Poprzedni temat «» Następny temat
Wrzosowe Pasmo
Autor Wiadomość
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2020-06-11, 13:04   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


- Staram się nie używać swojego wieku jako wymówki. Większość wojowników pełni swoje obowiązki bez dodatkowych ulg aż do momentu przejścia do starszyzny i ja również nie zamierzam być wyjątkiem – odpowiedziała, chyba najbardziej mając w głowie swoją matkę, która prawdopodobnie za niedługo pożegna się ze światem żywych. I będzie praktycznie jedynym jej potomkiem w Klanie Gromu, nie licząc swojego bratanka, Rokitnikowego Ciernia, co niejako ciążyło na niebieskiej kotce. Nie chciałaby, by pamięć o jej rodzinie została zapomniana, pomimo że większość z nich nie była przykładnymi obywatelami klanu. Większość dzieci Czaplej Nogi wywoływała sporo problemów, a dodatkowo jej rodzina miała tendencję do znikania. Osobiście nie myślała o kociętach, bo żaden z klanowych kotów nie sprawił, żeby uznała go za potencjalnego partnera. Nigdy nie oglądała się szczególnie za samcami, jednak być może spowodowane to było tym, że była praktycznie wychowywana przez Gwieździstą Ścieżkę w duchu, że nie może mieć kociąt ani partnera, a tych nauk mogła się podświadomie trzymać aż do teraz.
- Dziękuję ci. Naprawdę doceniam twoje słowa – powiedziała z uśmiechem, delikatnie kłaniając się głową srebrzysto-kremowej. Pomimo że sama się bała starości i przejścia do starszyzny, to Cyprys udało się ją trochę uspokoić i sprawić, że ta wizja wcale nie była taka straszna. Jednak czy rzeczywiście będzie w stanie przyjąć pomoc? Zawsze to ona była tą, która pomagała innym, nosiła jedzenie, wyścielała legowiska, dbała o ich samopoczucie i zmieniała opatrunki na czyste. Czy byłaby w stanie przyjąć fakt, że teraz będzie jej kolej na przyjmowanie pomocy, bo sama nie będzie w stanie jej dać komuś potrzebującemu? Wtedy to ona będzie potrzebującą, co było dla niebieskiej naprawdę przedziwną myślą, której ciężko jej było zaakceptować.
Po zadaniu pytania skierowała wzrok na wojowniczkę, która wydawała się… Niepewna? Sam ton niezbyt zrozumiałego charchnięcia wskazywał na to, że coś się stało, dlatego przez pysk Maliny przemknął chwilowy niepokój. Czyżby coś się stało? Nie nalegała jednak podczas widocznej przerwy i chwili zawahania u córki Suchej Gałązki, przyglądając się jedynie swojej rozmówczyni pełnym troski wzrokiem.
- W porządku – odpowiedziała, ale niezbyt pewnie, dając do zrozumienia Cyprys, że zauważyła zmianę w zachowaniu. Nie była jednak typem osoby, który by napierał i siłą próbował wycisnąć z drugiego kota odpowiedź, wolała dać drugiej osobie czas, by mogła się otworzyć, gdy będzie przygotowana na rozmowę na ciężki temat.
- Rozumiem cię. Sama miałam terminatorów, którzy umykali z treningów, ale nie było ich zbyt dużo, na szczęście. Z takimi nie da się nic zrobić, tak samo jak z ich potencjalnym zaginięciem, dlatego nie obwiniaj się o to – powiedziała spokojnie, próbując doradzić Cyprys chociaż w kwestii terminatorów. Na palcach jednej łapy mogła policzyć koty, którym prowadziła trening i który się dłużył ze względu na niekompetencję jej podopiecznych. Pszeniczna Łapa, Spopielona Łapa, Łasicza Łapa… Sasanka. Zapowiadało się na to, że Pierzasta Łapa również dołączy do tego grona, jednak nie chciała jej jeszcze skreślać. Być może przez to, że prowadziła kotce nauki, a być może przez jej imię, które dobrze się niebieskiej kojarzyło.
- Jesteś jeszcze młoda i na pewno będziesz mieć jeszcze bardzo dużo szans, żeby wytrenować swojego własnego terminatora, a nie tylko kończyć po poprzednim mistrzu. Trzmiela Gwiazda darzy cię zaufaniem i wie, że będziesz dobrym mistrzem, który pozwoli starszym terminatorom na dokończenie treningu i zostanie wojownikiem, co jest naprawdę wyróżnieniem – miauknęła spokojnie, rozwijając się nieco na temat kończenia treningów innych terminatorów, niż tych prowadzonych od początku. Nie miała wątpliwości, że przywódca bardzo ufa Cyprysowej Łusce, o co trochę miała żal, ponieważ sama chciałaby być na takim miejscu i być poważaną wojowniczką, która nie zwalnia tempa i cały czas się rozwija. Obecnie czuła się, jakby stała w miejscu. Jeden terminator, który potrzebuje bardzo dużo czasu na przyswojenie materiału nie pozwalał jej prowadzić życia w odpowiadającym Malinie tempie, gdzie była przyzwyczajona do posiadania dwójki lub trójki terminatorów.
- Prawdopodobnie za niedługo wytrenujesz dużo więcej terminatorów, niż ja przez całe życie – powiedziała lekkim tonem, jednocześnie cicho i krótko się śmiejąc, by nadać wypowiedzi lżejszego tonu, wcześniej spychając niepotrzebne uczucia głęboko pod swoją skorupę, nie pozwalając im się ujawnić.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-14, 00:13   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Kocica zazgrzytała nieznacznie zębami po słowach niebieskiej kocicy. Dlaczego? Przed jej oczami pojawił jej się Kwaśny Pysk, który w swoim uparciu nawet źle się czując pracował jak zawsze. Może właśnie przez to dał się wykończyć chorobie i zmarł we śnie, a nie tak jak powinien - w walce za klan? I chociaż Cyprys widziała jak słabł i mówiła mu, aby udał się do medyczki, ten zapewniał, że czuje się świetnie. Tak, a Cyprysowa Łuska była otwartą i uśmiechniętą kocicą. Brednie. Malinowe Chaszcze była taka sama jak jej ojciec, tylko mniej skrzywiona i pomocna. Jednak pod względem wykonywania obowiązków, zarówno kocica jak i zmarły wojownik byli jak dwa uparte osły. Niebieska pracowała za cały klan, pilnowała i kontrolowała lecznice po samobójstwie Ognistego Żaru i podczas treningu Truskawkowej Łapy. Szkoliła terminatorów, polowała, chodziła na patrole. Można powiedzieć więc, że harowała do upadłego co nie było zbyt zdrowe. Stres związany z tym wszystkim ją widocznie przerastał i wyżerał od środka o czym świadczyło przedwczesne siwienie, które nie umknęło wyćwiczonemu oku srebrzysto-miodowej już kawał czasu temu. Teraz z każdym wschodem czy zachodem słońca włosków przybywało, a Malina dalej pracowała.
- Kwaśny Pysk ignorował swoje zdrowie. - odparła sucho kocica zerkając w stronę niebieskiej. Mimo jej głosu w oczach nie było złości a...Ledwo widoczny błysk troski. Oczywiście, przyznawanie się do słabości nie było i w jej stylu. Gdyby była na miejscu Maliny mówiłaby tak samo, ba! Pewne byłaby jak Kwaśny Pysk, gdyby nie pewna sytuacja. - Po prostu nie przepracowuj się. Jeżeli potrzebujesz odpoczynku i przerwy rób ją. Powinnaś o tym wiedzieć. - dorzuciła ponownie odwracając spojrzenie od kroczącej u jej boku rozmówczyni. Na podziękowanie kąciki pyska wojowniczki drgnęły w chwilowym i szczerym uśmiechu, aby po uderzeniu serca ponownie opaść do standardowej, obojętno-skwaszonej miny jaką kocica prezentowała...prawie zawsze. I naprawdę chciała utrzymać tę minę przez całość trwania wymiany zdań z Malinowymi Chaszczami, jednak kiedy jej słabość i wahanie zostały zauważone, a niebieska ja o tym subtelnie poinformowała, warknęła pod nosem rzucając przy tym nieme przekleństwo. Na szczęście córka Czaple Nogi nie drążyła tematu i złapała ten o treningach i głupich terminatorach za co zielonooka była wdzięczna. Chociaż czuła, że nie powinna wymijać tematu w momencie w którym Malina była z nią szczera to nie mogła i tak do końca się przemóc. Nigdy nie rozmawiała z nikim na temat swoich problemów czy buzujących w niej emocji. Był to temat trudny i okropnie niekomfortowy dla kocicy. Dlatego łatwiej było jej się skupić na pielęgnowaniu złości niż zrozumieniu własnego wnętrza.
- Naprawdę tak uważasz? - rzuciła ze słyszalnym zaskoczeniem w głosie kiedy to Malina oznajmiła, że uważa przekazywanie jej terminatorów do dokończenia ich treningu za wyróżnienie. Owszem, coś w tym było, ale córa Suchej Gałązki nie mogła i jak pozbyć się gryzącego uczucia zazdrości wobec Wilka, który z łatwością szkoli własnych terminatorów - nie powie, że najlepszych, ale własnych. Z tyłu głowy miała jednak, że wyszkoliła Truskawkę, przyszłą medyczkę co było całkiem sporym wyróżnieniem, Wypuściła powietrze przez nozdrza i wymamrotała ciche "dzięki". - Nie sądzę, masz na koncie ich całkiem sporo, trochę mi zajmie dogonienie cię, Malinowe Chaszcze. - rzuciła, po czym zaśmiała się krótko i chrapliwie, a jej napięte wcześniej mięśnie na moment się rozluźniły tak jak i sierść opadła. Poczuła się nieco bardziej rozluźniona i pewniejsza, a łagodne i nieoceniające spojrzenie starszej kocicy pozwoliło jej na uchylenie części trapiącego ją problemu. Chociaż nim to powiedziała przeszły spory kawałek w zupełnym milczeniu - powiedziała. Niechętnie i burkliwie, tak jakby wypluwając wręcz te słowa, jednak...Powiedziała.
- Pokłóciłam się z...kimś. - burknęła cofając uszy nawet nie patrząc na idącą obok niebieską wojowniczkę. Wzrok wbiła przed siebie chcąc pozbierać myśli.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2020-06-19, 10:14   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Malina uwielbiała pracować. W ten sposób zagłuszała swoje myśli, które straszyły ją nadchodzącą emeryturą i praktycznie brakiem obowiązków związaną z pełnieniem rangi starszej, co przerażało niebieską kocicę. Jednak nie była głupia, jak chciała dożyć sędziwego wieku i nie być uwięziona w legowisku starszyzny, musiała trochę zacząć sobie odpuszczać, a pierwszym krokiem był spokojny, relaksujący spacerek zamiast dodatkowego patrolu na granicy lub polowania. Podobnie w sytuacji, gdy była chora, wybrała swoje zdrowie i bezpieczeństwo klanu, a nie prace i obowiązki, pomimo że już pod koniec trwania okresu chorobowego nie mogła usiedzieć na swoim legowisku. Na słowa o Kwaśnym Pysku, chciała impulsywnie odpowiedzieć, że Malina dba o swoje zdrowie i odpoczywa, kiedy trzeba, jednak prędko doszło do kocicy, że Cyprysowa Łuska po prostu się o nią martwi. Nawet, jak srebrzysta by z siebie to wypierała i zasłaniała się dobrej klanu. To było miłe, jak ktoś przejawiał zainteresowanie zdrowiem drugiej osoby, nawet jak niebieska nie do końca przywykła do tego uczucia.
- Postaram sie - odpowiedziała ostatecznie, posyłając szylkretce delikatny uśmiech. Nie chciała prowokować pomiędzy nimi kłótni, którą mogłaby wywołać twarda odpowiedź starszej kocicy, wolała unikać sprzeczek. Szczególnie z kotami, które były jej na swój sposób bliskie, a takich nie było zbyt dużo w klanie.
Malina rozumiała, że temat mógł być dla młodszej kotki zbyt świeży i zbyt bolesny, szczególnie jak była to kłótnia z kimś bliskim, dlatego działała ostrożnie i z wyczuciem. Księżyce doświadczenia w rozmowach sprawiły, że instynktownie wiedziała, jak się w takich sytuacjach zachowywać, pomimo że czasami takie podejście nie było zbyt dobre i dużo lepszym sposobem byłoby przyciśnięcie do muru. Z tego, co znała Cyprys, to prawdopodobnie przy naciskach by się jeszcze bardziej zaparła, a dodatkowo pewno zepsułaby się ich relacja.
- Tak. Trzmielej Gwieździe pewno zależy na tym, by koty, które zostały porzucone przez swoich mistrzów, w pełni skupiły się na swoim treningu i szybko go ukończyły. Twoje treningi są pewno częste i intensywne, dlatego szybko posuwają się do przodu i kot szybko jest gotowy do zostania wojownikiem. A twoja twarda łapa pomaga bardziej problematycznym jednostkom się naprostować - odpowiedziała, wyjaśniając dokładniej, o co chodziło. Chciała upewnić Cyprys w poczuciu bycia wyjątkową i przydatną dla klanu, czegoś, czego zawsze brakowało Malinie po degradacji z rangi pomocnika medyka. Chociaż powoli zaczęła akceptować fakt, że była jednym z wielu, nie uważając tego za swojego rodzaju upokorzenie, które trwało przez naprawdę wiele księżyców. Chociaż przy posiadaniu tylko jednego terminatora, swoją wyrobioną pewność siebie poddawała ponownym wątpliwościom.
- Masz całe życie przed sobą i pewno już sporo wytrenowanych terminatorów, nawet jak prowadziłaś im tylko część treningu. No i prowadziłaś wojowniczy trening terminatorce medyka - dodała, posyłając lekki uśmiech Cyprys. Trenowanie ważniejszej osobistości zawsze było wyróżnieniem, szczególnie że nie była to ranga nadawana ani po odbyciu treningu, ani w jego trakcie. Gdy temat się wykończył, skierowała głowę przed siebie, ciesząc się z patrolu odbywającym się razem z szylkretową kotką. Chociaż bardziej był to spacer, czyli to, co miała zamiar robić Malina od początku spokojnego chodzenia po Wrzosowym Paśmie. Słysząc słowa po dłuższej chwili milczenia, skierowała głowę ku młodszej wojowniczce, przymykając delikatnie ślepia patrzące na rozmówczynię z troską.
- To musi być trudne, prawda? - zadała ostrożne pytanie, nie chcąc ani minimalizować problemu, ani go niepotrzebnie wyolbrzymiać. Nie wiedziała, o co chodzi i kim była ta osoba dla Cyprysowej Łuski, dlatego zadane pytanie pozwoliłoby kotce wyrzucić to, co trzyma cały czas w środku. Byli tu sami, dlatego mogła się poczuć swobodnie. Pytanie tylko, czy zechce dalej opowiadać.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-23, 14:02   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Czy kocica potrzebowała aby ktoś powiedział jej prosto w pysk, że jest wyjątkowa? Na pewno tak, każdy kot potrzebował od czasu do czasu pochwał aby upewnić się, że to co robił było zadowalające. Kocica nie doczekała się takich słów od Kwaśnego Pyska, chociaż widziała w jego oczach dumę. Najzwyczajniej w świecie miłe słowa nie mogły przejść przez jego gardło, czym zaraził w jakimś stopniu własną córkę. Prędzej można było zostać przez Cyprys zagryzionym i słownie zmiażdżonym niżeli pochwalonym. Zdawała się być tykającą bombom frustracji i złości, której lepiej nie nadepnąć na odcisk. I poniekąd tak było. Jeszcze przed kłótnią z Żubrzym Gardłem, Cyprys nie świeciła przykładem towarzyskiego i miłego kota. Była raczej tą burkliwą, wiecznie niezadowoloną i wymagającą wojowniczką, która nie da sobie w kaszę dmuchać byle komu, a gdy zajdzie taka potrzeba ostro wskaże jakie podtrzymuje stanowisko. Kilka księżyców temu śmiało rzucała kąśliwe i jadowite zaczepki w kierunku kotów, które jej podpadły. Niestety, wszystkie poznikały z klanu zabierając kocicy rozrywkę przez co w całości skupiła się na Żubr. Kocica nie była pierwszą kotką, którą Cyprys obdarzyła sympatią, jednak zdecydowanie pierwszą w której stronę ów uczucie było tak silne a teraz przyprawiało masywną gigantkę o mdłości. Była słaba, czuła to jak słabła i otwierała się przed własną mistrzynią. I co dostała w zamian? Zimny policzek i nauczkę, że powinna trzymać uczucia na wodzy. Ogon wojowniczki nastroszył się jak tylko ów wspomnienie pojawiło się w jej głowie. Odczuła piekącą złość przemieszaną z zawodem, a na domiar złego i dziwną chęć rozmowy. Stłamsiła to w sobie i skierowała ucho w stronę Malinowych Chaszczy, próbując skupić się na tym co wojowniczka próbowała jej przekazać. Kiedy sens jej słów dostał się do głowy zielonookiej przebijając się przez kwaśną mgłę negatywnych myśli, kocica się...zawstydziła. To co po tym pojawiło się na jej pysku nie było do końca oczywiste. Poruszyła lekko uszami a jej pysk wygładził się na uderzenie serca. Chociażby zapierała się pazurami i kłami, to słowa Malinowych Chaszczy nieco podniosły jej zszarganą samoocenę. Skoro niebieska uważa, że jest tutaj ważnym elementem układanki i widzi w niej odpowiedniego mistrza oraz wojownika; córa Kwaśnego Pyska poczuła ciepłą iskierkę nadziei. Jej starania nie idą na marne i zdaje się, że pojedyncze koty zaczynają to dostrzegać. Wzięła głębszy wdech i zerknęła w stronę siwiejącej mordki swojej rozmówczyni posyłając w jej stronę lekki i szczery grymas, który był najpewniej uśmiechem. Cóż, nadal się uczyła, a że ostatnio jej najczęstszym wyrazem pyska była w porywach wściekłość i rozgoryczenie - mogło iść jej gorzej niż zazwyczaj.
- Dziękuje, Malinowe Chaszcze. - burknęła po chwili odchrząkując, aby zabrzmieć nieco czyściej, ponownie odwracając od niebieskiej spojrzenie. - Ciesze się, że słyszę to z twojego pyska. - na wspomnienie Truskawki uniosła nieco dumniej łeb i postawiła uszy pewnie. Tak, Truskawka na pewno była jej dumą i powodem do pochwały. Przejęła jej trening i sprawnie dokończyła zapisując się jako kocica, która wytrenowała przyszłą medyczkę. Miała pewne obawy co do białej patrząc na jej geny, jednak teraz była pewna, że nie przyniesie ani jej, ani klanowi wstydu. Chociaż ona.
- Mhm... - mruknęła pod nosem, a jej uszy mocniej przywarły do tyłu głowy. Przerastało ją to, nie znała się na emocjach i postępowaniach w tego typu sytuacjach. Nigdy nie przejmowała się takimi bzdetami, a teraz? Żałosne... - Co powinnam zrobić, Malinowe Chaszcze? Z jednej strony mam ochotę dać sobie spokój po tym co usłyszałam, a z drugiej...
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2020-06-27, 22:27   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Przytaknęła głową podczas przyjmowania podziękować i delikatnie się uśmiechnęła. Każdy potrzebował w życiu aprobaty i pochwał. Jasne, że od twardych wojowników słowa smakują słodziej, jednak nie warto było przesadzać. Taki Kwaśny Pysk nigdy nie zdążył powiedzieć swojej córce, że jest z niej dumny, pomimo że Cyprysowa Łuska robiła praktycznie wszystko, aby tak było. Malina wolała nie dopuścić do sytuacji, w których ktoś by mógł się poczuć niedoceniony przez nią, szczególnie po wydarzeniach sprzed paru księżyców oraz ucząc się na własnym doświadczeniu. Truskawkowa Łapa była bardzo dużym ukłonem wykonanym przez Trzmielą Gwiazdę w kierunku srebrno-kremowej kocicy, a widząc dumę malującą się na pysku Cyprys, wiedziała, że docenia gest tęgiego przywódcy. Pomimo że Rydzowe Futro nie był zbyt dobrym wojownikiem, to niebieska nie oceniała przez pryzmat rodziny. Sama mocno odstawała zarówno od swoich rodziców, jak i od reszty rodzeństwa czy dalszej rodziny, z którą dzieliła geny. Jako jedna z nielicznych z krwi Czaplej Nogi pozostawała w klanie i jako jeden z wyjątków wierzyła w Gwiezdny Klan. W każdej rodzinie zdarzają się wyjątki i widocznie Truskawka była jednym z nich.
- Nie wiem, co takiego usłyszałaś... Ale jeśli ci zależy na tej osobie, z którą się pokłóciłaś, ja bym spróbowała z nią porozmawiać. Na spokojnie, bez nerwów... Jeśli czujesz, że byś nie dała rady teraz, możesz to zrobić w dowolnym czasie - powiedziała dopiero po chwili, dość miękkim tonem głosu. Przejmowała się tym, jak bardzo Cyprysowa Łuska przejęła się kłótnią z drugim kotem, bo nie wydawała się osobą bardzo wrażliwą. Widocznie twarda skorupa chroniła bardzo miękkie wnętrze, którego być może córka Kwaśnego Pyska nawet się wstydziła. Bo przecież dorosła, porządna wojowniczka nie powinna tego ujawniać, tak przynajmniej Malina myślała. Sama starała się bardzo delikatnie podchodzić do tematu, rozpatrywać go na jak najszerszej płaszczyźnie, jednak było to trudne. Głównie ze względu, że nie wiedziała, z którą osobą młodsza kotka się pokłóciła.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-06-28, 20:38   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Rozmowa. To własnie była ostatnia rzecz o jaką teraz kocicy chodziło. Własnie aby tego uniknąć wybywała z obozu, omijała Żubrze Gardło szerokim łukiem i przebywała w jej pobliżu tylko tyle ile potrzebowała aby usłyszeć do końca komunikat o przydzielonym patrolu. Tu już nawet nie chodziło o to, że Cyprys nie mogła spojrzeć kocicy w oczy, a o to, że bała się tej rozmowy. Poprzednia była wystarczająca i o mało co obie nie skoczyły sobie do gardeł mimo, że córa Kwaśnego Pyska jakkolwiek starała się to załagodzić. Sama zresztą dała się ponieść rozgoryczeniu i w uderzeniu złości po prostu odpuściła sobie i odeszła. Poczuła się wtedy okropnie. Zabolało ją to mocniej niż przypuszczała, ze mogłoby boleć. Jej pysk zamknął się nie wypuszczając wszystkiego co buzowało w jej wnętrzu. Rozmowy jej nie szły, nie wiedziała jakich słów powinna użyć aby kocica łaskawie wyjaśniła jej o co ten cały cyrk i dlaczego tak nagle zachciała przerwać ich znajomość. Może dlatego unikała rozmowy? Aby nie usłyszeć tego wszystkiego i samej nie palnąć głupoty, która tylko by pogorszyła sprawę? Być może. Nastroszyła ogon i przecięła nim powietrze w nerwowym geście wysłuchując Malinowych Chaszczy do końca, nie będąc przekonana co do jej rady. Problem polegał na tym, że kocica nie była gotowa dziś i nie będzie gotowa jutro, ani pojutrze co dodawało szylkretce frustracji. Ba, była sobą wręcz obrzydzona, że w dalszym ciągu tak się tym przejmuje i denerwuje. Jednak ten krótki moment w którym nawiązała kontakt wzrokowy z córą Trzmielej Gwiazdy i wtedy kiedy poczuła go wyprowadzając Borsuka poza obóz; coś poczuła. Poczuła chęć powrotu do czasów przed kłótnią. Brakowało jej tego, chociaż dalej wzbraniała się przed wyciągnięciem łapy jako pierwsza. Chciała to zakończyć i wyjaśnić, jednak doskonale wiedziała, że na pewno nie będzie to ani spokoje, ani nic temu podobne. Zresztą, to nie ona tu zawiniła i to nie jest jej obowiązkiem ubiegać się o zainteresowanie Żubrzego Gardła skoro ona tego nie chciała. To pstrokata zastępczyni nagle zmieniła wobec niej nastawienie i stwierdziła, że nie chce jej widzieć i to Cyprys ma płaszczyć się u jej łap? Niedoczekanie. Mimo to słowa niebieskiej kocicy coś w niej ruszyły, chociaż nie chciała się do tego przyznawać.
