Wygląd
Rudy pręgowany kocur o sporej masie, barczystej budowie i zarysowanych pod futrem mięśniach. Futro ma kolor płomienno-pomarańczowy, o klasycznym pręgowaniu i widać częściowo po jego stanie trudności jakie go spotkały w życiu. W okolicach pyska, piersi, łap i końcówki ogona pojawiają się jaśniejsze odcienie, przechodzące nawet w biel. Oczy kocura są koloru zieleni. Ciało Dyni pokryte jest licznymi bliznami z walk. Najbardziej widoczne znajdują się na lewym policzku, urwanym kawałku prawego ucha, lewej przedniej łapie, jednej stronie żeber i ogonie. Na ciele dyni także zaczęły się pokazywać efekty jego wieku, w postaci nielicznych srebrnych włosów na futrze.
Okolice wejścia do głównej komory przyciągają czasem niepożądanych gości, w postaci pająków szukających schronienia. Zwłaszcza podczas silnych opadów. Można je najczęściej znaleźć w okolicy wystającego wewnątrz kawałka korzenia, zaraz obok wejścia do nory. Dlatego też wiele kotów woli raczej nie robić w tym punkcie swoich legowisk. Chyba że komuś ewentualne towarzystwo pajęczaków nie przeszkadza.
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
Statystyki - lvl: 4 | S: 18 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 90/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
mała | chuda | kremowa | długie, kręcone futro | pomarańczowo-złote oczy | ciemne pręgi na pysku, łapach i ogonie
Sekwoja zajrzała do Jarzębinowej Nory. Normalnie nie wolno jej było tu wchodzić albo przynajmniej tak się jej wydawało że nie może tu wchodzić. Skoro była to miejsce tylko dla "dorosłych, pełnoprawnych członków Nowego Świtu", kremowa kotka oczywiście się za takiego uważała, nie każdy niestety podzielał jej opinie i według Nowoświtowych standardów nie była jeszcze "dorosłym pełnoprawnym członkiem Nowego Świtu". Musiała przez to spać w Różanych Krzewach. Przez pewien czas było fajnie, bo po odejściu tych zdrajców Voodoo i Dettlaffa ona i Tsunami miały to miejsce tylko dla siebie. To jednak po tym jak dwa wypłosze Zroszonego Listka zostały uczniami, na ceremonii na której się nie zjawiła, bo niby po co skoro nie miała na niej zostać wojownikiem, to oni razem ze swoją mamuśką też zaczęli tam spać. Sekwoja mocno zdziwiła obecność Zroszonego Listka, bo to jednak stara krowa, ale się okazało że ona jeszcze nie ukończyła nowicjatu. Chciało jej się śmiać gdy to usłyszała. Trochę żałosne, mieć dzieci które są bardziej członkami Nowego Świtu niż ty.
Jednak co tak właściwe Sekwoja robiła w Jarzbinowej Norze? Napweno by nie marnowała czasu na bezsensowne łamanie zakazów, co to to nie. Szukała dziadka Dyni. Mimo że przecież byli rodziną, to nie byli jakoś strasznie blisko. Cały czas się mijali. Ona była zbyt zajęta swoim super treningiem z mamą Pokrzywą, a dziadek... No właśnie co robił dziadek? Nie wiedziała czym on tak właściwe się zajmuje w Nowym Świecie, bo chyba był zastary na polowania. Będzie musiał się jej ostro tłumaczyć czym był tak zajęty by nie spotykać się ze swoją jedną z dwóch jedynych wnuczek.
- Dziadku Dynio jesteś tu? - powiedziała lekko podnosząc głos, nie przejmując się tym że ktoś mógłby próbować spać. Co ją to ma niby obchodzić, skoro ma coś tak ważnego do zrobienia jak poznanie członka własnej rodziny?
[Obrazek: rJetpYt.png] x
x
x
x
x
x
x
x

Tsunami?
Ulepimy dziś bałwana?
No chodź zrobimy to.
Tak dawno nie widziałam cię,
Nie chowaj się, uciekłaś gdzieś, czy co?

