Poprzedni temat «» Następny temat
Wydmowy Wał
Autor Wiadomość
Świetlistooki
Gwiezdny



Klan:
gwiezdni

Księżyce: Więcej niż gwiazd na Srebrnej Skórze
Płeć: kocur
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-03-28, 12:34   Wydmowy Wał
   Wygląd: Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.


Usypany wiatrem wał "pożerający" pierwsze pnie sosen sąsiadujące ze Słonecznymi Grzbietami. W sypkim piasku tonie niezliczona ilość igieł oraz szyszek, a jego dalsze przemieszczanie skutecznie utrudniają długie, ostro zakończone kępy traw tuż u podnóży. To właśnie ten szlak pokonuje leśna zwierzyna, pragnąca ogrzać się na szczycie wydmy, a liczna rodzina jaszczurek zamieszkuje swoje małe norki w odrobinę pewniejszym gruncie wokoło.
_________________
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Ostatnio zmieniony przez Topniejący Lód 2020-05-02, 21:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-03-28, 12:43   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


xxxxxxxxPostanowił wybrać się na polowanie z Koziczym Skokiem. Czuł się nieco lepiej, dlatego też nie próżnował ani trochę. Z dnia na dzień robiło się coraz cieplej, promienie słoneczne budziły uśpioną na czas Pory Nagich Drzew zwierzynę, zmuszając ją do wyjścia z ukrycia. Jego kroki były stanowcze i mocne, starał się trzymać równowagę na piasku i unikać jakichkolwiek wystających ostrych gałęzi i kamieni na swojej drodze, które mogłyby zranić poduszki Gromowego Zastępcy. Przed rozdzieleniem się z Kozicą, rzucił do niej krótkie "powodzenia", a następnie ruszył w swoją stronę, pod wiatr, na ugiętych łapach. Jego zmysły były teraz skupione tylko i wyłączenie na poszukiwaniu potencjalnych ofiar, które mogłyby trafić na stos. Miał dobre oczekiwania co do tego polowania, nie zapowiadało się na deszcz. Uważnie rozglądał się dookoła, nasłuchując i węsząc.

/Kozica
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2019-04-06, 20:21   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Nie spodziewała się tego. Nie przypuszczała, że Turkuć może zechcieć iść z nią na polowanie, nie po tym, jak rozstali się w całości nieprzyjemny sposób, ale przecież zgodnie ze swoją nową filozofią, nie mogła tak po prostu się od niego odwrócić. Doszła zresztą do wniosku, że rozsądniej będzie zakopać ten jednostronny topór wojenny i po prostu zacząć żyć na nowo. Zgodziła się więc, ostrzegając jednakże, że pewnie nie jest aż takim doskonałym łowcą, a później ruszyła za kocurem skupiając się na tym, co ich otaczało. Przyjęła postawę łowiecką równając głowę i ogon z linią grzbietu, ustawiła się tak, by wiatr wiał jej prosto w pysk i zaczęła węszyć, szukając śladu czegoś, co nadawałoby się do spożycia. Nie miała wielkich wymagań, wystarczyłaby jej mysz, w końcu to również było mięso, czyż nie?


Turek: lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60

Turkuć, trzeba przyznać, miał szczęście. Nie minęła nawet chwila, a do jego nosa doleciał zapach iście smakowity, należący z całą pewnością do bażanta. Ptaka nie było jeszcze widać, być może skrył się za którymś z pni, ale zdaje się, że zmierzał w stronę kota. Być może chciał również nieco powygrzewać się w słońcu? A może przechodził tędy po prostu zmierzając do swoich spraw? Był jednak, nieco na lewo od kocura, jego woń była intensywna i zdecydowanie świeża.
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Turkuciowy Grzbiet
Gwiezdny
pomagier



Klan:
gwiezdni

Księżyce: 38 [ kwiecień ]
Mistrz: Trzmiela Gwiazda
Płeć: kocur
Matka: Sójczy Śpiew [*]
Ojciec: Deszczowy Dzień [*]
Partner: Sarnia Łapa
Multikonta: Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-04-07, 19:04   
   Wygląd: Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=259361#259361


xxxxxxxxPrzywarł do ziemi ostrożnie, jak tylko dostrzegł potencjalną zwierzynę, musiał być bardzo ostrożny. Ruszył naprzód, uważając, aby jego brzuch nie dotykał podłoża. Ogon i łeb trzymał na równi z linią grzbietu, a ciężar ciała przeniósł na tylne kończyny. Zdawał sobie sprawę z tego, z czym ma do czynienia. Ptak, który ma dobry wzrok, a więc starał się zastygać w bezruchu za każdym razem, kiedy ten na niego spoglądał, aby nie dać się zauważyć przedwcześnie. Uważał także na wszelkie śmieci pod swoimi łapami, mrużąc nieco oczy, kiedy wiatr wiał mu prosto w pysk. Kiedy dotarł na odpowiednią odległość, wybił się mocno tylnymi łapami z ziemi i skoczył prosto na ptaszysko, chcąc je przygnieść do podłoża, a następnie szybko zabić.

Kto powiedział, że już na samym początku łowów do szylkretowej Wojowniczki uśmiechnie się szczęście? O tyle, o ile jej towarzysz coś tam już miał na oku, tak ona nie znalazła nic, zupełnie nic, słyszała jedynie szum wiatru i własne kroki.

Kozica: lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90/90 | W: 40/40 | 「 prz: 0/3 」
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 90/400
 
Koziczy Skok
Gwiezdny
She's a gun



Klan:
grom

Księżyce: 60 [IV]
Mistrz: Trzmieli Pył
Płeć: kotka
Matka: Wrzeszczący Pysk [*]
Ojciec: Trzmieli Pył
Multikonta: Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Wysłany: 2019-04-20, 21:57   
   Wygląd: Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5862


Nie znalazła nic i nie było raczej zbyt wielkich szans na to, by faktycznie na coś trafiła. Pokręciła się jeszcze nieco po okolicy, nie chcąc tak od razu znikać, skoro Turkuć wyraźnie coś podchodził, ale nic nie wskazywało na to, by przed nią magicznie miała wyrosnąć jakaś kuropatwa, jaszczurka czy chociażby marna mysz. Kozica sprawdzała w tym czasie wszędzie, gdy tylko się dało, ale nie napotkała nic, co byłoby warte podjęcia jakiejkolwiek próby. Widać to kocur miał tym razem szczęście, ale dość prędko zniknął jej z oczu, gdy ruszył uganiać się za swoją zwierzyną. Gdy zaś już powrócił, a wojowniczka nadal nie trafiła na żaden ślad, wzruszyła lekko barkami uznając, że może to nie nazbyt właściwa pora, by podejmować się jakikolwiek działań zmierzających do wykarmienia Klanu i po prostu postanowili wrócić razem do obozu. Nic im zresztą nie pozostawało, bo bezcelowe chodzenie po okolicy nie przynosiło przecież żadnych wymiernych korzyści, o czym powinni oboje pamiętać.

//zt; nie ma sensu zostawać samej :"D
_________________
......
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
  Statystyki - lvl: 4 | S: 10 | Zr: 13 | Sz: 6 | Zm: 10 | HP: 90 | W: 40 | EXP: 275/300
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-09-21, 18:03   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Spacer i polowanie w jednym brzmi bardzo kusząco, prawda? No więc właśnie, na takie coś zgodziła się iść Cyprysowa Łuska u boku Kwaśnego Pyska który zapewnił córkę, że potem się rozdzielą i zapolują osobno. Taki układ szylkretce odpowiadał tak jak i ojcu. Wychodząc z obozu zamieniła jeszcze parę słów z Żubrzym Gardłem i opuściła obóz. Kroki dwójki kotów skierowały się w stronę Słonecznych Grzbietów by potem żwawiej ruszyć na Wydmowy Wał. Na piasku nie dało się wiele upolować i nawet poruszanie się było dość irytujące - nikt nie lubił czuć piachu między poduszeczkami, nawet Cyprys która miała dłuższe futro między poduszkami, które miało za zadanie ją chronić podczas zimniejszych okresów a taki właśnie się zbliżał. Było pochmurno i wilgotno. Koteczka dałaby sobie nawet ogon urwać za to, że od czasu do czasu kropiło! Nienawidziła takiej pogody tak samo mocno jak Pory Nagich Drzew, kiedy cały teren łowiecki był pokryty mokrym i zimnym śniegiem. Kiedy druga część nie była tak irytująca, bowiem dzięki długiemu futru nie odczuwała już tak chłodu - jednak wilgoć...! Już teraz czuła jak sierść na jej ogonie, łapach czy brzuchu oraz piersi zaczyna się kręcić przy samych końcach i nieznacznie puszyć. Że też dała się w taką pogodę wyciągnąć z ciepłego legowiska. Kiedy w końcu dotarli do Wydmowego Wału, niebieski wojownik dal córce sygnał, że się oddala aby zapolować. Nie dostał słownej odpowiedzi, bowiem zielonooka jedynie trzepnęła na to uchem i skinęła masywnym łbem kierując się nieco bliżej końca samego Wału, do miejsca gdzie zaczynała się roślinność w postaci trawy, krzaków i drzew. Właśnie tam przysiadła, owinęła długo ogon wokół masywnych łap i zerknęła wgłąb coraz głębszego lasu, ciągnącego się aż na tereny nienależące do żadnego z klanów. Jak dobrze pamiętała, kilka szybkich kroków i stanęłaby przed granicą. Było to dobre miejsce do obserwacji i niestety prosta droga do obozu. Całe szczęście, że Słoneczne Grzbiety zasłaniały niedaleki obóz, znajdujący się na płaskiej, piaszczystej powierzchni. Uniosła łapę, krzywiąc się i delikatnie nią potrząsając, pozbywając się podmokłego piachu z różowych poduszek. Dopiero po chwili pojęła, że to był idiotyczny ruch. I tak się ubrudzą... Westchnęła zrezygnowana i wróciła spojrzeniem na las, a zimny wiatr poruszył jej futrem na piersi i grzbiecie. Za chwile rusz na polowanie tak, jak to sobie ustaliła. Nigdy nie wracała z pustym pyskiem do obozu. Klan był teraz w opłakanym stanie a Pora Opadających Liści i Nagich Drzew szykowała się do wkroczenia, do lasu wielkimi krokami. Każda zwierzyna i każda para łap była bardzo ważna. Rozerwane Ucho zniknęła, podobno odchodząc do Dwunożnych co uczyniło Klan Gromu jeszcze słabszym. Jakkolwiek Cyprys nie lubiłaby córki Goreja, tak była wartościowym i wytrenowanym wojowników, a takich coraz bardziej brakowało. Żałość....


//Ryk
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Jorgen
Zaginiony
Metalica


Klan:
samotnicy

Księżyce: 21
Mistrz: Ostatecznie okazał się zbędny
Matka: Smoczyca | Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Stary pjijany | Wężowy Język [NPC]
Partner: Samowystarczalnosc
Multikonta: Pustułczy Wrzask z Rzeki, Źródlana Łapa z Cienia, Modliszka z Wichru
Wysłany: 2019-09-21, 18:34   
   Wygląd: Dzierzba do kot o nie przeciętnie długich nogach, na których budują się nie wielkie mięśnie. Porusza się elegancko i z gracją jak przystało wielkiej damie. Jej oczy są jadowito zielone, o głębokiej tonacji koloru. Jej pysk jest wąski i wydłużony, uszy duże, większe niż u pospolitych kotów. Jej sierść jest krótka, miękka i przylega sztywno do ciała, a pokrywa ją barwa czekoladowa. W okolicach pyska i szyji da się dostrzec białe znaczenia, podobnie na łapach. Na pysku najczęściej maluje się obojętność, złośliwość, rzadko kiedy jest to szczery uśmiech. Uszy zawsze postawione są na stroc, niezależnie od chumoru, trzeba w końcu okazywać swoje walory.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=358099#358099


Już nie Ryk. Rycząca Łapa.
Powolnym krokiem brnęła przed siebie, a jakby zrezygnowaną miną. Wymsknęła się ukradkiem, najpewniej nikt w obozie nie zauważył jen zniknięcia. Jakby ktokolwiek miał je zauważyć.
Nie obchodziła ich. Sasanka została wygnana, a wydawała się ją rozumieć. Rodzina ma ją pod ogonem, od księżyców nie miała z nimi kontaktu. Żadnego "cześć", "dzień dobry". Żadnego szybkiego "pa". Zauważyła że omijali patrole na które szczurzyna się zgłaszała.
Wiciokrzew był nawet okej, jednak od początku wiedziała że jest tylko zakochanym w sobie kwiatem narcyzu, z wyjątkowo tępym podejściem do życia. Wręcz śmierdziało od niego sztucznością i fałszem, co w sumie jest bliskie temu Kim jest Ryk. Tyle że ona wie o tym jakim śmieciem jest, wie że tak naprawdę jej inteligencja jest równa suchej, połamanej trawie. Była też Cyprys. Jej nauczycielka, pierwsza osoba okazująca sympatię, ktoś wręcz perfekcyjnego. Kogoś w typie wzoru, nieco sztywnego co prawda, ale nadal. Na szczęście każdego da siė zastąpić, tak jak ona zastąpiła szylkretkę brakiem własnego charakteru i głupkowatymi żarcikami. Uśmiechnęła się w duchu, drżąc z zimna. Na szczęście jie potrwa to jeszcze długo. Dla klanu jest bez wartości. Dla klanu jest idiotą. Dla klanu jest brakiem tchu.

Ale teraz to miała okazje to zmienić. Zmyć się z tego bagna, zostawić przeszłość za sobą. Przestać słyszeć nażekania na jej głos, na jej ton, charakter, zachowanie. Dla nich jest żywa, ale w środku jest całkiem martwa, przegnita od środka.
Chciała już to skończyć, iść za przypuszczeniami Żubr i udać sir do dwunożnych.
Wbrew pozorom miała racje, pieszczoch na zawsze pieszczochem zostanie,nie miała zamiaru się z nią kłócić.
Bo po co? Honor tylko by jej przeszkadzał.
Była Rykiem. Horrorem. Pustką.

Szylkretowe future śmignęło jej w kące oka, ona tylko poruszyła z agonią wibrysami, powolnie disc do przodu, stawiając łapę za łapą.
Nie powinno jej tam być.
Nie teraz.


[/b]
_________________
  Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 50/100 | MED.EXP: 0/100
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-09-21, 20:36   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Nagle z rozmyślań wyrwał ją czyjś zapach. Nie był to ani drapieżnik ani na całe jego szczęście - samotnik. Nie był to też Kwaśny Pysk, który przecież oddalił się bardziej w porośnięty trawą i krzewem teren za zwierzyną. Kto był takim mysim bobkiem by nawet teraz, kiedy możliwość zakrycia własnego zapachu w wilgotnym powietrzu dał się wyczuć? Poruszyła wibrysami powoli przeczesując teren zimnym spojrzeniem. Właśnie wtedy mignęło jej znajome, czekoladowe futerko i chuda, mizerna sylwetka zwieńczona dziwacznym pyskiem. Źrenice jej się nieznacznie zmniejszyły - przecież to Rycząca Łapa. Co tu robiła, całkiem sama? Nie przypominała sobie aby ta została wojownikiem aby bez problemu mogła opuszczać obóz bez niczyjej opieki. Ostatnią rzeczą o jakiej Cyprys by w tej chwili pomyślała, po rozmowie z Żubrzycą, że ta pozwoliła swojej podopiecznej wyjść chociażby złamanym pazurem poza obóz. Zdawało się jednak, że mimo bycia widoczną jak na dłoni, córka Cichego Strumyka jej nie zauważyła i przemknęła dalej. Nie ma tak łatwo! Bez ostrzeżenia, masywne i sporych gabarytów cielsko szylkretowej wojowniczki wystrzeliło w kierunku Ryk i zagrodziło jej drogę zdecydowanym ruchem. Uderzyła łapą o piach, przez co owa łapa nieco się zapadła, jednak jednoznacznie zagrodziła kotce przejście. Zmrużyła ostrzegawczo ślepia, unosząc nieznacznie wargi w cichym warknięciu. Zastanawiało ją co też kotka tu robiła, dokąd szła i po co? Wydmowy Wał nie był ani miejscem częstych spotkań ani niczym wielce ciekawym. Góry piachu i okolica kilku krzewów z drzewami. Co w tym ciekawego i godnego zwiedzania o tej porze dnia i to całkiem samemu? Wydawało jej się to podejrzane, tym bardziej po rozmowie na jej temat jeszcze za czasów bycia w legowisku medyka. Obiecała Żubr, że będzie mieć na nią oko, kiedy chciałaby zrobić coś głupiego i równego z czmychnięciem do dwunożnych. Czekoladowa może i była głupia jak truchło szczura, jednak w obecnej sytuacji każda para łap była ważna. Rozerwane Ucho, wielce wierna kodeksowi i klanowi okazała się zwykłym tchórzem, który wybrał łatwiejsze życie pośród śmierdzących dwunożnych. Cyprysowa Łuska zupełnie jej nie szanowała w takim wypadku. Kiedyś owszem, wierzyła, że właśnie łaciata da sobie radę z naprostowaniem Barwnej Łapy swoimi sposobami. Myliła się a Rozerwane Ucho z każdym księżycem staczała się coraz niżej aż w końcu nie była brana na poważnie nawet przez kocięta kiedy mówiła coś na ceremoniach. Kotki nie obchodziło już czy słowa na jej temat były prawdą - okazała się tchórzem i tyle wystarczyło, aby Cyprys skreśliła ją raz na zawsze. Jednak co tyczyło się Ryk?
xx- Gdzie ty się wybierasz? - odparła ostro ze słyszalną chrypą, której w dalszym ciągu nie mogła się pozbyć, kładąc uszy po sobie w ostrzegawczym geście. - Ale już zawijaj ogon pod siebie i marszem do obozu szczurzy kłaku. Bez sprzeciwów - no i nici z polowania, ktoś tego kłaka musi odprowadzić! Oj niech sobie nie myśli, że nie będzie z tego konsekwencji. Nie było prawa, by dostała pozwolenie na samotne szlajanie się po terenach. Tym bardziej teraz, kiedy Łani Krok została zamordowana przez samotnika i nie było w obozie przy okazji medyka.
Nie ma tak łatwo w opuszczaniu klanu.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Jorgen
Zaginiony
Metalica


Klan:
samotnicy

Księżyce: 21
Mistrz: Ostatecznie okazał się zbędny
Matka: Smoczyca | Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Stary pjijany | Wężowy Język [NPC]
Partner: Samowystarczalnosc
Multikonta: Pustułczy Wrzask z Rzeki, Źródlana Łapa z Cienia, Modliszka z Wichru
Wysłany: 2019-09-21, 22:07   
   Wygląd: Dzierzba do kot o nie przeciętnie długich nogach, na których budują się nie wielkie mięśnie. Porusza się elegancko i z gracją jak przystało wielkiej damie. Jej oczy są jadowito zielone, o głębokiej tonacji koloru. Jej pysk jest wąski i wydłużony, uszy duże, większe niż u pospolitych kotów. Jej sierść jest krótka, miękka i przylega sztywno do ciała, a pokrywa ją barwa czekoladowa. W okolicach pyska i szyji da się dostrzec białe znaczenia, podobnie na łapach. Na pysku najczęściej maluje się obojętność, złośliwość, rzadko kiedy jest to szczery uśmiech. Uszy zawsze postawione są na stroc, niezależnie od chumoru, trzeba w końcu okazywać swoje walory.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=358099#358099


Mogła się spodziewać czegoś takiego, chociaż zapewne z nieco innym zabarwieniem. Ignorancją? Obojętnością? Czymś takim. Chociaż zdążyła już poznać gniew Cyprys, to na pewno nie w takim kontekscie. Posłała jej puste, pozbawione błysku spojrzenie jadowitych oczu. Nos miała zmarszczony od zimna, a futro nastroszone. Siłą rzeczy zatrzumała się przed Cyprys, wbijając drobne pazury w piach. Ogon bujał jej się na wysokości bioder, a przednie łapy widocznie drgały. Poczuła nieprzyjemny skurcz w brzuchu. Jej oczy zapłonęły a uszy postawiły się na sztroc.
Nie miała nigdy okazji poznać kogoś bliżej od niej. Łączyło je bowiem tylko kilka rozmów i nie przyjemnych chwil, ale to było dla orientalki czyste maksimum. Była nie normalna, nie umiała odczuwać tak jakby chciała. W jej głowie był tylko śmiech przeplata nienawiścią do samej siebie i wszystkiego do okoła. Nawet nie starała się tego zmieniać, bo po co.
I tak dawała za dużo od siebie.

Wzięła głęboki, dosadny wdech, ostry, piskliwy. Nie codzienny dla niej.
Zadygotała leciutko i strzeliła ogonem jak z bicza milcząc i stojąc martwo w miejscu. Tylko ledwo widoczna unosząca się i upadająca klatka piersiowa dawała znać o tym że kotka żyje. Jej bezruch zdawał się nie mieć końca, aż nareszcie zdołała jej coś powiedzieć. Powolnie rozwarła szczęki.
-Nie wiem.- rzuciła.. bez krzyku. To chyba był jej pierwszy raz w życiu, gdy odezwała się tak zwyczajnie. Tak.. humanitarnie. Obojętność jej egzystencji nie miała końca.
-Zosthańmy tuthaj. Nah chwhilę. Jah już nihe chcę być sahma rrozumihesz?- wybełkotała, specyficznym, zachrypniętym głosem, po czym bez ostrzeżenia po prostu podeszła do córki Kwaśnego Pyska, niemal stykając się z nią nosem. Od zawsze trzymała się daleko od innych, od sparingu z bratem nie pamiętała by ktokolwiek przybliżył sir do niej. Dla klanu była odrażająca, wiedziała to.