- ... - zmarszczyła nos, mrużąc przy tym jadowite i chłodne ślepia. Jej myśli toczyły ze sobą prawdziwą bitwę. To dziwne "coś", które podtrzymywało w niej cichą nadzieje, że to jednak Żubrzyca zdecyduje się na pierwszy krok, próbowało ją przekonać co do słuszności rady Malinowych Chaszczy. Sierść na karku i ogonie srebrzysto-miodowej wygładziła się uszy nieco uniosły na krok wojowniczki stał się nieco łagodniejszy, chociaż dalej czuć było od niej niezdecydowanie i frustracje. Wbiła spojrzenie przed siebie i wypuściła świszcząco powietrze przez nozdrza. - Sądzisz, że to by pomogło? Ta...cała rozmowa?
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2020-07-08, 15:59   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Rozmowa by pomogła, jednak żeby się udała, obie strony muszą być skore do rozmowy i chociaż jedna z nich musi być opanowana. Przynajmniej na tyle, by nie skoczyć sobie do gardeł. Miała nadzieję, że ta osoba, która się przyjaźni ze srebrzystą kocicą, była spokojniejsza od wojowniczki, która nie miała zbyt dużych pokładów cierpliwości.
- Sądzę, że tak. Tylko musisz porozmawiać na spokojnie - powiedziala, jednocześnie ponownie przypominając córce Kwaśnego Pyska, że nie może dać się ponieść emocjom. Co mogło być dla niej ciężkie, bo nie wydawała się kocicą, która łatwo panuje nad nimi, szczególnie jeśli chodzi o negatywne odczucia. Wojowniczka była porywcza, czasami najpierw działała, potem myślała, jednak wraz z wiekiem zaczęło się to stopniowo zmieniać i z dość agresywnie reagującego osobnika wydoroślała do bardziej dojrzałej formy, która nie ulega tak szybko emocjom. Oczywiście, cierpliwość nadal była krucha u srebrzystej i nie pokazywała po sobie negatywnych emocji.
- Jeśli nie... Pozwoli wam wyjaśnić sprawy. Będziesz wiedziała, na czym stoisz i czy rzeczywiście jest sens ciągnąć waszą znajomość - dodała, delikatnie sygnalizując, że wcale nie musi się to skończyć pogodzeniem. Ba, mogą się jeszcze bardziej pokłócić. Gdyby tylko Malina wiedziała, o kogo chodzi, być może mógłby do głowy wpaść jej sposób, w jaki Cyprys mogłaby przeprowadzić rozmowę, by była najbardziej owocna. Z kim trzymała się srebrzysta? Oczywiście, z Suchą Gałązką, z Wilczym Śladem na pewno... Z Truskawkową Łapą. I ze swoją dawną mistrzynią, Żubrzym Gardłem. No i z terminatorami, chociaż wątpiła, żeby miała z kimś ze swoich podopiecznych bardziej zażyłą relację. Było sporo osób, każda z nich miała inny charakter. Być może mógłby też to być ktoś, z kim Malina rzadko widuje Cyprys lub też ktoś spoza klanu. Tyle możliwości.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-09, 18:38   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Dalej nie była co do tego wszystkiego przekonana. Wiedziała, że chce pogodzić się z Żubrzym Gardłem i jakkolwiek wrócić do normalności bo teraz stan w jakim się znajdowała zdecydowanie jej nie odpowiadał. Na całe szczęście tylko na początku z lekka kolidował z jej dniem i obowiązkami. Teraz było jej łatwiej ukryć frustracje i żal tak jak przez większość czasu przed ostrą wymianą zdań z zastępczynią. Była nawet odrobinę zaskoczona, że nikt wtedy nie zwrócił na nie uwagi, chociaż tak było lepiej. Gdyby Rokitnikowy Cierń nagle podszedł do nich i zaczął mówić te swoje gówno lotne morały, to chyba Cyprys u boku z Żubr z którą to prawie się zagryzły; rozszarpałyby mu gardło na miejscu. Brzmiało naprawdę kusząco, jednak...Zdecydowanie niezbyt legalnie. Owszem, syn Mysiowąsej był niezwykle irytujący, jednak mordowanie go kocica wolała pozostawić jedynie swoim myślom. A więc wyszło na dobre, że nie próbował wepchnąć nosa w nie swoje sprawy akurat tego dnia w którym mógł stracić coś więcej niż kępkę futra podczas sparingu.
- Na spokojnie... - powtórzyła z cichym, kąśliwym prychnięciem na samym końcu. Malinowe Chaszcze bardzo dobrze wysnuła o córze Kwaśnego Pyska swoje wnioski, bo ta zdecydowanie do najspokojniejszych nie należała. Była porywcza i agresywna gdy ktoś się o to prosił. Wystarczyło przekroczyć i tak cieniutką linię cierpliwości wojowniczki, aby obudzić w niej prawdziwą złość. Bo nie oszukujmy się - nie każdemu się to udawało. Wiele kotów z klanu Gromu mogłoby powiedzieć, że widziało już Cyprys wściekłą, chociaż były to zwykłe bujdy. Bo srebrzysto-miodowa ani zbyt często nie podnosiła głosu, ani tym bardziej nie latała po obozie z pianą w pysku. Może i była trudna w obyciu, opryskliwa i chodna - jednak nie głupia. Większość złośliwości spływało po niej jak po kaczce, dzięki czemu często pozostawała na wiele zaczepek obojętna i chłodna nie dając się ponieść emocją. Wtedy jednak - pstrokata kocica trafiła ją prosto w czuły punkt. Srebrzysto-miodowa darzyła ją czymś, czego nie dopuszczała do siebie od...dawna i kiedy została odrzucona po okazaniu tego "czegoś", niczym dziwnym było, że poczuła się oszukana. Te wszystkie wspólne chwile, łąka...
Ucho Cyprys drgnęło nieznacznie, jakby też coś ją ugryzło. Zerknęła w stronę Malinowych Chaszczy, kiedy ta kończyła swoją drugą wypowiedź. Mimo tego, że zielonooka była pochłonięta myślami, słyszała co niebieska starała się jej przekazać. Ba, zrozumiała sygnał. Wypuściła świszcząco powietrze przez nozdrza i zmarszczyła grzbiet nosa. Starsza od niej wojowniczka przedstawiła jej coś oczywistego, co też było całkiem dobra motywacją do rozmowy z zastępczynią; określenie tego wszystkiego. Kocica chciała wiedzieć na czym stoi, czemu Żubrze Gardło nagle zmieniła zdanie i co ja do tego zmusiło. A najpewniej chciałaby rozwiązać problem, dlaczego tak bardzo CHCE się tego dowiedzieć i co na osty i ciernie ja do nie ciągnie. Bleh.
- No dobra - burknęła cicho, wzdychając ciężko. - Postaram się...porozmawiać, na spokojnie. - czy to wyjdzie? Nie miała zielonego pojęcia, jednak jedno było pewne; nie zrobi tego teraz już, a jeszcze chwile poczeka. Po dłuższej chwili milczenia, wojowniczka odwróciła spojrzenie i przejechała końcówka ogona po boku towarzyszki w ramach niemego "dziękuje", by po chwili odchrząknąć i nieco przyśpieszyć. - Zmieniamy temat, jasne?
