Data wysłania: 06.07.2021, 11:49
  Wygląd: Rudy pręgowany kocur o sporej masie, barczystej budowie i zarysowanych pod futrem mięśniach. Futro ma kolor płomienno-pomarańczowy, o klasycznym pręgowaniu i widać częściowo po jego stanie trudności jakie go spotkały w życiu. W okolicach pyska, piersi, łap i końcówki ogona pojawiają się jaśniejsze odcienie, przechodzące nawet w biel. Oczy kocura są koloru zieleni. Ciało Dyni pokryte jest licznymi bliznami z walk. Najbardziej widoczne znajdują się na lewym policzku, urwanym kawałku prawego ucha, lewej przedniej łapie, jednej stronie żeber i ogonie. Na ciele dyni także zaczęły się pokazywać efekty jego wieku, w postaci nielicznych srebrnych włosów na futrze.
  Karta Postaci: http://www.artemida.webd.pl/warriorcats/viewtopic.php?t=5085
  Trwałe urazy: Blizny: Lewy policzek :: Naderwane lewe ucho :: Lewa Łapa :: Lewy bok :: Ogon
Idąc w głąb środkowego korytarza, natrafi się na dość dużą, zdolną pomieścić pięć dorosłych kotów jaskinię, bez żadnego ścisku. Swoją nazwę zawdzięcza śladom wielu pazurów, ostrzonych tutaj przez pokolenia poprzednich właścicieli. Szarpane wgłębiania ukazują wiele emocji - jedne są wyryte głęboko i szybko, jakby ktoś wydrapywał je pod wpływem impulsu negatywnych odczuć, inne łagodne, zarysowane w nieokreślonych kształtach lub wzorach. Bardziej znudzonym i kreatywny członkom Nowego Świtu zdarza się dorzucić pazurzaste ślady od siebie, dopełniając wieloletni obraz pracy setek kocich łap.
[Obrazek: 75cFsUN.png]
Statystyki - lvl: 4 | S: 18 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 90/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:

Data wysłania: 17.08.2021, 12:10
  Wygląd: Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-5521.html
  Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło
Kos... Odnajdywała się w Nowym Świcie o wiele lepiej niż by przewidywała. Może i nie mieli tu setek rang, wielkich Kodeksów i zagrożenia wojny od innych Klanów, ale w tym skalisto-ziemnym obozie było coś, co zawsze potrafiło przyprawić ją o uśmiech, nawet jeśli jej umysł był gorączkowo rozbiegany w najróżniejszych kierunkach. Nie przestawała myśleć o Pladze, o tym małym kocurku, który zaginął z jej winy. Nie zapominała również o Rochu, który niestety wciąż nie zjawił się nigdy na graniach, pośród zielonych traw ich nowego terenu. Ni widu, ni słychu bengala. Zniknęła również Voodoo ze swoim przyjacielem, którego nie miała nawet okazję bliżej poznać, ba, nim zamieniła z nim nawet słowa. Zniknęli, stanowiąc potencjalne zagrożenie. Ufała jednak kotce, gdyż ta choć trochę wydawała się rozsądna. Ufała jej, że lada chwila cały Nowy Świt nie stanie w ogniu nienawiści i nie zostanie splamiony kocią krwią, żądającą zemsty. Dziś jednak był ten dzień, kiedy wszystko szło jakoś. Jakoś szedł jej trening Gronostaja, jakoś ogarnęła obowiązki, jakoś przemilczała ból łap, z którym wiedziała, że musi udać się do medyka, jednak nie chciała mu zawracać głowy, jakoś tak wszystko minęło i nim zdołała się zorientować, nastała noc, zmuszająca ją poniekąd do pójścia spać. Wkroczyła więc do Jarzębinowej Nory, po chwili zwijając się w głębek i zasypiając.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 30/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100

Data wysłania: 21.08.2021, 09:25
  Wygląd: Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło. >>Rany i blizny
  Karta Postaci: http://www.artemida.webd.pl/warriorcats/viewtopic.php?t=6181
  Trwałe urazy:
Szylkretce jednak nie dane było spać długo. Wręcz przeciwnie, dosyć szybko ponownie mogła otworzyć oczy. Co więcej nie była już w Jarzębinowej Norce, a na samym środku Zapadliska. Ponownie znalazła się w obozie Klanu Cienia. Co jednak było najważniejsze, obóz wydawał się pusty... Bo taki właściwie był. Zapach Klanu Cienia gdzieś zniknął.
Niebo, ledwo widoczne przez gałęzie, pokryte był jasnymi punkcikami. Jeśli jednak córka Jesionowej Kory zdecydowała się na nie tylko otworzenie ślepi, ale również rozejrzenie się dookoła, na Zacienionych Skałkach mogła zobaczyć sylwetkę, której nie widziała od parunastu obiegu pór.
Jesionowa Kora spoglądała na nią łagodnie swoimi zielonożółtymi ślepiami. Jej bure, ale szylkretowe futro wydawało się wręcz skrzyć od maleńkich gwiazdek. Na jej mordce gościł delikatny uśmiech, kiedy spoglądała na swoją, dorosłą już, córkę. Nawet jeśli nie zgadzała się z jej niektórymi decyzjami, bolały ją jej bóle, przez które musiała cierpieć, nadal kochała ją tak samo. Matczyna miłość była silniejsza, niż jakiekolwiek negatywne emocje. Cieszyła się, że jej córka przeżyła więcej życia niż ona. Fala miała już ponad sześćdziesiąt księżyców, kiedy ona sama zmarła blisko czterdziestki. Spodziewała się, że gdyby żyła, ich życie wyglądałoby zupełnie inaczej.
- Dawno się nie widziałyśmy, Falo - miauknęła wreszcie w jej stronę, chcąc jej uświadomić tym samym, że to nie był zwykły sen. Delikatnie zamachała ogonem, robiąc jej miejsce również miejsce obok siebie na Zacienionych Skałkach i zapraszając skinięciem łba do zajęcia go.
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 210/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:

Data wysłania: 24.08.2021, 10:41
  Wygląd: Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-5521.html
  Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło
Nim choćby jej niekierowane przez nikogo sny zdołały się stworzyć, zjawił się charakterystyczny zapach, zjawiły się skały, nory i korzenie. Zjawił się obóz Klanu Cienia, opuszczony i zapomniany, ostatnio widziany przez szylkretkę podczas pamiętnego pogrzebu dziadka. Nie było w nim jednak rumoru, tego charakterystycznego chaosu, który zawsze mu towarzyszył. Był pusty. Obóz, słynący z głośnych pisków i rozmów był całkowicie pusty. Prawie.
Czy to sen? Może Koszmar? Serce delikatnie przyspieszyło swój stały rytm, kiedy oglądała dobrze znane jej widoki. I w końcu, wodząc z nieokreślonym wyrazem pyska po obozie, wzrok padł na Zacienione Skałki. A wraz z nimi...
- MAMA! - rozdarła się na całe gardło, gnając bez opamiętania do znanego futra. - MAMA! - wrzasnęła entuzjastycznie, mknąc z rozmytym przez łzy wzorkiem. Ona płakała. Płakała że szczęścia. Ogon jej medal radośnie na boki, serce kołatało jej jak szalone ze szczęścia, a wszystkie smutki, włącznie z bolącymi łapami odeszły w zapomnienie.
- Mama! - krzyknęła raz jeszcze, wpadając na kotkę, przytulając ją z całych sił. Tęskniła za nią mocno. Tylko czemu się zjawiła? Czemu teraz, dokładnie w tym momencie? Czyżby chciała ją skarcić za Nowy Świt? A może pogratulować, że uciekła od klanowej tyranii? Może przeprosić, za to że zostawiła ją na pastwę losu w zbyt młodym wieku? Lub też przyszła poinformować, że Alga gania obok niej, cały wesoły i uśmiechnięty?
- Tęskniłam... - wymruczała w jej futro, mocząc je łzami. - Co z Algą? Jest tam? - spytała cicho, nie wiedząc, czy powinna się odzywać, czy dać matce mówić.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 30/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100

Data wysłania: 14.09.2021, 17:18
  Wygląd: Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło. >>Rany i blizny
  Karta Postaci: http://www.artemida.webd.pl/warriorcats/viewtopic.php?t=6181
  Trwałe urazy:
Jesion nie kryła szczęścia i wesołych iskierek, skaczących w jej oczach. Naprawdę cieszyła się, widząc swoją córkę, która w tym momencie gnała w jej stronę, a następnie wpadła prosto na nią, niemalże zrzucając ją z Zacienionych Skałek. Sama objęła szylkretkę swoimi łapami, a następnie przejechała swoim językiem kilka razy między jej uszami. Dalej pamiętała czasy, kiedy jeszcze jako mała kulka po prostu leżała pod jej brzuchem, ssąc z zapałem mleko. Teraz była już jednak dorosłą kocicą, potraktowaną przez życie za okrutnie. Liczyła jednak, że znalazła wreszcie szczęście i odpoczynek w Nowym Świcie. Oczywiście, było jej przykro, że nie był to jej rodzinny klan, ale nadal najbardziej zależało jej na szczęściu swojego jedynego, żyjącego dziecka.
- Oh ja też, kochanie, ja też tęskniłam. Prawie każdej nocy i dnia sprawdzałam jak się miewasz - miauknęła, cicho wzdychając. Jeszcze raz przejechała językiem po jej policzku, mrucząc przy tym ledwo słyszalnie, delikatnie. Wzięła nieco głębszy wdech, kiedy Fala zapytała o swojego brata. To była... przykra historia, którą chętnie by zmieniła, gdyby tylko była w stanie.
- Alga... On... tak. Chodzi po innym niebie, ale jest już w pewnym sensie ze mną i twoim ojcem - mruknęła, zamykając na chwilę oczy. Wiedziała, że to była jej porażka rodzicielska, że nie powinna się wtedy udawać z Wilkiem, czy też Piotrem, do miasta w ciąży. Miała nadzieję, że jej syn jej to wybaczył. Jesion jednak czuła szybką potrzebę odłączenia się od tego tematu, więc po prostu zeszła na nieco inny.
- Przepraszam, że wybrałam takie miejsce. Wiem, że należysz teraz do Nowego Świtu a z Klanem Cienia miałaś nieciekawe... incydenty, jednak dla mnie to nadal jest mój dom. Ja i Markiz często siedzieliśmy na Zacienionych Skałkach - dodała po chwili, przywołując na mordkę swój delikatny uśmiech - Jak się czujesz... tutaj? W tym miejscu? Tej... um... grupie?
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 10 | Sz: 11 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 210/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:

Data wysłania: 15.09.2021, 18:13
  Wygląd: Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-5521.html
  Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło
- Naprawdę? - spytała, odrobinę zmartwiona faktem iż mama mogła widzieć jej rozpaczliwą rozmowę z Ludwikiem, lub, co gorsza, reakcję na pogrzeb dziadka. Tego trochę się wstydziła, ale w pełni rozumiała swoje postępowanie. Jednak gdyby wiedziała, że przyjdzie jej później żyć w Nowym Świcie, wszystko wyglądałoby znacząco inaczej.
- Alga odszedł? - zadała pytanie retoryczne. Czyli jej brat zniknął, co było oczywiste. On już nie żył, pewnie nawet i w tym momencie, kiedy chciała znaleźć go na Osiedlu... Ale i tak będzie musiała się tam wybrać po zioła dla Lśniącej. - Ale wszystko z nim dobrze? - no tak, jeśli ten parszywy samotnik nie nauczył go nic o Gwiezdnych, nie wiedział gdzie teraz powinien być. Nie żałowała, że położyła patyk do głosowania. Przynajmniej wiedziała, że nie ma czego szukać.
- Nie, nie ma problemu - odparła natychmiastowo. - Ważne, że jesteś - wymruczała prosto w nią. - Tęskniłam... - znów zachowywała się jak małe kocię, potrzebujące jedynie ciepła i miłości. - Tata lubił tu przychodzić? - spytała zaciekawiona. - A to co mówiła tamta Gwiezdna było prawdą? To o tym... - nie wiedziała nawet jak powinna to dokończy, bo wciąż do tamtych słów nie była przekonana.
- W Nowym Świcie? Jest dobrze. Po raz pierwszy czuję, że to mój dom i wszystko się układa... Przez Olchę w Cieniu nie czułam się najlepiej, nawet jeśli jedno z jego dzieci było dla mnie miłe, to inne już nie aż tak. Ale tutaj... Wszyscy są równi. I ja, kot klanowy, i Rudzik, Tundra, Pokrzywa, koty z Osiedla... Wszyscy się tutaj równo traktujemy. Lubię ich, bo oni polubili mnie. To już nie jest Pożoga, gdzie nie było bezpiecznie, tylko taki faktyczny Klan, który kocha się wzajemnie... Ale jest też taki kot, Fairy, i on bardzo nie lubi kotów klanowych... Ale poza tym to jest serio genialnie - wymruczała prawieże na jednym wdechu. - Mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza, że jestem tutaj, nie w Cieniu? - dodała zlękniona.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 30/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości