Poprzedni temat «» Następny temat
Czarny Ogon - zachód
Autor Wiadomość
Bluszczowy Wąs
Gwiezdny
razem


Klan:
cien

Księżyce: 18,5 w chwili śmierci
Mistrz: Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Złotooka
Ojciec: Zwichrzony Ogon
Partner: Barszczowa Łapa
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Łani Krok, Zimno, Szerszeniowy Jad, Echo.
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-01-21, 18:54   
   Wygląd: Średniego wzrostu i przeciętnej budowy czarno-ruda, krótkowłosa kocica. Po lewej stronie jej głowy dominuje rudy, a po prawej czarny. Oczy ma złote, nos czarno-różowy, a jasne wąsy są zabawnie powykręcane.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=305119#305119


Dziwnouchy nie tylko wyglądał specyficznie, ale i tak się zachowywał. Nie byłam pewna, co czuć w związku z tą rozmową. Z jednej strony napawała mnie ona dyskomfortem i nie miałam ochoty jej toczyć, ale z drugiej… nie była ona na tyle nieznacząca i nużąca, bym faktycznie miała ochotę się odwrócić na pięcie i odejść, ignorując syna Trzcinowej Sadzawki. Nie dopytywał na siłę, nie silił się też na te nic nie znaczące gesty i słowa, jakie często serwowali inni, typu zapytania o pogodę, o trening, o inne pierdoły. Nie rozumiałam co prawda, jaki jest cel rozmowy na temat terenów poza klanem, ale każdy miał swoje dziwactwa. W pewnym sensie kojarzył mi się Barszcz, chociaż był o wiele mniej energiczny i entuzjastyczny, ale… nie narzucał się tak mocno, jak inni. Przynajmniej na razie.
Cisza. Cisza była dobra. I wszystko by było dobrze, gdyby nie pytanie, jakie wyrzucił z siebie kocur. Moje mięśnie od razu się napięły, jakbym szykowała się do ataku i poczułam nieprzyjemne pieczenie w gardle, jakby zaraz miał się z niego dobyć warkoczący pomruk. Być może było to tylko niewinne pytanie, jednak… uderzyło we mnie bardziej, niż powinno. Wypuściłam powietrze przez pysk, chowając się chociaż na kilka uderzeń serca za chmurką pary, jaka powstała w wyniku tej czynności.
Jest jakiś konkretny powód, dla którego wyglądasz, jakbyś zamienił się na uszy z królikiem? – odgryzłam się wreszcie, mrużąc oczy. Tak po prostu wyglądałam. Tak już miałam. Tak samo, jak on miał dziwaczne, wielkie uszy i dziwny wygląd pyska po swojej mamusi, tak i ja miałam taki wyraz pyska, bywa. Nie czułam potrzeby komentowania jego brzydoty… zaś świadomość swojej własnej już miałam. Ale musiał mnie obrazić, oczywiście.
_________________
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
  Statystyki - lvl: 3 | S: 17 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 120/200
 
Drzewny Okruch
Zaginiony
przed siebie


Klan:
cien

Księżyce: 31 [listopad]
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Trzcinowa Sadzawka [npc]
Ojciec: Miękki Obłok [npc]
Multikonta: Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Wysłany: 2019-01-28, 15:57   
   Wygląd: Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=301216#301216


W przeciwieństwie do niej, Drzewna Łapa nie widział jej jako brzydkiej, a jego pytanie nie miało w żadnym wypadku jej urazić i wywołać u czarno-rudej takiej reakcji. Co prawda do tych najpiękniejszych i najponętniejszych to ona nie należała, jednak do tych najbrzydszych i najszkaradniejszych również. Odznaczała się przeciętną urodą, choć gdyby tylko się pozbyła tego grymasu z pyska, najpewniej niejeden kocur poczułby w swoim brzuchu motylki na jej widok. Dla płowo-białego terminatora nie istniały podziały na brzydkie i ładne. Nie interesowały go te atuty kociej urody, bowiem bardziej się skupiał na tym, co nietypowe oraz odstające od nużącej rutyny. Nie odpychały go deformacje czy inne mutacje, a wręcz przeciwnie – intrygowało to dziwnouchego i zachęcało do poznania takiego kota. Niezadowolenie, być może nawet obrzydzenie, uparcie przyczepione do pyska córki Złotookiej, nie było aż tak częstym zjawiskiem. Na ogół koty dzieliły się na te z miną obojętną, radosną, smutną bądź też złą. Szylkretowa mieściła się gdzieś pomiędzy tymi negatywnymi. Zawsze była to jakaś odskocznia, coś innego, czym Drzewna Łapa nieco się zainteresował.
Nie był doświadczony w rozmowach z kotami, nic więc dziwnego, że palnął coś głupiego, przez co uzyskał niespodziewaną reakcję. Myślał, iż kotka z grymasem odpowie mu na jego pytanie, zaś ta, ku jego zdziwieniu, odgryzła się mu. Dopiero w tej chwili zdał sobie sprawę, że mógł ją w pewien sposób urazić. Kąciki warg kocura drgnęły ku górze, a z pyska wydobyło się ciche parsknięcie, tworząc na uderzenie serca obłoczek, który rozpłynął się tak szybko jak się pojawił.
Być może moim ojcem jest królik, albo jakiś inny dziad czy babcia nim byli... Kto wie? – nikt go do tej pory nie porównywał z tym długouchym gryzoniem. Zwykle kojarzył się innym ze szczurem lub myszą, lecz nigdy by nie pomyślał, że może zostać królikiem. Cóż... I tak było mu wszystko jedno, ponieważ po rozmowie z pewną osobą przestał się przejmować takimi wyzwiskami. – W sumie, wyjaśniałoby to mój wygląd.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 10 | HP: 50 | W: 70 | EXP: 25/200
 
Bluszczowy Wąs
Gwiezdny
razem


Klan:
cien

Księżyce: 18,5 w chwili śmierci
Mistrz: Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Złotooka
Ojciec: Zwichrzony Ogon
Partner: Barszczowa Łapa
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Łani Krok, Zimno, Szerszeniowy Jad, Echo.
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-02-03, 22:40   
   Wygląd: Średniego wzrostu i przeciętnej budowy czarno-ruda, krótkowłosa kocica. Po lewej stronie jej głowy dominuje rudy, a po prawej czarny. Oczy ma złote, nos czarno-różowy, a jasne wąsy są zabawnie powykręcane.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=305119#305119


Tkwiłam z lekko napiętymi mięśniami w oczekiwaniu na jego odpowiedź, spodziewając się kolejnego ataku, kolejnej obrazy – być może nawet ataku fizycznego, byłam bowiem świadoma, że moje słowa też są w pewnym sensie prowokacją. Ku mojemu zdziwieniu jednak kocur… parsknął. Nie byłam pewna, czy to rozbawienie, czy może pogarda dla mnie, jednak jego odpowiedź nie zawierała już dalszych uwag na mój temat. I bardzo słusznie, nie było potrzeby, by komentował mój wyraz pyska, bo to była tylko i wyłącznie moja sprawa. Spojrzałam na niego wciąż nieco niechętnie, ale nieco rozluźniłam swoje ciało.
Skoro twoja matka puściła się z kimś spoza klanu, kogo nikt nie widział, to możliwe – odparłam chłodno, spokojniej niż poprzednim razem, tak, jakbym stwierdzała fakt. Nie rozumiałam, jak można było zaufać komuś z innemu klanu, a co dopiero pomysł, żeby z nim spółkować… żeby spółkować z kimkolwiek, budził we mnie odrazę i niechęć. Nie przepadałam jednak za kocicami, które się puszczały z kotami spoza klanu. Splątane Futerko rodziła takie same bękarty… a po Słodkim Języku było widać, co przynosiło sprowadzanie do klanu obcych. A mimo to w klanie trzymali tę buro-białą paskudę, co ktoś przyniósł do obozu na ceremonię.
_________________
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
  Statystyki - lvl: 3 | S: 17 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 120/200
 
Drzewny Okruch
Zaginiony
przed siebie


Klan:
cien

Księżyce: 31 [listopad]
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Trzcinowa Sadzawka [npc]
Ojciec: Miękki Obłok [npc]
Multikonta: Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Wysłany: 2019-02-04, 14:13   
   Wygląd: Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=301216#301216


Spółkowanie, czy nawet inne akty bliskości między dwoma kotami, wydawały mu się rzeczą bardzo odległą, która na razie go nie dotyczyła i jeszcze przez długi czas dotyczyć nie będzie. Co prawda on też nie bardzo to rozumiał, jednak nie darzył tych spraw taką niechęcią oraz odrazą. Był wobec tego nastawiony obojętnie, być może nawet trochę sceptycznie, jednak to, że jego matka zaufała jakiemuś kocurowi z innego klanu, było nieco dziwne i niepokojące – nawet dla niego. Niby opowiadała im o tym, jaki to Miękki Obłok jest czuły, kochany i przewspaniały, aczkolwiek z perspektywy kota, który go nigdy nie widział, mając za źródło informacji jedynie partnerkę tego osobnika, pewne kwestie wyglądały na podkoloryzowane oraz wyidealizowane. Dla Drzewnej Łapy ten kocur był nikim innym jak obcym, nieznajomym, który jedynie w pewnym stopniu przyczynił się do jego powstania i narodzin, pozostawiając resztę w łapach samotnej matki. Nie zależało mu na spotkaniu z nim, bowiem sam wojownik z Klanu Wichru najwidoczniej nie wyrażał takiej chęci. Gdyby poznanie swoich potomków było dla niego ważne, na pewno wyczekiwałby gdzieś nieopodal granicy, próbując skontaktować się z Trzcinową Sadzawką, ale że nic na to nie wskazywało to Okruch przyjął podobną postawę z brakiem zainteresowania.
Na słowa rudo-czarnej kotki lekko się spiął. Wiedział, że to on zaczął ten temat, a mimo wszystko... Poczuł się dziwnie. Nie miał pojęcia, czy powinien być w tej chwili urażony, czy też przyznać jej rację, a może w ogóle zrobić coś zupełnie innego. W pierwszym momencie spojrzał się na swoje łapy, by zaraz po tym przenieść spojrzenie na leniwie płynący strumień. Ostatecznie nic nie powiedział, jakby niemo dając jej znać, że to, co powiedziała, jest prawdą, jednak taką, z którą nadal trochę trudno mu się pogodzić.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 10 | HP: 50 | W: 70 | EXP: 25/200
 
Bluszczowy Wąs
Gwiezdny
razem


Klan:
cien

Księżyce: 18,5 w chwili śmierci
Mistrz: Olchowy Szept
Płeć: kotka
Matka: Złotooka
Ojciec: Zwichrzony Ogon
Partner: Barszczowa Łapa
Multikonta: Zajęczy Sus, Porywisty Wiatr, Łani Krok, Zimno, Szerszeniowy Jad, Echo.
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-02-09, 00:57   
   Wygląd: Średniego wzrostu i przeciętnej budowy czarno-ruda, krótkowłosa kocica. Po lewej stronie jej głowy dominuje rudy, a po prawej czarny. Oczy ma złote, nos czarno-różowy, a jasne wąsy są zabawnie powykręcane.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=305119#305119


Obserwując kocura kątem oka, nie umknęło mi lekkie napięcie mięśni jego ciała w reakcji na moje słowa. Prawda w oczy kole, huh? Moje mięśnie również pozostawały w lekkim napięciu, a ja się zastanawiałam, czy teraz może mnie zaatakuje, czy będzie się kłócił, a może zaprzeczał, może po prostu sobie pójdzie… albo sam odpowie jakąś obrazą. Akurat mojego pochodzenia nie mógł się przyczepić – on był brudnokrwistym bękartem, którego ojca, poza jego matką, nikt z Cienia zapewne nawet na oczy nie widział, ja rodziców miałam w klanie, nawet jeżeli obecnie praktycznie z nimi nie utrzymywałam kontaktu, odwracając się na pięcie za każdym razem, gdy spostrzegłam zmierzającą w moją stronę Złotooką. Niewątpliwie jednak znalazłby się inny powód, by ze mnie zakpić, gdyby chciał…
Ale spotkało mnie milczenie, którego akurat się nie spodziewałam. Nie zmienił nawet tematu na jakiś wygodny dla niego, nie, po prostu rozdzieliła nas ściana ciszy, a im dłużej się ciągnęła, tym dziwniej się czułam, bo to nie wyglądało tak, jakby próbował wymyślić jakąś obrazę albo coś w tym stylu. Na parę krótkich uderzeń serca zmarszczyłam nos. Zazwyczaj cisza dobrze na mnie działała, jednak teraz miałam dość mieszane uczucia co do tego kota i całej tej rozmowy, w związku z czym tylko narastał we mnie dyskomfort. Postanowiłam, że to najwyższy czas więc zakończyć tę konwersację, skoro i tak prowadziła donikąd. Podniosłam się więc i odeszłam w stronę obozu, uznawszy, że wystarczy mi marznięcia, a i nie miałam już ochoty na spacerowanie.

zt
_________________
i don't wanna be any part of your scene
i don't believe what you believe
i'd rather be faceless in the dark
than be so
F A K E................
.................
like the way you are


:pustka:
  Statystyki - lvl: 3 | S: 17 | Zr: 7 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 120/200
 
Drzewny Okruch
Zaginiony
przed siebie


Klan:
cien

Księżyce: 31 [listopad]
Mistrz: Ciemna Toń
Płeć: kocur
Matka: Trzcinowa Sadzawka [npc]
Ojciec: Miękki Obłok [npc]
Multikonta: Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Wysłany: 2019-02-16, 23:50   
   Wygląd: Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=301216#301216


Nie mówił nic, bo faktycznie, prawda w oczy kole, a być może i nawet w pysk, bowiem ten nawet nie drgnął, by wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk – cokolwiek, czym mógłby nawiązać do aktualnego, nie do końca przyjemnego tematu, czy też rozpocząć zupełnie nowy, wymazując z pamięci kującą go wypowiedź czarno-rudej terminatorki. Nic w tej chwili nie przychodziło mu do głowy, toteż po prostu niemo wpatrywał się w Czarny Ogon, jakby licząc na to, że coś samo się zadzieje, że szylkretowa sama coś od siebie doda. Nie pomyślał o tym, iż córka Złotookiej najzwyczajniej w świecie wstanie, po czym odejdzie od niego, najpewniej wracając do obozu, a na dodatek bez żadnego słowa. Z tego, co udało się mu zaobserwować, koty zwykle żegnały się poprzez tych kilka, specjalnie stworzonych do tego, wyrazów. W ewentualności wykonywały jakiś fizyczny gest, dotykając swojego rozmówcy, aczkolwiek Drzewna Łapa nie był z tym na tyle oswojony oraz zaznajomiony z żółtooką kotką, żeby teraz o tym myśleć. Ta, ku jego zaskoczeniu, nawet się na niego nie spojrzała. Nie miał jej jednak tego za złe, a wręcz przeciwnie – był w pewien sposób zadowolony i usatysfakcjonowany, że porozmawiał z dość nietypowym kotem na nietypowe tematy. Zaciekawił się jej osobą, ale mimo to po prostu odprowadził ją swoim wzrokiem, a zaraz po tym sam zniknął w znanym tylko sobie kierunku. Na pewno nadarzy się jeszcze jakaś okazja, aby porozmawiać z nią... Choć biorąc pod uwagę to, że nawet nie poznał jej imienia, może być to nieco trudne do zrealizowania.

zt.
_________________
kwas teraźniejszości stworzony przez ludzi hermetyczna wyobraźnia zagubionej struktury ludzkiej niekumacji, ja tego nie rozumiem a ogółem idę ciągle przed siebie
  Statystyki - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 9 | Zm: 10 | HP: 50 | W: 70 | EXP: 25/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-02-25, 21:53   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


***

Tak jak obiecała Dębowi, w odpowiednim czasie zjawiła się w miejscu ustalonego spotkania, chwile oczekując na błękitnego kocurka, by ruszyć w znalezione przez niego wcześniej miejsce. Tak właśnie zapuścili się tu, na dość znane jej tereny. Będąc coraz bliżej Czarnego Ogona, w pewnym momencie nawet wyznaczającego granice zachodnią z terenami innego klanu, ciągnącego się aż od ziemi niczyich aż tu, koteczka zaśmiała się cicho i miauknęła do idącego tuż obok kocurka
- Wiem gdzie jesteśmy! Niedaleko czuje granice z klanem Wichru! - pochwaliła się zdolnościami kotka, pokazując swoją marną pierś, po czym zamruczała cichutko, sama siebie chwaląc za trafną diagnozę dotyczącą zapachu granicy i klanu, który pozostawił dany zapach. Kocurek wiedział gdzie iść! Te pola były prześliczne zarówno za pory Zielonych Liści jak i za tej zimnej i dla niektórych srogiej - Pory Nagich Drzew. Śnieżne zaspy bowiem dzieliły pojedyncze kępki wysokiej trawy, dzięki czemu, chociaż trochę było widać gdzie ukrywał się ogon rzeki, o ciemnych brzegach. Odkryty terenik miał swój urok, a z lekka zachodzące słońce tylko jeszcze bardziej dodawało plusów całemu temu wyjściu, na które wybrała się młoda parka udawanych partnerów. Popieliczka poruszyła wibrysami, wciągając świeże i pachnące powietrze, bokiem przywierając do boku towarzysza, po czym się o niego otarła i wystrzeliła kawałek w pole, śmiejąc się wesoło.
- Złap mnie jak potrafisz! - rzuciła za sobą, zaczynając wesoło brykać po wolnej przestrzeni. Śnieg skrzypiał pod jej łapkami, a kiedy ta starała się uciekać przed dziwnookim, zostawiała małe ślady poduszek na zimnej, skrzypiącej powierzchni. Idealna sceneria na spacer, a biadolenie Płomyka jej w tym nie przeszkodzi!

//Gorący >)):3
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-03-09, 11:09   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


