topiołki.
Nie patrzył już na nią. Zapatrzył się gdzieś w przestrzeń.
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 40/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 90/100
Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Przyjęła pochwałę z, akurat szczerym, uśmiechem. Też lubiła swoje imię, zdecydowanie bardziej od Fali, której używała tylko w towarzystwie Płomyka. Jego imię też było ładne, mocne, ale nie wiedziała jeszcze, czy powinna mu ufać. Nie chciała go komplementować, żeby się nie przywiązywał, w końcu powinna go była już dawno wygnać... Jednakże wpierw musiała mieć pewność, że kocięta i Nowy Świt jest całkowicie bezpieczny.
- ...Twoje też. Brzmi... Silnie - głos jej trochę drżał z niepewności. Była ostrożna. Bardzo. Chyba...
Skinęła głową, zachęcając go uprzejmie, nienachalnie do rozwinięcia tematu, a w jej oczach zabłyszczało współczucie. Rozumiała przykre historie o Klanach lepiej od kogokolwiek. Słuchała więc, a jej mimikę gładko dało się odczytać. Na słowach o Ćmiej Gwieździe złożyła brwi w złym geście, widząc w nim siebie, zaś w Ćmie Krogulec. Później słowa o wygnaniu brata, również złość przerodziła się we współczucie. Ambicje... Dobrze, że je miał. Ale zbyt duże nie były odpowiednie. Musi uważać, ale, ta historia... Na końcu zamarła z szoku i milczała przez chwilę, nie wiedząc, co powinna powiedzieć.
- Och - wyrwało się jej jedynie. - Przykro mi. Współczuję... - czyżby młodzik, chociaż nie taki młodzik, jeśli wierzyć jego słowom (co było złe!), miał po prostu traumę i cóż, trochę zwariował po śmierci czy tam wygnaniu brata. A jak ona czuła się po śmierci dziadka? Och, jak ona go rozumiała! - Rozumiem, co czujesz. Miałam... Podobną historię. Bardzo podobną - nadawał się do Nowego Świtu, ale nie proponowała mu tego. Bała się go i współczuła mu zarazem. - Pewnie jesteś samotny. To smutne, jak pazerni są przywódcy Klanów i co robią, żeby utrzymać się przy rangach. - czuła, że musi coś dodać, ale nie wie co. - Może Ci jakoś pomóc? - zaproponowała ostrożnie, karcąc siebie za głupotę.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 60/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Zgadzał się z nią. Brzmiało silnie. Pasowało do niego idealnie. Przyjął ten komplement, uśmiechając się delikatnie, ale wciąż na nią nie patrzył.
Do odwrócenia głowy popchnęło go dopiero jej pytanie. Jakże miękka była, taka wrażliwa. Tak łatwo obdarzyła go współczuciem, tak otwarcie oferowała pomoc, choć wcale o nią nie prosił, a i nie wyglądał na takiego, który pomocy potrzebuje, to wiedział. W pomarańczowych ślepiach zabłysło zdziwienie, a on zatrzymał się ponownie i przez chwilę nie odpowiadał, ujęty tym wyciągnięciem łapy.
Zaatakowałem cię, przekroczyłem wbrew zakazowi granicę twojego stada, a ty bezinteresownie oferujesz mi pomoc, zamiast próbować wydrapać mi oczy.
- Masz bardzo dobre serce, Kos. - powiedział cicho, obdarzając ją uśmiechem, który wyrażał ciepłą sympatię i wdzięczność - Dziękuję ci. Nie potrzebuję jednak niczego prócz towarzystwa. Znajomości. Tak, jestem samotny, bardzo samotny. Rzadko kiedy mogę odezwać się do kogoś. To dlatego zareagowałem tak… impulsywnie. Brak mi było zabawy. Sparingów dla treningu. Dotyku ciała innego kota. Przepraszam, pewnie cię przestraszyłem. Nie stanowię niebezpieczeństwa, chyba że naprawdę coś mi zagraża. To była tylko głupia zabawa. - wyjaśnił.
Dobrze było pokazać jej, że nie ma się czego obawiać z jego strony, choć nie czuł, by naprawdę się go bała. W przeciwnym przypadku nie leżeliby teraz obok siebie, nie zwierzaliby się ze swoich tragicznych historii.
- Opowiesz mi o tym? - zapytał cicho. Dobrze było okazać współczucie i zainteresowanie. Niech połączy ich jeszcze więcej.
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 40/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 90/100
Wygląd
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Już nie wiedziała, co miała sądzić. Miała swoje lata, znała się trochę na emocjach i coś czuła, że te jego emocje wcale nie są udawane. Wciąż było w nim coś, co ją przerażało, ale zaczynała nabierać wrażenia, że ta straszna ściana została przez nią przebita, nawet nieświadomie, odsłaniając miękkiego, straumatyzowanego kocurka. Był ciekawy, niewątpliwie, jednakże czy ufała mu na tyle, by zaproponować mu miejsce w Nowym Świcie?
- Dziękuję - odrzekła, słysząc coś podobnego ze słów Wieszczego. - Więc... Możemy się spotykać, przecież to nic złego. Mi też będzie miło, jeżeli zyskam przyjaciela - uśmiechnęła się ciepło. Doprawdy, była odrobinę samotna, bo wbrew pozorom, większość Nowoświtowców była jakaś taka chłodna, brakowało między nimi miłości, szczerych przyjaźni, budowanych latami. A ona, do Płomyka miała dość daleko.... On był bliżej, kto wie, zaraz może jeszcze bliżej. Ta cienka linia, gdzie powinna mieć się na baczności, pilnować, by nie poddać się manipulacji, chyba została zatarta.
- Rozumiem. Każdy by zaczął powoli wariować, gdyby nie miał do kogo otworzyć pyska. Z chęcią nauczę Cię trochę walki, bo jak mniemam, kiedy spotkasz samotników twojej wielkości, a starszych, możesz mieć niemałe problemy z pokonaniem - zaoferowała się. Wiedziała, że w Nowym Świcie miałby okazję zostać najlepszym spośród wszystkich. - Trochę tak, ale to nic złego, wybaczam, chociaż nawet nie byłam zła - uśmiechnęła się szerzej. - Każdy, kto ma się o kogo troszczyć, z pewnością zareagował by strachem, przynajmniej tak myślę - nie chciała dodawać tutaj, ze gdyby to ona zaatakowałaby mu brata, to zachowałby się podobnie.
- Och, to... Dość długa historia - zmieszała się. Niezbyt lubiła mówić o Fali. - No więc cóż, ogółem, to urodziłam się na Osiedlu. Moja mama była z Klanu, ale akurat, kiedy była w ciąży, wyszła na spacer i... Tak to jakoś się stało. Był przy niej samotnik, który zdecydował się porwać moje jedyne rodzeństwo, brata dokładniej. Mama była osłabiona po porodzie, więc nie udało jej się uratować syna, a ze mną została i doszłyśmy do Klanu Cienia, skąd pochodzę. Mój ojciec był samotnikiem przyjętym do Klanu, a brat mamy, niezbyt tolerował kocięta brudnej krwi, więc nie lubił i mnie. Tak jakoś żyłam w cieniu, niezbyt lubiana przez klanowiczów. Jakiś czas później mama wyszła, chyba spotkać się z wygnanym tatą, tak, nawet nie zdołałam go poznać, bo wygnali go przed naszym przyjściem - gubiła się we własnych słowach. - I... - nie chciała tego mówić. Spochmurniała, spuszczając wzrok. - Nie wróciła. - ciężko przeszło jej to przez gardło. - Była moim jedynym członkiem rodziny w Klanie, poza dziadkiem i plugawym wujkiem, to chyba było w wieku parunastu księżycu. Trochę mną pomiatali, i tak nie miałam przyjaciół, a jeśli się z kimś się zaprzyjaźniałam, znikali. Każdy jedne przyjaciel, znajomy, ot wychodził i nie wracał. Żyłam tak samotna paręnaście księżyców, aż zmarł dziadek... Wtedy uciekłam. Chciałam znaleźć brata, rzucić się jakiemuś... A nie ważne - czemu dzieliła się tym z nieznajomym!? Powinna się zamknąć! - Coś mnie ruszyło, by wrócić do Klanu. Ale cóż, rany mówią same ze siebie - podniosła łeb, ukazując zabliźniony pysk. - [b]I... Jakoś przywiało mnie tutaj. To tak w skrócie, pewnie i tak cię przynudziłam - uśmiechnęła się słabo, zła na siebie, że w ogóle się odezwała.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 60/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100
Wygląd
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Historia Czarnej Wrony była burzliwa i krótka. Opowieść Kos stanowiła coś zupełnie innego. Opowiedziała mu pokrótce całe swoje życie, a to wyglądało na bardzo, bardzo smutne. Spodziewałby się po niej zgorzknienia i nienawiści, a tymczasem miał przed sobą wrażliwą, przyjazną duszę.
- Nie znudziłaś mnie. - zaprzeczył, kręcąc głową - To bardzo przykre doświadczenia. Mam nadzieję, że w Nowym Świcie udało ci się wreszcie odnaleźć spokój. Zasługujesz na to. Jesteś naprawdę dobra. Przypominasz mi mojego brata. Polubilibyście się.
Tego był pewien. Słowik, kochany Słowik był wspaniałym kotem. O wiele lepszym od Czarnej Wrony. Czy Kos mogłaby kiedyś wypełnić ziejącą pustką dziurę w jego sercu, którą zrobiło zniknięcie Słowika? Nie, była kimś innym niż brat, jego nie dało się zastąpić. Ale mogła stać się kimś innym, kimś nowym. Tak łatwo, tak otwarcie oferowała mu swoją przyjaźń.
- Och, bardzo chętnie! Musisz być doświadczoną wojowniczką. Będę zaszczycony, jeśli zechcesz czegoś mnie nauczyć. I równie zaszczycony, jeśli będę mógł nazywać się twoim przyjacielem. - uśmiechnął się.
Zdobył się na kolejny śmiały krok, delikatnie dotknął ogonem jej uda.
[Obrazek: T3ey50W.png]
Statystyki - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 14 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 40/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 90/100
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości