Poprzedni temat «» Następny temat
Borowikowa Polana
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-03-31, 16:38   Borowikowa Polana
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Część lasu, w której drzewa rosną rzadziej, zaś runo pokryte jest miękkim mchem, co daje grzybom idealne warunki do rozwoju. Poziom wilgotności jest wyższy niż w pozostałych częściach Strzelistych Sosen z powodu bardziej rozłożystych koron drzew, które niemal uniemożliwiają promieniom słonecznym zbytnie nagrzewanie polanki.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-05-02, 21:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-02, 14:55   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Czuła pewną ekscytację na przenosiny, za starymi terenami zaś nie tęskniła specjalnie. Powtarzała sobie, że będzie mogła poznać nowy obóz, że może on okaże się ciekawszy niż stary, a poprzednich ziem klanu nie zdążyła za bardzo poznać, także nie było za czym tęsknić. Zresztą, teraz też mieli i las, i jakieś pagórki, i dostęp do rzeki, także różnica była niewielka. Trzeba jednak przyznać, że wędrówka strasznie ją zmęczyła, nie tylko fizycznie, bo nie była nawykła do długiego marszu, ale przede wszystkim psychicznie. Nie była specjalnie związana ani z Deszczowym Dniem, ani ze Szczurzym Ogonem czy Kamiennym Pyskiem, jednakże śmierć tych kotów nieprzyjemnie siedziała jej gdzieś z tyłu głowy, głównie ze względu na to, że Deszcz był ojcem Turkucia, a Szczur – ojcem Burzy i partnerem Olchy, którą też bardzo lubiła. No i dziadek został ranny! Bała się, że coś się stanie jej najbliższej rodzinie i głównie strach zajmował jej myśli, chociaż na głos nie omieszkała narzekać na to, że bolą ją łapy i w ogóle to „daleko jeszcze?”, zapewne irytując idące w pobliżu koty. Grzmiące Ścieżki też były przerażające, ale miała już doświadczenie po swojej wycieczce ze Wzburzoną Łapą. Zresztą, przez całą drogę trzymała się albo blisko kremowego Ważnego Kota, albo niedaleko Taty.
Gdy dotarli i wybrali tereny, nie była specjalnie zadowolona. Pełno piasku. Tak w dwóch słowach można podsumować ich nowe tereny, bowiem głównie to znajdowało się w okolicach nowego obozu. Nie wypuszczała się na razie dalej, a przynajmniej nie sama. Nie do końca podobał jej się piasek włażący cały czas pomiędzy poduszeczki łap, jak doświadczyła tego nad Wielką Słoną Wodą, ale przynajmniej podłoże nie było twarde, nieprzyjemne i usiane odłamkami skalnymi, jak to w starym obozie. Pierwsze dni spędziła głównie na spaniu i odpoczynku, nie rozmawiała z nikim za wiele, ot, po prostu regenerowała siły, chociaż czuła się przymuszona, żeby trochę pomóc w organizacji obozu, dlatego wykonywała jakieś drobne prace, chcąc nie chcąc. W końcu jednak postanowiła złapać Wzburzoną Łap… Wodę. No tak, był przecież wojownikiem. Zdała sobie sprawę, że poza pospiesznymi gratulacjami po ceremonii w zasadzie o tym nie rozmawiali, a to… cóż, bycie wojownikiem było dla większości kotów ważne. Dla niej samej – niezbyt, ale dla innych niestety tak. Powinna chyba go o to wypytać, chociażby czy bycie wojownikiem jest tak nudne, jak się jej wydawało.
Dzień dobry, zacny wojowniku! – zaszczebiotała, nadając swoim słowom podniosły ton, gdy już go znalazła gdzieś w obozie, i otarła się o jego bok swoim własnym. Bliskość i dotyk z kremowym kocurem przychodziły jej bardzo łatwo. – Pójdziemy na, no, tereny? – spytała o wiele bardziej beztrosko i nie używając jakichś wydumanych słów, które nawet źle leżały jej na języku.

/ Wzburzona Woda
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-03, 01:32   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Przyznać trzeba, że Wzburzona Woda też nie za szczególnie tęsknił za starymi terenami. Piasek podobał mu się już bardziej niż te wszystkie kamienie, które mieli na poprzednich terenach, a w dodatku teraz obóz był znacznie ciekawszy. Była w nim trawa, były krzewy... no, kamieni trochę też, ale generalnie był zupełnie inny. Lepszy. I chyba bezpieczniejszy, skoro na tych terenach nie było rysiów, a szczególnie już rysiów zaraz pod obozem. Obóz jednak nie był jedynym ciekawym miejscem, bo na resztę terytorium Wzburzona Woda również nie narzekał. Co prawda trochę ciężko było mu się przyzwyczaić, a na dodatek wciąż trochę brakowało mu widoku Wielkiej Słonej Wody na patrolach granic. Było tak inaczej. Potrzebował trochę czasu, żeby do tego wszystkiego przywyknąć. W dodatku była jeszcze jedna ciążąca nad nim sprawa - śmierć Szczurzego Ogona. Choć wojownik zdawał się już ze wszystkim pogodzić i na ogół był wesoły jak wcześniej, to dalej boleśnie odczuwał brak ojca. Wiedział, że patrzy on na niego ze Srebrnej Skórki i na pewno na niego liczy. Znajdował w sobie siłę, żeby wypełniać wszystkie obowiązki jeszcze dokładniej, żeby starać się być oparciem dla innych kotów, a jednak gdy tylko pomyślał o wszystkich radosnych chwilach, jakie z wojownikiem spędził, ponownie odczuwał cały ten smutek i ból, który zdawał się gdzieś tam odpłynąć. Czasem, gdy siedział sobie sam w obozie, nachodziły go wspomnienia, które uparcie nie pozwalały mu być w pełni sobą, być w pełni szczęśliwym. Nie chciał się oczywiście tych wspomnień pozbywać, wręcz przeciwnie, chciał pamiętać, ale teraz to wszystko było jeszcze takie świeże i każda myśl o burym kocurze najzwyczajniej w świecie przynosiła ze sobą uczucie jakiegoś smutku, że były przywódca klanu Gromu nie pójdzie już z nim nigdy na polowanie, nie porozmawiają... a przynajmniej dopóki Wzburzona Woda nie dołączy do niego na Srebrnej Skórce, do czego wcale mu się nie spieszyło. W końcu miał dla kogo żyć, miał koty, które go potrzebowały, i które chciał chronić. Do tego zaliczała się również i Łania Łapa. Gdy szylkretowa kotka znalazła go w obozie, przeżywał akurat jeden z tych swoich nieco słabszych momentów, kiedy akurat wspominał ojca, siedząc gdzieś na uboczu i wpatrując się melancholijnie w przestrzeń. Jej obecność zawsze jednak w jakiś nadzwyczajny sposób poprawiała mu humor. Zauważywszy, że kotka do niego podchodzi, uśmiechnął się delikatnie; przez tę całą przeprowadzkę nie mieli ostatnio za dużo czasu, żeby sobie spokojnie i wesoło porozmawiać. Tym bardziej ucieszył się więc na jej widok i, och, dotyk.
Witaj, równie zacna terminatorko — odpowiedział na jej powitanie ze śmiechem. Tak, pojawienie się Łani zdecydowanie poprawiło jego nastrój. Odsunął wszystkie myśli sprzed chwili na bok. Łania tu była, razem z nim, nie powinien się tym teraz zadręczać. — Z tobą? Zawsze chętnie. A... Masz jakiś pomysł, gdzie właściwie chciałabyś iść? — spytał, wstając też przy okazji z ziemi. Mógł ruszyć nawet w tej chwili, skoro miał iść właśnie z Łanią.
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-04, 00:01   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Uśmiechnęła się szeroko, gdy usłyszała odpowiedź kocura. W sumie to nie potrzebowała wiele: wystarczyła sama obecność Wzburzonej Ła- Wody, żeby na pyszczku Łani pojawił się uśmiech, który później nie chciał się odkleić. Nie żeby na coś narzekała. Właściwie wciąż nie do końca wiedziała, jak to wszystko działa, czym są te wszystkie uczucia, ale jedno było pewne: było jej dobrze w towarzystwie kremowego kota. W głębi jednak… w tej chwili czuła odrobinę niepewności, czy na pewno powinna zachowywać się tak beztrosko. Czy powinna paradować z uśmiechem na pysku, gdy Wzburzona Woda dopiero stracił ojca? Z drugiej strony ona straciła matkę, chociaż może nie tak permanentnie, Wrzeszczący Pysk być może bowiem żyła, gdzieś… gdzieś tam, zresztą nigdy nie były ze sobą związane i nie miała za czym tęsknić, bowiem matczynej miłości to nigdy nie doznała. Ale może Burza był bardziej związany ze Szczurzym Ogonem, niż ona ze swoją mamą? Nie wiedziała. Wolała na razie cieszyć się chwilą. Potem spyta Burzę o te wszystkie… Trudne Sprawy, o których jakaś część jej bytu wcale rozmawiać nie chciała.
Yy, w sumie… gdziekolwiek? W sensie, no, niezbyt wiem, gdzie co jest – odparła szczerze i z rozbrajającym uśmiechem na białym pyszczku. Nie zdążyła się jeszcze zorientować za bardzo, jeśli chodzi o tereny. – Gdzieś, gdzie jest ładnie, o – zarządziła w końcu, patrząc ufnie na Ważnego Kota, po czym ruszyła w stronę wyjścia z obozu, najpierw jednak zaczekała. Wolała, jak Wzburzona Woda szedł obok, ewentualnie przed nią, czuła się wtedy po prostu lepiej, o.
Ostatnio zmieniony przez Łani Krok 2018-04-15, 16:15, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-11, 20:43   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Łania Łapa mogła się czuć trochę niepewnie, skoro najwyraźniej nie była najlepsza w poważne rzeczy, ale, bądźmy szczerzy - Burza też nie był. Wzburzona Woda zawsze myślał optymistycznie, starał się znaleźć jakieś plusy i starał się też nie skupiać za bardzo na wszystkich przykrych sprawach, żeby móc tę swoją pozytywną energię utrzymać. Teraz wręcz cieszył się, że Łania nie zdawała się być bardzo przejęta przeprowadzką, że była sobą, że po prostu sobie teraz z nim rozmawiała i się uśmiechała. Był zwyczajnie szczęśliwy, że mogą sobie razem spędzać czas, na nowych, bezpiecznych terenach. Czasem smutek po stracie Szczurzego Ogona pojawiał się jeszcze w jakichś przypadkowych momentach, wiadomo, że nie mógł sobie tak po prostu być zupełnie szczęśliwy, pamiętając o tym, że jego ojciec nie miał nawet okazji dotrzeć na nowe tereny, zapolować gdzieś na nich razem z nim, na własną łapę obejrzeć nowego terytorium. Starał się jednak pocieszać myślą, że przecież kocur był teraz na Srebrnej Skórce i pewnie obserwował swój klan z góry i był przy nich chociaż duchem. Poza tym z pewnością pomagały mu nawet rozmowy z bliskimi kotami, dzięki którym mógł trochę odwrócić od tego uwagę.
Gdziekolwiek, mówisz? To możemy chyba trochę pozwiedzać. Tutaj jest całkiem sporo ładnych miejsc, wiesz? Jest małe jezioro, są polanki, piasek, drzewa i rzeka... no i w ogóle całkiem sporo różnych rzeczy — wyliczył, idąc razem z Łanią w stronę wyjścia z obozu. Dobrze się czuł, gdy obok niej. To było takie przyjemne uczucie, spacerować sobie razem z kimś dla siebie ważnym, zwyczajnie iść sobie na przechadzkę na tereny, nie musząc się przejmować rysiami i wszystkimi innymi zagrożeniami, które były na starych terenach.
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-15, 16:23   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Czekaj, pomyślę chwilę – oznajmiła, a po chwili końcówka języka wysunęła się z jej pyszczka, co pokazywało, że istotnie zaczęła myśleć i się zastanawiać, gdzie powinni iść. Co tam było… w pobliżu obozu: las, więcej lasu, jakieś pagórki, jeszcze trochę lasu, jeziorko, rzeka… i las. O, ale kojarzyła faktycznie jakąś polankę. Po wyjściu z obozu (grzecznie podreptała za kocurem, a że myślała to szła trochę wolniej, nie mogła się tak przemęczać) zrównała się z kremowym kotem i wskazała w końcu łapą na kierunek, jaki się jej podobał. Można by pomyśleć, że chodzi jej o Słoneczne Grzbiety, bowiem trochę nie udało jej się na wskazanie tego miejsca, o którym myślała. – Gdzieś tam jest chyba taka polana, o! I jest tak duuużo mchu. I w sumie dosyć ciemno tam jest? – zabrzmiało jak pytanie. I trochę nim było, bo Łaniuszka nie znała jeszcze najlepiej nowych terenów klanu i sama nie była pewna, czy na pewno takie miejsce istniało, i czy to w ogóle było tam, gdzie myślała. Zakładając, że faktycznie poszli w tamtą stronę, pstrokata kotka przez chwilę jeszcze milczała.
No, to jak tam? Masz chyba tego, no, terminatora? – zagadała trochę z braku laku. Nie chciała wszak przechodzić do kwestii utraty jednego z rodziców. Niby przechodzili teraz przez tę samą sytuację, jednak… bała się chyba konfrontacji z własnym uczuciami, głównie ze względu na to, że przecież nie przejęła się za bardzo utratą Wrzeszczącego Pyska, a chyba nie tak powinno być, biorąc pod uwagę fakt, że to była rodzina. I z uczuciami Burzy, które mogłyby być dla niej nie tyle niezrozumiałe, co po prostu trudne, i mogłaby nie umieć pokazać mu wsparcia.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-23, 02:17   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Uśmiechnął się ciepło, widząc wyraz pyszczka, jaki przybrała Łania. Wyglądała tak... całkiem uroczo? I widać było, że faktycznie się starała, żeby jakiś ciekawy cel ich wycieczki wymyślić. Szedł więc kawałek przed nią w milczeniu, żeby mogła się w spokoju skupić i porządnie zastanowić, cierpliwie drepcząc przed siebie. Sam nie był jeszcze za bardzo przyzwyczajony do nowych terenów i każdego kawałka z pewnością jeszcze nie odkrył, ale chodził po nich już niejednokrotnie, no bo, pfft, obóz - chociaż ładny i ciekawszy od poprzedniego - był mimo wszystko dość nieciekawy, a skoro te tereny były bezpieczne, w co Wzburzona Woda głęboko wierzył, dlaczego by nie? Już i po starych terenach dużo się włóczył, a teraz mógł to w dodatku robić bez obawy, że zaraz zza krzaków wyskoczy ryś, który będzie chciał zrobić krzywdę jego klanowi. Kiedy więc Łania w końcu się z nim zrównała i pokazała jakiś kierunek, po krótkiej chwili milczenia kremowy kocur powiedział z uśmiechem:
— Oho, chyba wiem, o co ci chodzi. A więc dobrze, możemy tam iść. Gdziekolwiek tylko zechcesz. — Skierował swoje kroki w stronę Borowikowej Polanki. Było to pierwsze, co mu przyszło do głowy, gdy usłyszał "polanka" i "dużo mchu". No, tak to mniej więcej wyglądało i chyba w mniej więcej tamtą stronę wskazała Łania, prawda? Zresztą, nawet jeśli nie, to zawsze mogli iść i tej polanki poszukać gdzie indziej. Jemu to nie przeszkadzało.
O, tak. Tulipanowa Łapa. To całkiem mądry uczeń, wiesz? I wierzę, że zostanie kiedyś wspaniałym wojownikiem, musi mu się tylko troszkę bardziej zachcieć uczyć się teorii — stwierdził, wzdychając lekko. Może sam Tulipan tego nie widział, ale Burza naprawdę wierzył, że gdzieś tam, w środku, ma naprawdę duży potencjał. — A... twój trening? Mam nadzieję, że nie jest tak źle — wymamrotał cicho, nagle tracąc swoją zwykłą pewność siebie. Pamiętał reakcję Łani na samym początku i naprawdę miał nadzieję, że kotka jakoś dogadała się ze Skrzącym Płomieniem, jednak bał się trochę o to pytać, bo co, jeśli szylkretowa kotka nie będzie chciała z nim rozmawiać na ten temat?
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-26, 22:18   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Wzburzona Łapa jednak zrozumiał całkiem nieźle, o co jej chodzi, dlatego poszli mniej więcej w kierunku, jaki pokazała. Ha, coś pamiętała. Dreptała więc przy boku kremowego kocura, ciesząc się jego obecnością i oglądając sobie okolicę z dość sporą ciekawością. Obóz poznała już całkiem nieźle jak na niewielką ilość spędzonego w nim czasu (przynajmniej w porównaniu do ich starego lokum), ale tereny pozostawały dla niej w zdecydowanej większości… również dlatego, że nie miała treningu. Upsi.
Teoria jest nudna – mruknęła niewyraźnie, uderzając łapą kamyk, który następnie odturlał się kawałek dalej. W ogóle trening był nudny. Bycie terminatorem i wojownikiem posysało. Trzepnęła prawym uchem, słysząc pytanie starszego kocura, jednak nie było powodów, by coś przed nim kryć. – Eee, no coś tam robiłam przed przenosinami, łowiłam ryby z Sarrną, i w ogóle, ale od tego czasu nie – odparła takim tonem, jakby opowiadała o pogodzie, wzruszając przy tym barkami. Naprawdę mało ją interesowało to, kiedy w ogóle Iskrzący Płomień łaskawie sobie przypomni o swojej terminatorce; sama nie zamierzała o to zabiegać, bo w gruncie rzeczy odpowiadał jej taki stan rzeczy, ale mimo wszystko nie unikała aktywnie srebrzystej kocicy, prawda? Nie chowała się przed nią, nie spędzała całych dni na terenach czy w jakiejś kryjówce. Dobra, nie była na zebraniu, ale czy można ją winić? Była tak wyczerpana po podróży, że po dotarciu na miejsce wybraniu miejsca na obóz po prostu wzięła padła i zasnęła, gdzieś z boczku, ale wciąż na widoku. Teraz zaś nie robiła wiele więcej, tylko leniuchowała, jednak była świadoma, że jej „mistrzyni” któregoś dnia się przypomni o jej istnieniu. Meh. – Ej, bo… wszystko, no, w porządku? Bo Szczurzy Ogon i w ogóle wszystko – wydusiła po chwili niezwykle elokwentnie, podobnie jak przed chwilą Burza tracąc pewność siebie. Hnnnggg, serio, nie mogło pójść jej lepiej zapytanie o to, jak radzi sobie ze śmiercią ojca. 10 punktów dla Gryffindoru.
Ostatnio zmieniony przez Łani Krok 2018-04-26, 22:21, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-04-29, 20:24   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Jeśli zaś chodziło o Wzburzoną Wodę, to było wręcz przeciwnie - słabo znał obóz i spędzał w nim mało czasu, woląc włóczyć się gdzieś po terenach, nawet gdzieś w okolicy obozu. Po prostu lubił sobie wędrować, odkrywać ciekawe miejsca, a teraz mógł to robić bez zagrożenia ze strony rysia, więc czemu by nie? Był wojownikiem, pft, nie mogli mu przecież zabronić, prawda? Chociaż więc nie było to może najbardziej odpowiedzialną rzeczą, jaką kocur w życiu robił, dość często chodził sobie sam i najzwyczajniej w świecie zwiedzał, bo... no właśnie, bo czemu nie. Orientował się więc całkiem dobrze, co gdzie było.
Można tak powiedzieć, ale znajdą się też jakieś ciekawe rzeczy — stwierdził, wzruszając lekko ramionami. Terminatorzy byli różni, niektórych bardziej ciągnęło do treningu, a niektórych mniej. Burza należał akurat do tych pierwszych, którzy z przyjemnością podchodzili do obowiązków, trenowania i w przyszłości bycia wojownikiem, ale rozumiał, że każdy miał inne upodobania i nieszczególnie mu to przeszkadzało. Szczególnie, że jego własny terminator raczej niechętnie do tego wszystkiego podchodził. — Hmm, to już chyba... dość długo. Jakbyś kiedykolwiek miała ochotę się czegoś dowiedzieć, to możesz do mnie podejść. Lubię opowiadać — zaproponował jeszcze, choć nie wiedział, czy Łania miała jakiś szczególny zapał do dowiadywania się nowych rzeczy, związanych z byciem wojownikiem. Wzburzona Woda jednak już tak po prostu miał, że kiedy mógł, to oferował pomoc, czy to taką z treningiem, czy po prostu zwykłe wsparcie.
Och, tak, tak... wszystko w porządku, nie musisz się martwić — wymamrotał szybko, ale choćby po samym wyrazie pyszczka widać było, że nie mówił wszystkiego. Od pewnego już czasu niespecjalnie lubił opowiadać o swoich własnych problemach, przekonany, że tak będzie po prostu lepiej, nie chcąc zawracać innym głowy, ale prawda była taka, że chociaż wyglądało na to, iż szybko przebrnął przez śmierć Szczurzego Ogona, nie mógł powiedzieć, że wszystko było tak zupełnie dobrze. Westchnął cicho i odwrócił głowę, żeby spojrzeć na Łanię lekko smutnym wzrokiem. To nie było do niego podobne, ale zdawał sobie sprawę z tego, jakim był beznadziejnym aktorem i jak bardzo nie potrafił kłamać. — Wiesz, ja tak naprawdę sam nie wiem, czy wszystko jest "w porządku", bo... to chyba normalne, że mi go brakuje, nie? Nawet, jeśli wiem, że jest teraz pewnie szczęśliwy w Gwiezdnym Klanie i nie chciałby, żebyśmy wszyscy byli za bardzo smutni, to czasem po prostu zwyczajnie mi go brak — wydusił z siebie po chwili, cały czas patrząc w stronę Łani, uważając jednak, żeby po drodze się o coś nie potknąć albo w coś przypadkiem nie uderzyć. — Ale tak naprawdę... tak naprawdę najbardziej martwię się o rodzeństwo i o mamę. Staram się im pomóc, ale boję się, że to za mało. Ja sobie poradzę, bo wiem, że nadal mam tutaj dla siebie Ważne Koty, jak Łatka, Grzmot... ty. Tylko nie mam pojęcia, co przeżywa teraz cała moja rodzina, a ja nie chcę, żeby byli smutni, Łaniu — dodał po chwili. Nie potrzebował teraz nawet jakiejś szczególnej odpowiedzi, cieszył się tylko, że mógł to komuś powiedzieć. Zaraz jednak znowu powróciło wrażenie, że tylko zawraca innym głowę swoimi problemami. Przecież córka Trzmielego Pyłu sama niedawno straciła jedno z rodziców. Co prawda Wrzeszczący Pysk może dalej dało się odnaleźć, ale... — A u ciebie wszystko w porządku? — spytał po chwili, usiłując jakoś zmienić temat. Nie chciał już dłużej mówić o sobie, szczególnie, że i tak trochę się rozgadał.
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-05, 14:08   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Uhhh, no to na razie Iskrzący Płomień mi nie pokazała ani nie powiedziała czegoś niezwykle… ciekawego. Nie wiedziała nawet, czy ryby boli, jak umierają, jak je wyrzucimy na brzeg – odparła kremowemu kocurowi, ponownie lekko wzruszając barkami. Nie miała zbyt wiele szacunku do swojej mistrzyni, nie ciągnęło ją ani do trenowania ani wojownikowania… no cóż. Mianowanie jej terminatorką i przy tym nieprzyznanie jej na mistrza Trzmielego Pyłu było poniekąd z góry skazane na porażkę. Stuliła nieco uszy. Z jednej strony propozycja Burzy była ciekawa, bo mogliby spędzić razem sporo czasu pod pretekstem „uczenia się”, a z drugiej… no, niezbyt ją po prostu te wszystkie sprawy interesowały. Z trzeciej znowu strony, heh, wolałaby się uczyć czegokolwiek pod jego okiem, niż ze swoją „mistrzynią”. – Chyba powinnam pogadać z Tatą, wiesz. O moim, no… treningu. Wolałabym go mieć z nim – odpowiedziała ciszej, po czym westchnęła. Tata niby mówił, że gdyby jej Iskrząca nie pasowała, to może ją zmienić, to samo zresztą mówiła jej Sarenka, nawet z obietnicą, że pogada z przywódcą w razie czego, ale tak naprawdę… jakie były szanse, że Błyszcząca Gwiazda, który był przecież bratem kocicy, w ogóle przychyli się do tej prośby? – Ale jak będę czegoś potrzebować, to przyjdę do ciebie, dobra? – dodała trochę bardziej wesoło.
- Burza? Powiedz mi? Proszę? – odezwała się niepewnie, marszcząc nieco nosek, gdy kocur zbył jej pytanie. Był to świadomy wysiłek z jej strony, chociaż zazwyczaj unikała nieprzyjemnych tematów i myśli, dlatego wolałaby się serio czegoś dowiedzieć o tym, jak Wzburzona Woda się czuł, tym bardziej, że to było dla niej Ważne, tak jak sam kocur. Na szczęście wojownik zaczął mówić. – No, tego, chyba normalne – zgodziła się cicho, a jej myśli powędrowały w stronę Wrzeszczącego Pyska, matki, która nigdy się swoimi kociętami specjalnie nie interesowała i za którą nie tęskniła tak, jak powinna… To było coś całkiem innego. Zresztą, ruda kocica może gdzieś żyła? I pewnie gdy uwolni się od dwunogów, to tu wróci, a wtedy… wtedy Łania się postara bardziej jako jej córka, a może nawet i Wrzask będzie się starała bardziej jako matka? Marzenia ściętej głowy. Podeszła bliżej kremowego kocura i trąciła nosem jego bark, starając się na swój własny sposób dodać mu otuchy i wsparcia. Martwiło ją nieco to, że syn Szczurzego Ogona bardziej zajmuje myśli swoją rodziną, niż samym sobą, ale przynajmniej powiedział jej, że za nim tęskni i mu przykro, mimo początkowej „zmyłki”… – Poradzicie sobie – zdecydowała się jeszcze dodać. W sumie Olchowy Listek skutecznie zajmowała swoje myśli opieką nad kociakami, które znalazła Sójka. – A, no, i w sumie pogadaj z nimi po prostu o tym, wiesz? Ty będziesz się lepiej czuć i oni też, o – dorzuciła niezwykle mądrą poradę, kopiując Owieczka, który przecież kazał jej kiedyś pogadać z samym Burzykiem. – Och, u mnie, no wiesz, po staremu? – stwierdziła nieco pytająco. – W sensie nic ciekawego się nie dzieje, nie mam treningu, leniuchuję… – wyliczyła. – Ale w sumie martwię się trochę o Żubr i Krówkę, wiesz, one chyba najmocniej przeżyły… zniknięcie mamy, i nie mają treningu, i w ogóle jakoś tak niefajnie.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-05, 15:24   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Pokiwał powoli głową. Łania miała całkiem ciekawe pytania i on chyba nie wpadłby na to, żeby spytać, czy zwierzynę boli, jak się ją zabija. Raczej logiczne było dla niego, że chyba tak, przez chwilę, a potem po prostu... umiera. Koniec historii. Dogłębnie nigdy się nad tym nie zastanawiał, bo całą zwierzynę traktował po prostu jako pokarm i nie patrzył na nią tak naprawdę w kontekście żywych stworzeń.
Porozmawiaj. Nie ma sensu, żebyś była nieszczęśliwa na treningu, prawda? — Uśmiechnął się delikatnie. Gdyby Łani zależało na zmianie mistrza i poszłaby porozmawiać z przywódcą, to sam byłby gotów się za nią wstawić u Błyskającej Gwiazdy, a kto wie, może jako terminator jego i Piorunopręgiej mógłby mieć na to jakiś wpływ? Nie chciał, żeby ktoś, kto był dla niego ważny w ogóle miał jakieś problemy, a co dopiero z takimi głupotami jak na przykład treningi. Skoro już były obowiązkowe, to chyba powinny działać tak, żeby każdy czuł się usatysfakcjonowany i nie traktował tego jak zło konieczne. W końcu trening też był ważny, nawet, jeśli było się jak taka Łania albo Tulipan i nie za bardzo miało się ochotę się uczyć. — Dobra! — Taki układ też mu pasował, bo zależało mu głównie na tym, żeby Łania po prostu była szczęśliwa. I tyle. Zawsze mogło jej się znudzić (choć nie podejrzewał, żeby to miało szybko nastąpić) takie nudzenie się, jak właśnie na przykład Tulipanowi się trochę znudziło, bo chociaż dalej marudził na teorię na treningu, to widać było, że się do tego wziął.
Poczuł przyjemne ciepło, gdy Łania dotknęła go nosem w bark, a jednocześnie zalała go fala mieszanych uczuć. Z jednej strony cieszył się, że się o niego martwiła, że pytała, mimo iż Poważnych Rozmów nie lubiła, bo przecież była dla niego ważna i on chciał być kimś ważnym dla niej, a z drugiej... nie lubił, gdy ktokolwiek się o niego zamartwiał. Nie chciał być dla innych ciężarem, kiedy wszyscy mieli swoje własne problemy, chciał po prostu, żeby oni byli szczęśliwi, a on jakoś da sobie radę, bo w końcu do tej pory jakoś mu się to udawało. Unikał więc mówienia o tym, jak się czuł, a gdy już to robił, to miał jakieś wyrzuty sumienia, bo chciał dla nich jak najlepiej i uznawał, że dokładanie im swoich problemów mijało się tylko z celem. Skoro do tej pory dawał sobie radę bez mówienia o sobie, w każdej gorszej chwili starając się pozytywnie myśleć, to przecież sobie ze wszystkim poradzi... prawda?
Staram się z nimi rozmawiać — powiedział cicho. — A-ale nie chcę, żeby musieli się mną przejmować — dodał po dłuższej chwili milczenia, na kilka uderzeń serca wwiercając wzrok w swoje łapy. Sam tego nie dostrzegał, ale chyba właśnie to było jego największym problemem. Pomagał, a sam nie szukał pomocy, gdy jej potrzebował, mówiąc, że przecież sobie radzi. Bo tak było. Chyba. — Trochę się rozgadałem, ja... wybacz. Ale dziękuję, że słuchasz. — Znów przeniósł spojrzenie na Łanię, ciesząc się po prostu, że była teraz obok. Nawet, jeśli nie chciał jej denerwować, tak samo jak Łatki, Grzmot, mamy... cieszył się, że spytała i mógł jej to wszystko powiedzieć.
To chyba dobrze, że po staremu — odpowiedział z delikatnym uśmiechem, zaraz jednak spoważniał na wzmiankę o Żubr i Krówce. — Rozumiem. Może też z nimi porozmawiaj, kiedy będziesz miała okazję? Nie znam ich, no, może trochę z widzenia, ale pewnie to docenią. — Naprawdę doskonale rozumiał takie martwienie się o rodzeństwo, bo on sam ostatnio przejmował się tym wszystkim zdecydowanie za bardzo. — A... właściwie nigdy nie pytałem... co ty czujesz, jeśli chodzi o zniknięcie Wrzeszczącego Pyska? — Przypomniał sobie nagle słowa Sarny, o tym, że "mamy nie ma bardziej niż zwykle". Nie wyglądała wtedy na jakoś szczególnie roztrzęsioną. Czy Łania w takim razie czuła się podobnie?
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-05, 18:10   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Kiwnęła powoli łebkiem, jednak w głębi czuła, że Błyszcząca Gwiazda może nie być chętny do zmieniania jej mistrza, tym bardziej na takiego, którego sama by sobie wybrała. Nie wiedziała, że w razie konieczności również Burza by się za nią wstawił, a szkoda, bo pewnie poczułaby się w tym wszystkim trochę pewniej. Na szczęście nie wznowiła jeszcze treningu, Iskrzący Płomień nie poinformowała jej również, kiedy dokładnie to się stanie, więc… na razie pozostawało nie robić nic, ewentualnie troszkę pomarudzić Tacie, że „mistrzyni” ją olewa. On na pewno przejmie się tym bardziej niż ona sama i będzie wiedział, jak beznadziejnego mistrza dostała jego pierworodna. Łani zazwyczaj nie zależało na mieszaniu w relacjach miedzy różnymi kotami, jednak z jakiegoś powodu wzmaganie niechęci ojca wobec córki Piorunopręgiej wydawało jej się ważne.
Jak to – wyrwało jej się odruchowo, gdy usłyszała, że Burza nie chce, by inni się przejmowali i martwili jego stanem. To przecież głupie. – Ale czemu. Przecież… no, ja się przejmuję, bo jesteś dla mnie ważny, i na pewno inni też się przejmują, bo jesteś dla mnie i dla nich ważny, a czasami każdy potrzebuje wsparcia i w ogóle, co nie? Więc nawet tak nie gadaj! – oburzyła się i nawet w jej głosie zabrzmiała jakaś groźna nuta. Nie rozumiała, jak można z jednej strony przyznawać, że nie wszystko jest w porządku, a z drugiej to zbywać i nie chcieć o tym rozmawiać. Przecież jej na przykład to w ogóle nie przeszkadzało, a nawet wolała wiedzieć, jeśli coś go trapiło! Niedopuszczalne. Bardzo brzydko, panie Burzo, proszę się poprawić i lepiej zachowywać. – Ty się możesz przejmować innym, i inni mogą się przejmować tobą. I wiesz, ja tu jestem. Dla ciebie, w razie czego – dodała spokojniej, patrząc poważnym wzrokiem na syna Olchowego Listka.
Tak, muszę. Chyba zaproponuję którejś z nich, że nauczę ich łowienia ryb? Pewnie by chciały coś porobić, a ja bym mogła złapać jakąś rybkę i ten… dać ją komuś… w prezencie – stwierdziła, a przy ostatnich słowach na jej pysku zagościł zadziorny uśmieszek, jakby wcale nie miała na myśli prezentu, który ktoś chciałby otrzymać. Na pytanie Wzburzonej Wody na chwilę zamilkła i odwróciła nawet wzrok. Nie wiedziała, czy powinna mówić o tym, że tak naprawdę niezbyt przeżyła utratę matki, szczególnie że mogła porównać się z Burzą, któremu umarł przecież niedawno ojciec… i który jakoś bardziej się przejął. W końcu westchnęła i zmarszczyła lekko nosek. – Mamy nigdy nie… no, nie było? – odpowiedziała nieco naokoło. – Nie przejmowała się nami za bardzo i… wiesz, Tata mi po naszej ceremonii na termiatorów powiedział, że sądził, że będzie dobrą matką, ale się pomylił. Więcej kontaktu miałam z twoją mamą, niż z moją – dodała po chwili milczenia, unosząc wzrok na kremowego wojownika.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-05, 19:51   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Burza - niestety - nie był mistrzem słów ani czynów, więc nie zawsze wiedział, że właściwie mógłby powiedzieć coś, o czym myślał... albo wręcz przeciwnie. Nie wpadł więc na genialny pomysł powiedzenia Łani, że mógłby się za nią wstawić u Błyskającej Gwiazdy, bo najzwyczajniej w świecie akurat o tym nie pomyślał, a nie wiedział nawet, czy będzie taka potrzeba, bo w sumie to co przeszkadzałoby przywódcy w zmianie mistrza Łani? Dla niego życie było proste i po prostu nie widział sensu w takim robieniu sobie na złość, ale to jednak był on i w pierwszej chwili nie przyszłoby mu nawet do głowy, że bury kocur jest ze Skrzącym Płomieniem spokrewniony. Eh.
Miała rację. Miała rację i im dłużej słuchał jej słów, tym bardziej zdawał sobie sprawę z tego, że to faktycznie głupie, że powinien być trochę bardziej szczery z nimi wszystkimi i zwyczajnie się przyznawać, kiedy czuł się źle, ale to, co dla Łani wydawało się oczywiste - i słusznie - dla niego było trochę bardziej skomplikowane. Wiedział, że wszystko byłoby łatwiejsze, gdyby po prostu czasem się wygadał, ale gdy patrzył na Łatkę, Mgiełkę, Sianko, Grzmot, mamę czy Tulipana, który też dopiero co stracił ojca, miał takie wrażenie, że im wszystkim jest przecież ciężej. On, owszem, bywał czasem smutny, ale wtedy starał się skupiać na pozytywach i jakoś do siebie wracał, a takie chwile zwątpienia po prostu czasem pojawiały się i szybko mijały, więc... po co ich dodatkowo martwić? Niby każdy mógł czasem potrzebować wsparcia, a jednak on był przekonany, że powinien być silny. Dla nich. Ale może jednak wcale tak nie było?
Ja... wiem — powiedział cicho. — Ale oni wszyscy... ja po prostu mam wrażenie, że i tak już im ciężko i-i nie chcę ich dodatkowo martwić sobą. Bo ja tylko chcę, żebyście byli szczęśliwi — dodał zaraz, choć wiedział, że nie było sensu dyskutować na ten temat. — Ale masz rację. Przepraszam. Wiem, że tu jesteś i nawet nie wiesz, jak się cieszę, że tak jest, po prostu... nieważne. Od teraz będę ci mówił, jeśli coś będzie nie w porządku, dobrze? I innym też. — Mówił szczerze. Miał zamiar tak zrobić albo chociaż się postarać, bo sam był przecież tylko kotem i nie mógł być niezniszczalny.
Łowienie ryb... Nigdy nie próbowałem łowić, ale Piorunopręga mówiła mi kiedyś, jak to wygląda w teorii. Moglibyśmy kiedyś połowić, no, razem, co ty na to? — spytał, uśmiechając się delikatnie. Porą Nagich Drzew za dużo o polowaniu na ryby nie myślał, a potem były różne sprawy związane z przeprowadzką i jakoś tak... nie przyszło mu do głowy, żeby w końcu wypróbować. — Och, tak? A komu chciałabyś ją dać w prezencie? — spytał niewinnie, udając, że wcale nie wyczuwał w tym jakiejś intrygi i w ogóle, pft, nie, wcale.
Mhm. — Czyli było właściwie tak, jak powiedziała Sarnia Łapa po ich dość niefortunnym sparingu. Na razie jednak nie wspominał ani słowem o słowach siostry Łani. — Czułaś coś kiedyś... z tego powodu? — Jemu samemu trochę ciężko byłoby sobie wyobrazić dorastanie bez któregokolwiek z rodziców, ale w końcu jego rodzicami byli Olchowy Listek i Szczurzy Ogon, który przecież porzucił bycie Gwiazdą dla swojej rodziny. I nawet, jeśli kremowy nie od razu dogadywał się z nim tak dobrze, jak z mamą (w końcu on był taki poważny i w ogóle!), to przecież w końcu został dla niego swego rodzaju wzorem. Chociaż teraz był na Srebrnej Skórce, to był przy nim w najważniejszych momentach, prawda?
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Ciąża: nie
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-05, 21:29   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Zmarszczyła gniewnie nosek, żeby wypowiedziane przez nią słowa miały lepszy efekt, chociaż tak naprawdę nie była jakoś specjalnie… wkurzona na Burzyka. Po prostu nie podobało jej się to, że tak nisko stawia siebie i bardziej przejmuje się innymi. Było to równie nieprawidłowe, co podejście jej rodziców do emocji – ci albo je tłumili w sobie, albo nie byli ich świadomi, albo w ogóle mieli je jakieś stępione, sama w sumie nie wiedziała. To i to było głupie i kropka. Łania w żaden sposób nie czuła się obciążona czy coś takiego, lubiła głos Burzy, lubiła spędzać z nim czas, a przez to czuła mu się również bliższa, chociaż nie do końca zdawała sobie z tego sprawę. Jak również nie zdawała sobie sprawy z tego, że jej podejście do tego w tym momencie jest bardziej… dojrzałe niż cokolwiek, co zrobiła albo powiedziała w całym swoim niezbyt długim życiu.
Gdy usłyszała odpowiedź, niezadowolony wyraz pyszczka szybko ustąpił nieśmiałemu uśmiechowi, kotka zaś kiwnęła łebkiem i otarła się bokiem o bok kremowego kocura. Cieszyło ją to, że tak łatwo i dobrze poszło. Nie chciała, by stawiał innych ponad siebie. To jej się wydawało nie tylko głupie, ale i niezdrowe, o. Teraz oby faktycznie tak robił, zamiast jej tylko obiecać! Nie mówiła już więcej na ten temat, najwyraźniej usatysfakcjonowana słowami, jakie w końcu wypowiedział Wzburzona Woda.
Tak! Pokażę ci, o – zgodziła się entuzjastycznie. Nawet jeżeli nieszczególnie lubiła robić rzeczy związane z obowiązkami i takimi innymi, to przecież równie dobrze mogła upolować jedną rybkę, a potem bezkarnie popatrzeć, jak robi to Burza, o. Idealnie. – O, no wiesz… na przykład którejś z moich kochanych babć! – oświadczyła, mrugając równie niewinnie ślepkami. Istne ucieleśnienie dobrych intencji; wzorowa wnuczka, która chce przynieść prezent swojej babci, z których jedna już przecież była stara jak próchno i na pewno by doceniła taką rybkę. Szczególnie nieświeżą, hihi.
W sensie przez to, że nie miałam za bardzo mamy? – upewniła się, zerkając niepewnie na starszego kota. – Nie wiem, chyba trochę to… mnie, no… boli? Zastanawiałam się, czy w ogóle coś nas łączy, i jaka jest dla innych, i czy w ogóle ją obchodzę… I, wiesz, zawsze się jej trochę bałam, po tym jak, no, uderzyła tego Głupi- znaczy, Piaska – przyznała po raz pierwszy w życiu, a jej serduszko zabiło szybciej, poczuła bowiem obawę przed byciem osądzoną przez bliskiego jej kota. Nie chciała być taka jak mama. Nie chciała, by inni się jej bali. Nie chciała być tą, która sięga po przemoc, zamiast po prostu… porozmawiać. Jednak nigdy nie była na tyle śmiała, by powiedzieć to wprost Wrzeszczącemu Pyskowi, czy nawet ojcu, chociaż temu mogła równie dobrze w końcu to zakomunikować.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Wzburzona Woda
Gwiezdny
frajer



Klan:
grom

Księżyce: 25
Mistrz: Piorunopręga & Błyskające Niebo
Płeć: kocur
Matka: Olchowy Listek* [NPC]
Ojciec: Szczurzy Ogon* [NPC]
Partner: haha.
Multikonta: Słonecznik [KW]; Płomykówka [KC]; Chaber [KR]; Gniewosz [KG]; Żonkilowa Łapa [GK]; Żuczy Grzbiet [GK]; Krokusowa Łąka [NPC KW]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-06, 22:22   
   Wygląd: Kremowy, tygrysio-pręgowany, o brązowych oczach. Wącha kwiatki od spodu.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5715


Ano, poszło całkiem łatwo, a to głównie dlatego, że chodziło tu o Łanię. Skoro nie chciała, żeby stawiał innych nad siebie, to chyba musiał spróbować tego nie robić, bo wcale nie podobał mu się jej niezadowolony ton. A jeśli już obiecał, to będzie musiał się postarać, żeby tego nie robić, bo w końcu nie lubił łamać obietnic. Miał nadzieję, że Łania faktycznie ma rację i inni po prostu się martwili, a on nie musiał wiecznie mówić, że wszystko było w porządku i po prostu mógł być szczery. Nie żeby wątpił w jej słowa, po prostu chyba lubił komplikować sobie życie i nawet takie proste rzeczy wydawały mu się być trudne. Na szczęście jednak Łania nie ciągnęła już tematu i wydawała się być usatysfakcjonowana jego odpowiedzią, gorzej tylko, że teraz wplątał się w kolejną obietnicę, która wcale nie była taka prosta, jak mogło się wydawać. Przynajmniej nie dla niego. Ech. Uśmiechnął się jednak w odpowiedzi na uśmiech Łani i postanowił po prostu z ulgą przyjąć zmianę tematu, a tym... będzie się przejmował później.
Wiesz, Piorunopręga opowiadała mi o łowieniu kiedy woda była już zimna i nie za bardzo miała jak mi to pokazać, więc... byłoby, no, fajnie! — stwierdził. No, czyli można było uznać, że jednak czegoś pożytecznego Łania się na tym treningu nauczyła, bo nawet jeśli za obowiązkami nie przepadała, to mogła podzielić się swoimi umiejętnościami z takim Burzą, który z kolei te swoje obowiązki lubił. Nie to, żeby sam sobie z próbą łowienia ryb nie poradził, pft, ale zawsze lepiej było chyba brać z kogoś przykład. — Mhm. Z pewnością będą zadowolone z takich prezentów — odpowiedział, dalej niby wcale nie dostrzegając w tym nic podejrzanego. W sumie gdyby sam miał mieć takie babcie, jak Łania, to pewnie też chętnie wręczałby im takie piękne prezenty z dobroci serca.
Pokiwał lekko łebkiem w odpowiedzi na pytanie kotki, a potem w pełni skupił się już na tym, co miała do powiedzenia. Chciałby móc w tej sytuacji powiedzieć coś więcej, na przykład, że rozumiał, ale po prawdzie nie do końca tak było. Owszem, zrozumiałe było to, jak Łania mogła się czuć, ale sam zawsze miał przy sobie i Olchowy Listek, i Szczurzego Ogona, a oboje byli dla niego wspaniałymi rodzicami. Chociaż...
Nie znam za bardzo Wrzeszczącego Pyska, ale wydaje mi się, że wszyscy ją obchodzicie. Może nie umiała tego okazywać? Nie wiem. Ale teraz pewnie za wami tęskni, gdziekolwiek jest. A jeśli chodzi o to, czy coś was łączy, to... nie zawsze musi być tak, że przypominamy swoich rodziców. Na przykład ja, jak byłem mały, to zawsze uważałem, że Szczurzy Ogon jest zbyt poważny. Raczej się nie uśmiechał i w ogóle był taki jakby inny. Więc częściej spędzałem czas z mamą, niż z nim. A potem... sam nie wiem. Dalej się różniliśmy, ale jakoś znaleźliśmy wspólny język. — Nie miał właściwie pojęcia, czy to, co mówił, mogło jakkolwiek Łani pomóc, ale miał nadzieję, że jakoś tak. Nigdy nie był zbyt dobry w pocieszających słowach, chociaż zawsze się starał. — A... o co właściwie chodzi z tym uderzeniem Piaska? — Nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek Łania coś o tym wspominała, a wolał jednak wiedzieć, żeby się do tego jakoś odnieść. No, chyba że nie będzie miała ochoty o tym mówić, w takim razie nie musiał. Poradziłby sobie i bez tego. Jakoś.
_________________
I think of you from time to time
m o r e than I thought I would
you . were . just . too . k i n d
and I was t o o young to know
that's a l l that really matters

I WAS A FOOL
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 70 | W: 60 | EXP: 80/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 13