Zdecydował się na skierowanie się ku Czarnemu Ogonowi. Było to jedno z najlepszych miejsc, które zdołał znaleźć w trakcie trwania swoich wypraw po terenach, ale uznał, że jest ono najbardziej odpowiednie! W końcu, kto nie lubi zamarzniętej wody i skrzypiącego śniegu? Szkoda, że... Tak trochę woda nie była już w postaci lodu, a w postaci płynnej, na co Dąb rozszerzył oczy i otworzył mordkę w zdziwieniu.
- Wow... Patrz, woda płynie! Nigdy nie widziałem! - powiedział, po czym podbiegł do brzegu i nachylił się nad cieczą, obserwując jak spokojnie niesie ze sobą kawałki roztopionego w połowie lodu.
- Naprawdę tu jest niedaleko granica z klanem Wichru? A gdzie jeszcze są te granice? - zadał dwa z wielu pytań, jakie kręciły mu się po główce i jakie padną podczas tego spotkania. Szczególnie, że nie wiedział, w jaki sposób odbywają się te niby romantyczne spotkania z drugą połówką, ale po to jest teraz tu razem z Popielną Łapą, żeby rozwikłać tę zagadkę, prawda? No i co może się złego stać! Są prawie rodzeństwem i przyjaciółmi, dlatego nie bał się, że popełni jakąś gafę i kotka mu tego nie wybaczy.
- A pewno że się złapię! - zawołał, ruszając za szaro-kremową kocicą, odbijając się radośnie od ziemi i wbijając w nią pazury, aby utrzymać równowagę. Chciał popędzić szybko, ale był dużo wolniejszy od kocicy, dlatego zdecydował się na podstęp. Skrócił sobie drogę, nie wchodząc w zakręt tylko lecąc po przekątnej, aby zaraz skoczyć na bok kocicy i popchnąć ją w zaspę, w którą oboje wpadli. Tylko że córka Trzcinowej Sadzawki gorzej, bo to ona leżała na dole!
- Ha! Mówiłem? - zadał pytanie, podnosząc przy tym wysoko głowę i uśmiechając się szeroko. Pierwsze zwycięstwo! I to takie prawdziwe! O ile oczywiście wszystko poszło po jego myśli, bo jak nie to... To trudno no. Próbował ją cały czas złapać, ale zdecydowanie wolałby bardziej sytuację, gdy kotka już pod nim leży.
- Wiesz co? Masz bardzo ładne czoło! - po chwili zastanowienia wypalił jeden z komplementów, który Płonący Las uznał za ważne przy rozmowie z wybranką życia. A to był najlepszy komplement, jaki wpadł mu do głowy! Proszę go nie oceniać!
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-03-10, 00:31   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Nagle grunt uciekł spod łap Popieliczki, a to za sprawą pewnego kocurka, który przez swoje uderzenie, pozbawił koteczkę styczności z ziemią przez jakiś...czas! Kilka uderzeń serca później już leżała w jakiejś zaspie, plecami dotykając zimnej powierzchni. Jęknęła cichutko i zdmuchnęła z pyszczka śnieg, zalegający dla odmiany nie na ziemi, a na ciałku powalonej, wcześniej uciekającej w najlepsze córki Trzcinowej Sadzawki.
- Oszukiwałeś! - poskarżyła się z lekkim uśmiechem koteczka, patrząc na kocura aż w końcu...wybuchła głośnym śmiechem, wijąc się pod kocurkiem z rozbawienia. Dlaczego tak nagle, ogromny chichot ogarnął ciałko małej, drobnej koteczki? To wszystko zadziało się za sprawą niewinnego komplementu, jaki powiedział w jej kierunku Dąb. Najwyraźniej z rad Płomyka, kocurek wyciągnął to, co chciał i przekształcił na Dębowe myślenie, co było bardzo urocze, a przynajmniej w oczach Popieliczki. Pamiętajmy, że to nie było prawdziwe wyście z drugą połówką, a jedynie takie, które miało to przećwiczyć, dlatego każda gafa, która paść mogła z obu stron, nie była jakoś wielce stresująca. To tylko ćwiczenia a Popiel jak i Dąb byli bardzo dobrymi przyjaciółmi.
- Dziękuje, też sądzę że mam piękne czoło! - zachichotała ponownie, liżąc kocurka przyjaźnie po nosie, nie mogąc się znowu powstrzymać od chichotu. Komplement pierwsza klasa!
- Cóż, każda kotka by przy tym padła wiesz? Gdyby nie fakt, że ja i tak już leżę, na pewno bym upadła z wrażenia - zachichotała, po chwili zrzucając kocurka z siebie, wstając i otrzepując krótkie futerko z zimnego nabytku, w postaci już wody, a nie jak się spodziewała - śniegu. Cóż, strasznie szybko topniał na jej futerku...ale chyba to było naturalne zjawisko. Musiała być naprawdę ciepła! Po otrzepaniu się już do końca, zerknęła na przyjaciela, po czym wyszczerzyła się niewinnie rzucając
- A ty masz naprawdę bardzo ładny...bark! - coś za coś tak? Trzeba się komplementować, nawet w taki a nie inny sposób. Nie jeden kocur by padł, pod wpływem tak trafionego komplementu. I nie ze śmiechu! Chyba... Cóż, komplement jaki dostała od Dęba, rozbawił ją, ale to pewnie dlatego, że mimo wszystko nadal pozostawali bliskimi przyjaciółmi, a partnerami byli tylko przez nazwę i chęć sprawdzenia siebie, oraz samego nauczenia się w posiadanie tego zagadkowego partnera tak? Więc jak dobrze wiadomo, mogą zaliczyć jakieś pomyłki, wpadki czy niezbyt dobre sytuację.
- Mi się samej wydaje, że powinieneś komplementować na przykład eee... futerko ! Kotki lubią jak się o tym mówi - zaproponowała koteczka, unosząc wysoko swój biczowatym ogon i lekko ocierając się o bok puchatego brata, dodała:
- Chyba każdy lubi jak mu się chwali futerko! No...i czoła! - prychnęła, pacając syna Króliczego Pląsu ogonem w nosek i odskoczyła kawałem, siadając przy samej granicy. Wtedy jej się przypomniały wcześniej zadane pytania przez błękitnego dziwnookiego. Poruszyła uszami i zawołała go, zaczynając odpowiadać
- Tu, na granicy rzeki jest granica z Klanem Wichru! Są jeszcze inne granice, z innymi terytoriami, no na przykład hm...z klanem Wichru, czy klanem Gromu! - oznajmiła, dumnie prezentując swoją wiedzę jaką nabyła na treningu z Grzybową Polaną. Niech Dąb wie, co już Popieliczka potrafi.
- Wskazałabym ci je, ale to daleka droga od tego punktu! A ty chciałeś mieć miły spacerek...to nie będzie należało do najmilszych! Myślałam że z Lampartem przerobiłeś już granicę - miauknęła lekko zaniepokojona stanem treningu swojego brata. Chyba faktycznie będzie musiała go zabrać ze sobą na jakiś. Pójdzie po tym spacerku poszukać Grzybowej Polany i się zapyta!
_________________
Ostatnio zmieniony przez Popielny Żar 2019-03-14, 16:30, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-03-21, 22:29   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


Usadowił się wygodnie na Popielnej Łapie, uśmiechając się przy tym wesoło i nieco nawet grzejąc kocicę swoją długą sierścią. Sam nie widział nic złego w dzieleniu się ciepłem, w końcu komuś z krótkim futerkiem zdecydowanie trudniej było utrzymać odpowiednią temperaturę ciała! Sam Dąb był wrażliwy za niskie temperatury, ale no, nie aż tak! Zachichotał, gdy terminatorka liznęła go po nosie, a sam przytknął wilgotną od jej śliny częścią ciała do jej czoła, przymykając przy tym oczy.
- No wiem, że by padła! Ty już padłaś - zachichotał również, będąc niejako dumny ze swojego żarciku. Bo rozumiecie, on ją wcześniej powalił, a teraz ona leżała pod nim to tak, jakby padła po komplemencie! Co prawda, wypowiedział go dopiero potem, ale może jakimiś magicznymi sztuczkami przechwyciła proces myślowy niebieskiego kocurka i się domyśliła i dała mu się złapać! Słysząc, że ma ładny bark uchylił nieco wargi, mrugając parę razy zaskoczony ślepiami, jednak błyskały ich iskierki ekscytacji i szacunku dla jej komplementu. Sam już po otrząśnięciu się z parosekundowego szoku skierował wzrok na komplementowane miejsce i uważnie je obejrzał na tyle, ile mógł.
- Dziękuję! Nie wiedziałem... - mruknął po bardzo wylewnych podziękowaniach, które obarczone również były prezencikiem w postaci liźnięcia po czole i cichym zachichotaniu. Wcale nie odebrał to jako ironiczną odpowiedź wypowiedzianą wesołym tonem odnośnie jego komplementu, bo on sam nie miał jej czołu nic do narzucenia. Więcej miejsca do liźnięć dla partnera!
- Futerko tak... Masz naprawdę bardzo ładne je, wiesz? Tu szare, a tu takie sieplejsze, wygląda jak słońce wschodzące w kierunku zachmurzonego nieba! Co prawda chyba nigdy tak nie było, bo chmury zawsze jakoś zakrywają caaałe niebo, ale na pewno mogłoby tak być, gdyby chosiaż na chwilę ustąpiły słońcu, które się powoli wznosi na niebo i tonie tak w czarnych, burzowych chmurach! To byłby piękny widok! Tak samo jak ty jesteś - odpowiedział na jej wypowiedź odnośnie futerka, na koniec uśmiechając się szeroko w jej kierunku. Ha, to był dopiero komplement! Prawdopodobnie nigdy w życiu drugiego takiego nie usłyszy! Mruknął lekko, pozwalając jej wstać wcześniej i teraz korzystając z tego, że się ocierała zachichotał i pacnął ją lekko puchatym ogonem w grzbiet. Ruszył po chwili za nią, siadając obok i wychylając się w kierunku terenów innego klanu, które były tuż przed nim! Wow!
- Ale super! Naprawdę tutaj dopiero się kończą tereny Sienia? A jak daleko są inne granice od siebie? A co z trzesim klanem, gdzie on jest? - zaczął zadawać pytania dotyczące granic, bo... Wstyd przyznać, ale nie przerabiał ich jeszcze z mistrzem. Na wieść, że Popieliczka myślała, że już dawno przerobił granice pochylił głowę, nieco markotniejąc.
- Nie przerobiłem jeszcze - mruknął w odpowiedzi, poruszając końcówką ogona. Niepokoił się o swojego mistrza, który czasami do niego przychodził, a czasami nie, chodząc sobie w kratkę na treningi. Dąb nie miał mu tego za złe, pewno ma dużo innych obowiązków prócz trenowania swojego terminatora. Tylko jakich... Psia Łapa coś wspominała na swoim treningu o rangach, ale nie wiedział, co mogło zajmować czarnemu tyle czasu.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-03-24, 09:16   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Uśmiech koteczki nie schodził jej z pysia przez długi czas, za sprawą zachowania dziwnookiego, które było całkiem urocze, a przede wszystkim - zabawne. Podobało jej się to, że dzięki ćwiczeniu partnerstwa, nie ma między nimi sztywnej zasady, mówiącej o tym by jak najlepiej się tu hm...pokazywać? Luźne podejście jest zdecydowanie bardziej okazałe, niżeli sztywne trzymanie się zasad! Bo pewnie jakieś zasady co do posiadania partnera istnieją...chyba.
xx- hahh, dziękuje dziękuje! - zachichotała, słysząc długi komplement dotyczący jej futerka i przejechała szybko językiem po swoim grzbiecie, chcąc pozbyć się trawy i innych paskudztw nabytych przez leżenie plecami na ziemi, na którą została zresztą bezczelnie powalona! Kiedy kocurek przysiadł już obok niej, wysłuchując krótkiego monologu, dotyczącego granic i tego z kim one są, zaczął odpowiadać, powodując zaniepokojone drgania ogona Popieliczki. Jak to jeszcze nie przerobił tego? Przecież był już w takim wieku, że...granice powinien mieć w jednym szponie! Koteczka zamrugała powoli, analizując każde słowo swojego brato-partnera i westchnęła cichutko. Po chwili delikatnie wtuliła się w jego bok, chcąc dodać mu otuchy. W końcu nie każdy wojownik ma czas na prowadzenie treningu, ale żeby aż taki brak? Nie mogła sobie wyobrazić, co musiał czuć Dąb na myśl pozostania wiecznym terminatorem i posiadania członu ''Łapa'' nawet w Gwiezdnym Klanie!
xx- Spokojnie bracie! Na pewno Lampart szybko się pojawi i wznowicie trening, a jak na teraz...możesz przecież chodzić ze mną! Jak poproszę Grzybową Polanę to na pewno zrobi mi powtórki, a tobie pomoże w zapamiętaniu na przykład granic czy poszczególnych części kodeksu! - zaproponowała kotka juz znacznie radośniej, niż wcześniej westchnęła. Bała się o to, że jej dobry przyjaciel, jak nie najlepszy i do tego przyrodni brat, którego znała od najmłodszych księżyców, mógłby nie dokończyć treningu tylko dlatego, że Lampart pływał w zupie! Szanowała starszego wojownika, bowiem nie tylko miał wyższy stopień i pozycje, ale też był ojcem błękitnego! Więc jak to tak mógł zaniedbywać trening własnego syna? Przecież to się kupy nawet nie trzymało! Zwyczajnie Popiel nie mogła zrozumieć, dlaczego... Eh, no cóż, miała nadzieje że chociaż jej mentorka nie będzie miała za złe tego, że przyprowadzi na olejny trening Dęba i poprosi, by powtórzyła wszystko od nowa - najlepiej granice! To nie brzmi jak wielki problem więc raczej też d takich się nie zalicza, ba! Nawet Popieliczka w tym momencie mogła wymienić wszystkie granice, jakie posiadał Klan Cienia, z innymi klanami, bo to, akurat było w bezpiecznym zaciszu jednej z szufladek w jej umyśle. Odchrząknęła, odsuwając się delikatnie, kiedy doszło do niej, że jej dziwnooki brat, zadał wcześniej pytanie. O dziwo, tyczące granic! Cóż, może jak mu teraz powie, to wystarczy tylko na treningu je pokazać?
xx- Tak, dopiero tu kończą się nasze tereny! Jak wiesz, to jest Czarny Ogon, po drugie stronie rzeczki, tak jak wspomniałam są terenu Klanu Wichru! - powiedziała wesoło, szczerząc kiełki. Oj doskonale wiedziała, co się za tą rzeczką znajdowało, bowiem nie raz, nie dwa Trzcinowa Sadzawka mówiła, co znajduje się za Czarnym Ogonem. Trzepnęła uchem kontynuując opowiastkę - Ba! Jest jeszcze jedna granica z wichrzakami! To Senny Ruczaj, również jest to rzeczka, dzieląca nas od ich terenów. Potem mamy...Malinowe Krzewy, również z Klanem Wichru! Sporo tego nie? No ale dobrze, dalej! Granice z Klanem Gromu, o ile się nie mylę, nazywane są Gorącymi Skałkami. Potem mamy takie granice, jak na przykład przy Czterech Dębach, tam schodzą się granice wszystkich czterech klanów, Gromu, Wichru, Cienia i Rzeki. Osobiście tam byłam tylko raz, do tego przelotem, ale wygląda to obiecująco, przynajmniej z perspektywy naszego terenu - wzięła głęboki oddech, po czym kontynuowała z lekkim rozbawieniem - O jej, mam ci dalej mówić granice, czy lepiej zostawić to Grzybowej Polanie, jak być może zabierzesz się ze mną i nią na trening? Zaschło mi przez to w gardle aż! - prychnęła, nachylając się nad płynącą przed nią rzeczką, powoli czerpiąc z niej lodowatą i orzeźwiającą wodę, mrucząc przy tym cichutko. Uniosła nieznacznie pyszczek nad wodę, poruszając mokrymi wibrysami, strzepując z nich kropelki wody, przy okazji oblizując mokre futerko. Kątem oka zerkała na słuchającego ją być może Dęba, oczekując jego odpowiedzi.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-04-06, 11:15   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


Dzięki tej niepisanej zasadzie, Dąb czuł się bardzo spokojny w towarzystwie popielatej, pomimo że chciał oczywiście wypaść przed nią jak najlepiej. Im więcej teraz będzie ćwiczył, tym łatwiej będzie mu znaleźć partnerkę w przyszłości! I przecież obojgu im o to chodziło, prawda?
- Czekaj, czekaj, pomogę! – zaoferował swoją pomoc widząc, jak córka Trzcinowej Sadzawki przejeżdża językiem po swoim grzbiecie, na którym leżała przez dosłownie chwile. A już się zdążyła tak upaprać, kto by pomyślał! Zmniejszył odległość do swojej partnerki i również zaczął przejeżdżać językiem po jej sierści, pomagając uporać się z brudem zalegającym na szarym futrze. A potem przeszli na mniej wesołe tematy, które trapiły niebieskiego od jakiegoś czasu. Co się działo z Lampartem? Dlaczego spotykali się tak rzadko? Gorący chciałby ukończyć jakoś szybko ten trening, jednak chciał to zrobić z tatą. W końcu, nikt go tak dobrze nie nauczy jak on!
- Dziękuję, ale… Chyba poczekam na tatę – odpowiedział na bardzo miłą propozycję odnośnie wykorzystania Grzybowej Polany do nauki. Jednak wolał ograniczyć wypady na treningi innych, no bo co. Skończy trening szybko i to nie z synem Wężowej Gwiazdy! Wolał poczekać dodatkowe księżyce niż się gdzieś spieszyć i biec na złamanie karku bez sensu. Starsi od niego są jeszcze terminatorami! Na przykład dużo starsza kocica, jaką była Pies uczyła się z nim walki. Mogło to się wydawać głupie, ale terminator chciał spędzić trochę czasu z ojcem, a nic nie zbliża tak bardziej, jak wspólny trening! Nawet, jeśli robi trochę głupstw to przecież tata i tak go kocha i będzie go wspierać w drodze po rangę wojownika!
- Oooch. Te granice są chyba bardzo długie, co? I strasznie ich dużo. Głowa mnie zaczęła od samego słuchania boleć – zachichotał cicho, próbując śmiechem zatuszować swój nieco smętny nastrój, wyszczerzając kiełki w kierunku jeszcze-terminatorki, która wiedziała dużo więcej od niego… A co, jeśli wszyscy ukończą treningi, a on zostanie nadal z Łapą w imieniu? W durnym imieniu dodatkowo! Miał szczerą nadzieję, że to, że jest teraz Gorącym nie wpłynie na jego przyszłe wojownicze imię i zostanie czymś dębowym! Dębowy Zagajnik, Dębowy Konar, Dębowy Liść! Tyle ladnych możliwości! A z Gorącego co można utworzyć? Gorący Strumień jakiś czy coś. Gorące Słońce. Gorąca Skała. Wszystkie te imiona były jakieś brzydkie i w ogóle się kocurowi nie podobały! Może w takim razie w ogóle nie zostanie wojownikiem i będzie się przedstawiał jako Dąb? Idealny pomysł! Nikt nie będzie znać jego prawdziwego imienia, haha!
- Mów mi! Ładnie mówisz i w ogóle super opowiadasz. Na pewno będziesz super mistrzynią dla jakiegoś terminatora i na pewno szybko go wytrenujesz! Kto wie, może też zostaniesz zastępcą w przyszłośsi? – odpowiedział na jej pytanie, uśmiechając się szeroko i życząc jej jak najlepiej… Ale sam był troszeczkę zazdrosny o to, że ktoś w jego wieku mógł już osiągnąć tak wielki sukces. A on nadal stał w miejscu! Miał jednak swoje postanowienie i zamierzał się go trzymać. W pewnym momencie wpadł na super pomysł. Uśmiechnął się zadziornie, po czym… Popchnął szaro-kremową kocicę do wody, śmiejąc się przy tym radośnie.
- Mokry gołąb, mokry gołąb! - zaczął wołać oczywiście dopiero wtedy, gdy córka Trzcinowej Sadzawki rzeczywiście wylądowała w wodzie i zaczęła się pluskać w bardzo słabym nurcie rzeki, która sobie spokojnie płynęła. I chyba nie było tu też głęboko, co? Czy było?
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-04-08, 08:43   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Dwa języki to nie jeden prawda? Koteczka zdążyła się już przyzwyczaić do tego, że jej relacje z Dębem były tak bliskie, że mycie sobie nawzajem futerek nie było jakoś źle odbierane. W sumie nie wiedziała jak na to reagowało otoczenie, ale sam fakt, że zostali razem wychowani a ich przyjazne relacje pogłębiły się do tego stopnia, mógł jedynie cieszyć! Każdy by chciał mieć taką puszystą ostoje nazwaną złośliwie - Gorącą Łapą, tylko po to by zatrzeć ślady po wygnanej wojowniczce, imieniem Króliczy Pląs. Na samo wspomnienie imienia kotki, córka Trzciny delikatnie zesztywniała, mając przed oczami posturę Pustułki mówiącej jej prawdę, na temat bałej samotniczki i tego, kto jest ojcem Buka i Dęba.
xx- Jak chcesz! Lampart powinien niedługo przecież wyjść z ukrycia, a jak nie to wspólnie go poszukamy w obozie co ty na to? Nie chce byś miał przez to opóźniony dzień mianowania, chciałabym stać u twojego boku kiedy będziemy dostawali imiona wojowników! - zaświergotała wesoło, liżąc kocurka w policzek. Wtedy też nachyliła się nad taflą płynącej rzeczki, by zaczerpnąć z niej wody. Była targana wielkimi wyrzutami, że mimo wiedzy nie powiedziała teraz Dębowi nic a nic, jednak nie mogła! Było to od niej silniejsze, nie chciała psuć poczucia wartości komuś, kogo kochała, tym bardziej jak tu chodziło o Dęba! Przecież był jej bratem...i partnerem do tego. Jaki musiałaby być lisim sercem, by teraz tak bezwstydnie zrujnować kocurkowi poczucie przynależności? Oj nie nie, Popiel znajdzie inny, lepszy okres i czas by mu to powiedzieć, teraz - niech cieszą się oboje niewinnością i wspaniałą atmosferą chwili.
Kotka delikatnie wywróciła oczami słysząc narzekanie błękitnego kocurka, dotyczące granic. Miał racje, było tego aż po uszy! Tyle różnych miejsc do sprawdzania, co było bardzo męczące, jeżeli chodziło się na patrole, a chyba jej się tak wydawało, bo chociaż chodziła gdzieniegdzie z Grzybową Polaną, to nie męczyła się jakoś strasznie. Chyba te granice nie są strasznie długie.
xx- Oj mnie tez rozbolała głowa, kiedy Grzybowa Polana mi je wszystkie streszczała i pokazywała! Okropieństwo. Jak się szło tam pierwszy raz, myślałam że nasze granice nie maja końca! Najgorsza była jednak ta z Klanem Gromu, bo okropnie intensywny zapach mają, takie coś...żrącego i piekącego w nos! Przynajmniej z mojej perspektywy, a moja mentorka nie zająknęła się kiedy o tym powiedziałam. Pewnie nie chciała urazić Gromiaków, ale no...troszkę śmierdzą - zachichotała z własnego żartu, a słysząc miłe pozwolenie na dalszą gadkę jak i komplement dotyczący dostania pod swoje skrzydła już jako wojowniczka, jakiejś kruszynki do nauki. To by był ogromny zaszczyt, gdyby Wężowa Gwiazda podarował jej pojętnego kociaka by ta, zrobiła z niego wspaniałego wojownika. Zamruczała wesoło, popierając brata w jego stwierdzeniu, niewinnie patając go ogonem w zadek rozbawiona. Druga część wypowiedzi bardziej ją rozśmieszyła niż podniosła na duchu, bowiem ona sama już dawno skreśliła się ze stołka zastępcy. Wolała być szara, tak jak teraz - zostać wojowniczką, najlepszą w polowaniu! A nie być zastępcą, to...nie pasowało do niej, oj nie nie!
xx- Kto wie mój kochany Dębie, czy i nie ty dostaniesz pod swoje skrzydła jakiejś puszystej kuleczki? Najpierw jednak trzeba skończyć trening, dostać imię wojownika a potem... może coś tam zdziałasz u dziadka Węża i oboje dostaniemy uczniów! Może rodzeństwo? To by było super! Moglibyśmy robić im wspólne treningu i...i! Ja? Zastępcą? Puknij się w głowę! Chyba klan by pękał ze śmiechu, jakby lider wybrał taki worek kości na swojego zastępce - zaśmiała się i już miała podnosić, by kontynuować opowieści o tym, jakim by była słabym zastępcą ale... Nagle ziemia uciekła jej spod łap, a pojawiła się...woda! Skubany lis wepchnął ją do wody! Nie było tam głęboko, nie nie, ale woda zdecydowanie nie była ulubionym miejsce, w które lubiła wpadać Popieliczka. Pisnęła zaskoczona, kiedy zamoczyła się w wodzie. Po chwilowej panice, kotka usiadła w płytkim, bo sięgającym jej raptem delikatnie powyżej zadka źródełku, cała napuszona niczym przestraszony i mokry gołąb - co tylko sprawiało, że syn Piotra idealnie określał ją, krzycząc coś do niej z brzegu. Położyła po sobie uszy, z których ściekała woda, po czym uśmiechnęła się równie zadziornie i nie minęła chwila, a również dziwnooki znajdował się w wodzie, wciągnięty przez szaro-kremowa w ramach zemsty!
xx- Mokry gołąb! Mokry gołąb! - powtórzyła rozbawiona i chlapnęła go chłodną wodą, zaczynając bitwę na chlapnięcia. Oby tylko się nie pochorowali przez tą głupią, a jednak zabawną czynność. - A masz! Ja! Zastępca Klanu Cienia, Popielna Skóra skazuje cię na wodną banicje! - zaśmiała się rozbawiona, kręcąc łebkiem by strzepnąć wodę, osiadłą na jej futerku. Nie była kotem z Klanu Rzeki, dlatego wody nie dało się tak łatwo pozbyć. Oni jak takie kaczki, wszystko po nich spływało! Oh ile by ona dała za taką zdolność...
_________________
Ostatnio zmieniony przez Popielny Żar 2019-04-08, 08:44, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Dębowy Cień
Zaginiony
gorący chłopak


Klan:
cien

Księżyce: 45!
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna
Płeć: kocur
Matka: trzcina! [króliczy pląs]
Ojciec: lampart! [gburek]
Partner: Popielny Żar uwu
Multikonta: Malinowe Chaszcze [KG], Krogulcza Gwiazda, Koń [KC], Wysoka Fala [KRz], Iskra [S]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-04-14, 13:04   
   Wygląd: Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=297352#297352


Zachichotał cicho, gdy Popiel powiedziała mu o smrodzie Gromiaków. Oj, na pewno jak natknie się na granice z nimi to ich wyczuje! Nawet jak nie odnawiali granic od wschodu słońca to pewno będzie na tyle silny, żeby przebić się przez te wszystkie potencjalne gluty w nosie Gorącego i zacząć drażnić jego receptory zapachowe.
- Jaaa? Niee, nie sądzę. Pewno nie zostanę wojownikiem. A już na pewno nie chcę być wojownikiem z tym głupim imieniem - prychnął cicho, w końcu ujawniając, co może planować na potencjalną ceremonię nadania mu nowego imienia. Zamierza zapytać się przed przysięgą, czy dostanie odpowiednie imię, które nawiązuje do jego kocięcego, a jak nie to po prostu wyjść! I tyle. Nie będzie nosił imienia, które nie jest jego. A już na pewno nie zamierza na nie reagować! Jak nie mógł być Dębową Łapą to będzie Dębem i tyle.
- A dlaczego nie? Przydałaby się jakaś odmiana, a nie same jakieś osiłki zajmują te rangi! Widziałaś kiedyś Wiewiórczego Ogona? Jak by się wśsiekł to jeden zamach łapą i się nie ma! - odpowiedział na jej słowa, że nie jest odpowiednią kandydatką na zastępce. Była fajna, potrafiła rozmawiać i pewno też mogłaby rozwiązywać konflikty! Nic tylko siadać na stołku i rządzić! Nagle, gdy zaczął śmiać się z szarej kotki, również wpadł do wody, chwilę leżąc na grzbiecie w płytkiej wodzie, by po chwili się podnieść ociężale przez mokre, ciężkie futro i chlapnąć ją łapą.
- A masz za karę! Nie wolno tak traktować najlepszego wojownika klanu Sienia! - odpowiedział ze śmiechem, a pewno chwilę się popluskali. W pewnym momencie zaczął czuć... Zimno. Wyczołgał się z wody na brzeg, by zacząć przejeżdżać językiem po długim futrze, a zimny wiatr nie pomagał mu wcale w czyszczeniu go.
- Ch-Chodźmy d-d-do o-o-obozu - powiedział, nie mogąc powstrzymać szczękania zębów przez przeraźliwe zimno, jakie poczuł. Nawet nie wiedział, że tę niesamowitą przygodę przypłaci zdrowiem i trochę sobie poleży z powrotem u Ciernistego Kwiatu. Gdyby się wojowniczka zgodziła, skierował się razem z nią do obozu, wcześniej otrzepując futro z nadmiaru wody, by tam zebrać burę od medyczki i iść na legowisko smarkać... Znowu.

zt?
Ostatnio zmieniony przez Dębowy Cień 2019-04-14, 13:04, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 9 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 160/200
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-04-14, 16:02   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Koteczka nieznacznie wywróciła ślepiami, kiedy to kocur mówił na temat Wiewiórczego Ogona. Widziała go kilka razy, kiedy to wychodziła z obozu, bądź czekała na Grzybową Polane Widział go też wtedy, jak rozmawiał ze swoimi kociętami, chociaż to był dość...rzadki widok. Ale syn Króliczego Pląsu miał racje, rudy był naprawdę dobrze zbudowany i masywny, co robiło z niego przysłowiowego ''osiłka na tronie'' o czym również wspomniał dziwnooki. Jednak Popiel nadal stała przy swoim co do swojej niekompetencji w tym przedziale. Wolała zostać najlepszą wojowniczką w polowaniu i wspinaczce niżeli zasiadać na bardzo ważnym stołku. Do tego Popielna Gwiazda, brzmiało źle i nie pasowało zupełnie do charakteru młodej i jedynej córki Trzciny.
xx- Ja nadal uważam, że na lidera klanu się nie nadaje Dębie, prędzej ty albo Buk! Zresztą Popielna Gwiazda? Okropne imię! - zaśmiała się cichutko i pokręciła łebkiem. Po chwili do płytkiej rzeczki wpadł i syn wygnanej wojowniczki, mocząc przy tym cały grzbiet, a potem i grzbiet szaro-niebieskiej kici, został bezpodstawnie zmoczony. Bitwa na wodę nie trwała jednak długo, bowiem kocur wyszedł z wody, zaczynając pielęgnacje mokrego i zapewne ciężkiego futerka. W tym aspekcie, posiadanie takiej długości futra, nie będąc Rzeczniakiem, nie było zbyt zachęcające! Ona sama, właścicielka krótkiego, miękkiego futerka, odczuwała jego ciężar, a co dopiero taki Dąb!
xx- Poczekaj, pomogę ci! - zaproponowała również wyskakując z płytkiej, zimnej wody, dołączając się do walki z mokrym futerkiem, której wiejący wiatr nie ułatwiał. Po chwilowej walce w dwójkę z uciążliwym żywiołem, rozległ się głos kocurka. Popiel spojrzała na niego opiekuńczo, sama dygotała z zimna, a jej szczęka również zaczęła drżeć. To nie było odpowiedzialne, by w zimno się kąpać! A jednak, ta dwójka mysich móżdżków to zrobiła, ah! Takie rzeczy tylko u Popieliczki i Dęba, bo kogo innego o to można by było oskarżyć?
xx- B-b-b-ar-r-r-dzo d-d-dobry p-p-p-pomysł! - powiedziała z uśmiechem, po czym otrzepała swoje futerko, które nastroszyło się, robiąc się bardzo puchate, po czym ocierając się o siebie, śmiejąc się pod nosem i rozmawiając, oba koty wróciły do obozu, gdzie ich drogi nieco się rozeszły, bowiem Popiel na całe szczęście nie rozchorowała się, jednak dostała niezły ochrzan od Trzcinowej Sadzawki i Grzybowej Polany, przez co z obozu przez kilka dni wychodziła jedynie pod patronatem czarnej wojowniczki, bądź swojej matki.

//zt :>> Dziękuje za sesje!
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 14