Poprzedni temat «» Następny temat
Wysokie Trawy
Autor Wiadomość
Dynia
Gwiezdny
akceptacja



Klan:
wicher

Księżyce: 25
Mistrz: Borsucze Futro
Płeć: kocur
Matka: Pomarańczowa Skórka
Ojciec: Czerwony Pazur
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz], Cyprysowa Łuska [KG]
Interwencja MG: nie
Wysłany: 2020-08-02, 16:21   
   Wygląd: Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....opic.php?t=8100


Młodzik obszedł kotkę dookoła podskakując i pisząc z zachwycenia jakby pierwszy raz miał z kimś takim do czynienia. I...taka też była prawda! Nigdy nie spotkał innego kota poza własną rodziną, więc Biała Burza była dla niego nie lada atrakcją. Po chwili jednak zapuścił się pod wojowniczkę chichocząc w rozbawieniu, kiedy przemykał blisko jej długiego i pachnącego zupełnie inaczej futerka na piersi i przy łapach. Nastroszył ogonek z podekscytowania, a jego małe, białe wąsiki drżały z zachwytu.
— Ojej, ojej! Inaczej paśniesz! — popiskiwał i chichotał, jednak ostatecznie wylazł spod kocicy i przysiadł na zadku przed nią, wlepiając w nią maślane, zachwycone ślepia i dopiero na dźwięk jej imienia i serie pytań, przekrzywił łebek i zamrugał, jakby się nad czymś zastanawiał. — Zimno? Jeśteś wolnym kotkiem jak my? — dopytał i cóż, zdradził jasno, że sam to na pewno tutaj nie jest. Dopiero po tym jak się wypowiedział, zrozumiał, że niegrzecznie zignorował pytanie o własne imię, przez co biało-rudy kocurek cichutko odchrząknął i podskoczył na równe łapy wypinając dumnie pierś i unosząc podbródek.
— Świerszczyk! Jeśtem Świerszczyk! I nie jeśtem sam, czekaj! — machnął łapką, odwrócił się, nabrał powietrza w płuca i nadął policzki by po chwili... — PASIKONIK! MOTYLEK! ZNALEZLEM KOGOŚ, CHOCIE! — po czym odwrócił się do Białej z szerokim uśmiechem. Na samym początku nic się nie wydarzyło, jednak po krótkiej chwili od poniesienia się nieco piskliwego głosiku Motylka, na niedalekim wzgórzu z którego się sturlał, poruszyła się trawa a na kamień wskoczył buro-biały kocurek o długiej sierści, który postawił uszy z zainteresowaniem, a po chwili na kamień wepchnęła się niebieska koteczka o krótkim futerku, która od razu rzuciła się w trawę by zbiec do brata. Buras był nieco mniej entuzjastycznie nastawiony do widoku nieznajomej i brata. Ostrożnie zeskoczył z kamienia i również zniknął w wysokiej trawie. Pierwsza dotarła Pasikonik, od razu podskakując do boku rudo-białego braciszka, wytrzeszczając ślepka na widok sporej, obcej kocicy. Uniosła biczowaty ogonek i podskoczyła dwa razy w miejscu.
— WOWIE! Jesteś ślićna! Skąd jeśteś? Mieskaś tu? Ojej, ciemu cię nie widziałam?
— K-k-kto to jeś, Świelścik...? — padło nieśmiałe pytanie, kiedy z nieco drżącej kępki trawy wyszedł niepewnie, kuśtykający minimalnie na sztywnej, tylnej łapie buras, jakiego wojowniczka mogła dostrzec parę uderzeń na kamieniu niedaleko. Ten jednak nie doczekał się odpowiedzi, ledwo doszedł do rodzeństwa, a Świerszczyk i Pasikonik już wesoło skalali przy łapach wojowniczki z takim zainteresowaniem i podekscytowaniem jakby ktoś im wszczepił motorek pod ogony!
— Długo saś? — rzucił Świerszczyk, podbiegając do jej ogona i bezpardonowo uderzył go łapką, po czym zachichotał, szykując się do kolejnego ataku.
— Walcyłaś kiedyś z bolsukiem? — Pisnęła Pasikonik, kładąc malutkie łapki na łapie Białej Burzy, wyciągając mordkę w jej stronę. — Podsadziś mnie abym zlapała chmurke??— cóż, kocica została oblężona przez bardzo, baaardzo ciekawskie kociątka. Jedynie Motylek siedział nico dalej przyglądając się jej nieufnie i nieśmiało, co jakiś czas uderzając ogonkiem o ziemię podczas gdy jego rodzeństwo bawiło się w najlepsze.
_________________
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
  Statystyki - lvl: 2 | S: 8 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 | EXP: 105/150
 
Biała Burza
Zaginiony
keep on leash


Klan:
rzeka

Księżyce: 27
Mistrz: Ćmi Zmierzch
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Multikonta: Ośnieżony Szlak [GK]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 6/4/6
Wysłany: 2020-09-05, 09:11   
   Wygląd: Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=397793#397793


⠀⠀⠀Z początku stała w miejscu w kompletnym bezruchu, wzrocząc po rozbrykanych kociętach niby spokojnie, ale jednocześnie z pewną kryjącą się głęboko trwogą, która z wierzchu w ogóle nie była dostrzegalna. Końcówka jej ogona drgnęła, poruszyła się na boki, a następnie kanciasty pysk skierował się ku Świerszczykowi. Przez myśl jej przeszło pewne pytanie - gdzie jest jego matka i dlaczego pozwala, aby biegał po tych dzikich bezdrożach samopas? Co by się stało, gdyby natrafił na głodnego lisa, a nie przyjaźnie nastawionego kota? Co by się stało, gdyby dostrzegł go szybujący w przestworzach jastrząb, które na tak otwartych przestrzeniach pojawiają się znacznie częściej, niż nad lasami? Zacisnęła mocniej zęby i wciągnęła do płuc więcej powietrza, niż dotychczas.
- Wolnym? Co to znaczy? - zapytała, niby nie wiedząc i nie rozumiejąc do czego Świerszczyk w ogóle pije. Niekiedy miała wrażenie, iż życie poza klanem jest smutne, stanowi pasmo porażek, bólu, samotności i nieustannej walki o to, aby utrzymać się na powierzchni, podczas gdy coraz bardziej przekonywała się, iż było inaczej. Te inne koty były jakieś takie bardziej otwarte i, jak to ładnie określiło kocię, bardziej wolne. Żyły beztrosko, martwiły się o siebie i swoje rodziny i owszem, z pewnością zdarzały się przypadki, które ledwo wiązały koniec z końcem, lecz w klanie także by się takie znalazło. Coś po raz kolejny ubodło ją w bok i poczuła... pragnienie. Pragnienie posiadania takiego samego życia - zupełnie beztroskiego i pozbawionego jakichkolwiek zasad oraz strachu przed wymierzeniem niesprawiedliwej sprawiedliwości; przed konsekwencjami.
- Pasikonik... Motylek... - szepnęła sama do siebie, co było niesłyszalne dla Świerszczyka i przygotowała się na to, iż zaleje ją zimny pot, a jednak... poczuła w pewnym sensie ulgę. Z początku żałowała, że tu przyszła i że to akurat ona trafiła na tak dziwny i twardy orzech do zgryzienia, lecz teraz uważała, że znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze, jako że mogła przynajmniej zapewnić malcom jakiekolwiek bezpieczeństwo, do momentu aż nie pojawią się tu ich opiekunowie.
⠀⠀⠀Zamrugała jednakowoż, gdy zalały ją kolejne pytania i prawie że nie miała czasu na nie odpowiedzieć, aczkolwiek starała się po każdym bąknąć chociażby słowo. Skąd jesteś? "Z daleka" odparła. Mieszkasz tu? "Nie", co było jasną odpowiedzią na ostatnią wątpliwość, jaką rzuciła Pasikonik. Przeniosła wzrok na siedzącego Motyla. Dostrzegła jego sztywny krok i zmarszczyła delikatnie brwi w zamyśleniu.
- Ja... nazywam się Zimno - odpowiedziała mu powoli, jako że nie zrobił tego Świerszczyk, a następnie zanotowała sobie z tyłu głowy tych kilka istotnych kwestii, których nie miała szansy jakkolwiek rozłożyć na czynniki pierwsze, kiedy niebieska koteczka wyciągnęła do niej swój pyszczek, opierając się na łapie, a w międzyczasie jej rudy brat przypuścił atak na pierzasty ogon.
- Z borsukiem? Nie. Walczyłam z psem i s... tadem gawronów - o mały włos nie powiedziała, że walczyła z samotnikiem - na szczęście zdążyła wczas ugryźć się w język i w międzyczasie majtnęła jeszcze kitą, aby jako-tako zabawić brykającego z tyłu Świerszczyka. Musiała nieco zmienić taktykę i nieco się odsztywnić, dlatego otworzyła szerzej oczy i udała zaskoczoną.
- Chmurkę? Och, jak to tak! Twoja mama jeszcze Cię nie podsadzała do chmurek? - zapytała z bardzo przekonującym zdumieniem młodej Pasikonik.
_________________


  Statystyki - lvl: 4 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 80 | W: 50 | EXP: 190/300 | MED.EXP: 5/100
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10