Poprzedni temat «» Następny temat
Dzięciole Drzewo
Autor Wiadomość
Porywisty Wiatr
Gwiezdny
szansa


Klan:
wicher

Księżyce: 42 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Partner: obowiązki
Życia: 9
Multikonta: Zajęczy Sus, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-08-02, 16:10   
   Wygląd: Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=310276#310276


Tak. Wprost mi powiedziała, że okłamuje swoich rodziców i udaje, że chodzi na treningi, ale w rzeczywistości jej mistrz nawet się nią nie zainteresował. Pozwalał jej chodzić po terenach bez znajomości tak podstawowych rzeczy, jak walka – odparł z gniewem w głosie, a jego ogon uderzył gwałtownie o jego lewy bok. Jak ZASTĘPCA mógł być tak nieodpowiedzialny? Jeżeli faktycznie nie żyła… jeżeli… to nie była to jedynie wina wściekłego lisa, ale też mistrza kocicy, który miał jedynie pszczoły w mózgu. Najwyraźniej Cieniści przejrzeli wreszcie na oczy – szkoda, że dopiero wtedy, gdy Barszczowa Łapa… zginęła. Chęć wyparcia tej wiadomości zaczęła powoli ustępować na rzecz irytacji. Wiedział, że lis nie jest łatwym przeciwnikiem, choćby dla dwóch czy trzech kotów – w końcu jeden z jego wujków zginął w walce z właśnie tym drapieżnikiem, choć w walce towarzyszyła trójka innych kotów, w tym poprzedni Wichrowy przywódca oraz jego matka, która wówczas straciła ogon. Musiał przyznać, że wydawało się… prawdopodobnym, by zamordował wojowniczkę oraz terminatorkę, która raz w życiu ćwiczyła walkę z innym kotem. Wypuścił głośno powietrze.
Wybacz moją pierwszą reakcję, Popielny Żarze – powiedział w końcu, usiłując powstrzymać irytację i gniew. – Widziałem się z Barszczową Łapą parę księżyców temu i teraz dziwnie jest słyszeć, że nie żyje – przyznał, po czym zacisnął lekko zęby. Kiwnął lekko głową, słysząc kolejne słowa kocicy. Co prawda nie słyszał, by ktokolwiek meldował o obecności lisa, ale na wszelki wypadek powinni być ostrożni… i może zebrać się całą grupą, by pozbawić zwierzę życia, żeby nie sprawiało zagrożenia nikomu więcej.
- Poinformuję mój klan o potencjalnym zagrożeniu. Dziękuję za informację – odparł, patrząc oczy w kocicy. – Mam nadzieję, że to nie jest normalną sytuacją, że terminatorzy waszego klanu są pozostawieni sami sobie?
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 260/400
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-08-06, 20:30   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


xx- Cóż, na pogrzebie Barszczowej Łapy i Bluszczowego Wąsa, jej mentor starał się wszystko wytłumaczyć i powiedział, że zwyczajnie się z nią nie dogadał o ile moja pamięć mnie nie myli - zaczęła spokojnie, nieco się zamyślając. Nie podobała jej się tak sprawa. Bardzo...Zresztą nie tylko jej! Na pogrzebie rozpętał się istny kocioł bałkański kiedy do akcji wkroczył Olchowy Szept wraz córką później zdegradowanego zastępcy - Bobrzy Kieł. Reakcja klanu była burzliwa i..adekwatna do sytuacji. Przez zaniedbanie kota, który powinien pilnować treningów, Klan Cienia stracił dwa młode koty w tym dobrze wyszkoloną wojowniczkę i przyszłą. To zdecydowanie był powód do głośnego wyrażenia swojego niezadowolenia. Popiel nie popierała jakiejkolwiek formy przemocy, ale nawet w niej buzowały niezbyt przyjemne emocje, a musiała do tego wszystkiego uspokoić Dęba, którego...nie poznawała. Wiele brudów się wylało i dzięki wypowiedzi Wiewiórczego Ogona i niebiesko-kremowa poznała tą ciemną stronę rzekomego braku treningu. Teraz jeszcze usłyszała od wojownika Klanu Wichru podobne słowa, tym razem jednak...usłyszane nie od zdegradowanego kocura, a samej zmarłej! Westchnęła ciężko, kręcąc przy tym kształtnym łbem. Cała ta sytuacja wydawała się okropnie absurdalna i stawiała Klan Cienia w okropnej sytuacji. Jak można było do czegoś takiego dopuścić? Każdy kot uczy się na błędach, a chociażby powinien, jednak czy muszą one być tak brutalne, by dopiero zacząć działać? Teraz wybrana nowa zastępczyni, Płomykówkowy Lot, na pewno nie popełni takiego samego błędu, a klan zdecydowanie nie pozwoli na powtórkę z rozrywki. Słysząc kolejne słowa kocura, uśmiechnęła się ciepło i troskliwie, poruszając delikatnie nieco większymi uszami wyrozumiale. - Nie masz za co przepraszać, Porywisty Wietrze. Przecież nie mogę być na ciebie o to zła, właśnie przekazałam ci takie a nie inne wieści. To naturalne, że nie mogłeś się z tym pogodzić, tym bardziej, że widziałeś się z nią stosunkowo niedawno - miauknęła i poruszyła koniuszkiem ogona, dokładnie rozumiejąc to, w jakiej sytuacji się przed momentem znajdowali. Nie oczekiwała od niego stoickiego spokoju czy ogromnej rozpaczy - taki rodzaj reakcji był jak najbardziej zarówno do przewidzenia, jak i...wklepywał się w standardy.
xx- To dobrze. Lepiej, żeby inne koty nie ucierpiały - a tym bardziej mój ojciec dodała cichutko w głowie a widząc jak Zrywek utrzymuje z nią kontakt wzrokowy, odchrząknęła nieco zawstydzona i westchnęła, wbijając na dwa uderzenia serca wzrok w drzewo, znajdujące się niedaleko. Dopiero, kiedy rudzielec poruszył temat reszty treningów, nieco się poruszyła i spojrzała na niego poważnie. Ich spojrzenia się skrzyżowały - No co ty! To był jednorazowy przypadek, którego Klan Cienia nie popełni drugi raz - rzuciła, poruszając lekko ogonem, jakby urażona, chociaż tak nie było. Przez ową sytuacje, postawiła sobie za cel, aby nauczyć jak najszybciej Głuszę polowania i pilnować go, by ten przypadkiem nie chodził nigdzie po terenach SAM. Ona popełniała te błędy, ale teraz...teraz lepiej nie było ryzykować.
xx- Przypadek, którego w ogóle nie powinno być eh...W Klanie Wichru nie grasuje żaden drapieżnik oprócz możliwego lisa? - zapytała w końcu, widocznie chcąc się co do tego upewnić. Spotkania z ojcem zawsze kończyły się dość późno i mimo przekonania, że w końcu Miękki Obłok był wyszkolonym i dorosłym wojownikiem, ta i tak się o niego obawiała. Czuła, jak na samą myśl o jego śmierci, wżerają się w nią jakieś robaki.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Porywisty Wiatr
Gwiezdny
szansa