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2020-07-19, 09:54   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Gdy kocica powtórzyła po niej ostatnie słowa w dyskusji, niebieska kotka poruszyła delikatnie wąsami w lekkim uśmiechu. Oj, zdecydowanie nie będzie to łatwe dla srebrzystej kocicy, która nie była przyzwyczajona do takich rozwiązań. Ba, pewno nie była przyzwyczajona w ogóle do takiego panowania nad emocjami, jakim musiała się wykazać w momencie poważnej rozmowy ze swoim przyjacielem. Miała jednak nadzieję, że zarówno Cyprys, jak i jej tajemniczy kompan, będą skłonni opanować swoje uczucia i wyjaśnić to, co ich poróżniło. Malina szczerze im tego życzyła, nie chciała, by myśli jej przyjaciółki były zachmurzone wizją nieudanej relacji. Miała również nadzieję, że druga strona również będzie skłonna do rozmowy po kłótni, bo to wcale nie było takie pewne, na jakie wyglądało. Ale skoro coś ich łączyło, to chyba nie będzie z tym problemu...? Uśmiechnęła się, gdy Cyprys się z nią zgodziła i powiedziała, że postara się to wszystko wyjaśnić. Był to dobry krok do pogodzenia, wyciągnięcie łapy na zgodę zawsze było świetnym posunięciem. Szczególnie jak zrobi się to na spokojnie.
- W porządku, ale liczę, że potem mi opowiesz, czy rozmowa coś dała - miauknęła, delikatnie odpowiadając smyrnięciem na dotknięcie Cyprys. Nie była przyzwyczajona nawet do przyjacielskiego dotyku, jednak na ten od wojowniczki była jakby przygotowana. Nie zareagowała spięciem mięśni ani innymi nerwowymi odruchami, a nawet muśniecie końcówką ogona wywołało przyjemny dreszcz. Na prośbę o zmianę tematu skinęła głową, chwilę zastanawiając się nad kolejnym możliwym obiektem rozmów.
- Słyszałam, że trenujesz również Borsuczą Łapę, który wcześniej był terminatorem Rokitnikowego Ciernia. Co się stało? - zadała pytanie, wyjaśniając jednocześnie tło sytuacji. Rokitnik był jej bratankiem i była nieco zmartwiona, gdy dowiedziała się, że dwójka terminatorów, którzy byli z kremowym od początku, została mu odebrana. Nie miała też okazji porozmawiać z kocurem osobiście po tym zdarzeniu, byli oboje zajęci swoimi obowiązkami.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-19, 17:18   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Robienie czegoś na spokojnie nie leżało w naturze Cyprysowej Łuski - nie w takich wypadkach. Zazwyczaj próbowała kierować się głową a nie emocjami, jednak w stanie silnego wzburzenia nagle o tym zapominała i jej porywista natura dawała o sobie znać. Gdyby chodziło o pierwszego lepszego kota, kocica pewnie nawet by się tym nie zadręczała i dała sobie spokój przy pierwszym parsknięciu. Wtedy jednak nie mogła, ba! Nie chciała i proszę, teraz ma tego skutki! Słabła i czuła rosnące obrzydzenie do własnej osoby. Najgorsze było jednak to, że nie miała nawet pewności czy sama Żubrze Gardło w ogóle chciałaby z nią o czymkolwiek jeszcze rozmawiać. Owszem, wymieniały się spojrzeniami i krótki komunikatami najczęściej o patrolach, jednak poza tym? Nie było między nimi głębszego kontaktu. I cóż, Cyprysowa Łuska wiedziała dlaczego. Sama umyślnie unikała kontaktu, a gdy już do niego doszło jasno dawała znać, że jest zła. Myślała o tym by porozmawiać i pogodzić się, wyjaśnić to wszystko co padło między nimi, a robiła coś zupełnie innego nie wiedząc jak dobrze przelać własne myśli w słowa. Westchnęła ze słyszalną irytacją nieznacznie kręcąc łbem, wyrzucając ciążące w nim myśli. Dość. Świat nie kręci się wokół pstrokatej kocicy i NIE powinien się kręcić. Była jedynie jej mistrzynią i...przyjaciółką. Dlaczego więc sama Cyprys w ogóle w to nie wierzyła?
- Niech ci będzie - mruknęła cicho, zerkając w stronę Malinowych Chaszczy, unosząc lekko brew. To czy podzieli się efektami rozmowy zależało od jej przebiegu. Jasnym było, że gdyby ta poszła źle, Malinowe Chaszcze domyśliłaby się tego po milczeniu srebrzysto-miodowej. Teraz jednak córa Kwaśnego Pyska nie chciała o tym myśleć czując, że w jej głowie zbierają się coraz dziwniejsze myśli próbujące dostać się do jej wnętrza i oznajmić coś oczywistego czego...Cóż, wojowniczka do siebie nie dopuszczała i nie rozumiała. Zmiana tematu jej w tym pomogła, bowiem odcięła się od tego poprzedniego zostawiając go ponownie za sobą. Przynajmniej na jakiś czas dopóki nie postanowi zburzyć bezpiecznego muru i nie zmierzyć się z własną słabością - uczuciem. Nie mogła powiedzieć, że była najbardziej zadowolona z obranego, nowego toru rozmowy, jednak oprócz podirytowanego westchnięcia nic na to nie wskazywało.
- Tak, trenuje Borsuczą Łapę, właściwie to już jest gotowy do mianowania. - oznajmiła, odwracając wzrok od niebieskiej wojowniczki, sunąc już nieco spokojniej wzdłuż Wrzosowego Pasma. Jej kudłaty ogon przeciął powietrze, a sama uśmiechnęła się nieznacznie i kpiąco. - Cóż, Rokitnikowy Cierń wybrał sobie nieodpowiedniego kota do własnych gierek. Sądziłam, że jest trochę bardziej rozgarnięty - odparła tajemniczo i wzruszyła masywnymi barkami. Wtedy też wróciła wzrokiem jasno-zielonych ślepi na siwiejącą mordkę rozmówczyni i dokończyła myśl nieco niższym, chrapliwym głosem utrzymanym w półszepcie. Ufała Malinie, jednak...Cóż, była ostrożna jak przy poprzednim poruszanym temacie.
- Rokitnikowy Cierń poza tym, że traktował Borsuczą Łapę jak skończonego kretyna, to próbował wyszkolić sobie sszpiega, który donosiłby mu o "niepoprawnym" zachowaniu innych klanowiczów. Czy tak postępuje dobry wojownik? - uniosła brew, mrużąc chłodne ślepia, po czym parsknęła. - Nie sądzę.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2020-07-22, 09:18   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Nawet dostrzegła ogromne niezadowolenie srebrzystej, kiedy zgodziła się na podzielenie się wynikiem dyskusji. Cieszyła się jednak, że nie odmówiła ani też nie wyminęła decyzji półsłówkami. Znaczyło to, że naprawdę młodsza z kocic zaczyna drugiej ufać, co było niezwykłe, patrząc na początki ich znajomości w klanie, gdzie Malina starała się ignorować Cyprys ze wzajemnością. Widać jak na łapie było, jak jedno wydarzenie może zmienić całą przyszłość relacji pomiędzy dwójką kotów. Co by tu nie mówić, obie były bardzo podobne pod względem charakterów, być może też dlatego ich znajomość poszła właśnie w takim kierunku, a nie w innym.
- O, świetnie to słyszeć. Być może otrzymasz na następnej ceremonii kogoś, kogo będziesz mogła wytrenować od początku do końca - powiedziała, jednocześnie uśmiechając się delikatnie, a przynajmniej chwilowo. Zawsze wieść o nowych wojownikach w klanie powodowała uśmiech na pysku byłej pomocnicy medyka, Borsucza Łapa wydawał się w porządku, ale nadal niepokoiła niebieską sytuacja z jej bratankiem i chciała się dowiedzieć, o co chodziło. Wysłuchała wszystkiego, co Cyprysowa Łuska miała do powiedzenia, mrużąc coraz bardziej oczy, a zmarszczka na czole stawała się coraz głębsza.
- To rzeczywiście nie jest zachowanie godne wojownika. Nie wiedziałam, że Rokitnikowy Cierń próbuje rekrutować sobie szpiegów... A wydawał się taki porządny. Jedyny, który się ostał z miotu Akacjowego Kolca - powiedziała, wzdychając przy tym cicho. Nie było żadną tajemnicą, że ją i kremowego kocura wiążą więzy krwi. Tak naprawdę jedynymi osobami w rodzinie, które zostały niebieskiej, były Czapla Noga i Rokitnikowy Cierń, a matka niebieskiej miała już swoje lata. Wojowniczka chciałaby mieć większą rodzinę, jednak jednocześnie nie chciała się wiązać z żadnym kocurem, a szczególnie nie chciała tworzyć związku z kimś, kogo nie kocha.
- Mam nadzieję, że wynikało to tylko z dziwnego pomysłu, który mu strzelił do głowy i że następnym razem nie będzie chciał, żeby jego podopieczni mu szpiegowali - dodała, przenosząc wzrok przed siebie w chwilowym zamyśleniu. Oj, teraz Rokitnika czekała ciężka przeprawa przez popełnione błędy, miała jedynie nadzieję, że Trzmiela Gwiazda go nie skreślił za to, co zrobił.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-07-29, 20:15   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Kąciki pyska wojowniczki drgnęły, jednak trudno było stwierdzić, czy w zadowoleniu, zadumie czy...radości. Na pewno byłaby zadowolona z otrzymania kogoś do szkolenia od samego początku. Na pewno byłby to znak, że Trzmiela Gwiazda nie postrzega jej tylko jako kocicy, która jest w stanie dokończyć trening po kimś. Owszem, miała na swoim koncie Truskawkę, jednak nawet ona została jej przekazana a nie dana od razu do opieki. Gdyby tak było, kocica czułaby o wiele większą dumę z faktu doprowadzania białej córki Rydzowego Futra do końca jej wojowniczego treningu. Mimo to była o krok przed innymi wojownikami i czuła, że powoli zbliża się do osiągnięcia określonego przez siebie celu jakim jest zajęcie miejsca ojca. Chciała być szanowanym wojownikiem, który byłby blisko przywódcy i zastępcy gotowy wypełnić każde jego polecenie. Taki właśnie był Kwaśny Pysk - zawsze był gdzieś u boku Trzmielej Gwiazdy. Czy to na patrolach, polowaniach czy na każde jego zawołanie w co ważniejszych sprawach. Srebrzysto-miodowa czuła, że obecny przywódca klanu widzi w niej kogoś podobnego, jednak na ten moment ja po prostu sprawdza. Słowa Malinowych Chaszczy ją tylko w tym upewniły i chociaż podchodziła do tego nieco sceptycznie - wiedza, że Trzmiela Gwiazda docenia jej starania była...przyjemna.
- Oby. - odparła krótko, chwile wpatrując się w siwiejącą mordkę kocicy bez słowa, jakby się zamyśliła. Ostatecznie jednak chrapliwie odchrząknęła i trzepnęła uchem, powoli odwracając od niej spojrzenie. - Liczę, że i tobie się coś trafi. Miot Białowąsej jest liczny. - z tego co się orientowała, Dębowy Pień dorobił się całkiem sporo kociąt, które miała nikła przyjemność poznać przy Mrowisku podczas ratowania jakiegoś Skunksa, czy jak mu tam było - Jenota. Miała niesmak co do tego imienia i zachowanie niebieskiego utwierdziło ją w tym, że ów imię było przeklęte. Nie trzymała jednak myśli zbyt długo w tym temacie, kiedy to skusiła się do obserwacji zmian jakie zachodziły na pysku Maliny wraz z kolejnymi jej słowami. Powoli wchodzące niedowierzanie, drgnięcia jej mięśni i marszczenie się skóry pokrytej niebiesko-siwą sierścią było...Interesujące. O mało co nie parsknęła na słowo "porządny" skierowane o Rokitnikowym Cierniu.
- Czy ja wiem, Malinowe Chaszcze. - rzuciła, marszcząc grzbiet nosa, a po chwili cicho prychnęła, kręcąc masywnym łbem. - Zawsze skakał przy zadzie Trzmielej Gwiazdy jakby zaraz miał mu wyśpiewać o tym kto co jadł i wysrał na śniadanie! Zaufanie i wspólnota jest w klanie najważniejsza, a hodowanie sobie szpiegów po, Gwiezdny Klan wie co, jest mocnym przegięciem. - była lojalna wobec kodeksu, klanu i władzy. Nie była najmilszym kotem, jednak gdyby przyszło co do czego, rzuciłaby się na gardło borsuka by ratować klanowicza. A później...najpewniej sama by go zagryzła za bycie skończonym debilem. Nie mogła więc pojąć dlaczego Rokitnikowy Cierń tak czyhał na możliwość pozbycia się kogoś z klanu. Ona sama owszem - sama wyczekiwała momentu aż temu podwinie się łapa, jednak...Nie ingerowała w to. Był ciekawym źródłem informacji, jednak sztywnym i wypłukanym z charakteru. Zdecydowanie nie był kimś w jej guście. Bleh.
- Oby Trzmiela Gwiazda odpowiednio wyciągnął konsekwencje jego...zachowania.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2020-08-10, 11:32   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Przytaknęła lekko głową na wiadomość, że Cyprys również liczy na to, że coś Malinie skapnie na następnej ceremonii. Jednak mogło być również tak, że Trzmiela Gwiazda zadecyduje, że niebieska się już wykazała, szkoląc cały sztab nowych wojowników, skąd niektórzy nawet pozostali w klanie. Niestety, z księżyca na księżyc było tych kotów coraz mniej, o co się starsza kocica trochę martwiła, ale nic nie mogła na to poradzić. To było po prostu życie w lesie, które niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw, a córka Czaplej Nogi może jedynie być dumna z tego, że chociaż parę z tych kotów zapisało się na kartach historii klanu.
- Zdecydowanie przegięcie. Ale moim zdaniem Rokitnikowy Cierń został już ukarany. Nic tak nie podcina skrzydeł młodemu, zbyt ambitnemu wojownikowi, jak odebranie mu wszystkich terminatorów przez całym klanem. Myślę, że wyciągnął z tego wydarzenia lekcję, której długo nie zapomni - odpowiedziała w sprawie swojego bratanka. Malina nigdy nie miała radykalnych poglądów na daną sprawę, była zwolenniczką dawania drugich szans. Takich, których nie miała w swoim życiu, a które rozwijają kota bardziej, niż tkwienie w wiecznym gnoju. Czasami koty potrzebują kary i możliwości odkupienia, szczególnie że kremowy kocur był młodym wojownikiem.
- I tak wyrósł na porządnego kota, patrząc po jego rodzinie. Nic nie mam do Mysiowąsej, ale zdecydowanie nie radziła sobie z kotami z trudniejszymi charakterami, była dla nich zbyt pobłażliwa i nie uczestniczyła raczej w ich życiu. Akacjowy Kolec, jego ojciec, nigdy nie angażował się... W nic. Rodzeństwo również nie pomagało. Kwiecista Łapa, mimo skończenia treningu, nie został mianowany, a Kiełkująca Łapa i Kłująca Łapa... Wiadomo, co się z nimi stało - powiedziała, sama z odległości patrząc na rodzinę swojego brata. Zdecydowanie byli bardzo podobni do Czaplej Nogi i Lśniącookiego na samym początku, wtedy gdy narodzili się oni. Obecnie czarno-biała kotka się zmieniła, a biały kocur opuścił klan tak jak większość z zamieszkujących go kotów. Przy sposobie wychowywania kociąt jej brata i jego partnerki, można było się domyśleć, że nie wyjdzie z tego nic dobrego. Przynajmniej jeden kot z tej rodziny był naprawdę solidny, pomimo że się pogubił po drodze.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Cyprysowa Łuska
Zastępca
przetrwanie



Klan:
grom

Księżyce: 51 [II]
Mistrz: Żubrze Gardło
Płeć: kotka
Matka: Sucha Gałązka
Ojciec: Kwaśny Pysk [*]
Partner: Żubrza Gwiazda
Multikonta: Popielny Żar, Lisi Wrzask, Pęknięta Łapa [KC], Śliwkowa Pestka [KRz] | Dynia [GK]
Interwencja MG: tak
Wysłany: 2020-08-10, 17:30   
   Wygląd: Masywna, postawna kotka, o długim, zadbanym szylkretowym futrze w kolorach: srebrzystym i jasno rudawym, przecinanym przez ciemniejsze, tygrysie pręgi. Z wiekiem przyszło jej uzyskać imponujące rozmiary dzięki którym z łatwością zalicza się go prawdziwych Gromowych gigantów o długich łapskach i ciężkim kroku. Posiada charakterystyczną, rudą plamę na pysku na której znajduje się cieniutka, biała kreska kończąca się pomiędzy chłodno-zielonymi ślepiami. Trójkątny kształt i ułożenie futra na głowie, z lekka zaokrąglone uszy i kudłate bokobrody czy kryza na szyi oraz piersi, upodabniają ją do ojca, tak samo ciągle przymrużone prawe oko i uniesiona jedna z warg wykrzywiające je pysk w wiecznym grymasie. Na wszystkich czterech łapach, piersi oraz brzuchu, ma rozdzieloną biel, która miejscami się rozlewa w inne zakamarki jej futerka. Blizny ma na: gardle; tylnej łapie; grzbiecie; czy rozerwanym uchu od zewnątrz.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=349504#349504


Srebrzysto-miodowa mogłaby się kłócić z określeniem kocura jako porządnego, jednak nic nie powiedziała w tym temacie, jedynie zmrużyła lekko ślepia. Było jasnym, że Malinowe Chaszcze będzie go broniła, zresztą odkąd kocica pamiętała niebieska wojowniczka nie była typem kota gotowego stosować dosadne kary za błędy i ego nie mogła zrozumieć. Wypuściła świszcząco powietrze przez nozdrza lekko kładąc po sobie uszy, a jej kudłaty ogon zadrżał w delikatnej frustracji.
- Też mi lekcja. - parsknęła sucho, odwracając spojrzenie od siwiejącej mordki swojej rozmówczyni, by ponownie wbić spojrzenie w horyzont przed sobą i kończące się Wrzosowe Pasmo. Co Rokitnikowi po takiej lekcji? Nic. Teraz tylko wie, że powinien lepiej dobierać koty którym chciałby zmącić umysł i przeciągnąć na swoją stronę by powoli pozbywać się z klanu co bardziej problematycznych jednostek. Teraz wyszło jednak, że Trzmiela Gwiazda dał kocurowi nieodpowiednie koty pod opiekę i skończyło się jak skończyło. Cyprys jednak nie była zdania, że publiczne odebranie terminatorów było wystarczającym ciosem. Zdecydowanie nie. - Zobaczymy jakie kroki podejmie Trzmiela Gwiazda. Nie wyglądał, jakby chciał na tym zakończyć tę sprawę. - odparła kończąc temat kary dla Rokitnikowego Ciernia, skupiając się bardziej na poruszonym temacie moralności, na co lekko drgnęły jej wibrysy. Kwiecista Łapa był w połowie ślepy, nic więc dziwnego, że Trzmiela Gwiazda dość ostrożnie podchodził do niebieskiego kocura, który ostatecznie zaginął.
- Może się ogarnie później, kto go tam wie. - wzruszyła barkami obojętnie. Faktycznie, najlepszych wzorców nie miał, a jakkolwiek udało mu się dotrwać i stać wojownikiem pod okiem Trzmielej Gwiazdy. Obecny, Gromowy przywódca miał naprawdę kiepski gust do terminatorów...Ostatecznie jednak temat się zakończył a dwie kocice przeszły już całe Wrzosowe Pasmo powoli skręcając ku Iglastemu Zagajnikowi i obozowi, przez co Cyprysowa Łuska poczuła, jak jej mięśnie na nowo się napinają, a luźna rozmowa w jaką wdała się z Malinowymi Chaszczami dobiegała końca. Wyprostowała się i rozejrzała mrużąc ślepia. W tej okolicy łatwiej było o kota, który mógłby je podsłuchać, dlatego też po niedługiej chwili srebrzysto-miodowa szylkretka pożegnała się krótko z kocicą i odeszła w swoją stronę, umawiając się na możliwie, drugie spotkanie w tym miejscu. Bo kto wie - kiedy i czy w ogóle ono nastąpi.

_________________


Nastąpiło.
Jak się okazało, rozmowa Cyprysowej Łuski z Żubrzym Gardłem przebiegła dobrze, a może nawet i lepiej niż kocica przewidywała. Jedno było jednak pewne, że dawne frustracje i niepewności srebrzysto-miodowej odeszły w zapomnienie. Zarówno ona jak i pstrokata wyznały sobie coś ważnego co pozwoliło córze Kwaśnego Pyska na powrót do normy - czyli zdecydowanie przestała być aż taką tykającą bombą. Poruszała się po obozie nieco częściej i znacznie lżej, chociaż mimo tej delikatnej zmiany w kocicy nic więcej się nie zmieniło. Bo niby co jeszcze musiało? No właśnie. Kiedy cały ten bezsensowny cyrk w końcu się uspokoił i między dwójką kocic zaczęło się na nowo układać jak wcześniej, Cyprys musiała odhaczyć jeszcze jedną rzecz. Tak jak obiecała, zamierzała porozmawiać z Malinowymi Chaszczami co do rezultatu poleconej rozmowy, chociaż z perspektywy czasu niezbyt mogła ją tak nazwać. Krzyki i wrzaski raczej nie należały do spokojnej wymiany zdań, jednak zielonooka odniosła podobny skutek, więc nie miała na co narzekać. Sprawa ta jednak musiała nieco poczekać, gdyż Klan Gromu nagle musiał zmierzyć się z dość makabrycznymi wydarzeniami. Nagła i niespodziewana śmierć przywódcy i trójki wojowników była poważnym wstrząsem. Żubrze Gardło wyruszyła po życia u boku z Cierpką Jagodą i Rysią Łapą, a obóz spoczął na barkach Malinowych Chaszczy przez co niebieska nie miała zbyt wiele czasu na pogadanki, tak i sama Cyprys, która pod nieobecność przyszłej przywódczyni pracowała za dwóch przy okazji pomagając niebieskiej w momentach kiedy jej potrzebowała - na przykład kiedy przyszło im zbierać jakieś bachory z Kępy Drzew. Ostatecznie jednak srebrzysto-miodowej udało się wstrzelić w odpowiedni moment i wyciągnąć kocicę na wspólne polowanie poza obóz również na Wrzosowe Pasmo, a kiedy upewniła się, że były już same, wyprostowała się i poruszyła lekko wibrysami.
- Udało się.
_________________

I'm not afraid of 𝚍𝑦𝑖𝚗𝘨, dear
- ̗̀ 𝚁𝚞𝚗 with the wolves, but disappear ̖́ -
Always around, until you appear
Guesses are tough, they fuck with that 𝘨𝗈𝗈𝚍 𝑙𝑖𝑓𝘦
  Statystyki - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 65 | EXP: 330/400 | MED.EXP: 15/100
 
Malinowe Chaszcze
Gwiezdny
On-Leash



Klan:
grom

Księżyce: 77 (VI)
Mistrz: Gwieździsta Ścieżka & Błyskająca Gwiazda
Płeć: kotka
Matka: Czapla Noga
Ojciec: Lśniącooki
Partner: Praca
Ciąża: nie
Multikonta: Krogulcza Gwiazda, Dębowy Cień, Koń [KC], Wysoka Fala [KR] | Iskra [MGBG]
Interwencja MG: tak
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2020-08-15, 22:26   
   Wygląd: Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
   Karta Postaci: http://www.artemida.webd....p=218008#218008


Na Malinę spadł cały obowiązek opieki nad obozem, a sama nie zamierzała go zaniedbywać. Wszystkiego starała się dopilnować, tak samo jak poszła po dwójkę młodych kociąt, które zdecydowały się opuścić obóz, oczywiście w doborowym towarzystwie Cyprysowej Łuski. Szylkretowa kocica bardzo jej pomagała, dlatego obecnie zostawiła obóz na chwilę pod okiem odpowiedzialnych wojowników, by wyjść na łowiecki patrol w kierunku Wrzosowego Pasma. Nie było to miejsce szczególnie odległe od obozu, a jednak wystarczająco odludne, by zwierzyna mogła zamieszkać dane tereny. |Nie chciała, by na wstępie Żubrzą Gwiazdę powitał świecący pustkami stos zwierzyny i pomimo że niezbyt lubiła polowanie, tak wyczulone zmysły i zręczność bardzo pomagały w łowieniu zwierzyny. Dla Maliny nawet taka sytuacja była odpowiednia, przynajmniej nie musiała się męczyć przez długi czas, by złowić tyle piszczków, ile potrzebował klan. Obecnie zapotrzebowanie było dość spore, niektóre z kotów nadal opłakiwały zmarłych, szczególnie rodzina Trzmielej Gwiazdy, która pozostała w klanie oraz bliscy Borsuczego Grzbietu.
- Tak? Cieszę się, że się udało. I już jest lepiej? - powiedziała, kiwając głową z uśmiechem, po czym zadała lekkie pytanie. Córkę Czaplej Nogi ciekawiło, kto taki sprawił, że Cyprysowa Łuska chodziła po obozie napięta niczym wąs wyrywany któremuś z wojowników przez psotnego kociaka. Niebieska nawet pomimo nawału obowiązków dostrzegła, że jedna z bliższych jej osób chodzi już po obozie bardziej rozluźniona i ma jakiś zapas cierpliwości, nim warknie na kogoś, kto podejdzie jej akurat pod łapy. Wojowniczkę bardzo ciekawiła tajemnicza osoba, która była na tyle blisko srebrzysto-kremowej, żeby wywołać aż takie zmiany w jej codziennym zachowaniu.
_________________

I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
  Statystyki - lvl: 7 | S: 19 | Zr: 13 | Sz: 15 | Zm: 18 | HP: 85 | W: 75 | EXP: 310/600
Stat. Med. - lvl:
7 | MED.EXP: 782/1200
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme Saphic 1.2 created by Sopel & Sklep internetowy | Modified by Foka







Bleach OtherWorld

SnM: Naruto PBF





Smocze RPG - Smoki Wolnych Stad



the-avengers






Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 10