x
x
x
x
x
x
x


Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 80/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Rudy pręgowany kocur o sporej masie, barczystej budowie i zarysowanych pod futrem mięśniach. Futro ma kolor płomienno-pomarańczowy, o klasycznym pręgowaniu i widać częściowo po jego stanie trudności jakie go spotkały w życiu. W okolicach pyska, piersi, łap i końcówki ogona pojawiają się jaśniejsze odcienie, przechodzące nawet w biel. Oczy kocura są koloru zieleni. Ciało Dyni pokryte jest licznymi bliznami z walk. Najbardziej widoczne znajdują się na lewym policzku, urwanym kawałku prawego ucha, lewej przedniej łapie, jednej stronie żeber i ogonie. Na ciele dyni także zaczęły się pokazywać efekty jego wieku, w postaci nielicznych srebrnych włosów na futrze.
Jeżeli chodzi o techniczne aspekty, nie było żadnej zasady zakazującej młodszym kotom dostępu do głównego legowiska. Jedynie bezsłowna zasada że nie powinni tu spać z resztą, tylko w swoim legowisku. A z tym że nora nie była wcale przepełnione, Sekwoi pewnie nikt by nie próbował wygnać, nawet gdyby spróbowała. Do póki młodsze koty nie budziły pół Nowego Świtu hałasując i rozumiały że są tu bardziej gościem, niż gospodarzem, Dynia przynajmniej nie widział problemu.
Gdy Sekwoja weszła do środka, mogła zauważyć że nie było tu zbyt wielu kotów, ale rzeczowo Dynia nie był sam. Na tą chwilę rozmawiał z Wieszczym. Czarny chudy kocur zdecydowanie zainteresował się kim właściwie były koty które wpuścił na swój teren. Czym właściwie był Nowy Świt. Oczywiście wytłumaczone zostało już mu czym ogółem była ich grupa i czemu musieli szukać nowego domu. Wieszczy za to nadal był ciekawy jaka historia zasadniczo stoi za tym wszystkim. Skoro więc kocur był już traktowany praktycznie jako pełno-prawny członek klanu, Dynia zdecydował się opowiedzieć mu nieco więcej o początkach Pożogi
W momencie gdy młoda kocica pojawiła się, Dynia prawie zakończył historię. - Gdy Rojst powrócił, powiadomił nas jedynie o śmierci Kazo oraz że Klan Rzeki wypowiedział nam wojnę. Potem uciekł jakby nigdy... – Dynia urwał, widząc kremową kocicę. Leżał na ziemi, obok siedzącego niedaleko ex-gospodarza terenów. - Witaj Sekwojo. Szukałaś mnie? Czy coś się stało? – Zapytał, mając nadzieję że nie pojawił się jakiś nowy problem, bo mieli już ich wystarczająco. Być może młoda kocica chciała jedynie porozmawiać. A przynajmniej taką miał nadzieję. Chociaż gdyby chodziło o jakieś sprawy dotyczące grupy, pewnie raczej poszłaby do Tundry lub Fairy'iego. Ale może oboje byli akurat nieobecni, czy coś...
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
Statystyki - lvl: 4 | S: 18 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 90/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
mała | chuda | kremowa | długie, kręcone futro | pomarańczowo-złote oczy | ciemne pręgi na pysku, łapach i ogonie
Bezsłowne zasady były jak nie zasady, więc jaka byłaby frajda z łamania ich i udowadnianie wszystkim że są głupie? Pewnie jednak mimo że była to jedynie umowna zasada, wcześniej czy później, ktoś znajdzie kremową kotkę śpiącą, nie tam gdzie powinna. Spanie w jednym legowisku z kotami które dopiero co dołączyły do Nowego Świtu i nie wiadomo czy w ogóle można im ufać było niebezpieczne i po prostu głupie. Gdy tylko dołączy jakiś nowy nowicjusz, to kremowa, razem z siostrą oczywiście zmywa się z Różanych Krzewów i przeprowadza się do Jarzębinowej Nory albo Ukrytej Pieczary, bo tam i tak jest tylko cool ciocia-nieciocia Ła3k, która na pewno nie będzie miała nic przeciwko.
Jak można było się spodziewać o tej porze to miejsce było prawie puste, bo większość kotów zamiast się lenić wolała pójść na polowanie czy coś. Jedynymi kotami, które tutaj widziała był dziadek Dynia, który był stary i to chyba jasne że nawet gdyby chciał to by nie mógł robić tyle samo co młode, pełne sił koty, a drugim kotem był ten dziwny staruch Wieszcz. Uch, nie lubiła go. Nie rozumiała po co im ktoś, kto za ładne parę księżycy kopnie w kalendarz i zero z niego pożytku. Nie mogliby mu po prostu pozwolić żyć gdzieś niedaleko, ale nie przyłączać do od razu do Nowego Świtu? Nie rozumiała tego, a na jego widok lekko się skrzywiła.
- Dzień Dobry Dynio, Wieszczu - przywitała się grzecznie, nawet z tym przybłędą, dziadku doceń to. - Tak szukałam cię, nie nic nie dzieje, nie musisz się o to martwić. Po prostu przyszłam z tobą porozmawiać. Zastanawiało mnie czym ty tak właściwie się zajmujesz w Nowym Świcie - zapytała wprost, nie widząc w tym żądnego problemu, po czym przysiadła się do dwójki kocurów.
[Obrazek: rJetpYt.png] x
x
x
x
x
x
x
x

Tsunami?
Ulepimy dziś bałwana?
No chodź zrobimy to.
Tak dawno nie widziałam cię,
Nie chowaj się, uciekłaś gdzieś, czy co?

x
x
x
x
x
x
x


Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 80/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Rudy pręgowany kocur o sporej masie, barczystej budowie i zarysowanych pod futrem mięśniach. Futro ma kolor płomienno-pomarańczowy, o klasycznym pręgowaniu i widać częściowo po jego stanie trudności jakie go spotkały w życiu. W okolicach pyska, piersi, łap i końcówki ogona pojawiają się jaśniejsze odcienie, przechodzące nawet w biel. Oczy kocura są koloru zieleni. Ciało Dyni pokryte jest licznymi bliznami z walk. Najbardziej widoczne znajdują się na lewym policzku, urwanym kawałku prawego ucha, lewej przedniej łapie, jednej stronie żeber i ogonie. Na ciele dyni także zaczęły się pokazywać efekty jego wieku, w postaci nielicznych srebrnych włosów na futrze.
----NOWA SESJA---

Życie w Nowym Świcie stało się bardzo spokojne po przeskoczeniu paru problemów po tym jak odnaleźli nowy dom. Koty z klanów zostawiły ich w spokoju, tak długi jak nie pchali się zbyt często na ich granice. W Nowym Świcie pojawiła się także nowa gromadka kociąt, która teraz wesoło już biegała po obozie. Wszystko wskazywało na dobrą przyszłość dla grupy żyjących tu kotów. Dynia zaś mógł powiedzieć że znalazł w końcu to czego szukał przez całe życie. Miejsce które naprawdę mógł nazwać domem.
Dynia był starszym kocurem i nie był już aż tak zaangażowany w życie klanu. Spędzał wiele czasu śpiąc w Jarzębinowej Norze lub wylegując się w słońcu, podczas cieplejszych dni. Nie wychodził już także zbyt często z obozu, jako że mógłby już stać się łatwym celem dla drapieżnika. Ciało już niestety nie te co wiele księżycy temu. Nieco zmalał i schudł, chociaż mimo tego nadal był całkiem duży.
Cień przechodzący przez ściany nory zwrócił uwagę Dyni. Odwrócił głowę, widząc kremową kocicę, która w zasadzie była jego adpotowaną wnuczką. Myśląc o tym...dawno nie widział Pokrzywy? Co ostatnio robiła...ach...no tak. Nadal tęsknił za Pokrzywą, ale rozumiał z czego wynikał jej wybór. Momentami jednak Dynia zdawał się zapominać że kocica opuściła stado.
- Sekwoja! Dobrze cię widzieć! – kocur powiedział z uśmiechem, wstając na łapy. Odczuł od niej zapach świadczący że nie dawno musiała być kociarni. Może przed chwilą? Może jakiś czas temu? Jego węch nie był już taki ostry, ale wyczuwał nadal takie rzeczy. - Odwiedzałaś maluchy dzisiaj? – W klanie aktualnie był tylko jeden miot kociąt, więc nie trudno było zgadnąć o których mówił. Szczerze...Dynia nie mógł do końca zapamiętać ich imion, co rusz je myląc.
- Hehe...trochę mi przypominają mi mnie i moje rodzeństwo, przed tym jak uciekliśmy z Klanu Cienia... – Starszy kocur usiadł, pogrążając się w własnych wspomnieniach.
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
Statystyki - lvl: 4 | S: 18 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 90/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
mała | chuda | kremowa | długie, kręcone futro | pomarańczowo-złote oczy | ciemne pręgi na pysku, łapach i ogonie
Sekwoja rzeczywiście była chwile wcześniej w kociarni. Jak co dzień odwiedzała swoich małych siostrzeńców. Uwielbiała patrzeć na te małe ruchliwe kuleczki futerka. Jak się rozkosznie bawią, jak próbują układać sensowne zdania. Lubiła z nimi gadać, chociaż nie zawsze rozumiała o czym dokładnie mówią, lubiła też się z nimi bawić, o ile nie musiała się do tego moczyć. Cieszyła się że są i że są bezpieczni. Z każdym dniem byli coraz więksi i przypominali jej o upływie czasu. Czasu którego nie zostało dziadziowi Dyni już zbyt wiele. Kiedy go ostatnio odwiedzała w Jarzębinowej Norze? Nie wiedziała dokładnie kiedy, ale już dość dawno temu. Sporo ostatnio się wydarzyło, narodziny kociąt Tsunami, zaginięcie Pokrzywy, Tundra i jej ciąża. To wszystko zwaliło jej się na głowę i zabrakło jej czasu w ciągu dnia na dziadka, ale już nigdy więcej. Nie zamierzała ignorować swojej własnej rodziny, to były jedyne koty które naprawdę szanowała.
Chwile jeszcze posiedziała w Ukrytej Pieczarze i dokończyła swoja rozmowę z Alaską, a potem poszła do legowiska dorosłych, pełnoprawnych członków Nowego Świtu. Miała nadzieje że tam będzie, bo przecież nie ruszał zbytnio swojej starszej dupki z obozu. Stawy już nie te co kiedyś i był łatwym celem dla drapieżników i obcych. Sekwoja to rozumiała i nie sądziła przez to że dziadzio jest słaby. Na pewno był potężny, za czasów swojej świetności.
- Cześć dziadku, ciebie też miło widzieć! Wole twój siwiejący pysk, niż większości irytujących dupków z czterech klanów - przywitała się, podnosząc lekko głos by Dynia na pewno ją usłyszał. - Tak, wiesz jak te maluchy szybko rosną? Szczególnie Rosomak. Młoda zapowiada się na wysoką -
Sekwoja naprawdę miała nadzieje że Dynia będzie miał jeszcze okazje zobaczyć swoje prawnuki w pełni ich wielkości, ale zdawała sobie sprawę że kocur może do tej chwili nie dożyć.
- O! Opowiedz mi coś o swoim rodzeństwie. Też były z nich takie ruchliwe skurczybyki, jak dzieciaki Tsunami?
[Obrazek: rJetpYt.png] x
x
x
x
x
x
x
x

Tsunami?
Ulepimy dziś bałwana?
No chodź zrobimy to.
Tak dawno nie widziałam cię,
Nie chowaj się, uciekłaś gdzieś, czy co?

x
x
x
x
x
x
x


Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 80/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Rudy pręgowany kocur o sporej masie, barczystej budowie i zarysowanych pod futrem mięśniach. Futro ma kolor płomienno-pomarańczowy, o klasycznym pręgowaniu i widać częściowo po jego stanie trudności jakie go spotkały w życiu. W okolicach pyska, piersi, łap i końcówki ogona pojawiają się jaśniejsze odcienie, przechodzące nawet w biel. Oczy kocura są koloru zieleni. Ciało Dyni pokryte jest licznymi bliznami z walk. Najbardziej widoczne znajdują się na lewym policzku, urwanym kawałku prawego ucha, lewej przedniej łapie, jednej stronie żeber i ogonie. Na ciele dyni także zaczęły się pokazywać efekty jego wieku, w postaci nielicznych srebrnych włosów na futrze.
Dynia uśmiechnął się słysząc dość...dziwny komplement. Co prawda sam nie uważał klanowych kotów za gorszych o nich, ale nadal było miło słyszeć coś takiego. Szczerze, Dynia lubił gdy ktoś go odwiedzał. Niezależnie czy byli to Tundra i Fairy, jego rodzina, czy najmłodsze pokolenie.
Sekwoja zaczęła mówić o kociętach. Starszy kocur lekko przymrużył oczy, próbując sobie przypomnieć które z kociąt nazywało się Rosomak. W większości czarna szylkretka? Czy może mniejszy biało-bury samczyk? Oboje mieli imiona od dziwnych zwierząt drapieżnych. Jednak gdy wspomniała o wielkości, Dynia szybko zajarzył że chodzi o większą kotkę.
- Bardzo prawdopodobne. Często duże kocięta wyrastają na duże koty. Chociaż nie jest to zasada. Rosomak jest chyba największa z miotu, prawda? – Niektóre z kociąt były bardziej zainteresowane wizytami u starca niż inne. Zrozumiałe więc że nie każde widział tak regularnie. Był otwarty by spędzać z nimi czas, ale nie chciał ich do tego zmuszać jeżeli uważały go za nudnego dziada. Zawsze ktoś inny będzie chętny. Dynia z chęcią zobaczyłby je w przyszłości jako dorosłe koty. Nie wiedział czy dane mu to będzie. Sam nie był do końca pewny ile ma księżyców. Podejrzewał miej-więcej liczbę w dziesiątkach, ale stracił dokładną rachubę około osiemdziesięciu. Nie miało to chyba jednak większego znaczenia w tym momencie. Wiedział że był stary, ale miał po prostu zamiar cieszyć się życiem póki mógł.

Kocur zamyślił się przez chwilę, chociaż tak naprawdę był podekscytowany że ktoś zapytał o jego przeszłość. Lubił opowiadać...chociaż może dlatego że nie wiele mógł już dobrze robić. Nie pełnił nawet już znacznej roli w radzie, oprócz może lekkich porad. Sam w tym momencie szukał już najlepszego kota by go zastąpił w tej pozycji. Ostatnia poważna decyzja jaką chciał podjąć i chciał to jak najlepiej przemyśleć. Chociaż był już prawie pewien wyboru. Zaś historie to dla niego rozrywka i sposób na zabicie czasu.
- Ruchliwe to chyba dość mało powiedziane. Widzisz Sekwojo...część mojego rodzeństwa w Klanie Cienia miała niezwykły talent do pakowania się w kłopoty. Zwłaszcza dwójka, Czosnek i Sporysz. Sam byłem raczej dobrym kociakiem, co zazwyczaj słuchał się matki i starszych kotów...ale pod tym względem byłem raczej wyjątkiem. – Nie zmieniało to jednak faktu że Dynia także ciągle plątał się w kłopoty. Tylko raczej był w nie wciągany razem z resztą. - Nie wiem nawet do końca ile robili, ale z pewnością nie słuchali się starszych. Słyszałem coś że kiedyś podrzucili zgniłą mysz przywódcy do legowiska. No i nie przestrzegali żadnych zasad. Przyznam że jak jeszcze byłem kociakiem, trochę chciałem być taki jak oni. Nie bać się niczego i biegać z nimi na różne przygody. – Dynia lekko się zaśmiał, zawijając ogon wokół łap. - Głupie przekonanie. Ale byłem jedynie kociakiem. Czasami wciągali mnie w różne kłopoty. – Robienie psikusów i łamanie wszelkich zasad i norm nie było czymś godnym pochwały. Chociaż już wtedy było przejawem specyficznej natury kociąt Iwana. Nie miał co prawda pojęcia co ostatecznie stało się ze Sporyszem, jak i dużą częścią jego rodzeństwa. Jednak tyle co słyszał o Czosnek, ustawiła się całkiem nieźle w życiu.
- Skończyło się to tak że uciekliśmy z obozu razem z obozu, zanim zostaliśmy terminatorami. Spotkaliśmy wtedy dwójkę kotów, które zabrały nas na tereny dwunogów. Ale to trochę dłuższa historia. Nie chcę zajmować ci zbyt wiele czasu jeżeli jesteś zajęta. – Dynia dodał po chwili, przekręcając głowę. Po prawdzie, miał nadzieję że Sekwoja zapyta, ale nie chciał odciągać jej od ważniejszych rzeczy, jeżeli nie miała czasu tu siedzieć.
[Obrazek: Dynia_na_skale.png]
Statystyki - lvl: 4 | S: 18 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 90/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
mała | chuda | kremowa | długie, kręcone futro | pomarańczowo-złote oczy | ciemne pręgi na pysku, łapach i ogonie
Widząc lekkie zamyślenie Sekwoja zaczęła się zastanawiać, które z kociąt tym razem pomylił. Rosomak i Jenota? Mieli tak podobne, a jednocześnie tak odmienne imiona, ale dziadek Dynia mógł się i tym razem pomylić. Rosomak i Ambient? Były tak właściwie dwoma jedyny kotkami w miocie, więc Dynia po raz kolejny mógł się pomylić. Na szczęście wspomnienie o rozmiarze młodej trochę mu w tej starej łepetynie rozjaśniło.
- Taa, większość kociąt to mikrusy takie jak ja. Chociaż możliwe że po prostu wyglądają na takie małe przy Rosomak. Wiesz nie mam zbytnio porównania, ale mogę się z tobą założyć o mysz, że przynajmniej trójka z nich mnie przerośnie - powiedziała z lekkim rozbawieniem. Oj zjadło by się taką podwójną porcje żarełka, ale niestety zimna pora roku dawała Nowemu Świtowy w kość. Można by się było spodziewać że zwierzyna będzie łatwiejsza do złapania, skoro większość była osłabiona, bo ups roślinki nie za dobrze się trzymały na mrozie, ale jednak nie. Myszy, królików, czy innych zwierząt było jakby mniej, a Nowy Świt jakoś se musiał radzić. Jakoś
- To najwyraźniej jestem bardziej podobna do twojego rodzeństwa niż ciebie dziadku. Niektóre zasady są po prostu na tyle durne że aż trzeba je łamać, a starsze koty nie zawsze mają racje. Jak mi powiedziała kiedyś pewna mądra kotka "wiek nie zawsze idzie w parze z wiedzą". Ale no trzymanie się zasad też nie zawsze jest złe. Ale tylko w tedy gdy mają one sens - odpowiedziała nie z kpiną, a z tym nietypowym dla siebie ciepłem, które umiała okazać kotom sobie najbliższym.
- Termi, Termin-natro, Terminantro, co to i czemu ma tak długą nazwę? O co to za dwa koty były hę? Spotkałeś ich wcześniej albo później? Dawaj opowiadał, gdyby mi się gdzieś śpieszyło, to bym ci nawet głowy nie zawracała. Jestem tu dla ciebie - powiedziała ciepło do staruszka i usiadła tuż przed nim.
[Obrazek: rJetpYt.png] x
x
x
x
x
x
x
x

Tsunami?
Ulepimy dziś bałwana?
No chodź zrobimy to.
Tak dawno nie widziałam cię,
Nie chowaj się, uciekłaś gdzieś, czy co?

x
x
x
x
x
x
x


Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 80/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości