Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Krogulczy Szpon
2020-12-21, 19:50
Trening Pękniętej Łapy
Autor Wiadomość
Olchowy Szept
Gwiezdny
król olch



Klan:
cien

Księżyce: 67 (czerwiec)
Mistrz: Pokruszony Lód, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Drobny Ptak
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Ciemna Toń
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruczy Cień (KG), Gwieździsta Łapa (KW)| Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK),
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-08, 02:51   Trening Pękniętej Łapy
   Wygląd: Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5861


Powrót do klanu czarnej owcy tej rodziny był wydarzeniem ciężkim. Po wszystkim unikał syna jak mógł, ale okoliczności nie były zbyt sprzyjające, jak na przykład ceremonia, na której się spotkali. Królewicz musiał po wszystkim porozmawiać ze starszym już ojcem i zapytać go o zdanie. Lamparci Płomień powoli gasł w oczach. Widać było, jak srebrne futro przykrywa coraz to kolejne włosy na jego pysku, a rudy kocur starzeje się nieubłaganie. Olchowy Szept od jakiegoś czasu bał się, że wkrótce straci ojca, jednak Lampart na razie żył i żył, i oby żył kolejne księżyce. Dopiero po rozmowie ze starcem zrozumiał, że udawanie, że Kra nie istnieje, to nie jest najmądrzejsza decyzja na świecie i powinien zająć się jego treningiem niezależnie od uczuć, którymi go darzy. A kto wie... może rzeczywiście się zmienił? Zwykle treningi rozpoczynał nocą, ale tym razem przyszedł po niego pod wieczór.
— Czasss na twój trening — mruknął sucho do kocura, który podobno był jego synem. Bez żadnego przywitania, bez niczego tak naprawdę. Po tych słowach po prostu się obrócił i ruszył ku wyjściu z obozu. Kra pójdzie za nim, czy zacznie sprawiać problemy już na wstępie?
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 440/500
 
Pęknięta Kra
Wojownik
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 47 [IV]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Śliwkowa Pestka, Lisi Wrzask
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-05-08, 09:25   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Będąc szczerym, to, że Olchowy Szept mnie unikał było mi mocno nie na łapę. W momencie w którym cicho liczyłem na możliwe poprawienie naszych relacji - ów możliwość nie nadchodziła, bo wyczynem było spotkanie burego ojca w obozie aby też zapytać chociażby o trening. Ostatecznie jednak stwierdziłem, że kocur testuje moją cierpliwość, chociaż unikanie mnie z premedytacją też wchodziło w gre. Po ciepłym przywitaniu na granicy, po którym mam permanentny ślad; każda opcja była możliwa. Dlatego zamiast zadręczać się opóźniającym się startem do rangi wojownika, postawiłem na zdobywanie przyziemnych informacji. Odświeżyłem sobie chociażby klanowe rangi, które wielkim wyczynem co prawda nie były, jednak to zawsze coś. Przed dzień rozpoczęcia treningu o którym nie miałem pojęcia, postanowiłem jednak udać się do Zrośniętych Drzew, aby nie było problemu z możliwym zgarnięciem mnie na trening. Fakt, że zająłem wygodne legowisko w odpowiednio widocznym miejscu mogło nie wystarczyć. Ten ruch okazał się strzałem w dziesiątkę, bo tego samego wieczoru, kiedy dość niechętnie skuliłem się na wolnym legowisku przeznaczonym dla terminatorów gotowy do snu, moją uwagę najpierw przykuł dźwięk kroków, a później suchy ton ojca. Podniosłem się i skinąłem kocurowi z szacunkiem w ramach przywitania, którym mnie nie uraczył. Mimo wszystko jednak to ja miałem pod górkę i również ja powinienem się starać poprawić. Możliwie milsze przywitanie, albo jakiekolwiek przyjdzie z czasem. Teraz wolałem cieszyć się faktem, że po długim czasie oczekiwań, dostałem obiecaną szanse na poprawę w oczach Olchowego Szeptu. Właśnie z powodu lekkiej nadziei w moich żółtych ślepiach błysnęła iskierka zadowolenia.
— Dobry wieczór, ojcze. — przywitałem się spokojnie, a kiedy kocur odwrócił się i ruszył ku wyjściu z obozu, pośpiesznie przejechałem językiem po karku i piersi, aby jakoś wyglądać po czym zdecydowanym krokiem ruszyłem za nim. Po krótkiej chwili zrównałem z nim krok, a mój kudłaty ogon wolno poruszał się na boki podczas chodu. Robienie problemów było ostatnim co przychodziło mi teraz do głowy, jak w ogóle przychodziło. W ciszy i skupieniu nastawiłem uszy w kierunku ojca, oczekując możliwych poleceń czy też informacji. Po to też zostałem przecież zabrany na trening - byłem go ciekaw.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 55/200
 
Olchowy Szept
Gwiezdny
król olch



Klan:
cien

Księżyce: 67 (czerwiec)
Mistrz: Pokruszony Lód, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Drobny Ptak
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Ciemna Toń
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruczy Cień (KG), Gwieździsta Łapa (KW)| Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK),
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-09, 04:15   
   Wygląd: Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5861


Król Olch zabudował się grubym murem na czas interakcji z Pękniętą Łapą. Na tyle grubym, że nie zareagował nawet na przywitanie ze strony terminatora, które uparcie nie chciał nazywać synem. Przynajmniej nie na razie. Wciąż gryzło go to, jak Kra się kiedyś zachowywał i nie wierzył w jego kolejną przemianę, choć Lamparci Płomień dał mu do zrozumienia, że nie może tak po prostu wymazać jego istnienia ze swojego życia. Płynnym krokiem sunął przed siebie, zostawiając obóz za sobą i ciągnąc w głąb cienistych terenów w milczeniu. Chłodne, zielone ślepia powoli przesuwały się po lesie, który zaczynał ogarniać mrok, gdy słońce kryło się za horyzontem. Gdy ciemność zapadła dotarli w okolice Księżycowego Jeziora, w którego tafli odbijał się półksiężyc.
— Co ty właściwie wiesz o klanie? Rangi? Kodeksss? — mruknął w końcu, przerywając tę głuchą ciszę, którą od czasu do czasu zaburzało huczenie sowy, czy wiatr szumiący w koronach drzew. Nawet nie wiedział, jaki był stan wiedzy tej burej pokraki, którą Lamparci Płomień musiał nazywać wnukiem z winy swojego siódmego syna.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 440/500
 
Pęknięta Kra
Wojownik
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 47 [IV]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Śliwkowa Pestka, Lisi Wrzask
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-05-09, 14:29   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Sunąłem u boku ojca, przyglądając się i zapamiętując trasę którą oboje kroczyliśmy. Czułem przyjemny dreszcz ekscytacji na fakt, że opuściłem obóz w innym celu niż głupie udowodnienie sobie, że jestem już zdrowy i nadaje się na trening. Nawet fakt oschłości Olchowego Szeptu i budowania dystansu między nim a mną nie popsuł mi szczerej satysfakcji z rozpoczęcia treningu, Oznaczało to tyle, że w końcu zdobędę odpowiednią wiedzę, aby ów trening ukończyć i stać się Pękniętą Krą. Innego imienia nie przewidywałem, patrząc chociażby na styl tych, które otrzymała reszta mojego rodzeństwa. Mój ogon powoli poruszał się z boku na bok, kiedy obserwowałem jak w lesie powoli zapadają ciemności przez fakt zachodu słońca. Na moment uniosłem spojrzenie na niebo, które teraz zamiast standardowych niebieskich bark, przybierało pomarańcze przechodzące nawet i w czerwienie. Podobnie było z brzuchami chmur, jakie leniwie sunęły nad naszymi głowami. Ciemność jednak zapadła szybciej niż przypuszczałem. Wtedy też doszliśmy wraz z ojcem do Księżycowego Jeziora, na którego powierzchni odbijał się wyraźnie półksiężyc. Nie podziwiałem tego widoku zbyt długo, bowiem bury kocur postanowił w końcu przerwać ciszę jaka nastała między nami odkąd opuściliśmy obóz.
— Żałośnie niewiele. — odparłem spokojnie, chociaż w moim glosie dało się wyczuć gorycz i pewnego rodzaju wstyd. Zmarszczyłem lekko grzbiet nosa, jednak nie kończąc swojej wypowiedzi. — Znam wszystkie klanowe rangi z obserwacji. Wiem również, że jako klanowy kot powinienem przestrzegać Kodeksu Wojownika i wiernie służyć przywódcy jak i klanowi, nie dopuszczając się zdrady. Sam Klan jest bardzo ważną społecznością, którą należy doceniać i szanować. Wszyscy działamy w nim dla wspólnego komfortu, dlatego trzeba jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki, co również i ja chcę robić. — zrozumiałem to dopiero wtedy, kiedy ów wartości zostałem brutalnie pozbawiony przez własną lekkomyślność. Jednak Olcha to wiedział. Po chwili ciszy jednak, znów zabrałem głos, przypominając sobie punkt kodeksu, który niegdyś powiedział mi Lamparci Płomień. Zresztą - znając ojca - taka odpowiedź mogła być niewystarczająca.
— Pamiętam również jeden punkt Kodeksu, który przekazał mi Lamparci Płomień. Mówi on o obronie klanu nawet kosztem własnego życia, możliwości zawierania przyjaźni z kotami z innych Klanów, jednak stałej lojalności wobec tego w którym się urodziłeś. Klanowe rangi to przywódca, zastępca, medyk, terminator medyka, wojownicy, terminatorzy, matki, kocięta i starszyzna. Więcej niestety nie wiem, ojcze. Jednak liczę, że pomożesz mi uzupełnić moje rażące braki. — teraz skończyłem swoją wypowiedź, patrząc prosto w zielone oczy ojca, oczekując możliwych poprawek, czy jakichkolwiek słów.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 55/200
 
Olchowy Szept
Gwiezdny
król olch



Klan:
cien

Księżyce: 67 (czerwiec)
Mistrz: Pokruszony Lód, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Drobny Ptak
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Ciemna Toń
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruczy Cień (KG), Gwieździsta Łapa (KW)| Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK),
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-14, 17:13   
   Wygląd: Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5861


Żałośnie niewiele. Tak, to do niego pasowało. Sam niewiele znaczył i był żałosną kreaturą, która jakimś cudem powstała z niego i z Ciemnej Toni. Na pewno wdał się bardziej w rodzinę matki, niż w jego, jeżeli chodziło o charakter. Pewnie miał w sobie więcej z Wiewiórczego Ogona, psia krew. Gniewne myśli krążyły po głowie Olchowego Szeptu, gdy tylko pozwolił sobie na choćby iskierkę emocji. Zagryzł zęby, próbując się uspokoić, a w głowie mając głos własnego ojca, który przypominał mu, że Kra to wciąż jego syn i po księżycach nieobecności naprawdę mógł się zmienić. Dobrze, że swoimi słowami sprawił, że ojciec nie miał zbyt wielkich oczekiwań, a zamiast tego skutecznie je obniżył, bo Król Olch odebrał jego wiadomości za nie takie złe, jak rzeczywiście mogłyby być. Puścił zacisk szczęk, które teraz zaczęły go boleć od siły i czasu, przez który miał je zaciśnięte. Oczywiście, że nie zamierzał go w żaden sposób pochwalić. Jeszcze na głowę nie upadł.
— W takim razie, sssskoro tak obsserwowałeś klanowe sssstruktury i znasz ich nazwy, to powiedz mi jakie mają obowiązki i za co odpowiadają poszczególne pozycje w klanie. Czym sssię charakteryzują, hm? — mruknął do syna głosem wyjątkowo nieprzyjemnym, patrząc na niego swoimi zimnymi, zielonymi ślepiami. Niektórych potrafił przestraszyć samym spojrzeniem. Kra pewnie nie był aż taki słaby i miękki, żeby ugiąć się pod samym wzrokiem królewicza. Oby nie był. Nad Księżycowe Jezioro przybyli w jednym konkretnym celu, ale jeśli mogli najpierw zrealizować coś innego, to czemu by nie skorzystać z okazji.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 440/500
 
Pęknięta Kra
Wojownik
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 47 [IV]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Śliwkowa Pestka, Lisi Wrzask
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-05-16, 16:39   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Nie oczekiwałem pochwały. Nie za tak marne strzępki wiedzy, które były niedopuszczalne dla kota w moim wieku, a jednak właśnie musiałem szczerze przyznać, że jedynie to pamiętałem. Moje nauki opierały się na obrażaniu mnie - oczywiście nie bez powodu, jednak cóż, nie oszukujmy się, nie były one zbyt pomocne. O treningu w ogóle nie wspomnę, bowiem nawet go nie zacząłem przez chorobę a później i własną głupotę. Nie uważałem jednak, że i ja jestem czymś żałosnym. Ja byłem żałosnym, zapatrzonym w siebie kocurem, którego uwaga kręciła wąskie kółka tylko wokół własnego nosa. Teraz jednak postawiłem na coś więcej niż własne, wygórowane "ja". I cóż, zdawałem sobie sprawę, że przekonanie do tej zmiany ojca będzie wyzwaniem, więc nie oczekiwałem cudów na samym starcie. Byłoby to co najmniej głupie, gdybym nastawiał się na ciepłe słowa, pochwały i klepanie w bark. Nie przy Olchowym Szepcie, i nie na początku treningu. Oprócz zaciśniętych szczęk jednak nie dojrzałem niczego innego. Oczywiście głos burego królewicza nie należał do najprzyjemniejszych, to samo tyczyło się spojrzenia, jednak ostatnim co miałem teraz w głowie to skulenie się i ucieczka przed tymi oznakami niechęci. Chłodne, zielone ślepia były niepokojące i na pewno u niektórych powodowały dreszcze strachu, jednak nie u mnie. Powiedzmy, że byłem do tego przyzwyczajony, dlatego nie urywając kontaktu wzrokowego, skinąłem łbem na następne polecenie puszczając mimo uszu nieprzyjemny ton, który nie podcinał mi skrzydeł - dodawał mi motywacji.
— Dobrze, już mówię. — odparłem opanowanym głosem, prostując się nieznacznie i lekko poruszając czarno-białymi wibrysami w skupieniu, bez większego problemu przypominając sobie to, co sam wywnioskowałem na temat klanowych rang. Gdzieś wewnątrz mnie bawiła mnie myśl, że niektórzy terminatorzy nie wiedzieli tak podstawowej rzeczy. W końcu mimo bycia kocięciem, mogli swobodnie obserwować życie klanu przez aż 6 błogich księżyców bez obowiązków. Co prawda część z nich była mało rozumna, ale...Jednak. — Najważniejszym kotem w hierarchii klanów jest przywódca. To kot, który otrzymuje dar dziewięciu żywotów od Gwiezdnego Klanu, aby mógł jak najdłużej prowadzić klan. Drugi człon jego imienia po nadaniu ów przywileju zostaje zmieniony na "Gwiazda". Prowadzi ceremonie, nadaje miana wojowników, mianuje i rozdziela terminatorów do treningu, dba również o porządek w Klanie. Należy respektować jego słowa. Po śmierci przywódcy na jego miejsce wchodzi zastępca, który również pilnuje w Klanie porządku i zastępuje przywódce w razie niedyspozycji. Kontroluje prawidłowy przebieg treningów, rozdziela patrole. — tu na moment przerwałem, chcąc nabrać spokojnie powietrza i kontynuowałem, nieco mrużąc złote ślepia. — Medyk. Kot, który zajmuje się lecznicą oraz kontrolą zdrowia kotów. Obowiązuje go Kodeks Medyka jak i Kodeks Wojownika, nie może mieć partnera i kociąt. Ma kontakt z Gwiezdnym Klanem oraz szkoli terminatora na pomocnika medyka, który staje się pełnoprawnym medykiem po śmierci poprzednika. Dalej mamy wojowników, koty, które ukończyły trening i uzyskały imię. Musza przestrzegać zasad Kodeksu i respektować przywódcę oraz zastępce, polują i walczą za klan oraz szanują jego członków. Wojownicy również szkolą terminatorów, czyli koty, które ukończyły możliwie wiek 6 księżyców i są gotowe na rozpoczęcie nauki. Następnie mamy matki, czyli kotki wychowujące kocięta aż do osiągnięcia przez nie wieku 6 księżyców. Jest to zarówno chwilowa jak i stała ranga. Kocięta to najmłodsi członkowie klanu. Są chronione przez Kodeks a w wieku 4 księżyców mogą odbyć nauki. Ostatnią rangą o jakie powiem będzie starszyzna. Należą do niej koty, które po wielu księżycach służby klanowi odchodzą na zasłużony odpoczynek, za co należy im się szacunek. Tyle wiem, ojcze.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 55/200
 
Olchowy Szept
Gwiezdny
król olch



Klan:
cien

Księżyce: 67 (czerwiec)
Mistrz: Pokruszony Lód, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Drobny Ptak
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Ciemna Toń
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruczy Cień (KG), Gwieździsta Łapa (KW)| Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK),
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-05-29, 23:41   
   Wygląd: Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5861


Robiło się coraz ciemniej, aż ostatnie promienie słońca ledwo sięgały do ich oczu. Królewicz oczywiście do tego stworzenia, które zwykł niegdyś nazywać synem, odnosił się sceptycznie, więc nie miał praktycznie żadnych oczekiwań wobec Pękniętej Łapy. Mógłby wiedzieć wszystko, a mógłby nie wiedzieć niczego i być może reakcja siódmego syna Lamparciego Płomienia byłaby taka sama. Być może, ale niekoniecznie. Prawda była taka, że Olchowy Szept nie przyznałby się przed Krą nawet gdyby ten rzeczywiście zwrócił swoją wiedzą uwagę ojca. Unosząc lewą brew, zamienił się w słuch, chociaż bardzo, ale to bardzo mu się nie chciało. Szarpał się ze sobą wewnętrznie i walcząc z myślami o usunięciu tej zakały rodziny z klanu, ale nie mógł tego zrobić. Przynajmniej dopóki Lamparci Płomień żył. Ojciec by mu tego nie wybaczył. W końcu Pęknięta Łapa po powrocie w żaden sposób nie naraził rodziny.
— Nie tylko, aby jak najdłużej rządzić, ale przede wszytssskim by bronić klanu i walczyć o jego chwałę, czego ani Wężowa Gwiazda, ani obecna przywódczyni nie robią. Poza tym, co to znaczy, że muszą kogoś szanować? Na szacunek trzeba sssobie zassłużyć, a nie wymóc go kodekssem, mysssi móżdżku — mruknął zgryźliwie, nie szczędząc mu gorzkich słów. Czyżby intelekt odziedziczył po własnej matce, albo gorzej po Wiewiórczym Ogonie, który był kolejnym skończonym półgłówkiem? Król Olch niczego więcej nie powiedział. Zamilkł, a chłodne, nieprzyjemne spojrzenie nie odrywało się od żółtych oczu syna.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 440/500
 
Pęknięta Kra
Wojownik
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 47 [IV]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Śliwkowa Pestka, Lisi Wrzask
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-05-30, 10:04   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Obelga jaką zastosował w moim kierunku ojciec nie trafiła we mnie tak mocno, jak najpewniej w jego mniemaniu powinna. Zgryźliwe mruknięcie i gorzkie słowa jedynie zmotywowały mnie to wzbogacenia swojej definicji i poprawy tego, co uważałem za poprawne, jednak - jak widać - było to błędne. Moje, złote oczy lekko się zmrużyły kiedy wokół zapadał coraz ciemniejszy mrok, a chłodne spojrzenie ojca w dalszym ciągu nie spadało z mojego pyska, a ja nie zamierzałem uginać się pod nim tym samym okazując pewnego rodzaju słabość. Nie. Możliwie chciał wywołać u mnie lęk, niepokój i strach, jednak nie dam mu tej satysfakcji. Nie po to wróciłem, aby podtrzymać jego zdanie o moim bezwartościowym bycie, ale po to aby go zmienić. Odwracanie spojrzenia nie wchodzi więc w grę.
— Rozumiem. — skinąłem lekko łbem, przerywając obecną cisze po wypowiedzi burego wojownika, nie odrywając spojrzenia od jego zielonych ślepi, które wybijały się na tle panującej ciemności. Sceptyczny stosunek do moich umiejętności i wypowiedzi był dość...Oczywisty. Jednak jakieś ukłucie nadziei związane z widokiem nikłego, aczkolwiek widocznego na swój sposób zainteresowania moją wypowiedzią, sprawiło, że dalej chciałem dążyć do jakiejś poprawy. Przyjąłem więc spokojnie poprawę i obelgę, nie biorąc jej nawet do siebie. Mysi móżdżek był naprawdę dość łagodną obrazą, jaka mogłaby paść z pyska Olchowego Szeptu w moim kierunku. Koci język bowiem miał wiele gorszych pozycji do zniszczenia samooceny kota, niż ta, którą zastosował mój ojciec. — Wybacz mi te błędy, zapamiętam to, co mi teraz przekazałeś. — miauknąłem z opanowaniem, owijając ogonem łapy w nieco mocniejszym uścisku, a kiedy dalej panowała cisza, również na jakiś czas zamilkłem, kodując sobie to, co przekazał mi Olcha. W zachowanej ciszy oczekiwałem na dalsze polecenia, bądź słowa burego panicza zastanawiając się, czemu obrał na pierwszy trening właśnie to miejsce - Księżycowe Jezioro. Czyżby pierwszą umiejętnością jaką planował mnie nauczyć było łowienie ryb? Moje wibrysy drgnęły, a ja nieco bardziej rozszerzyłem powieki, poruszając uchem w zaciekawieniu. Dalej jednak oczekiwałem pierwszego ruchu ojca.
Ostatnio zmieniony przez Pęknięta Kra 2020-06-04, 14:00, w całości zmieniany 1 raz  
  Statystyki - lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 55/200
 
Olchowy Szept
Gwiezdny
król olch



Klan:
cien

Księżyce: 67 (czerwiec)
Mistrz: Pokruszony Lód, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Drobny Ptak
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Ciemna Toń
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruczy Cień (KG), Gwieździsta Łapa (KW)| Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK),
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-17, 02:18   
   Wygląd: Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5861


Świetnie, że rozumiał. Pytanie tylko, czy nie mógł tak tylko po to, aby ojciec dął mu spokój. Czy Olchowy Szept rzeczywiście zamierzał odpuścić tego dnia Krze? Ani myślał. Nie miał kompletnie ku temu powodu, ani tym bardziej ochoty. Niemniej musiał prowadzić dalej jego trening, toteż łypnął na niego swoimi chłodnymi, zielonymi oczyma i uniósł lewą brew. Skoro już rozmawiali o rangach, to niech najpierw dokończą tę sprawę, a dopiero później przejdą do czegoś bardziej praktycznego. Tafla jeziora lśniła księżycowym blaskiem, pokryta srebrzystą mgłą.
— W Klanie Gromu przywódcą jessst Trzmiela Gwiazda, zasstępcą Żubrze Gardło. Nie mają medyka, ale Trussskawkowa Łapa szkoli sssię na to ssstanowisssko. W Klanie Rzeki przewodzi Czerwona Gwiazda, jej zassstępczynią jessst Ćmi Zmierzch, a medykiem Księżycowy Pył z terminatorem Barwną Łapą. W Klanie Wichru natomiasst rządzi Porywisssta Gwiazda, który na ssswoją zasstępczynię wybrał Lawendowy Kwiat. Medykiem w tym klanie jessst Lśniąca Sssadzawka, mająca pod ssskrzydłami dwóch terminatorów - Olchową Łapę i Krwawnikową Łapę. Jakieś pytania? — powiedział szorstko, nie patrząc na syna. Proszę bardzo, łopatą prosto do głowy informacje odnośnie kotów piastujących najwyższe pozycje w innych klanach. Dopiero po paru uderzeniach serca wrócił spojrzeniem do burego terminatora.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 440/500
 
Pęknięta Kra
Wojownik
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 47 [IV]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Śliwkowa Pestka, Lisi Wrzask
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-06-18, 01:25   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Skinąłem łbem w zdecydowanym i opanowanym geście, kiedy do moich uszu dopadły kolejne, cenne informacje. Dałem tym samym znak, że były jasne i przejrzyste, oraz nie potrzebowałem ich powtórzenia. Nie widziałem w tym najmniejszego sensu bowiem nie były skomplikowane. W wypowiedzi ojca tym razem chodziło nie tyle o moje błędne rozumowanie - a o władze w klanach. O zmianach kadrowych w Klanie Wichru wiedziałem dzięki rozmowie ze Szczypiącym Mrozem i nie było dla mnie zaskoczeniem, tak pozostałe klany i ich ważnych członków wysłuchałem uważnie, zapamiętując ich miana. Zaciekawiłem się sytuacją Gromu co do ich medyczki, o co zapragnąłem podpytać ojca, jednak spokojnie odczekałem do końca jego wypowiedzi. Wtedy też padły słowa umożliwiające mi zadanie pytań, jakie miałem w głowie od momentu usłyszenia o braku medyka w Klanie Gromu.
— Jak to się stało, że Klan Gromu nie posiada wyszkolonego medyka, tylko oczekuje ukończenia treningu przez Truskawkową Łapę? Czy poprzedni medyk tak jak Ciernisty Kwiat zniknął, pozostawiając niewyszkolonego terminatora do przejęcia? — uniosłem nieznacznie brew, spoglądając ku chłodnym, zielonym ślepiom ojca w oczekiwaniu na jego odpowiedź. Nie zraził mnie jego szorstki ton czy fakt, że nie patrzył nawet w moim kierunku przez większość swojej wypowiedzi. Nie było to nic nowego. Nie zostałem nagle wrzucony w otchłań jego braku szacunku względem mnie. Frustracja ojca i zawód moją osobą ciągnęły się za mną odkąd pamiętam, jednak nie dopuszczałem tego do siebie w taki sposób, aby na czas jakoś załagodzić popełnione, idiotyczne błędy. Nie miałem więc w sobie narastającej frustracji przez fakt swojego położenia. A nawet jak ją odczuwałem, nie była ona tak silna, abym ponownie wrócił do dawnych zachowań - motywowała mnie do czegoś rozsądniejszego i lepszego. Do walki o samego siebie i o uznanie Olchowego Szeptu oraz reszty rodziny. Ostatecznie doczekałem się spojrzenia ojca na sobie, na co nieznacznie uniosłem uszy, kierując je w jego stronę uważnie. W moich żółtych ślepiach błysnęło skupienie i determinacja. Zamierzałem dowiedzieć się czegoś ciekawego o przyczynie tak dziwnego zjawiska. Mogłem to później jakoś wykorzystać, prawda? Poza tym, liczyłem, że Olchowy Szept po odpowiedzeniu mi na zadane pytania przejdzie dalej. Władze w klanach mieliśmy już za sobą, tak samo jak rangi, więc miałem za sobą jakiś kawałek potrzebnego materiału do ukończenia treningu. To był jakiś pozytyw i chciałem się go trzymać. Dlatego w milczeniu oczekiwałem jakichkolwiek słów burego panicza.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 55/200
 
Olchowy Szept
Gwiezdny
król olch



Klan:
cien

Księżyce: 67 (czerwiec)
Mistrz: Pokruszony Lód, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Drobny Ptak
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Ciemna Toń
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruczy Cień (KG), Gwieździsta Łapa (KW)| Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK),
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-20, 18:30   
   Wygląd: Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5861


Zielone, chłodne ślepia niechętnie zwróciły się ku buremu kocurowi, gdy wydobył z siebie pytanie. To, że królewicz zapytał, nie oznaczało jeszcze, że chciał cokolwiek usłyszeć z pyska swojego wyrodnego syna. Prawdę mówiąc, uważał, że obyłby się bez tego. Nabrał powietrza przez ceglasto-czerwone nozdrza i wypuścił je po chwili, tworząc strumień szarego powietrza. Plus był taki, że pytanie Pękniętej Łapy przynajmniej nie było... głupie.
— Ich poprzednim medykiem, takim prawdziwym, była Gwieździssta Ścieżka, która trenowała również Ciernissty Kwiat. Nie pozossstawiła po sssobie wyszkolonego terminatora, ponieważ ssswoją wcześniejszą pomocniczkę zdegradowała. Od tamtej pory sytuacja w Klanie Gromu jessst kiepssska — mruknął w odpowiedzi, po czym delikatnie zmrużył ślepia, a jego bury, groteskowy pysk zachmurzył się wielce. Coś mu nie pasowało w tej historii. A, bingo!
— Moment, zapomniałem, że zdegradowana pomocniczka Gwieździssstej Ścieżki wyszkoliła im medyka - Ognissty Żar, ale długo nie piasstowała tego ssstanowissska. Jakaś kocica zosstała wygnana z powodu doprowadzenia do jej śmierci — dokończył, prostując podane przez siebie informacje. Ognisty Żar tak krótko była medykiem, że praktycznie nie zdołała zapisać się w jego pamięci. Pewnie za trzydzieści księżyców w ogóle nie będzie o niej pamiętał. Nie, żeby to była jakakolwiek strata dla niego.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 440/500
 
Pęknięta Kra
Wojownik
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 47 [IV]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Śliwkowa Pestka, Lisi Wrzask
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-07-20, 19:24   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Chłodne, zielone ślepia Olchowego Szeptu ponownie skierowały się w moją stronę i chociaż niezmiennie wyczuwałem od niego niechęć, cieszyłem się, że postanowił odpowiedzieć na moje pytanie. Mógł je mimo wszystko zignorować i przejść dalej - bo miał taką możliwość. Dlatego też z uwagą wysłuchałem ojca, zapamiętując sobie udzieloną odpowiedź co do problemów ze stanowiskiem medyka w Gromie. Wychodziło więc na to, że wspomniany klan miał problemy w tym temacie już od dawna i chyba przywykł do chwiejności na wyższych stanowiskach. Słyszałem od Szczypiącego Mrozu o rotacji zastępców, a Lamparci Płomień kiedyś opowiadał mi o przypadku wygnanego przywódcy, którego miejsce zajął inny kocur, którego imienia aż do dzisiaj nie mogłem sobie przypomnieć, a brzmiało ono następująco - Trzmiela Gwiazda. Skinąłem powoli łbem i poruszyłem nieco wyszczerbionym uchem w skupieniu. Medyczka najpierw degraduje swoją pomocniczkę, następnie znika pozostawiając klan bez odpowiedniej opieki, a później ów zdegradowana kocica szkoli następną medyczkę - Ognisty Żar. Brzmiało to na moje dość...abstrakcyjnie?
— Coś na ten temat obiło mi się o uszy. — mruknąłem spokojnie na temat wygnania jakiejś kotki za spowodowanie śmierci klanowej medyczki. Nie miałem jednak wielu szczegółów tego wydarzenia. Zwykła, zasłyszana informacja rzucona przez kota gdzieś w tle, więc zbyt wiele nie mogłem z tego wyciągnąć. Zresztą brzmiało to niewiarygodnie i nie brałem tego na poważnie. Jak się jednak okazuje - była to prawda. Końcówka mojego ogona drgnęła, a sam po upewnieniu się, że raczej zapamiętam przekazane informacje i podane imiona, wyprostowałem się nieznacznie i dałem o tym znać przez ciche mruknięcie wdzięczności. Kiedy też sprawa została wyjaśniona mogliśmy przejść do dalszej części treningu bo szczerze wątpiłem by na tym się skończyło. Dlatego też po oznajmieniu gotowości do przyjęcia kolejnej porcji informacji, czekałem w ciszy.
  Statystyki - lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 55/200
 
Olchowy Szept
Gwiezdny
król olch



Klan:
cien

Księżyce: 67 (czerwiec)
Mistrz: Pokruszony Lód, Bezsenna Noc
Płeć: kocur
Matka: Drobny Ptak
Ojciec: Lamparci Płomień
Partner: Ciemna Toń
Multikonta: Trzmiela Gwiazda [Pył], Kruczy Cień (KG), Gwieździsta Łapa (KW)| Barszczowa Łapa, Borsucze Futro (GK),
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-20, 20:07   
   Wygląd: Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=5861


Temat rozmowy urwał się szybko, więc siódmy syn Lamparciego Płomienia narzekać nie mógł na zbytnie utrudnianie życie przez Pękniętą Łapę. Olcha nieznacznie kiwnął głową i na moment zapadła cisza pomiędzy nimi. Królewicz w końcu spojrzał w kierunku Księżycowego Jeziora. Żeby ten mysi bobek był przydatny dla klanu, musiał chociaż potrafić przynosić pożywienie.
— Ryby. Wiesz jak sssię je łowi? — zapytał, patrząc na taflę wody odbijającą księżyc, który z wolna przesuwał się po niebie. Nie sądził, żeby Kra rzeczywiście cokolwiek wiedział na ten temat, aczkolwiek wolał zapytać. Mogło mu to oszczędzić odzywania się do burego i spędzania z nim czasu, a Olchowemu Szeptowi, mimo rozmów ze starym ojcem, wciąż nie zależało na przebywaniu w towarzystwie syna, który okazał się takim problemem. Taką straszną plamą na honorze, której Król Olch nie mógł po prostu zdzierżyć.
  Statystyki - lvl: 6 | S: 18 | Zr: 15 | Sz: 10 | Zm: 8 | HP: 90 | W: 60 | EXP: 440/500
 
Pęknięta Kra
Wojownik
freedom



Klan:
cien

Księżyce: 47 [IV]
Mistrz: Olchowy Szept [*], Kurze Ziarno
Płeć: kocur
Matka: Ciemna Toń
Ojciec: Olchowy Szept [*]
Partner: Duma
Multikonta: Popielny Żar, Olcha [KC], Cyprysowa Łuska [KG] | Dynia, Śliwkowa Pestka, Lisi Wrzask
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-07-20, 20:50   
   Wygląd: Masywny, wysoki, dumny, kopia ojca; Niczym własny ojciec z łatwością zalicza się do tych większych i wyższych. Kocur ma dobrze zbudowaną, masywną sylwetkę o szerokich barkach i krępym karku oraz gruby, puchaty ogon, pokryty kudłatą sierścią. Na ciele królewicza znajduje się długa, wiecznie nieskazitelnie ułożona, bura sierść bez żadnej kropli bieli, którą przecinają grube, smoliste i klasyczne pręgi. Niewątpliwie cechą charakterystyczną syna Olchowego Szeptu są szlachetnie uwydatnione bokobrody czy zachwycająca, puchata kryza pokrywająca jego kark, gardło i pierś. Jego oczy są jadowicie żółte, a ich spód otoczony jest jasno-kremową sierścią - nos natomiast jest w kolorze ciemnej cegły z ciemno-szarym nalotem. Uszy trójkątne, zakończone gęstymi, ciemnymi frędzlami o wystającym, jasnym futerku. Porusza się z dumą i gracją, przykładając do każdego kroku ogrom uwagi. Blizny ma na grzbiecie nosa; wyszczerbione ucho; na lewym policzku oraz tuż przy początku ogona.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=413968#413968


Zaciekawiony przeniosłem spojrzenie na tafle jeziora, tak jak zrobił to Olchowy Szept, skupiając się na widocznym odbiciu księżyca. Ryby. Nic mi nie było o nich wiadomo niestety, co raczej nie będzie dla burego zaskoczeniem. Bo niby skąd miałbym coś o tym wiedzieć? Zdolność łowienia ryb przypisywałem raczej Klanowi Rzeki, bowiem to na ich terenie była spora cześć Grzmiącej Rzeki, kiedy Cień miał raptem cieniutką kreskę będącą Czarnym Ogonem. No, i oczywiście Księżycowe Jezioro przy którym właśnie siedziałem. Mimo to nie spodziewałem się, że Olchowy Szept rozpocznie mój trening od tego zagadnienia, co zdradziłem przez lekkie drgnięcie biało-czarnych wibrysów podczas obserwacji stojącej wody.
— Nie. — zaprzeczyłem krótko zerkając kątem oka na pysk ojca. Nie było potrzeby abym wyrażał się dłużej. Byłoby to bezsensowne i...głupie. Poruszyłem niezauważalnie uszami i nieco pochyliłem się do przodu, mrużąc oczy. — Jednak chętnie się dowiem, ojcze. Możliwość zapolowania na taki rodzaj zwierzyny pozwoliłby mi stać się kimś potrzebnym dla klanu. Mam powoli dość życia jako pasożyt, byłem nim zbyt długo u dwunożnych. — przyznałem otwarcie nie wstydząc się przeszłości, jaką przeciągałem z własnej woli. Jako pieszczoch byłem niczym kleszcz w najlepsze czerpiący ze swojego nosiciela, którym był człowiek. Teraz po powrocie zmieniłem jedynie imię pozostając na tym samym poziomie. Dzięki poznaniu teorii polowania na ryby i zaznajomieniu się z praktyką, mógłbym chociaż dorzucać tego typu piszczki na stos a co za tym szło; opuszczać obóz na polowania. Jak bym mógł więc odmówić?
— Zatem, jak brzmi teoria?
  Statystyki - lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 | W: 45 | EXP: 55/200
 
Kurze Ziarno
Zaginiony
ślepej


Klan:
cien

Księżyce: 25
Mistrz: Kąsające Zimno
Płeć: kotka
Matka: Wrzosowa Ścieżka
Ojciec: Okopcone Źdźbło
Partner: ?
Multikonta: Kurze Ziarno (KC) Sum (KR)
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-21, 11:41   
   Wygląd: Jej futro jest gęste, długie i trudne w pielęgnacji. Pokrywa włosowa otacza mało umięśnione ciałko które mimo tylu księżyców spędzonych w kociarni nie zdołało wyrosnąć. Sierść na brzuchu prawie (ale to prawie) styka się z ziemią. Mordka kotki jest splamiona wieloma barwami- mieszanina rudego, czarnego i gdzieniegdzie białego walczy o dominacje, sprawiając że cała sierść kotki jest pstrokata niby abstrakcja. Ponad małym noskiem znajdują się duże, okrągłe oczy, które już dawno się wybarwiły - teraz Kurka może na świat spoglądać swoimi jasnymi jeszcze bardziej niebieskimi ślepiami. Skupmy się teraz na pozostałych częściach ciała - brzuch, przednie łapy i grzbiet są ciemne, gdzieniegdzie przedostają się pasami kępki rudego futra, na ciemniejszych częściach ciała widać pręgi - tak samo dzieje się na rudym. Na wysokości stawu skokowego futro jest jasne wręcz białe, a z zewnętrznej strony ponownie ciemne. Na rudym widać pręgi które są klasyczne.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=417047#417047


***
Było jeszcze ciemno. Słońce nie wzeszło a trawę oblepiały chłodne kropelki rosy, które wsiąkały się w łapy Kurzego Ziarna. Siedziała z przymkniętymi ślepiami powoli wdychając rześkie powietrze, jej boki delikatnie falowały. Futro kotki jak zawsze wypielęgnowane, błyszczące i gładko wylizane. Był to pierwszy dzień treningu - tym razem nie jej własnego. Nie tak sobie wyobrażała to wszystko... miała dostać jakiegoś malucha dopiero wkraczającego w życie, a Krogulec kazała jej trenować kocura większego i silniejszego od jej samej. Przezabawne. Kura miała się wypytać dzień przed rozpoczęciem treningu swojej mistrzyni, jak się z tym czuła, a teraz nawet jej na ziemi nie było. Nieme modlitwy do gwiezdnych zajęły cały umysł pstrokatej koteczki, która czekała na swojego nietypowego ucznia. No i to nie tak, że ten się spóźniał, oj nie, nie. Kura wyjątkowo była przed czasem, układała w głowie plan. W zasadzie to nie wiedziała ile treningu Kra przebył ze swoim ojcem - miała nadzieję, że już większość ma z głowy. Najbardziej obawiała się walki i już, już obmyślała sposób... Szkoda tylko, że jest tak mało terminatorów w jego wieku.
_________________


you know I am not the one to follow through
all these city streets people all look the same
and i can see your face and i can hear your name

I wasn't asking for the world
  Statystyki - lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 125/150
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka









Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers







Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 14