Poprzedni temat «» Następny temat
Wyjące Wzgórza
Autor Wiadomość
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 72 II
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-03-11, 21:45   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


Zastrzygłam uchem, słysząc przeprosiny Miętowego Pąku. Nie spodziewałam się takiej reakcji z jej strony, ale wszystko stało się jasne po jej dalszej wypowiedzi. Rozumiałam, że była tym sfrustrowana. To normalne. - Rozumiem twoją reakcję. To dość... wrażliwy i dla wielu wstydliwy temat, ale myślę że powinnaś się przyzwyczaić. Oboje jesteście dość młodą parą, co dla klanu może być swego rodzaju sensacją i zapewne jeszcze nieraz usłyszysz pytanie, czy planujecie kocięta. Po prostu odpowiadaj, że nie. Tyle. Jeśli ktoś dalej będzie ciągnął temat i dopytywał się o rzeczy, które nie powinny go obchodzić, znaczy że jest głupi i z nim nie rozmawiaj. Nie ma sensu tracić nerwy na takie mysie móżdżki, uwierz mi - odparłam, chcąc jakoś oswoić ją z faktem, że zapewne będzie jej dane rozmawiać na ten temat jeszcze z wieloma, w dodatku o wiele mniej taktownymi ode mnie kotami. Klan Wichru był bogaty w idiotów, dlatego kiedy już znalazło w tłumie kogoś mądrego, należało się go trzymać i podejrzewam, że tak właśnie uczyniła Miętowy Pąk. Sprytnie.
- Brzmi to przerażająco, ale domyślam się, że wcale tak nie jest, skoro klanowe matki zachodzą w ciążę po dwa razy, a nikt nie powiedział, że kocięta powstają po każdym stosunku - mruknęłam na wstępie, przypominając sobie opowieść Trującego Ziela. Byłam tym wtedy przerażona i nie mogłam sobie tego wyobrazić. Teraz jednak, kiedy odebrałam już kilka porodów, nadal nie byłam co do tego przekonana i osobiście raczej nie chciałabym spróbować, aczkolwiek byłam sobie w stanie to wyobrazić. Trochę już widziałam.
- Domyślam się, że wiesz czym się różni kocur od kotki. I to jest w tym wszystkim najważniejsze. Kocur łączy to, co ma pod ogonem z tym, co ma tam kotka. Innymi słowy... kocur wchodzi w kotkę. W taki sposób niegdyś wytłumaczyła mi to pewna wojowniczka. Byłam może trochę młodsza od ciebie. Podobno jest to bardzo przyjemne, aczkolwiek przyznaj, że raczej tak nie brzmi - brzmiało to wręcz ohydnie. I na samą myśl o tym, że Chmielograb zrobił coś tak okropnego mojej matce, w dodatku wbrew jej woli i domyślam się, że zrobiłby również mnie, gdybym go nie posłuchała, czułam jak sierść na karku mi się jeży, a przez moje ciało przechodzą dreszcze. Dobrze, że zdechł.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 425/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 1150/2100
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 [*] (V 2020)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW); Mech (KG)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-03-12, 19:03   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Wysłuchała medyczki w milczeniu, mając na pysku lekki grymas, a pod koniec jej wypowiedzi westchnęła lekko. Cóż, czyli to nie był koniec takich pytań, a dopiero początek... Ciekawe, czy każda młoda para przez to przechodziła. I czy Skrzeka również inne koty męczą takimi pytaniami. Chociaż, gdyby tak było, to by jej powiedział, a przynajmniej Mięta tak sądziła.
W każdym bądź razie zamierzała trzymać się słów byłej mistrzyni. Odpowiadać przecząco, jak to nie dotrze, to najlepiej zignorować. Brzmiało dobrze, szylkretka jednak zastanowiła się, jak to będzie wyglądało w praktyce. Chociaż właściwie koty nie należące do najbliższego kręgu ich przyjaciół nie powinny aż tak interesować się takimi sprawami, czyż nie?
Podczas słuchania jakże życiowej opowieści Lśniącej Sadzawki oczy wojowniczki powoli robiły się coraz większe, a jej pyszczek wykrzywiła mina będąca połączeniem zaskoczenia, zniesmaczenia i zastanawianiem się, czy na pewno chciała to usłyszeć.
- Dobrze wiedzieć. - rzuciła głupio, nawet nie do końca wiedząc, jak na to zareagować. Samo wyobrażenie sobie w tej chwili aktu miłosnego było dla Mięty niewykonalne; chyba nawet nie chciała sobie tego wyobrażać.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 72 II
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-03-12, 22:28   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


- Poród jest jeszcze gorszy - mruknęłam, patrząc wymownie na terminatorkę. Po paru uderzeniach serca jednak w moich oczach pojawiły się figlarne iskierki, które chyba nigdy wcześniej nie były u mnie dostrzegalne. - Ale nie martw się, oszczędzę ci opisu. Przynajmniej na razie - rzuciłam w końcu, nim srebrzysto-ruda zdążyła się wystraszyć. Nigdy nie widziałam, jak wygląda stosunek, ale widziałam jak wygląda poród i było to, przynajmniej porównując według opisu, zdecydowanie gorsze. Nie lubiłam patrzeć na to, jak z kocicy wychodzą te brudne, piszczące kocięta, które trzeba wyczyścić, udrożnić ich drogi oddechowe... Po prostu było to obrzydliwe. No ale byłam Medykiem, musiałam to znieść. Tak samo jak wymiotujących pod siebie pacjentów. Takie rzeczy się zdarzały, cóż.
- I w sumie to chyba ci tego nie mówiłam, ale jakbyś miała jakiś problem, albo chciała o czymś porozmawiać, to zawsze możesz przyjść na chwilę do lecznicy. Czasem nie pogardzę towarzystwem.
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 425/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 1150/2100
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 [*] (V 2020)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW); Mech (KG)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-03-14, 21:21   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Spojrzała na medyczkę ze strachem w oczach, zapominając języka w pysku, widząc jej spojrzenie. Po chwili jednak zmieniło się w sposób, którego Mięta jeszcze nie obserwowała. Jej słowa ją uspokoiły, zanim zdążyła otworzyć pysk i wyrzucić z niego słabe protesty. Oj, na ten dzień już jej wystarczy wrażeń, takich opisów i tak się nie zapomina, a mogłyby doprowadzić do tego, że szylkretka już na starcie zraziłaby się do macierzyństwa. Nie chcesz kociąt? Opowieści medyczki to najlepszy środek antykoncepcyjny!
Odetchnęła więc z ulgą, krocząc nadal lekko u boku białej kotki. Był ładny dzień, słońce obdarzało ich ciepłymi promieniami, które przyjemnie grzały grzbiet szylkretki. Podniosła nieco pysk, by i do niego dotarło to nikłe ciepło, kiedy jej rozmówczyni zwróciła się do niej. Mięta więc spojrzała w błękitne oczy medyczki i uśmiechnęła się.
- Jasne. - miauknęła, naprawdę planując w niedługim czasie zajrzeć do legowiska Lśniącej Sadzawki. Chyba nie wszystkim kotom zdarzała się taka okazja, zostać zaproszonym na pogaduszki do medyczki, jednak Mięta nawet o tym nie myślała. W przeciwieństwie do niektórych kotów w klanie, lubiła białą kotkę i nie miała poczucia, że marnuje czas, który spędzała w jej towarzystwie. - Chorzy nie są zbyt chętni do rozmów? - zapytała, tak po prostu, z ciekawości. Nigdy dotąd nie była aż tak poważnie chora, by leżeć w lecznicy, nie wiedziała więc, jak to w sumie wygląda, czy Lśniąca Sadzawka też z nimi urządza takie pogaduszki, czy raczej po prostu leczy. Mogło to też zależeć, kto akurat przebywał w norach Ziołowego Wzgórza i odczuć samej medyczki co do niego.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Lśniąca Sadzawka
Medyk
jedyna mądra



Klan:
wicher

Księżyce: 72 II
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Ciąża: nie
Multikonta: Błękitna Toń [KG] Jaskółka [S] Różana Łapa [KW] Skrzące Słowo [KRz]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-03-15, 16:05   
   Wygląd: Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła. Na lewej przedniej łapie ma małą bliznę po ukąszeniu szczura.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=263337#263337


- Nie rozmawiam z chorymi - odparłam, jakby nigdy nic. Nie widziałam w tym sensu. Chorzy w większości i tak niewiele rozumieli z tego co się do nich mówiło, bo mieli wysokie gorączki, albo bardzo źle się czuli. Albo nie powinni za dużo mówić, bo mogłoby im się coś stać ze strunami głosowymi. Dlatego tego unikałam. Nie było w tym po prostu sensu. Nie byłoby to ani przyjemne, ani pożyteczne.
- Często nie są w stanie rozmawiać, albo nie powinni tego robić. Przynajmniej mam spokój - wyjaśniłam Mięcie. Jeszcze tego mi brakowało, żeby ledwo co ogarniający rzeczywistość chorzy mnie zagadywali o pogodzie, spełnienie moich marzeń.
- Na mnie już pora. Nie powinnam zostawiać lecznicy bez opieki na tak długo. Powodzenia z terminatorami i... z resztą rzeczy - mruknęłam na pożegnanie, zdając sobie sprawę z tego, że powinnam już wracać. Jeszcze jakiś smarkacz mi się włamie do lecznicy i co? Kiwnęłam więc byłej terminatorce i pobiegłam w kierunku obozu, a konkretniej to do Ziołowego Wzgórza. Miło było porozmawiać, ale obowiązki wzywają.

zt dziękuję za sesję <D
_________________


falling too fast to prepare for this
tripping in the world could be dangerous
everybody circling is vulturous
N E G A T I V E, N E P O T I S T

everybody hoping they could be the one
i was born to run, i was born for this
nie kradnij bo to joint effort klon, łatki i zając


  Statystyki - lvl: 6 | S: 13 | Zr: 17 | Sz: 11 | Zm: 21 | HP: 80 | W: 70 | EXP: 425/500
Stat. Med. - lvl:
10 | MED.EXP: 1150/2100
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 [*] (V 2020)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW); Mech (KG)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-03-16, 19:54   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


- Oh. - miauknęła, słysząc jej pierwsze słowa. Dopiero późniejsze wyjaśnienia nieco rozjaśniły jej umysł. No tak, chory kot musi być wymęczony własną chorobą a takie rozmawianie dla towarzystwa mogłoby męczyć zarówno tego kota, jak i medyczki.
Kiwnęła głową, kiedy medyczka się z nią pożegnała i odeszła w swoją stronę.
- Do zobaczenia! - zawołała za nią, dodając sobie w myślach "może niedługo". Postanowiła sobie, że za jakiś czas zajrzy do lecznicy medyczki, by z nią porozmawiać, a przy okazji nie odciągać ją na zbyt długo od obowiązków. Teraz jednak przeszła kawałek po wzgórzach jeszcze w samotności, a później skierowała się gdzie indziej, spontanicznie rozpoczynając polowanie.

/zt, również dziękuję c:
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Zaśnieżona Ścieżka
Zaginiony
wierność jest nudna


Klan:
wicher

Księżyce: 54 księżyce [wrzesień]
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: Wilczy Pomruk [hehe, wolne żarty >:3]
Ciąża: nie
Multikonta: Trzaskający Mróz [KR]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-06, 17:34   
   Wygląd: Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288397#288397


Kiedyś w końcu musiał nadejść ten dzień. Już po zakończeniu ceremonii, zaprosiłam Miętowy Pąk na krótki bądź długi spacer, w zależności od jej decyzji oraz od mojej chęci przeproszenia i sprawienia, że nie będę już tą kotką, którą byłam jeszcze kiedyś. Stałam się wojowniczką, wiedziałam, jak bardzo wymagająca jest ta profesja, bo oprócz umiejętności i wiedzy, wojownik odznacza się szacunkiem do swoich pobratymców. Nie chciałam tracić swojej ukochanej siostry na zawsze - te słowa, które jej wypowiedziałam nie płynęły prosto z mojego serca, wypowiedziałam je będąc niesamowicie wściekłą. Widziałam, że się martwiła, ale im więcej odmawiała zostawienia mnie samej, tym bardziej mnie to nakręcało. Nie potrafiłam panować nad swoimi emocjami, dlatego wyszło jak wyszło i teraz, rozumiejąc jaki zrobiłam błąd, chciałam to wszystko naprawić i wrócić do tego, co było jeszcze kiedyś z myślą, że Miętka po moich słowach być może mi wybaczy. Tak strasznie bym się czuła, gdyby jednak nie chciała mnie znać. Już sam fakt, że Gąska stała jej się bliższa mnie dobijał, nie mogłam patrzeć na nie dwie, siedzące obok siebie, mówiące sobie miłe słówka, bo wiedziałam, że nigdy na tym miejscu nie mogłabym znaleźć się ja. Ja, która za wszelką cenę chciała pokazać, że jest lepsza od innych, odtrącając od siebie swoją siostrę. Ja, która mówiła tyle niemiłych słów, które dla mnie wydawały się albo motywacją, albo śmiesznym żartem. W ogóle nie interesowało mnie to, czy kogoś zranię. Byłam małym kociakiem, gdy wmawiałam Mięcie, że nigdy nie zostanie wojowniczką - widziałam, że bardzo szybko się poddaje i chciałam, aby moja siostra nią była, ale coraz bardziej się bałam, widząc jej podejście, że skończy jako obleśna medyczka Klanu Wichru. Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły, a ja zrobiłam co? Zraniłam ją, złamałam jej serce, wypowiedziałam jej słowa, które mnie samą raniły, może nawet bardziej niż ją. Mogłam już dawno zobaczyć, że moja siostra chce normalnego życia, nie jest już kociakiem, który płacze o byle co. Teraz jest wojowniczką, ma partnera, przyjaciół. Dlaczego nie mogłam pozwolić jej żyć i cieszyć się tym, co ma? W końcu sama jestem wybranką mojego cudownego Wilczego Pomruka, a bez niego czułabym się jak bez łapy. Da się żyć, ale jest ciężko. Zapewne tak samo czuje się Miętka z Skrzeczącą Łapą. Wywołuje u niej uśmiech, ociepla jej serce, gdy chociaż trochę zmarznie, uspokaja niespokojny oddech, ociera łzy z policzków. Co tutaj innego rzec? Jestem zazdrosna. Okropnie zazdrosna o własną siostrę.
Moje ciało było spięte, gdy szłam obok swojej własnej siostry, prowadząc ją w miejsce, w którym będziemy zupełnie same. Nie chciałam, aby jakiś niepożądany gość usłyszał moje zażalenia, moje załamanie oraz słowa, które zapewne w innych okolicznościach nigdy by nie wypłynęły z moich ust. Ogon drgał mi w każdą możliwą stronę, a ja wyglądałam zapewne przekomicznie, próbując wyglądać jak najbardziej spokojnie. Przygryzając dolną wargę, patrzyłam się w inną stronę. Teraz nie był czas na tracenie przytomności, wpatrując się w szylkretowe futro kotki. Serce waliło mi tak szybko, że kotka musiała po prostu to usłyszeć, a oddech był tak szybki, że mogłabym się prawie udusić. Mój wzrok natomiast był zmartwiony. Człapałam łapami w przerażającej ciszy, a wiatr oraz skrzypienie pod moimi łapami było jedynymi dźwiękami, jakie obecnie dochodziło do moich uszu. Miałam wrażenie, że ta chwila trwa całą wieczność.

//Mintaaa :>>
_________________
thought I could get you back
shouldn’t have been so cocky
shouldn’t have did you wrong

and now I miss you bad, really
  Statystyki - lvl: 4 | S: 8 | Zr: 12 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 100/300
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 [*] (V 2020)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW); Mech (KG)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-07, 16:05   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Obiecała Wilkowi, obiecała Skrzekowi, obiecała przed samą sobą, że nie stchórzy, jeśli Zaśnieżona wyjdzie z inicjatywą rozmowy. A mimo to teraz miała ochotę podkulić ogon i zwiać gdziekolwiek. Jednak poczucie obowiązku wobec klanu, wobec słowa danego braciom, a przede wszystkim własne wyrzuty sumienia nie pozwoliłyby jej na to. Była wojowniczką, dowiodła, że jest integralną częścią klanu i nie jest już tchórzliwym kociakiem. Cóż, co pokazała dzisiejsza ceremonia, Zaśnieżona Ścieżka również ukończyła trening i otrzymała kredyt zaufania.
Westchnęła cicho, podążając za białą kotką. W głębi ducha liczyła na to, że jej siostra zmieniła się, doszła do jakichś wniosków przez ostatnie księżyce, bała się jednak, że to mogły być złudne nadzieje, a kotka wcale nie zmieniła swojego lekceważącego stosunku do Mięty. Najbliższe chwile wszystko okażą, a z Wyjących Wzgórz właściwie niedaleko było do obozu.
Nie odezwała się pierwsza. Nie chciała tego robić. To Zaśnieżona Ścieżka zaprosiła ją na ten spacer, to ona powinna więc wyjść z inicjatywą. Obie potrzebowały tej rozmowy, jednak to biała powinna mieć tu więcej do powiedzenia.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Zaśnieżona Ścieżka
Zaginiony
wierność jest nudna


Klan:
wicher

Księżyce: 54 księżyce [wrzesień]
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: Wilczy Pomruk [hehe, wolne żarty >:3]
Ciąża: nie
Multikonta: Trzaskający Mróz [KR]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-10, 14:18   
   Wygląd: Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288397#288397