Wtuliła się w jej sierść.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Jorgen 2019-09-22, 14:53, w całości zmieniany 2 razy  
  Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 50/100 | MED.EXP: 0/100
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-09-22, 15:31   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Cyprys nie spuszczała zimnego spojrzenia z chuderlawej sylwetki Ryczącej Łapy i nie zamierzała tego w ogóle uczynić. Dopóki ta nie podkuli ogona tak jak powiedziała i nie zacznie cofać się do obozu - Cyprysowa księżniczka nie odwróci wzroku. Dala jej jasne polecenie, które powinna wykonać jak najszybciej inaczej Cyprys zaniesie ją jak nieposłuszne kocię do obozu. Była do tego zdolna, tym bardziej, że przewyższała tego brązowego szczura prawie o głowę albo i więcej. Jej puchaty ogon poruszał się coraz szybciej i niespokojniej a sierść na puchatym karku zaczęła się unosić. Kotce nie umknęło to, jak młodsza wbiła pazury w ziemię przy zatrzymaniu jej. Nie umknęło jej też uczucie bezsensu przelewające się w ślepiach córki Cichego Strumyka. Słowa Żubrzego Gardła obijały jej się w głowie, na co cicho i ostrzegawczo warknęła, chcąc wymusić w końcu jakiś ruch na kotce przed sobą. Dlaczego jeszcze się nie skuliła i nie uciekła do obozu z podkulonym ogonem, tak jak jej kazała? Zimne, zielone ślepia dalej wwiercały się w dygoczące od chłodu i wilgoci ciało, pokryte krótkim futerkiem. Zmrużyła oczy, kładąc po sobie uszy jeszcze bardziej kiedy z nozdrzy Ryczącej Łapy wydobył się świszczący, ostry wydech. Było to takie nienaturalne, niespotykane! Jej głos był inny, zupełnie inny. Nie krzyczała, głos jej się nie łamał i nie wchodził w różne inne tonacja, które nie przystały kotom w jej wieku. Mówiła spokojnie, co zaniepokoiło Cyprys i zmusiło do nieco dosadniejszej obserwacji.
xx- Czego nie wiesz? Powiedziałam coś, natychmiast wracaj do obozu, bo cię sa- wtedy też urwała, bowiem ta wcięła jej się w słowa co srebrzysto-miodowa skwitowała ostrym prychnięciem dezaprobaty. O czym ta pokraka w ogóle mówiła? Puchaty ogon równie ostro przeciął wilgotne powietrze a sierść na jej karku stanęła, powiększając i tak ponad przeciętnie wielką córkę Kwaśnego Pyska. Uniosła wargę ukazując ostre kły a pokaźne pazury przeorały rozlazły piasek pod jej łapami. Zostały na chwile tutaj? Kto tu mówił MY? Cyprys nie miała zamiaru nigdzie z Ryk zostawiać. Ich relacja nie była niczym głębokim. Owszem, wojowniczka żywiła jakiekolwiek nadzieje, że tej drugiej uda się wyjść an prostą, że zostanie dobrym wojownikiem, jednak Ryk? Sama sobie tą drogę utrudniała. Zachowywała się nieodpowiednio, działała na nerwy Żubr jak skończony mysi bobek i do tego mówiła, że honor jest jedynie kłodą pod łapy. Po pogrzebie Trującego Pąku gdzie ten szczur okazał ogromny brak szacunku zmarłej, zielonooka straciła nią całkowicie zainteresowanie. Teraz była dla niej jedynie obojętnym kotem. Kotem, z którego nic nie będzie, jeżeli będzie podążał wciąż tą samą drogą. Żubrze Gardło nie ukończy jej treningu, nie zostanie wojowniczką ani wartościową częścią Klanu Gromu, Skończy jak Rozerwane Ucho, Barwna Łapa czy biada jej Błysk! Nagle jednak ten mysi móżdżek postanowił wykonać coś, czego córka Suchej Gałązki w ogóle się nie spodziewała. Na jej pysk wpełzło zaskoczenie a potem złość. - Odsuń się ode mnie bo cię zagryzę jak szczura - wysyczała, jednak to nic nie pomogło a ta nadal stała blisko niej, wpędzając Cyprys w dyskomfort. Nikt jeszcze nigdy nie stał tak blisko niej. Już miała się wycofać, zamachnąć i odepchnąć tę pchłę od siebie kiedy ta...ta...
Wtuliła się w jej futro?
Zielone, wiecznie zmrużone ślepia rozszerzyły się, mięśnie napięły a sierść chyba na każdym milimetrze jej ciała uniosła się. Z gardła wydobył się głęboki warkot, uszy płasko przyległy do czaszki - ostrzegała.
Na samym początku nie mogła się odsunąć. Czuła się dziwnie zdrętwiała, kiedy to Ryk wtulała się w jej sierść na piersi.Nikt wcześniej się do niej nie przytulał, ani ona do nikogo. A nawet jakby to robiła - nie pamiętała takiego uczucia. Było ono dziwaczne. Niby przyjemne a jednak nie pasowało do niej. Później, po dwóch uderzeniach serca jednak odsunęła się gwałtownie i kłapnęła zębaki tuż przy uchy byłej uczennicy, chcąc ją nastraszyć i ustawić.
xx- Co ty na OSTY I CIERNIE robisz?- wycharczała ochryple i oschle w jej kierunku, miażdżąc ją spojrzeniem. - ...Natychmiast wracamy do obozu. JUŻ.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Jorgen
Zaginiony
Metalica


Klan:
samotnicy

Księżyce: 21
Mistrz: Ostatecznie okazał się zbędny
Matka: Smoczyca | Cichy Strumyk [NPC]
Ojciec: Stary pjijany | Wężowy Język [NPC]
Partner: Samowystarczalnosc
Multikonta: Pustułczy Wrzask z Rzeki, Źródlana Łapa z Cienia, Modliszka z Wichru
Wysłany: 2019-09-22, 16:58   
   Wygląd: Dzierzba do kot o nie przeciętnie długich nogach, na których budują się nie wielkie mięśnie. Porusza się elegancko i z gracją jak przystało wielkiej damie. Jej oczy są jadowito zielone, o głębokiej tonacji koloru. Jej pysk jest wąski i wydłużony, uszy duże, większe niż u pospolitych kotów. Jej sierść jest krótka, miękka i przylega sztywno do ciała, a pokrywa ją barwa czekoladowa. W okolicach pyska i szyji da się dostrzec białe znaczenia, podobnie na łapach. Na pysku najczęściej maluje się obojętność, złośliwość, rzadko kiedy jest to szczery uśmiech. Uszy zawsze postawione są na stroc, niezależnie od chumoru, trzeba w końcu okazywać swoje walory.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=358099#358099


Cyprys była kimś lojalnym klanowi, kimś kto wydaje się największym buntownikiem, a w gruncie rzeczy trzyma się z resztą. Tego brakowało Ryk- tej głupiej manifestantce która zapewne kiedyś skończy jak jej sympatia, Sasanka. Teoretycznie spowodowała czyjeś samobójstwo ale i tak było zabawnie. Przynajmniej wcześniej, kiedy jeszcze była pociskiem, któremu praktycznie wszystko wolno. Teraz natomiast powinna choć trochę dorośleć, co niestety najpewniej się nie zdarzy.
Była zbyt zepsuta, zbyt przesiąknięta zgnilizną by stać się kiedyś kimś lepszym. Urodziła się jako kocię, a odejdzie jako śmieć.
-Po ch*j mhnie zathrzymujesz? Nieh jestehm wham potrzebhna- syknęła ukradkiem, patrząc toksycznymi ślepiami na wojowniczkę.
Przerwała wypowiedź, młodociana rzuciła jej obojętne spojrzenie.
Gdy kocica wrędz zawrzeszczała, tamta tylko zwyczajnie się odsunęła, a na jej pysku wykwitł krzywy uśmiech, a w oczach coś błysnęło.
-Zawhsze mhnie ciekhawiło czy kohty w twoihm typhie majhą jakhieś słabhości. Rrrozmyślałam o tym. I test okazał się pozyhtywny.- rzuciła patrząc na szylkretkę z czymś w rodzaju sympatii.-Po prhostu się obawihasz że khtoś mhoże Ci wspóhłczuć. Albo żhe zawiehdziesz Żubhrze gahrdło.- zaskrzeczała, swoim dziwacznym tonem. Po tym opóściła łeb i poruszyła nieznacznie wąsami. Trudno było wyobrazić sobie coś dzisiejszego od głosu krzykaczki. Był mieszanką wszystkich istniejących emocji, całkiem zachrypnięty, bezosobowy. Najpewniej gdyby nie wiedziała że to Ryk mówi, nie poznała by w nim ani kocia ani kotki. Odwróciła się na pięcie w stronę obozu, i obejrzała się na byłą nauczycielkę.
-TO IDZIEMY?- wrzasnęła typowym tonem.
_________________
  Statystyki - lvl: 1 | S: 3 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 60 | W: 40 | EXP: 50/100 | MED.EXP: 0/100
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-10-05, 17:00   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Uszy wojowniczki się cofnęły, kiedy usłyszała słowa wypowiedziane w swoim kierunku dość...Dziwacznym tonem. Samo słowo, które jako drugie uszło z pyska czekoladowej ją zszokowało i zirytowało. Sposób wymowy córki Cichego Strumyka również nie należał do najciekawiej brzmiących. Co też naszło nagle Ryk by tak mówić? Nigdy nie miała problemów z wymową! Czyżby robiła to specjalnie aby jeszcze bardziej zdenerwować Cyprysową Łuskę? Jeżeli tak, to jej się to udało znakomicie. Z pyska szylkretowej terminatorki Żubrzego Gardła dało się usłyszeć ostrzegawcze warknięcie.
xx- Uważaj na ton sszczurze... - kłapnięcie przy sporym uchu nie zadziałało, co nie było zaskoczeniem. Zachowanie Ryk było coraz trudniejsze do sklasyfikowania. Zachowywała się inaczej niż inne koty w otoczeniu Cyprys. Na samym początku nawet bawiło ją jej zachowanie, to całe kulenie się, ucieczka wzrokiem i ogólnie wyczuwalny strach jak tylko szylkretowa się pojawiała w jej otoczeniu. Odczuwała satysfakcje z tego, że ta miernota się jej boi i nie chce jeszcze bardziej narażać jak podczas pogrzebu. Od tamtego czasu zielonooka księżniczka jedynie zerkała ukradkiem na czekoladową krzykaczkę. Podpytała czasem Żubrzyce jak idzie jej trening, a tak to nic więcej. Żadnych rozmów, żadnych relacji. Między innymi dlatego gest kotki był dla niej nie małym szokiem. Nikt dotąd nie odważył się w nią wtulić, ba! Nawet dotknąć. Nie lubiła bliskich kontaktów, zawsze wydawały jej się zbędne i umniejszające. Tylko koty słabe potrzebowały aż tak bliskiego kontaktu fizycznego jak przytulenie się do czyjegoś boku czy dzielenie z kimś języków. O splataniu ogonów czy dotykaniu się nosami z obcymi już nawet nie wspominała! Rycząca Łapa złamała jej narzucone od zawsze zasady wraz z jej przestrzenią osobistą w tak bezczelny sposób, że sama Cyprys zastanawiała się, jakim cudem nie zdzieliła jej po pysku. Zjeżyła sierść na karku w bojowy sposób, kiedy kolejna fala dziwnej, niezrozumiałej mowy wypłynął z dłuższego pyszczka potomka Wężowego Języka. Ten to sobie spłodził potomstwo godne pożałowania... Na jej słowa nie zareagowała od razu, zimnymi ślepiami miażdżąc jej sylwetkę i przyciskając do ziemi oczekiwała końca tej bezsensownej paplaniny. Nie chciała wiedzieć co sądziła i jak też ją postrzegała. Irytacja rosła z każdą zmarnowana kroplą śliny przez Ryczącą Łapę. Wybrała nieodpowiedniego przeciwnika do potyczek słownych, które mogą za moment przerodzić się w coś o wiele gorszego. Wystarczy słowo..
Padł zapalnik. Głośno wykrzyczane - idziemy. Standardowy, bezpłciowy ton irytował srebrzysto-miodową jak natrętna mucha. Odwróciła się na pięcie i bezczelnie, jak gdyby nigdy nic zapytała czy idą. Owszem, Cyprys kazała jej wracać ze sobą do obozu, jednak sądziła, że otrzyma od tego mysiego móżdżka jakiekolwiek przeprosiny za swoje idiotyczne i godne mysiej papki zachowanie! Co dostała? Nic. Wysunęła ostre pazury i szybko wyminęła odwracającą się do niej Ryk, zagradzając jej drogę po raz kolejny. - Nie odpowiedziałaś mi na pytanie. Dokąd się wybierałaś... - wysyczała nawiązując do pierwszego, zadanego pytania jak tylko dojrzała jej zbliżającą się sylwetkę w te rejony. Były bardzo blisko granicy z Ziemiami Niczyimi. Szybszy krok pozwoliłby Ryk dostać się tam w kilka uderzeń serca jeżeli bardzo by tego chciała. Czy to możliwe aby chciała uciec z klanu jak ostatni tchórz? Zmarszczyła grzbiet nosa, ściągając również brwi a jej pysk wykrzywił się w jeszcze groźniejszym grymasie jakby mordercze spojrzenie nie wystarczyło. Musiała wiedzieć co powiedzieć zarówno Żubrzemu Gardłu jak i Trzmielej Gwieździe jakby nastała taka a nie inna potrzeba; to, że Ryk była tu sama świadczyło o braku pomyślunku ale tym zajmie się należycie Żubrzyca. Jednak jeżeli chciała zwiać - Trzmiela Gwiazda musiał się o tym dowiedzieć. Skąd Cyprys miałaby wiedzieć czy Ryk przypadkiem nie ma znajomych samotników lub pieszczoszków, tym samym łamiąc narzuconą zasadę o ich przepędzaniu?
xx- Mów!
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Mroźna Łapa.
Gwiezdny
Trująca łapa v.2



Klan:
grom

Księżyce: 32 [luty]
Mistrz: Błękitna Toń
Płeć: kocur
Matka: Kolorowy Wiatr
Ojciec: Chłodny Nos
Partner: Na pewno będzie tak samo zwariowany jak on!
Multikonta: Morwa [S], Szczurzy Pazur [nkt], Trzepoczące Skrzydło, Wronie Serce, Tygrys [GK]
Wysłany: 2020-01-07, 11:23   
   Wygląd: Długowłosy, czarny point (albo Mink idk) ze skarpetkami i plamą pomiędzy oczami. Oczy niebieskie, a nos czarny. W przyszłości bedzie jednym z większych kotów w klanie.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=328521#328521


*********

Mroźna Łapa zaczął wątpić w to, że kiedykolwiek zostanie wojownikiem. Może i Błękitna Toń coś mu obiecała, mówiła że porozmawia z przywódcą, ale nie powiedziała kiedy. I to jest kluczowe. Bo mogła to zrobić od razu po jej rozmowie, a równie dobrze dopiero to planuje. Albo już rozmawiała z Trzmielą Gwiazdą i to on wstrzymuje tą sprawę. Może uważa, że Trująca Łapa v.2 nie jest gotowy żeby zostać mianowanym. A więc kiedy będzie? Mróz bardzo dobrze wiedział, że są gorsi Terminatorzy, których jakimś cudem przywódca przepuszcza dalej. Może się na niego uwzięli? Lub zapomnieli o nim? Hmm...
Czasem myślał nad ucieczką. Uważał to za dobry pomysł, mógłby sprawdzić siebie, swoje umiejętności. A co potem? Gdyby sobie nie radził, to mógłby wrócić i wcisnąć kit, że porwali go dwunodzy. Nie do końca wiedział czy to zadziała, ale można próbować.
Wyszedł na krótki, samotny patrol po terenach klanu. Szedł przed siebie dosyć leniwym krokiem, niczego ciekawego po drodze nie znajdując. W końcu zatrzymał się w Wydmowym Wale, aby chwilę odpocząć. Nie chciało mu się dalej patrolować, nie wiedział po co w ogóle wymyślił sobie takie coś. Musiał w inny sposób zabić nudę. Spojrzał pod siebie, na ziemię, mając w głowie wspaniały pomysł. Odgarnął chudą warstwę śniegu, po czym zaczął kopać dziurę. W jakim celu? Sam nie wiedział. Takie zajęcie było ciekawsze niż włóczenie się poza obozem. Było mu ciężko, bo piasek był zmarznięty, ale nie poddawał się. Chciał wykopać ogromną dziurę. Może będzie mógł się potem tam zakopać i skryć przed wszystkimi. Bo kto by go szukał?

/Chłodna Bryza
_________________
  Statystyki - lvl: 3 | S: 11 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 55 | EXP: 45/200 | MED.EXP: 0/100
 
Chłodna Bryza
Wojownik
pain.



Klan:
grom

Księżyce: 64 (Luty)
Mistrz: Malinowe Chaszcze
Płeć: kotka
Matka: Osikowa Kora [*]
Ojciec: Lekki Krok
Multikonta: Błotnista Kałuża (KC), Trawiaste Źdźbło(KW)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-01-09, 22:26   
   Wygląd: Średniego wzrostu bura kotka. Na jej futrze są widoczne tygrysie pręgi, a samo w sobie jest krótkie, choć puszyste w dotyku. Jest chuda, nawet bardzo, chociaż nie na tyle, żeby zagrażało to jej zdrowiu. Obserwuje otoczenie zielonymi oczami, nie zdradzającymi jej obecnych uczuć. Inną wyróżniającą cechą jest to, że ciężko ją usłyszeć, gdyż postawia nieintencjonalnie ciche kroki.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=289352#289352


Co robiła za to Chłodna Bryza przy Wydmowym Wale? No więc z samego początku miało to być takie sobie niewinne polowanie, złapać coś, klan będzie miał pożywienie i wszyscy byli zdrowi i szczęśliwi. Jednak nie stało się tak, dlaczego? Bo praktycznie nic nie umiała znaleźć! Te polowanie to była totalna porażka.
Zmęczyła się już tym ciągłym chodzeniem i frustracją. Jej łapy doprowadziły ją do Wydmowego Wału. Nie mając pojęcia, co tutaj tak właściwie robi, zaczęła chodzić i się rozglądać. Obwiniała siebie, że nie umiała znaleźć nawet jednej, drobnej myszki. Ona nie zamierza przede wszystkim też wrócić do obozu z pustymi łapami. Chodziła tak zatem już od dłuższego czasu, czując, jak łapy po tak długim kontaktem z śniegiem jej zamarzły kompletnie, jednak nie na to teraz uwagę zwracała. Czując, że się dosyć zmęczyła tą wędrówką za zwierzyną, postanowiła odpocząć gdzieś, wtedy też natrafiła na nieopodal znajdującego się od niej... Mroźną Łapę? Tak się nazywał, o ile się nie myliła. Tylko co on tak właściwie robił? Ziemia jest całkowicie zamarznięta, czemu on to kopie... Spoglądała tak na terminatora, nie będąc pewna, jak ma zareagować. Nie odezwała się nawet słowem z resztą.
_________________

i would give anything
to know i'm not alone
i'm tired of suffering
when i once had a home
  Statystyki - lvl: 4 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 9 | Zm: 9 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 180/300 | MED.EXP: 36/100
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2020-03-09, 17:45   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Wydmowy Wał może nie był miejscem marzeń na spotkanie, jednak było to miejsce na tyle mało uczęszczane, że Malina wybrała właśnie je na cel spaceru. Powiadomiła o ich wyjściu Cyprysową Łuskę, która była w końcu mistrzynią terminatorki medyka i była za nią niejako odpowiedzialna, dlatego też pewno by chciała wiedzieć, co się z jej podopieczną dzieje. Był wieczór, gdy podeszła do legowiska medyka i zaprosiła białą na spacer, gdy zauważyła, że chwilowo ma trochę wolnego czasu. Słońce powoli zachodziło, robiło się nieco mroźniej, szczególnie przez zrywający się nagle wiatr, jednak na chwilę obecną nie był to mróz nie do wytrzymania. Powoli robiło się coraz cieplej, dlatego też ci o krótszych futrach mogli nieco odetchnąć od wibrowania na wietrze. Spokojnie i na razie w ciszy skierowała się na jeden z piaszczystych wałów, po chwili zwalniając do bardziej spacerowego kroku.
- Truskawkowa Łapo... Słyszałaś o czymś takim, jak Kodeks Medyka? Czy Ciernisty Kwiat wspominała jakieś jego punkty? - zaczęła rozmowę od jednej z najważniejszej rzeczy, jaką musi znać przyszły medyk. To nie tylko leczenie i opieka nad chorymi, to jest również przestrzeganie zasad, które zawarte były w oddzielnym dla medyków kodeksie, o którym Truskawkowa Łapa miała się dowiedzieć na treningu. W związku ze zniknięciem Ciernistego Kwiatu być może nie była w stanie go nigdy usłyszeć. Cóż, najwyższa pora. Kotka znała zasady leczenia podstawowych chorób i nie bała się ich używać z tego, co czasami się dowiadywała, dzięki czemu chorzy nie stali w niekończącej się kolejce, a biała zdobywała powoli swoje doświadczenie.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 12