Data wysłania: 06.07.2021, 11:07
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Trudno powiedzieć, kto właściwie zapoczątkował znoszenie w tym miejscu wszelkiego rozmiaru i rodzaju piór i puchu w kolorze żółtym. Bez wątpienia musiał być to ktoś z pierwszych członków Nowego Świtu, którzy zamieszkali w tym miejscu. Można znaleźć tutaj własność należącą niegdyś do sikorek, wilg, żółtych pliszek, a także dzwońców i czyżyków. Pióra w dużej ilości są wplątane w mech i gałązki pokrywające grubą warstwą całą podłogę w kociarni.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 60/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100

Data wysłania: 28.09.2021, 14:10
  Wygląd: Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką. Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niemal od razu po rozmowie z Tsunami dotyczącej pomocy w wychowaniu kociąt, udaje się do kociarni na spotkanie z nimi. Nie błyskawicznie potem tylko dlatego, że przed wejściem do Ukrytej Pieczary czyszczę szybko futro z największych zabrudzeń. Postanawiam od pierwszej chwili stanowić dla nie swojego potomstwa jak najlepszy przykład. Nie wiem właściwie, na ile jest ono już rozumne, to jest zdolne do zapamiętywania i wyciągania wniosków, ale i tak chce zachowywać się przy nich (i w ogóle odtąd) wzorowo. Będę idealnym ojcem-nie-ojcem. Głównie dlatego, że sam nie miałem żadnego, nawet nie-ojca. No i z pewnością też dlatego, że kocham ich matkę do szaleństwa.
Nie, serio.
Wchodzę do kociarni i siadam w bezpośrednim pobliżu góry drobnych, żółtych piórek.
[Obrazek: WdqnQmy.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 8 | Sz: 2 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 70/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:

Data wysłania: 29.09.2021, 08:24
  Wygląd: Aktualnie niskie, wątłe kocię. Ma długie, splątane kołtunami futro w kolorze jasnorudym, z ciemniejszymi, grubymi pręgami o klasycznym ułożeniu, z jedną główną idącą przez cały grzbiet, od koniuszków uszu aż po koniec ogona. Kolor pod innym kątem mógłby przypominać płowy, jako że rudość ta jest dość nietypowej barwy. Na mniej więcej połowie swojego małego ciałka kociak posiada białe futro zamiast rudego. Biel zastępuje kolor na koniuszkach uszu, w uszach, na pyszczku, gdzie zaczyna się około brwi i spływa aż po koniec brody, z jedną pojedynczą rudą plamką na prawym poliku (z perspektywy widza). Wszystkie łapy ma białe, z jasnorudymi przebarwieniami na tylnych nogach. Na grzbiecie biały wzór przypomina falę niż regularną linię, z obu stron inną. Na puchatym i długim ogonie też ma trochę bieli, zaczynającej się od połowy jego długości i ciągnącej się aż po jego kraniec. Oczy Aury są w szarobłękitnym, typowym dla kociaków kolorze, w przyszłości jednak wybarwią się na barwę zbliżoną do koloru ciemnego miodu, kory drzewa, albo, jeśli ktoś zna takie słowo – piwnego.
Wraz z płynącym czasem każde z kociąt rozwijało się coraz szybciej, jak na wykresie paraboli. Im dłużej żyły na tym zimnym światku (w porównaniu do tamtego poprzedniego, rzecz jasna) tym łatwiej było im się mierzyć z jego wyzwaniami. Cykl dnia i nocy przestał się aż tak zlewać, a to za pomocą sprawnie używanego organu wzroku, który funkcjonował jak należy już od paru wschodów słońca. Aurze, bo tyle kocię zdążyło się już nauczyć od wielokrotnie wspominanego imienia, gdy któraś z większych sylwetek przeszywała wzrokiem wątłe ciałko, udawało się rozpoznać, kiedy nadchodzi czas wizyt nowych kotów, a kiedy wszyscy słodko wzdychają przez sen. Wszystkie z kociąt Tsunami (drugie, najczęściej pojawiające się imię w jamie, w której przyszło im żyć) były coraz bardziej ruchliwe, co tyczyło się kremowo-białego kocięcia, które, nota bene, również zaczęło odchodzić na coraz dalsze dystanse, na ile pozwalała wielokolorowa mama.