Wiedziałam, że moja siostra nie będzie miała zamiaru pierwsza się odezwać, bo przecież to ja ją tutaj zaprosiłam, ona nie musiała wychodzić z inicjatywą. To ja tutaj powinnam zaczynać rozmowę, bo to mnie najbardziej zależy, aby nasza relacja wróciła na odpowiedni tor, żeby Miętka nie czuła się już źle przeze mnie i żeby zobaczyła, że się zmieniłam i nie jestem już tą samą kotką, którą byłam kiedyś. I szczególnie chciałabym, aby szylkretka zobaczyła, że naprawdę mi na niej zależy, ponieważ jest moją ukochaną siostrą, bez której wszystko było zupełnie inne, bledsze, smutniejsze, bezsensowniejsze. Jednakże liczyłam, że błąd, który popełniłam dało się jeszcze naprawić. Miałam nadzieję, że moja siostra nie będzie w sobie trzymać tego urazu do końca życia. Minęła chwila, a dotarłyśmy na miejsce, które wyglądało na co najmniej opustoszałe, dlatego idealnie nadawało się na miejsce naszej poważnej rozmowy. Nikt nie powinien nam przeszkadzać i nikt nie powinien tego wysłuchiwać. Ta sprawa dotyczy tylko mnie i Miętki, nikogo więcej. Jeszcze pociągnęłam nosem, by upewnić się, że nikogo tutaj nie znajdę, ale do moich nozdrzy doszedł tylko zapach jakiejś myszy, która bawiła się pośród runa leśnego. Wzięłam więc głęboki oddech i popatrzyłam po raz ostatni na swoją sierść, by upewnić się, że jest w idealnym stanie, nie mogłam się powstrzymać przed tym nawet w tej sytuacji i trochę mnie to trapiło. Usiadłam, owijając ogon wokół swoich łap i popatrzyłam na swoją siostrę z oczekiwaniem na najgorsze.
- Miętowy Pąku - Tym razem również użyłam jej wojowniczego imienia, aby zrozumiała, że nie boję się jej nazywać po jej właściwym imieniu i żeby zrozumiała, że normalnie uznaje ją za wojowniczkę, bo skoro uciekłam z jej ceremonii to mogłam mieć zupełnie inne zdanie na ten temat. Na szczęście chwile samotności dały mi do zrozumienia, że Miętka naprawdę jest wojowniczką i nie powinnam tego zmieniać. Nie powiedziałam jednak nic więcej, bo chciałam, aby kotka rozsiadła się wygodnie, żeby poczuła się swobodnie, a dopiero potem zacznę nieprzyjemną część naszego spotkania.
_________________
thought I could get you back
shouldn’t have been so cocky
shouldn’t have did you wrong

and now I miss you bad, really
  Statystyki - lvl: 4 | S: 8 | Zr: 12 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 100/300
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 [*] (V 2020)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW); Mech (KG)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-10, 20:04   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


W milczeniu obserwowała białą, kiedy ta przystanęła, wciągnęła powietrze i usiadła w swój idealny, zaśnieżony sposób, owijając biały, cienki ogon wokół łap. Po czym w końcu postanowiła się odezwać - wypowiedziała pełne imię Mięty po raz drugi tego dnia. Tym razem jednak bez zawahania słyszanego wcześniej.
Szylkretka również przystanęła, choć mięśnie, wszystkie napięte, chciały iść dalej, ruszać się, dać jej pozór marnowania energii na cokolwiek. Chód jednak utrudniał szczerze rozmowy, jaką kotki planowały przeprowadzić. Mięta więc stała chwilę, a końcówka jej ogona lekko drżała. Rozejrzała się niepewnie, jakby patrzyła, czy w okolicy nikogo nie ma. Gdyby pojawił się tu gdzieś Skrzek albo inny kot, pewnie poczułaby się pewniej. Jednak o tej porze w zasięgu wzroku nie znalazła nikogo. Były tylko we dwie, siostry z tego samego miotu a tak różne.
W końcu usiadła, a właściwie przycupnęła, jakby gotowa do szybkiego zerwania się z miejsca, i zwinęła ogon wokół siebie. Jego końcówka nadal delikatnie drgała, jakby niezależnie od woli właścicielki.
- Zaśnieżona Ścieżko. - po raz pierwszy użyła nowego imienia siostry. Jakże trafny wybór, bowiem jej biała siostra szła własną drogą, która nie wiadomo dokąd ją ma zaprowadzić. Nie wiadomo, czy trzyma się szlaku, czy brnie na oślep po prostu przed siebie, którą odnogę wybiera na rozwidleniu. To tajemnicze, wręcz niepokojące. Jak sama Śnieżynka.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Zaśnieżona Ścieżka
Zaginiony
wierność jest nudna


Klan:
wicher

Księżyce: 54 księżyce [wrzesień]
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: Wilczy Pomruk [hehe, wolne żarty >:3]
Ciąża: nie
Multikonta: Trzaskający Mróz [KR]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-10, 22:04   
   Wygląd: Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288397#288397


Widziałam u niej niepewność, jakieś wahania, czy na pewno podjęła dobrą decyzję, spotykając się tu ze mną. Na pewno czułaby się lepiej, gdyby miała kogoś przy sobie, który nie pozwoliłby na słowa, które w jakiś sposób mogłyby ją zranić. Ja również mówiłabym wszystko pewniej, gdyby obok mojego boku siedzieli Lawenda czy Wilk, ale wiedziałam, że to sprawa między mną, a Miętką i żaden inny kot nie mógłby tutaj z nami być. Chciałam jednak, aby Miętka nie była spięta, nie chciałam wywoływać u niej niepotrzebnego stresu, który mógłby nawet pogorszyć ową sytuację. Chciałam, aby wszystko przebiegło w spokojny, łagodny sposób, aby nikt nie próbował krzyczeć czy uciekać. To tutaj ma się wszystko rozstrzygnąć i miałam nadzieję, że Miętka po moich słowach nie będzie potrzebowała czasu, ponieważ za bardzo by mnie to bolało. Czekanie na najgorsze nigdy nie należało do czegoś przyjemnego. Ja, mimo rozluźnionej pozy, w środku walczyłam ze sobą. Serducho biło mi jak szalone, a czasem ruszające się uszy dawały znak, że nie wyglądam na wcale taką pewną siebie. Jak mogłabym? W końcu tutaj chodzi o relacje z moją własną siostrą! Każde niepożądane słowo mogłoby wszystko zniszczyć.
- Nie wiem, co możesz sobie teraz o mnie myśleć - zaczęłam od bardziej naturalnej strony, nie chciałam od razu się rozgadywać. Chciałam ją przygotować do tego, co zaraz miało nadejść. Moje słowa nie były łatwe, wychodziły z wielką trudnością z moich ust, ale dla Miętki byłam gotowa na wszelakie poświęcenia. Chciałam żeby widziała, że chcę tego, że chcę się poprawić i pokazać, że ją szczerze kocham, nie uważam ją za kogoś gorszego sortu. Nie, była moją ukochaną siostrą, bez której nie potrafiłam żyć. Chciałabym budzić się w legowisku wojowników i czasem smyrnąć ją ogonem po głowie. Chciałabym ją przytulić przed snem. I wychodzić razem na polowania. I cieszyć się z bycia mentorem. I obgadywać te wszystkie rzeczy, które nas otaczają. Pocieszać się, gdy jest się smutnym. I rozweselać. I opowiadać dowcipy. I wszystko to, czego nigdy z nią nie robiłam. - Po naszej ostatniej rozmowie... czy raczej nieprzyjemnej wymianie zdań nie było pomiędzy nami najlepiej, prawda? Widziałam, że masz do mnie uraz, po tym, co ci powiedziałam. Widziałam, jak znajdujesz pocieszenie w futrze Gąski. Wiem, że cię mocno zraniłam, że żadna dobra siostra nigdy by tego nie powiedziała, ale... Nie ważne, co sobie teraz pomyślisz, ale mówić ci szczerze. Te słowa nie płynęły z mojego serca. Nie chciałam ich powiedzieć. N i g d y. Powiedziałam ich w złości, gdy nie chciałaś odejść. A wiesz czemu byłam taka zła? Nie, nie dlatego, że uważam, że nie powinnaś zostać wojowniczką. I nie, nie dlatego, że uważam, że to ja powinnam pierwsza nią zostać. Nie. Uczucia w moim sercu są zupełnie inne. I teraz posłuchaj... Ja się bałam. B a ł a m. Śmieszne, co? Biała kotka, nieustraszona, nagle się czegoś boi? Otóż to. Bałam się, że mnie porzucisz. Dla innych. Mam wady. Wiele wad. Po tym wszystkim, gdy za kocięcia cię odtrącałam i oczerniałam, po prostu uznawałam, że jesteś przy mnie tylko dlatego, że nie dostrzegasz wszystkich moich mankamentów. Jestem strachliwa, wiesz? Boję się wyjść sama z obozu! I właśnie, gdy to ty pierwsza zostałaś wojowniczką... Po prostu się bałam, że zostawisz mnie dla Skrzeka, dla swoich nowych przyjaciół i powiesz "A na co jest mi potrzebna taka słaba kotka?". Jestem kiepska w byciu smutną. Raczej ogarnęła mnie złość, bo... Bałam się, że tak szybko cię tracę, a wcześniej byłam taka podła! Chciałam się z tym oswoić w samotności, z tym, że cię straciłam. Ale przyszłaś i ja zrobiłam... to. Coś okropnego. Coś niewybaczalnego!
_________________
thought I could get you back
shouldn’t have been so cocky
shouldn’t have did you wrong

and now I miss you bad, really
  Statystyki - lvl: 4 | S: 8 | Zr: 12 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 100/300
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 [*] (V 2020)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW); Mech (KG)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-13, 21:44   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Słuchała, w końcu po to tu przyszła. Siedziała, z lekko drżącym z nerwów ogonem, z łapami wciąż gotowymi do podniesienia ciała i zaniesienia go gdzieś daleko stąd. Szylkretka nie lubiła rozwiązywać poważnych spraw i już to wiedziała. Bo o ile pierwszy trening, również z towarzyszącymi mu nerwami, mógł być porównany do pierwszego, nieśmiałego przebiśniega końcówką Pory Nagich Drzew, czy pierwszego promienia słońca o wschodzie, o tyle taka rozmowa była raczej jak zasnuwająco niebo ciężka, gradowa chmura. Mięta jednak, skoro już do tego doszło, siedziała i słuchała. Jej uszy drgnęły i lekko, niemal niezauważalnie odchyliły się do tyłu, pysk był skierowany gdzieś w dół, a złote oczy oglądały źdźbła trawy, kamyki, łapy, cokolwiek im się nasunęło. Kiedy jednak padło imię Gąski, Mięta podniosła wzrok i patrzyła wprost na białą kotkę, na jej pysk, pierś, drgający ogon. Słuchała jej tłumaczeń, gdzie na początku wszystko brzmiało, jak zazdrość. Zazdrość o to, że Mięta szybciej skończyła trening i wcześniej miała własną ceremonię. Zazdrość o to, że szylkretka usiadła wtedy przy Gąsce. Wreszcie, co już kiedyś złota siostra jej wspomniała, zazdrość o Skrzeczącą Łapę. Mięta naprawdę bała się tego, że będzie zmuszona wybierać między siostrą a partnerem, jednak sam Skrzek chciał, by siostry się pogodziły, a Wilk chyba nie pozwoliłby Zaśnieżonej na tak radykalny krok, prawda? Wciągnęła więc powietrze nosem, przetrzymała chwilę w płucach i wypuściła powoli, po czym przełknęła ślinę i znów skierowała wzrok na pysk kotki.
Słuchała nadal o tym, że Zaśnieżona bała się odtrącenia. Zabawne. Kiedy były małe, to Śnieżna zawsze była lepsza, odważniejsza, bardziej wygadana, wtedy nie martwiła się o to, że malutka Mięta ją opuści i znajdzie sobie lepsze towarzystwo. A kiedy dorosły, zostały terminatorkami, a Mięta znalazła w sobie odwagę, by poszerzać krąg znajomości, kiedy pewność siebie w końcu w niej przemówiła, nagle biała zaczęła się bać odrzucenia?
- Więc, żeby się uchronić od odrzucenia wolałaś wyjść z mojej ceremonii i samej mnie odrzucić. - ni to zapytała, ni to stwierdziła, kiedy kotka przerwała swoją wypowiedź na dłużej. Serce nadal biło jej za szybko, a łapy lekko drżały, jednak spokój opanował jej myśli, w miarę, kiedy słuchała tłumaczeń krótkowłosej. Wyprostowała się i tak patrzyła na siostrę, mimo, że to nie sprawiło jakiejś znaczącej różnicy, w końcu była mniejsza. Jednak sama mowa ciała mogła dać dużo do myślenia, a szylkretka nie mogła dopuścić do tego, by Śnieżynka miała nad nią psychiczną przewagę podczas tej rozmowy. W końcu mogłyby wrócić do tych toksycznych relacji z ich początku życia, a o tym szylkretka bynajmniej nie marzyła.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Zaśnieżona Ścieżka
Zaginiony
wierność jest nudna


Klan:
wicher

Księżyce: 54 księżyce [wrzesień]
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: Wilczy Pomruk [hehe, wolne żarty >:3]
Ciąża: nie
Multikonta: Trzaskający Mróz [KR]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-20, 16:47   
   Wygląd: Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288397#288397


Ona naprawdę nic nie zrozumiała czy ta durna Gąska oraz obrzydliwa Lśnienie zaczęły wpajać jej głupoty na moją osobę? Nie miałam pojęcia, ale Mięta kompletnie nie skumała mojego przekazu. Powtórzyłam jej przecież, że bałam się odrzucenia i żeby nie robić scen na ceremonii postanowiłam wyjść w niej i w samotności nad tym pomyśleć - gdyby ona tam nie przyszła, nic by się nie stało. Ja nie powiedziałabym jej tych okropieństw, a ona nie odwróciłaby się ode mnie i szukała pocieszenia w tym obleśnym, kremowym futrze, którego widok mdlił mnie, gdy tylko zobaczyłam je przed oczami. Co ona w niej widzi? W tej depresyjnej, durnej kotce, która potrafi się załamać tak szybko, jak potrafi zwalić winę na innych? Szczerze? Iskierek powinien jej wtedy zrobić krzywdę - nie żałowałabym ani tych myśli, a raczej bawił by mnie ten jej załamany wyraz twarzy i syczenie połączone z łkaniem, podczas gdy tłumaczyłaby Szmalinie, jaki czarno-biały kocur nie jest zły ani przerażający. Ja przynajmniej nic złego w nim nie widziałam. Ze mną Miętka byłaby o wiele bardziej szczęśliwsza, a ona tylko zaraziłaby ją swoją smutną, żałosną otoczką. Jednakże moje myśli były tylko moimi myślami i gdybym wypowiedziała je na głos, nie skończyłoby się to dla mnie dobrze, bo Miętka zapewne nie chciałaby mi już nigdy wybaczyć, ale nie o to tutaj chodziło. Zatrzymałam na pyszczku kamienny wyraz twarzy, a walące serce było pozostałością po tym, co działo się w moich myślach. Wściekłość na siebie i wściekłość na otaczające ją koty, które specjalnie chciały sprawić, aby mnie ona zostawiła. Przebrzydłe...
- Nie rozumiesz. Pamiętasz chyba dobrze scenę z Gąską na naszym mianowaniu? Opanowały mnie emocje, chciałam jak najszybciej działać i dlatego groziłam jej śmiercią oraz kopnęłam ją - Chociaż wolałabym mocniej, może pazurkami, aby jej śliczna buźka już nie była taka śliczna, ale nie o to tutaj chodziło. Nie powinnam jej pokazywać, że w tak ciężkiej rozmowie dalej przejmuję się moją ohydną siostrą, co przy tej powadze sytuacji było tylko małą drobnostką. Machnęłam ogonem niespokojnie, aby zaraz wziąć długi, głęboki wdech, abym znowu zaczęła swój wywód. Miałam nadzieję, że uda mi się przekonać szylkretkę do tego, że się zmieniłam i ją kocham oraz naprawdę nie chcę z nią mieć negatywnych stosunków, bo zawsze była moją ulubioną. - Chciałabyś, abym przy wszystkich kotach wybuchła złością? Żebym znowu odstawiła to, co wcześniej? Nie wszyscy są łagodni, każdy inaczej znosi złość. Jedynym wyjściem było opuszczenie ceremonii i uspokojenie się w miejscu, gdzie nie było żadnego kota. Miałam nadzieję, że tam dam sobie radę z myślą, że wreszcie zostanę sama, bez kotki, która zawsze była przy mnie, której mogłam się wygadać, która nie mówiła mi prosto w pysk jaka okropna jestem. Naprawdę, z twojej strony wygląda to jak zwykła zazdrość, a z mojej - będąc tam, na skale, tak dużo myśli przebiegało przez moją głowę. Wspomnienia się rozmywały, widziałam cię pośród kotów, które mnie nienawidzą, widziałam cię szczęśliwą beze mnie. Nie wiesz jak się wtedy czułam. Nie rozumiesz, że te wszystkie gesty, trzymające cię na dystans miały sprawić, abyś mnie nie zostawiła? Okazałaś się być lepsza ode mnie - dlaczego miałabyś ze mną zostać? Po co? Po co z kotką, która zawsze była dla ciebie zła? Nie widzisz, że i tak krążą o mnie opinie, że jestem idiotką oraz kotką o małym ilorazie inteligencji? Nie słyszałaś nigdy o tym? No właśnie. Bo nie chciałam, abyś także tak o mnie sądziła.
Nie miałam pojęcia, czy nie powiedziałam przypadkiem czegoś za ostro, ale mówiłam prosto z serca. Już kompletnie nie wiedziałam jak do niej podejść, aby przypadkiem jej nie zranić czy jak ją przekonać do swojej racji. Na pewno ktoś ją zmanipulował. Wiedziałam, że chociaż Miętka musiała być zła, na pewno sama by tego wszystkiego nie wymyśliła. Wszyscy musieli przestawić ją przeciwko mnie, a to wcale mi się tak bardzo nie podobało. Jeżeli się pogodzimy, znaczy o ile się pogodzimy, to za wszelką cenę będę chciała się dowiedzieć, który to gagatek ma takie gadane, a później osobiście się do niego przejdę, aby to wyjaśnić.
_________________
thought I could get you back
shouldn’t have been so cocky
shouldn’t have did you wrong

and now I miss you bad, really
  Statystyki - lvl: 4 | S: 8 | Zr: 12 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 100/300
 
Miętowy Pąk
Gwiezdny
tears to shed



Klan:
wicher

Księżyce: 46 [*] (V 2020)
Mistrz: Lśniąca Sadzawka
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: samotność
Ciąża: nie
Multikonta: Bursztynowy Wschód (KR); Mknąca Zawierucha (KC); Olchowa Łapa (KW); Mech (KG)
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-20, 19:57   
   Wygląd: niezbyt wielka, długowłosa srebrna szylkretka klasycznie pręgowana o ciepłych, złotych oczach, z bielą na łapach, piersi i pyszczku
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288396#288396


Westchnęła cicho, kiedy usłyszała o po raz kolejny imię złotej siostry. Bądź co bądź, są rzeczy, których absolutnie nie da się zmienić. Nienawiść między tymi dwiema właśnie taka była. To było wręcz dziwne, że obie przyszły na świat w jednym miocie i miały takich samych, kochających rodziców za wzór. Cóż, może dwa silne charaktery działały na siebie właśnie w ten sposób i nigdy nie będzie mogło dojść do poprawienia ich relacji.
Słuchała białej siostry bez komentarza, z szeroko otwartymi oczami, które wpatrywały się gdzieś poza nią i poruszały się co jakiś czas. Kotka jednak nie patrzyła na nic konkretnego, po prostu słuchała i układała sobie w głowie to, co usłyszała. A kiedy usłyszała zdanie, właściwie kilka słów, pochyliła pysk ku dołowi i położyła uszy po sobie. Okazałaś się być lepsza ode mnie. To było tak wierutne kłamstwo, że aż mięśnie jej zadrżały. Nie, krótkowłosa nie powinna tak myśleć. Czy to z tego wynikły te wszystkie problemy?
Przymknęła oczy i wypuściła powietrze pyskiem, po czym spojrzała na siostrę. W jej oczach malował się lekki smutek, a pysk przybrał neutralny wyraz, mimo że kotka lekko przygryzała policzek od środka, kiedy wznosiła niemą prośbę do Gwiezdnych, aby pomogli jej uformować myśli w słowa tak, by naprawdę wyraziły to, co szylkretka czuje.
- Nieprawda. - miauknęła cicho na sam początek, po czym przejechała lekko łapą po trawie, zmuszając się do nie odwracania wzroku, tylko patrzenia dalej na białą. To było ważne, Mięto, nie możesz teraz tchórzyć. - To wcale nie jest prawdą, że jestem lepsza. - wyrzuciła z siebie w końcu, zanim biała zdążyła się odezwać, bo być może myślała, że chodziło o coś innego. - Owszem, skończyłam szybciej trening, otrzymałam swojego terminatora, ale to wcale nie czyni mnie nikim lepszym. - mruknęła. - Po prostu tak się złożyło. I też nie myślę, że jestem lepsza od Skrzeczącej Łapy, bo jestem już wojownikiem, a on nadal nie. - chyba wyraziła się jasno, a przynajmniej miała taką nadzieję. Przymknęła oczy i odwróciła pysk na chwilę, ponownie zbierając myśli, a kiedy znów spojrzała na Zaśnieżoną Ścieżkę, jej oczy były zaszklone, a w kącikach nieśmiało lśniły łzy.
- Nigdy nie uważałam cię za idiotkę. - zamilkła na uderzenie serca, by ten przekaz dobrze wybrzmiał. - Jak byłśmy małe, tyle razy mnie broniłaś przed innymi, wspierałaś. Myślałam... Myślałam że jak ty będziesz miała problem to przyjmiesz moją pomoc, że będę dla ciebie użyteczna. A t-ty... - głos uwiązł jej w gardle. Pociągnęła nosem i w tym momencie poczuła łzy spływające po policzkach. No pięknie, i się rozpłakała, choć nie chciała. Chciała potrafić zachować kamienną twarz, jak Śnieżynka, tak jak ona nie przejmować się niczym aż tak, by było to po niej widać. Poruszyła końcówką ogona, zła na siebie, że w takim momencie nie była zdolna do wypowiedzenia czegokolwiek dalej. Musiała się uspokoić.
_________________
Yet I feel my heart is aching
Though it doesn't beat it's breaking
And the pain here that I feel
Try and tell me it's not real
I know that I am d e a d


Yet it seems that I still have some tears to shed
  Statystyki - lvl: 4 | S: 9 | Zr: 9 | Sz: 11 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 245/300 | MED.EXP: 63/100
 
Zaśnieżona Ścieżka
Zaginiony
wierność jest nudna


Klan:
wicher

Księżyce: 54 księżyce [wrzesień]
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kotka
Matka: Jodłowa Igła [NPC]
Ojciec: Chłodny Powiew [NPC]
Partner: Wilczy Pomruk [hehe, wolne żarty >:3]
Ciąża: nie
Multikonta: Trzaskający Mróz [KR]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2019-04-21, 13:18   
   Wygląd: Zaśnieżona Ścieżka wraz z wejściem w dorosłość, zyskała małą zmianę w wyglądzie. Wcześniejsza chudziutka sylwetka, teraz nabrała kształtów. Chude łapy nabrały mięśni, a ciało, które chociaż wciąż szczupłe, nieco się powiększyło. Jest wysoka, przewyższa normę, przez co może naprawdę wydawać się zwykłym chucherkiem, chociaż rzeczywistość jest kompletnie inna. Jej futro jest krótkie acz gęste, idealnie ułożone oraz nieskazitelnie białe, w świetle promieni słonecznych nawet lśniące. Kotka naprawdę dba o higienę i jeśli uda się ją zobaczyć, zawsze będzie niesamowicie czysta. Jej małżowiny uszne są duże, skrywając od środka różowawy kolor. Oczy kotki są duże, koloru słońca. Maleńki nos na środku pyszczka jest delikatnie różowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=288397#288397


Kremowa kotka sama sprawiła, że byłam do niej tak negatywnie nastawiona. Ja, gdy byłam małym kociakiem, sama do niej przyszłam, gdy ta wreszcie wyzdrowiała i opuściła lecznicę. To ja chciałam poznać ją lepiej i odbudować nasze stracone relacje, jednakże ona wolała być wściekła przez to, że tam nie przyszłam, chociaż wytłumaczyłam jej jasno, że przebywanie w takim miejscu sprawia mi ogromną trudność. Wolała przejmować się sobą i już w tym momencie wiedziałam, że ona nie nadaje się na dobrą siostrę. Szczególnie później, gdy odbierała mi moich przyjaciół, gdy prężyła się przy kocurach jak najgorszy mysi móżdżek, tak się chwaliła, że jest pierwsza oraz lepsza - a teraz płacze w lecznicy, bo jakiś kocur zrobił jej krzywdę. Też mi coś, zasłużyła sobie po tym wszystkim, co robiła w swoim życiu. Ja na pewno nie mam zamiaru się z nią godzić, bo kotka jest już tak żałosnym stworzeniem, że szkoda zniżać się do jej nędznego poziomu. Nie rozumiałam, dlaczego te wszystkie koty tak bardzo chciały, abyśmy się pogodziły, bo ja nie widziałam w tym żadnego sensu. Gąska i tak jest teraz ledwie żywa, nikogo nie obchodzi i niech tak pozostanie, a mnie niech wszyscy zostawią w spokoju, bo co jak co, ale dobrze na tym wychodzę, gdy się do niej nie zbliżam, lecz... Może się to niedługo zmienić, jeżeli dowiem się, że brała udział w przekonywaniu Miętki, że jestem złym kotem. Głęboko wpatrywałam się w swoją siostrę, ze spiętymi mięśniami, niezwykle kamiennym wyrazem pyska, chociaż w moich oczach można było zobaczyć zmartwienie, kapkę złości oraz ból. Byłam kiepska w pokazywaniu takich emocji, co w pewnym sensie było pozytywem, bo nie stchórzyłam.
- Prawda boli - odparłam gorzko, przymrużając ślepia, by w takim stanie popatrzeć się na swoją siostrę. Wcześniej albo łamał mi się głos, albo mówiłam prosto z serca, teraz jednak mówiłam ostrym tonem, bo kotka zupełnie nic nie rozumiała. To właśnie coś znaczyło! Jeżeli tak szybko kończysz swój trening to oznacza, że nabyłaś już wszystkich umiejętności, które są potrzebne do bycia wojownikiem. Akurat tutaj nie porównywałabym do niej Skrzeka, ponieważ jego mentorką jest przywódczyni, która przesiedziała jakiś czas w kociarni, opiekując się swoimi dziećmi, dlatego nie mogła z nim trenować. Przygryzłam na moment wargę, a gdy ją wypuściłam z zębów, w tym samym momencie zamknęłam oczy. - Miałam problem. Miałam. Ale nie jestem kotką, która z łatwością dzieli się tym, co ją boli. Ja to ukrywam, wstydzę się tego, wręcz jest to czymś, co mnie odpycha. I dodatkowo... Dobrze wiesz, że jestem agresywna i wpadam w złość bardzo szybko, a moja złość nigdy nie należała do czegoś, czego nie trzeba było się bać.
Zaraz po wypowiedzeniu ostatnich swoich słów, zauważyłam, jak kotka koszmarnie się czuje w obecnym momencie. Po policzkach spływały jej gorzkie łzy - była o wiele delikatniejsza ode mnie i bardzo łatwo było ją zranić. Ja natomiast nie potrafiłam płakać, nie potrafiłam tak bardzo się załamać, nie potrafiłam czasem okazywać skruchy. Jej słowa naprawdę mnie poruszyły, bo zauważyłam, że kotka, chociaż ja tak wiele robiłam jej złego, nadal potrafiła dostrzec pozytywy w jakiejś sytuacji. A teraz jest w takim stanie, a ja siedzę i się na nią patrzę, zapewne raniąc ją coraz bardziej. Nie mogłam na to patrzeć. Zerknęłam szybko na swoją sierść i ugryzłam policzki od środka, a później zagryzłam zęby, wbijając pazury w ziemię. To zadanie wymaga poświęceń. Wstałam pośpiesznie, tak, aby kotka nie zdążyła zareagować i wtuliłam się w nią, kładąc jej swoją głowę na jej karku, łapiąc ją łapami z wsuniętymi pazurami za plecy. Ścisnęłam ją tak mocno, jak tylko potrafiłam.

Tylko nie płacz, siostrzyczko.
_________________
thought I could get you back
shouldn’t have been so cocky
shouldn’t have did you wrong

and now I miss you bad, really
  Statystyki - lvl: 4 | S: 8 | Zr: 12 | Sz: 12 | Zm: 7 | HP: 65 | W: 65 | EXP: 100/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11