Wygląd
czarna szylkretka; tygrysie pręgi na rudych plamach; większość ciała pokrywa biel; długie futro; oczy szaroniebieskie (w przyszłości jedno błękitne drugie ciemnoniebieskie)
Dni zlewają się w jedno, bo i czemu tak małe, nieporadne, niezdarne kocię ma wiedzieć, który dzień jego życia właśnie przemija. Jedyne, co liczy się dla ostatniego z dzieci Tsunami, to ciepło i dostęp do mleka - nic więcej. Tylko to. Nic więcej nie jest potrzebne do życia. Tak, jak jest teraz, jest dobrze. W środku było lepiej, ale tu jest dobrze. Tak może zostać.

Stopniowo jednak coś znowu się zmienia. Może na lepsze. Kosmate stworzonko słyszy więcej, czuje więcej. Nic jeszcze nie widzi, ale przez zlepione ciasno powieki raz po raz przedostaje się faktyczne, jasne światło, wielobarwne kształty. Nie rozpoznaje głosów poza tym matki, ale słyszy już wszystkie; mimo tego, że drobne, łaciate uszy ledwo wystają sponad białego futerka na głowie.

W końcu kociątko otwiera oczy, leniwie, niechętnie. Od niechcenia. Bardziej z przymusu, może instynktownie, bezwiednie, jakby połączone umysłem z resztą rodzeństwa, idąc jego śladami. Wszystko jest rozmazane, ale pośród pstrokatych, wielokorowych kształtów i trzech potężnych sylwetek - prawdziwych tytanów - osesek rozpoznaje tą najcieplejszą postać. Matkę.

Wtula mordkę w białe futro na brzuchu Tsunami, nieprzejęte nikim i niczym innym, marszcząc różową mordkę od wpadającego do Gniazda światła.
[Obrazek: ambient.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 1 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 60/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
Sekwoja była u boku Tsunami już od dnia pierwszego, odkąd tylko te małe larwy przyszły na świat. I Tsunami ogromnie towarzystwo siostry doceniała. Czuła się nieco lepiej, bezpieczniej - i nawet nie przeszkadzały jej wizyty Tundry i Pokrzywy, po ostatnich rozmowach z obiema kocicami. Stosunki z matkami zaczynały się ocieplać a szylkretka wręcz lgnęła do nich obu, w tym trudnym dla siebie okresie. Potrzebowała rad, wsparcia... pomocy. Kilka księżyców temu nie chciała niczyjej pomocy, a teraz? Tak bardzo jej potrzebowała.

Pospiesznie przesunęła językiem po mordce Sekwoi gdy ta tylko znalazła się w zasięgu, a zaraz potem, bez słowa, zaczęła zajadać kosa którego siostra przyniosła. Doceniała tą pomoc. Nie irytowało jej to, że każdy ją wyręczał, pierwszy raz czuła się z tym faktycznie dobrze. Może czuła, że po tym wysiłku jakim było wypchnięcie z siebie piątki kociąt, zasługiwała na to.

- Do dupy - odpowiedziała szczerze, przełykając kilka kęsów ptasiego mięsa. - Ale żyję. Robaki się nie drą i... - tutaj Tsunami na rzeczone robaki zerknęła, kątem oka, i mogła przysiąc, że z jednym z nich nawiązała kontakt wzrokowy. Bury, pierworodny, potem czarno-biała kotka... szylkretka spięła się nieco widząc, jak córka pełznie w jej stronę, z mętnymi, szarobłękitnymi ślepiami już otwartymi.

Odetchnęła głęboko po kilku chwilach, obserwując w ciszy i niedowierzaniu, jak robaczki po kolei otwierają ślepia, wtulają się w nią, albo powoli pełzną ku ciotce. Białego kocurka przysunęła do siebie bliżej łapą, zupełnie nieświadomie przesuwając językiem po jego kosmatej główce, po to, aby zaraz przesunąć go powoli do reszty rodzeństwa u swojego brzucha.

Dobra. Były urocze.

Nie zarejestrowała tego, że Tundry nie było przy porodzie, więc nie narzekała. Przyjemne ciepło rozlało się po jej organizmie gdy wyłapała słowa "kochanie" od Opoki; poruszyła wąsami, układając się w nieco wygodniejsze pozycji w gnieździe, uważając, aby nie zmiażdżyć kociąt. Zerkała raz na Tundrę, raz na gromadkę małych szczurów. Szczurów? Na pewno powinna tak o nich myśleć?

No tak. Potrzebowały imion.

- Jeszcze nie - odpowiedziała krótko, przełykając ślinę. Wpatrzyła się w dwójkę kociąt które wypchnęła na świat pierwsze i zamyśliła na moment. - ... jakie znacie. Drapieżniki. Chcę żeby... na pewno pierwsza dwójka. Miała. Mocne imiona. Od drapieżników.
[Obrazek: VYRx7bx.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 130/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100
Wygląd
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Nie miało dla niej większego znaczenia, że nazwała swoje potomstwo robakami. Prawdę mówiąc, według Tundry noworodki właśnie tak wyglądały. Nie przypominały dorosłych kotów. Nie rozumiała też podejścia ciotek, które na widok takich larw wykrzykują opinie w stylu “Och, ale podobny do ciebie! Nie, najbardziej to jest podobny do wujka”. Dla niej takie opinie były niedorzeczne.
- Zawołaj mnie, jeżeli będziesz potrzebowała zastępstwa w opiece. - rzekła czekoladowa, wykonując jednocześnie lekki skłon głową. Następnie Tundra przychyliła lekko głowa, słysząc że jej córka poszukuję inspiracji dla imion swoich maluchów. Czy czekoladowa spodziewała się że zostanie poproszona o pomoc w wyborze imion? Tak. Czy cieszyła się z tego? Tak. Uniosła lekko brodę i przemówiła, jeszcze zanim zrobił to ktoś inny.
- Drapieżników jest sporo ale jako przykłady można wymienić… wilk, lis, jenot… ale też na przykład łasica i rosomak. - zakończyła, przesuwając pytające spojrzenie na Tsunami. Tyle wystarczy? Potrzebujesz więcej?
[Obrazek: ZQ7jEfB.png]Są chwilę, gdy wolałabym martwym widzieć Cię

Nie musiałabym się Tobą dzielić,

Gdybym mogła schowałabym

Twoje oczy w mojej kieszeni

Żebyś nie mógł oglądać tych

Które są dla nas
zagrożeniem

Na polowanie nie mogę puścić Cię,

Tam tyle kotek, a każda w myślach kradnie Cię


Złotą klatkę sprawię Ci, będę karmić pisklętami

A do nogi przymocuję złotą kulę z diamentami
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 145/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 94/100
Wygląd
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
Prędzej czy później wiedziała, że będzie musiała odpocząć od włochatych robaczków więc ofertę Tundry zapamiętała, niemo dziękując, jedynie kiwnięciem pyska. Kiedyś z tej oferty skorzysta, na pewno. Czuła się... odpowiedzialna za te larwy, ale już teraz czuła, że karmienie ich jest upierdliwe i, na dłuższą metę, będzie dla niej męczące.

Oblizała wargi w nerwach, przypatrując się kociakom, zamyślona. Jednym uchem słuchała propozycji Tundry, drugim je wypuszczała. Lis, wilk, łasica... tak, na to wpadła sama, ale nic nie brzmiało... wystarczająco, może poza tym wilkiem.

Inne dwa definitywnie wpadły Tsunami w ucho. Poruszyła się, łapą wskazując na buro-białego oseska. - Jenot, - a zaraz potem tą samą łapą wskazała czarno-białą koteczkę tuż obok. - ... Rosomak.

Pasowało. Podobało jej się. Brzmiało dobrze.

Potem zawiesiła wzrok na śnieżnobiałym aniołku, marszcząc brwi. Myślała. Nie wiedziała, jak go nazwać, przywodził jej na myśl... Barana. A zaraz po Baranie - śnieg który widziała może raz w życiu. - Alaska - wydusiła z siebie szylkretka.

Usłyszała kiedyś to słowo, nie pamiętała już od kogo... Wieszczego, chyba? Pamiętała tylko tyle, że alaska to mroźne, białe miejsce. Tyle. I brzmiało całkiem wdzięcznie.

- Aura - nie myślała długo nad imieniem dla jasnorudego syna. Przypominał jej nieco z koloru futerka Sekwoję. Myślała, czy nie nadać mu imienia po drzewie, na cześć ciotki, ale Aura brzmiało ładniej. Lepiej niż Cyprys czy Brzoza. W mniemaniu Tsunami pasowało.

Najdłużej myślała nad pokrytą białymi plamami szylkretową córką. Była cicha, spokojna. Tafla? Nie, zbyt blisko wody.

- ... Ambient - nie pamiętała, co znaczyło to słowo. Wpadło jej w ucho raz i teraz, patrząc na najmniejsze z kociąt, właśnie o tym pomyślała. Sama nie miała pojęcia czemu.
[Obrazek: VYRx7bx.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 130/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100
Wygląd
Jedne z mniejszych kociąt Tsunami, Jenot jest długowłosym puszystym kociakiem, jego futro jest bure z klasycznym, gęstym pręgowaniem. Oprócz tego na ciele kocurka pojawia się biel. Na głowie pokrywa ona trochę nierówno mordkę, ciągnąc się do góry. Dalej biel rozpościera się na szyję, tworząc ładny, szeroki trójkąt. Kolor przechodzi także na brzuch kocurka. Białe skarpetki Jenota sięgają miej-więcej do połowy przednich łap, w przypadku tylnych wchodzą lekko na uda. Na końcu ciemnych uszu znajdują się małe pędzelki. Nosek jest różowy. Oczy kociaka są nadal koloru szaro-niebieskiego, jednak z czasem wybarwią się na oliwkowy.
Nie minęło wiele czasu nim z puchatych robaków zrobiły się aktywne kocięta. Co prawda niektóre były bardziej aktywne niż inne. Jenot na przykład, nie opuszczał kociarni tak często jak jego rodzeństwo. Osobiście lubił po prostu spędzać tu czas, śpiąc lub bawiąc się. Czasem przepychał się z rodzeństwem w kocięcych walkach lub udając polowanie, ale Jenot miewał także nieco...inne pomysły.
Sam często wymyślał sobie zabawy. Czasami próbował namówić rodzeństwo do zabawy w 'rodzinę' lub odgrywanie dość dramatycznych scenariuszy. Oczywiście wszystko wzorował na tym co znał z opowieści. Tutaj opowieści staruszka Dyni okazały się pomocne. Odgrywanie zwadzonych ze sobą grup, tragicznej zakazanej miłości (w kocięcej perspektywie) lub obalenie tyrana rządzącego grupą. Zabawy często kończyły się jakąś dramatyczną. To powiedziane...o ile ktokolwiek chciał się z nim bawić. Czasami jego bracia i siostry włączali się, czasami musiał się bawić sam ze sobą. Zdarzało się też że zabawa kończyła się płaczem i wrzaskiem, bo kociaki się pokłóciły o jakiś głupi szczegół. Tak już jest z rodzeństwem.
Dzisiaj jednak Jenot został sam w kociarni. Nie miał ochoty latać za resztą i ich szukać. Wiedział że i tak z czasem wrócą. No i jak był sam miał okazję do czegoś co było trudne z innymi kociętami biegającymi po kociarni. Jenot pozbierał tochę malutkich patyczków i zaczął je ustawiać, tworząc różne krztałty. Nie było to takie łatwe. Łapy kociaka nadal wymagały nieco precyzji. Jednak po dłuższym czasie starań udało mu się ułożyć krztałty z patyczków na ziemi, które trochę przypominały koty. Cztery większe, które miały przedstawiać Tsunami, Sekwoję, Tundrę i Gronostaja. Oraz pięć małych, które miały być nim i resztą jego braci i sióstr.

/Tsunami!/
[Obrazek: Maluchy_Tsu.png]

By your side, In seconds if you ask it
XXXX Arms out wide, to welcome you to stay
Near enough, to listen to your heart's song
XXXXX Always there to help you on your way
Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 50 | W: 50 | EXP: 0/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości