Wygląd
Teraźniejszy Artem jest już dużo większy i silniejszy niż w swoich wcześniejszych księżycach życia. Gdyby ktoś go nie znał to mógłby pomyśleć, że to dwa różne koty, a nie jeden i ten sam Artem. Jak to się stało? Do końca nikt tego nie wie, po prostu pewnego dnia kocur wystrzelił w górę i zatrzymał się dopiero kiedy kompletnie przerósł własne rodzeństwo, które specjalnie z tego faktu zadowolone nie było. Nabrał także siły i masy przez co nie wygląda już jak patyczek, którego może złamać albo porwać ze sobą najmniejszy powiew wiatru. Na dodatek jego wcześniejsze przebarwienia teraz stały się dużo ciemniejsze i wpadają w ciemny brąz, a może nawet już i w czerń. Oczy dalej trzymają się w kolorze niebieskim, uszy są dalej krótkie, ale za to już nos został całkowicie ukryty przez owe ściemnienie się niektórych części ciała kocura. Delikatnie kremowa reszta ciałka Artema skończyła swoją podróż w poszukiwaniu własnego odcienia wcześniej niż reszta, więc od wieku kocięcego niewiele się zmieniła.
No, blizna zdecydowanie do najmniejszych nie należała. Na dodatek kiedy przyprowadzono go do Fairego była jeszcze zainfekowana. To na pewno nie była dobra kombinacja, na szczęście nowoświtowy Medyk się z tym uporał całkiem nieźle i schludnie. Ciemnobrązowy point był mu z tego powodu bardzo wdzięczny i miał nadzieję, że sam dojdzie kiedyś do takich umiejętności. Może Fairy by go nauczył? Może to właśnie w Nowym Świcie mógłby się spełnić w swoich medycznych zapędach?
-Nie, nie, nie. Ogona mu na szczęście nie urwał -zaśmiał się krótko. Gdyby ten łabędź urwał Orionowi ogon ten chyba padł by trupem na sam widok albo odkrył w sobie niespotkane dotąd pokłady siły i zabił łabędzia jednym ciosem. Któreś z tych dwóch- On przykłada ogromną wagę do wyglądu. Chyba by padł gdyby go cokolwiek zadrapało, a o braku ogona nie wspomnę.
Alaska już był podekscytowany słysząc zaledwie fragment całej opowieści. Artem miał nadzieję, że ten mu zaraz w kosmos nie wyskoczy kiedy usłyszy resztę. Może trzeba było schować się gdzieś pod zadaszenie, żeby biały kocurek nie odleciał w siną dal, zostawiając Artemowi wyjaśnianie jego rodzicom co się stało.
-Epickie? Cóż... krew na pewno uderza do głowy kiedy się bronisz -odparł wzruszając barkami, a potem ruszył dalej z opowieścią- No, ale tak jak mówiłem. Dobiegł do nas ktoś jeszcze. To była ta... Tundra. Rzuciła się na szyję łabędzia bez większego zastanowienia. Ja zabrałem się za jego oczy. Kolega za skrzydło. Potem zamieniliśmy się tak trochę z Tundrą i wtedy łabędź zaatakował moje plecy... ał. To zbyt przyjemne nie było, to mogę powiedzieć.


takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 115/150
Stat. Med. - lvl: 2 | MED.EXP: 80/200
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
Jak na spojrzenie Alaski, to szrama była gigantyczna, a dwukolorowe ślepia cały czas zerkały w jej stronę, jakoby za chwilę miała magicznie zniknąć. Był taki zafascynowany! I jak to musiało piekielnie boleć, brr. Białofutry kocur nigdy nie chciałby przeżyć czegoś takiego, on będzie bardziej uważał! Chyba, że już jako Radny będzie musiał bronić Nowego Świtu... wtedy byłby w stanie się poświęcić!

- Oh! To tak jak ja! Chyba przepłakałbym kilkanaście nocy, gdyby urwali mi mój. - powiedział z przejęciem, patrząc na swoją puszystą kitę. Była jednym z najładniejszych elementów jego wyglądu, nie mógł stracić jej od tak! Naprawdę zacząłby płakać, gdyby to się stało. Nawet, gdyby bronił swojej grupy!

Krew uderza do głowy? Aniołeczek podniósł brew, spróbując sobie wyobrazić, jak to działa, ale nic mu nie podeszło. Cóż, pomyśli o tym kiedy indziej - teraz momentalnie jeszcze bardziej zaintrygowała go historia, gdy wspomniana została jego babcia. Wow! Tundra była świetna! I była w Radzie... tak cudownie walczyła, jak słyszał z opowieści Artema... niedługo on też tak będzie bronił członków Nowego Świtu i pilnował ich bezpieczeństwa, na pewno! Wraz z Rosomak u swojego boku!

- Ooooh, a wiesz, że... Tundra to moja babcia! Jest super, nie? Na pewno świetnie walczyła i raz dwa poskładała tego łabędzia! Oczywiście... z waszą pomocą. - zaczął chwalić babunię przy Artemie, szczerząc się przy tym, niewyobrażalnie szczęśliwy. Ot co, z tak potężnego rodu pochodzi, niech Artem o tym wie! - A skąd wiesz... jak walczyć? Uczył cię ktoś? Jaka taktyka na takiego łabędzia jest najlepsza? - dopytał jeszcze, a jego ślepia błyszczały jak dwie iskierki.
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Teraźniejszy Artem jest już dużo większy i silniejszy niż w swoich wcześniejszych księżycach życia. Gdyby ktoś go nie znał to mógłby pomyśleć, że to dwa różne koty, a nie jeden i ten sam Artem. Jak to się stało? Do końca nikt tego nie wie, po prostu pewnego dnia kocur wystrzelił w górę i zatrzymał się dopiero kiedy kompletnie przerósł własne rodzeństwo, które specjalnie z tego faktu zadowolone nie było. Nabrał także siły i masy przez co nie wygląda już jak patyczek, którego może złamać albo porwać ze sobą najmniejszy powiew wiatru. Na dodatek jego wcześniejsze przebarwienia teraz stały się dużo ciemniejsze i wpadają w ciemny brąz, a może nawet już i w czerń. Oczy dalej trzymają się w kolorze niebieskim, uszy są dalej krótkie, ale za to już nos został całkowicie ukryty przez owe ściemnienie się niektórych części ciała kocura. Delikatnie kremowa reszta ciałka Artema skończyła swoją podróż w poszukiwaniu własnego odcienia wcześniej niż reszta, więc od wieku kocięcego niewiele się zmieniła.
Artem wywrócił oczami, jednak nie był to objaw zirytowania, a raczej niedowierzania rozbawionego kota. Jemu to się jak widać trafiają znajomi. Kolejnego obsesyjnie zajmującego się swoim wyglądem kocura trzeba dopisać do listy. Przez chwilę Artem zastanowił się jak takie koty w ogóle w dziczy się znalazły. Na pewno na Osiedlu Dwunogów byłaby mniejsza szansa, że coś stracą czy się pobrudzą.
-No muszę przyznać, że gdyby nie przyszła to mogłoby być nieciekawie -postanowił potwierdzić słowa młodego, jednak nie była to tylko próba jakiegoś przypodobania się młodzikowi, po prostu powiedział prawdę. Nie był pewny jak ta cała sytuacja by się rozwinęła gdyby nie Opoka Nowego Świtu, zwłaszcza po tym ataku łabędzia, który zerwał mu płat skóry z pleców. Na pewno bardzo dwójce pointów wtedy pomogła i może nawet ich uratowała. Kto wie. Na całe szczęście nie musieli się o tym przekonywać na sto procent.
-Szczerze powiedziawszy to nauczyłem się sam. Moi rodzice i rodzeństwo żyli, i prawdopodobnie dalej żyją, z Dwunogami. Ja nie potrafiłem tam wysiedzieć i uciekłem, zwłaszcza po tym jak nas rozdzielono. Metodą prób i błędów nauczyłem się polować i walczyć -powiedział wzruszając barkami tak jak ludzie wzruszają ramionami- Inaczej raczej nie przeżyłbym sam tylu księżyców albo co gorsza musiałbym się uzależnić od Osiedla i nigdzie daleko nie odchodzić. To byłaby tortura -dodał trochę dramatycznie, ale tak jak dla Oriona i Alaski utrata ogona byłaby tragedią, tak dla niego ciągłe siedzenie cały czas w jednym miejscu bez wyboru taką by było. Każdy ma jakieś swoje dziwactwa jak widać.


takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 115/150
Stat. Med. - lvl: 2 | MED.EXP: 80/200
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
No co! Nieczęsto zdarza się mieć tak idealne, cudowne i aksamitne, białe futro, nieskażone żadną inną barwą! On przynajmniej nie wyglądał przez cały czas, jakby zarył pyskiem o błoto. Ah, a jeszcze jego pociągające, dwukolorowe ślepia! Alaska był perfekcją urodzoną w kociej postaci, zesłaną na ziemię, by błogosławić innych swoim boskim wcieleniem.
Nie miał wpływu na to, że urodził się w dziczy, ba - nawet nie wiedział, jak się w tej dziczy znalazł. Ot tak, siup, pewnego razu zaczął czuć chłód zewnętrzny, wydobyty z ciepłego wnętrza matki, a później jeszcze zaczął słyszeć i widzieć, i jakoś to poszło z górki! Nie wiedział nawet, że istnieje coś takiego jak osiedle, lub podobne z tych rzeczy! Może uda mu się je kiedyś odwiedzić?

- Widzisz! Taka jest świetna! Też ją meeega podziwiam. - kontynuował słodzenie babce, mimo, że ta nie była w pobliżu. Ale może Artem później będzie z nią rozmawiał i przy okazji wspomni o jej najlepszym wnuku Alasce i jego pozytywnych słowach na jej temat? To mu pomoże w wspinaniu się po kolei na szczebla aż do posady członka Rady!

Podrapał się tylną nogą za uchem, wciąż uważnie słuchając słów pointa. Miał ziewnąć, jednak słysząc nie tylko odpowiedź na swoje pytanie, ale jak i nowe, intrygujące słowo użyte przez nowicjusza, od razu w ekscytacji otworzył mordkę. Uczył się sam? I jeszcze uciekł? Jejciu, ten to dopiero miał przeżycia! Ale kim byli ci... dwunodzy? Dlaczego jego rodzice i rodzeństwo chcieliby z nimi żyć? On by nie potrafił żyć bez swojego rodzeństwa, zwłaszcza bez Rosomak!

- Hę? A co to ci dwuuu... dwunodzy? I osiedle? I dlaczego twoja rodzina tam została? - zapytał wpierw, a później dostał nagłego zastrzyku energii, podskakując i stając na baczność przed starszym kocurem. - A nauczysz mnie walczyć? Albo polować? Albo powiesz mi coś, co przyda mi się przed treningiem? - pozwolił fali pytań wydostać się z jego pyszczka, patrząc słodko na Artema. No proszę, zgódź się, zgódź!
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Teraźniejszy Artem jest już dużo większy i silniejszy niż w swoich wcześniejszych księżycach życia. Gdyby ktoś go nie znał to mógłby pomyśleć, że to dwa różne koty, a nie jeden i ten sam Artem. Jak to się stało? Do końca nikt tego nie wie, po prostu pewnego dnia kocur wystrzelił w górę i zatrzymał się dopiero kiedy kompletnie przerósł własne rodzeństwo, które specjalnie z tego faktu zadowolone nie było. Nabrał także siły i masy przez co nie wygląda już jak patyczek, którego może złamać albo porwać ze sobą najmniejszy powiew wiatru. Na dodatek jego wcześniejsze przebarwienia teraz stały się dużo ciemniejsze i wpadają w ciemny brąz, a może nawet już i w czerń. Oczy dalej trzymają się w kolorze niebieskim, uszy są dalej krótkie, ale za to już nos został całkowicie ukryty przez owe ściemnienie się niektórych części ciała kocura. Delikatnie kremowa reszta ciałka Artema skończyła swoją podróż w poszukiwaniu własnego odcienia wcześniej niż reszta, więc od wieku kocięcego niewiele się zmieniła.
Gdyby Artem umiał czytać w myślach na pewno znów przewróciłby oczami na wieść o tym jak Alaska postrzega samego siebie. Prawdopodobnie powiedziałby też, że jego pewien kolega ma w takim razie konkurencję. Ciemnobrązowego pointa osobiście wygląd za bardzo nie obchodził, miał inne priorytety, przy których aż takie dbanie o siebie raczej by mu bardziej przeszkadzało aniżeli pomagało. Tak więc zdecydowanie nie rozumiał ani jednego kocura, ani drugiego.
-To chyba fajnie, że masz taką rodzinę, nie? Nie dziwię ci, że się z niej cieszysz -zaśmiał się z uśmiechem na pyszczku, słysząc słowa młodego członka Nowego Świtu. To dobrze, że docenia to co ma. Artem kiedy był młody może i po ucieczce wróciłby do swojej rodziny, ale pewnie Dwunodzy oddali by go z powrotem do miejsca, z którego uciekł, a to nie wchodziło w grę. Pozostawała tylko dzicz, ale point nie narzekał.
Dużo pytań na raz się zrobiło. Widać że młody był bardzo ciekawy zewnętrznego świata. Artem już wyobraził sobie jak ten pewnie wypruje z obozu kiedy tylko będzie już mógł to legalnie zrobić i nie dostać za to jakiegoś ochrzanu od rodziców czy innych opiekujących się nim osób.
-Dwunogi to takie... hmmm jakby to opisać -zastanowił się chwilę, przykładając łapkę do pyszczka- takie prawie bezwłose stworzenia chodzące na dwóch nogach. Zwykle wysokie i ubrane w jakieś kolorowe rzeczy, a osiedle to miejsce gdzie mieszka takich dużo, dużo, dużo.
-Naukę raczej pozostawię komuś w tym polu lepszemu ode mnie -zaśmiał się znowu- Ale wcześniej zapytałeś się o taktykę na łabędzia to odpowiadając ci na to pytanie przy okazji ci podpowiem, że najlepiej jest atakować w jakieś czułe punkty, na przykład szyję czy oczy. One są zwykle odsłonięte i całkiem dobrze dostępne. Zwłaszcza długaśna szyja łabędzia.


takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 115/150
Stat. Med. - lvl: 2 | MED.EXP: 80/200
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
Na szczęście Artem nie posiadał (jeszcze) takiej umiejętności, dzięki czemu nie słyszał zachwytów Alaski nad samym sobą. Ale czy też naprawdę musiałby czytać w myślach, gdy niedługo biały kocur i tak sam zacząłby o tym mówić? Tak czy siak - point miał jeszcze trochę spokoju, zanim syn Tsunami zdecyduje się mówić o sobie.

- Bardzo się cieszę! A ty... ile miałeś rodzeństwa? Nie tęsknisz... za nimi? - może było to zbyt personalne pytanie, ale cóż, niestety Alaska urodził się z niewyparzoną gębą i czasami zapominał zastanowić się nad swoimi słowami, zanim je wypowiedział. A teraz słowa zostały powiedziane i nie mógł (ani nie miał zamiaru) się z nich wycofywać.

Jego oczy powiększyły się, patrząc w szoku na nowicjusza. Bezwłose? Wysokie i ubrane w kolorowe rzeczy? I mieszkali na osiedlu?! Matko, babko, brzmieli oni przerażająco! Mimowolnie po grzbiecie śnieżnobiałego kocurka przebiegł dreszcz, jednak nie chciał okazać po sobie strachu. Nie był takim frajerem! Nic mu nie było straszne, nawet tacy dwunodzy!
Mordka kocurka wykrzywiła się w podkówkę, gdy kocur nie zgodził się na dodatkowe nauczanie go. Ale, ale, ale dlaczego?! Przecież był takim zdolnym uczniem! I nie zrobiłby nic głupiego... a przynajmniej jeszcze nie zdążył o tym pomyśleć.

- Koty lubią dwunogów? Dlaczego z nimi żyją? - przekrzywił lekko łeb, jeszcze do końca nie rozumiejąc tego tematu. Wyglądali tak przerażająco, a koty nadal z nimi żyły? Dziwaki. - Ooo! Jak trafi się w oczy, to można oślepić przeciwnika, nie? I od razu zdobyć przewagę! - uważnie wysłuchał porad starszego kocura i uśmiechnął się, wiedząc, że z pewnością ta wiedza się mu przyda.
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Teraźniejszy Artem jest już dużo większy i silniejszy niż w swoich wcześniejszych księżycach życia. Gdyby ktoś go nie znał to mógłby pomyśleć, że to dwa różne koty, a nie jeden i ten sam Artem. Jak to się stało? Do końca nikt tego nie wie, po prostu pewnego dnia kocur wystrzelił w górę i zatrzymał się dopiero kiedy kompletnie przerósł własne rodzeństwo, które specjalnie z tego faktu zadowolone nie było. Nabrał także siły i masy przez co nie wygląda już jak patyczek, którego może złamać albo porwać ze sobą najmniejszy powiew wiatru. Na dodatek jego wcześniejsze przebarwienia teraz stały się dużo ciemniejsze i wpadają w ciemny brąz, a może nawet już i w czerń. Oczy dalej trzymają się w kolorze niebieskim, uszy są dalej krótkie, ale za to już nos został całkowicie ukryty przez owe ściemnienie się niektórych części ciała kocura. Delikatnie kremowa reszta ciałka Artema skończyła swoją podróż w poszukiwaniu własnego odcienia wcześniej niż reszta, więc od wieku kocięcego niewiele się zmieniła.
Skulił się lekko kiedy Alaska postanowił dalej drążyć temat jego rodziny. No niby to nie było żadną informacją, którą trzeba by było kryć, ponieważ na Osiedlu nikt z dziczy ich nie dopadnie, ale zawsze miał tak, że im częściej była wspominana tym bardziej żałował, że ten temat podjął czy o nim wspomniał.
-Kilkoro no i muszę przyznać, że tęsknię za nimi, ale Dwunogi i tak nas rozdzieliły za małego i nawet nie wiem gdzie oni są -odpowiedział zgodnie z prawdą. Tak po prawdzie to gdyby nie to, że jak już wszyscy podrośli to Dwunogi rozdzieliły ich do różnych domów to może nawet by stamtąd nie uciekał. Może gdyby nie to to zostałby z rodziną i nigdy się tutaj nie znalazł. Tego się nikt już nie dowie, bo mleko zostało rozlane dawno temu.
Artem jako przyzwyczajony od urodzenia do życia z Dwunogami nie uważał ich w ogóle za strasznych. Szczerze powiedziawszy to czasami nawet byli trochę przygłupawi według ciemnobrązowego pointa. Robili jakieś dziwaczne rzeczy, które dla kocura nie miały sensu, a potem sami na nie narzekali. Po co? Wystarczyło tego nie robić. Widać to po nich było, że są niezadowoleni z tego, a filozofia Artema mówiła, że nie ma po co robić tego czego się nie chce, więc kompletnie ich nie rozumiał.
-Niektóre lubią, niektóre nie, a żyją z nimi dlatego, że tak jest łatwiej i wygodniej. Tak naprawdę za dużo tam robić nie muszą i są po prostu leniwe -odpowiedział kręcąc głową z dezaprobatą dla wszystkich kotów, o których teraz mówił- Ja to nie dałbym rady tak wysiedzieć. Chyba by mnie coś od środka zeżarło jakbym nie mógł się nigdzie ruszyć.
Pokiwał głową w odpowiedzi na ostatnie pytanie białego kocura. Tak, trafienie w oczy zdobywało przewagę nad przeciwnikiem i to całkiem sporą. Nawet jeśli tylko na chwilę chociaż przejechanie pazurami po oczach zostawia raczej permanentny ślad.
-Tylko uważaj, bo drapieżniki też wiedzą o wrażliwych punktach i tak łatwo się nie dadzą. Ja mogę być tego przykładem, akurat miałem pecha jak widać -dodał jeszcze, robiąc głową gest w stronę swoich pleców- Tak samo twoja babka, która została ugryziona w szyję.


takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 115/150
Stat. Med. - lvl: 2 | MED.EXP: 80/200
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
Rodzina była dla niego najważniejsza, nie wyobrażał sobie żyć bez rodzeństwa, albo bez mamy Tsunami, lub babci Tundry! Więc jak Artem z taką łatwością uciekł od rodziny, zostawiając ich za sobą, może i bez słowa? Biały kocur by tak nie potrafił - był zbyt mocno związany ze swoimi bliskimi, by wyrządzić im coś takiego.

- HĘ? Rozdzieliły?! Więc dlaczego koty wciąż się z nimi zadają?! - podniósł głos oburzony, nie mogąc uwierzyć w to, co usłyszał. Dwunodzy rozdzielali koty od swoich rodzin?! Jakież to okrutne! Jak Alaska dorośnie, to żadnemu łysemu stworowi nie pozwoli zabrać jego rodzeństwa! Będzie walczył aż do utraty życia!

Życie z dwunogami było łatwiejsze? Ale. Ale. ALE! Oni zabierali rodziny od siebie, pozostawiali rany na całe życie! Dlaczego koty dawały się tak łatwo zmanipulować? Czy kocia psychika naprawdę była tak słaba i potrafiły się sprzedać za parę przywilejów? Przecież w Nowym Świcie też jest dużo jedzenia, a jak wykonasz obowiązki to możesz się obijać? Więc dlaczego część kotów wybierała lenistwo u dwunogów, zamiast lenistwo w takiej grupie?

- Widzę, że się rozumiemy! Mnie też tutaj już świerzbi, by wyjść na zewnątrz! A widzisz, urodziłem się tutaj i od zawsze tutaj żyłem, nie musiałem nigdzie uciekać. - odpowiedział dumnie, szczerząc lekko ząbki. Ah, jak on nie mógł się już doczekać, by móc wychodzić na zewnątrz! Będzie mógł polować na ptaki i spełniać wszystkie swoje marzenia!

Słysząc ostatnie ze słów Artema, wziął głęboki oddech w geście szoku. No właśnie! Musiał uważać też na siebie, bo inaczej skończy poharatany i to jeszcze upaskudzi swój nienaganny wygląd... albo co gorsza, kaputnie gdzieś na polu bitwy i co wtedy! Jaki z niego będzie Radny!

- Uh. Oh. Jak mogę w takim razie... tego uniknąć? - zapytał już spokojniejszy, strzygąc lekko uchem, wzrok swój skupiając dalej na Artemie.
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Teraźniejszy Artem jest już dużo większy i silniejszy niż w swoich wcześniejszych księżycach życia. Gdyby ktoś go nie znał to mógłby pomyśleć, że to dwa różne koty, a nie jeden i ten sam Artem. Jak to się stało? Do końca nikt tego nie wie, po prostu pewnego dnia kocur wystrzelił w górę i zatrzymał się dopiero kiedy kompletnie przerósł własne rodzeństwo, które specjalnie z tego faktu zadowolone nie było. Nabrał także siły i masy przez co nie wygląda już jak patyczek, którego może złamać albo porwać ze sobą najmniejszy powiew wiatru. Na dodatek jego wcześniejsze przebarwienia teraz stały się dużo ciemniejsze i wpadają w ciemny brąz, a może nawet już i w czerń. Oczy dalej trzymają się w kolorze niebieskim, uszy są dalej krótkie, ale za to już nos został całkowicie ukryty przez owe ściemnienie się niektórych części ciała kocura. Delikatnie kremowa reszta ciałka Artema skończyła swoją podróż w poszukiwaniu własnego odcienia wcześniej niż reszta, więc od wieku kocięcego niewiele się zmieniła.
No cóż, Alaska miał tyle szczęścia, że cała jego rodzina była w jednym miejscu, a nie porozrzucana po całym osiedlu, a może nawet i nie tylko jednym. Kto tam tych Dwunogów wie. Artem musiał się z tym pogodzić, że już rodziny nie ma i tyle. Nic innego nie mógł zrobić tylko żyć dalej. Przecież nie pójdzie wypowiedzieć wojny tym bezwłosym kreaturom.
-Nie wiem, długo po tym tam u nich nie zabawiłem -wzruszył barkami obojętnie- Może się już przyzwyczaili albo zbyt wygodnie im się tam żyje, żeby przez takie coś uciekać? Kto ich tam wie, ja się na pewno nie pytałem.
Nie wiedział co ma miejsce urodzenia do chęci wychodzenia na zewnątrz, jednak postanowił przemilczeć tę kwestię. Nie widział sensu w rozdrabnianiu się na takie detale. Jeśli biały kocurek myśli, że to ma jakieś znaczenie to niech tak myśli. Nie robi tym nikomu krzywdy.
-Musisz być czujny i szybki -odparł prostą instrukcją. W sumie chyba więcej nic nie dało się zrobić tylko liczyć na to, że albo przeciwnik cię nie trafi, albo że zrobisz dobry unik dzięki któremu unikniesz zębów, pazurów czy innych możliwości ataku przeciwnika- Chociaż nigdy nie możesz mieć absolutnej pewności, że przeciwnik cię nie trafi. Zawsze jest jakaś szansa, nawet jeśli dużo ćwiczyłeś. Trzeba mieć tego świadomość.


takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 115/150
Stat. Med. - lvl: 2 | MED.EXP: 80/200
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
A dlaczego nie mógłby wszcząć wojny z nimi? Z tego co Alaska usłyszał, skoro byli łysolami, z łatwością mógłby zranić ich swoimi pazurami i odnieść sukces dzięki swojemu doświadczeniu w walce. Więc dlaczego siedział na tyłku i nie chciał z tym nic zrobić? Aniołeczek już dawno poszedłby walczyć za rodzinę!

- To... dziwne. - skomentował krótko, marszcząc skonfundowany brewki. Dlaczego koty wybierały takie życie, a nie inne, na przykład takie jak w Nowym Świcie? Tutaj codziennie czuł świeże powietrze i mógł robić praktycznie wszystko, na co mu pozwalała ranga kociaka, a i tak z tym mu się dobrze żyło.

Patrzył skupiony na kocura, choć na ostatnim jego słowie lekko się skrzywił. Nawet jeśli dobrze by ćwiczył, to i tak przeciwnik może go trafić? Ale siara! Myślał, że jeśli udoskonali swoje umiejętności, to nikt nie będzie w stanie z nim wygrać, ani chociażby zadrapać go po nóżce! Jeszcze Artem zobaczy - Alaska na pewno wyćwiczy się tak, że będzie z łatwością unikał wszystkich ataków!

- Hmm, okej, oki... Coś jeszcze, co powinienem zapamiętać? - zapytał, od razu odnotowując sobie w głowie informacje, które usłyszał wcześniej. Nie mógł się spodziewać, jakie pytania mógł usłyszeć na treningu, dlatego musiał być przygotowany na wszystkie!
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
Wygląd
Teraźniejszy Artem jest już dużo większy i silniejszy niż w swoich wcześniejszych księżycach życia. Gdyby ktoś go nie znał to mógłby pomyśleć, że to dwa różne koty, a nie jeden i ten sam Artem. Jak to się stało? Do końca nikt tego nie wie, po prostu pewnego dnia kocur wystrzelił w górę i zatrzymał się dopiero kiedy kompletnie przerósł własne rodzeństwo, które specjalnie z tego faktu zadowolone nie było. Nabrał także siły i masy przez co nie wygląda już jak patyczek, którego może złamać albo porwać ze sobą najmniejszy powiew wiatru. Na dodatek jego wcześniejsze przebarwienia teraz stały się dużo ciemniejsze i wpadają w ciemny brąz, a może nawet już i w czerń. Oczy dalej trzymają się w kolorze niebieskim, uszy są dalej krótkie, ale za to już nos został całkowicie ukryty przez owe ściemnienie się niektórych części ciała kocura. Delikatnie kremowa reszta ciałka Artema skończyła swoją podróż w poszukiwaniu własnego odcienia wcześniej niż reszta, więc od wieku kocięcego niewiele się zmieniła.
Ah gdyby życie tylko było takie proste. Wtedy na pewno różnym kotom żyłoby się lepiej i łatwiej. Gdyby Artem znał myśli Alaski... to w sumie nie wiedziałby czy powinien już wyprowadzić go z takiego idealistycznego myślenia, czy jeszcze dać mu pobyć trochę naiwniejszym skoro jest jeszcze młody. Doświadczenia z kociakami nie miał praktycznie żadnego, więc na pewno nie wiedziałby co powinien w takim momencie zrobić. Czyli w sumie na jego szczęście było to że nie wiedział co w tym momencie biały kocurek miał w głowie.
-Trochę -powiedział tak naprawdę obojętnym tonem- Każdy ma swój sposób na życie i nam raczej nic do tego dopóki nie robią tym krzywdy innym -ah yes, artemowa filozofia zdystansowania do życia i podchodzenia do niego w luźny, dość samotniczy sposób. Ciemnobrązowego pointa chyba raczej ciężko zmusić do tego czy nakłonić, żeby gadał o kimś w jakiś bardziej negatywny sposób, a zwłaszcza jakoś długo, dopóki ktoś nieźle go nie wkurzy.
No cóż. Jeśli Alaska chce się aż tak wyćwiczyć to na pewno Artem nie będzie mu w tym przeszkadzał. Z resztą pewnie by się ucieszył, że białasowi udało się osiągnąć swój cel i pewnie by go za to pochwalił. Tak naprawdę im mniej razy przeciwnik go trafi i zrani tym dla niego lepiej, więc czemu miałby mu tego zabraniać?
-Hmmm -kocur zastanowił się, spoglądając w górę i zrobił zamyśloną minę- Chyba jeszcze, że możesz korzystać z otoczenia do uzyskania przewagi nad przeciwnikiem. Piach, błoto, żwir, możesz mu rzucić tym w oczy i oślepić go na jakiś czas. Albo schować się gdzieś i zaatakować z ukrycia -spojrzał teraz już znów na Alaskę.


takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 115/150
Stat. Med. - lvl: 2 | MED.EXP: 80/200
Wygląd
Na pierwszy rzut oka? Czysty aniołek, jak i również kopia swojego ojca. Póki co jest małą larwą, która w przyszłości nie osiągnie zbyt dużych rozmiarów. Drobne, pulchniutkie ciało kocurka pokryte jest długim futrem o śnieżnobiałej barwie, niezmącone żadnym innym kolorem, tudzież pręgami. Szczególnie puszyste są jego poliki, gdzie sierść w nieładzie sterczy synowi Tsunami na obie strony. Oczy Alaski póki co mienią się w błękitnoszarej barwie, w przyszłości wybarwiając się na dwa kolory - lewe osiągnie kolor głębokiego złota, prawe zaś nasiąknie intensywniejszym, niebieskim kolorem. Różowy nosek akcentuje niewinny wygląd tego szkraba, tworząc wizerunek czystego, grzecznego kocięcia. Co wykorzystuje sam Alaska, często oczętami słodko wpatrując się w kota, od którego chciałby coś dostać.
Niestety jeszcze nic nie zapowiadało, że Alaska z tego... wyrośnie. Od najmłodszych księżycy był wybuchowy, jednocześnie skupiony na sobie, na swoim perfekcyjnym wyglądzie, ale z drugiej strony obawiając się o dobro swojego rodzeństwa i dbając o nich jak o oczko w głowie. Jego rodzina była najważniejsza, jednak równocześnie również tą rodziną był Nowy Świt, o który aniołeczek chciał dbać równie dobrze!

- Hm. Może... może i tak. - biały kocurek nie był zbytnio przekonany do słów Artema, jednak domyślił się, że ciągnięcie tego tematu dalej nie doprowadziłoby go nigdzie, gdzie by chciał. Może kiedyś spotka inne koty, które również podzielą się z nim swoim spojrzeniem na świat i dzięki temu Alaska będzie mógł dowiedzieć się więcej o rzeczywistości, która otacza koty inne, niż on sam.

Słuchał swojego tymczasowego nauczyciela uważnie, nie chcąc, by żadne ze słów starszego kocura umknęło jego uszom. Porządny uczeń jest zawsze skupiony i gotowy przyswajać naukę! Chociaż myśl o tym, że chciałby pokonać przeciwnika bez żadnego zadrapania na sobie trochę rozkojarzyła jego umysł... nie, nie! Aniołeczek potrząsnął głową, chcąc wygonić rozproszenia z głowy. Teraz musiał słuchać, później będzie ćwiczył!

- OOOH! Żwir w oczach musi okropnie boleć! A czy po takim ataku od razu przeciwnik nie straci wzroku? A jeśli się schowasz... to czy on cię nie wyczuje? - zapytał, a dwukolorowe oczęta patrzyły z determinacją w sylwetkę pointa. Z tym piachem i błotem też było fajne - na pewno to sobie zapamięta na przyszłość!
[Obrazek: vfL6M4Y.png]
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 4 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 70 | W: 30 | EXP: 20/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości