Data wysłania: 06.07.2021, 15:45
  Wygląd: wielki, orientalny, krótkowłosy, liliowy, jednolity, bez bieli, pomarańczowooki; łagodna wiotkość stawów.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-8017.html
  Trwałe urazy: trzy blizny po psich ugryzieniach - z obu stron grzbietu za łopatkami, na lewej stopie i łydce.
To już nawet nie był poranek, kiedy Fairy stanął na Słonecznej Skale. Podróż wymęczyła ich wszystkich, dlatego każdy z członków Rady preferowałby, aby zebranie odbyło się najprędzej jutro. Wśród kotów Nowego Świtu zaniepokojone szepty jednak jedynie narastały. Stało się coś, czego nie spodziewał się nikt, nawet medyk, który nie krył się ze swoimi uprzedzeniami wobec "dowódcy" wyprawy zwiadowczej. Dostali noc na wypoczynek, dostali pierwszą połowę dnia. Nie można było dłużej czekać. Wołał resztę.

Przesunął spojrzeniem po pyskach zebranych. Niewielu ich było, tym mocniej bolała go strata Plagi. Nie był pewien, czy w takim składzie mieli realną szansę na odnalezienie go. Cóż, przynajmniej niebo było bezchmurne. Rozbawiła go ta obserwacja, ale w sposób wybitnie czarny.
- Witajcie! Powinniśmy być dumni ze swoich osiągnięć - udało nam się odnaleźć nowe, spokojne, urodzajne ziemie oraz sukcesywnie przyprowadzić nań wszystkich naszych bliskich. Dzięki wysiłkom Voodoo kocięta oraz starcy mogli spocząć na wygodnych legowiskach natychmiast po przybyciu, natomiast dzięki zaangażowaniu Pokrzywy lecznica mogła rozpocząć działalność już dzisiejszego ranka. - Skinął łbem do Tundry, kończąc wstęp; teraz nadeszła pora na ważniejsze sprawy.

- Wśród nas są dzisiaj dwie kotki, którym należy się wyróżnienie - za chwilę Tundra opowie wam o nich. Później zajmiemy się zasadami funkcjonowania Rady, mającej stanowić rzeczywistą rewolucję podług dawnego trybu dyktatury, oraz wyjaśnimy zmiany w systemie nowicjatu, który dotąd był zbyt alienujący i zniechęcający dla nowych członków Świtu. Następnie przedstawimy projekt reszty nowych praw, których dotąd jest jedenaście - mówił głośno, wyraźnie, ale z każdym zdaniem coraz wyraźniej było słychać jego gniew. Im mniej czasu mu zostawało do ogłoszenia haniebnej ucieczki Roche i do przerażającego zniknięcia Plagi, tym trudniej było mu utrzymać fason.

- Sprawa, która jest teraz najbardziej bulwersująca, zostanie omówiona na samym końcu, bo wymaga dyskusji ze strony wszystkich członków Nowego Świtu. Nie wiemy, kiedy dokładnie Roche zniknął z obozu i nie wiemy, gdzie zabrał Plagę. Odnalezienie ich będzie trudne i nie sądzę, żeby dodatkowe pół godziny omówienia spraw organizacyjnych szczególnie na tę trudność wpłynęło. Pomoże nam za to w działaniu składnym i skutecznym. - Zamilknął, patrząc pozostałych radnych.
Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 11 | Sz: 2 | Zm: 7 | HP: 50 | W: 60 | EXP: 55/150
Stat. Med. - lvl: 3 | MED.EXP: 84/300

Data wysłania: 06.07.2021, 16:16
  Wygląd: długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=463543#463543
  Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka)
Sądziła, że zdecydowanie bardziej będzie się cieszyć z osiedlenia się w obozie. Nie była w stanie nazwać tego miejsca domem, ale, cholera, miała nadzieję, że poczuje się jakkolwiek lepiej. O tyle dobrze, że... mogła znaleźć swoje własne miejsce w obozie, jeśli się postara. To nie były Gniazda pośród Turzycy w których koczowali kto wie jak długo. Tutaj było lepiej, ale to wciąż nie był dom. To wciąż nie było miejsce w którym Tsunami chciała zostać na stałe.

Nie odczuwała zmęczenia tak, jak starsze koty. Ostatnie dni były burzliwe, szczególnie patrząc na spotkanie z Baranią Łapą, i na fakt, że gdy wróciła, już się wynosili... i Roche nie było. Gnój uciekł. Odwalił robotę po macoszemu, podkulił ogon i zwiał, w dodatku zabierając ze sobą jednego z wypłoszy Zroszonego Listka.

Tsunami zjawiła się na zawołanie Fairy'ego od razu, przypominając sobie, że musi z nim porozmawiać o czymś, gdy to wszystko się odrobinę uspokoi. Ostatnie spotkanie z Baranią Łapą dało jej do myślenia.

Szylkretka strzeliła ogonem po piętach, gniewnie marszcząc brwi i grzbiet nosa na ostatnie słowa medyka, kompletnie ignorując wszystko, co mówił wcześniej. Nie było to dla niej istotne. Roche i gówniarz, którego zabrał? To już było. - Zwiał. Zwiał jak tchórz i. Porwał kociaka - zawołała głośniej, niż miała w zwyczaju, lustrując powoli zbierające się pod skałą koty, zerkając na Fairy'ego. - Ktoś powinien. Zacząć go szukać od razu. To głupi szczeniak, na pewno. Nie zwiał aż tak daleko. Ale zwiał z kocięciem - co w małym umyśle Tsunami oznaczało tylko kolejny pretekst, aby rzucić się za Roche w pogoń jak najszybciej.
[Obrazek: ZjPwQtr.png]
Statystyki - lvl: 2 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 20/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 24/100

Data wysłania: 06.07.2021, 16:37
  Wygląd: Krótkowłosa bura tygrysio pręgowana kotka z dużą ilością bieli i niebieskimi oczami, budowa europejska, dość szczupła, ok. 20cm w kłębie.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-8313.html
  Trwałe urazy:
Młoda koteczka osłabiona chorobą jeszcze nie zdążyła zwiedzić nowego obozu ani wymienić się z kimś teoriami spiskowymi na temat zniknięcia Plagi, gdy zwołano pierwsze Zebranie. Nie czekając na matkę oraz pozostałe kociaki z rodzeństwa poczłapała jak najbliżej półki, na której aktualnie zasiadła Rada. Oczywiście nie obeszło się bez lekkiego zakłócania przemówienia cichymi kichnięciami, jednakże nie przeszkodziło to Lawinie w uważnym nasłuchiwaniu. Z nowych rzeczy dowiedziała się, że srebrzysta centkowana kotka, która była na wyprawie, nazywa się Voodoo, a także że drugi jej członek - bury również centkowany - nosił imię Roche i to on prawdopodobnie był odpowiedzialny za porwanie jej brata. Właśnie, Plaga został porwany, a nie uciekł czy się zgubił, co w mniemaniu córki Zroszonego Listka było o wiele bardziej intrygującą a także oburzającą opcją. Przynajmniej nie świadczyło to o jakiejś wadzie charakteru jej brata, dzięki czemu Lawina odczuła delikatną ulgę.
Położyła po sobie uszy, aby uchronić się przed hałasem, jaki tworzyła Tsunami. Szylkretka jeszcze podczas podróży otrzymała od burego kociaka łatkę kapryśnej, a teraz dostała dodatkowo miano krzykacza. Rozejrzała się na boki, szukając wzrokiem Mary czy Gronostaja, którym to mogłaby od razu ponarzekać na głośną uczennicę nim opadnie jej oburzenie.
Statystyki - lvl: 1 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 5 | Zm: 2 | HP: 45 | W: 55 | EXP: 0/100
Stat. Med. - lvl: | MED.EXP:

Data wysłania: 06.07.2021, 17:13
  Wygląd: Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-8053.html
  Trwałe urazy:
Nie miała zamiaru tu być. Nie chciała się angażować bardziej, niż było to konieczne. Jej ojciec i brat mieli zapewnione nowe miejsce do życia, tereny obfite w zwierzynę i zioła, mieli granicę, oddzielającą ich od Klanów. Legowiska także były już przygotowane, nie była im teraz do niczego potrzebna. Prawie. Była ich ledwie garstka. Czy jeśli by odeszła, to na pewno wszystko byłoby w porządku? Poradziliby sobie? Najwyraźniej nie, skoro Tundra do niej przyszła, składając propozycję wytrenowania jednej z "ich" córek. Nie mogła odmówić, nie potrafiła.
Niechętnie zjawiła się na Ubitej Ziemi, gdy Fairy zaczął przemawiać do zebranych. Trzymała się jednak z tyłu, unikając kontaktu z innymi. Nie miała ochoty. Zresztą miała dość solidną wymówkę - nie ma pewności, że trzymające ją od pewnego czasu mdłości i bóle brzucha nie były tak naprawdę czymś zaraźliwym. Usiadła, lekko zgarbiona, przyciskając ciasno ogon do reszty ciała. Pomimo tego, że z nieba lał się skwar, czuła nieprzyjemny chłód. Na wzmiankę o Rochu prychnęła tylko cicho pod nosem. Nawet odchodząc, musiał przysporzyć im kłopotów.
[Obrazek: wzRH5sE.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 30/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 17/100

Data wysłania: 06.07.2021, 17:43
  Wygląd: Rudy pręgowany kocur o sporej masie, barczystej budowie i zarysowanych pod futrem mięśniach. Futro ma kolor płomienno-pomarańczowy, o klasycznym pręgowaniu i widać częściowo po jego stanie trudności jakie go spotkały w życiu. W okolicach pyska, piersi, łap i końcówki ogona pojawiają się jaśniejsze odcienie, przechodzące nawet w biel. Oczy kocura są koloru zieleni. Ciało Dyni pokryte jest licznymi bliznami z walk. Najbardziej widoczne znajdują się na lewym policzku, urwanym kawałku prawego ucha, lewej przedniej łapie, jednej stronie żeber i ogonie. Na ciele dyni także zaczęły się pokazywać efekty jego wieku, w postaci nielicznych srebrnych włosów na futrze.
  Karta Postaci: http://www.artemida.webd.pl/warriorcats/viewtopic.php?t=5085
  Trwałe urazy: Blizny: Lewy policzek :: Naderwane lewe ucho :: Lewa Łapa :: Lewy bok :: Ogon
Podróż nie najlepiej odbiła się na najstarszym z członków Nowego Świtu. Nie był w najlepszym wieku by podróżować i narażać się na taki stres. Dynia zdecydowanie najbardziej potrzebował tego odpoczynku ze wszystkich członków rady. Jednak zakończenie wyprawy było sukcesem. Wszyscy doszli na nowe bezpieczne miejsce, w jednym kawałku. Wszyscy byli żywi i nikt nie odniósł poważniejszych ran. Koty z Klanów spóźniły się, pozwalając im na ucieczkę.
Gdy dotarli na miejsce, musiał przyznać...poszczęściło im się. Nowy obóz był może nie zbyt duży, ale miał sporo naturalnego uroku. Kocur który stąd pochodził, zwany Wieszczym, okazał się bardzo gościnny, gdy mógł się przyjrzeć całości ich grupy. Z tego co słyszał, był tu sam i miał głębszą nadzieję na towarzystwo w późnym okresie swojego życia. Przyszło mu przywitać grupę składającą się z bardzo różnego przekroju kotów, względem wieku, zarówno jak charakteru.
Dynia próbował wykorzystywać czas by odpocząć. Jego mięśnie i stawy szybko stały się obolałe po podróży. Mimo tego odczuwał przypływ nadziei, że pomimo wszystkiego...nadal byli razem. Grupa stawała się silniejsza...i mieli coraz większe szanse przetrwać, niezależnie od woli reszty klanów. Z tą myślą i względnym poczuciem bezpieczeństwa, mógł spokojnie zasnąć. Czego z resztą naprawdę potrzebował, jako że spał i jadł naprawdę niewiele od czasu gdy Rojst opuścił ich.

Kolejny dzień przyniósł jednak kolejne niespodzianki. Doszły do niego wieści że Roche nagle wyparował z obozu w środku nocy. Szczerze mówiąc Dynia był zaskoczony...i trochę zawiedziony. Nie wiedział jakie były jego powody, jednak był to wybór należący do kocura.
Wtedy jednak doszła kolejna, bardziej niepokojące wieść. Jedno z kociąt Zroszonego Listka zniknęło. Dodatkowo, trop wydawał się mieszać z wonią Roche. Słysząc to pierwszy raz, Dynia zacisnął zęby, poddenerwowany. Poniekąd chciał szukać usprawiedliwienia dla tego faktu, myśląc że może było to jakieś nieporozumienie. Ale, szczerze mówiąc, po doświadczeniu zdrady ze strony Rojsta, sam już nie wiedział co myśleć lub komu ufać. Pomylił się już raz. Mógł się pomylić co i do Roche. Nie zmieniało to jednakże faktu że jedno z kociąt mogło znajdować się w niebezpieczeństwie, więc trzeba było niezwłocznie coś z tym zrobić, o ile jeszcze nie było zbyt późno.

Gdy Fairy jako pierwszy dotarł do nowo ustalonego miejsca zebrań, Dynia raczej trzymał się u boku Tundry. Czuł się nieco lepiej, ale nadal nie odzyskał do końca sił. Był jednak członkiem rady i musiał robić chociażby za jakieś oparcie dla Nowego Świtu. Fairy zdawał się przejąć sytuację. Dynia przyjął pewny siebie uśmiech na pysku, obserwując klan. Chociaż nadal było widać delikatny cień zmartwienia. Faktycznie...od razu mieli miejsce do spania i trochę ziół na początek. Pewnie to i dobrze, dodatkową rzeczą jaką zauważył Dynia podczas podróży było dziwne zachowanie Pokrzywy. Dynia był jej ojcem, znał ją od kociaka i mógł wyczuć że coś jest nie tak. Kocica jednak była zdeterminowana by po prostu dostać się do nowego obozu i zamknąć temat, gdy tylko próbował cokolwiek powiedzieć.
We wszystkim prawie zapomniał o fakcie że Tsunami i Sekwoja były gotowe na to by zostać uczennicami. Było wiele spraw do ogarnięcia. A także fakt że nadal widział je jako dwie kluski wyłowione dopiero co z wody...nie pomagał. Niestety tak już było z kotami podeszłym wieku.
Zebranie się oficjalnie zaczęło. Starszy kocur dał miejsce Tundrze, by mogła rozpocząć uroczyste mianowanie. Były także zmiany do przedstawienia. Dynia znacznie popierał pomysł żeby grupa przestała izolować nowicjuszy. Wtem jednakże Tsunami zechciała coś powiedzieć na temat obecnej sytuacji. I szczerze wcale nie był zaskoczony. Wszyscy byli trochę zbulwersowani zaginięciem dwóch kotów na raz. Zwłaszcza kocięcia, które nie przeżyje samo na otwartym terenie.
- Prosiłbym o nie podnoszenie głosu, ponieważ straszysz młodszych towarzyszy. – Kocur powiedział głośno i wyraźnie. Nie chciał by sytuacja przerodziła się nagle w przekrzykiwanie się. I tak im to w niczym nie pomoże. - Jednak prawdą jest że Roche zniknął w środku nocy, bez powiadamiania kogokolwiek z nas. Będziemy robić wszystko żeby odnaleźć Plagę...i wyciągnąć konsekwencje wobec Roche, jeżeli świadomie naraził kociaka na niebezpieczeństwo. – Nie chciał na razie sugerować że Roche bezpośrednio porwał Plagę z czystą intencją zrobienia kociakowi krzywdy. Nie sądził nadal by Roche był TYM typem kota. Jednak Fairy miał rację w kwestii że musieli przemyśleć co dokładnie zrobią z tym faktem. Nie mogli pozwolić sobie na nierozważne działanie, w momencie gdy dopiero co uciekli przed zagrożeniem ze strony klanów.
[Obrazek: 75cFsUN.png]
Statystyki - lvl: 4 | S: 18 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 90/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:

Data wysłania: 06.07.2021, 18:25
  Wygląd: mała | chuda | kremowa | długie, kręcone futro | pomarańczowo-złote oczy | ciemne pręgi na pysku, łapach i ogonie
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-8310.html
  Trwałe urazy:
Sekwoi bardzo spodobał się nowy dom. Z dala od tępych dwunożnych i jeszcze głupszego Klanu Rzeki. Tym razem na pewno się nie przyczepią do nich o to że są za blisko ich terenów, czy z jakiegokolwiek innego powodu postanowili uprzykrzyć im życie. Z tego co mówiła Zroszony Listek te koty takie po prostu są i tyle. Nie potrzebują powodu by coś robić. Nawet jeżeli nie przepadała za tym starym próchnem, to w tym jednym mogła się z nią zgodzić. Dalej nie rozumiała czemu odeszli bez walki zupełnie jak tchórze. Ale teraz mieli o wiele lepszy obóz, więcej terenów i spokojniejsze granice. Nie było już o co walczyć.
Słyszała o uciecze kota o imieniu Roche i porwaniu któregoś z wypłoszy Zroszonego Listka. Średnio jej się chciało wierzyć że ten zdrajca rzeczywiście porwał dzieciaka. Bo niby po co? Miałby go zjeść czy co? Albo chciał mieć na ogonie pościg złożony z członków Nowego Świtu? Jakoś ciężko jej było w to uwierzyć. Nie mogła jednak zaprzeczyć temu że bachor gdzieś zniknął, ale przecież równie dobrze mógł z własnej woli za nim pójść. Nie rozumiała czemu wszyscy z góry założyli że to porwanie. Nadal jednak trzeba było znaleźć śmiecia i skopać mu dupsko za te ZDRADE. NA PEWNO był szpiegiem lub kimś w tym rodzaju i teraz NA PEWNO szedł do przeklętego Klanu Rzeki donieść im gdzie są i jak bardzo słaby jest teraz Nowy Świt. NA PEWNO tak było.
Sekwoja zjawiła się jako jedna z pierwszych i dosiadła się do Tsunami. Z znudzoną miną wysłuchała tego co ma do powiedzenia Fairy, dopóki nie padło imię tego lamusa. W tedy zdecydowanie się ożywiła i machnęła ogonem z irytacji. Uch, ta cała afera z tym koleś i wypłoszem nieźle ją wkurzała. Niby ich to obchodziło, a jednak nie robili nic by ich odnaleźć. Zupełnie jak w tedy gdy Klan Rzeki kazał im się wynosić, zamiast walczyć uciekli z podkulonym ogonem.
- Tsunami ma rację. Ciężko mi uwierzyć że ten cały Roche zupełnie bez powodu zabrał głupiego bachora, ale trzeba zacząć ich jak najszybciej szukać. Dzieciak sam sobie nie poradzi, a ten zdrajca na pewno mu nie pomoże - krzyknęła, zupełnie ignorując to co właśnie powiedział Dynia. Nie był ani Tundrą ani Pokrzywą by jej rozkazywać.
What my family would think if I ever
Fail at anything?
I'm a diamond – that means you'll never break
No matter what be the cost of the path I take
Whatever I have to do to win in the end
[Obrazek: wcdSNwi.png]

Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 25/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:

Data wysłania: 06.07.2021, 21:20
  Wygląd: Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10759
  Trwałe urazy:
Rudzik w tym wszystkim czuł się naprawdę zagubiony. Nie wiedział co robić. Czuł się naprawdę niepotrzebny, i nie był zadowolony z tego co osiągnął. Nie umiał się na niczym skupić i cały czas coś mu nie szło. Nie umiał polować więc dzięki niemu stos dostał tylko małą, mizerną zdobycz. Uprzątnąć obozu też nie umiał, a wszelkie próby spełzały na niczym. Zielonooki na zebranie znów się spóźnił. Klasyka. Ale to nie oznacza że kocur nie wiedział co się dzieje. Przysłuchiwał się całemu zebraniu z dalszego zakątku obozu. Po krzyku Sekwoi postanowił jednak odwiedzić zebranie. Nie chciał się nikomu pokazywać ale, chciał pokazać że jest zaangażowany. Musiał pokazać że się stara. Mimo że nic mu nie wychodziło, poprostu musiał. Kocur cicho przystanął gdzieś z boku. Nie chciał się pchać w stronę innych kotów ale, musiał wiedzieć co się dzieje. Rudzik spojrzał na Lawinę. Było mu szczerze przykro że Plaga został porwany. Nie rozumiał jednak dlaczego. I po co. Nie mieściło mu się w głowie że mógł porwać go Roche. Oczywiście, to że bengal odszedł nie było zbyt mądre ale, Rudzik jakoś nie potrafił przyswoić że to Roche porwał kociaka. Ten sam poczciwy Roche który chciał mu wszystko wytłumaczyć gdy jeszcze był Żurawiem. I ten sam który przewodził grupą szukają dla nich nowych terenów.
Statystyki - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 0/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:

Data wysłania: 06.07.2021, 21:50
  Wygląd: Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-5521.html
  Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło
Nie wiedziała, czy powinna się cieszyć czy płakać. Łapy dawały o sobie znać po podróży, jednak nawet w drodze powrotnej, a nawet podczas ostatecznego dojścia całego Nowego Świtu nie pisnęła choćby słówkiem. Były o wiele ważniejsze kwestie niż jej boląca łapa, czy sama ona, a to spotkanie było tego przykładem. Uciekł Roche, a wraz z nim Plaga. Nawet nie wiedziała kiedy, ale gdy tylko prawda wyszła na jaw... Przygasła. Bolała ją strata kolejnego kociaka, zważywszy że było ich malutko, ale ta Rocha rozerwała jej serce tak samo, jak ta dziadka. Wiedziała dlaczego uciekł. Wiedziała, czemu to wszystko miało miejsce, wiedziała, co popchnęło kocura do takiego kroku, może i nawet porwania kociaka. Ona. Tylko i wyłącznie ona. To Kos zagrodziła mu rozmowę z Wieszczym, to... Była tylko jej wina. Na to zebranie przywłóczyła się ze zwieszoną głową, wręcz sunąc łapami po ziemi. Nie miała siły, aby je podnieść. Nie chciała ich unosić chociażby na centymetr. Była winna i powinni ją wyrzucić z Nowego Świtu w tej chwili. Była winna ucieczki dowódcy wyprawy zwiadowczej, była winna ucieczki młodego kociaka. I jak ona spojrzy Zroszonemu Listkowi w oczy...?
Tsunami zaczęła coś tam krzyczeć, ale ona miała to gdzieś. Ktoś się do niej przyłączył, nawet Dynia. Zajęła miejsca z boku, zwieszając głowę, jednak nie aż tak bardzo. Miała tutaj młodszych członków, którzy potrzebowali motywacji. To właśnie dla nich odezwała się jej normalnym, nie-zmęczonym głosem.
- Tak, musimy pomóc Pladze - to było priorytetem. Koniecznym priorytetem, którego nie mogli sobie odpuścić choćby na chwilę. Chciała już iść, biec, zapomnieć o wspomnieniach, bólu i wszystkim. Nawet bolące po podróży łapy nie dawały o sobie znać przez tak zmieszaną dawkę emocji. Wmusiła u siebie ostatnie okruszki siły, prostując się gwałtownie, tak, że ta przygaszona Kos widniejąca przed chwilą wydawała się być tylko nikłym, zapomnianym obrazem w pamięci.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 20/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100

Data wysłania: 07.07.2021, 18:48
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
Jej łapy drżały.

Liczyła, że po dotarciu na nowe tereny poczuje ulgę.

Udało jej się nawet kilka razy uśmiechnąć na widok tego miejsca.

A wtedy poczuła uderzenie tak silne, że przestała na chwilę oddychać.

Nie była w stanie wciągnąć powietrza.

Pierwszy szok już minął, od momentu kiedy się dowiedziała, co właściwie zrobił jej uczeń, minęło kilka minut. Udało jej się nie zareagować w żaden gwałtowniejszy sposób i bardzo dobrze. Czuła, że jest obserwowana i prawdopodobnie słusznie tak czuła, w końcu od niedawna nie była wyłącznie Opoką Klanu Pożogi, ale i członkiem Rady Nowego Świtu. Patrzyli na nią. Nie było ich szczególnie dużo, tylko nieco ponad tuzin. A jednak czuła na sobie w tej chwili ponad połowę ich spojrzeń.
Nigdy nie była kotem, który szczególnie przejmował się tym, co sądzą o nim inni ale tego dnia miała wrażenie, że będzie wielokrotnie oceniana. To ona była mistrzem kocura, który zawiódł. To ona zaufała mu na tyle, że pozwoliła dowodzić wyprawą na nowe tereny. To była jej wina.

JRoche zniknął... zabrał Plagę… jak tchórz... to głupi szczeniak… zniknął w środku nocy, bez powiadamiania kogokolwiek z nas… zdrajca...

Słowa wypowiadane przez Nowoświtowców kołatały jej się po głowie, a ona sama czuła się wyłącznie zdradzona. I bezgranicznie zawiedziona. No i dlaczego musiał porwać jednego z kociaków Zroszonego Listka? Co mu strzeliło do łba? I Naprawdę wydawało jej się, że go znała. Był uparty, zbuntowany i czasem nie szczególnie taktowny ale… nigdy nie powiedziałaby, że ma zadatki na zdrajcę. Nigdy.
Postąpiła krok do przodu i odchrząknęła. Odczekała kilka uderzeń serca. Nie chciała krzyczeć. Zanim zaczęła mówić, wzięła jeszcze głęboki oddech. W złotych oczach spoglądających na Nowy Świt ból i gniew widniały tak wyraźnie, jak wyraźnie widoczny jest księżyc w pełni w bezchmurną noc. Nie czuła smutku. Czuła tylko gorycz spowodowaną zdradą i piekący ból zawodu.
- Był moim uczniem - zaczęła i ku jej uldze z każdym wypowiadanym słowem mówiła pewniej. Mocno zaakcentowała słowo “moim”. - I jestem gotowa wyruszyć jego śladem i wrócić z Plagą, jeżeli… nie jest jeszcze za późno. Wezmę ze sobą jednego chętnego. Chętnego, który skończył dwanaście księżyców i potrafi samodzielnie polować i walczyć - dodała z naciskiem, patrząc na dwie swoje narwane córki. Cienki, biczowaty ogon przeciął powietrze. Miała nadzieję, że na ten moment temat jej byłego ucznia mieli za sobą. Musieli skupić się na tym, by zacząć życie w tym miejscu.
- Zapewne nie wszyscy członkowie wyprawy o tym wiedzą, ale podczas pobytu w Gniazdach mianowałam Sekwoję i Tsunami uczniami. Treningiem Sekwoi zajmie się Pokrzywa, a Tsunami ja sama. - poinformowała Nowy Świt, czując że ta informacja powinna zostać ogłoszona publicznie. - Ponadto Kos dokończy szkolenie Fairy’ego. Trening Spinki dokończy Pierwiosnek - dodała, uznając, że doświadczona kotka będzie odpowiednia do nauczenia medyka walki i polowania, a dwójka młodych kotów w postaci Spinki i Pierwiosnka cóż... jej zdaniem powinna się lepiej poznać.

- Kodeks Klanu Pożogi przestał obowiązywać w chwili, w której Klan Pożogi przestał istnieć. Musimy powołać nowe zasady, które będą nam od dzisiaj przyświecały. To propozycja Fairy’ego brzmienia Kodeksu Nowego Świtu:
1. Władzę w Nowym Świcie stanowi demokratycznie wybierana Rada.
2.Każdy pełnoprawny członek Nowego Świtu przyrzeka stadu dozgonną wierność i ma on obowiązek przedkładać dobro stada ponad swoje własne.
3. Pomoc członkom Nowego Świtu jest priorytetem ponad pomocą kotom spoza stada.
4. Każdy członek Nowego Świtu jest równy, niezależnie od wrodzonych cech i pochodzenia.
5. Oddawanie czci Gwiezdnemu Klanowi jest sprzeczne z wartościami Nowego Świtu i czyniący to kot może zostać wykluczony ze stada.
6. Zakazane jest zdradzanie położenia obozu Nowego Świtu kotom nienależącym do stada.
7. Koty spoza Nowego Świtu nie powinny być traktowane jako wrogowie, lecz potencjalni sojusznicy.
8. Obowiązkiem członków Nowego Świtu jest pomoc kotom w potrzebie, niezależnie od ich pochodzenia.
9. Każdemu dorosłemu, godnemu zaufania kotu może zostać zaoferowana szansa na dołączenie do Nowego Świtu poprzez odbycie nowicjatu.
10. Przemoc wobec kota nienależącego do Nowego Świtu uzasadniona jest tylko, jeśli sprawia on bezpośrednie zagrożenie dla innych kotów lub samego siebie.
11. Jeśli członek Nowego Świtu podejrzewa, że kot może sprawiać pośrednie zagrożenie dla Nowego Świtu, powinien on poinformować o tym radę, która zadecyduje, czy uzasadnione jest użycie przemocy.
- zakończyła wymienianie zasad ale nie zamierzała jeszcze zamilknąć. - To dobry kodeks, jasne i zwięźle powiedziane zasady. Ja jednak nie zgadzam się z brzmieniem punktu piątego. Zmieniłabym jego brzmienie na: “5. Nowy Świt nie wyznaje Gwiezdnego Klanu ale żaden kot nie będzie traktowany inaczej ze względu na swoje wyznanie, jeżeli tylko będzie celebrował je w ciszy i nie narzucał go żadnemu innemu kotu.” Dlaczego? Dlatego, że mnie osobiście nie obchodzi jakie martwe, żyjące w chmurze koty wyznaje każdy kot z Nowego Świtu. Dopóki jest wierny, wywiązuje się z obowiązków grupy i nie mówi mi, że wiara w jego martwe koty w chmurze to jedyna droga, nie obchodzi mnie to, do kogo modli się przed snem. Proponuję w tej sprawie urządzić głosowanie w takiej samej formie, w jakiej odbywać się będzie głosowanie na członka Rady. Demokratycznie. Niech każdy kot wypowie, czy jego zdaniem w Kodeksie Nowego Świtu powinna znaleźć się moja wersja, czy wersja Fairy’ego. - zakończyła Tundra i spojrzała na koty. Ciekawa była, jak te zagłosują. Sprawa była jej zdaniem na tyle istotna, że każdy członek Nowego Świtu powinien się wypowiedzieć. Cofnęła się dwa kroki. Skończyła swoją wypowiedź.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Data wysłania: 07.07.2021, 20:11
  Wygląd: Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-5521.html
  Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło
- Ja - gwałtownie poderwała łeb, spoglądając na radną. - Ja, ja jestem chętna. Mogę pójść na wyprawę po Plagę - może i nawet zabrzmiała trochę rozpaczliwie? Jeśli to jedyny sposób, aby odkupić winy i naprawić relacje, była gotowa to zrobić. Chciała iść, nie tylko po to, aby znaleźć młodego kocura i naprawić relację z tym starszym, ale i po to... Miała pewne rozrachunki do zaliczenia. Musiała iść po te całe listki dla Lśniącej, musiała tamtej dwójce z Wichru poopowiadać to i tamto... Musiała iść do Płomyka, rzucić się na jego futro i po prostu zacząć płakać. To on był jej najlepszym przyjacielem, a przez to całe zamieszanie z wyprawą na nowe tereny, nie miała czasu się z nim pożegnać. Ze swoim najlepszym przyjacielem, poinformować go, że znika. Teraz, kiedy sobie to uświadomiła, cień bólu przebiegł przez jej ciało, począwszy od przymrużenia oczu, na wyprostowaniu ogona kończąc. Bolała ją rozłąka, bolały ją łapy, bolało ją wszystko. Miała dość.
Dano jej pod skrzydła Fairy'ego. Spojrzała na krótką chwilę na kocura. Ona? Szkolić medyka? Kiedy ona znajdzie czas na spotkanie z Płomykiem...?! Jej umysł był rozbiegany. Szalony, wściekły, rozerwany, niezdolny do funkcjonowania. Kodeks, zasady... Nie może wierzyć w Gwiezdnych? Czy ona w ogóle w nich wierzy? Rozbieganie. Brak skupienia. Panika. A to wszystko przykryte pod warstwą futra. Nie pokazywała nic.
- Jestem za wersją Tundry. Nowy Świt jest tolerancyjny, a brak możliwości wyznawania swojej wiary jest sprzeczny z tym - krótka argumentacja. I tak dziwiło ją, że udało jej się sklecić sensowne zdanie.
[Obrazek: kos.png]- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy 𝔻𝔸𝕃𝔼𝕁 dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





Statystyki - lvl: 5 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 13 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 20/400
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 0/100

Data wysłania: 08.07.2021, 09:12
  Wygląd: Futro Rudzika jest całe szare. Sierść kocura jest krótka. Budowa Rudzik jest najzwyklejsza choć kocur jest trochę bardziej postawny od przeciętnego kota. Nogi szarego są dość długie a oczy soczyście zielone. Uszy są dość duże. W jasnym świetle sierść kocura wydaje się jaśniejsza. Nos kocura jest czarny.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10759
  Trwałe urazy:
Przez cały czas gdy mówiła Tundra i Kos, Rudzik milczał. Zrozumiał zasady i uważał że są odpowiednie. Jednak punkt piąty nie bardzo mu pasował.
-Ja również jestem za wersją Tundry.- kocur nie zamierzał nic więcej powiedzieć więc umilkł. Zaskoczył sam siebie że wogle się wypowiedział. Sprawa była ważna więc musiał coś powiedzieć. Zielonooki wypowiedział się zgodnie z prawdą- było mu kompletnie obojętnie w co wierzą jego towarzysze.
Statystyki - lvl: 2 | S: 7 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 0/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:

Data wysłania: 09.07.2021, 21:33
  Wygląd: mała | chuda | kremowa | długie, kręcone futro | pomarańczowo-złote oczy | ciemne pręgi na pysku, łapach i ogonie
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-8310.html
  Trwałe urazy:
Kotka o różnobarwnej sierści zgodziła się z nią i Tsunką. Nie wiedziała kim ona niby jest, ale wzbudziła jej minimalną sympatię. Minimalną, taką, której nie zamierzała okazywać. Kos, bo Sekwoi wydawało się że właśnie tak się nazwała, nie bała się sprzeciwić radzie. Podobało jej się to dopóki nie kłóciła się z mamą Tundrą.
Skoro już o Tundrze mowa, to wreszcie ktoś postanowił coś ustalić w sprawie tego wypłosza, poza tym że "ojoj, Roche jest okropny, trzeba coś zrobić". Ale z drugiej strony od razu, choć nie wprost, zabroniła jej i Tsunami ze sobą iść. Nosz jasna cholera. Chciała iść, ale nie zamierzała kwestionować autorytetu mamy. Uderzyła jedynie ogonem o ziemie w ramach bezgłośnego sprzeciwu. Najwyżej jak nikt nie będzie chętny, wyrzucając wszystkich tchórzostwo i nieróbstwo sama się zgłosi. No i nie mogła, bo jak się okazało Kos nie rzuca słów na wiatr. Ta kotka zaczyna jej się coraz bardziej podobać, choć trochę ją tym zirytowała. Spodziewała się że dwie kotki ruszą od razu by nie tracić cennego czasu, ale nie. Obie zostały, jakby wcale jedno z kociąt Zroszonej nie było w niebezpieczeństwie. Naprawdę zamierzały zostać aż do końca Zebrania i dopiero po tym wyruszyć? Co za idiotyzm. Poddenerwowana Sekwoja jeszcze raz gniewnie uderzyła ogonem o podłoże, ale znowu nic nie powiedziała. Nie będzie się sprzeciwiać Tundrze, ona chyba wie co robi, nawet jeżeli w ogóle na to nie wyglądało.
Słysząc swoje imię, wyprostowała się dumnie, ale łypała groźne na każdego kto odważył się na nią spojrzeć. Wysłuchała z uwagą kolejnych punktów kodeksu i, co jej się rzadko zdarzało, przemyślała dokładnie każdy z nich. Nie do końca zgadzała się z punktem piątym, siódmym, i dziesiątym.
- Zgadzam się z Tundrą. Uważam jednak że punkt siódmy jest bez sensu. Koty spoza Nowego Świtu mogą być niebezpieczne i nie zamierzam ich traktować jak "potencjalnych sojuszników". - powiedziała, o dziwo zachowując swoje zdanie na temat punktu dziesiątego, dla siebie. Jej argumenty o tym że jak ktoś ją wkurza to ma ochotę mu przywalić nie zadziałaby na mamę i na pozostałych członków Nowego Świtu pewnie też nie.
What my family would think if I ever
Fail at anything?
I'm a diamond – that means you'll never break
No matter what be the cost of the path I take
Whatever I have to do to win in the end
[Obrazek: wcdSNwi.png]

Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 5 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 35 | EXP: 25/100
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:

Data wysłania: 09.07.2021, 21:40
  Wygląd: Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-8053.html
  Trwałe urazy:
Wzrok Pokrzywy uciekł w bok, gdy Tundra przeczesywała swoim spojrzeniem zebranych, szukając wśród nich chętnego do kolejnej wyprawy. To nie była jej sprawa. Współczuła kociakowi, który w jakiś sposób się uwikłał w tę sytuację, być może Roche w napadzie jakieś dzikiej furii wyrządził mu krzywdę, bo tym razem nikt nie patrzył mu na łapy i nie miał nic do stracenia. Codziennie na całym świecie różne kocięta, ba, koty w różnych wieku, doznawały krzywd. Nie dało się uratować wszystkich. Dlatego stłumiła wszystkie wyrzuty sumienia związane z tym, że mogła coś zrobić. To nie była jej sprawa. To nie jej dom.
Wysłuchała przedstawione przez Opokę punkty kodeksu. Brzmiały... dobrze. W teorii. Członkowie Rady mieli jasne wyobrażenie tego, czym miał być Nowy Świt. Jednak to były tylko puste słowa, bez pokrycia. Milczała. Zasady, które ustalali już niedługo nie będą jej przecież dotyczyć.
[Obrazek: wzRH5sE.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 30/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 17/100

Data wysłania: 29.07.2021, 06:24
  Wygląd: szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10756
  Trwałe urazy:
Minęło kilka uderzeń serca od kiedy głos Sekwoi zamilkł. Nikt już po niej się nie odezwał. Tundra znów wystąpiła krok do przodu i odchrząknęła, żeby zwrócić na siebie uwagę zebranych. Nie musiała w zasadzie robić tego głośno, pod Słoneczną Skałą panowała względna cisza. Naprawdę chciała mieć z głowy to zebranie. Czuła się obciążona psychicznie i bardzo, bardzo zmęczona. I wciąż czuła w wnętrzu palący ból straty. I była zniechęcona. Kiedy przemówiła, owe zmęczenie przemawiało razem z nią. Cienki ogon uderzył o białe pięty, niemal bezgłośnie.
- Nie musicie decydować w tej chwili. To ważna kwestia i nie każę Wam jej podejmować pod wpływem emocji. Macie na to księżyc. Od tej pory głosowanie będzie odbywało się w sposób tajny*. W jego ramach, kot chcący zagłosować na opcję zaproponowaną przeze mnie, przyniesie do zagłębienia przygotowanego do tego celu kamyk. W przypadku głosu na opcję Fairy’ego - tu skinęła głową w stronę medyka - Do zagłębienia należy wrzucić patyk. O dalszych losach zdecyduje większość. Jeżeli przed upłynięciem księżyca w zagłębieniu znajdzie się tyle głosów, ilu jest dorosłych klanowiczów, wyniki ogłoszę wcześniej. - ogłosiła głośno. Ta kwestia była już wstępnie przedyskutowana przez członków rady i zdaniem całej trójki, naprawdę godna przetestowania. Jeżeli się nie powiedzie, wymyślą coś nowego.
- Przejdźmy dalej. Moje i Pokrzywy córki, wyraziły podczas pobytu w Gniazdach Turzycy chęć zostania uczennicami. - kiedy wypowiadała imię długowłosej szylkretki, jej spojrzenie przeniosło się na kilka uderzeń serca na jej postać. - W związku z czym umożliwiłam im to. Otrzymały tę rangę, a ich trening powinien zacząć się tak szybko, jak to możliwe. Trening Tsunami poprowadzę osobiście, a szkoleniem Sekwoi zajmie się Pokrzywa. - tym razem poświęciła chwilę na skinienie głową świeżo upieczonym uczniom. Podeszła do swojej szylkretowej córki. Tym razem Opoka przemówiła dużo ciszej, nie tak jak wcześniej, mówiąc do całego Nowego Świtu. - [b]Czekaj na mnie tam w porze górowania słońca jutro. - Dotknęła nosem jej nosa w czułym geście. Posłała jej jeszcze jeden, zmęczony uśmiech i wróciła przed zebranych. Została ona najtrudniejsza kwestia. Po raz kolejny tego dnia, czekoladowa głośno odchrząknęła. Przez kilka uderzeń serca wpatrywała się w zebranych, czując że w momencie wypowiedzenia tego na głos, ucieczka i zdrada Roche'a stanie się faktem. Nie mogła przypomnieć sobie, czy miała kiedykolwiek trudniejsze słowa do wypowiedzenia.
- O tym, że nie ma z nami Roche'a, pewnie już wiecie. Nie mam pojęcia, co miał we łbie, kiedy nas opuszczał. Niedługo przed wyruszeniem w zasadzie skończyłam jego trening i ze swojej strony mogę Wam tylko przyrzec, że nie zdradzał żadnych zachowań wskazujących na to, że może coś takiego w przyszłości zrobić. Jestem ogromnie zszokowana tym, co się stało. - wyjaśniła. Czuła, że była im winna chociaż kilka tych słów wyjaśnienia, jako że to właśnie ona przebywała w ostatnim czasie z cętkowanym najwięcej. Po dwóch uderzeniach serca kocica kontynuowała. - Roche'a należy przepędzić, jeżeli będzie próbował przekroczyć granicę Nowego Świtu. Jeżeli będzie stawiał opór i nie zareaguje na grzeczne prośby, zezwalam na przemoc wobec niego. - powiedziała, a słowa które przechodziły teraz przez jej gardło, były bolesne niczym ciernie. Prawda była taka, se podrostek był dla niej niczym trzecie niebiologiczne dziecko. Na swój sposób go kochała i nie mogła sobie tego wybaczyć.
- To wszystko, co miałam Wam dzisiaj do powiedzenia. Pójdę poszukać Plagi i spróbuję sprowadzić go z powrotem. Pokrzywo, zostań proszę po zebraniu, chcę zamienić z tobą kilka słów. - dodała jeszcze, a pełne napięcia spojrzenie oparła o swoją własną opokę. Czekała jeszcze na to, co mają do powiedzenia Nowoświtowcy chociaż ona sama już od tej pory milczała.

*pozafabularnie zostanie utworzona ankieta na forum, albo w sumie to jak teraz patrzę to nie ma już takiej opcji na forum. Głos po prostu wyślecie mi na PW. Czas dwa tygodnie.
[Obrazek: ttW6Y7l.png]
Były dni - roz­pa­lo­ne szczę­ściem nie­zmie­rzo­nym,
były dni - za­chla­pa­ne bło­tem li­lie bia­łe,
były dni - jak per­ła­mi usia­ne ko­ro­ny,
były dni ci­che, smut­ne, ni­ja­kie, nie­śmia­łe.
Ty za­wsze je­steś we mnie, trwasz we mnie krwio­pły­nem
i trwasz tak ziem­sko, jed­nak nad­cza­so­wo...
Statystyki - lvl: 4 | S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85 | W: 45 | EXP: 50/300
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 46/100

Data wysłania: 29.07.2021, 17:26
  Wygląd: Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
  Karta Postaci: https://artemida.webd.pl/thread-8053.html
  Trwałe urazy:
Tajne głosowanie, a to ciekawe. Opoka raz jeszcze pokładała wiarę i zaufanie w uczciwość kotów. Oby tym razem nie ujechała na śliskim lodzie. Pokrzywie było obojętne, co ustalą, ale wiara w Gwiezdnych i przynależność do Nowego Świtu już same w sobie wydawały się nie iść w parze. Jeśli ktoś wyznający duszki na niebie zdecydował się do nich przystać, szylkretka byłaby niezmiernie zdziwiona, ale także nie uważałaby tego za wystarczający powód, aby takiego kota odtrącić. Podobnie myślała ta garstka kotów, która podjęła głos i sprawa wydawała się być już przesądzona, nawet bez rzucania patyków i kamyczków. I to było na tyle. Wszystko wyjaśnione i ustalone. Nie musiała już dłużej kulić się z bólu gdzieś, gdzie każdy ją widział, mogła wrócić do robienia mało wymagających zajęć, albo skryć się gdzieś w ciemnej norze. Mogłaby też w końcu odwiedzić medyka... Nie była przekonana dl tego rozwiązania, przecież to tylko mdłości, przejdą same.
Uniosła wzrok, w którym majaczył cień zmęczenia, na Tundrę, gdy ta do niej podeszła. Porozmawiać? O czym? Zielarka poczuła jak robi się jej jakoś... słabiej. Ojej, chyba niestety nici z rozmowy. Jaka szkoda.
Przepraszam, ale... Później. Muszę iść do Fairy'ego, coś mi... zaszkodziło – mruknęła niemrawo, nie ukrywając tego, jak w rzeczywistości paskudnie się czuła. Starała się tego nie okazywać przed nikim, ale Tundra zasługiwała na prawdę. Przynajmniej na jej część. Pokrzywa nie miała bladego pojęcia, o czym Opoka chce z nią rozmawiać i to przerażało ją jeszcze bardziej. Wizyta u medyka brzmiała jak dogodna wymówka, aby odroczyć to w czasie. No i nie kłamała. Zanim zupełnie opuściła podnóże Świtającej Skały, podeszła do Sekwoi, przekazać, że spotkają się jutro z rana. Pewnie w dalszym ciągu nie będzie w pełni zdrowa, ale nie chciała niepotrzebnie przeciągać treningu młodej. Im szybciej zaczną, tym szybciej skończą.

//zt
[Obrazek: wzRH5sE.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 60 | W: 60 | EXP: 30/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP: 17/100

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości