Poprzedni temat «» Następny temat
Wysoki Pagórek
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-03-31, 16:41   Wysoki Pagórek
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Jest to jedna z nielicznych części terenu klanu Gromu, która nie posiada absolutnie żadnych drzew. Wysoki Pagórek jest jednym z paru wzniesień, co osłaniają miejsce zgromadzeń. Pokryty zwykle zieloną trawą stanowi idealny punkt obserwacyjny dla gromowych kotów jednak mało kto w to miejsce przychodzi w trakcie spędzania czasu wolnego.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-05-02, 21:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Różany Kwiat
Gwiezdny
płatek



Klan:
gwiezdni

Księżyce: szesnaście i serduszko bić skończyło
Mistrz: Mysiowąsa
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: gwiazdka obok mnie
Multikonta: Potok (GK) | Wydmowy Wiatr (KRz), Ważkowa Sadzawka (KC), Ostrężynowa Łapa (KRz), Łuska (KW)
Wysłany: 2018-04-03, 12:17   
   Wygląd: Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5904


Różany Kwiat po ceremonio/zebraniu wyszła na polowaniu. Nie zwracała uwagi, czy ktoś za nią idzie. Oczywiście, może. Jednak niebieska wojowniczka postanowiła wybrać się na polowanie. Tak więc poszła w stronę miejsca, gdzie nie wydziała ani jednego drzewa. Może jednak coś zamieszkuje te tereny? Zanim jednak wyszła z cienia, była już gotowa, miała ugięte łapy, ciężar ciała na tylnych łapach, głowę i ogon miała na linii z grzbietem uszy bardziej z tyłu. Szukała jakiegokolwiek zapachu. W końcu lepiej pod wiatr, prawda? Była właśnie tak - pod wiatr. Oby cośznalazła. Przyda im się jedzenie.
_________________

and ya know, ya know, ya know, xlife can be beautiful
you hope, you dream, you pray, and you get your way!
ask me xhow xit feels xlooking xlike xhell xon wheels

.:+ my god, it's beautiful! +:.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 80/200 | MED.EXP: 0/100
 
Szałwiowy Dym
Gwiezdny
wiara



Klan:
wicher

Księżyce: 65 (listopad)
Mistrz: Pstra Chmura
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka*
Ojciec: Północny Podmuch*
Partner: this is fine
Multikonta: Karasiowy Kieł (KR), Pies (KC), Jeleni Ryk (GK), Wieczorna Łapa (GK), Zaćmiona Łapa (NPC)
Wysłany: 2018-04-03, 15:29   
   Wygląd: Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159048#159048


Ruszyłaś przed siebie. Ustawiłaś się pod wiatr, by zbierać z niego wszystkie możliwe zapachy. A tych było sporo, zważywszy na fakt, iż znajdowałaś się na zupełnie nowych terenach. Nie byłaś przyzwyczajona do bodźców, które drażniły twój nos. Na poprzednich terenach były czymś naturalnym, czymś, co otaczało cię od zawsze, zaś teraz, teraz wszystko było zupełnie nowe. Jednakże to nie węch zaalarmował cię o pojawieniu się stworzenia w twojej okolicy. Kątem oka dostrzegłaś znikomy ruch w trawie niedaleko ciebie. Och? Gdybyś odwróciła tylko głowę bardziej, dostrzegłabyś jaszczureczkę oddalającą się od ciebie. Jedzenie.

Różany Kwiat: S: 9 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 60 | W: 50
_________________
x
jak .dużo '.niebo .może .znieść
gdy modlę się, .gdy .modlę 'się
ile ptaków, .ile burz
nie ma blizn, skąd wiedzieć już
czy .moje .łzy ..udźwignie .też?
x
  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 11 | Zm: 19 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 160/300
Stat. Med. - lvl:
9 | MED.EXP: 1451/1800
 
Różany Kwiat
Gwiezdny
płatek



Klan:
gwiezdni

Księżyce: szesnaście i serduszko bić skończyło
Mistrz: Mysiowąsa
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: gwiazdka obok mnie
Multikonta: Potok (GK) | Wydmowy Wiatr (KRz), Ważkowa Sadzawka (KC), Ostrężynowa Łapa (KRz), Łuska (KW)
Wysłany: 2018-04-03, 21:02   
   Wygląd: Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5904


Różany Kwiat jeszcze chwilę się skradała. Po chwili dostrzegła jednak zwierzątko, które może za chwilę stać się martwe, leżące na stosie. Wystarczyło tylko odwrócić głowę i już! Mrugnęła, zadowolona z szybkiego znalezienia stworzonka skradała się w jego stronę. Chciała, aby jaszczurka jej nie zauważyła, ale też nie zwęszyła, dlatego starała się o to. Szła więc nadal pod wiatr, nisko przy ziemi, jednak jej futro nie muskało ziemi, z ciężarem na tylnych łapach oraz głową i ogonem na linii z grzbietem. Będąc już blisko stworzenia, skoczyła na nie, z wysuniętymi pazurami i otwartym pyskiem. Jeśli jaszczureczka by się jej wyślizgnęła, to po prostu by ją złapała zębami.
_________________

and ya know, ya know, ya know, xlife can be beautiful
you hope, you dream, you pray, and you get your way!
ask me xhow xit feels xlooking xlike xhell xon wheels

.:+ my god, it's beautiful! +:.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 80/200 | MED.EXP: 0/100
 
Szałwiowy Dym
Gwiezdny
wiara



Klan:
wicher

Księżyce: 65 (listopad)
Mistrz: Pstra Chmura
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka*
Ojciec: Północny Podmuch*
Partner: this is fine
Multikonta: Karasiowy Kieł (KR), Pies (KC), Jeleni Ryk (GK), Wieczorna Łapa (GK), Zaćmiona Łapa (NPC)
Wysłany: 2018-04-09, 20:00   
   Wygląd: Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159048#159048


Chciałaś, by jaszczurka cię nie zauważyła, ale... Cóż, szybko się przekonałaś, że nic z tego - zaczęłaś się skradać, starając się jak tylko mogłaś, acz zaraz stworzenie uniosło głowę, spojrzało prosto w twój pysk i... zerwało się w bok, momentalnie znikając, prawdopodobnie w jakiejś norce. Tym razem się nie udało.

Różany Kwiat: S: 11 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55-1=54
_________________
x
jak .dużo '.niebo .może .znieść
gdy modlę się, .gdy .modlę 'się
ile ptaków, .ile burz
nie ma blizn, skąd wiedzieć już
czy .moje .łzy ..udźwignie .też?
x
  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 11 | Zm: 19 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 160/300
Stat. Med. - lvl:
9 | MED.EXP: 1451/1800
 
Różany Kwiat
Gwiezdny
płatek



Klan:
gwiezdni

Księżyce: szesnaście i serduszko bić skończyło
Mistrz: Mysiowąsa
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: gwiazdka obok mnie
Multikonta: Potok (GK) | Wydmowy Wiatr (KRz), Ważkowa Sadzawka (KC), Ostrężynowa Łapa (KRz), Łuska (KW)
Wysłany: 2018-04-15, 22:38   
   Wygląd: Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5904


Starała się być cicho, była cicho. Wszystko zrobiła dobrze, ale nie poszczęściło jej się. Jaszczura podniosła głowę, spojrzała w jej dwukolorowe oczy i zwiało. No cóż, to nie jej wina. Nie wydawało jej się, że o czymś zapomniała. Była prawie pewna, że zrobiła wszystko dobrze.
Po chwili ruszyła dalej, pod wiatr. Wcześniej ponownie ugięła łapy i przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, głowę i ogon miała na linii z grzbietem, a futro nie muskało ziemi. Poruszała sięcicho i gładko oddychała. Co chwilę poszukiwała zwierzyny to wzrokiem to węchem. Może znajdzie sięcoś jeszcze do stosu?
_________________

and ya know, ya know, ya know, xlife can be beautiful
you hope, you dream, you pray, and you get your way!
ask me xhow xit feels xlooking xlike xhell xon wheels

.:+ my god, it's beautiful! +:.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 80/200 | MED.EXP: 0/100
 
Szałwiowy Dym
Gwiezdny
wiara



Klan:
wicher

Księżyce: 65 (listopad)
Mistrz: Pstra Chmura
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka*
Ojciec: Północny Podmuch*
Partner: this is fine
Multikonta: Karasiowy Kieł (KR), Pies (KC), Jeleni Ryk (GK), Wieczorna Łapa (GK), Zaćmiona Łapa (NPC)
Wysłany: 2018-04-19, 17:36   
   Wygląd: Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=159048#159048


/przepraszam za poślizg!

Może i znajdzie. Szłaś dalej, aż nagle twoim oczom ukazał się jeden, niewielki kopiec. Dookoła niego kolejne dwa, a gdybyś skupiła bardziej wzrok, to dostrzegłabyś w jednym wystającą, czarną główkę z różowym noskiem. Kret, czyli twoja szansa na złapanie czegoś na stos... Ale musiałaś się spieszyć - stworzonko lada chwila mogło schować się w ziemi.

Różany Kwiat: S: 11 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 54
_________________
x
jak .dużo '.niebo .może .znieść
gdy modlę się, .gdy .modlę 'się
ile ptaków, .ile burz
nie ma blizn, skąd wiedzieć już
czy .moje .łzy ..udźwignie .też?
x
  Statystyki - lvl: 4 | S: 6 | Zr: 11 | Sz: 11 | Zm: 19 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 160/300
Stat. Med. - lvl:
9 | MED.EXP: 1451/1800
 
Różany Kwiat
Gwiezdny
płatek



Klan:
gwiezdni

Księżyce: szesnaście i serduszko bić skończyło
Mistrz: Mysiowąsa
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: gwiazdka obok mnie
Multikonta: Potok (GK) | Wydmowy Wiatr (KRz), Ważkowa Sadzawka (KC), Ostrężynowa Łapa (KRz), Łuska (KW)
Wysłany: 2018-04-22, 15:37   
   Wygląd: Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5904


A na Wysokim Pagórku znalazła... kopce. Dokładniej trzy kopczyki, z czego w jednym z nich głowę wystawiał krecik. Będzie to świetna okazja aby złapać cośna stos. Musiała się jednak spieszyć. Nie tylko dla tego, że stworzenie zaraz może uciec, a też dlatgo, że obiecała porozmawiać z Sójczym Śpiewem. Skradała się więc... miałą ugięte łapy, ciężar na tylnych łapach, ogon i głowa na równi z grzbietem, chudy brzuch Róży nie dotykał ziemi. Szła pod wiatr, lekko. Cicho oddychała i starała się być nie zauważona przez stworzenie. Patrzała też co jakiś czas pod swoje łapy - jakaś gałązka lub kamyk mógł się tu schować. Gdy była blisko główki kreta, skoczyła z pazurami na niego i mocno go złapała, przejeżdżając po krecie pazurami. Jeśli musiała - używa kłów. W końcu nie każdy zwierzak zginie od pazurów.
Udalo jej się zabić kreta, pochowała go, a następnie złapała jeszcze mysz. Później już wróciła do obozu - w końcu obiecała spotkanie z Sójką. Odłożyła zwierzaki na stos, a następnie poszła do matki. Porozmawiają sobie.

//z/t uvu
_________________

and ya know, ya know, ya know, xlife can be beautiful
you hope, you dream, you pray, and you get your way!
ask me xhow xit feels xlooking xlike xhell xon wheels

.:+ my god, it's beautiful! +:.
Ostatnio zmieniony przez Różany Kwiat 2018-04-22, 17:38, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 80/200 | MED.EXP: 0/100
 
Sarnia Łapa.
Gwiezdny
spokój po burzy



Klan:
grom

Księżyce: 18 [lipiec]
Mistrz: Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: przepadła [Wrzeszczący Pysk*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Robaczek
Multikonta: Motyli Lot, Pchla Łapa [KC]; Splątana Łapa [KW]
Wysłany: 2018-05-13, 15:00   
   Wygląd: A gdzie się podziała ta mała kulka? Sarnia Łapa znacznie urosła, stała się wysoka i całkiem zgrabna. Nabrała nieco masy, ale wciąż pozostaje chuda. Krótkie kremowe futerko, rozjaśnione na pyszczku, brzuszku, łapach oraz końcówce ogona i poprzecinane tygrysimi pręgami, przez większość czasu jest zadbane. Terminatorka nadal ma w nawyku marszczenie różowego noska podczas myślenia. Ten sam kolor mają wnętrza uszu kotki i poduszeczki łap, które stwardniały nieco po tym, jak kotce często zdarzało się stawać na ostre kamienie porozrzucane po Twardej Ziemi. Jej wąsy są białe, a oczy pozostają zielone.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5854


Biegła. Biegła, nie odwracając się za siebie, nie patrząc na to, że coś mogło ją zaatakować. Z obozu wyszła jako tako opanowana, chociaż wyraźnie zła, w miarę jednak, jak się od niego oddalała, przyspieszała, najpierw do truchtu, potem do powolnego biegu, aby ostatecznie pędzić jak strzała przez klanowe ziemie. Gwieździsta Ścieżka była dla niej wzorem do naśladowania, tymczasem okazało się, że przez tyle księżyców Sarna żyła w błędzie, w okropnej, przerażającej nieświadomości. Dzisiaj zmieszano z błotem jej przyjaciela. Kto będzie następny? Kroplik? Ona? Może tata?
Dotarła do Wysokich Pagórków, ciężko dysząc, mając wrażenie, że zaraz wypluje płuca i przy okazji serduszko, które zaczynało ją boleć i nie wiedziała dlaczego. Nie miała pojęcia z jakiego powodu. Czy to przez potraktowanie Malinki jak zepsutą zabawkę, którą można wymienić na nową? Przez fatalny wybór medyczki od siedmiu boleści, zupełnie jakby miała pszczoły w mózgu? Przez to, że potraktowano jej przyjaciela, zupełnie jakby kogoś zamordował? A może przez zawód, ten okropny zawód, który najprawdopodobniej sprawiła swoją reakcją rodzinie, Malince, która i tak czuła się już fatalnie, Kroplikowi, który tak w nią wierzył, Turkuciowi, który nadstawił karku, aby się za nią wstawić, chociaż nikt go o to nie prosił, nikt go do tego nie zmuszał... Gwiezdny Klanie, WIDZISZ I NIE GRZMISZ.
Wbiegła na samą górę pagórka, z którego miała widok na Cztery Dęby i przy okazji ziemie innych klanów. Miała wrażenie, że zaraz padnie, padnie i nie wstanie, zostanie tu na zawsze, umrze wśród traw, zgnieciona przez poczucie winy, zupełnie jak mały, nic niewarty robak. Uderzyła łapą w ziemię, z całej siły wbijając w nią pazury, a potem wyrzuciła jej grudki w powietrze, zupełnie jakby zaczynała kopać dołek. Ten ruch trochę zabolał, ale zacisnęła jedynie szczęki, próbując wyładować emocje. Potem znów wystrzeliła przed siebie, chcąc pobiec dalej, jednak potknęła się o własne łapy i runęła w dół, aby boleśnie sturlać się na sam dół małej górki. Kiedy padła na ziemię, już nie wstała – w głowie jej się kręciło, w uszach szumiało, negatywne emocje skręcały wnętrzności, a drobne obicia i otarcia przeraźliwie i wyjątkowo irytująco szczypały. Kotka zakryła jedynie pysk ubrudzonymi ziemią łapami, nie wiedząc nawet, czy leżała teraz na brzuchu, czy na grzbiecie. Docisnęła głowę do ziemi, aby wydać z siebie krótki, stłumiony i przepełniony bezsilnością krzyk. Nie zauważyła nawet łez, które spływały jej po mordce. Co się z nią stało? Dlaczego czuła się w ten sposób?! JAK TO NAPRAWIĆ?!

/Turek ;-;
_________________
I don't need your s y m p a t h y ......
your vicious lies, they're killing me.......
...........and you don't even understand
.............the things I feel or who I am



now I know you'll never change..............
you got that same look on your face........
..........and things will never be the same
..........it's over now and you're to blame
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 115/200 | MED.EXP: 90/100
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-13, 15:42   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


xxWybiegł z obozu za nią, nie mając zamiaru czekać aż zniknie i zaszyje się gdzieś na terenach, albo napatoczy się pod łapy jakiemuś lisowi czy borsukowi. Martwił się o nią, bo widział ją podczas ceremonii, to co przeżywała i było mu naprawdę ciężko. Szarpnięciami posyłał swoje ciało do przodu, wprawiając się w mechaniczny rytm, próbował dogonić kremową terminatorkę. Wciąż w uszach dzwoniły mu słowa Gwieździstej Ścieżki, po tym jak poniżyła go i potraktowała jak zwykłego, nic nie wartego śmiecia, którzy rzekomo odważył się podważyć słowo medyczki i stwierdzić, że jest od niej mądrzejszy. Córka Piorunopręgiej udowodniła, jak dba o klan i jak traktuje jego przedstawicieli - jak ścierwa.
xxSzarpnął głową podczas biegu, wyrzucając z siebie te myśli, musiał teraz skupić się na dogonieniu Sarniej Łapy. Nie był zbyt szybkim kotem, dysponował dużą siłą, ale nie szybkością, więc miał pewne problemy z szybkim przebieraniem kończynami, ale adrenalina i sam fakt, że goni SARNĘ, dodawał mu potężnego kopa i pozwalał nie spuszczać z niej oka, nie mógł jej zgubić. Wbiegając pod górę, czuł, że wymięka, modlił się w myślach, aby jego przyjaciółka zatrzymała się. Zrobiła to, Turkuć już miał do niej zakrzyknąć, kiedy ta nagle wystrzeliła do przodu, potykając się o własne łapy i staczając się z pagórka. Jego źrenice zwężyły się do wielkości szpilek. Przecież ona mogła się połamać! Skręcić kark, albo i nawet zabić!
xx— SARENKO! — zawołał za nią, czując jakby zdzierało mu się gardło. Ruszył za nią, nie zwracając już nawet uwagi na to, jak paliły go mięśnie. Szybko zbiegł ze wzniesienia, rozwijając dość dużą prędkość, po czym - dobiegając do terminatorki - zatrzymał się kilka kroków od niej. Obejrzał ją dokładnie, upewniając, że nic sobie nie zrobiła podczas tego małego wypadku. Dopiero wtedy podszedł jeszcze bliżej, wciąż trochę niepewnie stawiając kolejne kroki, przykucnął tuż przed nią, trącając nosem jej łapę, którą przykryła swój pyszczek.
xx— Ej... no, c-co jest? — zapytał bardzo cichutko, szepcząc jej do ucha, chcąc brzmieć troskliwie i pocieszająco, nie wiedział czy mu to wyjdzie, ale warto próbować — J-j-jesteś... zła na mnie za to... c-c-co powiedziałem n-n-na c-ceremonii? — zagaił, plącząc po chwili słowa, przez co jego wypowiedź mogła wydać się mało zrozumiała. Nie mógł patrzeć na nią w takim stanie, czy to była jego wina? Czy to jego zachowanie spowodowało taką reakcję jego przyjaciółki? Odsunął pyskiem łapę córki Trzmielego Pyłu, przez co mógł zobaczyć jej zalane łzami, zielone oczy. Wyraz jego mordki złagodniał praktycznie od razu.
xx— N-nie płacz, b-bo ja też zaraz z-zacznę — rzucił, a następnie położył się obok kremowej, kładąc głowę na jej szyi, chcąc dodać jej w ten sposób... otuchy, chociaż nie wiedział jak ona na to zareaguje, czy w ogóle ona CHCE, aby ten był przy niej. Szybkimi ruchami szorstkiego języka zaczął czyścić jej jasne futerko z błota i innych brudów, jakie się uczepiły jej szaty. Z jego gardła wydobywało się również i uspokajające mruczenie, mające na celu złagodzenie emocji.
Ostatnio zmieniony przez Turkuciowy Grzbiet 2018-05-13, 15:43, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-13, 16:40   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


    Tato, czemu oni są… no, tacy? – spytała, mając na myśli rodzeństwo u władzy. Nie usłyszała twardej odpowiedzi jej siostry do Gwiazdkowej Ścieżki, ale zobaczyła, jak ta wybiega z obozu, wyraźnie wzburzona. – Sarenko! – wyrwało jej się głośno, a kotka niepewnie zerwała się na równe łapy, posłała spojrzenie Tacie… i pobiegła za siostrą.
Łania miała późniejszy start niż kremowa siostra, na dodatek nie miała świetnej kondycji i nie lubiła biegać. Starała się jednak i mimo iż było ciężko, biegła za siostrą, zdeterminowana, by ją dogonić. Nie wiedziała do końca czemu, ale wydawało się jej to w tym momencie bardzo ważne, bo jej kremowa siostra wydawała się bardzo poruszona. Łania w zasadzie nie wiedziała nawet, o co chodzi, ale… martwiła się. W gruncie rzeczy martwiła się o całe swoje rodzeństwo, o Krówkę i Żubr, które nie trenowały, o Baran, Owcę czy Kozła, którzy byli gdzieś na uboczu, o Kozicę, która tak dziwnie się zachowywała wtedy, podczas rozmowy z kocurem z klanu Rzeki… nie miała jednak zbyt wielu okazji, by to wyrazić. Można powiedzieć, że wręcz unikała poważnych rozmów z kimkolwiek, było jej ciężko w ogóle je zacząć, jednak ostatnia konwersacja ze Wzburzoną Wodą w jakiś sposób jej uświadomiła, że powinna bardziej dbać o rodzinę, komunikować się z nimi, bo potem może wyjdzie tak, jak z mamą. Dlatego, choć cały czas widziała przed sobą sylwetkę biegnącej Sarenki (a także Turkucia, który także biegł przed pstrokatą kotką), dotarła do niej dopiero wtedy, gdy ta się zatrzymała – na Wysokim Pagórku. Stanęła, dysząc ciężko, jednak nim zdążyła cokolwiek zrobić, powiedzieć… kremowa kotka sturlała się z pagórka, krzycząc.
Sarenko! – zawołała znowu głośno, po czym kawałek za Turkuciową Łapą zaczęła schodzić ze wzniesienia, jednak w pewnym momencie potknęła się o własne łapy… i sturlała się, lądując tuż obok Sarny. Uniosła głowę i lekko nią potrząsnęła, po czym skupiła wzrok na kotce. – Sarenko! – powtórzyła uparcie, zmartwiona stanem siostry, bo nigdy nie widziała, by coś takiego się z nią działo. Zerknęła na burego kocura, jednak on nie był w tej chwili tak istotny, jak siostra. Kwestią tego, czemu położył się tak blisko jej siostry i zaczął czyścić jej futerko, zajmą się później.– Co jest, Sarenko, co się dzieje, czemu tak zrobiłaś, p-powiedz nam!
Ostatnio zmieniony przez Łani Krok 2018-05-13, 16:42, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Sarnia Łapa.
Gwiezdny
spokój po burzy



Klan:
grom

Księżyce: 18 [lipiec]
Mistrz: Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: przepadła [Wrzeszczący Pysk*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Robaczek
Multikonta: Motyli Lot, Pchla Łapa [KC]; Splątana Łapa [KW]
Wysłany: 2018-05-13, 18:07   
   Wygląd: A gdzie się podziała ta mała kulka? Sarnia Łapa znacznie urosła, stała się wysoka i całkiem zgrabna. Nabrała nieco masy, ale wciąż pozostaje chuda. Krótkie kremowe futerko, rozjaśnione na pyszczku, brzuszku, łapach oraz końcówce ogona i poprzecinane tygrysimi pręgami, przez większość czasu jest zadbane. Terminatorka nadal ma w nawyku marszczenie różowego noska podczas myślenia. Ten sam kolor mają wnętrza uszu kotki i poduszeczki łap, które stwardniały nieco po tym, jak kotce często zdarzało się stawać na ostre kamienie porozrzucane po Twardej Ziemi. Jej wąsy są białe, a oczy pozostają zielone.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5854


Nie spodziewała się, że ktoś za nią pobiegnie. Specjalnie powstrzymywała się wtedy w obozie, aby nie wyglądać na zbyt wzburzoną, aby nie zwracać na siebie zbytniej uwagi. Widać jednak, że cały stoicki spokój zmarnowała na medyczkę i odpowiedź dla niej. Nie reagowała w większości na bodźce zewnętrzne, równie dobrze zza drzewa mógł wyskoczyć jakiś lis, złapać ją za szyję i zacisnąć swoje szczęki. Wszystko zakończyłoby się w jednej chwili. Drżała na całym ciele, dopiero po chwili uzmysławiając sobie, że nie była sama. Ktoś patrzył. Ktoś oglądał ją w takim stanie.
Z-o... z-ostaw...! – pisnęła cichutko, mocniej przyciskając pyszczek do ziemi i zaciskając powieki. Nie patrz na mnie teraz. Poczuła się bezbronna, bezsilna wobec całego zła, które spadło na jej bliskich, na jej Klan, na wszystkich, których kochała. – Zostaw... – powtórzyła cichutko, tak cichutko, że jedynie po ruchu pyszczka można było się zorientować, że jeszcze coś powiedziała. Jak przez mgłę usłyszała kolejny głos, jednak nieco wyższy od poprzedniego, należący do jakiejś kotki. Sarenka spróbowała wysilić mózgownicę do pracy, przypomnieć sobie, skąd kojarzyła Kota Jeden i Kota Dwa, i pojąć, dlaczego do niej przyszli. Chcieli ją skrzywdzić? Zabrać gdzieś daleko? Pośmiać się, pomóc, popatrzeć? Reagowała z opóźnieniem, sporym opóźnieniem, i dopiero po chwili dotarło do niej, że ktoś przez ten cały czas biegł za nią. Dwa ktosie. I teraz tu stali, najwidoczniej nie zamierzając prędko sobie iść. Gwiezdny Klanie DLACZEGO?
Tu-hkuć! Ła-nia-nia – jęknęła stłumionym głosem, rozpoznając w końcu, kto przy niej był. Zatrzęsła się z bezsilności, pozwalając, aby któreś z nich – nie była pewna, które – odsunęło jej łapę. Zaraz jednak wbiła pazury w ziemię, wciąż odmawiając patrzenia na cokolwiek i kogokolwiek, zaciskając mocniej szczękę. Oddychała szybciej, dławiąc się własnymi łzami, a z jej gardła wydobywał się urywany szloch. Dotarł do niej cichy szept, jednak znaczenie słów jakby umykało. Czuła przy sobie oddech burego terminatora, był blisko, bardzo blisko. Nie zareagowała w żaden sposób na to, że Turkuć położył łeb na jej szyi, że zaczął szorować po niej swoim językiem, że mruczał. Tylko po co to robił? To przez nią został upokorzony przed całym Klanem. To wszystko jej wina.
A potem, wraz z pytaniem, które wypadło z pyszczka jej siostry, coś w niej się złamało. Pękło, zostało bezpowrotnie zniszczone. Ukłucie bólu, które opanowało całe jej ciało. Wrzasnęła, zrywając się gwałtownie i odtrącając tym samym burego kocura, nie do końca celowo. Otworzyła ślepia, a oba koty mogły wyczuć woń jej strachu.
TO MOJA WINA! – krzyknęła, wyginając grzbiet w łuk i zniżając łeb, wbijając wzrok w ziemię. Ziemia, ziemia, ziemia jej nie obwiniała, ziemia nie patrzyła się tak na nią, dobra, dobra ziemia... – SZANOWAŁAM JĄ, A O-NA... ONA... – Syknęła, przyciskając uszy do czaszki. Łapy jej drżały, futerko było nastroszone i miała wrażenie, że zaraz się przewróci. – ON SIĘ NIE NADAJE! – pisnęła, czując spływające po jej policzkach łzy. Nabrała gwałtownie powietrza, unikając kontaktu wzrokowego z Łanią i Turkuciem. Mówiła zupełnie bez ładu i składu. Jeleń pewnie oglądał sobie teraz Martwe Korzenie z Gwieździstą Ścieżką... dlaczego przyjął jej propozycję? Dlaczego to nie mógł być ktokolwiek inny, ktokolwiek odpowiedzialny? Ktokolwiek... Tulipan, Róża, nawet Cień, KTOKOLWIEK. Malinka NIE ZASŁUŻYŁA na takie traktowanie, Turkuć NIE ZASŁUŻYŁ na takie traktowanie... Dlaczego więc zostali TAK potraktowani? I dlaczego ona czuła się teraz tak źle?
_________________
I don't need your s y m p a t h y ......
your vicious lies, they're killing me.......
...........and you don't even understand
.............the things I feel or who I am



now I know you'll never change..............
you got that same look on your face........
..........and things will never be the same
..........it's over now and you're to blame
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 115/200 | MED.EXP: 90/100
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2018-05-14, 16:37   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


xxTo było dość oczywiste, Turkuć nie zastanawiał się ani chwili, aby za nią pobiec. Martwił się o Sarenkę, bowiem ta nie wyglądała zbyt dobrze, a też nie wiedział DLACZEGO tak postąpiła, uciekając z ceremonii. Wolał być przy niej, aby w razie czego móc ją uchronić przed czymś, kimś, albo przed samą sobą. Starał się o nią troszczyć jak tylko mógł, chociaż czasami nie wychodziło, tak, jakby tego chciał. W pewnym sensie czuł też pewien rodzaj odpowiedzialności za córkę Trzmielego Pyłu, nie wiedział dlaczego, ale tak już było i nie mógł nic na to poradzić. Cieszył się też z obecności Łaniej Łapy, bowiem dzięki obecności siostry Sarny, może zdziałają razem coś więcej i uda im się poprawić samopoczucie jego przyjaciółki.
xxCały czas energicznie zlizywał z niej cały ten brud i błoto, chociaż w pewnym momencie zaprzestał tej czynności, a następnie zatrzymał wzrok na jej pyszczku, z którego wciąż lały się łzy. Nie chciał patrzeć na nią w takim stanie. Poczuł jakby mysz stanęła mu w gardle, jak mięśnie napinają się, a serce zaczyna bić coraz to szybciej, przyprawiając go o bardzo, ale to bardzo dziwne uczucie. Źrenice zwężyły się, kiedy kremowa odtrąciła go i stanęła na równe łapy, jeżąc się jakby wściekle. Nie chciała ich towarzystwa? To nie była jej wina, to wszystko... ona była niczemu niewinna. Turkuć poczuł ucisk w klatce piersiowej, zacisnął zęby, spoglądając kątem oka na szylkretową kotkę, z nadzieją, że ta coś pomoże, w końcu obie były siostrami, czyż nie? Jedna powinna bardzo dobrze znać drugą.
xx— N-n-nie... — mruknął, niezwykle delikatnym, łamiącym się głosem. Nie chciał płakać, nie chciał się przełamywać i rozdzierać na małe kawałeczki, był twardy, przynajmniej starał się taki być, chociaż czuł jak jakiś kamień ciąży mu na sercu, a on nie był w stanie go zrzucić. Chciał podejść bliżej, ale nie był pewien jaką reakcję wywoła to u zielonookiej, była zła, przestraszona, zmieszana i na pewno kotłowało się w niej mnóstwo negatywnych emocji.
xx— N-nie... to nie twoja wina, że Gwieździsta Ścieżka jest takim... pustym kotem i wybrała kogoś takiego jak Jeleń na swojego terminatora — stwierdził, odważając się na wykonania jednego, niepewnego kroku w stronę terminatorki. Chciał wiedzieć jak na to zareaguje, jeśli pozwoli sobie pomóc, będzie o wiele lepiej. Proszę...
Ostatnio zmieniony przez Turkuciowy Grzbiet 2018-05-14, 16:38, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Łani Krok
Gwiezdny
żmije.


Klan:
grom

Księżyce: 43 w chwili śmierci
Mistrz: szkoda gadać
Płeć: kotka
Matka: wrzeszczący pysk [*]
Ojciec: Trzmiela Gwiazda
Partner: niemoc
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Miodowa Łapa, Kąsająca Łapa
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2018-05-14, 17:30   
   Wygląd: Buro-rudo-biała długowłosa kotka. Jest kocicą przeciętnego wzrostu, niższą od większości kocurów, nie jest szczególnie chuda czy gruba. Jej oczy są jasnozłote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=239967#239967


Serce pierworodnej Trzmielego Pyłu biło bardzo szybko – i to nie tylko ze względu na podjęty przed chwilą, dość wyczerpujący wysiłek fizyczny. Martwiła się o siostrzyczkę, o to, jak wybiegła z obozu, jak biegła przed siebie, jak uderzyła mocno łapą w ziemię czy wreszcie: jak się rzuciła z Wysokiego Pagórka. Trzeba przyznać, że Łania… bała się. Nigdy nie widziała swojej siostry w takim stanie; jeżeli ktoś z ich rodzeństwa był skłonny do jakiejś histerii i robienia scen, to bardziej sama Łania czy Krówka, patrząc na poprzednie zebrania. Ale… za każdym razem winne były dzieci Piorunopręgiej. Złe Koty, co do jednego, Łania była o tym przekonana, nawet jeżeli przestała się aż tak bardzo obawiać Iskrzącego Płomienia. Była jednak skłonna winić przywódcę, zastępczynię i medyczkę – za swoje nieszczęście odnośnie treningu, za niedolę Krówki i Żubr, a teraz również za stan Sarny.
Przełknęła ślinę i potrząsnęła nieco tępo głową, gdy usłyszała słowa siostry; nikt nikogo nie będzie tu zostawiał, na pewno nie! Zaraz jednak… kremowa zerwała się na równe łapy i zaczęła krzyczeć. O tym, że to jej wina, że szanowała „ją”… kogo? Gwiazdkową Ścieżkę? Pewnie o nią chodziło. Zresztą, rozjaśniło się to trochę dla Łaniuszki, gdy kotka dodała, że „on się nie nadaje”. Pewnie chodziło o Jelenia, bo przecież nie o Iskrzący Płomień, która została dzisiaj zastępczynią. Cóż, rozjaśniło się jej, ale… nie rozumiała, czemu cokolwiek miało być winą Sarenki. Uszy pstrokatej kotki były przyklejone do jej czaszki. Minęła chwila, w końcu postąpiła krok w stronę siostry, a potem następny, stanęła niemal przy Sarnie i spróbowała zajrzeć w jej oczy.
Co, a-ale co ma być twoją winą? – spytała cicho, niepewnie, po chwili namysłu i zastanawiania się, czy w ogóle powinna o to pytać. Nie była najostrzejszym narzędziem w szopie, to fakt, ale autentycznie chciała jakoś wesprzeć siostrzyczkę, a żeby to zrobić… musiałaby najpierw cokolwiek zrozumieć, dlatego zadała być może głupie pytanie. Była troszkę bezradna, nikt jej nie nauczył, co robić w takich sytuacjach, nikt nie dał przykładu. Ale starała się, na osty i ciernie, naprawdę, a rodzina była dla niej jedną z najważniejszych rzeczy i nie chciała, by ktokolwiek z rodzeństwa cierpiał, nawet jeżeli części z nich… nie mogła lub bała się pomóc. Zerknęła niepewnie na burego kocura. – Turkuć ma, no, rację, Sarenko – wybąkała.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 14 | Zr: 8 | Sz: 15 | Zm: 8 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 105/400
 
Sarnia Łapa.
Gwiezdny
spokój po burzy



Klan:
grom

Księżyce: 18 [lipiec]
Mistrz: Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: przepadła [Wrzeszczący Pysk*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Partner: Robaczek
Multikonta: Motyli Lot, Pchla Łapa [KC]; Splątana Łapa [KW]
Wysłany: 2018-05-14, 22:00   
   Wygląd: A gdzie się podziała ta mała kulka? Sarnia Łapa znacznie urosła, stała się wysoka i całkiem zgrabna. Nabrała nieco masy, ale wciąż pozostaje chuda. Krótkie kremowe futerko, rozjaśnione na pyszczku, brzuszku, łapach oraz końcówce ogona i poprzecinane tygrysimi pręgami, przez większość czasu jest zadbane. Terminatorka nadal ma w nawyku marszczenie różowego noska podczas myślenia. Ten sam kolor mają wnętrza uszu kotki i poduszeczki łap, które stwardniały nieco po tym, jak kotce często zdarzało się stawać na ostre kamienie porozrzucane po Twardej Ziemi. Jej wąsy są białe, a oczy pozostają zielone.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5854


Sarna miała wrażenie, że ta cała sytuacja ją przerastała. Na ceremonii jako tako trzymała głowę wysoko podniesioną, ale... świat, jaki znała, okazał się jedynie iluzją. Świat, w którym istniała Gwieździsta Ścieżka, jako ta mądra i odpowiedzialna medyczka, jej wzór do naśladowania. Ile księżyców żyła w błędzie, nieświadomie okłamując samą siebie? Teraz czuła zawód i pogardę dla postawy córki Wężowej Gwiazdy, poczucie winy, że dała się omamić, że pozwoliła na to wszystko. Spanikowała – czy mogła coś zrobić, aby wszystko potoczyło się inaczej? Na dodatek teraz sprawiła, że było jeszcze gorzej, bo dwa ważne dla niej koty się o nią martwiły. A może uznały, że oszalała i wyprą się jej przez to wszystko? Dlaczego właściwie to wszystko aż tak zabolało?
Ona... upokorzyła... go... przed... całym... Klanem... – odpowiedziała, łapiąc gwałtownie oddech po każdym słowie. Już nie krzyczała, ale szok nie minął – nadal była roztrzęsiona. I wciąż miała pochyloną głowę, z całej siły zaciskając przy okazji powieki, byle tylko nie patrzeć w oczy dwójce terminatorów. – I to... z mojej... WINY – wydukała, otwierając oczy. Powoli zaczynała mówić z nieco większym sensem... więc jakiś postęp jednak był. Wszystko ją bolało po niefortunnym upadku i zapewne zostanie jej jeszcze kilka siniaków i zadrapań... chociaż krew, na całe szczęście, się nie polała. Co najwyżej terminatorka była tym wszystkim nieco otumaniona, na dodatek głowa jej pękała od płaczu i sturlania się z pagórka.
Tutaj... nie chodzi o mnie! – zaprotestowała, cofając się o krok i kuląc się, dopiero teraz unosząc głowę. W jej zielonych oczach widniało mnóstwo sprzecznych emocji, zapach strachu unosił się w powietrzu. Kremowe uszy nadal były przyciśnięte do czaszki, a mordka wykrzywiona w grymasie. – Ja... bał-ła-abym się mu zaufać... w końcu zdhowie i życie... kotów... nie pothafię... a tehaz jej też nie... – wyjąkała, cofając się jeszcze o krok, zanim ostatecznie zawahała się i klepnęła ciężko na ziemi. Do tego wszystkiego doszedł wstyd, gdy powoli zaczynała sobie uświadamiać, jak się zachowywała. Ale... ktoś, na kim od czasów kocięcych najbardziej polegała, jeśli nie licząc rodziny i przyjaciół... postąpił źle. Popełnił błąd i nie chciał się do tego przyznać, a konsekwencje mógł ponieść cały Klan. Sama Sarenka... poczuła się zdradzona. Zwłaszcza że Gwieździsta Ścieżka w jednej chwili przeszła z rzucania obelg w stronę Turkucia do proponowania jej nauki ziół, jak gdyby pod przymusem zapraszała ją na herbatkę, bo tak wypadało. Na dodatek ta cała sprawa z Bystrą, Malinką, zastępcą... za dużo na raz. Za dużo.
_________________
I don't need your s y m p a t h y ......
your vicious lies, they're killing me.......
...........and you don't even understand
.............the things I feel or who I am



now I know you'll never change..............
you got that same look on your face........
..........and things will never be the same
..........it's over now and you're to blame
  Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 115/200 | MED.EXP: 90/100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 15