Klan:
wicher

Księżyce: 42 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Partner: obowiązki
Życia: 9
Multikonta: Zajęczy Sus, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-08-11, 01:28   
   Wygląd: Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=310276#310276


Przez tyle księżyców? – parsknął z niedowierzaniem w głosie. Przez tak długi czas być odpowiedzialnym za terminatora i nie zrobić absolutnie nic, by chociaż zapewnić mu jako takie bezpieczeństwo, opierające się na znajomości granic i umiejętności walki? Świetny zastępca i mistrz, nie ma co. Przecież to nie było takie trudne, dla dobra terminatora schować ego pod mech i po prostu poprosić przywódcę o innego mistrza dla tego kota, na osty i ciernie – a może by to przełożyło się na to, że Barszczowa Łapa wciąż by żyła i to z nią by teraz rozmawiał.
Nie byliśmy przyjaciółmi, bardziej takimi… znajomymi przez granicę, ale faktycznie, ciężko takie coś od razu przyswoić, gdy się z kimś niedawno widziało – odparł nieco pochmurnie, poruszając przy tym wąsami. Nie był z siebie dumny, że w pierwszej chwili niemalże zarzucił nowopoznanej kocicy kłamstwo i całkowicie odrzucił od siebie jej słowa, teraz jednak… nie mógł z tym nic zrobić, jak tylko zaakceptować to, co usłyszał. Wiedział na pewno, że, chociaż widział się z Barszcz zaledwie dwa razy, to będzie tęsknił za tymi niezobowiązującymi do czegokolwiek spotkaniami z nią.
Kiwnął lekko głową. Może nie należał do najbardziej emocjonalnych i empatycznych kotów na świecie, jednak wiedział, że życia kotów są ważne – każdy przecież ma jakichś bliskich, rodzinę, a klan potrzebował każdego kota, jaki był w stanie coś dać od siebie. Poza tym… skoro już ktoś przyszedł na świat, to powinien pożyć trochę dłużej, niż kilkanaście księżyców, bo rozszarpał go lis. W każdym razie liczył na to, że w Cieniu już nie popełnią tego błędu – i że w jego klanie również nie przydarzy się taka sytuacja.
Nie, a przynajmniej nie na stałe. Jak coś się pojawia, to szybko to przeganiamy lub zabijamy. – Cóż, ostatnie straty w klanie były spowodowane przez starość czy choroby, dopiero jakiś czas po tej sesji miała od lisa umrzeć jedna z córek Czerwonego Pazura. Kocurowi nie było łatwo oderwać myśli od śmierci Barszczowej Łapy. – Swoją drogą, czy mistrz Barszcz wciąż jest zastępcą?
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 260/400
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-08-19, 15:17   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Wzruszyła delikatnie barkami. Nie wiedziała wiele o tej sprawie, a jedynie wyrzuty tłumu pomagały jej jakby zrozumieć o co tak naprawdę chodziło z zarzutami w kierunku Wiewiórczego Ogona. Pogrzeb ten był jednym wielkim chaosem, w którym zarówno Krogulczy Szpon, Olchowy Szept i Bobrzy Kieł dorzucali swoje trzy grosze, broniąc obu stron a Wiewiórczy Ogon starał się wybronić, jednak ostatecznie został zdegradowany, po czym opuścił obóz.
xx- Powiedziałeś chwile temu, że Barszczowa Łapa okłamywała własnych rodziców co do treningu. Nie zdziwiłabym się, gdyby też po części na złość nie przychodziła na treningi, Porywisty Wietrze. Jednak już i tak po ptakach i mam nadzieje, że w Gwiezdnym Klanie jest szczęśliwa u boku siostry i rodziny - taka była prawda, że skoro szylkretka dała radę okłamywać własnych rodziców co do treningu, to co w tym trudnego aby samej sobie to utrudniać? Nie znała jej, więc wolała tego nigdzie nie rozpowiadać. Rzuciła to jedynie w ramach nawiązania. Na kolejne słowa kocura, wojowniczka spokojnie pokiwała łbem w geście wyrozumiałości. Przyjaciel czy znajomy - jeden pies! I w tym pierwszym, jak i drugim przypadku słyszeć o śmierci drugiego kota jest bardzo ciężko, tym bardziej kiedy owy zmarły był bardzo młody, mając przed sobą sporą część życia. Ogon niebieskiej owinął się nieco ciaśniej wokół łap, a ta cichutko westchnęła. Wierzyła z całego serca w Gwiezdny Klan, jednak czasem go nie rozumiała. Nie rozumiała tego, jakie plany mają dla danych kotów, dlaczego zabierają takie młode koty, które na pewno osiągnęłyby zdecydowanie więcej żyjąc, niż błąkając się po bezkresach Srebrnej Skórki.
xx- To dobrze. Przynajmniej Miękki Obłok jest bezpieczny - odparła z uśmiechem ulgi, po czym cicho się zaśmiała pod nosem. Jej ojciec czasem wpadał na naprawdę głupie pomysły. Ostatnio próbował złapać żabę, która wyjątkowo znalazła się przy brzegu Czarnego Ogona, prawie wpadając do wody. A to tylko po to by zaimponować Trzcinowej Sadzawce swoimi wielkimi umiejętnościami. - Ten lis też był...dość sporym zaskoczeniem. Dawno w klanie nikt nie zginął przez atak tego konkretnego drapieżnika - przyznała otwarcie, nawet teraz sama sobie odtwarzając każdy pogrzeb na którym była. Nie..nic nie było wtedy mówione, że to przez lisa. Nie urwałaby sobie za to ucha, ale!! Wtedy też padło ważne pytanie, nawiązujące do degradacji Wiewiórczego Ogona, o czym inne klany mogły nie wiedzieć, chociaż pewnie patrol Klanu Cienia jak spotkał się z patrolem innego klanu przekazał wiadomość o zmianie władzy.
xx- Nie, Wiewiórczy Ogon został zdegradowany na pogrzebie a na jego miejsce została wybrana Płomykówkowy Lot, która teraz jest zastępcą. Wężowa Gwiazda bez wahania pozbawił go rangi i...cóż się dziwić. Obowiązkiem zastępcy jest pilnowanie treningów by były prowadzone dobrze, a skoro zaniedbał własną, zajmując się terminatorami innych wojowników, jest tu coś nie tak
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Porywisty Wiatr
Gwiezdny
szansa


Klan:
wicher

Księżyce: 42 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Partner: obowiązki
Życia: 9
Multikonta: Zajęczy Sus, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-08-22, 20:14   
   Wygląd: Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=310276#310276


W takiej sytuacji i tak odpowiedzialność spoczywała na jej mistrzu; powinien chociaż załatwić jej nowego mistrza – odparł, nie rezygnując ze swojego poglądu. Barszczowa Łapa była niemalże kociakiem, przynajmniej mentalnie; nie wiedział, czy sprawiała jeszcze jakieś inne problemy w klanie czy w swojej rodzinie, ale zauważył to nawet on, spotkawszy się z kocicą zaledwie dwa razy w życiu, i nie sądził, że powinno się ją obarczać za to taką winą. Jasne, nie była bez skazy i zmazy, powinna podejść do tematu bardziej poważnie i odpowiedzialnie, ale to wojownik – a już w ogóle zastępca – pozwolił sobie na poważne zaniedbanie, przez którego doszło do niepotrzebnej śmierci. Tymczasem koty w klanie Cienia najwyraźniej zorientowały się dopiero w chwili jej śmierci, że powinny wcześniej coś zrobić.
Miękki Obłok? – powtórzył, przyglądając się uważnie kocicy i marszcząc lekko czoło. W zasadzie… podobno Miękki, ta fujara, miał kocięta w klanie Cienia. Aż ciężko uwierzyć. Może była jego córką? Nie przypominała go ani trochę, a przynajmniej z wyglądu, bo z charakteru… może było pewne podobieństwo, chociaż Popielny Żar wydawała się być bardziej inteligentnym i porywającym rozmówcą. Wolał jednak niczego nie zakładać z góry.
Rozumiem. Dziękuję za informację, przekażę to swoim klanowiczom – odparł oficjalnie. Do klanu Wichru nie zdążył jeszcze dotrzeć patrol z tą wiadomością (a przynajmniej nie przed rozpoczęciem tej sesji), więc kocur wziął na siebie poinformowanie o zmianach swojego klanu.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 260/400
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-08-26, 14:48   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


xx- Nie mówię, że nie Porywisty Wietrze. Jednak stało się i nasze słowa nie przywrócą Barszczowej Łapie życia - westchnęła smętnie, kręcąc powoli łbem. Wytykanie błędów już nastało na burzliwym pogrzebie, nie powinni i teraz w kółko drążyć owego tematu. Wiewiórczy Ogon popełnił błąd, przez który zginęły dwie kotki a on sam utracił rangę i szacunek klanowiczów. Czy to nie jest odpowiednia kara? Nie popierała w żadnym wypadku tego, co się wydarzyło, jednak żadne słowa już nic nie zdziałają. Nie będą kontynuować treningu Barszcz, nie zwrócą jej życia a zdegradowanemu rangi. Po prostu jest już na to zwyczajnie w świecie za późno. Wibrysy kotki nieznacznie drgnęły a ta wzdrygnęła się, kiedy delikatny powiew wiatru, musnął jej grzbiet, unosząc sierść na linii kręgosłupa. Pośpiesznie obróciła łeb i ulizała rozwianą sierść, po uderzeniu serca wracając wzrokiem do rozmówcy. - Do podobnej sytuacji już nie dojdzie, Płomykówkowy Lot o to zadba, tak samo jak Klan Cienia. - zapewniła ponownie, jednocześnie chcąc zakończyć już ten temat, chociaż był on kręgosłupem całej wymiany zdań między nią a rudo-białym kocurem. Wtedy też z pomocą do podtrzymania, chociaż na chwile konwersacji przybył sam Zrywek, który to dopytał o...A jakże! Miękkiego. Nie kryła się ze swoim pochodzeniem, a chwile temu wymknęło jej się imię ojca. Jak już powiedziała, to chyba warto wyjaśnić do końca - żadną tajemnicą nie było, że Wichrowy wojownik ma kocięta w Klanie Cienia. Druga sprawa, że Popiel kompletnie go nie przypominała, tak samo Trzcinowej Sadzawki.
xx- Tak, Miękki Obłok - kontynuowała powtarzanie, z delikatnie rozbawionym uśmiechem na pyszczku. - Jestem jego córką. Mimo bycia w innych klanach i tak obawiam się o jego zdrowie. Jest...czasem dosyć roztrzepany i wolałam się po części upewnić, czy nic mu nie zagraża - wyjaśniła. Taka była prawda, mimo że jej ojciec był od niej starszy, czasem zdawał się zachowywać o wiele bardziej roztrzepanie i lekkomyślnie od niej samej. Zapominał o różnych rzeczach, pchał się tam gdzie nie trzeba...Tylko czekać, aż sobie zrobi coś poważniejszego od zbitego nosa czy zadrapania na policzku.
xx- Czasem mam obawy, że nie wróci cały do obozu jak się od czasu do czasu spotkamy przy granicy. Podczas samotnej potyczki z lisem...mogłoby nie być zbyt kolorowo - myśl o stracie ojca, którego defakto odzyskała nie tak dawno po księżycach niewiedzy, że może z nim się jako tako normalnie widywać, przyniosła niebieskiej skręt żołądka. Kolejna myśl, o braku możliwości udziału w jego pogrzebie i pożegnaniu...przyniosła już mdłości. Przełknęła ślinę i wypuściła powietrze z nozdrzy chcąc odrzucić to od siebie. Nie może o tym myśleć, Miękki Obłok nie jest aż taki beztroski, by rzucić się sam w paszcze lisa.
xx- Nie ma za co, ciesze się, że mogłam to przekazać. Chociaż nie jest to coś, czym można się pochwalić - westchnęła smętnie na koniec. Zmiana zastępcy przez takie okoliczności na pewno nie była czymś, czym Cień mógłby się szczycić. Nikt nie wie, co dzieje się w innych klanach, bo nikt o tym głośno nie mówi. No, ale cóż... Ktoś tak czy siak musiałby to przekazać, chociażby z czystych formalności bez dodawania szczegółów.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Porywisty Wiatr
Gwiezdny
szansa


Klan:
wicher

Księżyce: 42 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Partner: obowiązki
Życia: 9
Multikonta: Zajęczy Sus, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-08-27, 01:09   
   Wygląd: Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=310276#310276


Kiwnął lekko głową, a jego ogon poruszył się jakby smętnie. Taka była prawda… i nawet jeżeli Barszczowa Łapa nie była mu bardzo bliską kocicą, to jednak poza stratą czuł pewną bezsilność i poczucie winy, że nic nie zrobił, bo nawet nie za bardzo mógł cokolwiek zdziałać. Zacisnął lekko zęby, ale nie powiedział nic więcej w tej kwestii, decydując się na nie okazywanie większej ilości negatywnych uczuć przy kocicy z innego klanu; jedynie jego futro na karku uniosło się na chłodniejszy podmuch wiatru.
Ach – odezwał się… z czymś, co można by nazwać spokojnym zrozumieniem. Mimo wszystko nie był zszokowany, nawet jeżeli Cienista wojowniczka z wyglądu nie przypominała kocura, którego widywał codziennie w obozie. Jednak faktycznie Miękki Obłok nie tylko miał partnerkę, ale i też miał kociaki… w których wychowaniu nie brał żadnego udziału. Wygodne… i tchórzliwe, ale cóż, może żadna kocica w klanie Wichru nie była zainteresowana pierdołowatym kocurem z nadwagą. – Do tej pory Miękkiemu Obłokowi nie stało się nic poważnego, ale rozumiem twoje obawy. Z drapieżnikiem może sobie nie poradzić nawet doświadczony wojownik, a z niektórymi nie da sobie rady nawet parę kotów tak, by same wyszły bez szwanku. – Inna sprawa, że Miękki Obłok faktycznie nie był zbyt mądry czy ogarnięty i sam pewnie by się wpakował w jakieś kłopoty, a ucieczkę skutecznie utrudniłaby mu jego tusza. Wolał jednak tego nie mówić, a zamiast tego pomyślał o tym, że przecież nawet jego ojciec mógłby mieć pecha i znaleźć się w nieodpowiednim momencie w nieodpowiednim czasie.
Przynajmniej władza nie zmienia się u was równie często, co w klanie Gromu – dodał nieco lżejszym tonem, a na jego pysku pojawił się nieco krzywy uśmiech.
Ostatnio zmieniony przez Porywisty Wiatr 2019-08-29, 13:50, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 260/400
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-08-28, 10:51   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Na całe szczęście temat śmierci Barszczowej Łapy i jej siostry został zakończony. Popiel nieco się ucieszyła, bo ciągłe obracanie się w takim a nie innym temacie, mogłoby źle poprowadzić dalszą wymianę zdań, a tak? Nowym rdzeniem okazał się Miękki Obłok. Kocica nie wiedziała jakie zdanie na temat jej ojca, posiadał jego własny klan. Nigdy nie wypytywała o to, bowiem nie czuła takiej potrzeby. Mogło być różne, pozytywne bądź negatywne. Pewnie niektóre koty mogły mu zarzucać brak postawienia na swoim bo jak Popiel się dowiedziała, część z urodzonych kociąt miała trafić do Wichrowych szeregów. Jak to się spełniło? Nijak. Wszystkie szkraby Trzcinowej Sadzawki jak były, tak zostały w Cieniu, chociaż matka dała kociakom szanse na podjęcie decyzji, opowiadając o wspaniałym ojcu w Klanie Wichru.
xx- Właśnie w tym rzecz - odparła, kiedy wojownik zakończył swoją wypowiedź an temat jej ojca. - Miękki Obłok ma czasem trudności z podejmowaniem odpowiednio dobrych decyzji i mam obawy czy aby na pewno nic sobie jeszcze nie zrobił. Ciesze się, że jednak nie... Raczej niczym przyjemnym byłoby dowiadywanie się o śmierci własnego ojca z trzeciej łapy - burknęła gorzko na sam koniec i westchnęła. Ten temat już poruszyła i jej zdanie było jedno. Tutaj akurat fakt bycia w innych klanach okropnie wadził. Ani Miękki nie mógłby być na jej pogrzebie ani ona na jego - zacisnęła mocniej zęby i napięła mięśnie jednak równie szybko się rozluźniła, odpędzając od siebie te upiorne myśli. Dlaczego w ogóle o tym myślisz.
xx- Pocieszam się faktem, że jakoś wojownikiem został, więc wiedzę potrzebną do przeżycia ma - zaśmiała się cicho pod nosem, chcąc się rozluźnić i nie myśleć już więcej o czymś podobnym jak chwile temu. Słysząc jednak lżejszy ton Zrywka jak i to, co było w niego ubrane uśmiechnęła się delikatnie i skinęła głową. Władza w Klanie Gromu zmieniała się jak pogoda, bądź nastroje bardzo kapryśnej kocicy w momencie rozwiązania. Niebieska zastanawiała się, co tak naprawdę dzieje się w tym klanie i w tamtej części lasu, że tak często zastępcy są zmieniani. Gdyby wiedziała, co teraz się tam dzieje, najpewniej złapałaby się za głowę. Jak dobrze, że w Klanie Cienia takie przewroty są jedynie epizodami a tak, to wszystko jest spokojne i wręcz nudne w swej rutynie.
xx- Tu muszę się zgodzić. Nie zastanawia cię, co tam się dzieje? Wiem, że nie powinny się tym inne koty interesować, ale z każdym nowym imieniem przekazywanym przez patrol, zaczyna boleć mnie głowa. Czyste szaleństwo... - może Klan Gromu miał o wiele ciekawiej? Popiel na pewno by się tam nie odnalazła. Bycie bezproblemowym Cienistym, który nie robi rabanu o opóźniające się ceremonie ze względu na wiekowość przywódcy, było w jej przypadku wygodne i wyrozumiałe.
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Porywisty Wiatr
Gwiezdny
szansa


Klan:
wicher

Księżyce: 42 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Partner: obowiązki
Życia: 9
Multikonta: Zajęczy Sus, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-08-29, 16:44   
   Wygląd: Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=310276#310276


Syn Malinowej Gwiazdy wolał powściągnąć język i nie wygłaszać swojej dość ostrej opinii na temat Miękkiego Obłoka. Mimo wszystko nie chciał wystawiać złego świadectwa temu kocurowi, sobie i swojemu klanowi, plotkując na granicach. Jeżeli Cienista miała kontakt z ojcem, to na pewno sama dobrze wiedziała, jaki jest, chociaż zawsze ciężej dostrzec wady swojej rodziny, niż kompletnie nieznanego sobie kota, czyż nie? Poza tym… jaki by nie był Miękki Obłok, to wciąż był członkiem klanu Wichru i wojownikiem, który wypełniał swoje obowiązki, jak tylko mógł. Mógłby zrzucić parę kilo, jasne, mógłby trochę się ogarnąć i być bardziej samodzielny, ale… cóż.
Hm – mruknął cicho. Nie sądził, by powiedzenie, że w razie czego na pewno ktoś przekażę tę informację Cienistemu patrolowi, byłoby taktowne; nie życzył przecież Miękkiemu śmierci, wręcz przeciwnie, ale poczuł potrzebę odpowiedzenia na to w jakiś sposób. Ciężko mu było wyobrazić sobie sytuację takiej rozłąki z którymś ze swoich rodziców – było to dla niego abstrakcyjną sytuacją, wiedział jednak, że w razie śmierci któregoś z nich… na pewno chciałby być obecny na pogrzebie i mieć możliwość pożegnania się, podczas gdy zarówno Miękki Obłok, jak i jego potomstwo nie będą mieli takiej możliwości, gdy coś się wydarzy. Jednak… koniec końców i tak się spotkają wszyscy w Gwiezdnym Klanie, czyż nie? Poruszył lekko lewym uchem na te myśli. – Podejrzewam, że Miękki Obłok nie da się tak łatwo pokonać w razie czego – odparł w, jak sobie wykoncypował, bardziej pozytywnym klimacie, uśmiechając się przy tym lekko. Miał o co walczyć, a raczej: dla kogo walczyć… tak poza tym, że instynkt każdego kota to przetrwanie, przeżycie.
Zastanawia, a nawet zżera mnie ciekawość! I to już od czasu, jak się o tym wszystkim dowiedziałem, jakoś na początku mojego treningu – przyznał wprost. Do dzisiaj nie wybadał, o co chodzi z Gromem. Od pewnego czasu zresztą nie było wieści od patroli z tego klanu odnośnie kolejnej zmiany, ale miał wrażenie, że ten stan nie utrzyma się długo… – Szczerze to nigdy nie rozmawiałem z kotami z klanu Gromu. Cały czas sobie obiecuję, żeby trochę ich podpytać, ale wciąż nie miałem okazji, a szkoda, bo faktycznie to jakieś szaleństwo. Jeżeli dobrze liczę, to Trzmiela Gwiazda przez… mniej niż obieg pór roku miał już trzech zastępców, a teraz ma czwartego – to przecież więcej zmian niż we wszystkich innych klanach przez ten czas razem wziętych – rozwinął się nieco, marszcząc lekko nos po pierwsze w zastanowieniu, po drugie zaś w lekkiej dezaprobacie dla niestabilnej władzy. No właśnie… czy to była kwestia nieudaczników u władzy, czy może klan Gromu naraził się Gwiezdnym i dlatego zastępcy ginęli jak psy? W tym czasie w klanie Rzeki zaszła zmiana z konieczności, bo Świetlikowa Gwiazda zginął w walce, w Wichrze nic nie uległo zmianie, a w Cieniu jedynie zmienił się zastępca, ale tylko i wyłącznie przez dosyć… wyjątkowe okoliczności.
Oczywiście Grom raczej się nie pochwali, jeżeli tam się dzieje coś złego. Wszystkie te zmiany są jednak bardzo podejrzane i niepokojące… w sensie, nawet dla nas mogą być. Nie wiadomo, co im przyjdzie do głowy, jak nawet wewnątrz klanu nie mają stabilizacji – stwierdził po chwili. Szkoda, że nie wiedział, jakie problemy Gromiacy sprawiają Rzeczniakom.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 260/400
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-09-14, 20:19   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


Temat Miękkiego Obłoku rozmył się, na co Popiel odetchnęła z lekko słyszalna ulgą. To nie był odpowiedni kręgosłup do przyjaznej rozmowy która i tak zaczęła się od nieprzyjemności. Nie tak powinno się zaczynać spotkania na granicy - od przekazania tragicznych wieści i ciągłemu powracaniu do nich. O tyle dobrego, że Popiel udało się przekonać Porywisty Wiatr co do słuszności własnych słów odnośnie owej sytuacji. Rudzielec uspokoił się, wypowiedział, otrzeźwiał. Cieszyło ją to, że temat teraz zaczepił się w czymś ciekawszym, weselszym i zabawniejszym. W końcu coś lekkiego, coś z czego dwa koty mogły pożartować, pośmiać się szczerze i wymienić spostrzeżeniami. Taka tez była pierwsza reakcja niebiesko-kremowej. Był to śmiech. Czysty, melodyjny i szczery.
xx- Owszem! Mogło się namieszać podczas treningu od tych wszystkich imion! Tym bardziej jak kociak zaczynał nauki i nauczył się jednego imienia a na treningu podano mu nowe i nieznane. - przytoczyła przykład Głuszy. Jej pierwszego terminatora, który odbył nauki pod okiem Miodowej Dziupli jeszcze za czasu Turkuciowego Grzbietu. Na treningu jednak Popielny Żar musiała podać mu nowe imię. Jak się później okaże - znowu będzie musiała mu mówić coś innego. Nie żeby był to problem, po prostu...Ciekawiło ją to, bardzo! - Rozmawiałam z dwójka kotów w tego klanu. Nocną Wichurą o ile się nie mylę i Barwną Łapą. Nie przyszło mi wtedy do głowy zapytać o te wahania. Ale ze mnie głupi, mysi bobek! Taka okazja...- jęknęła ze słyszalnym żartem. Podczas rozmów z obojgiem kotów ani jej przez myśl przeszło by zadawać takie pytania. W przypadku Barwnego pouczała go a w przypadku Wichury? Komplementowała i rozmawiała sobie spokojnie. Gdyby tylko mogła cofnąć czas! Pewnie i tak za wiele by się nie dowiedziała. Koty raczej nie rozmawiają otwarcie o przyczynach strat w najwyższych stołkach klanu. Chyba, że...
xx- Ale wydaje mi się, że i tak za wiele bym się nie dowiedziała. Masz racje, jest to co najmniej niepokojące. Może coś się tam u nich wewnętrznie przewraca? Nie wiem, nie umiem zakładać od razu najgorszych scenariuszy, ale tak jak powiedziałeś. Niecały obieg pór, a Trzmiela Gwiazda miał już czwórkę zastępców! Może... Może Gwiezdny Klan się na nich o coś pogniewał? - wyrwało się z jej pyszczka nagle takie a nie inne zdanie. Nie mogła tego przecież wykluczyć.niezbadane są przecież wole ich przodków. Są zawiłe, trudne i dziwaczne, a jedyne koty zdolne je odczytać to medycy. Zwykli, szarzy wojownicy tego nie potrafili. Może w Klanie Gromu działo się tak źle, że aż Gwiezdni się na nich pogniewali? Mogło być to niebezpieczne dla innych klanów, jednak dopóki ktoś się nie dowie i nie opowie o tym - zostają tylko spekulacje. Kłamliwe i wyssane spekulacje! A jednak tak ciągnące i interesujące. Kotka nie mogła się powstrzymać by o tym nie myśleć. To takie trudne, do tego w momencie w którym drugi kot również to wszystko napędza. Koniuszek ogona podrygiwał tak samo jak proste wibrysy. Ah ta niepoprawna ciekawosć. Kiedyś jej się za to w nos oberwie!
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Porywisty Wiatr
Gwiezdny
szansa


Klan:
wicher

Księżyce: 42 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Partner: obowiązki
Życia: 9
Multikonta: Zajęczy Sus, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-09-16, 14:30   
   Wygląd: Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=310276#310276


Tak, a potem jeszcze jakieś imię zmienia się w czasie treningu, a jak kot już dostaje własnego terminatora, to uczy go jeszcze czegoś innego. A przynajmniej tak się czuję – przyznał rację Popielnej z lekko krzywym uśmiechem na pysku. Na szczęście przepływ informacji między klanami był na tyle sprawny, że można było szybko swoich terminatorów poinformować o jakiejkolwiek zmianie, ale… ile można, prawda? Cieniści chociaż dzielili granicę z klanem Gromu i mieli zapewne więcej okazji do wymienienia się plotkami, ale kocur kiwnął lekko głową na znak, że zgadza się, że prawdopodobnie i tak nie dowiedziałaby się szczegółów tych wszystkich śmierci, zmian i tak dalej. To nie było coś, czym klany chciałyby się chwalić na arenie międzyklanowej, prawda? Z drugiej strony inni mogli odczuwać w związku z tym niepokój i poczucie, że Grom może im zagrażać, bo nie wiadomo właściwie, co im strzeli do łba.
Hm, może masz rację… chociaż nie wiem, czy Gwiezdny Klan byłby na tyle okrutny, by pozbawiać życia kolejnych zastępców – poważniejszym głosem podzielił się swoim zdaniem. Wolał chyba nie żyć w przekonaniu, że za coś, co zrobił jakiś kot, albo za zachowanie całego klanu, Gwiezdni ukaraliby kogokolwiek zesłaniem nań drapieżnika. – Mogą mieć też mało doświadczonych wojowników, przez co patrole są słabe, i kolejni zastępcy przepłacają to życiem – dodał po chwili namysłu, bo jeszcze wpadło mu to do głowy, chociaż to był już całkowicie ślepy strzał.
A swoją drogą… o Gromie zwykło się mówić, że to silne, dobrze walczące koty, chociaż mam wrażenie, że to trochę bujda. W każdym razie Grom to siła, Rzeka – łowienie ryb i pływanie, my – łapanie królików i szybkość… a Cień? Nie przypominam sobie jakiejś takiej konkretnej informacji na temat waszego klanu. Uchyliłabyś rąbka tajemnicy? – zagadał, trochę zmieniając znowu temat.
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 260/400
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-09-21, 09:10   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


xx- No tak...ale to przyszło mi od razu do głowy. Nikt nie wie tak naprawdę co też się w Klanie Gromu dzieje i czy nie przeskrobali czegoś porządnie by zdenerwować przodków. Chociaż wizja mszczenia się w ten sposób by zsyłać drapieżników na ziemie jakiegoś klanu, jest moim zdaniem już przesadą - wyjaśniła spokojnie koteczka, wzdychając na koniec. Co niby takiego mógłby zrobić Klan Gromu by zezłościć przodków? Niby coś tam jej się o uszy obiło, że nie są w najlepszych stosunkach z Klanem Rzeki, ale wątpiła by to było przyczyną ciągłych zmian kotów na stołkach. Niepokoiło jednak Popiel to, że Cień bezpośrednio graniczył z omawianym klanem i... Nie powinna, ale miała złe przeczucia. Jak coś się tam popsuje, albo jakiś mysi móżdżek sobie coś ubzdura - może się to źle skończyć! Nie każdy przecież jak ona unika wszelakich konfliktów jak ognia. Są koty, które wręcz same pchają się w paszcze borsuka, aby chwile się pobić, zdobyć blizny i się nimi chwalić jakby były najsoczystszą zwierzyną w lesie. Nie rozumiała takiego zachowania, oj nie.
xx- O, od tej strony na to nie spojrzałam - odparła zaskoczona, słysząc kolejne słowa wojownika. Zawsze miała przed oczami silnych i wytrenowanych wojowników Klanu Gromu, którzy bacznie obserwują granice, oznaczają ją i przeganiają nieprzyjaciół w postaci zarówno innych klanowych kotów, drapieżników czy samotników. Czyżby przez takie zachowanie tracili co lepiej wytrenowanych i teraz wpadli w niemałe kłopoty...? - Z takim problemem na pewno nie podzielą się z innymi. Drapieżnikami na terenie owszem, że je przepędzili dalej i przed nimi ostrzegają, ale własną słabością? Nigdy. Duma i zasady im na to nie pozwolą...Zresztą, kto miałby im w takim wypadku pomóc? To chyba już wykracza poza klanową sympatie - nie odmówiłaby pomocy kociakowi, jednak jeżeli Klan Gromu zwróciłby się o pomoc w szkoleniu wojowników...Popiel miałaby lekkie wątpliwości. Przecież mogło to osłabić i jej klan a potem sprowadzić na niego atak tego, który prosił o pomoc. Dawno w lesie nie było międzyklanowych konfliktów i córka Trzcinowej Sadzawki nie zamierzała tego zmieniać. Nadeszła kolejna zmiana tematu, na którą pomarańczowooka zaśmiała się szczerze pod nosem. Czy Cień naprawdę jest taką tajemnicą dla innych klanów? Chyba już któryś kot ją o to pyta! Zachichotała cicho i wzruszyła ramionami.
xx- Cóż ja ci mogę powiedzieć, Porywisty Wietrze - zaczęła, patrząc na niego rozbawionym spojrzeniem, po czym uśmiechnęła się butnie. - Umiemy wtapiać w tło tak, że nikt nas nie widzi oraz pływać cali zanurzeni w błocie! Nawet po nos! - mówiąc to, ledwo powstrzymywała się od chichotów i rozbawionych drgań wibrysów. Dopiero po chwili dodała już prawdziwe informacje:
xx- A tak naprawdę, jesteśmy bardzo dobrzy w polowaniu na podmokłym terenie i wspinaczce. Po coś też są drzewa na naszym terenie i wiewiórki, hmm?
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Porywisty Wiatr
Gwiezdny
szansa


Klan:
wicher

Księżyce: 42 [ lipiec ]
Mistrz: Fiołkowy Świt
Płeć: kocur
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Partner: obowiązki
Życia: 9
Multikonta: Zajęczy Sus, Miodowa Łapa (KW); Kąsające Zimno (KC); Borsucza Łapa (KG)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-09-21, 23:34   
   Wygląd: Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=310276#310276


Kiwnął lekko głową, zgadzając się ze słowami Popielnego Żaru. Niby Gwiezdny Klan raczej nie był okrutny w swoim działaniu i zdawać by się mogło, że przodkom zależy na dobru klanów, jednak… tak naprawdę to żywi nie za bardzo wiedzieli, w jaki sposób działają Gwiezdni, więc mogli tylko mieć nadzieję, że za jakieś potknięcia Srebrna Skórka nie kara śmiercią. Ale kto wie, może faktycznie w ten sposób Grom był karany… ale jeżeli tak, to byłoby to nazbyt okrutne, jak na gusty Porywistego Wiatru.
To i tak tylko pomysł, jedna z wielu teorii… ale wydaje mi się to możliwe ze względu na brak stabilizacji w Gromie. Skoro najbardziej doświadczone koty w klanie padają jak muchy, to nie wiadomo, jak to wygląda ze zwykłymi wojownikami czy terminatorami, prawda? Ale masz rację. Jeżeli Grom jest słaby to, mimo wszystko, ich problem… i również wątpię, by się przyznali. – W końcu czemu mieliby? Żeby obnażyć swoją słabość przed innymi klanami i się narazić na jakiekolwiek nieprzyjemności? Nie miał aż tak czarnych scenariuszy w głowie, jak perspektywa wojny, ale podejrzewał, że świadomość, że ma się za płotem klan z niezbyt licznymi, słabymi wojownikami… może prowokować do różnych zachowań, chociażby do większej odwagi na granicach.
Jasne! I może jeszcze zjadacie kociaki na śniadanie? – zaśmiał się kocur, a chociaż nie był to śmiech bardzo głośny i radosny – w końcu wciąż z tyłu głowy miał śmierć Barszczowej Łapy, nawet jeżeli rozmawiali teraz na całkiem inne tematy – to jednak był. – Aaach. No tak, macie do tego świetne warunki, przynajmniej z tego co widziałem przez granicę – odparł, chociaż w głębi był nieco rozczarowany, jakby spodziewał się czegoś większego, poważniejszego, jakichś tajnych umiejętności… cóż, na to chyba liczył siedzący w nim nastolatek.
Powinienem już iść, Popielny Żarze. Dziękuję za rozmowę i informacje, które mi przekazałaś – powiedział po chwili rudo-biały wojownik, po czym kiwnął jej głową z lekkim uśmiechem i oddalił się w stronę obozu, myśląc o wszystkim, czego się dowiedział, a siłą rzeczy jego myśli najczęściej wracały do Barszczowej Łapy, z którą nigdy więcej nie będzie się mógł zobaczyć.

zt
Ostatnio zmieniony przez Porywisty Wiatr 2019-09-21, 23:35, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 55 | EXP: 260/400
 
Popielny Żar
Wojownik
siła



Klan:
cien

Księżyce: 63 [III]
Mistrz: Grzybowa Polana [*]
Płeć: kotka
Matka: Trzcinowa Sadzawka
Ojciec: Miekki Obłok
Partner: Dębowy Cień
Multikonta: Pęknięta Kra [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Lisi Wrzask, Śliwkowa Pestka
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-11-16, 10:52   
   Wygląd: Wysoka;zdrowo wyglądająca;zgrabna. Kocica przestała w końcu przypominać kościotrupa, a stała się zdrowo wyglądającą kocicą, która gdzieniegdzie miała troszkę więcej zdrowego tłuszczyku po niedawnym rozwiązaniu - oczywiście, że mówimy tu o brzuchu! Ma długie, powabne łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, co za tym idzie? Jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze cegiełki a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota a ich wnętrze ma ciemno-różowy kolor. Porusza się z gracją i pewnością siebie ze spokojnym i łagodnym uśmiechem na mordce.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=7996


***


Nic nowego nie wyciągnęło Popiel z obozu aż tutaj w tak kiepską pogodę. Bo jakim innym mianem można nazwać deszcz? Popielny Żar z wszystkich możliwych rodzajów pogody, deszczu nie lubiła najbardziej. Zimno jakoś cało się znieść, bo mimo wszystko jej sierść stawała się grubsza - jednak deszcz? Nawet z tą grubszą sierścią, pozostawała ona krótka i krople deszczu bardzo szybko przyprawiały ją o nieprzyjemne dreszcze. Jednak musiała przezwyciężyć swoje niezadowolenie i ruszyć na polowanie. Przyzwyczaiła się do wilgoci i ta na łapach czy brzuchu jej nie przesadzała - jednak na głowie, grzbiecie czy ogonie? Już bardziej! W końcu nie nurkuje w błocie ani w bagnach aby przyzwyczaić się do chłodnej wody w okolicy uszu czy kręgosłupa. Nieprzyjemnym doświadczeniem było dłuższe sterczenie na deszczu, albo nawet i samej mżawce! Dzisiaj właśnie podczas polowania zaskoczyła kocicę mżawka. Była ona chłodna, ale o tyle przyjemniejsza od grubych kropel deszczu, że nie było jej dużo. Nie uderzała w pysk i nie cięła chłodem zostawiając na ciele nieszczęśnika chłodnych bruzd. Jakby przyszło niebiesko-kremowej przebywać z kimś w tej chwili, to może nawet zdobyła się na trochę optymizmu jak to zawsze miała w zwyczaju. W swojej spokojnej wędrówce i polowaniu zawędrowała pod znane jej miejsce w którym udało jej się spotkać bardzo przyjaznego kocura z klanu Wichru - Porywisty Wiatr. Miło im się rozmawiało, jednak...Kocur musiał iść i Popiel również. Nawet przez głowę przeszło jej, że mogłaby tu posiedzieć i poczekać a nuż kocur się pojawi i dalej będą mogli pociągnąć debatę odnośnie sprawy Klanu Gromu? Chciałaby się również nieco podpytać o Miękkiego. Nie widzieli się jakiś czas i kotka z czystej troski chciała podpytać innych Wichrzaków czy u kocura wszystko w porządku. Miała do tego prawo, w końcu był jej ojcem a tak o, nie może przekroczyć granica aby go odwiedzić. Czuła przez to swojego rodzaju bezsilną irytacje. Nawet rozmawiała o tym z wcześniej wspomnianym wojownikiem; posiadanie jednego z rodziców w drugim klanie jest okropne. Nie wiesz co się z nim dzieje, a jakby coś się działo nie masz nad tym kontroli, nie możesz go wspierać ani nic. A jeszcze gorsze jest to, że gdyby Miękki Obłok - odpukać Gwiezdny Klanie! - zmarł, to Popielny Żar, Trzcinowa Sadzawka i reszta rodziny kocura w Klanie Cienia...Nie mogłaby uczestniczyć w pogrzebie, nie mogłaby się nawet pożegnać! Zastanawiało to Popielny Żar, czy Malinowa Gwiazda pozwoliłaby komuś zawiadomić Popiel o śmierci ojca i wyraziłaby zgodę na to, aby ona z matką mogły przyjść chociaż na chwilę aby pożegnać się ze zmarłym bliskim. Skrzywiła się na takie myśli i przysiadła przy drzewie owijając ogon wokół chudych łap co jakiś czas poruszając uchem. Puste korony nad nią już nie dawały bezpieczeństwa przed deszczem czy wiatrem. Miała nadzieje spotkać kogoś znajomego, może nawet i Sokolego Cienia wraz z Zajęczym Susem? Jeszcze istniała szansa, że pojawi się sam Miękki Obłok i rozwieje jej niepokoje co do własnego stanu zdrowia. Dlatego siedziała i czekała.

//Ślimak
_________________
  Statystyki - lvl: 5 | S: 10 | Zr: 15 | Sz: 12 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60 | EXP: 230/400
 
Ślimacza Ścieżka
Zaginiony
krucha


Klan:
wicher

Księżyce: 38 [V]
Mistrz: Sokoli Cień
Płeć: kotka
Matka: Malinowa Gwiazda
Ojciec: Fiołkowy Świt
Partner: Jasne Serce
Multikonta: Mroźne Serce, Czernica [KC], Żwirowa Łapa [KRz] | Zroszona Łapa [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2019-11-16, 13:01   
   Wygląd: Ślimaczek jest jak na aktualną porę normalną kotką względu rozmiarów. Jej ciałko jest pokryty długą sierścią którą odziedziczyła po mamie. Z drugiej strony, ze strony Fiołkowego Świtu posiada rudy kolor futerka, dołączając do ekipy rudzielców jej rodzeństwa, lecz jej sierść nie jest jednolicie ruda, na jej ciele są ciemniejsze, tygrysie pręgi. Łamiąc pomarańczową estetykę, są widoczne białe plamki na jej podbródku, na piersi i częściowo na jej podbrzuszu, posiada też skarpetki na jej tylnych łapach lecz na przednich jedynie palce są jakby zamoczone w mleku. Ślepia posiadają szaroniebieski kolor i tylko gwiezdny klan wie jakie będzie w przyszłości posiadała.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=309119#309119


Ślimacza wyruszyła poza obóz w nadziei że znajdzie kogoś przy granicy. Nie byle kogo, nie, Białą Łapę, ruda kotka chciałaby kiedyś znów ją zobaczyć i przyprowadzić ją do domu. Pogodziła się z brakiem białofutrej kopii Malinowej Gwiazdy, ale to nie zmieniało faktu że pragnęła aby uciekła od tych dwunogów i doszła do granicy z Klanem Wichru, albo aby dała znać że dobrze jej jest tam gdzie jest jeżeli klanowe życie nie było dla niej. Dzień nie był sprzyjający dla poszukiwań tchórzliwej córki Fiołkowego Świtu, ale nie chciała zrezygnować, miała to postanowione z poprzedniego dnia i mała mżawka nie zatrzyma ją natychmiastowo. Najwyżej by musiała posiedzieć kilka wschodów słońca w leczniczy, jednak co jakby dziś byłby ten dzień kiedy miała znaleźć siostrę?
Szybkim krokiem podążała w kierunku granicy z Klanem Cienia, jeszcze tam nie była, i mimo że było to mało prawdopodobne, ktoś mógłby ją zauważyć i może podpowiedzieć jej coś o jej losie. Zaczęła od Czarnego Ogona i chciała podreptać aż do połowy granicy. Sierść zrobiła się nieco cięższa, zdawało jej się że była mokra, a przynajmniej bardzo wilgotna. Po chwili zauważyła jakąś szczupłą figurę pod drzewem, wyglądająca na próbującą znaleźć schronienie od mżawki. Ślimacza nastawiła uszy w kierunku cienistej i ruszyła czujnym krokiem w jej kierunku.
- Wybacz, czekasz na coś? - Mruknęła z odległości lisiego ogona w kierunku Popielnego Żaru, licząc że miała jakąś dobrą wymówkę na spędzanie czasu blisko granicy. Słyszała o potomstwie Miękkiego Obłoku, ale nie wiedziała nic więcej o tym, nie była zbyt ciekaw tego tematu aby dopytywać się o coś więcej na ten temat. Może i był takim samym wujkiem jak Sokoli Cień, ale pomiędzy nimi było bardzo formalnie, jak z praktycznie z każdym innym wojownikiem. Podeszła nieco bliżej do córki Miękkiego i posłała jej pytające pytanie podczas gdy końcówka ogona ruszała się nerwowo za nią.
_________________

and. tonight. i . have. all
i. need. i . got. forgiveness,. i'm . feeling
different. tonight,. i . will . be. stronger
  Statystyki - lvl: 4 | S: 12 | Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 9 | HP: 75 | W: 55 | EXP: 110/300
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 12