Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Węglowy Pył
2020-07-31, 00:45
Borsucza Łapa (Oczko)
Autor Wiadomość
Borsuczy Grzbiet
Gwiezdny


Klan:
grom

Księżyce: 19 [lipiec]
Mistrz: Cyprysowa Łuska
Płeć: kocur
Matka: Osikowa Kora
Ojciec: Lekki Krok
Multikonta: Porywista Gwiazda, Zajęczy Sus, Miodowa Łapa [KW]; Kąsające Zimno [KC]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-03-14, 02:20   Borsucza Łapa (Oczko)
   Wygląd: Rosły, dobrze zbudowany kocur o długim, czarnym futrze, z bielą rozlaną nieregularnie na brzuchu, klatce piersiowej, szyi i łapach. Biel pokrywa także jego pysk, otaczając różowy nos, sięgając na policzki i nieco ponad oko, za wyjątkiem czarnej plamy na żuchwie. Ma mocną kufę, długie wibrysy i proporcjonalne, trójkątne uszy. Miejsce, gdzie powinno znajdować się prawe oko kocura, jest zrośnięte, lewe oko natomiast jest duże, złotej barwy. Jego krok jest dumny i pełen gracji, głos zaś - niski i zachrypnięty po księżycach chorowania.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=412406#412406


Borsucza Łapa

KOCUR | KLAN GROMU | TERMINATOR | 11 KSIĘŻYCÓW
SYN OSIKOWEJ KORY I LEKKIEGO KROKU
TERMINATOR ROKITNIKOWEGO CIERNIA

w y g l ą d

„Jego pysk przypominał mu trochę niebo nocą - żółte oko było księżycem w pełni, a reszta ciemnym nieboskłonem.” - Krucza Łapa

Oczko jest kocurem rosłym i dobrze zbudowanym: jest wysoki, ma szerokie barki i mocne, grube łapy. W oczy rzuca się także jego nadzwyczaj zadbane, długie futro, które w większości jest kruczoczarnej barwy. Czerni towarzyszy jednak także śnieżna biel, pokrywająca jego brzuch (za wyjątkiem małej czarnej łaty na środku), klatkę piersiową i szyję, a także częściowo łapy. Właściwie to przednie łapy byłyby całe białe, gdyby nie czarne łaty, pojawiające się na ich froncie; na lewej łapie łata ta jest większa, dodatkowo po tej samej stronie pojawia się także czarna łata na przedzie łopatki i w pachwinie. Biel pojawia się także na prawej tylnej łapie, sięgając palców i stopy, na lewej zaś sięga piszczela, gdzie następnie widać plamę czerni, a potem znowu biel, tym razem sięgająca aż do brzucha i tam łącząca się z resztą bieli. Na uwagę zasługuje także głowa kocura. Jej kształt jest wpisany w kwadrat, który zdobią proporcjonalne, trójkątne uszy; Oczko ma także mocną kufę, duży nos i... oko. Jedno, złote, błyszczące. W miejscu, gdzie powinno znajdować się jego prawe oko, nie zieje żadna potworna dziura, co jako mały kociak wiele razy sprawdzał w obozowych kałużach; nie, miejsce to po prostu jest zrośnięte, znikając w otaczającej je czerni futra, całkiem jakby kiedyś je mocno zamknął i nigdy nie otworzył. Biel rozlewa się symetrycznie po jego pysku, otaczając różowy nos kocura, sięgając na policzki i nieco ponad oko; symetrię tę niszczy jedynie czarna plama rozlewająca się z lewej strony żuchwy.

„Huragan spodziewała się w sumie.. czegokolwiek, ale nie tego! Słysząc ostry i zachrypnięty głos brata niemal zjeżyły jej się włosy na grzbiecie. No takiego powitania to naprawdę, wstydziłby się! Aż poczuła się nieco dziwnie i na moment nie wiedziała, co ma powiedzieć.” - Szara Łapa

Jego krok jest dumny i pełen gracji, głos zaś - niski i zachrypnięty po księżycach chorowania. Chociaż nie miał wielu okazji do rozwijania swoich możliwości fizycznych, jest kocurem stosunkowo silnym, choć nieco topornym. Jego słabym punktem zdecydowanie jest nie brak kondycji i wytrzymałości, które z racji treningu posiada większość kotów w tym wieku, a raczej ten felerny brak prawego oka.


c h a r a k t e r

„- Domyślam się, że zależy ci na sprawnym jego przeprowadzeniu i zostaniu wojownikiem. Mam rację? - spytał się. Jego poprzednie terminatorki nie były ambitne, Borsucza Łapa był jednak pierwszym jego podopiecznym, który zadawał pytania, co mogło wskazywać na to, że jest dociekliwy i potrafi używać swojego umysłu.” - Rokitnikowy Cierń

Oczko… jako mały kociak się nie wyróżniał spośród swojego rodzeństwa: ot, kolejny całkiem przeciętny, przyjazny, ciekawski kociak. O ile wydawał się dosyć nieśmiały, to po chwili rozmowy z jakimkolwiek kotem stawał się już bardziej ożywiony, skłonny do zabawy i gadania na byle jakie tematy – nieważne, z kim i o czym, ważne, żeby rozmawiać. Miał w sobie pewną smykałkę do psot: w najpoważniejsze kłopoty się wpakował, gdy matka go raz przyłapała, jak próbował się wymknąć z obozu, żeby tylko zobaczyć, co takiego tam skrywają.

Jednak odkąd tylko zaczął być w stanie mówić, chodzić i bawić się z innymi… coś go trapiło, coś, przez co czasami nie mógł spać po nocach. Zastanawiał się, czemu właściwie wszystkie inne koty mają parę oczu, podczas gdy on miał jedynie jedno. Na początku był tym okropnie przybity, zorientował się bowiem, że to może utrudnić mu zostanie świetnym wojownikiem, o czym skrycie marzył, odkąd tylko dowiedział się o istnieniu takiej rangi – aż do czasu, gdy złapał paskudne choróbstwo. Oczko miał wtedy bardzo dużo czasu na rozmyślania, które z czasem stały się główną osią jego osobowości. Próbując wytłumaczyć sobie swoją własną wrodzoną niepełnosprawność, kpiące wręcz imię, jakie nadała mu matka, a wreszcie i te długie księżyce leżenia w lecznicy, Oczko doszedł do wniosku, że musiał to na niego zesłać Gwiezdny Klan, żeby sprawdzić, czy jest wystarczająco silny, by nieść takie brzemię, co ma go przygotować do czegoś większego. Teoria ta szybko wykiełkowała w coś więcej: głębokie przekonanie, że jest inny od wszystkich, wyjątkowy… i wybrany przez samych przodków ze Srebrnej Skórki, którzy teraz bacznie go obserwowali. Jest więc bardzo skupiony na byciu idealnym wojownikiem, doskonaleniu się, a także na szerzeniu wiary w Gwiezdny Klan, jeśli będzie musiał. Może aż za bardzo skupiony, biorąc pod uwagę, że w każdej swojej nawet drobnej porażce widzi wolę Gwiezdnych, którzy najwyraźniej uznali, że nie starał się wystarczająco lub jeszcze nie zasłużył na sukces… gdy zaś zdobędzie sukces, przypisuje go już w całości samemu sobie. Z niepełnosprawności, obciążenia i oszpecenia, uczynił coś, z czego chce być dumny, coś, co pozwoli mu osiągnąć więcej; w końcu dzięki temu, jak mu się zdaje, ma silniejsze pozostałe zmysły.

Próżno szukać w nim tego nieśmiałego, ale jednak towarzyskiego i rozrywkowego, czy nawet rozrabiającego kociaka. Jeżeli ktoś takim go pamięta, powinien jak najszybciej porzucić swoje przekonania i skupić się na tym, co ma przed sobą, Oczko bowiem nie cierpi, gdy ktoś mu przypomina, jaki był kiedyś. Wtedy przecież był tylko zwykłym, głupim dzieciakiem, nie to, co teraz. Teraz zaś… jest kocurem poważnym i dumnym, wręcz aroganckim, który nie znosi przeciętności i głupoty, a jednak dla dobra klanu i w celu bycia najlepszym wojownikiem ją toleruje, żeby nie mieć negatywnej reputacji w klanie. Z tego względu stara się poznawać klanowe koty, ich potrzeby i plany, samemu jednak zdradzając na swój temat jak najmniej, przy czym samotność mu nie przeszkadza, a nawet jest bardziej preferowanym przezeń stanem. Młody kocur stara się robić coraz więcej i więcej, żeby osiągnąć wielkość i szacunek w swoim klanie, co przekłada się na pragnienie jak najlepszego wypełniania obowiązków dnia codziennego, nawet jeżeli są one rutynowe i proste.

Ale nawet mimo to i jemu zdarzają się potknięcia. Gdy rozmowa idzie nie po jego myśli lub po prostu zwyczajnie się nią nudzi, staje się kapryśny niczym niezdecydowane kocię i nieprzyjazny, pokazując, jak bardzo wadzi mu obecność drugiego kota. Bywa hipokrytą, chociażby wymagając szacunku od innych, a nie okazując go tym, którzy nie mają wyższej rangi od niego. Bardzo łatwo stracić w jego oczach jednym niepoprawnym gestem czy słowem, nie wspominając już o tym, że pogardza tymi, którzy próbują mu stanąć na drodze, zmienić jego przekonania lub… buntują się przeciwko Gwiezdnemu Klanowi oraz wybranej przezeń władzy klanu. Jest tak zaślepiony samym sobą i swoimi celami, że nie interesują go uczucia innych, a czasami bywa tak, że cel uświęca środki, co oznacza tyle, że na pewno nie zawahałby się przed użyciem siły, żeby dostać to, czego chce. Mimo to ma swoje zmartwienia i obawy: co, jeśli Gwiezdny Klan porzuci go w chwili potrzeby i pozwoli mu umrzeć, gdy tylko wyjdzie z obozu? Co, jeśli nigdy nie zostanie świetnym wojownikiem? Co, jeśli pojawi się jakiś inny pretendent do wielkości i przyćmi jego blask, zabierając należne mu uznanie i szacunek wśród klanowiczów?

Jest także niesamowitym pedantem, obsesyjnie dba o każdy skrawek swojego futra, a przy tym nie znosi dotyku innych kotów. Nie tylko dlatego, że mogą mu zmierzwić futro albo przenosić brud: ma wielką awersję do bliskości, pilnuje swojej przestrzeni osobistej jak mało kto, a obsesja ta przenosi się także na pilne strzeżenie jego prywatnego legowiska (bowiem oczywiste, że nie zamierza sypiać w kociarni albo już wkrótce w legowisku terminatorów, niczym plebs). Jak ognia unika chorych kotów, co nie jest takie łatwe, biorąc pod uwagę jego fascynację Gwiezdnym Klanem, przywódcami i medykami, snami i innymi rzeczami, o których rozmawiać można by z nikim innym, a medykiem.


h i s t o r i a

Ani Osikowa Kora, ani Lekki Krok nigdy nie traktowali rodzicielstwa specjalnie poważnie. Ich pierwszy miot, w którym narodzili się: Sztorm, Spopielona Łapa, Słowicza Łapa, Piaszczysta Łapa, Chłodna Bryza, Ryś i Pierzasta Łapa, rozszedł się niemal w całości po świecie, a drugi miot, chociaż decyzja była nieco bardziej przemyślana… nie można powiedzieć, by sprawił, by stali się bardzo uczestniczącymi w życiu swoich kolejnych ośmiu pociech rodzicami. Swoje kocięta nazwali: Huragan (Szara Łapa), Pszenica, Topola, Szerszeń, Przebłysk (Świetlista Łapa), Bluszczyk, Kukułka (Kukułcza Łapa)… i wreszcie Oczko. Część z nich zdążyła zostać już terminatorami, Pszenica zdążyła umrzeć, część zaś wylądowała w lecznicy na długie, długie księżyce – to właśnie taki los spotkał czarno-białego kocurka, który to cierpiał na biały kaszel, czasami niebezpiecznie wręcz zahaczający o zielony. Długa, trwająca praktycznie cała jego życie choroba, odbiła się na głosie, osobowości, a także relacjach Oczka ze światem. Stał się kotem dumnym, poważnym i wręcz aroganckim, okazjonalnie pokazującym się jako kapryśny księżulek… i megaloman przekonany o własnej wyjątkowości i byciu wybrańcem Gwiezdnych. Jego wiedza na temat prawdziwego życia i świata jest niewielka, zna mało kogo, a chłodne relacje ma nawet z własnym ojcem, który nigdy nie był specjalnie zainteresowany jego istnieniem. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że Oczko stał się oderwany od rzeczywistości, chociaż z pewnością by się oburzył, gdyby to usłyszał.

Od małego nie cierpiał swojego imienia, które przypominało mu o niepełnosprawności; i o ile z czasem zaczęło się to zmieniać, zaakceptował je i uznał je za przypomnienie o swojej sile wewnętrznej, to kocurek zdążył poprosić swoją matkę, by wybłagała u przywódcy jakiekolwiek inne imię niż oczywiste Jednooki, gdy już uda mu się zostać terminatorem.

LVL: 1 | S: 9 | ZR: 4 | SZ: 3 | ZM: 2
HP: 60 | W: 40
Ostatnio zmieniony przez Borsuczy Grzbiet 2020-07-24, 00:11, w całości zmieniany 35 razy  
  Statystyki - lvl: 2 | S: 11 | Zr: 6 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 40/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13