Jedną z ciekawszych rzeczy, jakie Aurze udało się zobaczyć ze swojej zwyczajowej pozycji pod brzuchem Tsunami, była plama o kolorze intensywnie (przynajmniej dla kociaka) żółtym. I to właśnie na to miejsce kocię udało się właśnie dzisiaj. Pełzającym ruchem zbliżało się do sterty puchato wyglądających rzeczy, nie skupiając się na otoczeniu, idąc tylko przed siebie.
Jakie było zdziwienie, gdy kocię, kiedy już dotarło na miejsce odwróciło się i zobaczyło sylwetkę potężnego — z perspektywy kocięcia — kota. Odskoczyło do tyłu instynktownie, lekko jeżąc futerko na karku. Dopiero, zdając sobie sprawę, że gdyby byłby to ktoś niebezpieczny, to dałoby się usłyszeć głośne dźwięki sygnalizujące właśnie niebezpieczeństwo, to kociakowi Tsunami opadło sterczące do góry futerko i teraz, już z wyraźnym zaciekawieniem w oczach, zbliżało się do srebrnej sylwetki jeszcze niezbyt znanego kota. Jednak kocię, tak to kocię, szybko zapomina o własnych myślach i odbija w bok, celując prosto w żółte rzeczy, które wcześniej były obiektem zaciekawienia. Musisz się bardziej postarać, tajemniczy kocię, aby zdobyć w oczach Aury zainteresowanie na tyle duże, by odrzucić szykowany już skok na górę piór. Z kuprem w górze i ogonem szybko machającym i wyprostowanym, łapkami jak najdalej w przód, kocię przygotowywało się do wyskoku życia. Chyba że srebrny kot stojący obok będzie próbował zatrzymać kotka z małą plamką na policzku.
[Obrazek: tvViBxM.png]
Rysunek zrobiony przez Fernsai
Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 5/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100

Data wysłania: 30.09.2021, 11:18
  Wygląd: Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką. Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Niedługo później mam okazję poznać kolejną latorośl Tsunami, wygląda na to, że kolejnego z jej synów. Podchodzące do mnie kocię ma równie, co jego matka półdługie futerko, którego kolor zupełnie jednak nie przywodzi jej na myśl. Ładny to kolor, przechodzi mi przez myśl.
Patrzę na całą scenę, którą kocurek przede mną odstawia i czuję, jak wzrasta we mnie wesołość. Nie tylko dlatego, że biało-kremowy prezentuje scenę w istocie zabawną, również z powodu myśli, że dokładnie takiego zachowania spodziewałbym się po dziecku Tsunami. I mimo, że nie wiem, czy to właściwie dobrze, czuję rozbawienie.
To, co postanawiam zrobić, właściwie wcale mnie nie zaskakuje. Właściwie to sam jestem jeszcze kocięciem i widok fruwających dookoła piórek wzbudza we mnie bardzo trudne do opanowania pragnienie rzucenia się w pogoń, pokładania się po ziemi i turlania. Ostatecznie nie postępuję aż tak radykalnie, tylko koncentruję się przez chwilę. Wyrzucam kilka piór w powietrze, przez cały czas stojąc przed kocięciem. Szybko wybieram to z nich, które poleciało najwyżej w pionie, po czym wybijam się w górę, by złapać piórko w zęby. Ostatecznie wydaje mi się to zdecydowanie za mało spektakularne i decyduję się dodatkowo na półobrót w powietrzu. Ostatecznie ląduję na czterech łapach. Po wylądowaniu uśmiecham się triumfalnie i unoszę lekko głowę z piórem w zaciśniętych zębach.
[Obrazek: WdqnQmy.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 8 | Sz: 2 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 70/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:

Data wysłania: 30.09.2021, 16:48
  Wygląd: Aktualnie niskie, wątłe kocię. Ma długie, splątane kołtunami futro w kolorze jasnorudym, z ciemniejszymi, grubymi pręgami o klasycznym ułożeniu, z jedną główną idącą przez cały grzbiet, od koniuszków uszu aż po koniec ogona. Kolor pod innym kątem mógłby przypominać płowy, jako że rudość ta jest dość nietypowej barwy. Na mniej więcej połowie swojego małego ciałka kociak posiada białe futro zamiast rudego. Biel zastępuje kolor na koniuszkach uszu, w uszach, na pyszczku, gdzie zaczyna się około brwi i spływa aż po koniec brody, z jedną pojedynczą rudą plamką na prawym poliku (z perspektywy widza). Wszystkie łapy ma białe, z jasnorudymi przebarwieniami na tylnych nogach. Na grzbiecie biały wzór przypomina falę niż regularną linię, z obu stron inną. Na puchatym i długim ogonie też ma trochę bieli, zaczynającej się od połowy jego długości i ciągnącej się aż po jego kraniec. Oczy Aury są w szarobłękitnym, typowym dla kociaków kolorze, w przyszłości jednak wybarwią się na barwę zbliżoną do koloru ciemnego miodu, kory drzewa, albo, jeśli ktoś zna takie słowo – piwnego.
Najwięcej powiązania kolorem futra z tym matki był inny kociak, inny niż Aura, na które mamą używała słowa "Ambient". Mimo dodatkowych białych plam futra, podobnie jak u czwartego w kolejności kotka, to właśnie ubarwienie Ambient było najbliższe barw na futrze Tsunami. O ile Aurze udało się nie pomylić imienia, bowiem jeszcze jako maluch... Trudno było sobie to wszystko spamiętać.
To chyba dobra reakcja. Energiczne kocię, ciągle zmieniające zdanie i zapominające o poprzedniej myśli było dość typowym zachowaniem u tak młodego kociaka? Podobnie zachowywała się reszta ("rodzeństwo" Aurze udało się podłapać od mamy).
Jako, że kremowo-biały kotek nie został zatrzymany przez większego, kuper Aury wkrótce pojawił się wśród żółtych piórek, niegdyś zdobiących ciałka ptaków (których konceptu kocię jeszcze nie pojęło, ale to tak nota bene). Młodziak, zdziwiony reakcją tego, że owe piórka poleciały w górę, próbowało pierwsze bić łapkami w powietrze, nie sięgając do opadających przedmiotów. Dopiero po czasie kocię Tsunami lekko zmęczone poprzednią akcją zatrzymało się, zobaczyło ciekawy widok. Akcja rozgrywająca się przed nie wybarwionymi jeszcze, szarobłękitnymi oczkami była podobnie zabawna do tego, co wcześniej mógł zobaczyć Gronostaj. Po całym imponującym przedstawieniu, młodziak rzecz jasna sam chciał spróbować, mimikując zachowanie srebrnego.
Ponownie trzepając mocno ogonkiem o ziemię, należało śpiąć mięśnie i wyskoczyć w górę, z trochę mniejszą gracją co srebrny, starszy kot. Złapanie w pyszczek piórka powiodło się, jednak druga część sztuczki... Już mniej. Młody kociak wylądował w górze żółtych piórek z cichym dźwiękiem uderzenia o podłogę, nadal jednak w pyszczku trzymając upragnioną zabawkę. Kotek, zamiast może być złym (co było mało wykonalne, patrząc na to, że nawet nie znało jeszcze definicji tego słowa) uśmiechnął się szeroko, kiwając główką i ogonkiem z plecami zwróconymi ku stercie piór, patrząc na większego kota, nic na razie nie mówiąc, ale w głowie mając nadzieję, że Gronostaj powtórzy sztuczkę, aby Aurze udało się ją jeszcze raz zobaczyć i zmimikować.
[Obrazek: tvViBxM.png]
Rysunek zrobiony przez Fernsai
Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 5/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100

Data wysłania: 02.10.2021, 11:44
  Wygląd: Dopóki nie zbliżysz się do niego na odległość pozwalającą go powąchać, będziesz przekonany, że masz do czynienia z kotką. Kociak ten jest bardzo mały, o bardzo delikatnej, kruchej budowie. Ma małą, trójkątną głowę, cienki ogonek, drobne, wysoko osadzone uszka i wąski, ciemnoróżowy nos z ciemną obwódką. Gronostaj jest drobny i nieduży i są to zdecydowanie jego wady. Jego w zasadzie jedyną zaletą jest to, że… no cóż, jest prześliczny. Posiada wielkie, zielono-żółte oczy z ciemną oprawą, która koloruje na czarno również kącik jego oka, co sprawia, że wydaje się ono dłuższe i jakby potraktowane ludzkim makijażem. Ma jasne, prawie zupełnie białe futerko z niemal zupełnie czarnymi, tygrysimi pręgami (broken mackerel). Większość jego wąsików jest biała, jednak kilka z nich miło akcentuje na czarno. Wąski pasek futerka wokół oczu Gronostaja jest biały i mimo, że można odnieść wrażenie, że wszystko, co nie jest pręgami na jego futerku jest białe, kiedy patrzy się na owe paski przy oczach, okazuje się, że jednak nie do końca.
Mam nieodparte wrażenie, że udało mi się zainteresować biało-kremowego kocurka swoją osobą. Jestem z tego zadowolony, ale zdecydowanie nie zamierzam jeszcze osiąść na laurach. Nasza zabawa dopiero się zaczyna! Widzę, że młodzik próbował powtórzyć moją widowiskową sztuczkę i udało mu się to tylko częściowo. Mój ogon przecina powietrze, kiedy patrzę na niego; podekscytowany i pełen energii. Faktycznie planuję powtórzyć to, co już zaprezentowałem, ale na pewno nie w dokładnie takiej samej postaci. Zacząłem się trochę obawiać, że takie powietrzne akrobacje mogą stać się przyczyną mniejszej lub większej kontuzji u malucha. A zostania odpowiedzialnym za uszkodzenie jednego z kociąt Tsunami na pewno nie chcę.
Dlatego moja kolejna akrobacja nie jest tak widowiskowa. Przestraszył mnie słyszany poprzednio dźwięk upadania Aury na ziemię. Nie pomyślałem wcześniej, że kocięta są dużo bardziej delikatne niż dorosłe koty. Gniew ich matki to ostatnie, czego potrzebuję.
Znowu wyrzucam w powietrze żółte piórka i znów skaczę, tym razem nie wybieram jednak tak wysoko wyrzuconego pióra ale po raz kolejny wykonuję półobrót tylko taki, by zgrabnie wylądować na czterech łapach.
- Jestem Gronostaj, a ty? - pytam, już po wypluciu na ziemię złapanego kilka uderzeń serca wcześniej pióra. Pora chyba się tego dowiedzieć?
[Obrazek: WdqnQmy.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 8 | Sz: 2 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 70/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:

Data wysłania: 02.10.2021, 13:48
  Wygląd: Aktualnie niskie, wątłe kocię. Ma długie, splątane kołtunami futro w kolorze jasnorudym, z ciemniejszymi, grubymi pręgami o klasycznym ułożeniu, z jedną główną idącą przez cały grzbiet, od koniuszków uszu aż po koniec ogona. Kolor pod innym kątem mógłby przypominać płowy, jako że rudość ta jest dość nietypowej barwy. Na mniej więcej połowie swojego małego ciałka kociak posiada białe futro zamiast rudego. Biel zastępuje kolor na koniuszkach uszu, w uszach, na pyszczku, gdzie zaczyna się około brwi i spływa aż po koniec brody, z jedną pojedynczą rudą plamką na prawym poliku (z perspektywy widza). Wszystkie łapy ma białe, z jasnorudymi przebarwieniami na tylnych nogach. Na grzbiecie biały wzór przypomina falę niż regularną linię, z obu stron inną. Na puchatym i długim ogonie też ma trochę bieli, zaczynającej się od połowy jego długości i ciągnącej się aż po jego kraniec. Oczy Aury są w szarobłękitnym, typowym dla kociaków kolorze, w przyszłości jednak wybarwią się na barwę zbliżoną do koloru ciemnego miodu, kory drzewa, albo, jeśli ktoś zna takie słowo – piwnego.
Kotek, tarzając się w pokolorowanych na żółto piórach obserwował reakcję starszego, mrugając powoli oczkami, nadal z tym głupim, dziecięcym uśmieszkiem na pyszczku. Aura patrzy, jak szarawy skacze w górę, uprzednio ponownie w górę rzucając masę leciutkich zabawek, przez co kociak zdecydował się wstać na swoje kruche łapki, aby ponownie spróbować złapać jedną z opadających rzeczy. W tym czasie oczywiście obserwowało, jak Gronostaj powtarza poprzedni ruch, w trochę zmienionej formie. Kremowy kociak powtórzyłby po chwili sztuczkę... ale coś przerwało tok myśli kociaka. Oh, głos. Skierowany w stronę Aury?
XKotek lekko przekręcił pyszczek, zastanawiając się na tym, co właśnie wypadło z pyszczka kota, który okazuje się, że nazywał się Glonosdaj czy coś w tym guście, Aurze nie udało się w pełni zrozumieć. Tylko co to było? Młodzik jeszcze się nie spotkał z tym... czymś. Słowem? Wibrysy kociaka Tsunami się poruszyły, jakby przypominając sobie o dalszej części tego, co srebrny Gronostaj mówił.
XAAaaa....h.-stem Au-aulra. Szho tooo. Bloono--ssss.taj. – nie była to pierwsza, próba mowy jednak okazała się jedną z lepszych. Aurze udało się powiedzieć parę nowych słów, co zdecydowanie można było uznać za postęp. Tylko że, jako młode kocię... jeszcze nie szło to wszystko tak płynnie, jakby mogło. Cichy, popiskujący głosik kremowego kotka rozległ się po jamie, może nawet słyszalny przez innych lokatorów tego miejsca. Kątem oka kociak był w stanie dostrzec małe sylwetki i jedną większą, teraz jednak się na tym nie skupiał. Po konstrukcji tej jakże skomplikowanej wypowiedzi, młodzik ponownie spiął mięśnie, przypominając sobie o tamtej świetnej sztuczce przedstawionej przez Blonosdaja (cóż, trochę nawet trudno myślało się o tym samym słowie, wydawało się takie dziwne, skomplikowane. Aura czy Alaska było duuużo łatwiejsze). Aurze udało się wyskoczyć w górę, nawet jeszcze ładniej niż wcześniej, łapiąc jedno z najwyżej znajdujących się piórek, gdyż większość już upadła na ziemię i te najwyżej już też chyliły się upadnięciu. Z żółtym piórem w pyszczku, kociak obrócił główkę w przód, tym samym obracając swoje wątłe ciałko i w takiej pozycji przez chwilę... jakby świat zwolnił. Ale równie szybko przyspieszył, kiedy to kotek poczuł na grzbiecie jakąś rzecz, wtedy to, niczym oślepiony wąż, skręcił się w bok, na czas łapiąc się przednimi łapkami rzecz, na którą upadało. A okazało się to... grzbietem srebrnego kocura, na którym teraz zwieszało się całe ciałko Aury. Kociak wspiął się trochę, aby utrzymać swoją pozycję, a potem wilgotnym noskiem dotykając karku Gronostaja. – H-hhei!! – udało się Aurze wydusić, policzkiem przesuwając po krótszym futerku większego kotka.
[Obrazek: tvViBxM.png]
Rysunek zrobiony przez Fernsai
Statystyki - lvl: 1 | S: 4 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 5/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości